asia1_23
13.10.12, 20:11
Mam 28 lat i coraz trudniej jest znalezć mi ludzi z którymi chciałabym się przyjaznić. Stare przyjaznie zakończyły się wraz z końcem studiów, wróciłam do mojego małego miasteczka. Mam wrażenie ,że w pracy ludzie są fałszywi. Tyle razy już zawiodłam się na kimś ,że nie mam złudzeń , że muszę liczyć sama na siebie, robić swoje i iść do domu. Nie mam najmniejszej ochoty spotykać się z tymi ludzmi po pracy. Czasem zastanawiam się czy to moja wina , może ze mną jest coś nie tak. A może to zazdrość , mój mąż świetnie zarabia, ma świetny zawód a one o tym wiedzą. Nie jestem osobą , która się chwali poprostu ktoś mnie kiedyś zapytał i sie rozeszło. Pracuję w szkole i myślę sobie ,że całe szczęście nie muszę z tymi ludzmi 8h przebywać w jednym pokoju. Niby wszyscy się uśmiechają coś tam pogadają ale jest jakiś dystans i wiem ,że każdy każdego obgaduje eh. Może za dużo bym chciała, do pracy się chodzi pracować i nie ma co narzekać cieszę się ,że mam pracę bo długo jej szukałam a przyjazni można poszukać gdzie indziej tylko gdzie skoro większą część dnia spędza się pracując. Czasem z tęsknotą myślę o tych latach szkolnych gdy wszystko było proste , relacje z innymi jakieś bardziej szczere, byliśmy ze sobą zżyci. Czy ktoś też ma podobne odczucia?