Dodaj do ulubionych

Introwertyk - co robic?

15.03.02, 12:07
Dziewczyny, pomozcie!
Od 5 miesiecy jestem z chlopakiem, poznalismy sie do prawda kilka lat temu, ale
wtedy wydawalo mi sie, ze zupelnie nie jest mna zainteresowany. Prawie
wszystkie moje kolezanki w nim sie podkochiwaly, i chyba ze wzgledu na to nie
odwazylam sie chociazby zaczepic go na jakiejs imprezie. Po obronie nie
widzialam go dwa lata, sama wyjechalam na rok z Polski i niedawno przez
przypadek spotkalismy sie w pubie. Od tej pory spotykamy sie regularnie, jestem
z nim naprawde szczesliwa, jest dowcipny, czulu, lubi mi nawet gotowac (!). Ale
nie jestem w stanie nawiazac z nim blizszego kontaktu, podczas rozmow wszystkie
moje co bardziej intymne pytania zbywa, traktuje wrecz jak agresje. Wiem, ze
mezczyzni tego nie lubia, ale on jest potwornie zamkniety w sobie, jego koledzy
a nawet matka sa tego samego zdania. Czy to moze byc problemem w zwiazku? Wiem,
ze bywa nieszczesliwy, chcialbym z nim porozmawiac, pocieszyc go, ale nawet nie
wiem w czym tkwia jego problemy, caly czas spotykam sie z odmowa. Wiem, ze
pochodzi z rozbitej rodziny, jest samotnikiem, ale w koncu jestem jego
dziewczyna i chcialabym miec z nim blizszy kontakt i wcale sie na to nie zanosi?

Co robic?
Obserwuj wątek
    • Gość: frisky2 Re: Introwertyk - co robic? IP: 62.233.139.* 15.03.02, 12:12
      Typowa "kobieta" - na sile chce uszczesliwiac. Jesli on nie chce, to nie pchaj
      sie za bardzo w jego zycie wewnetrzne. jak zechce, czy bedzie potrzebowal
      twojej pomocy, to da ci znac. Teraz jedyny sposob w jaki mu mozesz pomoc, to po
      prostu byc przy nim.
    • Gość: dk Re: Introwertyk - co robic? IP: 157.25.88.* 15.03.02, 12:41
      Jakbym czytal o sobie...
    • Gość: soso Re: Introwertyk - co robic? IP: 195.41.66.* 15.03.02, 12:55


      Podejdz do tego tak: chlopak jest niedojrzaly emocjonalnie i spolecznie. Jest w
      pewnych sprawach jak dziecko i trzeba lat by dorosl lub nigdy nie dorosnie.
      Prywatnie raczej unikalbym planowania wspolnego zycia bo zwyczajnie ktos
      zakrecil ruletka i naprawde nie wiadomo co wypadnie. Za kilka lat sie okaze.

      Czy od chlopca 14-letniego oczekiwalabys jakiegos uzewnetrzniania odchlani jego
      glebi? Pewnie nie. Otoz to jest ten przypadek choc moze ofiara ma nie 14 a 24
      czy 34 lata.


      pzdrw

      soso
      • Gość: Angelos Re: Introwertyk - co robic? IP: 157.25.121.* 15.03.02, 13:01
        Gość portalu: soso napisał(a):

        >
        >
        > Podejdz do tego tak: chlopak jest niedojrzaly emocjonalnie i spolecznie. Jest w
        >
        > pewnych sprawach jak dziecko i trzeba lat by dorosl lub nigdy nie dorosnie.
        > Prywatnie raczej unikalbym planowania wspolnego zycia bo zwyczajnie ktos
        > zakrecil ruletka i naprawde nie wiadomo co wypadnie. Za kilka lat sie okaze.
        >
        > Czy od chlopca 14-letniego oczekiwalabys jakiegos uzewnetrzniania odchlani jego
        >
        > glebi? Pewnie nie. Otoz to jest ten przypadek choc moze ofiara ma nie 14 a 24
        > czy 34 lata.
        >
        >
        > pzdrw
        >
        > soso

        Wątpliwy rys psychologiczny. Jung inaczej by go podsumował.

    • Gość: zula Re: Introwertyk - co robic? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.02, 13:43
      Zatroskana kobieto,
      mieszkacie razem... ? Tak chyba byłoby łatwiej, wtedy przebywacie ze sobą
      więcej i każdy ma takie chwile kiedy chce mówić o swoich problemach,
      odczuciach, chce się uzewnętrzniać a są takie chwile kiedy nie chce o tym
      mówić. Kiedy ja zaczęłam być ze swoim facetem, było nam ze sobą cudownie, ale
      on wiele rzeczy załatwiał w sobie. Miał swój świat, swoje problemy i jeśli się
      czymś martwił to wiedziałam to na jego twarzy, odpływał w dal, zamyślony,
      nieobecny, ale ja to widziałam... Powiedziałam mu o tym, że to widzę i boli
      mnie to. Bo rozumiem, że dopóki był sam, dopóki myślał o sobie i wiedział że
      może w życiu liczyć tylko na siebie, to po co miał mówić o swoich problemach na
      prawo i lewo. Ale dziś jest ze mną, ja chcę być przy nim i chcę mu pomagać,
      chcę uczestniczyć w jego problemach... Powiedziałam mu to, żeby spróbował od
      czasu do czasu mówić mi co go gdnębi, jakie ma problemy...
      Zaczynaliśmy od rozmowy o problemach w pracy, potem o takie życiowe -
      pieniądze, kredyt, mieszkanie. Kiedy mówił, że nie chce o tym mówić, mówiłam
      dobrze, (myślałam może później). Dziś wie że może na mnie liczyć, wie że może
      mi zaufać, jesteśmy sobie najbliższymi ludźmi i choć czasem łapię go na tym że
      nie mówi mi wszystkiego, to wiem że to przede wszystkim dlatego, że on nie ma
      takiej potrzeby by gadać o wszystkim. Ale wiem również, że kiedy okazałoby się
      że ma jakiekolwiek proglemy to byłabym pierwszą osobą która by się
      dowiedziała... Oczywiście, gdyby to nie były problemy, które wg niego, mogły by
      mnie zranić czy spowodować, że wtedy oboje byśmy się denerwowali... bo takie
      sytuacje też mieliśmy

      Tak więc, powoli, małymi kroczkami, rozmawiajcie na coraz bardziej, coraz
      szczerzej, powoli... ale zostaw mu jego własny świat, może on właśnie tego
      potrzebuje, tak jak ty potrzebujesz wiedzieć o nim wszystko, porozmawiajcie,
      delikatnie, idźcie na jakieś kompromisy, napewno się uda.
      Pozdr.
      • balbina2 Re: Zula ma rację 15.03.02, 14:54
        Najgorzej to wyciągać na siłę - a co ci jest, a powiedz mi, ale o co chodzi -
        dla takich "zamkniętych" facetów to coś okropnego, zamykają się jeszcze
        bardziej, a w dodatku można coś nieprzyjemnego usłyszeć.
        Kiedy czuję, że coś go gryzie, nie dopytuję się, po prostu czekam, najwyżej
        spytam - wszystko w porządku? - i jak dojrzeje, to powie. Albo nie, mój np.
        uważa, że są sprawy (np. zawodowe), którymi nie ma potrzeby mnie obarczać. I
        nie zmuszam go do tego. Co by mi to dało zresztą ? Po latach bycia razem wiem
        już, że powie mi o sprawie naprawdę ważnej dla nas obojga, a jeśli nie chce mu
        się opowiadać np. o jakichś swoich przejściowych problemach w pracy - to niech
        mu tak będzie. Wyciąganie zwierzeń na siłę jest bez sensu - nikomu nie pomoże,
        wręcz przeciwnie, może sprowokować kłótnię.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka