kora3
03.11.12, 01:59
Nie nie dubluję wątku w temacie "Agaty". Zainspirowana dyskusją o niej zastanawiam nad taką rzeczą: czy taka 14 latka w ciąży mogłaby żałując swej decyzji wszystko jedno czy o aborcji, czy o urodzeniu skarżyć potem państwo, albo swych opiekunów prawny, albo obie "instytucje" razem?
Zakładając, że prawo u nas działa prawodłowo ciąża 14-latki, jako wynik przestępstwa może zostać usunięta. Nastolatka i jej opiekunowie prawni stają przed wyborem: rodzi, albo usuwa.
Jesli zdania opiekunów i dziewczynki są zgodne - rodzi albo usuwa. Jesli opiekunowie są za aborcją, a dziewczynka chce rodzić - ma prawo urodzić. Jesli chce aborcji, a opiekunowie się nie zgadzają decyduje sąd. Założmy ze wszystko działa prawidłowo, bez bojówek pro life i utrudniania aborcji.
Co się nie wydarzy - decyzję trzeba podjąć tu i teraz i nie da sie cofnąć jej skutków, jaka by decyzja nie była. Głos nieletniej jest w takiej sprawie ważny i brany pod uwage. No i słusznie, tylko, że mowa o nieletniej, której głos nie byłby brany pod uwagę gdyby chodziło o zabieg medyczny, operację plastyczną, mozliwość zawarcia zw. małzeńskiego, a nawet taka głupotkę, jak wyjazd na wycieczkę.
Tu ma prawo współdecydowania, a nawet moznaby rzec głos decydujący w sprawie b. życiowo waznej i kluczowej. Za kilka lat osoba ta osiagnie pełnoletnośc i moze dojść do wniosku, że załuje decyzji podjętej jako 14 -latka. Wszystko jedno czy na tak dla urodzenia, czy dla aborcji i uwazać, ze ta decyzja zawazyłą negatywnie na jej życiu. Owszem, miała w sumie decydujący głos, ale może przecież podnosić, że niepotrzebnie jej go dano, bo mając lat 14 nie była w stanie pojmować konsekwencji swej decyzji (wszystko jedno jakiej), a głupi opiekunowie, albo głupie państwo lub wszyscy razem pozwolili jej podejmować decyzję wiedzac, że nie ma ona percepcji pozwalającej na jej rozeznanie. I mamy pat - bo do aborcji nie mozna nikogo w tym nieletniej zmusić, do urodzenia też nie, czyli bierzemy pod uwagę jej zdanie, ale to jest faktycznie tak młoda osoba, że moze sobie nie zdawać sprawy do czego taka, czy inna decyzja prowadzi i my mamy tego swiadomośc nie pozwalając jej podejmowac decyzji w sprawach dużo bardziej błahych.
Co w takiej sytuacji robić, gdy dorosła już osoba, która uwaza urodzenie lub aborcję za błędną decyzję swoją jako dziecka i obwinia za to państwo lub/i opiekunów, którzy pozwolili na jej podejmowanie?