ugryzienie
26.03.12, 17:31
No wiec nie radze sobie ze sowim życiem. Jestem 2 lata po studiach. Do momentu ich ukończenia bylo wszystko w porządku. Miałam cel, sprawiały mi radość, dawały satysfakcję, egzamin za egzaminem, sesja za sesją. W moim zyciu panował porządek, wszystko układało się w jedna całość, mialo swoją logikę. Prace obroniłam wcześniej, bo to tez byl etap do zaliczenia, bardzo mily. Jestem osoba, która do tamtego momentu wiedziała czego chce, co ma robić. Edukacje chciałam kontynuować-nie udalo sie, wiec zaczekałam 2 lata, pracowałam do poprawki i.. wlasnie sie od niej ucze, pewniejsza i i uzbrojona w wiedze. W tzw. międzyczasie probowalam zdobyc doswiadczebnie zawodowe. Ukończyłam ze 2 praktyki, cos na studiach bylo, no zielona nie byłam. Zarejestrowałam sie w UP. A tam mi ponownie staże serwują, jak tylko sie na staż nie zgodze to mnie wyrejestrowują z mojej winy i każa czekac najpierw 90 dni, potem 120 na ponowna rejestrację. Czyli krotko mówiąc, poprawiaja sobie statyki pozbywając sie mnie z byle powodu. Tak więc stanęlo na tym, że ucze sie do tego egzmainu i chyba go ine zdam:( Nie iwdze sensu zdania go. Dlaczego? Bo to nic mi nie gwarantuje. Proponują mi 1400 na ręke , 8 godzin dziennie i to jeszcze z rekrutacjami wieletapowymi. To samo czeka mnie po zdaniu tego egzaminu. Konkurencja jest ogromna. Na sekretarkę, maszynopistke, już nie mówiąc o tym, czym dotychczas sie zajmowalam.
Psychika m ipadla, by ja podreperowac, wróciłam na ukonczoe studia i udzielam sie tam charytatywnie, by miec kontakt z tym, co cale zycie robilam. Daje mi to wiedzie, satysfakcje i ratuje od dolu! Co śmieszniejsze, gdy tma wrocilam spotkałam kolezenki i kolegów ze swojego rocznika! Młodszych i starszych! Okazalo sie, ze oni tez przez te staże i prkatyki przeszli i ze sa po tym egzaminie, ale tuz przed, niketorzy juz cała serie wyrobili i dostali popłuczyny, zamiast pracy. Najgorsze sa przypadki ludzi, którzy studiowali zagranicą. Tutaj jest mega rozczarowanie. Zarabiają więcej jako korepetytorzy hiszpańskiego - 50 za ogdzine i z odjazdami, niz w zawodzie. Malo kto chce nas przyjmować na call center czy inną popierdółke, bo mamy za wysokie uprawnienia. Studia+doktora, habilitanci sie zdarzają.
Od roku zaliczam intensywnego doła. Meczy mnie ta sytuacja. Wiem, ze przede mna te egzaminy itd., ale to nic nie da, stanę pod murem, jak oni. moje stany psychiczne to zapaści pt. leze caly dzien w łóżku, spie, jem, nie wychodzę. Uczyc mi sie nie chce. Nie wiem po co i na co. Wczoraj miałam 26 urodziny i dostalam aparat za 5500 od rodzicow. To spotęgowało moj doł. W moim odczuciu nie zalsuzylam, nie znacze nic. Nic mnie nie cieszy. nawet płakać nie potrafię. Czas mi plynie, chodze na rozmowy, ale mnie nie przjymują, bo.. jestem po studiach. Moje rozmowy wyglądają tak, ze mowie im to, co ma w CV, bo nawet tego nie czytają. Trwają po 10 minut i sie zegnają. Pytania sa tendencyjne: największe osiągnięcie, wyzwanie, przyslzosci, dlaczego ta praca, czy ma Pani jakies pytaniea.. Ostatnio rozczarowała sie podwójnie, bo dobrze nam sie z rekruterka gadało, praca na pol etatu, to z czym mam dosaiwadczenie, myślałam, ze zadzwoni, a to ja do niej zadzownilam, a ona mi mowi, ze wybrała juz kogoś itd. Myślałam, ze walne ja przez tą słuchawkę, bo wyglądało to z gola inaczej! Najgorsze jest to ,ze ja na te wszystkie orzmowy dojeżdżam, sa w takich miejsach, ze wydaje kilkadziesiąt zl w miesiącu na opłaty za dojazd! A ci ludzie nawet CV niep otrafia przeczytac. Uważam, ze jak na absolwenta mam dobre CV, ale rekrutrzey wybierają starsze osoby, z umowami o prace. Ja, porównując siebie do rówieśników, oprocz tego niezdanego egzaminu, mam dobre CV, zresztą często dzwonią do mnie, wiec wabik jest ok.
Cierpie psychiczmnie straszliwie. Zeby to tylko moja branża podupadła, ale wiekszosc anglistow po filologii uniwersalniej, zaklda własne formy, bo nikt im zatrudnienia dac nie moze. Sytuacja jest kuriozalna, a mieszamy w Warszawie!