Dodaj do ulubionych

martwi mnie jego zachowanie,

17.09.12, 14:31
a mowa tu o pewnym chłopcu.Miała miejsce sytuacja, gdzie był na wycieczce z kumplami, i coś mu się podziało z jego rowerem ( nie wiem co dokładnie, ale nie potrafił sobie z tym poradzić). Niestety, koledzy z którymi byli pojechali dalej a on sam został z tym problemem, no i martwi mnie jego reakcja na to: otóż jakoś ten rower naprawił, po czym jak spotkał jednego z tych kolegów, można powiedzieć tego z którym był najbliżej to mu wtłukł. Ale podobno strasznie. Po czym przyleciał do domu z płaczem panikując co on zrobił. Pojawiło się od razu tłumaczenie, że to przecież hormony. Jak sądzicie, czy moje przypuszczenie, że to może być upust skrywanych dotąd emocji, które ujawniają się w postaci agresji? Bo mam takie nieśmiałe podejrzenie, że to nie sprawka hormonów, tylko jakiś jego wewnętrzny konflikt. Czy któraś z tutejszych matek spotkała się z podobnym zachowaniem u swojego dziecka?
Obserwuj wątek
    • kseniainc Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 14:41
      po 1 mam córkę, po2 nawet jak komuś wtłukła(obdukcja nigdy nie była konieczna) nie leciała potem do domu z płaczem. Wyrzut sumienia nagle go dopadł po nagłej złosci?hmm
      Normalne , to raczej nie jest.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 14:53
        No ja mogę sobie wyobrazić przebieg emocji.
        Zepsuł się rower, został sam, bezradny. Frustracja spowodowała gniew, który znalazł ujście jak kolegę spotkał. Po wlaniu mu zdał sobie sprawę że nie było powodu aby kolegę bić, i stąd bieg do mamy. Bo wie że postąpił niewłaściwie, ma poczucie winy i nie wie co z tym zrobić.
        Oczywiście wszystko mógł również zmyślić.
        • damka9 Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 14:58
          nie, nie zmyślił, bo po zdarzeniu trzeba było pójść do tego pobitego chłopca przeprosić, co też zrobił. Mhm, zastanawia mnie tylko czy taki dokładnie przebieg zdarzeń mieści się w granicach szeroko pojętej normy - mam na myśli pobicie kolegi za to, że go 'zostawił w potrzebie'. Możliwe, że ten płacz to wyrzuty sumienia, albo strach przed karą.
    • six_a Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 14:57
      jakich skrywanych dotąd? śmiali się z niego i go zostawili, to dostał ten który stał najbliżej.
      • damka9 Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 14:59
        skrywanych, bo wychowany był raczej w duchu tłumienia emocji i radzenia sobie ze swoimi dziecięcymi smutkami samemu. Stąd moje przypuszczenie, że może przyszedł moment, że sobie przestał ze sobą 'radzić'.
        • six_a Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 15:58
          nie przestał sobie radzić, tylko zaczął sobie radzić. a teraz mu trzeba podać inne sposoby radzenia sobie niż wpie... bo będą problemy.
    • berta-death Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 17:41
      Co cię bardziej martwi, że mu wtłukł czy, że potem poleciał z płaczem do matki? Bo to, że chłopaki się leją, to chyba nie jest nienormalne. Trend, że to nie jest normalne, to dopiero niedawno się pojawił. Dawniej z bardziej błahych powodów można było dostać łomot od kolegi i nikt się nie skarżył a już na pewno nikt z tym do rodziców nie leciał. Dopiero miałby przechlapane.

      Sądząc po tym, że sami na rowerowe wycieczki pojechali, to nie są to już małe dzieci, tylko całkiem wyrośnięci młodzieńcy. W tym wieku powinno się być bardziej zrównoważonym emocjonalnie. A chłopak z jednej strony nie potrafił być asertywny i wymóc na kolegach, żeby pomogli mu naprawić rower, albo chociaż dotrzymali mu towarzystwa a potem nie potrafił się pohamować, żeby nie wlać jednemu z nich. Moim zdaniem potrzebuje jakiejś profesjonalnej pomocy.
      Niewykluczone, że to wcale nie byli jego koledzy, tylko na siłę się do nich przyczepił, dlatego żadnemu z nich nawet do głowy nie przyszło, żeby go nie zostawiać w potrzebie? To by znowu sugerowało, że ma jakieś psychiczne problemy i nie potrafi się odnaleźć w grupie rówieśniczej, co też wymaga profesjonalnej pomocy.
      Lecenie do rodziców z powodu konfliktu z kolegami, który sam powinien już umieć rozwiązać też świadczy, ze ma problem.
      Dziwne jest, że kolega pozwolił się pobić i mu nie oddał, może też na ofiarę wybrał sobie najsłabszego z grupy, takiego który nie potrafi przywalić ani nie ma za sobą kumpli, którzy potrafią.

      Niewykluczone, ze to znak naszych czasów, gdzie dzieciaki nie są uczone zachowań społecznych i nie potrafią się zachować. Tutaj mam na myśli zachowanie kolegów, powinni wiedzieć, że tak się nie robi. Ale co się dzieciakom dziwić, skoro starsi nie lepsi, albo zostawią w klubie ubzdryngoloną koleżankę na pastwę potencjalnych gwałcicieli, albo się pokłócą i mają gdzieś, że inna koleżanka wraca po nocy sama do domu, albo parę innych tego typu akcji mają na koncie, co na światło dzienne wyłazi jak coś się stanie.
      • senseiek Niech zgadne - pracujesz jako psycholog? 17.09.12, 17:49
        Niech zgadne - pracujesz jako psycholog?
        • berta-death Re: Niech zgadne - pracujesz jako psycholog? 17.09.12, 17:56
          A uchowaj boże, nie mam z tą profesją nic wspólnego.
      • damka9 Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 19:40
        berta-death napisała:

        > Co cię bardziej martwi, że mu wtłukł czy, że potem poleciał z płaczem do matki?

        bardziej to, że zrobił coś, czego - biorąc pod uwagę histerię przed matką - nie chciał.
        Że postąpił w sposób, który jego samego przestraszył.


    • samuela_vimes Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 17:58
      jezusss. myślałam przez pewnie czas, że piszesz o chłopaku :-)
      • berta-death Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 18:09
        > jezusss. myślałam przez pewnie czas, że piszesz o chłopaku :-)

        Ja też. :D
        Pewnie dlatego, że te miśki na których skarżą się zazwyczaj forumowiczki, to ten sam typ prezentują.
        • triss_merigold6 Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 18:12
          Ojesu, też myślałam, że pani o swoim misiaczku pisze. D
        • samuela_vimes Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 18:13
          taaaaaaaa! i jakoś specjalnie mnie to nie zdziwiło biorąc pod uwagę możliwości forum
          • good_morning Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 18:23
            przyznam, ze ja tez zle zrozumialam :D (stad moje zarty, mea culpa ;))
    • good_morning zebym mogla wypowiedziec sie serio 17.09.12, 18:32
      (co tez umiem, wybacz autorko watku) wolalabym wpierw znac wiek dziecka. nie kazde zachowanie jest norma w kazdym wieku. samo 'hormony' niewiele mowi, aczkolwiek i tak wskazuje na wiek raczej nastolatkowy (tylko jak bardzo? mlodszy nastolatek? starszy?), w ktorym to wracanie z placzem do domu troche dziwnie mi wyglada w przypadku nastolatka starszego. w przypadku mlodszego widuje takie przypadki; ze zlosci, ze strachu, z bezsilnosci. tu juz chyba matka najlepiej wie? a nie forum?

      najbardziej martwi mnie ten cytat:
      'skrywanych, bo wychowany był raczej w duchu tłumienia emocji i radzenia sobie ze swoimi dziecięcymi smutkami samemu'.
      to wlasnie moze byc przyczyna zaburzen emocjonalnych, a - jako konsekwencja - kontaktow z rowiesnikami.
      • damka9 Re: zebym mogla wypowiedziec sie serio 17.09.12, 19:39
        good_morning napisała:

        dzieciak ma 10 lat.
        >
        > najbardziej martwi mnie ten cytat:
        > 'skrywanych, bo wychowany był raczej w duchu tłumienia emocji i radzenia sobie
        > ze swoimi dziecięcymi smutkami samemu'.
        > to wlasnie moze byc przyczyna zaburzen emocjonalnych, a - jako konsekwencja - k
        > ontaktow z rowiesnikami.
        • good_morning Re: zebym mogla wypowiedziec sie serio 17.09.12, 19:54
          ooo, to nie powinnas doszukiwac sie w tym odchylen.
          ale zle, ze nie mial emocjonalnego wsparcia przez tyle lat.
    • maitresse.d.un.francais A kto tłumaczył, że to hormony? 17.09.12, 18:44
      Umówił się z kolegami, że oni pojadą dalej? Czy też czuł się opuszczony?

      "Podziać się" to "zgubić się". Nie mówimy, że coś, co miało miejsce, się "podziało" (ani "zadziało")!!!! Jest taka forma dokonana - STAŁO SIĘ.
    • astrofan Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 19:19
      olać, jak się powtórzy zastanowić się co robić, może zapisać na boks, :)

      ostrożnie z psychologiami i psychologią ... to w dużej mierze teorie pseudonaukowe (tzw. "nauka" społeczna) - nie science

      tak w ogóle cóż za normę już ustaliliście, babski profil chłopaka?

      wg mnie, wpier..ł mu bo był wukr..ny, ale jak mu już ulżyło to się przestraszył konsekwencji przez tą babską kulturę bezpieczeństwa,

      i po ch.. tu psycholog, pacyfikować psychikę chłopakowi?

      kobiety, kto was będzie bronił w wojnę, jak sobie wyhodujecie córki obojga płci? :)
      • samuela_vimes Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 19:22
        astrofan napisał:

        > olać, jak się powtórzy zastanowić się co robić, może zapisać na boks, :)

        dokładnie, albo na jakiś inny sport. Dzieciak ma za dużo energii, a nie jest psychopatą co pisały co poniektóre persony.
        • damka9 Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 19:37
          od nazywania go psychopatą jestem w ogóle daleka, nie ma na to żadnego uzasadnienia. Spuszczę na taką sugestię zasłonę milczenia i nie przywołam definicji psychopaty. Chodził 2 lata temu na jakieś zajęcia ze wschodnich sztuk walki - ale coś go zniechęciło/zraziło.
      • damka9 Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 19:38
        astrofan napisał:


        > kobiety, kto was będzie bronił w wojnę, jak sobie wyhodujecie córki obojga płci
        > ? :)


        haha, słusznie ;-)
    • damka9 by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 19:36
      to nie moje dziecko - niemniej jest mi bliskie.
      Nie wiem kobity jak mogłyście zrozumieć, że chodzi o mojego faceta? Przecież od razu napisałam, że mowa o chłopcu - chyba, że tu panuje obyczaj nazywania swoich partnerów chłopcami, to ok;) Nie znam szczegółów, czy to bliscy koledzy, jakie dokładnie są ich relacje i kto do kogo się 'podkleił' jeśli w ogóle - zapytałam o to, czy wg was takie rozwiązanie kłopotu mieści się w granicach normy. I widzę, że wasz odbiór jest zbliżony do mojego. aha, maitresse - to jego mama powiedziała, że wybryk spowodowany był buzowaniem hormonów. Zupełnie mnie to nie przekonuje - przecież chyba nawet dorastającego chłopaka można nauczyć inaczej rozwiązywać takie konflikty.
      • berta-death Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 19:48
        Nie do końca zrozumiałaś o czym forumowicze piszą. Nikt nie czepia się tego, że wlał koledze, bo w gruncie rzeczy miał rację, to koledzy zachowali się niewłaściwie a w pewnym wieku takie jasne postawienie sprawy i szybkie rozwiązanie konfliktu jest całkiem skuteczne. Dziwna jest ta jego późniejsza reakcja. Wlał to wlał i to powinno pozostać między kolegami. W pewnym wieku nie uchodzi angażować rodziców w konflikty z rówieśnikami. Zwłaszcza, że tamten mimo, że został poszkodowany nie poleciał na skargę. Widać przyjął ciosy na klatę, może nawet jakieś wnioski z tego wyciągnął.

        Problemem chłopaka nie jest jego agresywne zachowanie, tylko niezrównoważenie psychiczne, brak samodzielności, brak asertywności i najprawdopodobniej brak społecznych umiejętności. I w tym powinien mu pomóc jakiś kompetentny psycholog.
        Niewykluczone, że to wszystko jest spowodowane jakimiś poważniejszymi zaburzeniami psychicznymi, które wymagają leczenia farmakologicznego, ale to bardziej czarnowidztwo niż prawdopodobny scenariusz. Nie mniej jednak wykwalifikowany psycholog będzie w stanie zauważyć, że problem jest poważniejszy i sam go odeśle do psychiatry.
        • astrofan Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 19:54
          dziewczyno weź sobie zrób w końcu własne dziecko, to będziesz widzieć takie książkowe i urojeniowe odchylenia od normy na co dzień

          szczeniak się po prostu przestraszył efektów swojego działania, bo teraz dzieciarnia ma małe doświadczenie w napie.....niu się

          jak dziecię 10 razy komuś wpier ..li i za każdym razem pobiegnie do mamy to można coś pisać w tym stylu
          • damka9 Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 19:58
            no właśnie..
          • berta-death Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 20:11
            Dopiero teraz doczytałam, że to o 10-latka chodzi. Ale tak czy owak trochę jest niezrównoważony psychicznie. Nie mniej jednak faktycznie może mu przejdzie jak się jeszcze parę razy z kimś pobije. Może wystarczy jak sam zerwie od kogoś, komu nawet do głowy nie przyjdzie lecieć z tym do rodziców i wtedy będzie miał przykład jak się należy zachować w takiej sytuacji.
            • damka9 Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 20:24
              a no może:)
        • good_morning Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 19:58
          e tam, wg twojej teorii to wszyscy powinnismy sie leczyc u psychiatrow
          pytanie tylko; u kogo psychiatrzy? ;)
          • damka9 Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 19:59
            wg mojej?
            • good_morning Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 20:02
              przeca pod berte jestem podpieta, kobieto! ;)
          • berta-death Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 20:14
            Myślałam, że to chodzi o nastolatka, ten tekst o hormonach mnie zmylił. Nastolatkowi, zwłaszcza starszemu to nieszczególnie uchodzi zachowywać się w ten sposób. Ale 10-latka to można olać. Zapewne dopiero wchodzi w świat samodzielnych relacji z rówieśnikami i jeszcze musi się sporo nauczyć. Dawniej dzieciaki odkąd tylko chodzić się nauczyły to biegały samopas po podwórku, gdzie musiały sobie radzić same, więc pewne rzeczy przyswajały wcześniej.
          • maitresse.d.un.francais Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 23:32
            good_morning napisała:

            > e tam, wg twojej teorii to wszyscy powinnismy sie leczyc u psychiatrow
            > pytanie tylko; u kogo psychiatrzy? ;)

            U swoich superwizorów. Księża wszak też mają spowiedników. ;-PPP
      • good_morning Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 19:55
        jesli dziecko jest ci bliskie, postaraj sie jakos byc przeciwwaga do chlodnej matki/rodzicow
        hormony tralala, za pare lat, ale nie u 10 latka
        • damka9 Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 19:58
          jest mi bliskie bo jest moją rodziną, ale to nie takie proste, by być dla niego wsparciem. Nie mieszkamy w jednym mieście nawet.
          • good_morning Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 20:04
            a no to musisz to jakos sprytnie rozwiazac
      • maitresse.d.un.francais Re: by wyjaśnić parę kwestii: 17.09.12, 23:34
        aha, maitresse - to jego mama po
        > wiedziała, że wybryk spowodowany był buzowaniem hormonów. Zupełnie mnie to nie
        > przekonuje - przecież chyba nawet dorastającego chłopaka można nauczyć inaczej
        > rozwiązywać takie konflikty.

        Nas też nie. Natomiast mama tłumacząca lejącego bliźnich syna hormonami źle rokuje, jeśli chodzi o rozwój społeczny tegoż.
        • berta-death Re: by wyjaśnić parę kwestii: 18.09.12, 00:23
          W sumie co w tym złego że dzieciaki się leją? W tym wieku nie mają jeszcze narzędzi do rozwiązywania problemów w inny sposób. Chyba nie sądzisz, że 10-latek pójdzie wieczorem do mieszkania 10-latka i powie do niego Haroldzie jestem niekontent z tego jak dzisiaj rano postąpiłeś. Na co ten mu odpowie przyjmże moje przeprosiny Romualdzie, sam nie wiem co we mnie wstąpiło, że zachowałem się niczym gbur ostatni. Musiały to hormony palce w tym maczać a jeszcze żem nie nabył wprawy w panowaniu nad nimi.

          Poza tym wciąż żyją chwilą, więc tym bardziej jest to najskuteczniejszy sposób ustalenia pewnych rzeczy. Taka wymiana informacji na poziomie emocjonalnym. Szybko, zwięźle i konkretnie. Za tydzień już nikt nie będzie o sprawie pamiętał.

          Mnie bardziej dziwi to, że tamtym chłopakom nikt nawet uwagi nie zwrócił na niestosowność ich zachowania. W tym wieku powinni wiedzieć, że nie zostawia się nikogo na szlaku. Pomijam fakt, że to dość niespotykane w dzisiejszych czasach, żeby grupę 10-latków samopas na wycieczkę puszczać.
          Może jednak harcerstwo powinno być obowiązkowe tak jak i szkoła? Co by o nim nie mówić, to uczy pewnych społecznych zachowań.
          • damka9 Re: by wyjaśnić parę kwestii: 18.09.12, 14:56
            berta-death napisała:

            Berta napiszesz jeszcze 2 posty i się okaże, że puszczono ich samych na Tour de France - nigdzie nie było mowy, że to szlak - to po pierwsze. Po drugie wycieczka jak wycieczka - poszła grupa kumpli pojeździć na rowerach w mieście gdzie mieszkają,a to chyba nie jest brak opieki ze strony rodziców lub zaniedbanie?
            Nie wyolbrzymiajmy, proszę.

            > Mnie bardziej dziwi to, że tamtym chłopakom nikt nawet uwagi nie zwrócił na nie
            > stosowność ich zachowania. W tym wieku powinni wiedzieć, że nie zostawia się ni
            > kogo na szlaku. Pomijam fakt, że to dość niespotykane w dzisiejszych czasach, ż
            > eby grupę 10-latków samopas na wycieczkę puszczać.
            > Może jednak harcerstwo powinno być obowiązkowe tak jak i szkoła? Co by o nim ni
            > e mówić, to uczy pewnych społecznych zachowań.
            • berta-death Re: by wyjaśnić parę kwestii: 18.09.12, 15:15
              Bo ten wątek naprawdę taki niejednoznaczny nieco jest. Najpierw można odnieść wrażenie, że to o faceta chodzi a nie o dziecko. Potem, że o nastolatka a na końcu, że o wycieczkę, czyli jakąś poważną wyprawę a nie zwykłą jazdę na rowerze po przydomowych ścieżkach. Stąd trochę tych nieporozumień się pojawiło.
              Bo jakby to o prawdziwą wycieczkę chodziło, to trochę by się kupy nie trzymało zarówno z tym, że jest wrażliwcem wychowywanym przez nadopiekuńczą matkę, jak i ze współczesnym trendem nakazującym trzymanie dzieci na smyczy. Za moich czasów nie byłoby nic dziwnego w tym że chłopaki gdzieś tam sobie jadą na jakąś dalszą wyprawę a potem jeden spuszcza łomot drugiemu, ale teraz nie do pomyślenia.
              • six_a Re: by wyjaśnić parę kwestii: 18.09.12, 15:23
                >Najpierw można odnieść wrażenie, że to o faceta chodzi a nie o dziecko.

                no popatrz, a ja od razu wiedziałam o co chodzi. jak to możliwe?
                eeeej, może trzeba mieć dzieci, żeby to rozumieć, albo chociaż własne doświadczenie w byciu dzieckiem. o podstawach psychologii litościwie nie wspomnę.
    • astrofan Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 20:13
      dla przeciętnego psychologa i psychoanalityka, podobnie jak astrologa każdy przypadek potwierdza z góry postawioną hipotezę, żerują na pojęci nauki pod którą się podpięli instytucjonalnie, nie rozumieją i nie znają nawet swojej własnej dyscypliny (która i tak nie bardzo zasługuje na miano naukowej :)

      • berta-death Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 20:17
        Cała zabawa polega na tym, że jak już ktoś decyduje się na skorzystanie z pomocy psychologicznej, to nie może to być przeciętny psycholog. Bo taki to faktycznie więcej szkód niż pożytku może zrobić. Trzeba poszukać kogoś doświadczonego, sprawdzonego, kto nie tylko ma wiedzę teoretyczną ale też dużo zdrowego rozsądku i potrafi ocenić sytuację i udzielić jakiejś sensownej pomocy. A o takiego nie jest łatwo, co nie znaczy, że niemożliwe jest znalezienie takiej osoby.
    • alpepe Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 20:57
      pewnie matka sama go wychowuje i biedak wyrósł na nadwrażliwca przedwcześnie dojrzałego. Nic się nie stało, ale wytłumacz zawiedzionemu chłopakowi, że od nas samych zależy, jak poczujemy się w danych okolicznościach i nie ma się co przejmować.
      • damka9 alpepe 18.09.12, 14:57
        to prawda, wychowywany jest tylko przez matkę, i jako właśnie nadwrażliwca go zawsze postrzegałam. Dlatego też zastanowiło mnie, czy aby przypadkiem nie przeżył calego zajścia mocniej niż to warte było.
        • kseniainc Re: alpepe 18.09.12, 15:23
          nie jestem za agresją, ale cóż znów dziwnego w tym , że dwóch podlotków się poszarpie, czy da sobie po mordzie?
          Bardziej dziwne jest potem biegnięcie z rykiem do mamusi;-p
          • alpepe Re: alpepe 18.09.12, 15:28
            i o tym dziwie ona właśnie pisze.
          • six_a Re: alpepe 18.09.12, 15:35
            >że dwóch podlotków się poszarpie, czy da sobie po mordzie?
            tak się składa, że podlotek to dziewczyna
            • kseniainc Re: alpepe 18.09.12, 15:42
              hahah
              dziewczyna , to powinna byc podfruwajka?;-p
              • mariuszg2 Re: alpepe 18.09.12, 19:39
                latawica.... puszczalska....
        • alpepe Re: alpepe 18.09.12, 15:27
          no to dylaj do matki i jej klaruj, że jej syn to nie jej partner.
          • mariuszg2 Re: alpepe 18.09.12, 16:56
            alpepe pisze na temat alpepe - jak dla mnie za dużo alpepe... albo mi beherovka sie pomyliła z jegermajstrem...
            • alpepe Re: alpepe 18.09.12, 18:57
              primo mam dwie córki, secundo moje córki są moimi córkami i moje problemy i dylematy nie są ich dylematami, ergo pomyliła ci się beherovka z jegermajstrem.
              • mariuszg2 Re: alpepe 18.09.12, 19:37
                ha .... a własnie, że nie :)
                pa pjerwoje - Twoje córki sa nie tylko Twoimi córkami. (pomijając fakt, że wszystkie dzieci nasze są)
                pa wtaroje - Co Ty możesz wiedzieć o relacji matka-syn; syn-matka?
                pa tretje - jestem bogatszy od Ciebie od doświadczenia rodzicielskie gdyż poniewąz mam parkę :D

                ale gdybyś chciała wymienić doswiadczenia rodzicielskie (gdyż ponieważ przypuszczam iż nasze dzieci są w podobnym wieku) możemy o tym porozmawiać przy dowolnie wybranym przez Ciebie alkoholu ... a propos szukam dobrej żony dla mojego synka...chciałbym, żeby nie przeżywał takiej traumy jak ja... skoro nam się nie udało to może chociaż naszym dzieciom, co?
              • damka9 Re: alpepe 18.09.12, 21:21
                no widzisz, a nie każda matka rozróżnia swoje kłopoty od kłopotów dzieci.
          • damka9 Re: alpepe 18.09.12, 21:17
            klaruję jej to odkąd pamiętam. Dlatego już nie utrzymuje ze mną kontaktu.
    • maggpie Re: martwi mnie jego zachowanie, 17.09.12, 23:49
      Raczej 'normalna' reakcja psychologiczna -a przynajmniej zrozumiała. Wyżył sie na tym koledze, na którym najbardziej sie zawiódł i tyle. Ja bym tego nie demonizowała.

      I fakt -dziś dzieci takie wymuskane, mniej sie tłuką. My to częściej robiliśmy;)
    • mocno.zdziwiona Re: martwi mnie jego zachowanie, 18.09.12, 11:45
      Ja bym się nie przejmowała. 10-latek to jeszcze dzieciak, natłukł bo był zły, że kumple zostawili a potem się przestraszył albo czuł winny. Może rodzice uczą, że ma się nie bić a tu mu się tak spod kontroli wymknęło. Nie martwiłabym się takim zachowaniem w tym wieku, wydaje mi się całkiem normalne. 10 lat to 3 lub 4 klasa, w tym wieku jeszcze się latało skarżyć na innych, "proszę pani a Marcin mnie nabił a Kaśka pociągnęła za włosy!" :) Nie ma się co przejmować.
    • nosorozecwlochaty Re: martwi mnie jego zachowanie, 18.09.12, 23:35
      Z igły widły. I jeszcze te teorie psychologiczne o jakichś wewnętrznych konfliktach.

      Ustalmy, że w tym wieku chłopcy się biją, tak samo jak np. w wieku 18 lat chleją. Później zdecydowanej większości przechodzi.

      Kumple zachowali się nie w porządku że go zostawili. Zauważ że wlał najbliższemu koledze, czyli temu na którego najbardziej liczył i który go najbardziej zawiódł.

      W tym wieku jak się pobiją to i tak sobie większej szkody nie zrobią. A nauczkę może wyciągną - zarówno ten co nie pohamował złości jak i ten co nie pomógł koledze. Porozmawiaj z nim, powiedz że przez takie zachowanie może mieć kłopoty i tyle. Karać bym nie karał zwłaszcza że nic nie piszesz o wcześniejszych przypadkach, czyli wnioskuję że było to po raz pierwszy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka