krytyk_systemu_edukacji
24.10.12, 11:38
Drogie forum!
Mam dwadzieścia osiem lat, średni wzrost, wykształcenie także średnie i zmagam się kłopotem. Otóż poranna toaleta i śniadanie zajmują mi półtorej godziny, dojazd do pracy godzinę, praca osiem godzin, powrót z pracy i zakupy po drodze półtorej godziny minimum, obiadokolacja (przygotowanie z konsumpcją) co najmniej godzinę – razem ponad trzynaście godzin (liczmy czternaście, czasem trzeba zrobić pranie itp.). Doba, jak powszechnie wiadomo, liczy takich godzin dwadzieścia cztery. Pozostaje więc godzin dziesięć. Spać wypada sześć godzin, inaczej można się rozchorować albo rozstroić sobie nerwy. Dziesięć mniej sześć daje cztery.
A kłopot polega na tym, że pojęcia nie mam, gdzie te moje cztery godziny się podziewają. Jak żyć, Panie Premierze? jak żyć?
PS TTM?