Dodaj do ulubionych

Zraziłam się do ludzi

13.10.12, 20:11
Mam 28 lat i coraz trudniej jest znalezć mi ludzi z którymi chciałabym się przyjaznić. Stare przyjaznie zakończyły się wraz z końcem studiów, wróciłam do mojego małego miasteczka. Mam wrażenie ,że w pracy ludzie są fałszywi. Tyle razy już zawiodłam się na kimś ,że nie mam złudzeń , że muszę liczyć sama na siebie, robić swoje i iść do domu. Nie mam najmniejszej ochoty spotykać się z tymi ludzmi po pracy. Czasem zastanawiam się czy to moja wina , może ze mną jest coś nie tak. A może to zazdrość , mój mąż świetnie zarabia, ma świetny zawód a one o tym wiedzą. Nie jestem osobą , która się chwali poprostu ktoś mnie kiedyś zapytał i sie rozeszło. Pracuję w szkole i myślę sobie ,że całe szczęście nie muszę z tymi ludzmi 8h przebywać w jednym pokoju. Niby wszyscy się uśmiechają coś tam pogadają ale jest jakiś dystans i wiem ,że każdy każdego obgaduje eh. Może za dużo bym chciała, do pracy się chodzi pracować i nie ma co narzekać cieszę się ,że mam pracę bo długo jej szukałam a przyjazni można poszukać gdzie indziej tylko gdzie skoro większą część dnia spędza się pracując. Czasem z tęsknotą myślę o tych latach szkolnych gdy wszystko było proste , relacje z innymi jakieś bardziej szczere, byliśmy ze sobą zżyci. Czy ktoś też ma podobne odczucia?
Obserwuj wątek
    • gr.eenka Re: Zraziłam się do ludzi 13.10.12, 20:20
      nauczyciele obgadują ?":)
    • aroden wspolczuje 13.10.12, 20:24
      pracujemy w roznych szkolach i roznych krajach, gdyz ja mam swietne kontakty z kolegami i kolezankami z ciala pedagogicznego.
    • berta-death Re: Zraziłam się do ludzi 13.10.12, 20:33
      A czego się po nauczycielkach spodziewasz. Większość to frustratki z kompleksem niższości i manią wielkości jednocześnie. Mało kto wybiera ten zawód z powodu pasji, najczęściej ląduje się w pokoju nauczycielskim bo nic lepszego się nie trafiło.
      • kbjsht nie mów tego na głos 13.10.12, 21:48
        bo tu też są nauczycielki!
        chociaż te są spoko, patrz: headvig
        • berta-death Re: nie mów tego na głos 13.10.12, 22:19
          Toć przecież nie napisałam, że wszystkie takie są. Chociaż z tego co pamiętam ze swoich szkół, to masakra. A przecież nie było to tak dawno, większość z nich jeszcze uczy. Moim zdaniem z zawodu powinno się wyeliminować wszystkich dla których jest to porażka życiowa, bo np chciał być prawnikiem, nie dostał się na prawo to jako odpad z prawa poszedł na historię, bo tam wystarczyło tych punktów z historii ile dostał na egzaminie wstępnym na prawo, no i potem tylko kariera nauczycielska stała przed nim otworem. Nie załapał się ani na dziennikarza, ani na naukowca, ani na nic innego. A na prawo nie dostał się jeszcze ze 3razy z rzędu. I teraz wylewa na kogo się da te swoje frustracje, bo zamiast być wybitnym adwokatem śpiącym na kasie, to ledwo wiąże koniec z końcem jako nauczyciel w podstawówce.
        • nie.mam.20 Re: nie mów tego na głos 14.10.12, 09:24
          Hedzia kazala mi przyjsc z mama :(((
    • good_morning Re: Zraziłam się do ludzi 13.10.12, 20:38
      i tak bedzie do konca zycia, beda cie ludzie zawodzic rozni, czasami nawet ci, ktorych nigdy bys o to nie pdoejrzewala. pogodz sie z tym. tak wyglada zycie.
      z wiekiem tez trudniej sie czlowiek zaprzyjaznia, chyba,ze nalezysz do takich, co to kazdemu sie na szyje rzucaja, ale jakos mi nie wygladasz ;)
      jak zaakceptujesz taka kolej rzeczy, to ci bedzie latwiej
    • jeriomina Re: Zraziłam się do ludzi 13.10.12, 20:41
      Ja Cię świetnie rozumiem. Szkoła to niestety wylęgarnia plotek. Już niejeden raz zbulwersowało mnie to, co do mnie docierało po czasie mówione na mój temat.
      Ale ja tam przyjaźni nie szukam.
      Nauczyłam się, że najfajniej i najkorzystniej przyjaźnić się i spędzać czas wolny z osobami kompletnie nie powiązanymi z Tobą zawodowo.
    • nie.mam.20 co jest zlego z nami w nas? 14.10.12, 09:22
      akurat zaczalem czytac ksiazke "Positive Intelligence" Shirzad'a Chamine.
      Autor oferuje interesujace obserwacje i wnioski oraz pokazuje sposob, w jaki mozna nasze zycie poprawic. To w kontekscie trudnosci w obcowaniu z innymi.
      Poguglaj, sporo materialu jest w necie. W kazdym razie, zacheca do zastanowienia sie nad SOBA.
    • kochanic.a.francuza Re: Zraziłam się do ludzi 14.10.12, 11:50
      Skoro Twoj maz dobrz arabia, to zapewne nosisz buty o stowe czy dwie drozsze od reszty. Za taki rozbuj w bialy dzien ludzie czlowieka ukatrupia. Jesli do tego jestes ladna zadbana, inteligentna i szef Cie lubi to na pohybel z Toba;)
      Radze wiec zmienic buty, spodnie, torebki i co tylko w oczy kluje, upodobnic sie do reszty i bedzie OK.
      P.S. Nie wierzylam ze to prawda. Ktos mi powiedzial, ze tyle ile wiecej niz inni dostajesz od Bozi, tyle masz sobie odjac. Sprobowalam-dziala.
      • good_morning Re: Zraziłam się do ludzi 14.10.12, 15:35
        z drugiej strony mozna miec w glebokim powazaniu TWA szkolne i skupiac sie na uczniach. tez dziala ;) wiem z doswiadczenia (nigdy mnie nie interesowalo, co tez tam sie mowi o mnie. i nie bedzie. w razie czego potrafie nawet dorzucic troche absurdu do tego, co sie mowi) i nikt mi nie powie, ze w takie szkole nie znajdziesz chocby jednej osoby myslacej podobnie jak ty i zlewajacej plotki. pracowalam dotad w 4 szkolach, wiec to nie jest kwestia mojego wyjatkowego szczescia. trzeba byc soba i nie starac sie o bycie popularnym wsrod 'grona'. to nie powinno byc celem pracy w szkole. a jesli kogos nie docenia w jednej, to w innej; opinia rodzicow i uczniow rozchodzi sie szerokim echem.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Zraziłam się do ludzi 14.10.12, 11:55
      >Stare przyjaznie zakończyły się wraz z końcem studiów, wróciłam do mojego małego miasteczka

      To normalne. Od mniej więcej 28-30 roku życia przyjaźnie trzeba tworzyć aktywnie, nie powstają one same, tak jak na studiach.
      Sama szukasz i wybierasz przyjaciół i o przyjaźń dbasz. To działa i te przyjaźnie są lepsze od studenckich.
      • wilowka Re: Zraziłam się do ludzi 14.10.12, 12:08
        Grafzero, bardzo lubię Cię czytać :)

        Nie ma co rozpaczać, ze paczki studenckie się rozbiły, Taki lajf. Ktoś juz ślubuje, ktoś gromadkę dzieci ma, z mamą mieszka, samochód dostał, ktoś zwiedza, ktoś w stołek pierdzi... Inne priorytety, inna organizacja dnia...

        Od mniej więcej 28-30 roku życia przyjaźnie trzeba tworzyć aktywni
        > e, nie powstają one same, tak jak na studiach.
        bardzo mądre zdanie :)
    • kadfael Re: Zraziłam się do ludzi 14.10.12, 12:30
      a przyjazni można poszukać gdzie indziej
      > tylko gdzie skoro większą część dnia spędza się pracując.

      Chwilunia! Pensum nauczycielskie wynosi o ile się nie mylę 18 godzin. Powiedzmy, że masz kilka nadgodzin - to i tak spędzasz w szkole z 5 godzin dziennie. Masz więc masę czasu, żeby znaleźć przyjaciół! Tylko trzeba chcieć! Przygotowania do lekcji możesz przecież rozłożyć dla siebie korzystnie, w domu. Jak więc to jest? Może po prostu narzekasz, żeby narzekać, a tak naprawdę nic nie robisz, by kogoś poznać, zaprzyjaźnić się?
      • good_morning Re: Zraziłam się do ludzi 14.10.12, 15:39
        tez mi sie wydaje, ze powinna byc bardziej aktywna i obserwowac, kto ma podobne poglady do niej. nawet wyjsc z inicjatywa spotkania po pracy. a potem sie zobaczy, co z tego wyniknie
    • dystansownik Re: Zraziłam się do ludzi 14.10.12, 12:38
      > Mam wrażenie ,że w pracy ludzie są fałszywi. Tyle razy
      > już zawiodłam się na kimś ,że nie mam złudzeń , że muszę liczyć sama na siebie
      > , robić swoje i iść do domu.

      Mnie tylko zastanawia z czego to tak naprawdę wynika, bo w chwili obecnej spotykam się z podobną sytuacją w swojej pracy. Na początku było fajnie, wydawało się, że mam do czynienia ze zżytym zespołem w który mogę się bez problemu wkręcić. Po jakimś czasie, gdy sytuacja firmy trochę w kryzysie się pogorszyła, zaczęło wychodzić jak ludzie potrafią się wobec siebie odnosić.
      Przez panującą sytuację kilka fajnych osób odeszło z pracy, gdy tylko trafiła im się oferta od konkurencji. To tylko pogorszyło panujące warunki, bo zostało niewiele osób z którymi można szczerze o czymś porozmawiać, za to coraz więcej takich przed którymi ostro trzeba pilnować co się mówi. O ile pamiętam jak na początku z chęcią wstawałem rano i szedłem do pracy, dziś robię to bez motywacji i w robocie chcę odwalić 8h, po czym uciec jak najdalej stamtąd.

      Co mnie przede wszystkim boli, to panujące nastawienie, że każdy pilnuje swojego nosa i interesów, jakby w ogóle żadnego zespołu nie było oraz prowadzenie dziwnych rozgrywek polityczno-personalnych między pracownikami walczącymi dla siebie o pozycję w firmie. Dla mnie, jako pracownika szeregowego, absurdalne było jak raz zostałem zaproszony na rozmowę przez pewnych pracowników średniego szczebla i musiałem wysłuchać pogadanki o "lojalności" i budowaniu "zespołu", gdy sami rozwalają współpracę w firmie.

      To wszystko nauczyło mnie, że praca to tylko praca. Trzeba przyjść, zrobić swoje i papa. Nie ma co się specjalnie angażować w jakieś kontakty na szczeblu innym niż zawodowy. Na to są szanse z ludźmi, z którymi współpraca w pewnym momencie się urywa. Jeśli dotychczas była dobra, jest szansa pociągnąć znajomość na gruncie prywatnym.
      • simply_z Re: Zraziłam się do ludzi 14.10.12, 14:01
        mogę się pod tym podpisać niestety...
        dziwne jak czasem ludzie potrafią się pokłócić o rozne bzdury..
        • wilowka Re: Zraziłam się do ludzi 14.10.12, 15:38
          A to kto jeszcze w pracy przyjaźni szuka? Macie Ludzie zdrowie...
          • good_morning Re: Zraziłam się do ludzi 14.10.12, 15:43
            bez przesady, mozna znalezc i tu. tylko nie na zasadzie rzucania sie komukolwiek na szyje. trzeba czasu. duzo czasu.
    • mirtillo25 Re: Zraziłam się do ludzi 15.10.12, 08:55
      Przyjaźnie w dzieciństwie były bardziej "szczere", bo wystarczało nam, aby ktoś poszedł z nami na imprezę, pogadał na gadu gadu, pojechał z nami na basen, pomógł poderwać kogoś... Wtedy możliwe były przyjaźnie najgorszego ucznia z najlepszym, ateisty z katolikiem, przyjaźnie między subkulturami...

      Kiedy zaczynamy dorastać zdajemy sobie sprawę, że oczekujemy czegoś więcej od przyjaciół. I nagle koleżanka z liceum okazuje się być "ignorantką", a dawna przyjaciółka ze studiów okazuje się być "nawiedzoną katoliczką". Oczywiście zdarza się również, że dawne "przyjaciółki" nagle zachowują się gorzej niż nasi wrogowie. W ten sposób kurczy się liczba naszych przyjaciół i bardzo często zmniejsza się do zera. Widzę to coraz częściej wśród znajomych. Ja miałam to szczęście, że mam przyjaciela w mężu, więc nie odczuwam potrzeby posiadania "psiapsiółki". Ale gdy się tak nad tym zastanawiam, to nie widzę siebie już w przyjaźni z kobietą.

      Warto jednak spojrzeć wstecz i przypomnieć sobie, kto był przy nas, kiedy naprawdę potrzebowaliśmy pomocy, kto zawsze stał po naszej stronie i komu po prostu zależało. O takie przyjaźnie warto walczyć i warto je pielęgnować. Cała reszta nie jest warta zachodu.

      Czy to zazdrość? - pewnie tak. Część osób nie potrafi znieść czyjegoś szczęścia, a już na pewno nie czyjegoś sukcesu.

    • tygryska1 Re: Zraziłam się do ludzi 16.10.12, 14:29
      ja tez ostatnio i to bardzo. Do smutnych wniosków dochodze,ze ludzie ciągle czegoś chca i potrafia isc po trupach. Nie sa bezinteresowni. Czesto brakuje tez refleksji nad własnym zachowaniem (czesto beczelnych).tak fałsz i zakłamanie.
      W szkole podst.najlepiej sie pamieta ale tylko dlatego ze człwoeik byl niedojrzały jeszcze i nie wymagało się zbyt wiele od przyjaciół. Teraz wszyscy sie zmienilismy i nie byłoby mozliwe odtworzenie tego co kiedys było. Przykład nasza klasa.pl-mimo licznych prób by sie umówić, przez 5l,to sie nie udało.
      Pewnie ze nie wszyscy sa zakłamani, ale jakos tak zal mam w sobie, bo sie zawiodłam po osobach co bym sie nie spodziewała nigdy.

      Ktos mądry wyzej napisał, ze w dorosłym zyciu tak to juz jest.
      Wiec trzeba z tym nauczyc się zyc.Bo taki jest swiat.
      Najlepiej nie wymagac za duzo,starac sie byc w porzadku.
    • wez_sie masz za swoje 16.10.12, 14:36
      jakbys zostala w rodzinnym malym miasteczku, a nie wyjezdzala na studia lapac pana boga za nogi, to bys dzisiaj takich dylematow nie miala.
      spojrz na forum - same zdesperowane, smutne panie, ktore w wiekszosci przyjechaly do wielkiego miasta robic wielkie kariery, tylko zapomnialy, ze zycie nie sklada sie tylko z wysciu po kase i wyksztalcenie, ale rowniez z fajnego spedzania czasu wolnego z przyjaciolmi i znajomymi, ktorych ma sie od wielu lat a nie poznanych na lapu capu przez internet.
      wspolczuje
      • simply_z Re: masz za swoje 16.10.12, 22:32
        tylko ,że w tych małych miasteczkach na ogoł nie ma żadnej pracy ,a większość osób i tak wyjeżdża ,bo to nie dawna czasy ,kiedy jeden zakład dawał wszystkim pracę .Nie wspominając o tym ,że jednak jakieś wyższe szkoły znajdują się tylko w większych ośrodkach miejskich.
        ja się tym ludziom nie dziwię ,bo sama tez bym nie mieszkała na zadupiu. poza tym w naszym narodzie przyjaźnie raczej nie są czymś wyjątkowo trwałym ,może kilka osob ,a tak wszyscy zamykają się w swoich kręgach ..jak za czasów zaborów ...
    • majaa Re: Zraziłam się do ludzi 16.10.12, 14:56
      Witamy w dorosłym życiu. Rzeczywiście w pracy trudno o prawdziwe przyjaźnie. Czasem się trafi na pokrewną duszę, ale to są raczej rzadkie przypadki. Na ogół trzeba być ostrożnym, wylewność i całkowita szczerość niewskazane, bo najprawdopodobniej prędzej czy później obróci się to przeciwko Tobie. Na "pocieszenie" powiem Ci, że tak jest nie tylko w środowisku nauczycielskim.
    • lacido Re: Zraziłam się do ludzi 16.10.12, 21:37
      Jeśli demonstrujesz, że swoją pensję przeznaczasz na waciki to może ich z zazdrości krew zalewać a jeśli jeszcze nie chcesz np chodzić na imprezy typu wyjście na kolację z okazji DN to pewnie myślą, że zadzierasz nosa. Czasem trzeba umieć się "wkupić"
      Co do fałszywości tak jest chyba wszędzie niestety, że lepiej zachować rezerwę bo nigdy nie wiadomo co kto komu i jak przedstawi ;/
      Rób swoje i nie wnikaj w niesnaski.
      Tak na marginesie z tymi ludźmi powinnaś niewiele przebywać bo w końcu chyba Twoją rola głownie skupia się na przebywaniu z uczniami :)
    • gr.eenka Re: Zraziłam się do ludzi 16.10.12, 22:51
      heheh, nawet nie sądziłam , że mogę tak zareagować ale po ostatnim zaproszeniu na wspóne piwo z współpracownikami , oblał mnie wielki strach.
      Odmówiłam, podałam stos powodów na nie,
      po ostatnich przejściach jakoś mam dość współpracowników i integracji
      praca jednak jest tylko do pracy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka