kozicano
27.04.12, 10:13
Witam. Jestem z chłopakiem dosc dlugo i nigdy nie bylo tajemnicą, ze on ma mniejsze libido niż ja - ja moglabym codziennie, a nawet pare razy dziennie, jemu za to starczy 1-2 razy w tygodniu. Mimo wszystko jakos się dogadujemy, ja go nie zdradzam, wszyscy są zadowoleni.
Jestesmy dopiero studentami, jednak ja teraz dostalam za jais glupi zart szlaban (nawet nie zart, w sumie komplement - podczas filmu powiedzialam mu ze miałby dłuzszego niz aktor!) na seks. NA ROK. Nie dlatego, ze ktos slyszał czy cos, tylko dlatego ze mowie o tym w miejscu publicznym. Jemu na ucho. Karę po awanturze, ze to zalosne i mam go w dupie udało mi się skrocic do miesiaca i uznalam ze jak najrzadziej bede do niego przyjeżdzać, aby mnie nie kusiło. Jednak umowilismy sie na dziś - po czym ja zwyczajnie spytalam, czy bedzie jego mama w domu - na co on, ze kara zostaje wydłuzona, za to ze spytałam,bo on juz wie ze planowalam seks! Przeciez to jest takie dziecinne.. wkurza mnie to.
Tym bardziej ze skoro spotykamy sie w swoich domach rodzinnych, nasz seks polega głownie na tym, ze to ja mu robię loda. co ja mam mu dzisiaj powiedziec? Najchetniej kopnęłabym go w d*pę, mowiac wprost, al go Kocham... To dobry chlopak i zawsze mogę na niego liczyc, tylko taki bardzo katolicki, dwie siostry zakonnice... i jego podejscie do seksu wlasnie takie.. odswietne jest.