litte_rabbit
04.06.12, 13:40
Witam babeczki,
Pierwszy raz pisze na forum, ale sytuacja mnie przerasta i chcialabym sie dowiedziec, czy ktoras z Was rowniez cos takiego przezywala...
No wiec :
Mam 30 lat i prawie 2 lat jestem w zwiazku ze wspanialym mezczyzna (madry, silny, czuly, kochajacy i na kazdym kroku mnie wspiera). Okolo 2-3 tygodni temu poruszylismy temat dzidziusia, no ze mamy juz swoje lata i ze moze czas juz o tym pomyslec. Generalnie rzecz biorac, temat wyszedl ode mnie, wiec skad u mnie taka reakcja ? Otoz od kiedy poruszylismy ten temat, mam ciagle napady leku. Okolo 2-3 lat temu, przez ponad pol roku chodzilam na psychoterapie z powodu nerwicy, ktora objawiala sie wlasnie w ten sposob, napadami leku. A strachy sa przerozne : a to, ze strace nad soba panowanie i sie zabije, lub ze komus cos zrobie (choc psychiatra zapewnial mnie, ze osoby z nerwica lekowa nigdy nie popelniaja czynow, ktorych tak sie boja), albo ze mam schizofrenie, albo ze zwariuje itd. Po pol roku psychoterapii wszystkie te objawy ustapily i zylam szczesliwie az do momentu kiedy poruszylismy temat ciazy, co jakby spowodowalo nawrot nerwicy.
Czy ktoras z Was rowniez miala/ma taka fobie ?
Wedlug psychologa ten strach spowodowany jest "toksyczna" relacja z nadopiekuncza matka (chociaz wedlug mnie moja mama jest najukochansza na swiecie i nie odnosze wrazenia, zeby byla nadopiekuncza... czy moze raczej nie wiem, jak to jest nie miec nadopiekunczej matki...).
Teraz sama mysl o dziecku napawa mnie przerazeniem : czy sobie poradze, czy bede kochac moje dziecko, czy mam instynkt macierzynski, czy nic mojemu dziecku nie zrobie, ...
Czy ktoras z Was rowniez cos takiego przezywala ? Jak sobie z tym poradzilyscie ? Jak radzicie sobie jako mamy ?
Z gory dziekuje za odpowiedz :)