alicja027
17.06.12, 18:29
Na początku od razu powiem, że nie jestem jakąś pijaną nastolatką, która wysikała się byle gdzie, bo nie chciało jej się szukać WC. Wręcz przeciwnie. Mam 27 lat i jestem w 7. miesiącu ciąży. Wiadomo, w takim stanie często lata się do toalety i będąc w mieście często korzystam z WC w sklepach czy knajpach. Dzisiaj po południu jednak było inaczej. Po prostu nie było gdzie. Byłam na spacerze w okolicy jakichś domków jednorodzinnych. W akcie desperacji postanowiłam zrobić siku między żywopłotem, a zaparkowanym samochodem w bocznej, jak mi się wydawało, nieuczęszczanej uliczce. Tak więc przyjęłam odpowiednią pozycję (z takim brzuchem to niełatwe) i zaczęłam robić swoje, aż tu nagle zza rogu wychodzi jakaś pani policjant. Nie miałam czasu na jakąkolwiek reakcje. Pani zachowywała się wobec mnie bardzo nieprzyjemnie. Moje tłumaczenia, że jestem w zaawansowanej ciąży i na prawdę musiałam to zrobić, nic nie dały. Wypisała mi mandat 200 zł, na którym napisała "sikanie w miejscu publicznym". Co za wstyd :( Mandat oczywiście musiałam przyjąć. Powiedźcie, czy Waszym zdaniem to jest w porządku? Ja wiem, że nie powinnam, ale robiłam to na uboczu, nikt mnie nie widział, po prostu mus to mus. I jeszcze trafiłam na taką służbistkę :(
Wiem, że już po fakcie, ale wolałam przyjąć ten głupi mandat, niż potem tłumaczyć się w sądzie, dlaczego musiałam zrobić siku akurat wtedy. Spłonęłabym ze wstydu.