Gość: Dziś w Głosie
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.10.06, 09:34
Dzisiaj w Głowsie Szczecińskim:
Dariusz Pęchorzewski działa na szkodę Szczecińskiego Centrum Renowacyjnego i
właściwie należałoby zainteresować sprawą prokuraturę - poinformowali radnych
przedstawiciele trzech firm, które chciały kupić od SCR kamienice.
- Koncepcja renowacji centrum miasta prowadzonej przez SCR zbankrutowała -
twierdzi radna Małgorzata Jacyna-Witt. Uprzedziła ona panów składających
skargi na prezesa komunalnej firmy. Jedyne co mogą w tej sytuacji zrobić
radni, to zwrócić się do prezydenta o wyjaśnienia.
Unieważnił rokowania
Biznesmen Alaa Al-Obaidi chciał kupić od spółki SCR kamienicę na rogu
Jagiellońskiej i Bogusława. Wygrał rokowania, zaproponował bowiem najwyższą
cenę.
- Ostateczną informację, że wygrałem rokowania dostałem 11 maja. Dopiero 20
czerwca dostałem list od prezesa, że zgromadzenie wspólników spółki (czyli
prezydent) nie wyraziło zgody na zbycie kamienicy. Zgodnie z dokumentami, to
nie zgromadzenie wspólników, ale rada nadzorcza akceptuje sprzedaż - twierdzi
Alaa Al-Obaidi. - Ja już zainwestowałem pieniądze w projekt i wynajęcie firmy
budowlanej, która miała zająć się remontem.
Alaa Al-Obaidi twierdzi, że mieszka w Szczecinie od 1983 roku, tu studiował i
odniósł sukces w biznesie, ale jeszcze nikt go tak nie upokorzył.
- Źle mnie potraktowano - dodaje. - W piśmie (jakie dostałem) pana prezesa
było zaproszenie do kolejnych rokowań.
Prezes Dariusz Pęchorzewski twierdzi, że był za unieważnieniem rokowań i
spółka miała do tego prawo. Podobnego zdania co on była rada nadzorcza i
prezydent.
- W kolejnych rokowaniach udało nam się wynegocjować korzystniejszą cenę -
twierdzi prezes. - Spółka zarobiła dodatkowe 200 tysięcy złotych.
Podkupił kontrahenta
Artur Ciepliński jest przedstawicielem duńskiej firmy Team Work
International. W imieniu spółki i jednego z jej udziałowców złożył ofertę
kupna 5 budynków przy deptaku Bogusława. Każda z tych kamienic wyceniona była
na ponad 1,5 mln złotych.
- Od listopada zeszłego roku nawet nie dostaliśmy odpowiedzi - twierdzi Artur
Ciepliński. - Teraz znowu zobaczyliśmy ofertę kupna tych samych kamienic. To
nie jest firma, która chce zostawić w Szczecinie 300 złotych, ale ciężkie
miliony.
Ciepliński twierdzi, że w imieniu Duńczyków prowadził zaawansowane negocjacje
z prezesem Pęchorzewskim dotyczące sprzedaży parteru kamienicy przy ul.
Jagiellońskiej. Rozmowy dobiegały już finału, a spółka Team Work
International znalazła nawet dzierżawcę na tę powierzchnię - bank Millenium.
- SCR zerwał rokowania i podpisał umowę z naszym kontrahentem, oferując
niższą cenę dzierżawy - twierdzi Artur Ciepliński. - Takich metod nie stosuje
się w biznesie.
Prezes Pęchorzewski twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Dzięki jego
metodom spółka ma co miesiąc 20 tysięcy złotych za dzierżawę lokalu. Na temat
ofert kupna budynków, które zostały bez odpowiedzi, nie był w stanie radnym
nic powiedzieć.
Sprzeda albo wydzierżawi
- Jeżeli mówię, że pan prezes kłamie, to znaczy, że mam na to dokumenty -
twierdzi Ryszard Popiel, który chciał kupić 4 lokale kamienicy przy ul.
Jagiellońskiej. - Prezes powiedział, że nie może mi sprzedać, bo mają wadę
prawną. Mogę je co najwyżej wydzierżawić. Chciałem podpisać umowę dzierżawy z
prawem pierwokupu za rok, może dwa. Dowiedziałem się, że może za 5 albo 10
lat.
Ryszard Popiel twierdzi, że jest w stanie przedstawić opinie dwóch
renomowanych kancelarii prawnych, że budynek nie ma wad prawnych, nie trzeba
lokali wystawiać na przetarg, a prezes się myli.
- Źle były policzone udziały przy sprzedaży mieszkań. Teraz musimy
wyprostować sytuację. Dopiero potem będzie można sprzedawać dalsze lokale -
mówi Dariusz Pęchorzewski.
- Ale na tych lokalach nadal wisi wielka tablica - wydzierżawię, albo
sprzedam - zapewnia Popiel.
Niedoszli nabywcy lokali skarżyli się przy okazji na sposób bycia prezesa,
który nieco odbiega od przyjętych standardów.
Na spotkaniu radnych nie było prezydenta, który odpowiada za pracę prezesa
spółki. Radni zaś nie mają prawa kontrolować SCR. Tymczasem firma ta zarządza
pięcioma centralnymi kwartałami Szczecina.
Radni chcą wyjaśnień na piśmie. Tak naprawdę jednak prezes nie musi
przychylić się do ich żądań. Odpowiada tylko przed radą nadzorczą.
Prezydent wie
- Znam te skargi na prezesa Pęchorzewskiego. Wydaje mi się, że nie są
zasadne, ale postaram się jeszcze raz je zbadać. Z pewnością trzeba jednak
zmienić w tej spółce formę przyjmowania ludzi. Nawet jeżeli nie dochodzi do
transakcji, inwestorzy powinni być przyjaźnie traktowani. Nie można im mówić:
ja tu decyduję, ja rządzę - twierdzi Zbigniew Zalewski, wiceprezydent
Szczecina, który nadzoruje Szczecińskie Centrum Renowacyjne.