3longina
06.08.12, 09:44
Temat drazliwy, smutny i trudny. Wiadomo, kazdy przezywa smierc najblizszej osoby inaczej, jedni bardziej teatralnie inni bardziej osobiscie w samotnosci. Pomimo, ze sama przezylam juz “odjescie “ bliskich mi osob, nadal nie rozumiem i nie pojmuje, jak mozna az taaak rozpaczac na temat smierci 89 letniej matki. Staram sie zrozumiec bol tej rozpaczajacej osoby, w koncu stracila matke, ale ta miala 89 lat!!! Teatr i cyrk w jednym, a najbardziej dobilo mnie stwierdzenie: “smierc matki to najgorsza rzecz pod sloncem”. Napewno. Ale gdy sie ma na karku 60- pare lat, to i pewnien bagaz doswiadczen ma sie juz za soba, wiec chyba mozna jednak oczekiwac innego zachowania. To tak a propos drugiej zony mojego tescia.