Dodaj do ulubionych

Prekariat nie ma czasu

24.10.12, 11:38
Drogie forum!

Mam dwadzieścia osiem lat, średni wzrost, wykształcenie także średnie i zmagam się kłopotem. Otóż poranna toaleta i śniadanie zajmują mi półtorej godziny, dojazd do pracy godzinę, praca osiem godzin, powrót z pracy i zakupy po drodze półtorej godziny minimum, obiadokolacja (przygotowanie z konsumpcją) co najmniej godzinę – razem ponad trzynaście godzin (liczmy czternaście, czasem trzeba zrobić pranie itp.). Doba, jak powszechnie wiadomo, liczy takich godzin dwadzieścia cztery. Pozostaje więc godzin dziesięć. Spać wypada sześć godzin, inaczej można się rozchorować albo rozstroić sobie nerwy. Dziesięć mniej sześć daje cztery.

A kłopot polega na tym, że pojęcia nie mam, gdzie te moje cztery godziny się podziewają. Jak żyć, Panie Premierze? jak żyć?

PS TTM?
Obserwuj wątek
    • athroposs Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 14:54
      cztery godziny podziewają się na forum :)

      ps nie, tak nie mamy

      pięć złotych się należy ;)
    • ciastko_z_kota Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 15:48
      ja śpię osiem. nie podzielam zatem Twojego problemu.
    • sundry Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 15:54
      Strasznie dużo czasu poświęcasz na różne rzeczy:)
    • varia1 Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 16:05
      ja śpie cztery godziny, pracuję dziesięć, to daje czternaście
      droga do/z pracy zajmuje mi w sumie godzinę
      zakupy najczęściej online z dostawą do domu, dzieci same rozpakowują wszystko
      mamy piętnaście godzin
      zostaje dziewięć na różne ważne życiowe sprawy, czas z dziećmi, terapię młodszej córki, rozmowy z nastolatką, wspólne czytanie, rodzinne gotowanie, gdy pranie się robi, czytanie książek, malowanie paznokci, spotkania towarzyskie i paru ff w ciągłej rotacji. Zdarza mi się zbarłożyć też trochę czasu na forum

      jeśli chcesz porad jak zarządzać swoim czasem, udzielę ci ich po wpłaceniu umownej sumki za konsultację na konto firmowe, podaj dane do faktury

      • allatatevi1 Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 16:30
        wow
        ja bym nie dała rady funkcjonować śpiąc po 4h/na dobę.

        Zazdroszczę bo gdybym tak mogła to częściej w tygodniu wychodzilibyśmy na miasto (co uwielbiam).
        • varia1 Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 17:03
          cztery to jest absolutny luksus bo tyle mi trzeba żeby się zregenerować całkowicie, najczesciej spię około 3 godzin, mam tak od dziecka, biedna moja rodzicielka :D
          • good_morning Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 22:18
            zazdroszcze ci, cale zycie marzylam, zebym mogla spac krocej bez szkody dla organizmu. neistety naleze do tych, ktorym potrzeba wiecej snu. a na tyle rzeczy brakuje mi czasu :(
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 20:29
        > czytanie książek

        Ja usiłuję czytać w środkach komunikacji miejskiej, ale to żadne czytanie: ani się skupić, ani coś zanotować. Dzisiaj na przykład czytałem najnowsze ustalenia dotyczące szczegółów śmierci towarzysza Stalina (Nieznany Stalin braci Miedwiediew) – no i muszę to przeczytać ponownie, bo wielu rzeczy nie zapamiętałem. :/

        > jeśli chcesz porad jak zarządzać swoim czasem, udzielę ci ich po wpłaceniu umownej
        > sumki za konsultację na konto firmowe, podaj dane do faktury

        Chętnie. Ile netto?
        • varia1 Re: Prekariat nie ma czasu 25.10.12, 07:57
          > Chętnie. Ile netto?

          nie zdradzam tajemnic handlowych na forum
    • kbjsht Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 16:18
      pewnie rano nie pucujesz się 1,5h tylko 4 do tego dodaj jeszcze, że nie umiesz jeździć i robisz to z v= 20km/h więc tu kolejne 2 godziny i masz- właśnie tu się ukrywają te 4, których nie ma
    • chersona Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 16:20
      weź, człowieku, nie dołuj. pieskie życie albo z wiecznie wywalonym językiem albo w niedoczasie. a w perspektywie emerytura i 30% obecnej pensji.
    • six_a Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 16:26
      moim zdaniem te cztery to albo seks, albo amnezja.
      innego wyjścia nie ma:)
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 20:57
        > moim zdaniem te cztery to albo seks, albo amnezja.

        Seks to ja ostatnio uprawiałem ze studentką kulturoznawstwa; na szczęście okazało się, że to był tylko sen. Brr! na samą myśl ciarki człowieka przechodzą…
    • facettt Uczciwa kalkulacja czasu. 24.10.12, 16:44
      W tygodniu czasu na Panienki to nima.

      No mozna wpasc kolo srody na krotkie tete a´ tete.
      Zycie panienkowo/towarzyskie ogranicza sie do soboty i niedzieli.

      - Taka prawda w kapitalizmie.
      Nie to co w socjalizmie, gdzie mozna bylo wypoczac w pracy.

      • swiete.jeze Re: Uczciwa kalkulacja czasu. 24.10.12, 18:02
        Dopiero co zarzekałeś się, że weekendy to dla rodziny.
        • facettt Swieta_Jezia, please... 24.10.12, 18:18
          swiete.jeze napisała:
          > Dopiero co zarzekałeś się, że weekendy to dla rodziny.

          jasne.
          toc ja nie o sobie mowie. - a tylko o tych (jeszcze) wolnych.
          - tez maja w kapitalizmie cienzko...

          A na Ciebie to zostalby mi wtorek, ew. czwartek.
          - ale warto by bylo.
          • swiete.jeze Re: Swieta_Jezia, please... 24.10.12, 19:16
            W czwartki jestem zajęta.
            • facettt Re: Swieta_Jezia, please... 24.10.12, 20:59
              swiete.jeze napisała:
              W czwartki jestem zajęta.

              moze byc i wtorek.
              a wywiad mi doniosl, ze jestes niczego sobie.
    • berta-death Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 16:51
      Przestań się myć, będziesz miał więcej czasu dla siebie.

      A co do poprzedniego wątku, który wyparował, to nie jest to kwestia złego systemu edukacji, który wg niektórych zepsuł się w ostatniej dekadzie, tylko tego, że od czasów głębokiego PRL nikt tego nie zreformował. Za PRL było dokładnie tak samo, studenci i wykładowcy olewali co się dało i co się nie dało też. Pojęcie ZZZ funkcjonowało w najlepsze. Nikogo nie interesowało to czy uczelnie mają odpowiednie zaplecze dydaktyczne i kadrowe czy nie, ważne żeby wyrabiały odgórnie narzucone normy w produkcji absolwentów. Praktyki, staże i ćwiczenia praktyczne to była fikcja. Absolwenci opuszczali mury uczelni z pustogłowiem i byli skaraniem boskim dla pracodawców, którzy musieli ich od zera przyuczać do zawodu. Jak który wyjechał zagranicę, to tylko na zmywak albo do zrywania azbestu się nadawał, bo nostryfikacja dyplomu była ponad możliwości przeciętnego magistra. I nie chodzi o finanse.

      Różnica polegała jedynie na tym, że gospodarka była planistyczna. Ile kolektyw zaplanował, że będzie miejsc pracy za pięć lat w danej branży, tyle miejsc na studiach było otwieranych. A potem każdy absolwent dostawał skierowanie do pracy. Do pracy, w której na jedno stanowisko przypadały 3 osoby, o ile dobrze pamiętam, bo w ten sposób fikcyjnie likwidowano bezrobocie. Na te 3osoby, to zawsze się jedna sensowniejsza, ambitniejsza i bardziej kumata zdarzała, więc jakoś to szło do przodu. A reszta to czy się stoi czy się leży. Po 89r wolny rynek nastał i jest jak jest.
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 20:47
        > Przestań się myć, będziesz miał więcej czasu dla siebie.

        Nie potrafię. :(

        > Za PRL było dokładnie tak samo, studenci i wykładowcy olewali co się dało
        > i co się nie dało też.

        Nigdy nie idealizowałem PRL-owskich uczelni, chociaż fakt faktem studia wówczas miały posmak elitarności, do czego dobrze byłoby powrócić. No i raczej nie rozdawano doktoratów.

        Kiedyś nawet usiłowałem się doszukiwać przyczyn tego stanu rzeczy właśnie w PRL-u, kiedy to ludzie się nauczyli, że tzw. papierek oznacza automatyczny awans społeczny. Ale to chyba jednak mylny trop, ponieważ pozostałe kraje Europy przeżywają podobne umasowienie studiów i równie opłakane tego konsekwencje, więc przyczyna zapewne musi być inna.

        > Po 89r wolny rynek nastał i jest jak jest.

        Cóż, najlepsze uczelnie świata bywają prywatnymi spółkami na wolnym rynku, choćby amerykański MIT, więc daje się uzyskać sensowną jakość kształcenia również tak. Natomiast u nas chyba niestety faktycznie eksperyment ze szkołami prywatnymi się nie udał, sensowne prywatne szkoły wyższe w Polsce można policzyć na palcach jednej ręki (tak, istnieją takie).

        Na pewno jednak państwo patrzy na wyczyny tych pseudouczelni przez palce, pozwala im na wszystko. Pytanie teraz dlaczego tak się dzieje. Czy ministerstwu jest na rękę, że wskaźniki skolaryzacji jest taki wysoki? (Co ma, a przynajmniej miało dotychczas, pewien wydźwięk propagandowy). A może chodzi o to, by wykładowcy mogli sobie łatwo dorobić na boku i nie strajkowali? (Rekordzista, jakiś profesor, pracował na 9 etatach).
        • zeberdee28 Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 21:02
          >Cóż, najlepsze uczelnie świata bywają prywatnymi spółkami na wolnym rynku, choćby >amerykański MIT, więc daje się uzyskać sensowną jakość kształcenia również tak. Natomiast u >nas chyba niestety faktycznie eksperyment ze szkołami prywatnymi się nie udał, sensowne >prywatne szkoły wyższe w Polsce można policzyć na palcach jednej ręki (tak, istnieją takie).

          Mamy zupełnie inne tło historyczne dla powstawania prywatnych uczelni. W USA te elitarne prywatne uczelnie były albo dziełem bogatych filantropów, którzy pompowali w nie pieniądze a nie szukali szybkiego zarobku na nich, albo też powstały z konieczności wykształcenia elit dla szybko rosnącej gospodarki. U nas prywatne uczelnie stały się po prostu źródłem łatwego zarobku dla pewnej grupy źle opłacanych i w gruncie rzeczy mało wartościowych, niechcianych za granicą pracowników naukowych w dziedzinach takich jak socjologia, psychologia, ekonomia, prawo - ludzie ci pożerowali na pewnej ułudzie mówiącej że tytuł mgr jest wstępem do lżejszej pracy, i tę ułudę niezbyt drogo sprzedali pewnej grupie niezbyt wymagających konsumentów.
          • swiete.jeze Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 21:18
            W USA uczelnie z czołówki są chyba zarządzane przez rady czy stowarzyszenia, w których siedzą absolwenci i oni mają decydujące prawo głosu.
            • berta-death Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 22:11
              Te wszystkie uczelnie z wyższej półki to działają na tej zasadzie, że skupują za psi grosz różne patenty, patenciki i eksperymenty z wszelkiej maści uczelni i placówek badawczych z całego świata i ładują to do szuflady. Jak się znajdzie ktoś ambitny, żeby to wszystko przeszperać, znajdzie jakąś zależność, ciekawostkę czy cokolwiek innego i ma pomysł jak to przekuć na większego gabarytu odkrycie, to dostaje kasę na badania. I może coś z tego będzie. Jak jest to coś rentownego to wtedy uczelnia wykupuje na to coś patenty na całym świecie i przywłaszcza sobie odkrycie. I na tym w zasadzie kończy się naukowość tych instytucji.
              Cała reszta to chałturzenie na rzecz różnych koncernów, którzy zlecają im wszelkiej maści badania, opracowania jakiś nowych technologii, itp. I na tym uczelnie zarabiają. A kurą znoszącą złote jaja są ekspertyzy. Firmy, instytucje a nawet rządy płacą tym profesorom za pozytywne opiniowanie produktów, usług, idei i czegokolwiek.

              Czy do tego potrzebni są wybitni naukowcy? Niekoniecznie, bardziej wierni i lojalni, żeby szli na tego typu układy. Oni zostają szefami zespołów, to im przypada splendor odkryć, oni dostają noble i oni robią za doradców i ekspertów. A cała reszta szaraczków, która za nich haruje, często nawet nie jest absolwentami tej uczelni. Są wydolni, pracowici i ambitni jak rasowe korposzczury i ich się wykorzystuje.

              A potem robi się błędne koło. Uczelnia ma kasę to i ma patenty odkrycia i noble i wszyscy chcą ich pracowników za ekspertów brać, a jak ma patenty, noble i ekspertów to ma i kasę. A jak ma jedno i drugie, to drzwiami i oknami walą tam studenci i każdy chce tam pracować. I miejsce w rankingu rośnie.
          • krytyk_systemu_edukacji Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 21:41
            > Mamy zupełnie inne tło historyczne dla powstawania prywatnych uczelni.

            Tak, oczywiście. Miałem tylko na myśli, że trudno winić wolny rynek jako taki, że wolny rynek sam w sobie spowodował tę sytuację, bo to nie tak.

            Nawiasem mówiąc, ów wolny rynek całkiem trzeźwo, jak się zdaje, wycenia teraz wartość tych wszystkich dyplomów. O dziwo na marketingowy bełkot tudzież gronostaje, tytulaturę i całą resztę tego kultu cargo się nie nabiera.
        • berta-death Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 21:51
          Z tym poziomem nauczania to też jest kwestia dyskusyjna. Ciężko to sprawdzić obiektywnie. Coś mi się wydaje, że na całym świecie działa to identycznie, tylko w różnej skali. Zawsze jest pewna pula vipów, którzy bez względu na to co sobą reprezentują, zawsze będą bogaci, ustosunkowani i na stanowiskach. A vipy jak to vipy, lubią czuć się elitarnie i przebywać we własnym środowisku. Stąd ich skłonność do organizowania się w jakieś wąskie TWA. I zarówno szkoły jak i uczelnie są takim miejscem, gdzie świetnie integrują się młodociane vipy. Oni sobie wybierają jakieś placówki, do których będą posyłać swoje dzieci i te placówki automatycznie budują jakieś bariery wejścia, żeby nikt poza vipami tam się nie dostał. A potem w świat idzie info, że takie to a takie uczelnie to są elitarne, bo ich absolwenci to same vipy.

          Na tej samej zasadzie w naszym polskim mikroświecie tworzą się elitarne szkoły, uczelnie i zawody. Też jest pula szkół z wyższej półki, do których żeby się dostać to trzeba zdać egzamin na maksymalną ilość punktów. A egzamin tak jest skonstruowany, że żeby go zdać na więcej niż 90% to trzeba chodzić na odpowiednie lekcje, na których uczeń otrzymuje klucz do prawidłowych odpowiedzi. Koszty takich lekcji są zaporowe dla przeciętnego obywatela, bo wahają się w granicach cen samochodów, w porywach i cen mercedesa sięgają, jak komuś się zamarzy coś naprawdę z wysokiej półki.
          I tym samym mamy vipowskie licea, które przyjmują tylko uczniów z maksymalnymi wynikami testów egzaminacyjnych i które wypuszczają absolwentów, którzy zdają maturę również na maksymalną ilość punktów. Mamy też uczelnie, które mają elitarne kierunki dla maturzystów prymusów i których absolwenci na starcie dostają dobrze płatne prace. Też nie dlatego, że są mądrzy i zdolni, tylko dlatego, że ich starzy ładują kolejnego mercedesa albo i więcej komu trzeba, żeby potomka gdzieś upchnąć. Co jeszcze nie znaczy, że te uczelnie i licea są rzeczywiście dobre i mają wysoki poziom nauczania.
          Nawet te dobrze płatne instytucje, w których zatrudniają się vipy, też nie dlatego dobrze prosperują, że zatrudniają świetnych pracowników, tylko dlatego, że ich vipowe szefostwo ma dobre układy z vipowym szefostwem innych firm i vipami z kręgu władzy. I koło się zamyka.

          Patrząc na biografie znanych ludzi, którzy coś mocno ponadprzecietnego osiągnęli, np wynaleźli coś, to prawie żaden z nich nie jest absolwentem wysoko notowanej w rankingach uczelni. Owszem, jak już zaczął się wybijać, to często, któraś z tych uczelni go zatrudniała i dawała kasę na dalsze badania, ale żadna z nich go nie wykształciła.
          • kochanic.a.francuza Re: Prekariat nie ma czasu 25.10.12, 16:56
            Ha, swietnie sie orientujesz w sprawach funkcjonowania elit. Pytanie skad?
            Ja z doswiadczenia: mam dzieciaka w takiej wielce sznownej szkole. Musze dzwonic i pokazywac paluszkiem co nalezy naprawic. Najpierw sie derektory szacowni stawiaja, ale jak im wykaze, ze za takie gadki musza sie zastanowic nad konsekwencjami i nad swoim stanowiskiem, zaraz traca usmieszek wyzszosci i "szacowny" wyraz twarzy. W to miejsce pojawia sie strach-o wlasna doope. Reszta sie nie liczy.

            Elity to nic innego jak marketing. Dodaje sie do instytucji slowo "elitarna" i juz wszyscy chetni dostaja orgazmu. A mamuski jak wsciekle biegaja z wiernopoddanczym entuzjazmem. W dodatku nie kumaja, ze sa po prostu w trabe robione. Najwazniejsze, ze wszystko ma odpowiednia otoczke: odpowiednei dekoracje, stroje, samochody, uklony, kadzenie, high-life itp.
            • berta-death Re: Prekariat nie ma czasu 25.10.12, 20:52
              A bo ja wiem czy świetnie. Po prostu widzę jak to działa na naszym polskim podwórku i nie uwierzę, że gdzie indziej działa inaczej. Może z większym rozmachem i większymi pieniędzmi, ale na pewno nie inaczej.

              Dwóch nauczycieli z pospolitych szkół, do których uczęszczałam, przeniosło się do jednego najbardziej elitarnych liceów krakowskich. Takiego co to przyjmuje prymusów i wypuszcza prymusów, którzy dostają się na elitarne studia. I to nauczycieli mocno takich sobie. Nie uwierzę, że wraz ze zmianą miejsca pracy z miernego nauczyciela zrobił się jakiś superbelfer. Takie cuda się nie zdarzają.
              Średnia ilość uczniów w klasie tych elitarnych placówek to prawie 40osób, więcej niż w nieelitarnych. To już całkiem nie da się prowadzić skutecznych lekcji z taką ilością uczniów, można jedynie wykład zrobić a potem sprawdzian. Z innego źródła wiem, że prawie wszyscy uczniowie tego elitarnego ogólniaka biegają na korepetycje i to takie z górnej półki. Zdecydowana większość uczniów zarówno tego jak i innych elitarnych liceów to dzieci wszelkiej maści nadzianych szych. Studniówka to istna rewia mody i zasobności kieszeni. Już za moich czasów królowały suknie ślubne, tylko nie w białym kolorze.
              Z innych szkół zapewne też biegają, tylko na tańsze. Jakiś raport pokazał, że 70% polskich uczniów korzysta z korepetycji.

              O elitarności szkoły świadczy zasobność portfeli rodziców uczęszczającej tam młodzieży. Nie to co ta młodzież ma w głowie i co sobą reprezentuje. Nie podejrzewam, żeby w takim Eton było więcej geniuszy niż gdzie indziej a to podobno najlepsza szkoła średnia na świecie, do której nie tak łatwo się dostać.
    • kbjsht Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 20:36
      ej a średni wzrost to ile to?
      • krytyk_systemu_edukacji Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 20:51
        > ej a średni wzrost to ile to?

        Nie wiem, zwłaszcza że z pokolenia na pokolenie jesteśmy coraz wyżsi. Ja mam chyba 171, a w każdym razie coś koło tego. Możliwe, że się już nie załapuje na średni, trudno mi powiedzieć.
        • kbjsht Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 21:07
          a to niuniek :)
          • krytyk_systemu_edukacji Re: Prekariat nie ma czasu 24.10.12, 21:25
            > a to niuniek :)

            Ano, taki sobie jestem nie za wysoki. Chociaż co do wyrazu niuniek miałbym pewne wątpliwości, wziąwszy pod uwagę pozostałe wymiary. :)
            • kbjsht hehe 25.10.12, 14:44
              mięsień piwny? ;-)
        • sundry Re: Prekariat nie ma czasu 25.10.12, 09:17
          Za starych czasów, jak jeszcze w dowodach nie było centymetrów, tylko wzrost "wysoki", "średni", itd. to moja Mama, licząc sobie skromne 154, miała zapis "wzrost średni":)
    • coelka Re: Prekariat nie ma czasu 25.10.12, 02:06
      i co jeszcze powiesz ciekawego , wyobraźnie taż masz bujna chyba?
    • akle2 Re: Prekariat nie ma czasu 25.10.12, 16:26
      1. Co z toaletą wieczorną?
      2. Nie masz żadnych spraw do pozałatwiania czy to "na mieście" czy to w domu przy komp?
      3. Może sprzątasz i pierzesz (jak mieszka z Tobą jakaś perfekcyjna pani domu, to cofam pytanie)?

      Tu bym szukała, aczkolwiek jak żadne z powyższych, to proponuję więcej spać. 6 h to stanowczo za mało.


    • light_in_august Re: Prekariat nie ma czasu 25.10.12, 17:08
      Może na fejsbuniu je gubisz? :)
    • demonii.larua Re: Prekariat nie ma czasu 25.10.12, 20:03
      Skróć poranną toaletę do 30 minut.
      p.s. co oznacza TTM? :>
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka