ag.88
18.07.12, 00:13
Jestem 20 -paro letnią kobietą od roku jestem po rozwodzie i od rou z nikim się nie kochałam, w maju spotkałam dawnego znajomego, który tak jak ja też jest po przejściach, wymieniliśmy się nr. tel po paru tygodniach umówilismy sie na kawę - tak mi się wydawało że tylko na kawę. Zawsze coś nas do siebie ciagneło ale masze poczynania zaczynały sie i konczyły tylko na namietnych pocałunkach, a drogi szybko i na długo się rozeszły. On propomuje mi relację opartą wyłącznie na seksie. Z jednej strony to kusząca propozycja: ponieważ pociaga mnie i jestem "wyposzczona" zaś z innej strony ta relacja mnie drażni bo nie ma wniej odrobiny "uczucia" "czarowania" "uwodzenia" - tylko tel. szybki seks i za drzwi. Bardzo przedmiotowe podejście do kobiety, jesli się no to zgodze to poczuje się conajmniej jak szmata, a wolałabym się szanować - jeśli odmówię to co...? Ominie mnie kilka chwil uniesienia, a wolałabym żeby mnie nie omineły :-). Jakie wyjscie? Coś w stylu "nie chcałabym wyjść na kur*e ale się zgadzam" a może mam wierzyć że prawdziwa miłość istnieje...? I czekać na mią.
Mieliście takie dylematy? Co wybraliscie?