long.live.revolution
07.08.12, 10:00
Słuchajcie, użytkowniczki i użytkownicy: albo wpadłem w jakieś złe towarzystwo, albo to efekt prawa serii, albo naprawdę coś się dzieje niedobrego.
Mniejsza może o szczegóły, ale gdziekolwiek spojrzę, tam czai się zdrada, niegodziwość i zgorszenie. Zdrada w związku jest już tak powszechna, że przestało mnie to dziwić, a zdradzający się już nawet szczególnie się z nią nie kryją. Pukanie kogoś na boku, a nawet swoista poligamia są już tak normalne i powszechnie przyjęte, że aż trudno uwierzyć, iż kiedyś było inaczej.
Po drugie, nikomu nie można wierzyć na słowo, coś takiego jak umowa ustna, dżentelmeńska, słowo honoru jest reliktem przeszłej epoki. Ludzie potrafią bez najmniejszej żenady łgać patrząc ci w oczy.
Trzecia rzecz: długi. Niepłacenie na czas, nieoddawanie pożyczonych pieniędzy, nieodkupywanie zniszczonych rzeczy, nieposzanowanie prawa własności – a wszystko oczywiście odbywa się we mgle nieodebranych telefonów, zręcznych uników i płynnych zmian tematu.
I jeszcze to cholerne bagatelizowanie: nic się przecież nie stało, wyluzuj, czemu robisz problemy?
Spytam wprost: TTM? Może to mnie naprawdę odbiło? Albo może zawsze tak było, a dawne zasady to legenda? Czy wokół Was również postępuje upadek obyczajów i zgorszenie?