Dodaj do ulubionych

naiwna mezatka prosi o wsparcie:(

30.12.12, 23:54
Witam,jestem mezatka od 13lat 1 dziecko.uklada sie roznie ale mimo problemow trzymamy sie razem.zanim poznalam obecnego mexa czyli jak mialam ok 15lat zakochalam sie ale poza paroma randkami nic wiecej z tego nie wyszlo.potem kontakt sie urwal na jakies 16 lat i niedawno znalezlismy sie na fb.zaczelo sie od co u ciebie itd,postanowilismy sie spotkac i to byl blad.jakies stare uczucia we mnie odzyly i niestety poszlismy spontanicznie na calosc.facet samotny po nieudanym zwiazku tak sie zakrecil ze glupia nawet nie pomyslalam o konsekwencjach.oczywiscie po wszystkim skonczyly sie mile wiadomosci i chlod z jego strony czuc na odleglosc.wiadomo chcial sobie pobzykac i tak to mialo wygladac bez zobowiazan bo bymezatka ale teraz jest mi smutno i zle z tym ze dorosly facet potraktowal jak nastolatke myslalam ze zostaniemy na stopie kolezenskiej ale on unika nawet kolezenskiego kontaktu a ja jakos emocjonalnie do tego podchodze juz sama nie wiem czy sie zaduzylam bo czemu rozpamietuje przezywam i szukam z nim tego kontaktu?jak wybic to sobie z glowy i wrocic skrusxona na lono rodziny?
Obserwuj wątek
    • krakoma Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 00:00
      zablokuj na fb, zebys tej fracy wiecej ogladac nie musiala, wymaz wszelkie kontakty. skup sie na mezu, z czasem wyblaknie.
      • krakoma Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 00:00
        i ucz sie na bledach!!!
      • mijo81 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 14:10
        Nie, nie rób ta, do doskonała szansa na fajny romans .... odezwij się do niego i powiedz że chciałbyś to powtórzyć
    • good_morning Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 00:03
      haha no i mamy nowa terminologie
      obecny - mex
      analogicznie do: byly - ex
      • krytyk-systemu-edukacji Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 00:05
        > obecny - mex
        > analogicznie do: byly - ex

        Like it! :)
      • six_a Re: równanie z wiadomą 31.12.12, 19:19
        mex + ex = sex
        • krytyk-systemu-edukacji Re: równanie z wiadomą 31.12.12, 20:34
          > mex + ex = sex

          Dziwnie matematyczny się ten wątek zrobił: arytmetyka, równania, relacje, nawet eksponenty jakieś widzę…
    • krytyk-systemu-edukacji Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 00:05
      > Witam,jestem mezatka od 13lat 1 dziecko
      > jak mialam ok 15lat zakochalam sie ale poza paroma randkami nic wiecej z tego nie
      > wyszlo.potem kontakt sie urwal na jakies 16 lat

      Tak to jest, jak się wychodzi za mąż w wieku 18 lat. :)
    • triss_merigold6 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 00:07
      W sumie zupełnie słusznie zostałaś potraktowana jak nastolatka. Po cóż mielibyście zostawać na stopie koleżeńskiej? Nie mieliście kontaktu przez naście lat więc o jakim koleżeństwie chcesz rozmawiać? Skasuj konto na shitbooku i otrząśnij się.
      • krytyk-systemu-edukacji Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 00:12
        > Nie mieliście kontaktu przez naście lat więc o jakim koleżeństwie chcesz rozmawiać?

        No ale oni, na ile zrozumiałem bełkotliwy post wyjściowy, spółkowali. No to chyba Autorka miała pełne prawo w takiej sytuacji żywić nadzieję na relację typu friends with benefits.

        Chociaż marny ze mnie matematyk i w sumie niewiele wiem o relacjach, poza tym, że to podzbiór iloczynu kartezjańskiego. Nie uczyłem się niestety matematyki, kiedy był na to czas, teraz żałuję, chociaż nie jakoś przesadnie.
        • koronka2012 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 18:54
          krytyk-systemu-edukacji napisał:

          > No ale oni, na ile zrozumiałem bełkotliwy post wyjściowy, spółkowali. No to chy
          > ba Autorka miała pełne prawo w takiej sytuacji żywić nadzieję na relację typu [
          > i]friends with benefits[/i].

          Jak się ma chęć na taką relację, to się nie omdlewa z miłosci po paru rozmowach o d... maryni. Facet zaliczył niestabilną emocjonalnie pannę, wyczuł pismo nosem - i zwiał w podskokach.

          Nie dziwię się, po co ma sobie komplikować życie? Co innego bzyknąć mężatkę bez zobowiązań, a co innego wdać się w romans z kobietą która oczekuje ciągu dalszego.
    • wielkafuria Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 00:08
      podziekuj mu.
      paradoksalnie, dzieki temu ze unika kontaktu robi ci przysługe
      im szybciej o nim zapomnisz tym lepiej
      nie rozpamietuj
    • allatatevi1 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 00:33
      Z moich obserwacji wynika że w eksów bawią się tylko desperatki i samotnice bez przyjaciół i znajomych.
      Zdrady się niestety zdarzają, ale normalnym ludziom zdarzają się dlatego, że poznają kogoś zupełnie nowego.
      W zabawy z eksem i inne babranie się w zamierzchłej przeszłości bawią się tylko desperatki z wyjątkowo żałosnym życiem. Myślę, że tu jest odpowiedź na twoje problemy - ciebie do zdrady popchnęły nie problemy małżeńskie, a nuda i totalna szarość życia (i kompletny brak znajomych jak mniemam).

      Ludzie ci tu już poradzili - na fb jest opcja zablokowania danej osoby, zrób to jak najszybciej.
      I znajdź sobie coś ciekawego w życiu - choćby jakichkolwiek znajomych albo jakiekolwiek hobby - wtedy przestaniesz się zachowywać jak desperatka (bo tylko krańcowe nieudacznice bawią się w przygody z eksami i inne odgrzewania letnich rosołków).
      Jak nic nie zrobisz ze swoim aktualnym życie - to za chwilę zaczniesz się chwytać jak brzytwy kolejnego eksa i będziesz na najlepszej drodze do stania się tak zwanym "pucharem przechodnim".
      Napisałaś, że masz dziecko - dla dziecka (szczególnie córki) chyba nie ma nic równie destrukcyjnego jak obserwowanie matki - puchara przechodniego.
      Dzieci, wbrew pozorom, rozumieją baaardzo dużo i taka dziewczynka (chłopiec) zacznie się szybko zastanawiać, dlaczego matki innych dzieci są dla swoich mężów kobietami życia, tymczasem ich matka jest przechodnią dziurą. Stwierdzą że oni jako dzieci takiego puchara też są gorsze.
      • six_a Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 20:38
        >że w eksów bawią się tylko desperatki i samotnice bez przyjaciół i znajomych.

        słuszna racja, zamężne niedesperatki i niesamotnice polują wśród przyjaciół i znajomych.
        • kochanic.a.francuza Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 12:51
          :)))
    • lenka330 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 01:31
      Dziekuje za wsxystkie odpowiedzi,byc moze moje zycie jest sxare i monotonne ale znajomych sporo i mysle ze raczej ciekawosc popchnela mnie do tego.pucharem przechodnim nie zostane bo to moj jedyny ex,potem byl maz.jednorazowa przygoda,brak doswiadczenia i naiwnosc -chyba dlatego tak to przezywam,po prostu fajny czlowiek z tego exa i nie liczylam na dlugofalowy romans tylko nie rozumiem takiego zachowania z jego strony czy dalsze kolezenstwo w takim przypadku niemozliwe?po prostu cxuje sie urazona i rozzalona:(
      • krakoma Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 01:41
        moze robi to z samoprotekcji, zeby ograniczyc sobie/wam/tobie z mezem kwasow na przyszlosc. moze ma o tobie srednie zdanie.
        po co takie kolezenstwo?
        ciesz sie, ze milczy o waszej przygodzie i nie probuje ci zaszkodzic. ale juz zawsze bedzie widzial w twoim mezu rogacza, a w tobie ... - a sam tylko wykorzystal syt.
    • rb2012 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 07:22
      Zasmucę Cię w wieku 15 lat jest się emocjonalnie niedojrzałym i nie była to milość tylko powiedzmy młodzieńcza fascynacja - to po pierwsze
      "jakies stare uczucia we mnie odzyly i niestety poszlismy spontanicznie na calosc" - jakie uczucia ? i po 16 latach ? no proszę Cię ! - to po drugie
      A zabezpieczyłaś się - no bo tym ktoś musiał pomyśleć ;D
      Siostro dobra rada - siedź cicho i ani słowa mężowi - to po trzecie !
      W imię "solidarności jajników" wspieram Cię w twej niedoli :D
    • lenka330 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 13:32
      Caly czas mysle o tym kolesiu wiem ze to chore,ale nie moge przestac.tym bardziej ze seks zadna rewelacja chyba mam problem z odrzuceniem.jestem zla ze ktos kogo znam tyle lat tak mnie potraktowal.duzo do siebie pisalismy zwierzalismy sie sobie a teraz jego zachowanie tak sie zmienilo nie rozumiem.oczywiscie moze nie miec ochoty na blizszy kontakt ok ale jego odpowiedzi mailowe na pytanie co slychac sa jednowyrazowe.no strasznie mnie to gryzie.
      • jan_hus_na_stosie2 Piękne... 31.12.12, 13:43
        zdradziłaś męża i nawet wyrzutów sumienia nie masz a twoim największym zmartwieniem jest to, że twój kochaś dał ci kopniaka w tyłek i się nie odzywa...

        jesteś żałosna, mam nadzieję, że twój mąż się o wszystkim dowie i on również da ci kopniaka w dupę bo życie jest zbyt krótkie aby marnować je z taką bezwartościową i pustą kobietą jak ty

        • rb2012 Re: Piękne... 31.12.12, 13:49
          Mówisz tak jakbyś był pewien, że nigdy nie zdradzisz.
          Nigdy nie mów nigdy..
          Lub też ktoś Cię zdradził
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Piękne... 31.12.12, 13:56
            rb2012 napisał(a):

            > Mówisz tak jakbyś był pewien, że nigdy nie zdradzisz.

            jest dokładnie tak jak piszesz, dodam jeszcze że nigdy nikogo nie okradłem, nie pobiłem i nie zabiłem i również tego nie planuję

            > Lub też ktoś Cię zdradził

            to akurat ode mnie nie zależy, na podłość i łajdactwo osób trzecich wpływu nie mam


            • jan_hus_na_stosie2 Re: Piękne... 31.12.12, 13:57
              errata:

              pobicie w obronie własnej się nie liczy

              • gr.eenka Re: Piękne... 31.12.12, 14:01
                no i proszę się Hus zdenerwował :)
                • jan_hus_na_stosie2 Re: Piękne... 31.12.12, 14:06
                  ja? nigdy w życiu :)

              • rb2012 Re: Piękne... 31.12.12, 14:07
                ale to trudna linia obrony. Dla drugiej strony i tak pozostaniesz mordercą
                • jan_hus_na_stosie2 Re: Piękne... 31.12.12, 14:10
                  ty chyba czytać ze zrozumieniem nie potrafisz


                  • rb2012 Re: Piękne... 31.12.12, 14:16
                    nie denerwuj się tak oczywiście że zabójstwo w obronie koniecznej się nie liczy
                    • gr.eenka Re: Piękne... 31.12.12, 14:24
                      rb2012 napisał(a):

                      > nie denerwuj się tak oczywiście że zabójstwo w obronie koniecznej się nie liczy
                      matko, mówił o pobiciu
                      a tak na marginesie, gdyby ktoś zaatakował moją rodzinę też bym utłukła na miejscu
                      • rb2012 Re: Piękne... 31.12.12, 14:32
                        ok jestem troszkę rozkojarzona moja wina
                        każdy broniłby swich najbliższych
            • rb2012 Re: Piękne... 31.12.12, 14:05
              Porównywać zdradę do zabójstawa proszę Cię!
              a po co istnieje na świecie wybaczanie?
              PS ja też nie mam zamiaru zdradzać - ale zycie jest nieprzewidywalne
              • jan_hus_na_stosie2 Re: Piękne... 31.12.12, 14:09
                rb2012 napisał(a):

                > a po co istnieje na świecie wybaczanie?

                do wybaczenia wymagana jest skrucha winowajcy i żałowanie tego co się zrobiło oraz chęć naprawienia wyrządzonych krzywd, u autorki wątku tego nie widać

                • rb2012 Re: Piękne... 31.12.12, 14:15
                  może u autorki nie, ale tak generalizując wiele osób próbuje zakazanego owocu a potem żałuje. Gdyby ludzie wzajemnie sobie nie wybaczali to nie wiem jakby ten świat wyglądał
                  Poza tym wiara nakazuje wybaczanie :D
                  • gr.eenka Re: Piękne... 31.12.12, 14:25
                    wiara mówi nie cudzołóż
                    • rb2012 Re: Piękne... 31.12.12, 14:30
                      ale nakazuje także wybaczać więc możemy tak w kółko
                      • gr.eenka Re: Piękne... 31.12.12, 14:37
                        tak, kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień
                        owszem można tak w kółko , zdradzać i wybaczać, zdradzać i nic nie mówić
                        tylko u katolika powinien być odruch grzechu wyrobiony
                        czyli jak zdradzi to pójdzie do piekła alboo będzie sięprzez wieczność włuczył po świecie
                        ale katolik to cwana szuja i się grzechu nie boi no bo mozna wybaczyć albo kto bez winy ...

                        w tym tuku rozumowania zaczynam żałować że się nie puszczałam z każdym kto palcem kiwnął
              • gr.eenka Re: Piękne... 31.12.12, 14:12
                i to bardzo nieprzewidywalne
                ale zdradzenie lub nie to kwestia twoich zasad
                można sobie powiedzieć że zasady są po to aby je łamać , tylko zatem po co je sobie zakładać (zasady te)
                ale weźmy sobie takiego agenta tomka ( ostatnio cicho o nim) kto by się jemu nie oparł?
                chociaż mnie bardziej zastanawia jak mu się można nie oprzeć ( wygląda facet , no wiadomo jak)
                • triss_merigold6 Re: Piękne... 31.12.12, 14:18
                  IMO nie tyle wstrząsający fejs agenta Tomka zmiękczał paniom nogi, ile jego zachowanie jak z Harlequina - te róże, perły, szastanie kasą, odwożeniem luksusowym samochodem, inflacja gorących sms-ów, czułe słówka itp. Umówmy się, że niezbyt ładna pani w średnim wieku przeżywająca kryzys małżeński, która nagle zaczyna być intensywnie adorowana przez dużo młodszego gościa, mogła zwariować i uwierzyć w swą nagłą atrakcyjność.
                  • gr.eenka Re: Piękne... 31.12.12, 14:28
                    inflacja gorących sms-ów :))
                    fajne określenie
                    wprawdzie nie bardzo rozumiem
                    samej inflacji też nie rozumiem
                    bez wględu co się z nią dzieje ja zawse mam mało na koncie
                    • rb2012 Re: Piękne... 31.12.12, 14:33
                      Więc życzę Ci w Nowym Roku więcej pieniązków :D
                      • gr.eenka Re: Piękne... 31.12.12, 14:39
                        super by było :)
        • lenka330 Re: Piękne... 31.12.12, 14:11
          Wyobrax sobie ze mam wyrzuty sumienia i ta przygoda byla pierwsza i mam nadzieje ostatnia w moim zyciu.szanuje to co mam meza kocham a to co sie wydarzylo to byl blad ale pokazal mi jak duzo mam do stracenia.po prostu to byla taka chemia ze zapomnialam gdzie jestem z kim i co robie.nie powiem ze zaluje bo nic takiego teraz nie czuje tylko gryzie mnie to jak niedojrzale i szczeniacko zachowal sie 35 letni facet.nigdy nie przypuszczalam ze to co sie miedzy nami wydarzylo az tak popsuje zwykla kolezenska relacje.tak jestem naiwna i latwowierna za bardzo sie otworzylam i niepotrzebnie zaangazowalam emocje.
          • gr.eenka Re: Piękne... 31.12.12, 14:14
            nie rozumiem tego , ale być moze ja nie miałam chemii.
          • rb2012 Re: Piękne... 31.12.12, 14:19
            Dobra rada nakieruj chemię w stronę męża
    • facettt naiwna - dlaczego ? 31.12.12, 13:39
      lenka330 napisał(a):
      juz sama nie wiem czy sie zaduzylam bo czemu rozpamietuje przezywam i szukam z nim tego kontaktu?

      - my tez nie wiemy.

      jak wybic to sobie z glowy i wrocic skruszona na lono rodziny?

      - tez nie mamy pojecia.
      a na przyszlosc nic wiecej po takich po kontaktach nie oczekiwac.
      czasami odgrzewane kotlety smakuja , czasami nie. - i trza sie z tym liczyc.
    • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 14:40
      >jak wybic to sobie z glowy i wrocic skrusxona na lono rodziny?

      droga mężatko...oto przezywasz najwapanialsze chwile w swoimj życiu...dojrzala kobieta i uniesienia nastolatki....jakiesz to piekne i romantyczne...a Ty chcesz się tu kruszyć i kajać....absolutnie....nie wolno Ci tak myślec....bron Boże robić..... a juz przenigdy wyzbudzac sobie poczucie winy za cos czego nie jesteś winna...... nie wolno Ci myślec w kategoraich ofiary.....choć powiedzmy to sobie wprost jestś ofiara perfidnej i wyrafinowanej gry samca..... szkoda, że trafiłas na drania.....s sa przecię zprawdziwi mężczyźni...romantyczni.... jakbys poczebowała jeszcze wiecej uniesień i hiper ekstremalnych gdzie dojdzie u Ciebie to ekplozji hormonalnej.... pisz do mnie eksklusywnie na mail lub avatar....
      • gr.eenka Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 14:54
        pisz do mnie eksklusywnie na mail lub avatar....
        czy wy już zaczeliście sylwester?
        • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 14:56
          nie wiem jak inni....jesli o mnie chodzi narazie zajadam ciepłego oscypka wędzonego....z zurawian ......pyyyycha!!!!
    • xolaptop Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 14:46
      I teraz z tym swoim mężem jeszcze będziesz? To byłoby chore.
      • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 14:49
        dlaczego chore? a z kim spędzi noc sylwestrową?
        • xolaptop Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 16:06
          Nie neguję prawa kobiet do rozkładania nóg przed kim chcą i ile razy chcą. Jednak ta osoba miesza do takiego życia swojego męża, który tego nie chce. Gdyby tego chciał, nie ukrywałaby tego przed nim. To właśnie jest chore, że autorka wątku wciąga tego biedaka do swojej taktyki otwierania pochwy przed innym kolegą.
          • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 18:51
            >do swojej taktyki otwierania pochwy przed innym kolegą.

            też mi taktyka...jak bym mial pochwe tez bym ja otwierał....
            • xolaptop Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 19:19
              Lubisz otwierać, to otwieraj swój odbyt, ale nie myl pojęć. Powyżej chodziło o mieszanie kogoś do działań, których ktoś nie akceptuje.
              • fuzja.jadrowa Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 21:27
                > Lubisz otwierać, to otwieraj swój odbyt, ale nie myl pojęć.

                Umarlam i nie zyje. Nie ma to jak meskie przepychanki. :D
            • gr.eenka Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 23:47
              nie jestem pewna ale pochwy sie nie otwiera
              • sootball Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 01:23
                kluczykiem się otwiera.
                Chyba że ktoś ma na guziczki, albo, czego kluczyki szczególnie nie lubią, na zamek błyskawiczny.
                • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 16:19
                  a czy są pochwy na pilota?
                  • six_a Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 21:38
                    to już pilotki nie wystarczają?
                    no naprawdę, ale pilot z pochwą to jakieś wygórowane wymagania.
                    • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 08:21
                      kiedyś mnie pilotka przeleciała...juz nie pamiętam na jakiej trasie..... i czy używałem do tego pochwy...
                  • kochanic.a.francuza Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 12:54
                    Tera nie ma pilotow tyllko takie rekawisczki jak mial Tom Cruise w Minority cos tam. Jezdzisz tym w powietrzu i sie wszystko otwiera a nawet widac co sie w przyszlosci otworzy, gdzie i o ktorej godzinie;)
      • gr.eenka Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 14:55
        no ale on nic nie wie, chyba nie wydasz kobiety ???:)))
        • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 14:58
          tam zaraz wyda.....poprostu wcieli sie w najlepsia psiapsiole na swiecie....psituli, pociesi...da cicia...i cos jesce moze da...hej!...oscypka np cieplego wędonego z zurawinom....
          • gr.eenka Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 15:11
            fajny urlop
            • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 18:52
              oscypek nie cyni urlopu....
              • mila2712 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 19:02
                to jak wypoczywasz? jakieś atrakcje?
                oj zazdroszczę ci uropu , ja byłam w pracy niestety :(
                • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 16:21
                  pół urlopu leczylem grypę (nie bylem na zwolnieniu zeby nie tracic pensji) a drugie pol denerwowalem sie ze jutro ide do pracy..... po prostu az mi niedobrze sie robi na mysl....
                  • mila2712 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 16:41
                    Na Nowy Rok życzę więc dużo zdrowia
                    a wiesz jak groźne są powikłania po grypie nieraz nie warto ryzykować - od czego L4 ?
                    tylko nie myśl ile do emerytury - dopiero zrobi Ci się niedobrze:D
                    • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 08:15
                      wiesz co.... chyba skombinuje sobie rencinę.....;) robić nie warto a trak za friko jakiś grosz wpadnie...
                      • mila2712 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 08:56
                        w tak młodym wieku bedziesz miał b. niską rentę nie da się żyć za takie pieniądze
                        uwierz mi troszkę znam się na tych sprawach
                        • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 09:56
                          jako młody rencista wyjdę dobrze za żonę i jakoś to będzie.
                          • mila2712 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 10:04
                            a przypadkiem nie masz już żony ?
                            • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 10:06
                              jako rencista jeszcze nie mam....
                              • mila2712 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 10:17
                                o żonę trzeba dbać no nie wiem czy renta pozwoli na odpowiedni poziom zycia ?
                                no chyba że żona b dobrze zarabia
                                poza tym musisz wymyślić chorobę i dobrze ją udokumentować
                                pracujemy czy jednak nie ?
                                • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 12:49
                                  no i skond to sie bierze, żer to facet musi zarabac zeby miec dobra kobiet a kobiet wrecz przeciwnie? przeciez to jakies nieporozumienie jest....swiadczy to o tym, ze to mezczyzni nie dosc, ze bnie mowia o milosci to sie zakochuja na serio a kobiety odwrotnie....gadalyby godzinami o milosci ogladakly romance tv i czytaly harlekiny a jak przychodzi do konkretów to okazuje sie ze chodzi o paiper lub wiele paiperow z autografami roznych prezesow bankow narodowych najlepij USA, EBC, NBP
                                  • mila2712 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 13:05
                                    o sorry ja się wyłamuję - nie czytam romansideł nie cierpię komedii romantycznych - co nie znaczy że nie ma we mnie ani troszeczkę romantyzmu :D
                                    Ponadto wydaje mi się że to kobiety zakochują się bez pamięci a faceci to często wykorzystują ( łobuzy ).
                                    "Dobra" kobieta nie postrzega faceta przez pryzmat portfela
                                    • mariuszg2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 13:21
                                      > Ponadto wydaje mi się że to kobiety zakochują się bez pamięci a faceci to częst

                                      jakto bez pamięci....chyba nie czytasz forum kobieta?

                                      przeciez tu azroi się od wpisów typu :
                                      " byłam z nim 3 miesiące....od 3 lat nie moge przestac o nim myślec..."
                                      " oto moja historia...był Pan X...choć byłam z Y, po drodze pojawił się Z... niby nie trwało to długo ale pozostało we mnie coś w rodzaju XXX + Ykwadrat * Z! = WM"
                                      " choć od naszego rozsatnei minęło już tyle czasu to wciąż wydaje mi się, ze to jest we mnie choć poza mną..."
                                      • mila2712 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 13:33
                                        takie bzdety wypisują małolaty lub osoby wypaczone emecjonalnie :D wyjątki po prostu
    • georgia241 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 15:36
      "Powiedz prawdę a poczujesz się lepiej."
      Pies Clifford
    • light_in_august Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 15:40
      Nic nie rozumiĘ :(
      Poznałaś obecnego męża, jak miałaś 15 lat i po 16 latach się spotkaliście i jesteście 13 lat po ślubie, a on chciał tylko pobzykać...? Może z nowym rokiem spłynie na mnie jakaś większa bystrość umysłu.
    • good_morning tak w ogole 31.12.12, 19:01
      to nie wspieram glupoty
      sorry
    • volupte Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 31.12.12, 19:26
      Bzyknęlas go i spoko , niech spada , a ty za następna zdobyczą sie rozejrzyj.
    • zawszekacperek Re: Soror Lenka, 31.12.12, 20:23
      ego te absolvo a peccatis tuis in nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti.

      Kacperek
      • marco60 Re: Soror Lenka, 01.01.13, 12:32
        Analiza
        Mężatka od 13 lat.
        Ma dziecko.
        Była zakochana w wieku kiedy była nastolatką i spotkała swoją stara miłość na Facebooku.
        Sex ze stara miłością bez zabezpieczeń.

        Powalające pytanie: jak wybic to sobie z glowy i wrocic skrusxona na lono rodziny?

        Rada:
        Możesz wybić sobie wiernego męża oraz dziecko z głowy,bo nie są dla Ciebie najważniejsi w życiu, liczy się ta pierwsza miłość. Lekarstwem jest przyznanie tego faktu przed sobą. Rozwód, ustalenie opieki, potem wracasz na łono swojej rodziny, do mamy, taty i potem zastanawiasz nad swoim życiem i kupujesz test ciążowy.


    • kora3 ale w czym masz problem, bo nie wiem 01.01.13, 15:10
      w sumie.

      Z Twej relacji zrozumiałam, że poromansowałaś z jakimś kolo z przeszłości. No i cool. Nie halo jest to, że bóg wie co sobie po tym obiecywałaś. Gośc sie pewnie zorientował, żeś się zaangażowała i sprawy idą w kierunku, w którym mu zdecydowanie nie po drodze tj. zależy Ci na nim i myslisz chyba o czymś wiecej niż udany seks, a masz meza i dziecko, wiec odpuścił sobie kontakt.

      Co do potraktowania to nie tyle zostałaś potraktowana jak nastolatka, co tak sie zachowujesz, a już ową nastolatką nie jesteś. Skłądał Ci gośc jakieś deklaracje? Jesli nie, to na co liczyłaś? Wiedzial że masz meza i dziecko przecie. Prawdopodobnie zakładał, że bedzie to9 fajny niezobowiązująscy romansik po latach, a Tobie sie nie wiadomoi co uroiło.
      Daj sobie spokój, nie szukaj kontaktu i następnym razem ;) nie zakochuj sie zaraz, jak sie z kimś bzykniesz na boku. Sorry za szczerośc, ale prawda jest jaka jest i nie ma co owijać w bawełnę
      • krakoma Re: ale w czym masz problem, bo nie wiem 01.01.13, 15:15
        nastepne dno
        • kora3 nazywanie rzeczy po imieniu nazywasz dnem?:) 01.01.13, 15:21
          dla mnie dno to odgrywanie, że się nigdy takiej sytuacji nie widziało, nie słyszało o takowej i w ogóle ma się 4 dzieci ale jest sie naturalnie dziewicą :)
          • jan_hus_na_stosie2 Re: nazywanie rzeczy po imieniu nazywasz dnem?:) 01.01.13, 15:26
            widzę, że dla niektórych zdrada to występek podobnej wagi co przejście na czerwonym świetle...

            brakuje tylko refrenu na koniec jaki śpiewa się naszym kopaczom po kolejnym przegranym meczu "nic się nie stało, Polacy nic się nie stało, nic się nie stało, Polacy nic się nie stało"
            • kora3 Źle widzisz Jaśku :) 01.01.13, 15:34
              Przede wszystkim zaburzenie widzenia masz takie, że nie jesteś w stanie widzieć otaczającej Cię rzeczywistości inaczej niż przez tylko i wyłacznie własny pryzmat.

              Ro, jak JA osobiście podchodzę do zdrady (a podchodzę rygorystycznie w stosunku do siebie i męzczyzny z którym jestem) nie ma tu nic do rzeczy.
              Ta kobieta która wątek założyła nie zadała pytania co ja na przykład sądze o jej moralności, czy o zdradzie tylko zapytała co ma robić w SWOIM życiu i w sytuacji, która JEJ dotyczy.

              Mogłąm jej rzecz jasna pierdzielnąć wykład o zdradach i w ogóle, ale po co? Co to teraz zmieni? Najlepsze co moze zrobić to olać goscia. A ponieważ zdradziła meza, to znaczy, że coś w jej zwiazku nie tak i jesli bedzie okazja - zdradzi znów - taka prawda, wiec jej radze, zeby sobie za dużo następnym razem po takowym romansie nie obiecywała.
            • blond_suflerka Re: nazywanie rzeczy po imieniu nazywasz dnem?:) 01.01.13, 15:48
              Mam podobne zdanie do Kory. Oczywiście najlepiej jest jak wszystko się świetnie się układa, ludzie się nie kłócą, nie krzyczą na siebie, nie zdradzają albo nie popełniają innych błędów. Człowiek ze swej natury jest istotą niedoskonałą. Nie chodzi tu wcale o przyzwolenie na robienie tych błędów ale o zrozumienie, że człowiek jest istotą skomplikowaną. Gdyby to było takie proste to wystarczyłaby groźna kary na przykład, żeby człowiek czegoś nie robił. A jednak pchamy się czasami w głupie sytuacje, rządzi nami wiele uwarunkować, ograniczeń, potrzeb uświadomionych i nieuświadomionych. Pytanie o co konkretnie chodzi każdemu kto wypowiada się na jakiś temat-czy o to, żeby wyładować swoją frustrację na przykład i zmieszać kogoś z błotem za to, że popełnił błąd czy chcemy jakoś tej osobie pomóc.
    • mila2712 opinie 01.01.13, 15:35
      ilu ludzi tyle opinii na temat "przygody" lenki po co więc te spory i wzajemne przekonywanie do własnych racji ?
      W pierwszym dniu Nowego Roku uprzejmie proszę o niektórych forumowiczów o uszanowanie mojej "wypowiedzi "
      • kora3 Szanuję :) 01.01.13, 15:47
        a spory myślę biorą się stąd, że tak jak pisałam do Janka - niektórzy ludzie nie potrafią popatrzeć na jakąkolwiek sytuację inaczej, niż tylko wg własnego wzorca.

        Nie chcę nikogo urazić teraz, ale dla mnie osobiście to swego rodzaju ulomność. Oczywiscie, forum, czy rozmowa w realu służą także to wyrazania swoich własnych poglądów. Jednak warto wyjśc poza ramy włąsnego jedynie dla nas słusznego postrzegania.
        Rada typu "sam sobie jesteś winny, ja bym nigdy..." to nie rada tylko dowartosciowywanie sie kosztem kogoś innego. Ludzie znajdują się w życiu w różnych sytuacjach, okolicznościach, mają rózne poglądy i charaktery. Sztuka polega na udzieleniu komuś rady dla niego, a nie wg siebie.

        Trzeba brać pod uwagę nie swoje zapatrywania, a zapatrywania tego, kto pyta. Oracja na temat tego, co się mysli o takim czy innym postepowaniu niczego nie wnosi
        • mila2712 Re: Szanuję :) 01.01.13, 15:50
          dodam że w pełni zgadzam się z Twoją poprzednią wypowiedzią
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Szanuję :) 01.01.13, 16:01
          ułomni to są ludzie, którzy ślubują wierność a potem zdradzają a nie ci, którzy to krytykują
          • mila2712 Re: Szanuję :) 01.01.13, 16:06
            nie za ostro ?
            • jan_hus_na_stosie2 Re: Szanuję :) 01.01.13, 16:12
              wyobraź sobie, mąż robi kolację swojemu dziecku a w tym czasie jego żona puszcza się z jakimś fagasem sprzed 15 lat, a po wszystkim jej największym problemem jest nie to, że zdradziła ale że kochaś kopnął ją w tyłek :)

              tacy ludzie nie zasługują na współczucie a na potępienie, proste
            • krakoma Re: Szanuję :) 01.01.13, 16:13
              prawda w oczy kole?
          • gr.eenka Re: Szanuję :) 01.01.13, 16:12
            Hus , co cie obchodzą inni zdradzający?
            Oni wcale nie chcą umoralniania tylko chcą pokazać jacy są wyzwoleni i sypiają z każdym na lewo i prawo.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: Szanuję :) 01.01.13, 16:15
              gr.eenka napisał:

              > Hus , co cie obchodzą inni zdradzający?

              w zasadzie to nic, ale jeśli się chwalą swoją zdradą na publicznym forum to powinni się liczyć z możliwością krytyki


              • gr.eenka Re: Szanuję :) 01.01.13, 16:20
                tylko to nic nie daje, ogólnie jest przyzwolenie na zdradę, oszustwo, kradzież .
                Wygrywa cwaniactwo i bezczelność. Szkoda zdrowia.
                • jan_hus_na_stosie2 Re: Szanuję :) 01.01.13, 16:22
                  gr.eenka napisał:

                  > tylko to nic nie daje, ogólnie jest przyzwolenie na zdradę

                  wątpię aby jej mąż na coś takiego przyzwalał :)


          • kora3 JAnku zbyt emocjonalnie i osobiście to rozumiesz 01.01.13, 16:38
            Oczywiście, że jesli ktoś jest w związku w którym zdradza to jest z num coś nie ok, ale mnie chodziło o to, że nieumiejętność rozmowy z innymi z pominięciem postrzegania tylko i wyłącznie siebie jest swego rodzaju ułomością. I wcale taka nieumiejętnośc nie musi dotyczyć li tylko jakichś moralnych spraw. Ot mówi ktoś: nie radzę sobie w pracy - na przykład. Jeśli popatrzeć tylko ze swego punktu widzenia mogłąbym odpowiedzieć: zmień pracę, rzuć prace i odpocznij sobie np. pół ro9ku, zmień zawód - wszystko to w moim wykonaniu jest do zrealizowania. Ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy w danym momencie życia moze sobie na to pozwolić. Nie powqiem przecie czegoś takiego np. samotnej matce, czy 50-latkowi bez zadnych oszczedności i perspektyw na zmianę zawodu. Jeśli wiec taka osoba oczekuje ode mnie rady, to nie tekstu co JA mogę zrobić w takiej hipotetycznej sytuacji, tylko co ONA może zrobić w swojej realnej. Rozumeisz?
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
        • krakoma Re: Szanuję :) 01.01.13, 16:12
          a komus, kto zabil, poradzilabys, co ma zrobic, jak nastepny raz bedzie zabijal?
          bo niby ludzie sie nie zmieniaja?

          jakie wy sobie wymowki/usprawiedliwienia/teorie do wszystkiego dorabiacie to glowa mala.



          • gr.eenka Re: Szanuję :) 01.01.13, 16:21
            krakoma napisała:

            > a komus, kto zabil, poradzilabys, co ma zrobic, jak nastepny raz bedzie zabijal
            > ?
            > bo niby ludzie sie nie zmieniaja?
            >
            > jakie wy sobie wymowki/usprawiedliwienia/teorie do wszystkiego dorabiacie to gl
            > owa mala.
            >
            a tu to chyba się zagubiłaś we własnym toku myślowym
            a t
            >
            >
            • krakoma Re: Szanuję :) 01.01.13, 16:23
              skoro tak twierdzisz to najwyrazniej nie zrozumialas
          • kora3 Widzisz :) 01.01.13, 16:46
            Mogę o sobie powiedzieć z czystym sumieniem, że mam ten komfort, iż nie muszę i nigdy nie musiałam wymyślać sobie żadnych wymówek ani usprawieliwień w życiowych sprawach:)
            Jak każdy popełniałam błędy, ale nigdy nie byłam zmuszana sytuacją do nich, a i wychowana zostałą tak, zeby być odpowiuedzialną i nie zwalać na innych czy tzw. los.
            Jeślibym miała zdradzać, to znaczyłoby, że nie kocham kogoś z kim jestem, a skoro tak, to nie ma sensu z nim być - proste. Przez całe życie byłam w tak komfortowej sytuacji, że nie miałam wspolnego z kimś kredytu/dzieci itp. - jęsli wiec chciałam się rozstać- miałam taką możliwośc. Zdaję sobie jednak sprawę, że są ludzie w innej sytuacji, Ty jak widać sobie nie zdajesz
          • kora3 Wiesz, ale może trzymajmy się 01.01.13, 16:59
            jakichś realiów, wiec na początek przestańmy porównywać skok w bok z morderstwem.

            Dla mnie sprawa jest prosta - moze ludzie sie zmieniają, ale ja bym z osobą która mnie zdradziła nie była już - miałam taką sytuację, wiec piszę doświadczenia.
            Niemniej kiedy tu na forum jakaś kobitka prosiła o radę jak poskładać małżeństwo po zdradzie, to co prawda wspomniałam, że może się nie udać, ale nie wygłaszałam swego zdania na temat takiego składania, tylko napisałam jej jak postępować z mezem i przede wszystkim sobą.
            Z grubsza na tym polega udzielanie RADY. Rady udziela się biorąc pod uwagę to, co mysli, czym dysponuje, jak postrzega sprawę pytający, a nie my sami ze swego punktu widzenia i siedzenia.
            Dla tamtej kobitki rozwiqazanie jedynie dla mnie mozliwe - rozstanie - na tamten moment nie wchodziło w gre. Kochała, chciałą związek ratować, taka wola byłą i ze strony wiarołomnego meza. Co miałam jej napisać? "Odejdź, al;bo go wywal, bo JA tak bym zrobiła"? A ja naprawdę bym takzrobiła, tylko to ta pani, a nie JA miałą w tym momencie problem i szukała rady
            • jan_hus_na_stosie2 Re: Wiesz, ale może trzymajmy się 01.01.13, 17:21
              Nie chce mi się przeszukiwać tego wątku bo ma już dużo wpisów, ale ktoś napisał mi, że przecież jest coś takiego jak przebaczenie - to odnośnie mojej krytyki autorki wątku.

              No i ja się z tym zgodziłem, niemniej do wybaczenia potrzebna jest skrucha oraz żałowanie tego co się zrobiło. Natomiast u autorki wątku tego nie ma, sama gdzieś napisała, że jakoś specjalnie nie żałuje że poszła z tamtym do łóżka a jedynie całej sytuacji wynikłej już po.

              Ja nie jestem surowym sędzią, który nie zdaje sobie sprawy z ludzkich ułomności, ale jeśli ktoś oczekuje wsparcia, rady, pokrzepienia w sytuacji gdy popełnił coś niegodziwego względem innych ludzi to najpierw powinien okazać skruchę i żałować winy, jeśli to zrobi zostanie łagodniej potraktowany z większą wyrozumiałością.
              • mila2712 Re: Wiesz, ale może trzymajmy się 01.01.13, 17:31
                zaraz zaczniemy się licytować jak długo potrwa wasza kłótnia
              • kora3 Proponujesz hipokryzję Janku?:) 01.01.13, 17:40
                Pytanie serio, bo piszesz, że powinna okazać skruchę i pozałować ... Janku - skrucha i żal "za grzechy" ( w cudzysłowie, bo mam na mysli jakieś występki niekoniecznie zwiazane z religią, tym bardziej, ze nie każdy musi być religijny) tylko wtedy mają jakiś sens, jesli są szczere
                . Ta kobieta napisala, że nie czuje się z tą zdradą ( w sensie zdrady, a nie całej otoczki z panem) źle, wiec gdyby okazywała jakiś zal byłby on udawany, czyli sfałszowany.

                Zastanow się PO CO miałaby udawać przed anonimowymi ludźmi z jakiegoś forum? Jaki sens to miałoby? Jest szczera, napisała ze tego nie załuje, wiec nie załuje.
                Oczywiscie mozesz się na to oburzać, ale takie jest życie. Sądzisz, ze naprawdę Ty jesteś osobą, która miałaby przebaczać nieznaznej kobiecie, to ze zdradziła nieznanego Ci mężczyznę?

                Nie wiem, jaki jest Twój stan "związkowy", ale zdaj sobie sprawę, że ludzie tkwią w nieudanych zwizkach, których z różnych przyczyn nie potrafią, nie chcą, nie mogą (albo myslą, że nie mogą) zakończyć. Narura próżni nienawidzi i ze tak powtprze slowa pewnej piosenki, gdy się w naturze zrobi dziura , czasem wdają się w różne romanse, które różnie się kończą.

                Oczywiscie mozna to potępiać i ja sama szczerze - nie chciałabym nigdy w życiu znaleźć się w takiej sytuacji - mam na mysli sytuację, w której tkwiłabym z niesatysfakcjonującym zwiazku niemogąc go zakończyć, czy też mysląc, że nie mogę.

                A kiedyś w takowym byłam niestety i teraz jak na to patrzę, to sie sprzed trochę ponad dekady zwyczajnie nie pojmuję. Teraz w 3 sekundy wystawiłabym walizki za drzwi, a nie kombinowała, jak pomoc gosciowi, którego juz nie darzę zadnymi uczuciami poza niechęcią. Ale wtedy myślałam, ze powinnam jakoś pomóc, w pore się opamietałam:)

                Przypuszczam, że gdybym wówczas wdała się w jakiś romans, to może by mi to pomogło szybciej podjąc taką decyzję. Niestety, byłąm tak wypompowana emocjonalnie, ze nawet na romans nie miałam sił.



                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
                • blond_suflerka Re: Proponujesz hipokryzję Janku?:) 01.01.13, 17:58
                  Ja bym jeszcze dodała do tego wszystkiego model wychowania, który funkcjonował od lat i w niektórych rodzinach(może wielu?) nadal funkcjonuje a mianowicie brak oddzielania błędów od osoby. Gdy dziecko zrobi coś co nie podoba się rodzicom staje się dzieckiem 'niedobrym' 'głupim', 'mama cie nie kocha', 'jesteś taki sam jak ojciec(gdy ojciec jest jakąś negatywną postacią). Może my jesteśmy pokoleniem, które było wychowywane jeszcze bez tej świadomości odpowiedzialnego rodzicielstwa. No w każdym razie-po pierwsze nie umiemy wybaczać sobie a tym samym bo to jest związane, chętnie wytykamy błędy innym, skłonni jesteśmy do ostrych osądów.
                  A wystarczy spojrzeć na siebie i zobaczyć ile razy byliśmy pogubieni czy zagubieni i ile razy zachowaliśmy się tak, że dziś absolutnie byśmy tego nie powtórzyli.
                • lenka330 Re: Proponujesz hipokryzję Janku?:) 01.01.13, 20:35
                  Dziekuje kora za dojrzala wypowiedz.
    • tabeletka Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 18:24
      chcesz sie kolegowac z facetem, z ktorym zdradzilas meza?
      • lenka330 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 20:49
        Tu nie chodzi o kolegowanie sie bo znamy sie kupe lat i mimo braku osobistego kontaktu zawsze zawsze sie interesowalismy swoim losem na zasadzie co slychac.chodzi o to ze w moim otoczeniu wartosciowych i inteligentnych ludzi nie ma zbyt wielu i staram sie podtrzymywac takie znajomosci.tak zdradzilam z nim ale nie planowalam tego nie spotkalam sie z nadtawieniem jakiejkolwiek bliskosci bylam ciekawa co sie eydarzylo w ciagu tylu lat u kolegi ktoreho mili wspominam.nie wiem jak to wytlumaczyc ale to byl moment zapomnialam sie wiem ze to nie odpowiedzialne i samolubne ale stalo sie i musze z tym zyc.i chodzi mi glownie o to ze ten numer popsul fajna kolexenska relacje z ciekawym czlowiekiem.
        • gr.eenka Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 20:52
          no proszę , koleżanka ubolewa nad relacją z kolegą , a forum nad rogami męża :)
          brak zrozumienia
        • soulshuntr Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 20:59
          Zaiste bardzo wartosciowy i inteligentny czlowiek ten twoj kolega. Bardzo wartosciowy. Przelecial kolezanke i teraz sie nie odzywa.
          • lenka330 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 21:15
            Odzywa sie,odzywa ale czuc zmiane w relacji i strasznie mnie ciekawu co jest tego powodem.bo oni on ani ja nic sobie nie obiecywalismy .
            • aka666 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 21:38
              twoje oczekiwania wystają spomiędzy każdej linijki jaką napisałaś, może on też zauważył że wpadłaś po uszy i się rakiem wycofał.
            • jan_hus_na_stosie2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 21:43
              a gdzie w tym wszystkim uczucia twojego męża, któremu doprawiłaś rogi?

              • gr.eenka Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 22:00
                ale się uparłeś, w wątku nie chodzi o męża :) nie doczytałeś
                • jan_hus_na_stosie2 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 22:20
                  no ale on istnieje, ma ręce i nogi i za każdym razem jak wchodzi do pokoju zahacza porożem o ramy drzwi :>

                  • lenka330 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 22:32
                    Nigdy sie nie dowie.
                    Nie chce zeby czul sie rogaczem przez moja glupote.
                    • gr.eenka Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 22:34
                      lenka330 napisał(a):

                      > Nigdy sie nie dowie.
                      > Nie chce zeby czul sie rogaczem przez moja glupote.
                      zawsze się dowiadują o zdradzie , to pewnie przez te rogi :)
                      mało że głupia ( jak sama napisałaś) to jeszcze i naiwna jesteś
              • lenka330 Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 01.01.13, 22:21
                Nie wiem czy moj maz ma wogole jakies uczucia.
                Nigdy nie potrafil ich okazac zawsze chlodny...
    • facettt powiedzielismy ci juz 01.01.13, 21:18
      lenka330 napisał(a):
      ak wybic to sobie z glowy i wrocic skruszona na lono rodziny?

      powiedzielismy ci juz, kutwa, ze nie wiemy.
      ile razy bedziesz ponawiac to samo pytanie ?
      • lenka330 Re: powiedzielismy ci juz 01.01.13, 21:39
        To moze wypowiesz sie jak ty bys sie zachowal na miejscu tego faceta?
        • six_a Re: powiedzielismy ci juz 01.01.13, 21:41
          on się zaciął.
          ale ja mogę dokończyć. dalej by cię

          lalalalalalaaaaaaaaaa
          • facettt Si, Sisssi... 01.01.13, 23:17
            six_a napisała:
            > ale ja mogę dokończyć. dalej by cię

            czytasz w moich myslach, Sissi.
            w zyciu nie rzucilem zadnej kobiety.
        • kora3 Lenko teraz b. poważnie będzie 02.01.13, 01:35
          co nie znaczy, ze wcześniej pisałam niepoważnie.

          Nikt z nas w głowie tego gościa nie siedzi, to i nikt nie odpowie Ci co sobie pomyślał na pewno., a i on sam zapytany (nie polecam) może nie odpowiedzieć prawdy.
          Powodów dla których ochłódł może być b. wiele- w gre wchodzi poprawa po spowiedzi bozonarodzeniowej, czy adwentowej :), pragmatyzm, znudzenie, strach przed konsekwencjami i co jeszcze chcesz.

          Ja obstawiam jako najbardziej prawdopodobne pragmatyzm i strach - nie tylko dlatego,że na ogół w podobnych sytuacjach tak bywa, ale także ze względu na to, co napisałaś między postami :) o swoim męzu.

          Ty nie szukałąś w romansie odmiany seksualnej, ani adrenaliny tylko ciepła, bo brakuje Ci go w małżeństwie. Nie twierdze, że to wina tylko i wyłacznie Twego meża - żeby jasnosc była, po prostu stwierdzam fakt.
          Ty się zwyczajnie zauroczyłaś, jesli nie zakochałaś w tym facecie, łożko to moim zdaniem sprawa drugorzedna.

          Tymczasem wygląda na to, że pan wdał się w romans z mezatką na zasadzie bezpieczeństwa. Po prostu romans z zajętą kobietą niektórzy panowie (czesciowo słusznie, acz nie zawsze) uwazają za bezpieczny. Bo taka kobieta bedzie podwójnie dbać o dyskrecję, nie będzie domagac się deklaracji itd. Niestety w tym planie jest luka, bo jak sie owa zajeta pani zakocha/zauroczy to bywa rożnie. Prawdopodobnie gośc zorientował się, że dla Ciebie to coś wiecej niż miła odmiana od meza i rozpoczął odwrót.
          Wiem, ze to brzmi niefajnie, ale nie tego oczekiwał i perspektywa ewentualnych konsekwencji go nie nęci bynajmniej. Mam na mysli takie konsekwencje jak dowiedzenie sie o sprawie meza, ewentualny twój rozwód,oczekiwnie, że bedzie dzielił z tobą życie po nim itd. Tego w planie nue było zwyczajnie.

          Powtórzę- wiem, ze to brzmi niefajnie, ale lepiej gorzka prawda niż słodkie kłamstwo- gośc się zwyczajnie przestraszył twego zaangażowania, które jakoś okazałaś. A okazałaś, bo on był ciepły, czułaś się przy nim pożądana i piękna, adorowana itd. I pewnie tak Cię postrzegal, tylko chcaił, zeby na tym się skończyło, a zorientował sie, że Ty chciałabyś pójśc moze dalej.

          Odpuśc sobie i naprawdę zrozum, że udany seks nie musi znaczyć zaraz wielkiej miłości, komplementy, nawet szczere - chęci wspólnego życia itd.
          • maly.jasio Korcia... 02.01.13, 02:10
            Gdybym byl Premierem, tobym Cie wzial za rzecznika.

            To ze sliczna jestes, to male pivo.
            Po ciemku i tak nic nie widac.

            Ale wazne, ze na wszystko znajdziesz wytlumaczenie.
            • kora3 Jasiu :) 02.01.13, 02:19
              Co prawda była kiedyś taka miss, co to mówila, że się premierowi nie odmawia i zostałą rzecznikiem tegoż, ale ja bym odmówila:)

              Głownie dlatego, że rzecznik musi gdać, co mu każą, a ja tego bym nie :) zniesła. To o czym napisałam natomiast to zadne wytłumaczenie - to najprostsze relacje międzyludzkie, zadna magia:).

              Jesli czlowiek w swoim związku nie ma czegoś ważnego dlań (np. ciepla, zainteresowania) to instynktownie "rzuca" sie na to coś oferowane przez kogoś innego. Niestety zwykle sie przy tym angażuje. A tymczasem oferujący może oczekiwać tylko dobrej zabawy, udanego seksu, rozrywki itd. Dochodzi do konfrontacji interesów i oczekiwań i zwykle strona zaangazowana to przegrywa. Nie trza specjalnie nawet wielkiej wiedzy psychologicznej, by takie banały wiedzieć :)
              • maly.jasio Korcia :) 02.01.13, 02:28
                No dobrze , Korcia, ja wiem, ze Ty wiesz, a Ty wiesz, ze ja nie wiem...

                Otoz problem polega na tym, ze Ty jestes sliczna i apetyczna, a do tego rozumna.
                A mnie tego o owego (jako i autorce wontku) tesz brakuje.
                Slowem , tesz mam deficyty.
                Wykaz nieco empatii i pojdz mi na reke,
                a ja napewno nie zrobie Ci w-brew.
                I nie rozniose tego po forach.
    • headvig Re: naiwna mezatka prosi o wsparcie:( 02.01.13, 06:52
      nie ma to jak się puścić, a potem szukać wsparcia.

      a facet to zwykły dupaka, a ty tu wielce w koleżeństwa chcesz wchodzić, no chyba że koleżeństwo typu FF.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka