Dodaj do ulubionych

ból istnienia do potęgi

26.03.12, 17:31
No wiec nie radze sobie ze sowim życiem. Jestem 2 lata po studiach. Do momentu ich ukończenia bylo wszystko w porządku. Miałam cel, sprawiały mi radość, dawały satysfakcję, egzamin za egzaminem, sesja za sesją. W moim zyciu panował porządek, wszystko układało się w jedna całość, mialo swoją logikę. Prace obroniłam wcześniej, bo to tez byl etap do zaliczenia, bardzo mily. Jestem osoba, która do tamtego momentu wiedziała czego chce, co ma robić. Edukacje chciałam kontynuować-nie udalo sie, wiec zaczekałam 2 lata, pracowałam do poprawki i.. wlasnie sie od niej ucze, pewniejsza i i uzbrojona w wiedze. W tzw. międzyczasie probowalam zdobyc doswiadczebnie zawodowe. Ukończyłam ze 2 praktyki, cos na studiach bylo, no zielona nie byłam. Zarejestrowałam sie w UP. A tam mi ponownie staże serwują, jak tylko sie na staż nie zgodze to mnie wyrejestrowują z mojej winy i każa czekac najpierw 90 dni, potem 120 na ponowna rejestrację. Czyli krotko mówiąc, poprawiaja sobie statyki pozbywając sie mnie z byle powodu. Tak więc stanęlo na tym, że ucze sie do tego egzmainu i chyba go ine zdam:( Nie iwdze sensu zdania go. Dlaczego? Bo to nic mi nie gwarantuje. Proponują mi 1400 na ręke , 8 godzin dziennie i to jeszcze z rekrutacjami wieletapowymi. To samo czeka mnie po zdaniu tego egzaminu. Konkurencja jest ogromna. Na sekretarkę, maszynopistke, już nie mówiąc o tym, czym dotychczas sie zajmowalam.
Psychika m ipadla, by ja podreperowac, wróciłam na ukonczoe studia i udzielam sie tam charytatywnie, by miec kontakt z tym, co cale zycie robilam. Daje mi to wiedzie, satysfakcje i ratuje od dolu! Co śmieszniejsze, gdy tma wrocilam spotkałam kolezenki i kolegów ze swojego rocznika! Młodszych i starszych! Okazalo sie, ze oni tez przez te staże i prkatyki przeszli i ze sa po tym egzaminie, ale tuz przed, niketorzy juz cała serie wyrobili i dostali popłuczyny, zamiast pracy. Najgorsze sa przypadki ludzi, którzy studiowali zagranicą. Tutaj jest mega rozczarowanie. Zarabiają więcej jako korepetytorzy hiszpańskiego - 50 za ogdzine i z odjazdami, niz w zawodzie. Malo kto chce nas przyjmować na call center czy inną popierdółke, bo mamy za wysokie uprawnienia. Studia+doktora, habilitanci sie zdarzają.
Od roku zaliczam intensywnego doła. Meczy mnie ta sytuacja. Wiem, ze przede mna te egzaminy itd., ale to nic nie da, stanę pod murem, jak oni. moje stany psychiczne to zapaści pt. leze caly dzien w łóżku, spie, jem, nie wychodzę. Uczyc mi sie nie chce. Nie wiem po co i na co. Wczoraj miałam 26 urodziny i dostalam aparat za 5500 od rodzicow. To spotęgowało moj doł. W moim odczuciu nie zalsuzylam, nie znacze nic. Nic mnie nie cieszy. nawet płakać nie potrafię. Czas mi plynie, chodze na rozmowy, ale mnie nie przjymują, bo.. jestem po studiach. Moje rozmowy wyglądają tak, ze mowie im to, co ma w CV, bo nawet tego nie czytają. Trwają po 10 minut i sie zegnają. Pytania sa tendencyjne: największe osiągnięcie, wyzwanie, przyslzosci, dlaczego ta praca, czy ma Pani jakies pytaniea.. Ostatnio rozczarowała sie podwójnie, bo dobrze nam sie z rekruterka gadało, praca na pol etatu, to z czym mam dosaiwadczenie, myślałam, ze zadzwoni, a to ja do niej zadzownilam, a ona mi mowi, ze wybrała juz kogoś itd. Myślałam, ze walne ja przez tą słuchawkę, bo wyglądało to z gola inaczej! Najgorsze jest to ,ze ja na te wszystkie orzmowy dojeżdżam, sa w takich miejsach, ze wydaje kilkadziesiąt zl w miesiącu na opłaty za dojazd! A ci ludzie nawet CV niep otrafia przeczytac. Uważam, ze jak na absolwenta mam dobre CV, ale rekrutrzey wybierają starsze osoby, z umowami o prace. Ja, porównując siebie do rówieśników, oprocz tego niezdanego egzaminu, mam dobre CV, zresztą często dzwonią do mnie, wiec wabik jest ok.
Cierpie psychiczmnie straszliwie. Zeby to tylko moja branża podupadła, ale wiekszosc anglistow po filologii uniwersalniej, zaklda własne formy, bo nikt im zatrudnienia dac nie moze. Sytuacja jest kuriozalna, a mieszamy w Warszawie!
Obserwuj wątek
    • wicehrabia.julian Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 17:37
      ugryzienie napisała:

      > Sytuacja jest kuriozalna, a mieszamy w Warszawie!

      rzeczywiście kuriozum jest to, że nie chce ci się pracować
      • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 17:40
        Znajdź mi prace. Chyba ta Warszawa cie zmyliła..

        wicehrabia.julian napisał:

        > ugryzienie napisała:
        >
        > > Sytuacja jest kuriozalna, a mieszamy w Warszawie!
        >
        > rzeczywiście kuriozum jest to, że nie chce ci się pracować
        >
        • wicehrabia.julian Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 17:46
          ugryzienie napisała:

          > Znajdź mi prace.

          pędzę lecę ci pracy szukać

          sama pisałaś, że proponują ci 1400 zł :) na początek to całkiem nieźle, zwłaszcza, że możesz liczyć na hojnych rodziców

          daję głowę, że jak byłabyś głodna podobnie kretyńskie dylematy nie zaprzątałyby twojej głowy
          • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 17:52
            1400 zl?
            Praca sekretarki, godziny pracy 8-17, pon.-pt, pojecia nadgodzin nie nzaja, dyspozycyjnsc weekendowa, potrafia czasem okrkoje godziny w tyg. nadrabinae w weekedny nazwac połowa etatu.. zero czasu na szukanie czegoś innego, porządkowanie dokumentów, a i jeszcze nikt mi nie dla takiej propozycji, bo sie mnie boją zatrudnić, bo to grabież w bialy dizen i wolą zaoczne studentki
            Możliwe tez, ze jestes zazdrosny o moj prezet ur., ale tego nie biore pod uwage:P

            wicehrabia.julian napisał:

            > ugryzienie napisała:
            >
            > > Znajdź mi prace.
            >
            > pędzę lecę ci pracy szukać
            >
            > sama pisałaś, że proponują ci 1400 zł :) na początek to całkiem nieźle, zwłaszc
            > za, że możesz liczyć na hojnych rodziców
            >
            > daję głowę, że jak byłabyś głodna podobnie kretyńskie dylematy nie zaprzątałyby
            > twojej głowy
            >
            • wicehrabia.julian Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 17:55
              ugryzienie napisała:

              > 1400 zl?
              > Praca sekretarki, godziny pracy 8-17, pon.-pt, pojecia nadgodzin nie nzaja, dys
              > pozycyjnsc weekendowa, potrafia czasem okrkoje godziny w tyg. nadrabinae w week
              > edny nazwac połowa etatu.. zero czasu na szukanie czegoś innego, porządkowanie
              > dokumentów,

              a nie mówiłem, że ci się nie chce pracować? poza tym nie posiadasz żadnych konkretnych umiejętności, a oczekujesz, że pracodawcy będą tłoczyli się u twych drzwi :D gratuluję samopoczucia, szykuj się na twarde lądowanie jak mamusia przestanie cię sponsorować
              • lena.nocna Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 20:57
                Racja, racja...
            • rob.salto.kiemon Re: ból istnienia do potęgi 04.04.12, 10:10
              > 1400 zl?
              > Praca sekretarki, godziny pracy 8-17, pon.-pt, pojecia nadgodzin nie nzaja,
              > dyspozycyjnsc weekendowa, potrafia czasem okrkoje godziny w tyg. nadrabinae w
              > weekedny nazwac połowa etatu.. zero czasu na szukanie czegoś innego, porządkowanie
              > dokumentów, a i jeszcze nikt mi nie dla takiej propozycji, bo sie mnie boją zatrudnić,
              > bo to grabież w bialy dizen i wolą zaoczne studentki

              Może gdyby starzy Cię odcięli od kasy (tak jak mnie kiedyś) to przestałabyś tak wybrzydzać. Ja kiedy nie miałem co robić ze swoim życiem, to pracowałem za 1200 zł w drukarni na trzy zmiany. W dodatku nie mieszkałem z bogatymi rodzicami, tylko wynajmowałem pokój z kumplem. I co? I nic. Żyję, nie umarłem. Jedyne co to przestałem narzekać i nauczyłem się doceniać co mam. Odcięcie od kasy to było najlepsze co moi rodzice mogli zrobić, przynajmniej teraz jestem dorosły i samodzielny. Raz w życiu podjęli słuszną decyzję wychowawczą. :D

              I pogódź się z tym, że nikt Ci nie zapłaci za samo skończenie studiów więcej, musisz wpierw zdobyć doświadczenie i jakieś wymierne umiejętności, niestety, tak wygląda rynek pracy i przynajmniej na razie lepiej nie będzie. Weź tą pracę, weź jakąkolwiek bo nie musisz dużo zarabiać, skoro i tak mieszkasz z rodzicami. Bezczynność, narzekanie i leżenie w łóżku po całych dniach to najgorsze co możesz zrobić. Jest ryzyko, że usadzi Cię to na gorszej pozycji na resztę życia.
    • maly.jasio sytuacja byla do przewidzenia 26.03.12, 17:39
      wiec Cie nie pociesze, ale , ze jestem po drugiej stronie systemu ksztalcenia, to juz w roku 2000 wiedzialem, ze studentow robi sie za duzo (od roku 1990 do roku 2010 skok z 450 tys na 2 mln) wiec studia jesli chodzi o rynek pracy moga niczego nie dac, gdy sie nie ma znajomosci, lub szczescia..

      Trzeba zatem studiowac z mysla, ze praktycznie moze to nic nie dac, ale za to przynajmniej intelektualnie i osobowosciowo rozwija. takie czasy.
      • ugryzienie Re: sytuacja byla do przewidzenia 26.03.12, 17:41
        maly.jasio napisał:

        >
        > Trzeba zatem studiowac z mysla, ze praktycznie moze to nic nie dac, ale za to p
        > rzynajmniej intelektualnie i osobowosciowo rozwija. takie czasy.

        Moge powiedzieć, ze moja siostra wchodizla na rynek pracy w 2004 r. i bylo jej trudno, ale studia zawsze byly dla mnie rozwojowe. W tej chwili zapisałam sie na zaoczna filologie od tego roku, wiec staram sie motywowac, nie gnuśnieć, ale jest mi strasznie trudno!
        • dziewczyna_rzeznika Re: sytuacja byla do przewidzenia 26.03.12, 21:31
          A po ..uj zapisałaś się na kolejne studia zamiast zacząć zdobywać doświadczenie w pracy..?

          Jeśli coś przeoczyłam, popraw mnie.
      • ugryzienie Re: sytuacja byla do przewidzenia 26.03.12, 17:43
        Chce tez bardzo mocno podkreślić, ze nie ma studiow lepszych i gorszych. Ze filologia francuska nie jest gorsza od marketingu i zarzadzania, ze to nie ma znaczenia co sie skonczylo, bo widząc sytuacje jest tak samo każdemu!
    • mirtillo25 Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 18:05
      Witam w gronie pokolenia umów śmieciowych. W telewizji mówią, że sytuacja dotyczy tylko studiów humanistycznych, że brakuje inżynierów, informatyków... Ściema. Wszyscy jesteśmy w takiej samej dupie.
      Pracę znalazłam w zawodzie, ale za tak śmieszne pieniądze, że się odechciewa. Mąż dobrze zarabia, ale znalazł pracę głównie szczęściu.

      Razem skończyliśmy polibudę. Zrobiłam też dodatkowe studia podyplomowe. Odbyłam praktyki, staże. Na studiach pracowałam, no i mam "super pracę" za minimum państwowe.

      Jako kobieta przegrywam na rozmowach z facetami - to raz (choć mam nierzadko lepsze doświadczenie i 5 na dyplomie). Moi koledzy inżynierowie też połapali gó...ane roboty (jak np. serwisant techniczny, czyli coś co powinna robić osoba po technikum) - to dwa.

      Także to dotyczy wszystkich. Trzeba uciekać z tego pier***onego kraju.
      • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 18:10
        Telewizji to ja juz dawno przestałam wierzyć.
      • maly.jasio pier***onego kraju ? 26.03.12, 18:38
        mirtillo25 napisała:
        > Także to dotyczy wszystkich. Trzeba uciekać z tego pier***onego kraju.

        Bo co, bo ten kraj (i ja m.in. tez) dal Ci wyksztalcenie i milionom innych.
        To dlatego jest pier***ony ?

        Do kuzwy nedzy, nikt Ci nie kazal studiowac, a sami powinniscie to wiedziec, ze przy takiej liczbie studiujacych (2 mln) polowa nie dostanie pracy w zawodzie bo jej po prostu nie ma.

        Rozumiem, ze moglabys napisac: trzeba emigrowac, bo tu pracy nie ma.
        ale obrazac sie na kraj za mozliwosc ukonczenia studiow ? - czysta niewdziecznosc.
        • mumia_ramzesa Re: pier***onego kraju ? 03.04.12, 17:57
          Spoko, pojedzie do jakiegos niepier***onego kraju i bedzie zmywac gary za 1000 euro albo 1000 funtow. Moze wtedy bedzie szczesliwa. Tylko po co my wszyscy sie skladalismy na jej wyksztalcenie?
      • maly.jasio i jeszcze... 26.03.12, 18:41
        miedzy kolegami wykladowcami niektorzy sobie zartuja:

        - a niech studiuja na potege, zapewniaja nam prace...

        ale nie jestem bezczelny i tymi kategoriami o studiujacych, co Ty o swoim kraju nie mysle.
        • simply_z Re: i jeszcze... 26.03.12, 19:40
          maly.jasio napisał:

          > miedzy kolegami wykladowcami niektorzy sobie zartuja:
          >
          > - a niech studiuja na potege, zapewniaja nam prac
          a na ilu prywatnych uczelniach pracujesz? he? ty i twoi kolezkowie zapieprzajac na paru etatach w tych wszystkich wyzszych szkolach gotowania na gazie tez sie do tego przyczyniaja.
          • maly.jasio Re: i jeszcze... 26.03.12, 23:43
            simply_z napisała:

            > > - a niech studiuja na potege, zapewniaja nam prac
            > a na ilu prywatnych uczelniach pracujesz? he? ty i twoi kolezkowie zapieprzajac
            > na paru etatach w tych wszystkich wyzszych szkolach gotowania na gazie tez sie
            > do tego przyczyniaja.

            w zadnej i dlatego mam prawo troche ironicznie do tego podejsc.
            przeciez wiadomo, ze utworzono tyle prywatnych uczelni, z ktorych wiekszosc wypuszcza niedoukow.
            Nie rozumiem jak Ministrestwo nauki moga pozwolic na powstanie "WSI w kazdej wsi, a w kazdym powecie po Uniwersytecie"
            Idac na taka uczelnie powinno sie wiedziec, ze chodzi tylko o mile spedzenie paru lat,
            a nie o poprawienie sobie szans na rynku pracy.

            Gdy czytam wlasnie (mimo, ze to panstwowa uczelnia) o utworzeniu filii Uniwersytetu Swietokrzskiego z Kielc w Piotrkowie Trybunalskim - to mnie ciarki przechodza.
            USw. jakos szczegolnie kadrowo mocny nie byl (a pracowalem tam kiedys),
            a co ma dac pseudostudentom taka pseudofilia ?
            • mumia_ramzesa Re: i jeszcze... 03.04.12, 18:02
              Oni przez wiele lat nie mogli nadawac tytulu doktora, bo nie bylo odpowiedniiej liczby samodzielnych pacownikow naukowych.
      • mahadeva Re: ból istnienia do potęgi 27.03.12, 11:16
        zagranica moze poziom wynagrodzenia jest wyzszy, ale tez jest duze bezrobocie i jeszcze bariera kulturowa
    • headvig Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 18:30
      swoją pracę zawodową zaczynalam od 550zł. bolało, ale przynajmniej było na waciki. chiało mi się.
      • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 18:36
        nie zrozumiałaś przesłania: teraz w ogóle nie ma pracy, nie ma tez perspektyw na poprawę, ja juz pracowałam, a moja pensja stoi w miejscu, bo albo nie chcą zatrudniać albo oszukują! Do tego nie w zawodzie. Przestań wypisywać, co bylo kiedyś, bo kiedyś to moja matka brała 120.000 na miesiąc!

        headvig napisała:

        > swoją pracę zawodową zaczynalam od 550zł. bolało, ale przynajmniej było na waci
        > ki. chiało mi się.
        • headvig Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 19:00
          Bzdura. Wiem ze jest cięzko, bo sama jakiś czas temu zmieniałam pracę, a te 550zł to wcale nie bylo tak dawno. Potem było 1200 przez kilka dobrych lat.
          Jak chcesz pracowac, to znajdziesz byle gdzie, byle co. Wezmiesz nawet g..no z UP. Ale jak masz wymagania, ze 5000 tys na dzien dobry, mozliwosc awansu i dodatkowe bonusy, w dodatku bez doswiadczenia - to faktycznie masz rację, takiej pracy nie ma.
          • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 19:03
            Mam doświadczenie. Mam studia. Nie mam pracy.
            • headvig Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 19:21
              >Proponują mi 1400 na ręke , 8 godzin dziennie i to jeszcze z rekrutacjami wieletapowymi. To samo czeka mnie po zdaniu tego egzaminu. Konkurencja jest ogromna.

              tragizujesz, chyba aż tak zle nie jest? siedzą w domu i wypisując tutaj te pierdoły, nawet tej roboty nie dostaniesz.
              • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 19:24
                Proponują jak już się uda. Na razie nic nie proponują.
                A siedzi sie w domu, bo pracy szuka sie przez internet. Nie powinnaś sie juz chyba wypowiadać.
                • headvig Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 19:28
                  >Nie powinnaś sie juz chyba wypowiadać.

                  że co? dobre :)

                  > A siedzi sie w domu, bo pracy szuka sie przez internet.

                  też. tylko jak wysyłałam internetem, to nie odezwał się nikt, a jak 50 CV osobiście rozwiozłam po adresach z książki telefonicznej, to przynajmniej kilku "szefów" od razu ze mną porozmawiało. jak widać, skutek miałam dobry.
                  • georgia241 Re: ból istnienia do potęgi 03.04.12, 16:57
                    I pracujesz w szkole gimnazjalnej... Nie jest to nic ciekawego. Przerobiłam na własnej skórze. Miałam jednak pecha do idiotycznych dyrektorów. Teraz sama sobie sterem, żeglarzem, okrętem - pracy mniej a zarobki lepsze niż w szkole. Dodatkowo staram się o rentę i raczej ją dostanę, tylko muszę trafić na konkretnego lekarza w komisji a to jedynie kwestia czasu. Wówczas już nic nie dołożę do systemu.
        • gulcia77 Re: ból istnienia do potęgi 04.04.12, 08:40
          Kocik, a ty w ogóle coś potrafisz??? Studia studiami - ja się bardzo cieszę, że antropologię kultury skończyłam, na UŚ (jedna z lepszych katedr w tym temacie w Polsce), ale rzeczywistych umiejętności nabyłam po paru latach pracy. Teraz siedzę w transporcie i robię sobie inżynierka z logistyki, a dodatkowo dziennikarstwo, bo to zawsze chciałam robić. To nie jest tak, że zawsze będziesz miała to, czego chcesz. Rozwijać się musisz całe życie i całe życie być gotową na totalną zmianę. I kolekcjonować kolejne KONKRETNE umiejętności. Gdyby mi ktoś na studiach powiedział, że nauczę się logistyki transportu i magazynowania i, że FV będę robić z zamkniętymi oczami - to bym wyśmiała. A teraz head hunting się mną interesuje, choć od jakiegoś czasu mam swoją własną firemkę. Tak, że lala, rękawy zakasać i DO ROBOTY!!!
    • jacekk13 A co potrafisz 26.03.12, 19:29
      bo z postu wynika, że nic
      • ugryzienie Re: A co potrafisz 26.03.12, 20:14
        na podstawie postu sie na szczęście nie zatrudnia:)

        jacekk13 napisał:

        > bo z postu wynika, że nic
      • lena.nocna Re: A co potrafisz 26.03.12, 20:56
        Chyba pierwszy raz się z toba zgodzę: pracownik ma mieć potrzebne pracodawcy umiejętności i charakter pasujący do stanowiska pracy, a nie "dobre CV" cokolwiek to znaczy
    • headvig a propos korepetytorów 26.03.12, 19:40
      50 zł dziennie to faktycznie popłuczyny. jak się człowiek ustawi na 5 lekcji dziennie, to ma 250zł, co daje 4000 na miesiąc, urągająca ta robota.

      znam kilku nauczycieli, co korkami wyrabiają podobne pieniądze po etacie w szkole, tylko godzin więcej, bu tu gdzie mieszkam stawki dużo mniejsze. żadna praca nie hańbi.
      • ugryzienie Re: a propos korepetytorów 26.03.12, 20:15
        Prosiłam, żebyś juz zamilkła, bo takich jak ty jest najwięcej: nie mam pojęcia o niczym a kłapie, kłapie, kłapie.


        headvig napisała:

        > 50 zł dziennie to faktycznie popłuczyny. jak się człowiek ustawi na 5 lekcji dz
        > iennie, to ma 250zł, co daje 4000 na miesiąc, urągająca ta robota.
        >
        > znam kilku nauczycieli, co korkami wyrabiają podobne pieniądze po etacie w szko
        > le, tylko godzin więcej, bu tu gdzie mieszkam stawki dużo mniejsze. żadna praca
        > nie hańbi.
        • headvig Re: a propos korepetytorów 26.03.12, 20:25
          ugryzienie napisała:

          > Prosiłam, żebyś juz zamilkła, bo takich jak ty jest najwięcej: nie mam pojęcia
          > o niczym a kłapie, kłapie, kłapie.
          >
          :) znow mnie rozbawiłas.

          I tu się mylisz, mam więcej pojęcia niz ci się wydaje. Tez, między innymi, jestem po filologii. Ale faktycznie, rozmowa z tobą jest bez sensu.
      • lena.nocna Re: a propos korepetytorów 26.03.12, 21:08
        Właśnie. Poza tym korepetycje można sobie śmiało wpisać do CV - i już jest doświadczenie zawodowe.
    • leniwy_pierog Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 20:31
      To może ci co dobrze zarabiają na korkach z hiszpańskiego zamiast jęczeć i narzekać idą w tym kierunku, jak jest zapotrzebowanie na lektorów?
      • simply_z Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 20:36
        aparat za 5500??
        coz to za aparat_?:)
        • leniwy_pierog Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 20:39
          Na zęby?
          • simply_z Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 21:33
            myslalam ,że fotograficzny :DDD
        • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 22:04
          Lustrzanka:)
          Wreszcie!!

          simply_z napisała:

          > aparat za 5500??
          > coz to za aparat_?:)
    • lonely.stoner Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 20:43
      ja jakbym skonczyla filologie angielska, to bym probowala wyjechac do Chin i nauczac tam w szkole dzieci, najlepiej do Hong Kongu.
      Mam kolezanke po anglistyce ktora w Londynie skonczyla jakies studio pieknosci i pracuje jako kosmetyczka, a druga jako barmanka.
      Ah, no i jedna w Polsce w malym zadupiu i jest nauczycielem w prywatnej szkole.
      Wiem jak jest ciezko w PL, sama mialam taki okres - 4 lata temu, ze szukalam jakiejs pracy, wlasciwie jakiejkolwiek, no i dostalam w koncu oferte w Wawie za 2tys - co stwierdzilam niech se w tylek wsadza i wyjechalam. Za 2tys w Wawie to mozna sobie zyc o ile sie ma wlasne mieszkanie albo u rodzicow mozna zostac. W przeciwnym wypadku to by byla egzystencja. No ale mam znajomych co za taka kase pracuja w wiekszych miastach i jakos tam sobie daja rade, kombinuja. Ale szczerze mowiac wolalam wyjechac i sprzedwac kawe czy w biurze miec jakas asystencka prace i zyc na fajnym poziomie niz stresowac sie w Polsce. A co bedzie teraz to zobacze :)
      • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 22:05
        lonely.stoner napisała:
        Ale szcz
        > erze mowiac wolalam wyjechac i sprzedwac kawe czy w biurze miec jakas asystenck
        > a prace i zyc na fajnym poziomie niz stresowac sie w Polsce. A co bedzie teraz
        > to zobacze :)

        Powoli tez zaczynam tak myśleć:)
      • simply_z Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 22:07
        no wlasnie lonely zgadzam sie z toba. niezle placa tez na Tajwanie ,ale ludzie sie boja ...
    • lena.nocna Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 20:51
      Pomyśl, ze z każdym miesiącem jesteś te 1 500 zł do tyłu. Nie chcesz stażu to nie, siedź i się załamuj.

      Ja po jeszcze na studiach pracowałam za niewiele więcej (2000 na rękę) i szybko zaczęłam zarabiać dużo lepiej. Po prostu trzeba było jakoś zacząć.

      Bez doświadczenia twoje CV nigdy nie będzie dobre, bo DOBRA MASZ BYĆ TY, a nie ono.
      • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 22:07
        lena.nocna napisała:

        > Pomyśl, ze z każdym miesiącem jesteś te 1 500 zł do tyłu. Nie chcesz stażu to n
        > ie, siedź i się załamuj.
        >

        Jeszcze raz:
        ja mam doświadczenie
        nikt mi 1500 nie proponuje
        nikt mnie nawet zatrudnić nie chce.
        Proponują staż-bezpłatny (kiedys staże byly płatne z definicji), potrafią nawet 3 miesięczny:)
        • lena.nocna Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 22:11
          No to idź na staż.
    • martishia7 Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 21:14
      Wydaje mi się, że jesteś produktem zreformowanego systemu edukacji. Dziwi mnie, że jeszcze nikt nie odnotował tego współczynnika jako istotnego powodu bezrobocia wśród "młodych".
      • martishia7 Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 21:15
        I żeby nie było - współczuję i głaszczam.
      • lena.nocna Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 21:32
        Odnotowano to nie raz. ;-)
        Był chyba nawet w trójce poświęcony temu program u Legowicza - o bezrobociu młodych.

        Tu www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_Wejscie_ludzi_mlodych_na_rynek_pracy.pdf -
      • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 22:08
        Tak jestem.
        1986:)

        martishia7 napisała:

        > Wydaje mi się, że jesteś produktem zreformowanego systemu edukacji. Dziwi mnie,
        > że jeszcze nikt nie odnotował tego współczynnika jako istotnego powodu bezrobo
        > cia wśród "młodych".
        • martishia7 Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 22:14
          Ja też ten rocznik, tylko miałam to nieopisane szczęście, że poszłam rok wcześniej do szkoły.
        • lena.nocna Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 22:17
          Ja też 86. Mam staż pracy na umowę o pracę - 2 lata, wcześniej umowa zlecenie i umowy o dzieło, prace dorywcze, staże, wolontariaty, studia dzienne i zaoczne skończone w międzyczasie.
          Nie wiem jak ty to robisz. Idź gziekolwiek, w kierunku który cię interesuje. Co lubisz?
          • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 22:49
            Co znaczy gdziekolwiek? Idę w kierunku studiów, jestem na wolontariacie i co dalej?


            lena.nocna napisała:

            > Ja też 86. Mam staż pracy na umowę o pracę - 2 lata, wcześniej umowa zlecenie i
            > umowy o dzieło, prace dorywcze, staże, wolontariaty, studia dzienne i zaoczne
            > skończone w międzyczasie.
            > Nie wiem jak ty to robisz. Idź gziekolwiek, w kierunku który cię interesuje. Co
            > lubisz?
            • lena.nocna Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 22:56
              Pracując robisz sobie kontakty, zdobywasz doświadczenie, wiesz co się w pracy pociąga, a co denerwuje, wiesz w jakim kierunku iść. To tyle. ;-)

              Może ludzie tu brzmią trochę ostro, ale naprawdę trzeba iść do przodu, a nie stać. Żaden miesiąc, choćby wolontariatu, nie zrobi ci krzywdy - mały, ważny krok. Krzywdę zrobi ci siedzenie w domu i narzekanie. ;-) Podstawowa zasada - działać.

              A co do rozmów o pracę i niepowodzeń... pewność siebie, umiejętności i optymizm. Nie zrażaj się, pytaj dlaczego cię odrzucili (poważnie - dzwoń).
    • akle2 Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 21:42
      1. Co to za studia właściwie? Jaki masz zawód?
      2. Kup sobie bilet kwartalny.
    • ongoing Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 21:49
      > nie, chodze na rozmowy, ale mnie nie przjymują, bo.. jestem po studiach. Moje r
      > ozmowy wyglądają tak, ze mowie im to, co ma w CV, bo nawet tego nie czytają. Tr
      > wają po 10 minut i sie zegnają. Pytania sa tendencyjne: największe osiągnięcie,
      > wyzwanie, przyslzosci, dlaczego ta praca, czy ma Pani jakies pytaniea..

      i na tym chyba polega problem. Przerabiałam to przez długi czas po studiach, aż wreszcie kiedyś zmądrzałam. Zaproszono mnie na rozmowę - chodziło o bardzo ciekawą wtedy dla mnie pracę i postanowiłam się spiąć i super przygotować. Przejrzałam chyba wszystkie portale z poradami dla szukających pracy - pamiętam, że anglojezyczne były bardzo pomocne, bo wyjaśniały, co kryje się za najcześciej pojawiającymi się pytaniami, które nazywasz tendencyjnymi, i jak na nie odpowiadać. Właśnie na tym polega cały myk, że masa ludzi traktuje te pytania jako tendencyjne i głupie, a tymczasem odpowiedzi na nie dają rekrutującym szansę poznać kandydata i są bardzo ważne. Jeśli na nich polegniesz, nie padną kolejne. Przygotuj się do rozmów, zastanów, jak opowiedziec o sobie, żeby rekrutujący zobaczył w Tobie osobę kompetentną, ale i fajną, taką, z która chciałby pracować, bo ma coś ciekawego do powiedzenia, bo wie, kim jest i na prośbę "niech pani o sobie opowie" nie reaguje dziwnym grymasem twarzy i wydaniem z siebie "yyyyyyyyyyyyyy...." - ni ma nic bardziej żenującego na rozmowie niż takie zachowanie.

      nie obrażaj się na świat i na rekrutujących, tylko pokaż im , ze warto właśnie ciebie zatrudnić. wracając do mojej historii - tamtej pracy jednak nie dostałam. Ale to doświadczenie było dla mnie bardzo ważne - po nim kilka razy zmieniłam bez problemu pracę. Teraz mam też doświadczenie z drugiej strony - jako ktoś, kto czasem rekrutuje ludzi i powiem Ci, że szczególnie w przypadku osob z niewielkim doświadczeniem liczy sie to, jak dana osoba się zaprezentuje - czy jest otwarta, sympatyczna, potrafi nawiązać dobry kontakt. Z kimś takim po prostu chce się pracować, a to najważniejsze, bo wszytskiego innego można sie nauczyć.
      • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 26.03.12, 22:11
        Wiem, ze w moim przypadku liczyć się będzie osobowość:)
    • paco_lopez Re: ból istnienia do potęgi 27.03.12, 09:21
      rynek się nasycił. był boom , a teraz widać, ze sami angliści szukają klientów, bo koniunktura siada. ja się tego jezyka w stopniu podstawowym nauczyłem sam. reszta przyszła sama po konwersacjach. może to brutalnie zabrzmi, ale wydaje mi się , że powinnaś z kimś poumawiać się na konwersacje ;) jak dobrze pójdą i efekty będą, to pojedziesz na tym kilka lat. ja w tym momencie wyperswadowałbym każdemu dziecku studiowania jakiejkolwiek filologii czy innego kulturoznawstwa. to starata czasu. przepraszam, ale nie spodziewałbym się wielkich perspektyw po stricte humanistycznym kierunku.
      • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 27.03.12, 19:45
        Nie jestem po filologii!
        • paco_lopez Re: ból istnienia do potęgi 28.03.12, 13:50
          to po jakim kierunku jesteś ? czy to tajemnica. zawszyfrowałas to kompletnie.
      • leniwy_pierog Re: ból istnienia do potęgi 27.03.12, 19:47
        E tam, filologie i kulturoznawstwo są fajne i rozwijające, dają sporo umiejętności, które można wykorzystać. Szczególnie filologia.
        • paco_lopez Re: ból istnienia do potęgi 28.03.12, 13:56
          ja nie mam żadnej roboty dla filologa . mam dla handlowca, mam dla glazurnika, hydraulika, elektryka, kominiarza,dentysty, opiekunki do dzieci, developera zabytkowych kamienic, mechanika samochodowego, ale tak pisze i rzeczywiście jakies dziewcze po filologii niemieckiej mogłoby mi dac kilka lekcji, tylko co na to kobieta ?
    • kapselodtymbarka Re: ból istnienia do potęgi 27.03.12, 10:52
      Znam doskonale ten problem. Na rynku pracy jestem od kilku lat. Odpukać, udało mi się w końcu zdobyć pracę, która dość mi odpowiada pod każdym względem, ale droga do tego była kilkuletnią, nie zdziwię cię na pewno, męczarnią. Praca najpierw za darmo, żeby mieć coś w CV. Szukanie po omacku, dziwne rozmowy kwalifikacyjne, robienie nadziei, praca za grosze, utrata tej pracy, trafianie na oszustów. Dzięki szczęściu, ale i ciężkiej pracy udało mi się jakoś ustabilizować. Trzeba niestety zacząć od tego 1400 na rękę w trudnych warunkach (zaczynałam od niższej kwoty i też w trudnych warunkach) lub darmowego stażu i działać już na miejscu, żeby cię ewentualnie przyjęli na stałe, awansowali, docenili itp.
    • mahadeva Re: ból istnienia do potęgi 27.03.12, 11:11
      tyle, ze kazdy tak ma teraz! sama to widzisz... mnie tez to wkurza, musialam ostatnio szukac pracy, bo mi firme przejeli i pozwalniali ludzi, mam bardzo dobre doswiadczenie, ale szukalam pol roku i obecna praca jest gorsza niz poprzednia w dodatku problemy związkowe - ale przeciez kazdy tak ma
      i jeszcze chcialam dodac - moi rodzice zmarli na studiach i musialam znalezc dobra prace, zeby sie utrzymac! gdyby Ciebie przycisnelo, to tez byc pewnie cos znalezla
    • lonely.stoner Re: ból istnienia do potęgi 27.03.12, 11:34
      wylania sie ogolnie z tych postow obraz nedzy i rozpaczy, ludzie spedzajacy ponad polowe zycia na dorabianiu sie i szukaniu jakiejs lepszej pracy....
      • paco_lopez Re: ból istnienia do potęgi 27.03.12, 12:44
        właśnie, a gdy spojrzec na ulicę obraz zgoła odmienny. wiekszośc odpierniczona w modne ciuchy, umalowana, ufryzowana, pod swiatła podjeżdżają nowe wypasione fury, na przedmiesciach rosna chałupy, w miastach osiedla z apartamentami, w weekendy kluby napełniaja się młodzieżą.skąd i dla kogo to wszystko ? wydaje mi się, że dziwięćdziesiątki i ci z poczatku wieku łykna te sytuacje na miekko. osiemdziesiatki mają cięzka perspektywę, bo na starcie zastał ich kryzys, a w majtki sikali jeszcze przed końcem komuny. cały dobrobyt przesiedzieli w szkole.
        • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 27.03.12, 19:47
          paco_lopez napisał:
          wydaje mi si
          > ę, że dziwięćdziesiątki i ci z poczatku wieku łykna te sytuacje na miekko. osie
          > mdziesiatki mają cięzka perspektywę, bo na starcie zastał ich kryzys, a w majtk
          > i sikali jeszcze przed końcem komuny. cały dobrobyt przesiedzieli w szkole.


          Tez mam takie odczucie, ze kiedy wszyscy zaczynali pracować, ja byłam w szkole gimnazjalnej.. średniej.. na początku studiów:(
    • mariuszg2 Re: ból istnienia do potęgi 27.03.12, 19:50
      nie czytam zbyt dlugich tekstow ale tytul mi sie podoba....
      istnieje sie po to aby polalo a potem sa te chwile...kiedy jestesmy szczesliwi...sa rzadko...bardzo rzadko...ale jak przyjda wszystko idzie w niepamiec.... i jestesmy szczesliwi...choc chwile....
      dla Ciebie:
      www.youtube.com/watch?v=NYHZwPT0f80
    • mumia_ramzesa Re: ból istnienia do potęgi 27.03.12, 19:53
      Zachodni kapitalizm opiera sie na firmach rodzinnych, a u nas wszyscy oczekuja, ze im sie prace "da". Nie ma komu dawac, bo nie powstaje tyle miejsc pracy ilu absolwentow konczy co roku edukacje.

      • pocztufka Re: ból istnienia do potęgi 27.03.12, 20:23
        Moim zdaniem po prostu nie wiesz, co chciałabyś robić w życiu. Nawet gdybyś znalazła pracę odpowiadajacą Twoim oczekiwaniom, to po pół roku euforii stwierdziłabyś, że jesteś w tym samym miejscu-i ... czujesz ból istnienia.
        Dlatego zadaj sobie kilka prostych pytań, jeśli nie wiesz co i jak dalej, skorzystaj z rady coacha-nie wiem rzucam na rybkę-kogoś, kto pomoże Ci dookreślić siebie.
        I idź do pracy. Masz ten komfort, że ma kto Cię utrzymać., więc żadna praca nie jest tą do śmierci , zawsze możesz ją zmienić. Masz 26 lat, to ostatni dzwonek, żeby zacząć żyć naprawdę. Cierpliwości, wytrwałości i znalezienia siebie życzę. Jakkolwiek to cholernie górnolotnie zabrzmiało.
        • ugryzienie Re: ból istnienia do potęgi 01.04.12, 21:03
          pocztufka napisała:
          Masz 26 lat, to ostatni dzwonek
          > , żeby zacząć żyć naprawdę.

          zyc naprawde?
      • kochanic.a.francuza Re: ból istnienia do potęgi 03.04.12, 06:46
        No wlasnie, dlaczego sobie dziewczyna nie otworzy wlasnego rodzinnego biznesu. Zobaczy jak to latwo dac prace innym, zaplacic pracownikom po 3 tys. lus po tysiac do urzdow.
        Ciekawe ile zarobi dla siebie i ilu pracownikom da "godziwe" zarobki.

        Moim zdaniem nie trzeba sie obrazac na swiat tylko brac co daja. I tak jak ktos tu juz powiedzial, bedac miedzy ludzmi nawet za 1400 masz kontakty i szanse na cos lepszego. Ktos kto woli siedziec w domu nie jest dobrym pracownikiem. Wiedza daje satysfakcje, ale pieniadze daje dzialanie a nie delektowanie sie swoim wyksztalceniem w czterech scianach.
        Bierz cokolwiek czy w karaju czy za granica, ale lekko nie ma nigdzie. Rodzicow masz troskliwych to ci sie wydaje, ze swiat tez taki bedzie. Bedzie dla Ciebie dobry jak Ty tez mu cos dasz od siebie.
    • lewapinger cO JA PACZE 28.03.12, 15:12
      co ja pacze; ludzie studiują, habilitują się... i roboty nie mogą sobie zorganizować.

      Ja ukończyłam zawodówkę i zaliczyłam 2 lata szkoły średniej, zorganizowałam sobie stanowisko pracy, moje najniższe wynagrodzenie miesięczne wynosi 5000zł, najwyższe do tego czasu ponad 9000zł na miesiąc. Pracuję od której chcę do której chcę. Nikt nie narzuca mi swoich decyzji, humorów. Nikt nie pomógł mi stworzyć sobie stanowiska.

      W waszych oczach pewnie jestem nieuk, gamon i nie wiem co jeszcze.
      Pracowałam w banku jako PH terenowy, potem awansowałam i prowadziłam rekrutacje na PH. Tak, byli studenci, magistrzy, inżynierowie i byli po zawodówce. Szlak mnie trafiał jakie wymagania mieli ci po studiach; fura, komóra, biurko, laptop i max wysoka podstawa. Wiedzy praktycznej zero, inteligencją książkową błyskali a jakże..., gorzej z praktyką, orientacją na życie, bystrością odnalezienia się w danej sytuacji.

      Mi nikt nie pomógł nikt nie załatwił pracy po znajomości.
      Od kilku lat twierdziłam i twierdzić będę:

      kto chce pracować ten pracę sobie znajdzie.
      • wicehrabia.julian Re: cO JA PACZE 03.04.12, 18:10
        lewapinger napisała:

        > kto chce pracować ten pracę sobie znajdzie.

        to wiadomo, ale autorka wątku pracować nie chce
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka