Dodaj do ulubionych

Co mam zrobić?

IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 13:32
Drogie Panie!
Mam problem, a właściwie mamy (ja i żona).
Jesteśmy małżeństwem od kilku lat, mamy dzieci i .... nic więcej dobrego.
Od pewnego czasu źle się dzieje, nie możemy sie dogadać, ba nie możemy
pogadać. Mieszkamy razem z Jej rodzicami.Po przyjściu z pracy najczęściej
żona idzie do swoich rodziców i z nimi rozmawia czy załatwia jakieś sprawy.
Od sierpnia (prawdopodobnie) będziemy mieszkać sami. Moja żona ogromną
większość spraw wykończeniowych remontowanego mieszkania robi całkowicie
sama, ja od majstrów dowiaduję się co i jak będzie zrobione w "naszym"
mieszkaniu.Jedynie co mogłem zrobić to sprowadzić ekipy remontowe oraz kupić
pralkę i lodówkę.
Sex?
W zeszłym roku kochaliśmy się PIĘĆ razy, w tym roku dwa, a ja na dodatek
kompletnie się nie sprawdziłem (stres chyba). Jak idziemy spać to w łóżku
plecki do siebie i lulu, żadnej rozmowy.
Naprawdę staram się żeby miała wszystko co chce, jak chce i kiedy chce.
Niestety moje starania idą na marne. Domyślam się że trudno w ten sposób
doradzać, ale może jakieś wskazówki by przyciągnąć żonę do siebie z powrotem
(kwiaty, prezenty, kolacje nie pomagają).
Wiem że mam swoje wady i że nie jestem cudownym mężem.
Gdyby nie dzieciaki to nie wiem co bym zrobił, One trzymają mnie jeszcze przy
zdrowych zmysłach.
Pozdrawiam Kuba
Obserwuj wątek
    • Gość: Zosia Re: Co mam zrobić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 13:42
      skoro juz zdiagnozowales skutki, to mysle, ze powinienes poszukac przyczyn.

      dlaczego zona ucieka od ciebie do rodzicow? mowiles jej, ze za nia tesknisz? ze
      ci jej brakuje?

      moze zalatwia sprawy z nowym mieszkaniem sama, bo ma wiecej czasu? mowiles jej,
      ze chce w tym uczestniczyc? moze nie uprawia z toba seksu, bo krepuje ja
      mieszkanie z rodzicami? dzieci za sciana? nowe mieszkanie moze zmienic ta
      sytuacje na lepsze. rozumiem, ze wczesniej wasze zycie erotyczne bylo lepsze -
      niektore kobiety po urodzeniu dzieci traca zainteresowanie seksem. wez to pod
      uwage. poza tym jesli sie nie sprawdziles pod czas tylko kilku razy, to to tez
      moglo wplynac negatywnie..

      nie ma zadnej zlotej recepty na uzdrowienie malzenstwa. skoro wiesz, ze nie
      jestes idealnym mezem, to moze popracuj nad tym zeby byc lepszym?
      poszukaj przyczyn tej zlej sytuacji. wina zawsze lezy po srodku, a podstawa do
      pracy nad zwiazkiem, budowania wiezi jest rozmowa, rozmowa, rozmowa....

      kochasz ja jeszcze?
      • Gość: Kuba Re: Co mam zrobić? IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 13:59
        Tak kocham żonę!
        Qrcze pracuje nad sobą cały czas, chociaż ostatnio nie mam siły, bo to wszystko
        jest psu na budę.
        Czasu na wszystkie sprawy zwiazane z mieszkaniem to ja mam więcej, cyt: "po
        prostu czepiam się pierdół".
        Jeśli chodzi o sex, to ja wiele potrafię zrozumieć, moja żona jest po prostu
        wiecznie zmęczona i chce jej się spać.
        Rozmowa - masz racje.
        • Gość: Zosia Re: Co mam zrobić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 14:12
          a czepiasz sie pierdol? jesli tak, to to moze faktycznie ja meczyc na tyle, ze
          wolala wziasc sprawy w swoje rece.

          jesli jej nie zapytasz wprost, to nie ma szans zeby ci powiedziala dlaczego
          stracila zainteresowanie seksem. jestes pewny, ze wczesniej zaspakajales jej
          potrzeby fizycznie? moze czuje sie zniechecona.
          zaproponuj jej wizyte u specjalisty, jesli sami sobie nie radzicie z tym
          problemem.

          jesli tobie jest zle, to jej z pewnoscia tez nie jest dobrze.

          psu na bude - widocznie robisz to po swojemu, a ona ma wlasne oczekiwania i
          pragnienia. posluchaj jej potrzeb. tobie sie wydaje, ze sie starasz, ona moze
          byc innego zdania.

          mimo szczerych checi nikt obcy nie rozwiaze tego problemu, bo nikt twojej zony
          nie zna...
          • Gość: Kuba Re: Co mam zrobić? IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 14:32
            Po prostu miło by było usłyszeć _ Stary co o tym sądzisz?
            • Gość: Zosia Re: Co mam zrobić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 14:36
              moze w jej charakterze nie lezy takie zachowanie? charakteru sie raczej nikomu
              na zawolanie nie zmieni:)
    • blanchet Re: Co mam zrobić? 30.06.04, 13:49
      bądź jak skała- mój facet tak robi, ja tak robie- czasami lepiej jest kogoś
      olać a nie przynosić mu kwiaty.
    • Gość: Przykro mi Kuba Re: Co mam zrobić? IP: *.92-136-217.adsl.skynet.be 30.06.04, 13:57
      ale moj wniosek jest jeden: Wasz zwiazek juz nie istnieje.
      1. Nie potraficie ze soba rozmawiac co jest podstawa kazdego zwiazku
      2. Seks praktycznie nie istnieje ( kto normalny w Waszym wieku kocha sie 5 razy
      w ciagu roku ????)
      3. Dla Twej zony wazni sa jej rodzice i mieszkanie. Ty jestes dodatkiem, ktory
      od czasu do czasu moze sie do czegos przydac
      Nikt nie musi byc "cudownym" mezem lub "zona" azeby byc kochanym.

      Na Twoim miejscu dawno bym uciekla.
      • Gość: Kuba Re: Co mam zrobić? IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 14:07
        Uciec?
        A dzieci, przecież One są i mnie potrzebują, a ja nie potrafię bez nich żyć.
        I jak pisałem wcześniej - kocham swoją żonę!
        • Gość: Masz racje, Re: Co mam zrobić? IP: *.92-136-217.adsl.skynet.be 30.06.04, 14:46
          Uciekaja tylko nieodpowiedzialni.
          Ty raczej do nich nie nalezysz. Mi zwyczajnie trudno zrozumiec, ze jeden
          czlowiek tyle potrafi zniesc.
          Piszesz, ze kochasz swoja zone. Nie watpie, zastanawia mnie tylko fakt jak
          dlugo i w jaki sposob mozna kochac kogos kto nie przytuli, nie odda swego
          ciala, nie pochwali, nie zapyta o rade....
          Moze Ty kochasz zone taka jaka byla kiedys??
          Moze bedziesz kategoryczny i zamiast wizyty u tesciow wyciagniesz ja na
          wspolny spacer??
          Wam zwyczajnie brak siebie..
    • blanchet Re: Co mam zrobić? 30.06.04, 14:11
      wiesz kiedy towar drożeje? kiedy ludzie zaczynaja o niego bardziej zabiegać?-
      kiedy jest np. mało dostępny
      • Gość: patrycja Re: Co mam zrobić? IP: 195.68.232.* 30.06.04, 22:03
        jeśli chodzi o seks to najpierw rozmowa, później powiedz otwarcie że dosyć masz
        życia w celibacie, spróbuj wzbudzić w niej zazdrość, to działa!!! organizuj
        samotne wyjścia , stań się obojętny. Ona szybko zorientuje się że coś się
        stało, poczuje zagrożenie i to ona będzie za tobą biegała. Trzymaj ją długo.
        Jak całkiem skruszeje, to ona będzie cię błagać o rozmawe. Nie mozna sobie
        pozwolić wejść na głowe.
        • Gość: doświadczona Re: Co mam zrobić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 22:37
          Kuba,
          może to nieetyczne, ale mam radę. Nie zdradzaj swojej żony,ale zaaranżuj
          wszystko, tak żeby na to wyglądało. Telefony, SMS-sy. Na pewno jakaś dobra
          koleżanka Ci pomoże. W wielu kobietach odzywa się zazdrość w momenci, kiedy
          zdają sobie sprawę, że mogą utracić męża - tak było ze mną. Po urodzeniu
          drugiego dziecka właściwie zaczęliśmy żyć obok siebie. Też był nowy dom i co z
          tego, jak ja spałam z dzieckiem, a mąż osobno. Sex - raz w miesiącu - jak
          dobrze poszło. Po odkryciu przyjaźni z inną, wolną, o wiele lat młodszą kobietą
          dotarło do mnie to, że mogłam go stracić. Teraz sex jest cudowny - ja staram
          się, on też. Została zadra, bo dla kobiety zdrada psychiczna jest
          niejednokrotnie gorsza od "skoku w bok", on wie, że mu nie ufam, ale to lepsze
          od tej stagnacji, która prowadzi do śmierci związku. Pomyśl o tym. Powodzenia.
          I pamiętaj, że zawsze warto walczyć dla dobra rodziny i dzieci, ale też dla
          Was. Pozdrawiam.
    • Gość: Lena Re: Co mam zrobić? IP: 80.48.96.* 30.06.04, 22:33
      Może oceń sam siebie, czy byłbyS w stanie przeprowadzać sam te remonty? Jak
      zachowujesz się wobec problemów? Czy wolisz nic nie wiedzieć czy potrafisz je
      rozwiązywać? Określenie "staram się żeby miała wszystko co chce, jak chce i
      kiedy chce" naprawdę nic nie mówi. Może dawałeś sygnały, że chcesz mieszkać bez
      jej rodziców, teraz dajesz sygnały, że remont jest ponad Twoje siły i ona chce
      zrobić to sama właśnie dla Ciebie. Może pokaż, że to doceniasz, może nie są
      potrzebne jej teraz kwiaty a zwyczajna pomoc, rozmowa i słowo "kocham". Może
      ona też jest bardzo zmęczona /pracuje zawodowo ?/ i ma poczucie, że stara się
      byś miał wszystko co chcesz, jak chcesz i kiedy chcesz. Rozmawiajcie ze sobą,
      mówcie co czujecie. I nie słuchaj głupich rad jaki to jeteś biedny, że to
      wytrzymujesz. Twoja żona gdyby sie poskarżyła, tez mogłaby takie rady usłyszeć.
    • no-suprises Re: Co mam zrobić? 30.06.04, 23:02
      Pokaż jej ten wątek i zapytaj o zdanie.
      Bo w Twoich oczach wygląda to właśnie tak, a jak ona to widzi?
      • Gość: Kuba Re: Co mam zrobić? IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 10:05
        Dzięki wielkie za wszystkie posty.
        Spróbuję wasze rady (nie wszystkie;-) wcielić w życie, zobaczymy co z tego
        wyjdzie.
        A tak w ogóle to życzę ciepłego lata i udanych wakacji.
        Kuba
        • lena_zienkiewicz Re: kuba, tylko nie prowokuj 01.07.04, 10:12
          radzę nie "aranżować" zdrady, bo dolejesz tylko oliwy do ognia.Uważam, że nie
          jest to dobre wyjście z sytuacji.
    • Gość: Daga Re: Co mam zrobić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 11:29
      Te powyższe rady są OK, ale tylko w wypadku jeśli żonie jeszcze zależy: na
      Tobie, na związku, na was razem. Musisz się tego koniecznie dowiedzieć, bo jeśli
      tak to wszystko jest w porządku tylko się po prostu zwyczajnie pogubiliście i
      jak ktoś trafnie zauważył brakuje wam siebie. Jednak czarny scenariusz jest taki
      (oby nie), że Twoja żona nic od Ciebie już nie chce, jesteś dodatkiem do dzieci
      a wiele na to wskazuje. Dziwi mnie, może to stereotyp, ale jak to możliwe, że
      ona sama wykonuje te roboty wykończeniowe mieszkania. Takimi rzeczami powinieneś
      zajmować się Ty, ona ma tyle innych odpowiedzialnych zajęć domowych i jeszcze
      pracuje. Kobieta zwyczajnie zaczęła nosić u was "spodnie" i może jej to nie
      pasuje (a musi), może czeka na jakiś przejaw męskości z Twojej strony, przejęcie
      części obowiązków, namiętność w łóżku. Chciałaby się poczuć bardziej kobietą?!
      To już musicie sobie wyjaśnić. Z własnego doświadczenia wiem, że są sprawy
      męskie i kobiece i należy się nimi czasem dzielić ale jeżeli jedna ze stron
      przejmuje ich za dużo to prędzej czy później zaczyna zgrzytać, bo to zwyczajnie
      niezgodne z naturą.
      • Gość: Kuba Re: Co mam zrobić? IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 13:56
        Może troszkę uściślę.
        Roboty wykończeniowe mieszkania wykonują fachowcy, a mnie chodzi oto że moja
        żona sama decyduje o tym jak ma to "nasze mieszkanie" wyglądać (tynki, kolory
        i takie tam). A ja z wielką ochotą zrobiłbym coś w tym mieszkaniu, nie mam
        dwóch lewych łapek.
        Wiesz odpowiedzialne zajecia domowe to wykonuje Jej matka, a ja nie czuje
        tego "u was".
        "Dodatek do dzieci" - to ciekawe.
        • cubanelle Re: Co mam zrobić? 01.07.04, 14:21
          Niezle siedzisz pod kapciem, tylko wspolczuc, wyglada na to, ze nawet slowa
          wypowiadasz tylko za jej zgoda. Tzn. nie mogles wyartykulowac, ze chetnie bys
          popracowal przy domu..
          Rady Blanchet i innych powyzej z zazdroscia popieram + rozmowa
    • Gość: obierzyna urządzi sie i cie zostawi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 11:32
      tak to widze, aczkolwiek mam za malo danych by byc tego na 100% pewną.
      mowie tak z punktu widzenia kobiety.
    • sarsuniaa Re: Co mam zrobić? 01.07.04, 13:57
      Juz zawczasu przygotuj gruby, dluuuuuuuuuugi sznur....
      • Gość: Kuba Re: Co mam zrobić? IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 14:02
        By się powiesić czy na smycz?
        • Gość: katinka sznur IP: *.attu.pl / *.waw.cdp.pl 01.07.04, 15:22
          by zwiazac wszystkie Wasze bolaczki i problemy i wrzucic do wora, dluuugi
          sznur, bo ja widze, ze wor pekaty jest ;) a tak powaznie, to nie radze
          aranzowac zdrad, roznie sie moze pozniej poukladac, wlacznie z zasmakowaniem
          intryg i wielkim cierpieniem, nie mowiac o wyrzutach sumienia. nie tedy
          droga... chyba powinniscie szczerze porozmawiac, ale nie w domu (ani ten
          tesciow, ani ten Wasz remontowany w niedobrych emocjach nie jest dobry na te
          chwile). zapros zone na wyprawe za miasto, zostawcie dzieci... i powiedz jej
          wszystko, wyrzuc z siebie to, co Cie meczy, wysluchaj jej racji. przytul ja
          mocno, pocaluj. skoro kochasz zone, to jej to powiedz INACZEJ. podkresl to, co
          najwazniejsze! cieszcie sie nowym domkiem, swoboda w TYLKO Waszym gniazdku,
          powiedz zonie, ze nowe mieszkanko to moze symbol czegos nowego, piekniejszego i
          lepszego? usmiechaj sie duzo :)
    • sweetytweety Re: Co mam zrobić? 01.07.04, 15:37
      Kuba Kuba... Wiesz co powiedział mąż mojej koleżanki gdy od niej odchodził?
      Powiedział: "życzę Ci, żebyś w kolejnym związku była stroną, która mniej kocha
      i mniej się stara, bo zawsze osoba która daje więcej ma przechlapane..." To
      przykre, ale to się sprawdza. Mam kilku znajomych takich jak Ty - nie jesteś
      odosobnionym przypadkiem. Jak już Ci wcześniej koleżanka blanchet radziła -
      postaraj się, żeby Żona zaczęła zabiegać o Twoje względy. Im bardziej będziesz
      się starał i im więcej kwiatów jej będziesz przynosił, tym bardziej będzie się
      na to robiła odporna. Pozorowanie zdrady może pomóc, a może zaszkodzić - nie
      wiem czy warto ryzykować. Jednak terapia wstrząsowa polegająca na nieokazywaniu
      Żonie zainteresowania może poskutkować. Cholernie mi Ciebie szkoda i wszystkich
      facetów w Twojej sytuacji. Pozdrawiam ciepło.
      • Gość: patrycja Re: Co mam zrobić? IP: 195.68.232.* 01.07.04, 23:33
        Jesli nie chcesz aranżować zdrady- nie musisz. Nie chodzi o to żeby ja jeszcze
        bardziej utwierdzić w tym że jesteś do niczego. Postaraj się udowodnić jej ze
        jesteś fajnym gościem. Niech zobaczy że masz znajomych, którzy ciebie lubią,
        wychodź z nimi często, po powrocie opowiadaj jak fajnie było. Rób jej na złosć
        lecz żeby ona nawet się nie domyśliła ze to na złosć. Bądz uśmiechnięty i
        radosny, nie dopominaj się seksu. Raczej zrób tak zeby wzbudzić zazdrość.
        Oglądaj ąc telewizję , wypowiadaj na głos jaka to piękna kobietę widzisz, ale
        nie rób tego ze złością, tylko z uśmiechem na twarzy. Opopwiadaj jak to twój
        kolega ma żonę, jaki jest szczęśliwy opowiedz jakieś pikantne szczegóły z ich
        zycia. Kieruj się własną intuicją. Musisz po prostu radykalnie zmienić swoje
        postepowanie. Wiem to z własnego życia.
        Kiedyś byłam dla swojego partnera zawsze trochę na dystans, sprytnie nim
        manipulowałam i w ostateczności był na każdne zawołanie. Byłam konsekwentna i
        stanowcza. Jak coś mi nie pasowało to od razu rpzmowa i krótko- zmień to i to.
        Czasem wyłam jak pies w kącie za nim, ale nigdy mu tego nie pokazałam, dlatego
        bał się że mnie straci i zawsze się starał.
        Po jakimś czasi postanowiłam że koniec z tym moim stanowczym charakterem.
        Stwierdziłam ze jest cudowny i zaufam mu i otworzyłam się na maxa. I co? długo
        nie musiałam czekać na efekty. Zmienił się nie do poznania. Im bardziej on
        traktował mnie źle to ja tym bardziej właziłam mu w tyłek bo myślałam że jak
        będę mila to on to doceni. A to niestety tak nie jest. Dlatego jak mój zwiazek
        już prawie się rozpadł wzielam się w garść i zaczęłam się cenić. Miła minką tu
        niczego się nie zmieni, tylko utwierdzasz partnerkę że to ona ma cię w garści i
        dalej bezkarnie traktuje cię jak powietrze. Bo nie boi się że odejdziesz, bo
        wie że i tak będziesz ża nią chodził jak pies. Dlatego że nie musi się wcale
        starać ty i tak jesteś miły. Więc nie bój się , nie masz nic do stracenia,
        odsuń się od niej, miej swoje życie zaineresowania, niech zobaczy ze świetnie
        się czujesz bez niej i umiesz bez nej żyć. Ale to niestety trwa duuużżżo
        czasu , błędy długo się naprawia. Powodzenia!!!
        • sweetytweety Re: Co mam zrobić? 02.07.04, 08:15
          Brawo Patrycja - dokładnie o to chodzi. Kuba stosuj się do tego i nie może Ci
          się nie udać. Ja gdy widzę, że moje kochanie idzie z pracy do domku, aż
          piszczę, ale gdy wchodzi staram się opanować i to on się na mnie rzuca jakby
          mnie rok nie widział :)
        • Gość: Kuba Re: Co mam zrobić? IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 08:35
          OK teoretycznie da się to wszystko zrobić, ale przecież mam(y) dzieci. Nie mogę
          wyjść ot tak sobie z domu do znajomych. Trzeba się z dzieciakami pobawić,
          pogadać doskonale wiecie ile i jakie są przy dzieciach obowiązki i przyjemności.
          Zapytałem wczoraj żony czemu chce bym zamieszkał z nią (mieszkanie jest jej) -
          w odpowiedzi usłyszałem: bo jesteś potrzebny dzeciom. I co o tym sądzić?
          Naprawdę mam nieraz wielką ochotę wyprowadzić się, ale brakuje mi odwagi, siły
          i nie wiem czy wytrzymałbym bez dzieciaków.
          A w garści to Ona mnie ma już od dawna (pod pantoflem?).
          • blanchet Re: Co mam zrobić? 02.07.04, 08:39
            co robisz poza domem, poza pracą- jakie masz pasję? każdy stara się być "kimś"-
            w jaki sposób Ty to załatwiasz?
            • Gość: Kuba Re: Co mam zrobić? IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 09:22
              Trudne pytanie.
              Ubóstwiam samoloty, lotnictwo i wszystko co jest związane z tym bliższym
              niebem;-). Gdybym tylko mógł, to całymi dniami przesiadywałbym na jakimś
              lotnisku.
              Są jeszcze monety, podróże i chomiki.
              Tylko na te wszystkie przyjemności niestety brakuje czasu, większość dnia
              jestem w pracy, a po pracy dzieci, dzieci ,dzieci - ja wcale nie narzekam.
              • blanchet Re: Co mam zrobić? 02.07.04, 09:30
                wiem że nie narzekasz- ale twoja opcja życia to ...przepraszam
                bardzo...łatwizna, ja kocham się (jak każdy) w ludziach z pasją- najtrudniej
                być takim, ubóstwianie to bierne pasjonowanie czyli żadne, znajdź czas na coś
                poza tym kieratem i zadawaniem żonie pytań z maślanymi oczami.
                • Gość: patrycja Re: Co mam zrobić? IP: 195.68.232.* 02.07.04, 10:55
                  wiem ze jest trudniej jak są dzieci, ale nie mozesz zasłaniać się ciągle
                  dziećmi, bo w ostateczności znajdujesz się ciagle w punkcie wyjścia. Nie mam
                  dzieci, wiec na pewno nie mogę ci za dużo doradzić. Myślę jednak ze jesli
                  chcesz zmienić swoją sytuację to musisz zdecydować sie działać, właśnie dla
                  dzieci jesli nie dla siebie. One nie będą zadowolone z takiej relacji między
                  rodzicami. Odwagi!!!!!
          • sweetytweety Re: Co mam zrobić? 02.07.04, 11:29
            Ale Kuba Ty ciągle za nią łazisz i o coś pytasz itd.... A zostaw ją w spokoju!
            Ja rozumiem, że dzieci dużo czasu pochłaniają. A co robi Żona wieczorem, gdy Ty
            się dziećmi zajmujesz? Chłopak! Nie bądź taki oporny! Zacznij żyć swoim życiem
            i się cenić, a wszystko się uda. Moja Mama zastosowała taką metodę po 15 latach
            małżeństwa i teraz to tato za nią biega a nie odwrotnie.
          • cubanelle Re: Co mam zrobić? 02.07.04, 12:00
            A wiec Twoja zona tez czuje obowiazek wobec dzieci. Wiec jest szansa, ze nie
            wyprosi Cie z domu. Ale, jesli niczego nie zmienisz to czarny scenariusz jest
            taki, ze dzieci podrosna i zaczna Cie traktowac tak samo jak zona. Jak
            popychadlo. Na razie imponujesz dzieciom, juz nie zonie, ale przyklad przyjdzie
            w gory. Wiec, chyba wlasnie dla dobra dzieci, zeby zyly w rodzinie, gdzie
            rodzice sie szanuja, dobrze cos zrobic. Zeby mialy dobre wzorce i byly dumne ze
            swojego ojca. Ktory jest niezalezny (ma troszke swojego zycia - raz w tyg.
            spotkanie z kolegami chyba wyjdzie z pozytkiem dla dzieci, majac na uwadze
            dalekowzroczne cele), ma swoje pasje i swoje zdanie, ktorego broni. Badz dla
            niej mily itd., ale nie rob z siebie podnozka. Jesli lezysz i ogladasz mecz, a
            ona mowi "juz teraz wynies wiadro", okaz troche lenistwa :) tzn. szacunku dla
            siebie i Twoich potrzeb.

            Mam wrazenie, ze powyzsze rady piszacych jak nie ulegac zonie we wszystkim
            chyba ciezko Ci wdrozyc nie? Bo Ty sie chyba boisz jej czegokolwiek odmowic.
            Kuba, dobry by byl kurs z asertywnosci - moze to wlasnie beda te Twoje wyjscia
            z domu, Twoj kawalek niezaleznosci. A w prostszej wersji - na pewno cos
            znajdziesz w internecie na ten temat, z jakimis przykladami do cwiczenia moze..

            No i rozmowa z zona (sam na sam, poza domem), tak ogolnie, moze bedzie Ci
            latwiej, nt jakosci Waszego malzenstwa, ze Ty myslisz ze jestescie w kryzysie,
            bo nie ma partnerstwa, bo ..(i tu, ze wyklucza Cie z decyzji zyciowych, ktore
            powinniscie podejmowac wspolnie,..itd., po prostu wszystko co u niej "nie tak",
            zrob liste, dla odmiany Ty ponarzekaj na nia). Tym gestem mozesz zdobyc jej
            szacunek, ze nie dajesz sie tak bezkarnie robic w "jajo". Zapytaj czy ma
            pomysl, plan jak rozwiazac Wasz problem. Jesli nic nie powie, to przynajmniej
            sie dowie, i nie sadze, ze pozostanie to bez znaczenia dla niej. No i na koncu
            argument koronny "zrobmy cos z tym (naszym malzenstwem) dla dzieci".

            Z calych sil trzymam kciuki!
            • Gość: Kuba Re: Co mam zrobić? IP: *.localdomain / *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 13:03
              Czytając Wasze posty myślę sobie - po prostu muszę swoją żonkę brzydko mówiąc
              troszkę poolewać. Tak więc nabyłem przed chwilką trzy bilety do kina,
              oczywiście na Szreka:-) i sobie z dziećmi pójdę (wcale tego nie
              konsultowałem ;-), w niedziele wybiorę się z rana na rybki.
              A tak po prawdzie to w ogóle mnie nie znacie, mogłem przecież to wszystko sobie
              powymyślać (ale tak niestety nie jest), a Wy chcecie mi naprawdę pomóc.
              To jest bardzo dobre.
    • blanchet a może Twoja żonka myśli stereotypowo????? 02.07.04, 10:52
      więc podaje Ci cechy uznane w 30 badanych krajach za treść męskości a ty pomyśl
      jak do nich pasujesz. (ja do stereotypu kobiety nie pasuję)
      cechy stereotypowo męskie:
      agresywny
      aktywny
      arogancki
      autokratyczny
      bałaganiarz
      głośny
      indywidualista
      krzepki
      niemiły
      nieostrożny
      odważny
      opanowany
      pewny siebie
      pomysłowy
      poszukuje przyjemności
      powazny
      przedsiebiorczy
      racjonalny
      realistyczny
      spargniony przegód
      stanowczy
      szorstki
      sztywny
      szybki
      twardy
      zaradny
      zarozumiały
      zdolny
      złośliwy
      • Gość: daga Re: a może Twoja żonka myśli stereotypowo????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 11:24
        Dodałabym jeszcze, że lubi sobie pospać i wypisz-wymaluj mój mąż.
    • blanchet a tak swoją drogą Kuba 02.07.04, 12:40
      to zobacz- dobry szczery chłopina jesteś, dzieciaki bawisz, poprawny w każdym
      calu i jaką babe masz- nie masz sprawiedliwości na tym świecie
      • Gość: Lukrecja Re: a tak swoją drogą Kuba IP: 213.25.91.* 02.07.04, 13:09
        zacznij od tego, że idź do fachowców, kt. teraz przygotowują wam dom - również
        Twój dom, nie tylko żony. Powiedz im, że chcesz kolor ścian taki a taki, tynki
        mają być takie jak Ty chcesz, łazienka i kuchnia mają tak wygladać jak Ty
        chcesz.

        Jak żonka bedzie marudzić, to jej grzecznie ale zdecydowanie powiedz, że Ty
        również tam będziesz mieszkać.
        Kto finansuje dom ? Ty czy żona , czy wspólnie opłacacie ?? Bo jeżeli Ty albo
        wspólnie, to bym się nie obcyndalała, tylko tak zrobiła.

        Aha, w razie problemów, to powiedz, że nie zapłacisz fachowcom, jeśli nie
        będzie tak jak Ty sobie życzysz.
        Powiadam - grzecznie, ale stanowczo.

        Potem sobie wieczorem wyjdź do kumpla. Wyperfumuj się, ładnie ubierz, niech
        myśli, że na randkę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka