anna_nie_karenina
28.08.12, 13:24
Nie lubię kiedy mój facet obejmuje mnie na środku ulicy, wymaga pocałunków - jakby odstawiał jakieś kino dla obcych ( facetów? ). Mnie to krępuje poza tym czuję, że to jakieś " naciągane". W domu tak się nie zachowuje. Ostatnio, kiedy jechaliśmy razem autobusem, on trzymał mnie za kolano ( na przeciwko nas siedzieli dwaj studenci ), szturchał cały czas, mówił jak nakręcony do mnie- kiedy w trakcie jazdy wolę milczeć i gapić się przez szybę. Okropnie mnie to irytuje. Po co on to robi? Przecież nie flirtuję z żadnym facetem na jego oczach więc żeby takie cyrki odstawiać? Wkurza mnie jeszcze, że potrafi zadzwonić w przeciągu 30 minut ze 3 razy i informuje mnie, że " własnie wszedłem do galerii " potem " już wyszedłem i stoję na przystanku" a potem " już jadę - będę za 20 min." Nie kumam tego . Ani nie każę mu się meldować i spowiadać z tego co robi ani sama nie wykonuję takich telefonów bo to męczące dla drugiej osoby, poza tym nic nie wnosi. Czy to nie jest nienormalne ?