Dodaj do ulubionych

Mezalians edukacyjny...

IP: *.MARYWOOD.EDU 11.03.02, 21:18


Hej Kochani!

Ostatnio zastanawiam sie nad tzw mezaliansem edukacyjnym. Mam inteligentna
kolezanke, ktora skonczyla ekonomie i wciaz sie uczy . Niedawno wyszla za
piekarza, facet nie jest jakims niezwykle inteligentnym piekarzem .
Wszyscy znajomi zastanawiaja sie jakie szanse na przetrwanie ma to malzenstwo
bo przeciez roznice edukacyjne beda sie prawdopodobnie przekladac w sposobie
pojmowania swiata, wychowywania dzieci, CZY WYDAWANIA NP PIENIEDZY NA EDUKACJE
Ja szczerze zycze jej szczecia ale nie wydaje mi sie , ze predzej czy pozniej
przepasc pomiedzy nimi bedzie bardziej widoczna i bedzie przeszkadzac.
Co O TYM MYSLICIE?
Obserwuj wątek
    • Gość: yak-ona Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.client.attbi.com 11.03.02, 21:28
      niestety mysle tak samo- nie da sie pogodzic wspolnych zainteresowan i dazen!
      a szczerze mowic dziwie sie kolezance-moze jestem troche zbyt wyrachowana ,
      ale ja nawet nie umawiam sie z facetami, ktorzy nie skonczyli studiow!jakos tak
      mam o nich mierne zdanie i bardziej na pewno imponuje mi facet po studiach niz
      z kasa!
      wiem , ze tym sposobem eliminuje tez facetow inteligentnych ktorzy z roznych
      wzgledow nie poszli na studia!

      ale ja jestem dziwna! : )))
      • Gość: robaczek Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.02, 22:06
        Yakona!A ja znam taki związek.Udany.Moja koleżanka ,po archiekturze ,dwa języki
        (z rodzimym trzy:),a jej chłopak tylko podstawówka.Naprawdę.I co?Zakochani jak
        dwa wróbelki na wiosnę.Dogadują sie i rozumieją.Tylko pozazdrościć.
        PS>A może jak to mówią love is blind?
        • yosemite Re: Mezalians edukacyjny... 12.03.02, 15:55
          Ja tez znam takie malzenstwo. Ona wyksztalcona po
          studiach, on nie skonczyl nawet zawodowki. I sa razem
          szczesliwi. Co wiecej, chlopak jest nieprzecietnie
          inteligentny, ma roznorodne zainteresowania i jest
          swietnym partnerem do dyskusji. Moze wlasnie dlatego,
          ze nie poswiecil sie studiowaniu jednego okreslonego
          kierunku (na studiach musisz przejsc przez okreslony
          program bez wzgledu czy to wszystko cie interesuje czy
          nie) mogl zajac sie tym co go naprawde interesuje i
          zaglebiac sie w temacie na tyle ile chcial. Z uwagi na
          to, ze na studiach musisz poswiecic duzo czasu na nauke
          do zaliczen, kolokwiow, egzaminow, czesto nie masz
          czasu na rozwijanie innych zainteresowan. Studia moga
          wiec takze zawezac horyzonty.
          • Gość: Jo Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 19:48
            Studia dają, poza specjalistyczną wiedzą, również pewne obycie intelektualne.
            Nie mam nic przeciwko ludziom „po zawodówce”, mam wielu takich znajomych, ale
            to, że nie mają wykształcenia, rozpoznaję na pierwszy rzut oka. Nie byłam w
            takim związku (może będę, nigdy nie wiadomo), ale mam koleżankę, która jest po
            studiach, a jej chłopak po technikum, ale bez matury. Dogadują się na razie,
            ale kiedyś stwierdziła, że jego świat to „kiełbasa i piwo”, a ona jednak tęskni
            za szampanem i kawiorem.
            • _kami Re: Mezalians edukacyjny... 12.03.02, 20:10
              A ja w takim związku byłam. Ja - wtedy w trakcie studiów, on po 4 chyba latacg
              technikum (do tej pory nie zrobił matury). 3,5 roku - bardzo długo. I o ile na
              początku było nam dobrze, o tyle z czasem zaczęło mnie irytować, że jego jedyną
              lekturą są tanie horrory, że oglądał głupie seriale (włącznie z - o ile
              pamiętam - "Xeną - wojowniczą księżniczką" i "Sliders"), że... no, i kilka
              jeszcze rzeczy. Na dłuższą metę nie dało rady. Wprawdzie rozstaliśmy się z
              zupełnie innego powodu, ale teraz - będąc z facetem niebywale inteligentnym i
              dobrze wykształconym widzę różnicę.
              Z drugiej strony w najbliższym otoczeniu mam związek dziewczyny po maturze
              (zdanej zresztą za drugim podejściem) i nigdy nie mającej specjalnych ambicji
              co do dalszego kształcenia się (aczkolwiek inteligentnej jak sądzę, i zaradnej
              życiowo) i faceta na wysokim stanowisku w banku (maklera, brokera, czy kogoś
              tam), po studiach, z ogromną wiedzą i co więcej - ciągle się dokształcającego.
              I - żeby było śmieszniej - w ich związku to on chodzi za nią, a nie odwrotnie.
              I to ona ma więcej "ale" różnorakich w stosunku do niego i jego zachowania, niż
              odwrotnie.

              Kami
              --------------------------------------------------------
              Znasz już mnie? Poznaj moich przyjaciół.
              Zajrzyj na: stare-forum.wp.pl/cgi-bin/roznosci.cgi
    • Gość: kasia28 Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.atol.com.pl 11.03.02, 23:21
      Ja uważam, że to jacy jesteśmy nie zależy od wykształcenia, szkół, studiów,
      ale od inteligencji. Znam wielu matołów z dyplomem i ludzi inteligentnych z
      technicznym albo zawodowym wykształceniem. W moim związku też jest podobnie.
      Je pochodzę z "artystycznej" rodziny, gdzie ksiązka to była podstawa.
      Słuchałam muzyki powaznej (nie tylko),malowałam, interesowałam się filmem,
      filozofią, teatrem, dużo chodziłam do kina i teatru, wolałam zawsze "ambitne"
      filmy i książki itd. Mój mężczyzna pochodzi z prostej rodziny, gdzie było
      kilka książek, które Jego ojciec dostał jako jakieś nagrody i do dzisiaj ich
      nie przeczytał. Jego rodzice nie uznawali tzw."inteligentnych" rozrywek. On
      skończył technikum, ja -liceum, ale oboje mamy studia: on techniczne,jest
      inżynierem, ja humanistyczne, jestem... (a nie powiem:)) I jakoś się
      dogadujemy. Najważniejsza jest tu wrodzona inteligencja, otwartość na zmiany i
      tolerancja. On nadal nie czyta, ale "pokazałam" Mu teatr, przekonałam
      do "ambitnych" filmów,mogę z Nim porozmawiać na "głębsze" tematy (oczywiscie
      bez przesady, pewnych rzeczy nie potrafi zrozumiec, ale nie przeszkadza nam
      to ). On jest zafascynowany moją wiedzą i talentem artystycznym, których to
      cech On nie posiada, a On imponuje mi siłą, rozwagą, chrakterem, godnością,
      zaradnością itd. Ja jestem humanista, On umysł ścisły. Ja żyję "wczoraj i
      jutro":), On "tu i teraz", On jest twardy, ja -delikatna itp. Książkę by można
      napisać, ale nam to nie przeszkadza, uzupełniamy się wzajemnie. Razem tworzymy
      niesamowity tandem od 12 lat. Wiec jak widać "mezalians edukacyjny" wcale nie
      musi być przeszkoda w zbudowaniu szczęśliwego zwiazku.
      Czas więc pokaze czy ekonomistka i piekarz będą szczęśliwi, ale chyba nie
      pobrali się po kilku dniach znajomości? Więc chyba mieli o czym rozmawiać,
      czymś się zafascynowali? W kazdym razie zyczę im udanego związku.

      Pozdrawiam
      Kasia
      • Gość: Martyna Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.proxy.aol.com 12.03.02, 21:31
        Gość portalu: kasia28 napisał(a):

        > Ja uważam, że to jacy jesteśmy nie zależy od wykształcenia, szkół, studiów,
        > ale od inteligencji. Znam wielu matołów z dyplomem i ludzi inteligentnych z
        > technicznym albo zawodowym wykształceniem. W moim związku też jest podobnie.
        > Je pochodzę z "artystycznej" rodziny, gdzie ksiązka to była podstawa.
        > Słuchałam muzyki powaznej (nie tylko),malowałam, interesowałam się filmem,
        > filozofią, teatrem, dużo chodziłam do kina i teatru, wolałam zawsze "ambitne"
        > filmy i książki itd. Mój mężczyzna pochodzi z prostej rodziny, gdzie było
        > kilka książek, które Jego ojciec dostał jako jakieś nagrody i do dzisiaj ich
        > nie przeczytał. Jego rodzice nie uznawali tzw."inteligentnych" rozrywek. On
        > skończył technikum, ja -liceum, ale oboje mamy studia: on techniczne,jest
        > inżynierem, ja humanistyczne, jestem... (a nie powiem:)) I jakoś się
        > dogadujemy. Najważniejsza jest tu wrodzona inteligencja, otwartość na zmiany i
        > tolerancja. On nadal nie czyta, ale "pokazałam" Mu teatr, przekonałam
        > do "ambitnych" filmów,mogę z Nim porozmawiać na "głębsze" tematy (oczywiscie
        > bez przesady, pewnych rzeczy nie potrafi zrozumiec, ale nie przeszkadza nam
        > to ). On jest zafascynowany moją wiedzą i talentem artystycznym, których to
        > cech On nie posiada, a On imponuje mi siłą, rozwagą, chrakterem, godnością,
        > zaradnością itd. Ja jestem humanista, On umysł ścisły. Ja żyję "wczoraj i
        > jutro":), On "tu i teraz", On jest twardy, ja -delikatna itp. Książkę by można
        > napisać, ale nam to nie przeszkadza, uzupełniamy się wzajemnie. Razem tworzymy
        > niesamowity tandem od 12 lat. Wiec jak widać "mezalians edukacyjny" wcale nie
        > musi być przeszkoda w zbudowaniu szczęśliwego zwiazku.
        > Czas więc pokaze czy ekonomistka i piekarz będą szczęśliwi, ale chyba nie
        > pobrali się po kilku dniach znajomości? Więc chyba mieli o czym rozmawiać,
        > czymś się zafascynowali? W kazdym razie zyczę im udanego związku.
        >
        > Pozdrawiam
        > Kasia


        No tak ale w Twoim pzrypadku sytuacja jest inna masz inteligentnego faceta po
        studiach , ktory jest otwarty w sytuacji , ktorej ja opisalam piekarz nie jest
        specjalnie inteligentny, nie chodzi tez do teatru i nie czyta ksiazek. Wydaje mi
        sie, ze mojej kolezance zainponowal tym,ze bardzo ceni rodzine , kocha dzieci i
        jest zaradny tzn zrobi duzo rzeczy sam , cos tam zawsze zalatwi ale ja twierdze,
        ze w przyszlosci bedzie napewno trudno sie im porozumiec co do wychowywania
        dzieci, ich edukacji, rozwoju itp

        • Gość: vagin Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.astercity.net / 10.131.130.* 12.03.02, 21:43
          Gość portalu: Martyna napisał(a):

          > Gość portalu: kasia28 napisał(a):
          >
          > > Ja uważam, że to jacy jesteśmy nie zależy od wykształcenia, szkół, studiów
          > ,
          > > ale od inteligencji. Znam wielu matołów z dyplomem i ludzi inteligentnych
          > z
          > > technicznym albo zawodowym wykształceniem. W moim związku też jest podobni
          > e.
          > > Je pochodzę z "artystycznej" rodziny, gdzie ksiązka to była podstawa.
          > > Słuchałam muzyki powaznej (nie tylko),malowałam, interesowałam się filmem,
          >
          > > filozofią, teatrem, dużo chodziłam do kina i teatru, wolałam zawsze "ambit
          > ne"
          > > filmy i książki itd. Mój mężczyzna pochodzi z prostej rodziny, gdzie było
          > > kilka książek, które Jego ojciec dostał jako jakieś nagrody i do dzisiaj i
          > ch
          > > nie przeczytał. Jego rodzice nie uznawali tzw."inteligentnych" rozrywek. O
          > n
          > > skończył technikum, ja -liceum, ale oboje mamy studia: on techniczne,jest
          > > inżynierem, ja humanistyczne, jestem... (a nie powiem:)) I jakoś się
          > > dogadujemy. Najważniejsza jest tu wrodzona inteligencja, otwartość na zmia
          > ny i
          > > tolerancja. On nadal nie czyta, ale "pokazałam" Mu teatr, przekonałam
          > > do "ambitnych" filmów,mogę z Nim porozmawiać na "głębsze" tematy (oczywisc
          > ie
          > > bez przesady, pewnych rzeczy nie potrafi zrozumiec, ale nie przeszkadza na
          > m
          > > to ). On jest zafascynowany moją wiedzą i talentem artystycznym, których t
          > o
          > > cech On nie posiada, a On imponuje mi siłą, rozwagą, chrakterem, godnością
          > ,
          > > zaradnością itd. Ja jestem humanista, On umysł ścisły. Ja żyję "wczoraj i
          > > jutro":), On "tu i teraz", On jest twardy, ja -delikatna itp. Książkę by m
          > ożna
          > > napisać, ale nam to nie przeszkadza, uzupełniamy się wzajemnie. Razem twor
          > zymy
          > > niesamowity tandem od 12 lat. Wiec jak widać "mezalians edukacyjny" wcale
          > nie
          > > musi być przeszkoda w zbudowaniu szczęśliwego zwiazku.
          > > Czas więc pokaze czy ekonomistka i piekarz będą szczęśliwi, ale chyba nie
          > > pobrali się po kilku dniach znajomości? Więc chyba mieli o czym rozmawiać,
          >
          > > czymś się zafascynowali? W kazdym razie zyczę im udanego związku.
          > >
          > > Pozdrawiam
          > > Kasia
          >
          >
          > No tak ale w Twoim pzrypadku sytuacja jest inna masz inteligentnego faceta po
          > studiach , ktory jest otwarty w sytuacji , ktorej ja opisalam piekarz nie jest
          > specjalnie inteligentny, nie chodzi tez do teatru i nie czyta ksiazek. Wydaje m
          > i
          > sie, ze mojej kolezance zainponowal tym,ze bardzo ceni rodzine , kocha dzieci i
          >
          > jest zaradny tzn zrobi duzo rzeczy sam , cos tam zawsze zalatwi ale ja twierdze
          > ,
          > ze w przyszlosci bedzie napewno trudno sie im porozumiec co do wychowywania
          > dzieci, ich edukacji, rozwoju itp
          >
          Twoim zdaniem mgr może wiązać się z inz, technik z osobą po liceum a ci po ZSZ
          tylko z tymi po szkole podstawowej? Jaki świat byłby nudny! A ja myślałem, że w
          związku dwojga kochających się ludzi ważne jest uczucie a nie ilość literek przed
          nazwiskiem.

          • Gość: Martyna Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.proxy.aol.com 13.03.02, 18:14
            > Twoim zdaniem mgr może wiązać się z inz, technik z osobą po liceum a ci po ZSZ
            > tylko z tymi po szkole podstawowej? Jaki świat byłby nudny! A ja myślałem, że w
            >
            > związku dwojga kochających się ludzi ważne jest uczucie a nie ilość literek prz
            > ed
            > nazwiskiem.
            >

            Nie - tego przeciez nie napisalam zastanawiam sie tylko nad tematem.
            I nie chodzi mi o zadne tytuly ale o inteligencje nawet bez papierka .
            Zastanawiam sie tez czy gdy ja bylabym w takim zwiazku jak dlugo bylby on udany,
            i czy mialby szanse przetrwania? Ja cenie w mezczyznach inteligencje i ambicje
            wiec gdybym spotkala bardzo inteligentnego mezczyzne tylko z zawodowka
            prawdopodobnie staralabym sie go naklonic do ukonczenia liceum i studiow.

    • maly.ksiaze Ach, ci znajomi... 11.03.02, 23:34
      ... oni zawsze tak sie martwia ;-).

      Co w odwrotnym przypadku (mezczyzna wyzej wyksztalcony od kobiety)?

      mk. (pytajaco pozdrawiam)
    • janush Re: yak-ona 12.03.02, 04:43
      Poznałem - tu na forum wielu takich, którzy chwalą się ukończeniem dwóch i
      wiecej fakultetów. Wiem, że prawdziwości tych twierdzeń nie można tu
      zweryfikowac, jedno jest jednak pewne - ci "posiadacze" robią ordynarne błędy
      ortograficzne. Proszę mi powiedzieć - czy piekarz , ktory tych błędów nie robi
      jest czyms gorszym? A może dyplom ukończenia wyższej uczelni jest niezbędny w
      łożnicy ;)) ?
      • Gość: em Re: yak-ona IP: 62.148.83.* 12.03.02, 08:02
        Znam prostaków z profesorskimi tytułami (koledzy tatusia) i osoby o wielkiej
        wiedzy i inteligencji, które po rozpoczęciu studiów stwierdziły że to nudne i
        tracą czas, nie rozwijają się - w rezultacie zrezygnowały.
        Znam też nauczycielkę, którą utrzymuje mąż kombinator - bez wykształcenia, ale
        za to z pieniędzmi i dzięki temu dziewczyna pracuje w zawodzie i ma szczęśliwą
        rodzinę.
        Przykładów jest wiele, a więc to możliwe no i regułą na pewno nie jest.
        Jeśli jest ktoś kiepem to mając dyplom ma tylko o jedną szansę więcej, że nim
        być przestanie - ktoś ją wykorzysta, inny nie. Gwarancja żadna.
      • Gość: Martyna Re: yak-ona IP: *.proxy.aol.com 13.03.02, 18:22
        janush napisał(a):

        > Poznałem - tu na forum wielu takich, którzy chwalą się ukończeniem dwóch i
        > wiecej fakultetów. Wiem, że prawdziwości tych twierdzeń nie można tu
        > zweryfikowac, jedno jest jednak pewne - ci "posiadacze" robią ordynarne błędy
        > ortograficzne. Proszę mi powiedzieć - czy piekarz , ktory tych błędów nie robi
        > jest czyms gorszym? A może dyplom ukończenia wyższej uczelni jest niezbędny w
        > łożnicy ;)) ?

        Nikt na tym Forum sie nie wypowiedzial wlaczajac w to mnie, ze osoby wykonujace
        proste zawody sa gorsze naprawde nie wiem czemu odniosles takie wrazenie problem
        dotyczy tego, czy osoby pomiedzy jest duza roznica w wyksztalceniu a co czesto
        choc nie zawsze oznacza roznice w inteligencji , obyciu, podejsciu do wielu
        spraw, itp czy takie osoby maja szanse stworzyc udany, trwaly zwiazek.

        Martyna
    • ada08 Re: Mezalians edukacyjny... 12.03.02, 09:18
      Gość portalu: Martyna napisał(a):
      >
      > Mam inteligentna
      > kolezanke, ktora skonczyla ekonomie i wciaz sie uczy . Niedawno wyszla za
      > piekarza, facet nie jest jakims niezwykle inteligentnym piekarzem .
      >

      :-))))

      Swietne !!! :-)))

      Tak , jak w tym wierszyku:

      Ale plama !!!
      On marynarz
      Ona dama !!!

      :-)))

      Znam osobiscie paru ''niezwykle inteligentnych'' ekonomistow.
      Czsami wolalabym miec do czynienia z piekarzem. Nawet, gdyby mial
      byc tylko zwyczajnie inteligentny.
      A poza tym - piekarz , to bardzo piekna profesja.
      Albo stolarz.
      Chetnie wyszlabym za stolarza :-)
      Nadmieniam, ze skonczylam studia i ciagle sie ucze.
      Acha, i jestem niezwykle inteligentna :-))))
      Pozdrawiam
      ada
      • bukowski27 ada 12.03.02, 12:31
        a kominiarz? wzglednie pan od gazu? wzglednie pan od wody?
        • ada08 Re: ada 12.03.02, 15:58
          bukowski27 napisał(a):

          > a kominiarz? wzglednie pan od gazu? wzglednie pan od wody?
          :-))))
          Wlasciwie to masz racje.
          Nie liczy sie profesja (wyksztalcenie, majątek, płec itempodobne).
          Liczy sie uczucie. Dzięki, że mi o tym przypomniales.
          Pozdrawiam.
          ada :-)

    • Gość: ala Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 10:42
      Najważniejsze w życiu jest by mieć wspólne tematy do rozmów, zainteresowania,
      postrzegać świat w podobny sposób, lecz zbyt duża różnica w wykształceniu może
      być przyczyną wielu problemów.
      • Gość: Martyna Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.proxy.aol.com 12.03.02, 21:42
        Gość portalu: ala napisał(a):

        > Najważniejsze w życiu jest by mieć wspólne tematy do rozmów, zainteresowania,
        > postrzegać świat w podobny sposób, lecz zbyt duża różnica w wykształceniu może
        > być przyczyną wielu problemów.


        Bo niestety przewaznie roznica w wyksztalceniu i poziomie inteligencji przeklada
        sie na roznice w zainteresowaniach wiem, ze to steerotyp ale w koncu jak wiele p
        znacie ludzi po zawodowce, z ktorymi mozecie pogadac o filozofii czy o sztuce,
        ilu z nich bedzie z Wami ogladac ambitny film nie zasypiajac na nim?

        Oczywiscie znam wielu tzw "kanapowcow", ktorzy maja dyplom w kieszeni a ich
        ulubiona rozrywka to Tv ale porownujac procentowo to wiecej takich zachowan widze
        u osob z niskim wyksztalceniem.

        • agniecha27 Re: Mezalians edukacyjny... 13.03.02, 08:42
          Pjęcie ambitnego filmu, ambitnej muzyki lub sztuki teatralnej jest też pojęciem
          względnym - tak samo jak inteligencja...
    • Gość: mp1 Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.comarch.pl 12.03.02, 11:23
      Znam malzenstwo bardzo rozbiezne edukacyjnie (ona po studiach, sztuki piekne,
      on po zawodowce - murarz). Mieszkaja na wsi, maja dwojke dzieci i jest OK.
      Obojgu zalezy zeby byly jak najlepiej wyksztalcone, on zamiast pic wodke z
      kolegami kupuje dzieciom ksiazki. Tak wiec zalezy od czlowieka - jezeli ktos
      jest w porzadku to nie ma znaczenia jakie ma wyksztalcenie, jezeli jest
      gnojkiem to zadne studia mu nie pomoga.
      • Gość: Sol Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 11:42
        faktycznie nie ma reguly... Studia ucza pewnego sposobu myslenia (jesli sie czlowiek na nich nie
        obija) ale niektorzy ten nawyk maja wrodzony a wiedze (jesli sa jej żądni) posiądą i bez studiów.
        Ważne jest by para miała ten sam poziom wrażliwosci. Niekoniecznie wrazliwosci artystycznej, bo
        znam wiele zwiazkow humanistka+umysł scisly, gdzie jedno z pary jest niewrazliwe na sztuki piekne. I
        tak jak napisali przedmowcy powoli, powolutku jedna osoba uczy druga jak patrzec na sztuke, jak ja
        czuc. Wazne sa chcęci. Mysle, ze jesli druga osoba nie otworzy sie na poziom wrazliwosci swojej
        partnerki/partnera to zwiazek nie bedzie trwaly. A inteligencja? Nie przychodzi automatycznie po
        studiach, jak sie wielu osobom wydaje : ) Mysle, ze lepsze sa zwiazki dwoch przeciwienstw niz dwoch
        blizniaczych istot. Ale musi byc punkt wspolny. Zwiazek jest zly jesli jedna osoba wstydzi sie drugiej,
        wstydzi sie tej zawodowki, tego ze on jest piekarzem, murarzem, slusarzem albo ze ona jest
        sprzedawczynia.... Wtedy ten zwiazek jest zaklamany, obludny. Jesli piekarz i pani doktor filozofii
        mieszkaja pod jednym dachem, jesli on chce sluchac jej ubranych w proste slowa teorii Hegla a ona
        chce sie nauczyc piec chleb z pestkami dyni to....no to chyba sa szczesliwi?
    • Gość: Slawek Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.02, 13:03
      Wydaje mi się że wszystko jest względne, a konkretnie:
      1. Nazywanie kogoś po studiach ekonomicznych wyższą inteligencją nie zawsze
      jest prawdą (nie żebym się czepiał koleżanki, ale chyba nie skończyła
      Harvardu), wręcz przeciwnie większość panienek idzie na studia żeby łatwiej
      było o pracę czy o lepszego męża, a nie z potrzeby pogłębiania wiedzy jako
      takiej.
      2. Dobry piekarz- hmm, dobrze byłoby, żeby byli tylko dobrzy piekarze. Wiesz
      zapewne, że we Francji dobry kucharz w drogiej restauracji zarabiać może więcej
      niż dyrektor supermarketu.
      3. Mezalians przeważnie nie dotyczy osób , tylko ich stylu życia. Ponieważ w
      polsce ludzie niby po studiach nie mają znacząco innych sposobów spędzania
      wolnego czasu niż pospolity burak, (tj. telewizja i piwo) nie widzę istotnej
      różnicy.
      pzdr
      • Gość: dodo z czegos zyc trzeba IP: 209.226.65.* 12.03.02, 14:32
        jest sobie taki profesor o. z miasta k., ktory jest obecnie dyrektorem bardzo
        duzego zabytku o nazwie w. jego zona - ziuta - byla wlascicielka wytworni
        guzikow i przez wiele, wiele lat dawala obecnemu profesorowi szanse na
        intelektualne wybryki i bycie swiatlym humanista. a co by bylo bez tych
        guzikow? az strach pomyslec :-)
        maly ksiaze ma racje - to tylko znajomi zawsze martwia sie niepotrzebnie a para
        w zwiazku zawsze sie jakos dogada czy to przy dzieleniu chleba, czy liczeniu
        guzikow.
      • agniecha27 Re: Mezalians edukacyjny... 13.03.02, 08:55
        Myślę, że pójście na studia z powodów, nazwijmy to, zawodowych (podnoszenie
        swoich kwalifikacji) nie jest takie najgorsze. Udało mi się trafić na dobrą
        pracę, a dopiero później postanowiłam pójść na studia (pociągnęłam za sobą
        męża). Gdyby nie sytuacja na rynku pracy, pewnie nie odczuwałabym potrzeby
        posiadania jakiegokolwiek dyplomu, bo, uwierzcie mi, nie lubię się uczyć pod
        rygorem egzaminów. co innego edukacja dla przyjemności poznawania czegoś
        nowego, ale jak dla mnie ta druga forma wyklucza udział wykładowców,
        egzaminatorów, etc.
        Pozdrowionka
    • Gość: Krizia Re: Mezalians edukacyjny... IP: 195.187.56.* 12.03.02, 16:26
      Ja tez nie skonczylam studiow. Nie dlatego, ze nie chcialam, po prostu nie
      moglam. Skonczylam Studium Jezykow Obcych. Nie mam studiow i pewnie jestem
      przez to gorsza dla Ciebie?

    • Gość: Zosia Re: Mezalians edukacyjny mozna zniwelowac!!!!!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.03.02, 16:48
      No a gdyby ten piekarz mial kilka wlasnych piekarni to tez bys miala takie
      watpliwosci? Studiujac mialam okazje zobaczyc rowniez oprocz rzeczywiscie
      madrych ludzi takich " inteligentnych " facetow, ktorzy konczyli studia,
      zapijajac sie do nieprzytomnosci po kazdycm egzaminie. Nigdy w zyciu nie
      chcialabym wyjsc za kogos takiego. Wyszlam za maz za chlopaka z tego samego
      roku, ale pelnego kultury osobistej. Moze ten piekarz ma rowniez w sobie taka
      kulture osobista, jak moj wyksztalcony maz, a studia zrobi pozniej ,powiedzmy w
      systemie zaocznym. Przeciez w koncu bedzie mial silna motywacje. Co do
      pieniedzy na edukacje swoich dzieci to moze on tym bardziej chcialby wlasnie je
      wydac, aby dzieci wiecej tej ciezkiej pracy nie zasmakowaly jak on.
      • yak-ona Re: Mezalians edukacyjny mozna zniwelowac!!!!!!! 12.03.02, 19:33
        po pierwsze to ja bardzo gratuluje tym wszystkim , ktorzy znalezli druga polowe
        i to jeszcze taka inteligentna!
        nie ma generalnie zasady- jezeli ktos jest inteligentny to nie potrzeba mu
        szkol, studiow , a jak ktos jest ograniczonym matolem to nawet Harvard nie
        pomoze!
        osobiscie znam ludzi z tytulami profesorskimi , ktorzy inteligencja za grosz
        nie grzesza!

        ja po prostu mam swoje zdanie na ten temat i juz!
        i mimo wszystko wyksztalcenie sie dla mnie liczy!

        • Gość: Zosia Re: DO YAK-ONEJ IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.03.02, 18:53
          Gdyby sie dla mnie wyksztalcenie nie liczylo to bym szukala meza nie wsrod
          swoich kolegow z uczelni tylko tam gdzie asfalt klada. Moje przekonanie jest
          jednak takie, ze nikogo nie wolno ponizac z tego powodu, ze studiow nie
          skonczyl i nie przekreslac jego szans na przyszlosc . Ja majac wyzsze
          wyksztalcenie w jednej dziedzinie, skonczylam rowniez studia w innej bedac po
          30 . Wszystko przed nami, nie przekreslajmy innych, ze sa inni niz my.
          • yak-ona Re: DO Zosi 13.03.02, 18:57
            Gość portalu: Zosia napisał(a):

            > Gdyby sie dla mnie wyksztalcenie nie liczylo to bym szukala meza nie wsrod
            > swoich kolegow z uczelni tylko tam gdzie asfalt klada. Moje przekonanie jest
            > jednak takie, ze nikogo nie wolno ponizac z tego powodu, ze studiow nie
            > skonczyl i nie przekreslac jego szans na przyszlosc . Ja majac wyzsze
            > wyksztalcenie w jednej dziedzinie, skonczylam rowniez studia w innej bedac po
            > 30 . Wszystko przed nami, nie przekreslajmy innych, ze sa inni niz my.

            ja nikogo nie przekreslam , tylko mowie z mojego punktu widzenie, siedzenia i z
            mojego doswiadczenia...
            po prostu jednych kreca blondyni ,innych bruneci, innych piekarze a innych
            profesorowie...
            • paw_dady a yak on jest profesorem-piekarzem ? 14.03.02, 23:54
              to sie da pogodzic! taki wedel to i cukiernik i profesor
              w jednym. takie meskie wash & go

              • Gość: maly.k Re: a yak on jest profesorem-piekarzem ? IP: *.sympatico.ca 15.03.02, 03:14
                Chodzi Ci o Bliklego, prawda?
                • yak-ona Re: a yak on jest profesorem-piekarzem ? 15.03.02, 20:06
                  Gość portalu: maly.k napisał(a):

                  > Chodzi Ci o Bliklego, prawda?

                  i do tego jaka kasa???!!! : )))
              • yak-ona Re: wymagania: 15.03.02, 20:09
                paw_dady napisał(a):

                > to sie da pogodzic! taki wedel to i cukiernik i profesor
                > w jednym. takie meskie wash & go
                >

                mnie interesuje tylko taki z dwoma tytulami mgr ,z trzema obcymi
                jezykami,odpowiednim stanem konta, super wygladem , zapalony podroznik-
                globtrotroter-fotograf...a i szalony kochanek!
                to jest dla mnie wash & go!
    • goga.74 Re: Mezalians edukacyjny... 13.03.02, 00:50
      A moze laczy ich niezwykle udany seks? Ponoc takie
      malzenstwa mimo intelektulanych roznic maja duze
      szanse na przetrwanie.
      A znajomych zazdrosc zrzera... :)))
      • Gość: A27 Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.proxy.aol.com 13.03.02, 01:50
        Ja dochodze coraz czasciej do wniosku, ze najwiecej sie nauczylam dopiero PO a
        nie NA studiach. ;0 Zatem, kto wie, moze piekarz i pani filolog maja wiecej
        do pogadania i zrobinie razem (nie samym chlebem zyje czlowiek) niz nam sie
        wydaje.
        Znam jedno takie malzenstwo i tam sie uklada. Ona jest po studiach, a on jest
        po zawodowce, ale cholernie przystojny. Allelueja milasc trwa. Jak beda
        dzieci, to mamusia przy zadaniu domowym pomoze, a tatus kupi nowi sweterek.
        Wydaje mi sie tez, ze taki dajmy na to piekarz poslubiajac kogos z
        wyksztalceniem, bedzie chcial by dzieci byly kasztalcone, bo na pewno docenia
        to wyksztalcenie w malzonce. To nie jest tak, ze piekarz dyplomu nie
        uszanuje. Moze nawet taki piekarz bedzie dumniejszy z edukacyjnych sukcesow
        ewntualnego dziecka niz tato-profesor uniwerku.
        Nigdy nie mialam mozleiwoscie popelnienia mezaliansu edukacyjnego, ale gdyby mi
        zalezalo na facecie, to pewnie bym go popelnila.

        Kwestia zainteresowan? Ja mam inne zainteresowania niz moj maz po liberalnym
        college'u. Chodzi o to, zeby kazda strona dala tej drugiej jakas przestrzen na
        rozwijanie zainteresowan. Nie wchodzenie w droge to juz polowa sukcesu. Nie
        kazdy musi byc malonkami Curie.
    • Gość: kathtea Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.pbk.pl / 10.0.106.* 13.03.02, 14:46
      czytam i sie śmieję..zwłaszcza z tekstów o poezji, sztuce i cudach innych..
      Mój ukochany głupi nie jest..studia skończył i to niejedne, ja też nie ostatnia
      i przysięgam , że o sztuce rozmawiałam z nim ostatni raz jakis miesiąc temu..
      najważniejsze w życiu nie sa rozmowy intelektualne tylko 150 tys. innych
      rzeczy, które można nazwac nawet sztuką....jak ktoś sie uprze..to sztuka życia..
      pozdr.
      k.
      • maly.ksiaze Amen 13.03.02, 16:08
        Dokladnie tak. Dyskusja jest z rodzaju: Jak maly Jasio wyobraza sobie pozycie
        malzenskie.
        Studia tak naprawde maja malo wspolnego ze znajdowaniem wspolnych tematow do
        rozmow, z dazeniami, zainteresowaniami itp.

        Pozdrawiam,

        mk.
    • Gość: ryżymałp Re: Mezalians edukacyjny... IP: 195.116.167.* 13.03.02, 20:43
      Martyno. Przeczytałam kilka Twoich postów i uważam , że jesteś straszną
      snobką. Z gatunku takich, jak Nell w Ally Mc Beal tzn. Podejrzewam , że nie
      umówiła byś sie z najcudowniejszym facetem świata tylko dlatego, że byłby
      dozorcą ( z długimi włosami). Wyrazy współczucia.
      • Gość: vagin Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.astercity.net / 10.131.130.* 13.03.02, 21:04
        Gość portalu: ryżymałp napisał(a):

        > Martyno. Przeczytałam kilka Twoich postów i uważam , że jesteś straszną
        > snobką. Z gatunku takich, jak Nell w Ally Mc Beal tzn. Podejrzewam , że nie
        > umówiła byś sie z najcudowniejszym facetem świata tylko dlatego, że byłby
        > dozorcą ( z długimi włosami). Wyrazy współczucia.
        Ryżymałpie zaczynam Cię lubić ! Kiedyś w trakcie studiów moja koleżanka poznała
        chłopaka po szkole zawodowej /budowlaniec/ trochę się spotykali ale odeszła od
        niego twierdząc, że jest prymitywny i nie m'a o czym z nim rozmawiać . Ale
        Paweł /bo tak ma na imie/ przychodził nadal i był z niego naprawdę świetny gość
        choć nie miał nawet matury . pewnego dnia spotkał moją siostrę / absolwentka KUL-
        u i Uniw. Warszawsk. pedagogika/ od 8 lat jest moim szwagrem! To naprawdę
        wartościowy i niezwykle wrażliwy człowiek dba aż do przesady o edukację swoich
        dzieci / dwie dziewczyny/ przy okazji zatroszczył się o dodatkowe lekcje
        angielskiego dla naszego syna. Reasumując ; wykształcenie o niczym nie świadczy ,
        robotnicy potrafią być wspaniali a doktorzy, profesorowie potrafią bić żony,
        maltretować dzieci, pić piwo przed tv, brac prysznic raz w tygodniu a dentystę
        omijać duuużym łukiem!

      • goga.74 Re: Mezalians edukacyjny... 13.03.02, 21:29
        Gość portalu: ryżymałp napisał(a):

        > Martyno. Przeczytałam kilka Twoich postów i uważam ,
        że jesteś straszną
        > snobką. Z gatunku takich, jak Nell w Ally Mc Beal tzn.
        Podejrzewam , że nie
        > umówiła byś sie z najcudowniejszym facetem świata
        tylko dlatego, że byłby
        > dozorcą ( z długimi włosami). Wyrazy współczucia.

        Zgadzam sie. Terza podam inny przyklad. Moj ukochany jest
        po doktoracie (nauki przyrodnicze) i jest niezwykle
        inteligentny i ma szeroka wiedze. Natomiast o sztuce z
        nim nie porozmawiam, bo go ona srednio interesuje, z
        filmow lubi komedie (Ally uwielbiamy oboje) i filmy akcji
        bo jak wraca zmeczony z pracy to chce przede wszytskim
        sie rozerwac a czyta lubi ksiazki sensacyjne i kryminaly.
        A tu nagle czytam ze inteligentny czlowiek to powinien
        ogladac tylko ambitne filmy ogladac,rozmawiac o sztuce-
        takie zainteresowani sa uwazane za "wyzsze". Snobizm,
        snobizm i jeszce raz snobizm.
        • Gość: Martyna Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.proxy.aol.com 14.03.02, 18:18
          goga.74 napisał(a):

          > Gość portalu: ryżymałp napisał(a):
          >
          > > Martyno. Przeczytałam kilka Twoich postów i uważam ,
          > że jesteś straszną
          > > snobką. Z gatunku takich, jak Nell w Ally Mc Beal tzn.
          > Podejrzewam , że nie
          > > umówiła byś sie z najcudowniejszym facetem świata
          > tylko dlatego, że byłby
          > > dozorcą ( z długimi włosami). Wyrazy współczucia.
          >

          A ja wspolczuje Ci bo jestes nietolerancyjna i nie szanujesz cudzych pogladow.

          > Zgadzam sie. Terza podam inny przyklad. Moj ukochany jest
          > po doktoracie (nauki przyrodnicze) i jest niezwykle
          > inteligentny i ma szeroka wiedze. Natomiast o sztuce z
          > nim nie porozmawiam, bo go ona srednio interesuje, z
          > filmow lubi komedie (Ally uwielbiamy oboje) i filmy akcji
          > bo jak wraca zmeczony z pracy to chce przede wszytskim
          > sie rozerwac a czyta lubi ksiazki sensacyjne i kryminaly.
          > A tu nagle czytam ze inteligentny czlowiek to powinien
          > ogladac tylko ambitne filmy ogladac,rozmawiac o sztuce-
          > takie zainteresowani sa uwazane za "wyzsze". Snobizm,
          > snobizm i jeszce raz snobizm.

          Nikt nie napisal tutaj , ze inteligentny czlowiek powinien ogladac tylko ambitne
          filmy i tylk - rozmawiac o sztuce tematy rozmow zostaly akurat podane jako
          przyklady . Piszesz snobizm snobizm , wyzsze zainteresowania ale sama wspominasz
          sie niezwykle inteligentnym ukochanym. To sprzecznosc.
          • Gość: ryżymałp Re: Mezalians edukacyjny... IP: 195.116.167.* 15.03.02, 19:59
            Niby dlaczego jestem nietolerancyjna? Tolerancja nie polega na przyklaskiwaniu
            wszystkiemu. Cos mi sie może nie podobać ( tak samo jak Tobie) i mamm p rawo to
            wyrazić.
            Wdług ciebie " mezalians edukacyjny " jest niewskazany, według mnie snobizm
            jest gorszy.
            Czy wszystkie krytyczne opinie trzeba od razu traktowac jak nietolerancję? I
            tylko sie po główkach głaskać?
            No to dobra: fajna Martynka, Martynka ma zawsze racje , Martynka jest milusia
            i śliczniusia, tak , tak , wychodząc za piekarza życie można zmarnować.
            Teraz jestem tolerancyjna?
      • Gość: Martyna Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.proxy.aol.com 14.03.02, 18:09
        Gość portalu: ryżymałp napisał(a):

        > Martyno. Przeczytałam kilka Twoich postów i uważam , że jesteś straszną
        > snobką. Z gatunku takich, jak Nell w Ally Mc Beal tzn. Podejrzewam , że nie
        > umówiła byś sie z najcudowniejszym facetem świata tylko dlatego, że byłby
        > dozorcą ( z długimi włosami). Wyrazy współczucia.

        Nie wiem skad Twoje przypuszczenia, ze nie umowilabym sie dozorca nic takiego nie
        napisalam jesli tak to moze zacytujesz . Bardzo latwo wydajesz osad i nie
        podajesz zadnych argumentow dlaczego.
        Do Twojej wiadomosci pewnego czasu odrzucilam wzgledy faceta po Harwardzie dla
        faceta po Liceum ale przeciez tak latwo jest wydawac osad.
        Czy wszystkie dziewczyny, ktorym podobaja sie inteligentni, ambitni mezczyzni sa
        snobkami? To chyba wszystkie kobiety nimi sa bo nie znam zadnej ktorej tacy sie
        nie podobaja.
        A co do kobiet, ktorym podobaja sie tylko metalowcy z dlugimi wlosami tez sa
        snobkami?
        Miejmy swoje poglady ale szanujmy tez inne zdanie na tym wlasnie polega
        tolerancja.
        • Gość: hybryda Re: Mezalians edukacyjny... IP: 216.51.32.* 14.03.02, 18:46
          Gość portalu: Martyna napisał(a):

          > Do Twojej wiadomosci pewnego czasu odrzucilam wzgledy faceta po Harwardzie dla
          > faceta po Liceum.

          ..:))))))

          To Liceum to jest liceum czy Liceum?
          • Gość: Martyna Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.proxy.aol.com 14.03.02, 18:59
            Gość portalu: hybryda napisał(a):

            > Gość portalu: Martyna napisał(a):
            >
            > > Do Twojej wiadomosci pewnego czasu odrzucilam wzgledy faceta po Harwardzie
            > dla
            > > faceta po Liceum.
            >

            To imie lub pseudonim piszemy hybryda czy Hybryda ?
            > ..:))))))
            >
            > To Liceum to jest liceum czy Liceum?


            • Gość: hybryda Re: Mezalians edukacyjny... IP: 216.51.32.* 14.03.02, 19:11
              "h".
              To Liceum moze byc jak Harward a moze byc i zwykle liceum...Wiec?
    • Gość: love Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.talnet.pl 15.03.02, 08:52
      Pragnę dorzucić parę słów do tych niewątpliwie ineteresujących wypowiedzi.
      Tym bardziej, że temat b.ciekawy. Wprawdzie również uważam, że nieważne jakie
      szkoły się pokończylo, ale to z czym przyszło na świat, ale chyba niektórzy z
      Was zgodzą się ze mną, że na rozwój intelektualny ma wpływ również środowisko,
      w jakim się obracamy, ludzie z jakimi mamy na codzień do czynienia itp.
      Mój mąż jest po zawodówce. Przez 6 lat spotykał się ze studentką medycyny.
      Nawet planowali ślub. Niestety, rozpadł się związek ponieważ byli temu
      przeciwni jej rodzice.
      Ja ukończyłam tylko średnią szkołę, z ambicjami pójścia na studia. Na ambicjach
      skończyłam. Doskonalę swój rozwój w inny sposób. Czytam, oglądam ambitne filmy,
      staram się ciągle rozwijać. Mój mąż przeciwnie. I tu zaczynają się różnice
      charakterów i zdań na różne tematy. Pierwsze szaleńcze uczucia minęły i teraz w
      związku chciałoby się czegoś więcej. Ale jak to osiągną kiedy każde z nas
      patrzy w inną stronę, albo, jak trafnie to określiła moja koleżanka, "dmucha w
      inną trąbkę"?
    • Gość: Trotula Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.dabrowa.sdi.tpnet.pl 17.03.02, 00:37
      Hm, ja jestem w takim związku od prawie dwóch lat. To w sumie mało i jestem
      dosyć młoda, więc nie wiem czy moje zdanie może być tu miarodajne. Mój chłopak
      skończył zaocznie technikum, nie ma matury. Ja na razie studiuję. I myślę, ze
      Martyna ma trochę racji - nie chodzi o papierek, ale o pewien głód wiedzy (i
      nie tylko tej książkowej, ale ciekawość świata). Nie jestem nadętą snobką, ale
      zdecydowanie lepiej się czuję w towarzystwie moich kolegów ze studiów, którzy
      zrozumieją abstrakcyjny dowcip, mówią gramatycznie i wiedzą że Tołstoj był
      pisarzem. Mój chłopak jest troskliwy, sympatyczny i tak dalej, ale przebywając
      z nim czuję, że się nie rozwijam.
      Ludzie dobierają się według różnych kryteriów i nie wierzę, żeby inteligencja
      nie miała tu znaczenia. Tzw. zaradność życiowa to jedna sprawa, i komuś może to
      wystarczyć w doborze partnera.
      Ja chciałabym czasami z moim chłopakiem porozmawiać o czymkolwiek, nie o Sztuce
      i Filozofii, ale zwyczajnie o życiu, i móc liczyć na ciekawe spostrzeżenia,
      garstkę przemyśleń...To nas dzieli. I nie dzieli nas zasób wiedzy, ale właśnie
      podejście do jej zdobywania. Podsuwam mu książki, wyciągam do kina, na wystawy,
      nie ciągam go jakoś nachalnie, ale czuję, że jego to kompletnie nie interesuje.
      I nie próbuje nawet po coś sięgnąć, spróbować czegoś nowego. Jego sposób na
      spędzanie wolnego czasu to koledzy i TV. Tylko. Nic więcej.
      Z kolei ja, gdyby on mi przyniósł z wypiekami na twarzy książkę o hodowli
      ślimaków i nalegał żebym przeczytała, bo jest niesamowita - sięgnęlabym od
      razu. Nawet jeśli mam gdzieś ślimaki. Ale interesuje mnie on, i to co
      interesuje jego.
      Nie mam ochoty go 'cywilizować' na siłę, z drugiej strony mnie czasem rażą jego
      błędy gramatyczne i gnuśność umysłowa. Jemu się nie chce dosłownie nic -
      proponowałam wspólne treningi karate, nurkowanie, mnóstwo innych rzeczy - nie
      działa.
      Może to jest problem złego dobrania, ale pod innymi względami jest nam ze sobą
      dobrze, jedyną barierą jest jego niechęć do rozwijania swojej inteligencji i
      niewykorzystywanie jej.
      I naprawdę, to nie chodzi o mgr przed nazwiskiem - ja sama może rzucę studia,
      bo mi zabierają za dużo czasu - ale o otwartość umysłu.
      Ogólnie mówiąc, ta mniej wykształcona czy mniej inteligentna osoba zawsze
      będzie w związku na tej niższej pozycji, będzie przegrywała w kłótniach, bo
      brak jej będzie logiki, będzie bardziej podatna na manipulacje itd.
      Nie wiem czy takie związki na dłuższą metę się sprawdzają, czy jest to może
      układ na zasadzie wymiany - ja jestem inteligentny, za to ty dobrze robisz
      pierogi i wspaniale zmywasz naczynia.
      • Gość: Martyna Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.proxy.aol.com 17.03.02, 19:14
        Gość portalu: Trotula napisał(a):

        > Hm, ja jestem w takim związku od prawie dwóch lat. To w sumie mało i jestem
        > dosyć młoda, więc nie wiem czy moje zdanie może być tu miarodajne. Mój chłopak
        > skończył zaocznie technikum, nie ma matury. Ja na razie studiuję. I myślę, ze
        > Martyna ma trochę racji - nie chodzi o papierek, ale o pewien głód wiedzy (i
        > nie tylko tej książkowej, ale ciekawość świata). Nie jestem nadętą snobką, ale
        > zdecydowanie lepiej się czuję w towarzystwie moich kolegów ze studiów, którzy
        > zrozumieją abstrakcyjny dowcip, mówią gramatycznie i wiedzą że Tołstoj był
        > pisarzem. Mój chłopak jest troskliwy, sympatyczny i tak dalej, ale przebywając
        > z nim czuję, że się nie rozwijam.
        > Ludzie dobierają się według różnych kryteriów i nie wierzę, żeby inteligencja
        > nie miała tu znaczenia. Tzw. zaradność życiowa to jedna sprawa, i komuś może to
        >
        > wystarczyć w doborze partnera.
        > Ja chciałabym czasami z moim chłopakiem porozmawiać o czymkolwiek, nie o Sztuce
        >
        > i Filozofii, ale zwyczajnie o życiu, i móc liczyć na ciekawe spostrzeżenia,
        > garstkę przemyśleń...To nas dzieli. I nie dzieli nas zasób wiedzy, ale właśnie
        > podejście do jej zdobywania. Podsuwam mu książki, wyciągam do kina, na wystawy,
        >
        > nie ciągam go jakoś nachalnie, ale czuję, że jego to kompletnie nie interesuje.
        >
        > I nie próbuje nawet po coś sięgnąć, spróbować czegoś nowego. Jego sposób na
        > spędzanie wolnego czasu to koledzy i TV. Tylko. Nic więcej.
        > Z kolei ja, gdyby on mi przyniósł z wypiekami na twarzy książkę o hodowli
        > ślimaków i nalegał żebym przeczytała, bo jest niesamowita - sięgnęlabym od
        > razu. Nawet jeśli mam gdzieś ślimaki. Ale interesuje mnie on, i to co
        > interesuje jego.
        > Nie mam ochoty go 'cywilizować' na siłę, z drugiej strony mnie czasem rażą jego
        >
        > błędy gramatyczne i gnuśność umysłowa. Jemu się nie chce dosłownie nic -
        > proponowałam wspólne treningi karate, nurkowanie, mnóstwo innych rzeczy - nie
        > działa.
        > Może to jest problem złego dobrania, ale pod innymi względami jest nam ze sobą
        > dobrze, jedyną barierą jest jego niechęć do rozwijania swojej inteligencji i
        > niewykorzystywanie jej.
        > I naprawdę, to nie chodzi o mgr przed nazwiskiem - ja sama może rzucę studia,
        > bo mi zabierają za dużo czasu - ale o otwartość umysłu.
        > Ogólnie mówiąc, ta mniej wykształcona czy mniej inteligentna osoba zawsze
        > będzie w związku na tej niższej pozycji, będzie przegrywała w kłótniach, bo
        > brak jej będzie logiki, będzie bardziej podatna na manipulacje itd.
        > Nie wiem czy takie związki na dłuższą metę się sprawdzają, czy jest to może
        > układ na zasadzie wymiany - ja jestem inteligentny, za to ty dobrze robisz
        > pierogi i wspaniale zmywasz naczynia.

        Dokladnie zgadzam sie w 100 procentach z tym co napisalac, trafilas w sedno.
        Przy duzej roznicy w inteligencji osoby maja problemy z komunikowaniem sie - co
        jest jedna z najwazniejszych podwalin zwiazku.
        Co do Twoich studiow magisterskich to i tak zrobisz co zechcesz ale radzilabym Ci
        nie przerywac .
        Tytul magistra napewno Ci w zyciu nie przeszkodzi tylko pomoze.
        Zycie lubi nas zaskakiwac wiec trzeba byc najlepiej przygotowanym -z magistrem
        bedziesz miala wieksze szanse na rynku pracy , i otwarta droge w przyszlosci do
        dalszej edukacji np jakbys chciala zrobic studia podyplomowe, czy tez doktorat.
        Niektore firmy przy naborze pracownikow jako kryterium przyjecia na stanowisku
        podaja wyksztalcenie wyzsze czasami nawet nie wazne jakie.

        Pozdrawiam



    • Gość: robol Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.03.02, 16:16
      Nie chcialbym byc posadzony o seksizm, ale zawsze
      wydawalo mi sie, ze isnieje spora, byc moze nawet
      przewazajaca grupa kobiet przywiazujacych zbyt wielka
      wage do zewnetrznej formy - wyrazonej np. papierkiem
      ukonczenia studiow, pozycja spoleczna, stanem konta..
      itp. dupereli . Post Martyny wydaje sie potwierdzac
      moje przypuszczenia... :-/

      Martyno - sadzac z twoich wypowiedzi na tym forum,
      jestes ograniczona snobka myslaca drobnomieszczanskimi
      schematami a twoich "horyzontow" pozazdroscic ci moga
      chyba tylko dzdzownice lub inne podziemne stworki
      ogladajace swiat z poziomu podglebia :))

      Nie chce mi sie strzepic klawy na tlumaczenie ci
      dlaczego nie nalezy przekreslac kogos, kto nie moze
      "poszczycic" sie posiadaniem tego tak przez ciebie
      cenionego swistka celulozy. Probowali juz to robic
      inni, ludzie z ukonczonymi studiami czy matura - jak
      sie wydaje z mizernym skutkiem..

      A mnie, Martyno , tym bardziej nie wysluchalabys
      poniewaz nie posiadam tego papierka. Ukonczylem jedynie
      podstawowke - wiec wg. twoich pojec jestem nikim,
      bezimiennym robolem w niebieskim kombinezonie, metna
      szara masa, ktora ma milczec i naboznie rozdziawiac
      gebe, kiedy "yntelygencja" laskawie raczy zauwazyc jej
      istnienie :))

      I masz racje Martyno!! - przeciez tak juz to dobra
      bozia urzadzila, ze swiat dzieli sie na lepszych i na
      gorszych - na panow i na chamow - na inteligentow z
      dyplomami i na roboli z kilofami - tak bylo, jest i
      bedzie - amen! :)))))

      Niestety.. nie wszystkie kobiety o tym wiedza, a sa i
      takie ktore bezczelnie naruszaja nienaruszalne prawa
      ludzkie i boskie.. :( To przykre Martyno, ale np. ja
      sam znam pewna studentke socjologii, ktora nie ma
      zadnego szacunku dla swojej matury, przyszlego dyplomu
      i pozycji spolecznej.. Jest nawet gorzej Martyno - ona
      ma to gleboko w dupie! :(( Spotyka sie z robolem i
      nawet jej nie przeszkadzaja jego szorstkie lapy z
      niedajacymi sie usunac, pomimo szorowania, resztkami
      czarnego smaru w porach skory.. Pozwala tym chamskim
      lapskom dotykac swojego wyksztalconego ciala i wcale
      sie nie brzydzi!! A pfe!!! Co za straszny mezalians!!
      :-/ Nie tak to drzewiej bywalo.. Jaka szkoda Martyno,
      ze nie zyjemy w czasach naszych bohaterskich i
      znajacych swoje miejsce w hierarchii spolecznej
      przodkow tylko w zepsutym 21 wieku.. Dawniej sprawa
      bylaby prosta - o ile wogole doszloby do takiej ohydy
      to buntownicza coreczka, po stosownej chloscie,
      powedrowalaby do klasztoru a mnie - bezczelnego chama,
      powieszono by gdzies cichcem i zakopano jak wscieklego
      psa, ktorym zreszta sie czuje czytajac twoje posty..

      Tak Martyno.. :( swiat schodzi na psy (wsciekle) i nic
      juz nie bedzie takie jakie bylo a nawet bedzie coraz
      gorzej i gorzej.. Wiec lepiej nie mysl za duzo o tych
      nieprzyjemnych i trudnych do pojecia dla twojej
      wyksztalconej i inteligentnej (potwierdzone dyplomem!)
      glowki sprawach - wiesz przeciez, ze stresy
      przyspieszaja starzenie i sa przyczyna zmarszczek a
      moze nawet cellulitis..:-/ Najlepiej poszukaj na tivi
      jakis przyjemny kolumbijski serial o milosci albo
      poczytaj jakies fajne kobiece pisemko o makijazu lub
      wychowaniu dzieci. To najlepsze lekarswo na wszelkie
      zlo tego wstretnego, opanowanego przez tepych,
      zlopiacych piwsko piekarzy i zazerajacych sie kielbacha
      i kaszanka mechanikow swiata..

      PS: Z przykroscia musze ci powiedziec, ze wbrew twoim
      proroczym wizjom jakos mozemy ze soba rozmawiac o
      wszystkim co nas interesuje i wcale do tego nie
      potrzebujemy tlumacza.. Co za upadek.. :-/

      robol
      • Gość: Martyna Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.proxy.aol.com 17.03.02, 19:25
        Gość portalu: robol napisał(a):

        > Nie chcialbym byc posadzony o seksizm, ale zawsze
        > wydawalo mi sie, ze isnieje spora, byc moze nawet
        > przewazajaca grupa kobiet przywiazujacych zbyt wielka
        > wage do zewnetrznej formy - wyrazonej np. papierkiem
        > ukonczenia studiow, pozycja spoleczna, stanem konta..
        > itp. dupereli . Post Martyny wydaje sie potwierdzac
        > moje przypuszczenia... :-/
        >
        > Martyno - sadzac z twoich wypowiedzi na tym forum,
        > jestes ograniczona snobka myslaca drobnomieszczanskimi
        > schematami a twoich "horyzontow" pozazdroscic ci moga
        > chyba tylko dzdzownice lub inne podziemne stworki
        > ogladajace swiat z poziomu podglebia :))
        >

        Jak przypuszczem obrazaniem i bezpodstwanym ocenianiem chcesz nadrobic brak
        logicznych argumentow i rzeczowego uzasadnienia.

        > Nie chce mi sie strzepic klawy na tlumaczenie ci
        > dlaczego nie nalezy przekreslac kogos, kto nie moze
        > "poszczycic" sie posiadaniem tego tak przez ciebie
        > cenionego swistka celulozy. Probowali juz to robic
        > inni, ludzie z ukonczonymi studiami czy matura - jak
        > sie wydaje z mizernym skutkiem..
        >
        > A mnie, Martyno , tym bardziej nie wysluchalabys
        > poniewaz nie posiadam tego papierka. Ukonczylem jedynie
        > podstawowke - wiec wg. twoich pojec jestem nikim,
        > bezimiennym robolem w niebieskim kombinezonie, metna
        > szara masa, ktora ma milczec i naboznie rozdziawiac
        > gebe, kiedy "yntelygencja" laskawie raczy zauwazyc jej
        > istnienie :))

        Czlowieku czy ty naprawde nie potrafisz czytac , czy tez doskonale wiesz, ze o
        niczym takim nie pisalam i tylko udajesz glupka.
        >
        > I masz racje Martyno!! - przeciez tak juz to dobra
        > bozia urzadzila, ze swiat dzieli sie na lepszych i na
        > gorszych - na panow i na chamow - na inteligentow z
        > dyplomami i na roboli z kilofami - tak bylo, jest i
        > bedzie - amen! :)))))
        >
        > Niestety.. nie wszystkie kobiety o tym wiedza, a sa i
        > takie ktore bezczelnie naruszaja nienaruszalne prawa
        > ludzkie i boskie.. :( To przykre Martyno, ale np. ja
        > sam znam pewna studentke socjologii, ktora nie ma
        > zadnego szacunku dla swojej matury, przyszlego dyplomu
        > i pozycji spolecznej.. Jest nawet gorzej Martyno - ona
        > ma to gleboko w dupie! :(( Spotyka sie z robolem i
        > nawet jej nie przeszkadzaja jego szorstkie lapy z
        > niedajacymi sie usunac, pomimo szorowania, resztkami
        > czarnego smaru w porach skory.. Pozwala tym chamskim
        > lapskom dotykac swojego wyksztalconego ciala i wcale
        > sie nie brzydzi!! A pfe!!! Co za straszny mezalians!!
        > :-/ Nie tak to drzewiej bywalo.. Jaka szkoda Martyno,
        > ze nie zyjemy w czasach naszych bohaterskich i
        > znajacych swoje miejsce w hierarchii spolecznej
        > przodkow tylko w zepsutym 21 wieku.. Dawniej sprawa
        > bylaby prosta - o ile wogole doszloby do takiej ohydy
        > to buntownicza coreczka, po stosownej chloscie,
        > powedrowalaby do klasztoru a mnie - bezczelnego chama,
        > powieszono by gdzies cichcem i zakopano jak wscieklego
        > psa, ktorym zreszta sie czuje czytajac twoje posty..
        >
        > Tak Martyno.. :( swiat schodzi na psy (wsciekle) i nic
        > juz nie bedzie takie jakie bylo a nawet bedzie coraz
        > gorzej i gorzej.. Wiec lepiej nie mysl za duzo o tych
        > nieprzyjemnych i trudnych do pojecia dla twojej
        > wyksztalconej i inteligentnej (potwierdzone dyplomem!)
        > glowki sprawach - wiesz przeciez, ze stresy
        > przyspieszaja starzenie i sa przyczyna zmarszczek a
        > moze nawet cellulitis..:-/ Najlepiej poszukaj na ti

        Gdybym byla zlosliwa to odpowiedzialbym Ci cos na ROWNI Z tWOIM poziomem ale
        tak na teraz pytam naprawde nie stac Cie na wiecej tylko na te "subtelne "
        wstawki bez klasy.

        A Twojej studentce wspolczuje nie dlatego, ze ma faceta bez matuta tylko dlatego,
        ze ma chama bez kultury.

        Powodzenia


        • Gość: doradca Re:Do Martyny IP: *.icpnet.pl 17.03.02, 20:02
          dziwi mnie ze nie zrozumiałas postu "robola"-skadinad bardzo inteligentnie
          napisanego?
          a moze masz kompleksy Ty?
          dla scislosci-studiowałem psychologie....
          • Gość: Martyna Re:Do doradcy IP: *.proxy.aol.com 17.03.02, 21:14
            Gość portalu: doradca napisał(a):

            > dziwi mnie ze nie zrozumiałas postu "robola"-skadinad bardzo inteligentnie
            > napisanego?
            > a moze masz kompleksy Ty?
            > dla scislosci-studiowałem psychologie....

            Zrozumialam post robola , zgadzm sie z Toba jest on napisany inteligentnie o
            3ile inteligentny moze byc post obrazajacy , uzywajacy wulgaryzmow i zlosliwosci.
            Uwierz mi ja tez potrafie byc zlosliwa ale uwazam to za ostatecznosc.
            Robol polemizuje ze niewypowiedzianymi przeze mnie wczesniej slowami, zaklada
            bezpodstawnie poglady, ktorych nie wypowiedzialam.
            Widze, ze nie przeczytales calej dyskusji i wszystkiego co powiedzialam.

            Na marginesie jestem mezatka ale przeciez to nie ma absolutnie zadnego znaczenia.



        • Gość: robol Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 19:31
          Martyno

          "obrazaniem i bezpodstwanym ocenianiem" wcale nie chce
          "nadrobic braku logicznych argumentow i rzeczowego
          uzasadnienia" - przeciez wyraznie ci napisalem, ze nie
          zamierzam z toba dyskutowac..

          Dlaczego? Uwazam, ze dyskusja na tym poziomie mnie, jako
          czlowieka nie posiadajacego zadnego papierka, po prostu
          obraza. W moim poscie wyrazilem jedynie moje emocje i to
          nawet nie konkretnie do ciebie ale raczej do twoich i
          niestety nie tylko twoich pogladow. Masz pecha, ze akurat
          trafilo na ciebie..

          Tak trudno ci zrozumiec moje zdenerwowanie? Przykre..

          Piszesz: "Czlowieku czy ty naprawde nie potrafisz czytac,
          czy tez doskonale wiesz, ze o niczym takim nie pisalam i
          tylko udajesz glupka."

          Nie Martyno - czytac potrafie doskonale, rowniez miedzy
          wierszami. Tam wlasnie wyczytylem twoja nieuzasadniona
          pogarde w stosunku do osob nie posiadajacych tych
          nieszczesnych papierkow. I nie zaprzeczaj mi - przeciez
          wyraznie napisalas PIEKARZA. Nie "malo inteligentnego
          faceta", nie "prymitywa" - ale wlasnie - "piekarza"..
          czyli kogos kto nie nalezy do twojej KASTY, KLASY, prawie
          ze - RASY... Nastepnie szeroko rozwodzilas sie nad
          przyszlymi oplakanymi konsekwencjami takiego zwiazku.
          Ogolnie mozna bylo tam odczytac, ze uwazasz piekarzy i
          innych robotnikow za osoby prymitywne i malo inteligentne
          - i to jedynie z racji PRZYNALEZNOSCI do tej grupy -
          grupy osob nie posiadajacych matury. W jednym z
          pozniejszych postow stwierdzilas nawet wprost: "I nie
          chodzi mi o zadne tytuly ale o inteligencje". Co prawda
          zaraz zaasekurowalas sie : " nawet bez papierka" ale
          przeciez sama w to nie wierzysz Martyno - ty i twoi
          przyjaciele, ze ktos kto go nie posiada moglby byc
          inteligentny - inaczej nigdy bys tego piekarza nie
          nazwala "piekarzem" (a nawet "nie jakims specjalnie
          inteligentnym piekarzem" - tak jakby "specjalnie
          inteligentni" piekarze mogli sie ewentualnie rownac z
          "absolwentka ekonomii") i to w opozycji do "kolezanki,
          ktora wlasnie ukonczyla ekonomie". Widocznie dla ciebie
          zawod, a w domysle - ukonczona szkola calkowicie
          wystarcza do oceny czlowieka i jego wartosci..

          Popros doradce, ktory studiowal psychologie, to moze
          wreszcie sie Martyno dowiesz na czym polega roznica
          miedzy inteligencja (wlasciwie to roznymi jej rodzajami),
          wyksztalceniem a zdobytym papierkiem i ze to sa trzy
          zupelnie rozne rzeczy.

          Na zakonczenie - latwo cie Martyno wyprowadzic z
          rownowagi.. co prawda nie podzielam zdania Trotuli ze:
          "Ogólnie mówiąc, ta mniej wykształcona czy mniej
          inteligentna osoba zawsze będzie w związku na tej niższej
          pozycji, będzie przegrywała w kłótniach, bo brak jej
          będzie logiki, będzie bardziej podatna na manipulacje
          itd." - uwazam ze te sprawy rzadza sie zupelnie innymi
          prawami.. ale z drugiej strony twoja podatnosc na
          prowokacje nie najlepiej swiadczy o stanie twojej
          psychiki.. Hm.. wlasciwie to chcialem tu wstawic smajla
          ale.. nie byloby to KLULTURALNE jak sadze.. Popraw mnie
          jesli sie myle Martyno.

          robol
          • Gość: ryżymałp Re: Mezalians edukacyjny... IP: 195.116.167.* 20.03.02, 12:34
            robol, lubie cię :-), minąłeś sie z powołaniem, powinienes pisać eseje albo
            felietony .
            • Gość: Trotula Do robola IP: *.dabrowa.sdi.tpnet.pl 20.03.02, 15:03
              Ale to nie chodzi o sam dyplom i wykształcenie!!! Wydaje mi się, że Martynie
              też nie o to chodzi. Jeżeli ktoś jest interesującym i inteligentnym piekarzem/
              mechanikiem/ kominiarzem czy kim tam jeszcze, to ja nie mam nic przeciwko! Sama
              umawiałam się z fajnym chłopakiem po zawodówce, i nie przeszkadzało mi to
              wcale - miał swoje zainteresowania, wiedział coś niecoś o świecie i to było ok.
              To nie jest podział - z papierkiem/bez papierka, ale
              inteligentny /nieinteligentny. Mówiąc inteligentny mam na myśli nie jakiegoś
              strasznego mózgowca, ale przeciętnie zorientowanego gościa. Taki podział
              stosuję ja, z prymitywnym prostakiem męczyć się nie będę. Prostakiem może być
              równie dobrze i profesor, i z takim też się nie umówię. I tyle.
              • Gość: robol Re: Do robola IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.03.02, 19:52
                Jasne Trotula.. wiem o tym.. Tak naprawde to bardzo
                niewiele i to wyjatkowo ograniczonych osob na serio
                przestrzega takich podzialow i rozroznien jesli sie
                glebiej nad nimi zastanowi. Problem w tym, ze przewaznie
                sie nie zastanawiaja - powtarzaja wyniesione z domu czy
                nabyte w swoim srodowisku schematy i nie widza w tym
                zadnej sprzecznosci.I to wlasnie mnie wkurza - taka
                bezmyslnosc Trotulo :-/

                Nie mam pretensji do Martyny osobiscie - nawet teraz
                zaluje, ze tak na nia wyjechalem.. zarzucam jej, ze
                ocenia ludzi wg. schematow a sam zamiast walczyc ze
                schematami walcze z nia jakby to ona je tworzyla - co za
                glupota.. shitt!!

                Jesli to czytasz Martyno to sorki :(

                Nie wkurzylbym sie tak gdyby to chodzilo o cos innego..
                np. o to czy ludzie bez "papierka" powinni miec prawo
                glosu itp. - mysle ze zdobyl bym sie wtedy na jakas
                rozumna argumentacje.. ale to o czym pisalas (oczywiscie
                chodzi mi o sposob w jaki to pisalas) mnie po prostu
                rozwala - trudno byc obojetnym, kiedy ktos podaje w
                watpliwosc czy jestem odpowiednim czlowiekiem dla kogos
                kogo bardzo lubie. Powinnas to zrozumiec.. oczywiscie
                jestes wolnym czlowiekiem i mozesz sobie o mnie myslec co
                chcesz:)

                A tobie Trotula dziekuje:)

                robol
            • Gość: robol Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.03.02, 20:29
              Gość portalu: ryżymałp napisał(a):

              > robol, lubie cię :-), minąłeś sie z powołaniem,
              powinienes pisać eseje
              > albo felietony .

              Ehm.. ucze sie wlasnie od nowa pisac.. na czacie zupelnie
              zapomnialem jak to sie robi.. :-/ Od niedzieli jestem na
              detoksie - obiecalem, komus, ze z tym skoncze :)

              robol
          • Gość: vagin Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.astercity.net / 10.131.130.* 20.03.02, 19:53
            Gość portalu: robol napisał(a):

            > Martyno
            >
            > "obrazaniem i bezpodstwanym ocenianiem" wcale nie chce
            > "nadrobic braku logicznych argumentow i rzeczowego
            > uzasadnienia" - przeciez wyraznie ci napisalem, ze nie
            > zamierzam z toba dyskutowac..
            >
            > Dlaczego? Uwazam, ze dyskusja na tym poziomie mnie, jako
            > czlowieka nie posiadajacego zadnego papierka, po prostu
            > obraza. W moim poscie wyrazilem jedynie moje emocje i to
            > nawet nie konkretnie do ciebie ale raczej do twoich i
            > niestety nie tylko twoich pogladow. Masz pecha, ze akurat
            > trafilo na ciebie..
            >
            > Tak trudno ci zrozumiec moje zdenerwowanie? Przykre..
            >
            > Piszesz: "Czlowieku czy ty naprawde nie potrafisz czytac,
            > czy tez doskonale wiesz, ze o niczym takim nie pisalam i
            > tylko udajesz glupka."
            >
            > Nie Martyno - czytac potrafie doskonale, rowniez miedzy
            > wierszami. Tam wlasnie wyczytylem twoja nieuzasadniona
            > pogarde w stosunku do osob nie posiadajacych tych
            > nieszczesnych papierkow. I nie zaprzeczaj mi - przeciez
            > wyraznie napisalas PIEKARZA. Nie "malo inteligentnego
            > faceta", nie "prymitywa" - ale wlasnie - "piekarza"..
            > czyli kogos kto nie nalezy do twojej KASTY, KLASY, prawie
            > ze - RASY... Nastepnie szeroko rozwodzilas sie nad
            > przyszlymi oplakanymi konsekwencjami takiego zwiazku.
            > Ogolnie mozna bylo tam odczytac, ze uwazasz piekarzy i
            > innych robotnikow za osoby prymitywne i malo inteligentne
            > - i to jedynie z racji PRZYNALEZNOSCI do tej grupy -
            > grupy osob nie posiadajacych matury. W jednym z
            > pozniejszych postow stwierdzilas nawet wprost: "I nie
            > chodzi mi o zadne tytuly ale o inteligencje". Co prawda
            > zaraz zaasekurowalas sie : " nawet bez papierka" ale
            > przeciez sama w to nie wierzysz Martyno - ty i twoi
            > przyjaciele, ze ktos kto go nie posiada moglby byc
            > inteligentny - inaczej nigdy bys tego piekarza nie
            > nazwala "piekarzem" (a nawet "nie jakims specjalnie
            > inteligentnym piekarzem" - tak jakby "specjalnie
            > inteligentni" piekarze mogli sie ewentualnie rownac z
            > "absolwentka ekonomii") i to w opozycji do "kolezanki,
            > ktora wlasnie ukonczyla ekonomie". Widocznie dla ciebie
            > zawod, a w domysle - ukonczona szkola calkowicie
            > wystarcza do oceny czlowieka i jego wartosci..
            >
            > Popros doradce, ktory studiowal psychologie, to moze
            > wreszcie sie Martyno dowiesz na czym polega roznica
            > miedzy inteligencja (wlasciwie to roznymi jej rodzajami),
            > wyksztalceniem a zdobytym papierkiem i ze to sa trzy
            > zupelnie rozne rzeczy.
            >
            > Na zakonczenie - latwo cie Martyno wyprowadzic z
            > rownowagi.. co prawda nie podzielam zdania Trotuli ze:
            > "Ogólnie mówiąc, ta mniej wykształcona czy mniej
            > inteligentna osoba zawsze będzie w związku na tej niższej
            > pozycji, będzie przegrywała w kłótniach, bo brak jej
            > będzie logiki, będzie bardziej podatna na manipulacje
            > itd." - uwazam ze te sprawy rzadza sie zupelnie innymi
            > prawami.. ale z drugiej strony twoja podatnosc na
            > prowokacje nie najlepiej swiadczy o stanie twojej
            > psychiki.. Hm.. wlasciwie to chcialem tu wstawic smajla
            > ale.. nie byloby to KLULTURALNE jak sadze.. Popraw mnie
            > jesli sie myle Martyno.
            >
            > robol
            robolu ! masz klasę! ciekawi mnie kim byli /są / rodzice Martyny? Profesorami czy
            może tymi nieszczęsnymi piekarzami?

    • charybda Re: Mezalians edukacyjny... 17.03.02, 17:50
      Jest tyle innych kryteriów dobierania się ludzi, że absurdalne jest
      koncentrowanie się na tym jednym. Ja mam koleżankę, studentkę, b.inteligentną i
      zdolną, można rzec - kujonkę (najlepsza w szkole, po kilku stypendiach
      naukowych), której chłopak jest chyba nawet bez matury (znam go tylko z jej
      opowiadań). Problem wykształcenia istnieje tylko dla jej rodziców. Prawdziwymi
      problemami ich związku są: odległe miejsca zamieszkania (ja np. nie
      wytrzymałabym w związku, w którym widujemy się raz na kilka mies.), charakter
      mojej koleżanki (uzależnienie od rodziców - jedynaczka, pesymizm,
      nieumiejętność podejmowania decyzji, naiwność uczuciowa, egocentryzm). Tak
      naprawdę to bardziej dziwię się temu chłopakowi, że z nią chce być, nie mając
      żadnych perspetyw na rozwój związku, bo moja koleżanka nie jest w stanie zerwać
      psychicznej pępowiny łączącej ją z rodzicami. A "huśtawka" trwa już ponad rok.
      • Gość: doradca Re: do Martyny IP: *.icpnet.pl 17.03.02, 19:31
        zastanawia mnie ,czy piszesz w imieniu kolezanki ,czy jej po prostu zazdroscisz
        ze meza znalazła?
        to takie trudne teraz wśrod pań po studiach .
        nie wiem po czym sadzisz że chlopak malo inteligentny,po tym ze
        jest "tylko"piekarzem?
        Pan Jacek Kuroń jest "tylko"kucharzem,chyba nie brakuje mu inteligencji,po
        prostu robi to co lubi.
        nie sądze ,zebys przeprowadzala jakies testy na inteligencje wśrod Twoich
        znajomych.
        pokaz im watek zalożony przez Ciebie,zobacz jak zareaguja
        wg mnie to zwykle wcibstwo z Twojej strony.
        a na pocieszenie dodam że takie "niedobrane" pary maja wieksza szanse na udane
        zycie jak inne.
        po prostu sie wzajemnie uzupełniaja.
        nie zajmuj sie pierdolami tylko szukaj meza(koniecznie
        wykształconego ,najlepiej po paru fakultetach ;-)
        • goga.74 doradca 17.03.02, 19:48

          > nie zajmuj sie pierdolami tylko szukaj meza(koniecznie
          > wykształconego ,najlepiej po paru fakultetach ;-)

          Martyna jest mezatka, zapraszam na watek
          "Staropanienstwo", wciaz chyba na tej stronie.
        • Gość: doradca Re:do Martyny IP: *.icpnet.pl 17.03.02, 20:11
          sorry z pomyłke-Pan Maciej Kuroń-jak widac ludzie po studiach rowniez nie sa
          doskonali
          • Gość: Anka Re:do Martyny IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.03.02, 22:14
            No tak ale jak nalezy w takim razie to rozumiec? Martyna zastanawia sie nad
            swoja kolezanka, a sama zamiast faceta po Harwardzie wziela faceta tylko po
            liceum. Czy Martyna ma wyzsze wyksztalcenie i jesli tak to jak uklada sie jej
            zwiazek z mezczyzna o nizszym wyksztalceniu? Mysle, ze po liceum mozna byc i
            piekarzem i mechanikiem, to zaden konkretny zawod. Idac nawet dalej tym tokiem
            myslenia to mysle, ze taki fachowiec jest wyksztalcony w konkretnym zawodzie, a
            po liceum to nie ma sie przeciez zadnego zawodu.
          • Gość: Anka Re: DO DORADCY IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 17.03.02, 22:35
            Doradca podpowiem ci: naszych dwoch kolejnych prezydentow pan Walesa i pan
            Kwasniewski nie maja wyzszego wyksztalcenia . Czy i oni stanowiliby mezalians
            dla pan z wyzszym wyksztalceniem? Ja bym sie nie obrazila gdyby moj maz zamiast
            wyzszego wyksztalcenia byl prezydentem i nawet troche czuje sie winna bo on byl
            bardzo zaangazowany w organizacje studenckie zanim mnie poznal, a ja ciagle
            robilam presje na dobre wyniku, szczegolnie z sesji, bo za to otrzymywalismy
            sporo forsy.
            • bird_man Re: DO ANKI 19.03.02, 20:10
              Gość portalu: Anka napisał(a):

              > Doradca podpowiem ci: naszych dwoch kolejnych prezydentow pan Walesa i pan
              > Kwasniewski nie maja wyzszego wyksztalcenia . Czy i oni stanowiliby mezalians
              > dla pan z wyzszym wyksztalceniem? Ja bym sie nie obrazila gdyby moj maz zamiast
              >
              > wyzszego wyksztalcenia byl prezydentem i nawet troche czuje sie winna bo on byl
              >
              > bardzo zaangazowany w organizacje studenckie zanim mnie poznal, a ja ciagle
              > robilam presje na dobre wyniku, szczegolnie z sesji, bo za to otrzymywalismy
              > sporo forsy.

              *******************************************
              droga Aniu mowisz na serio ze pan Walesa ktory dal sie poznac calemu swiatu
              jako absolutny glupek i prymityw (ale sprytny, oj tak.. jak chlop) moglby
              byc partnerem dla inteligentnej kobiety (po studiach lub nie) ?
              Tylko dlatego ze byl prezydentem z pewnych ukladow politycznych (nie tu miejsce
              na ich wykladanie) ?
              Gotowa bys byla wyjsc za Mike Tyssona (ten boxer) ktory jest b. znany i ma
              miliony?
              Uff.. nigdy nie zrozumie kobiety....
              • Gość: Ania Re: DO DORADCY IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.03.02, 16:50
                Zartowalam oczywiscie. Chodzilo mi raczej o cos zupelnie innego, a mianowicie,
                ze patrzac na historie prezydentury w Polsce to moznaby sadzic ,ze studia nie
                sa jednak droga do kariery na tym szczeblu. Pozdrawiam.
                • Gość: Anka Re: POWYZSZY POST JEST DO BIRD MANA IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.03.02, 16:53
    • bird_man Re: Mezalians edukacyjny... 19.03.02, 20:06
      moje doswiadczenie zyciowe mowi mi ze i w tym przypadku wyjatki potwierdzaja
      regule...
      • Gość: andrzej Re: Mezalians edukacyjny... IP: 157.25.84.* 20.03.02, 11:55
        a ja mysle, ze o ile papierek sam w sobie nie ma znaczenia dla zwiazku, to
        wyksztalcenie (szeroko rozumiane) - ma. co wiecej, uwazam, ze spoleczenstwo
        nadal jest podzielone na grupy i profesor nalezy do jednej, a piekarz - do
        drugiej. tylko problem z naszymi czasami polega na tym, ze oficjalnie sie takie
        przesady zwalcza i profesorami zostaja ludzie o mentalnosci sprzedawcy. a z
        drugiej strony - spada znaczenie papierkow wlasnie i dlatego ludzie o
        mentalnosci profesora nie zostaja profesorem, bo im sie po prostu nie chce.
        od razu zastrzegam, ze nie uwazam, ze piekarz jest gorszy. jest po prostu inny.
        i naturalnie sa wyjatki, moze i nawet liczne, ale ja np. nie mam znajomych
        wsrod absolwentow zawodowek nie dlatego, ze nimi gardze (bo nie gardze), ale
        dlatego, ze nigdy nie mialem takiej mozliwosci. po prostu nasze swiaty nie sa
        styczne. o ich nakladaniu sie w ogole nie ma mowy.
        na koniec dodam, ze uwazam, ze obyczaje bardzo spsialy i coraz wiecej ludzi z
        tzw. mojego kregu zachowuje sie jak - prawie - tzw. element. o ludziach z
        pierwszych stron gazet i magazynow w ogole nie warto tu wspominac, bo to, co
        sie dzieje, to zwykla inwazja chamstwa.
        pozdrawiam
        a.
        • Gość: Anna Do Andrzeja IP: *.icpnet.pl 20.03.02, 12:38
          Piszesz ,że "TWÓJ świat" nie styka się ze swiatem ludzi po zawodówkach,ale po
          twojej pomieszano-poplątanej wypowiedzi sądzę że im dorównujesz(nie obrazając
          absolwentów szkoł zawodowych)
          • Gość: andrzej Re: Do Andrzeja IP: 157.25.84.* 20.03.02, 15:40
            uzasadnij.
            a moze wynika to tylko z twoich przekonan, ze wszyscy sa rowni i dlatego nie moze
            byc mowy o jakichkolwiek roznicach miedzy ludzmi?

            pozdrawiam
            a.

            Gość portalu: Anna napisał(a):

            > Piszesz ,że "TWÓJ świat" nie styka się ze swiatem ludzi po zawodówkach,ale po
            > twojej pomieszano-poplątanej wypowiedzi sądzę że im dorównujesz(nie obrazając
            > absolwentów szkoł zawodowych)

    • Gość: skwara Re: Mezalians edukacyjny... IP: *.talnet.pl 20.03.02, 15:07
      A czy nie uważacie, że facet szybciej zwiąże się z kobietą, która nie dorównuje
      mu wykształceniem, niż kobieta z facetem, który nie ma studiów?
      Mężczyznom jakby ten fakt mniej przeszkadzał, a wręcz mogą się czuć przez to w
      związku pewniej.
      • agniecha27 Re: Mezalians edukacyjny... 20.03.02, 15:19
        ... może chodzi o to, żeby była ładna i sexi - niekoniecznie mądra, bo "mądry"
        to jestem ja za nas dwoje...
    • kombinator2 Re: Mezalians edukacyjny... 20.03.02, 21:09
      Nie znam małżeństwa, które - po kilku latach euforii - byłoby happy ze swojego
      stadła, jeżeli dzieli ich przepaść edukacyjna. Trzyma ich ze sobą tylko
      przyzwyczajenie, wspólny majątek i dzieci.
      Co ciekawe, więcej z takich par to ONA ma wyższe wykształcenie. No ale cóż... w
      pewnym (najważniejszym) momencie hormony zagrały i... jest - wspomniany -
      mezalians.
      • Gość: ryżymałp Re: Mezalians edukacyjny... IP: 195.116.167.* 21.03.02, 09:10
        kombinator2 napisał(a):

        > Nie znam małżeństwa, które - po kilku latach euforii - byłoby happy ze swojego
        > stadła, jeżeli dzieli ich przepaść edukacyjna. Trzyma ich ze sobą tylko
        > przyzwyczajenie, wspólny majątek i dzieci.


        Większość ( miażdżąca niestety) małżeństw , które znam tak właśnie żyje . I
        nie ma to moim zdaniem związku z wykształceniem. Znam mnóstwo małżeństw , gdzie
        obydwoje " są sobie równi";-) pod tym względem i żyją ze soba właściwie z
        rozpędu.:-(((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka