Dodaj do ulubionych

Właśnie dziś do mnie dotarło...

03.01.13, 23:05
...że mój mężulek, ideał, perfekcjonista i człowiek honoru, powolutku od 6 lat podkopuje moje poczucie wartości (może nie celowo) i znacznie przyczynia się do stanów depresyjnych. Zawsze to mi zależało bardziej, to ja zakochałam się pierwsza i zabiegałam o jego uwagę i starałam się go zdobyć (durna pała), okazuje się że wszystko robię nie tak, źle a w ogóle to tak po prawdzie nie robię nic.... No ale mniejsza z tym. Pytanie moje brzmi: ile kosztuje rozwód za porozumieniem stron, czy zawsze trzeba brać adwokata, czy jeśli ludzie są dogadani można to załatwic po minimalnych kosztach, co jeśli podział majątku to pikuś bo prawie cały jest wniesiony przez jedną stronę przed ślubem a druga się zrzeknie-czy płaci się za podział ? Ktoś z Was się rozwodził ? Jak to wygląda ?
Obserwuj wątek
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 03.01.13, 23:10
      > człowiek honoru

      Zupełnie jak generał broni Czesław Kiszczak. :)
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 03.01.13, 23:14
      uwielbiam jak kobiety swoje własne niepowodzenia życiowe próbują zwalić na innych :)

      • ina_nova Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 10:20
        uwielbiam jak mężczyźni wydają jednoznaczne opinie nie mając ku temu absolutnie żadnych podstaw ;]
      • rekreativa Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 14:46
        A gdzie ona tu zwala na innych? Przecież wyraźnie napisała o sobie, że była "durną pałą" zabiegając o tego mężulka. Znaczy widzi, że sama sobie zgotowała ten los.
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 15:05
          oczernia męża przy czym nie podaje konkretów co on takiego strasznego zrobił a jakieś ogólniki z których nic nie wynika, weźmy stwierdzenie " powolutku od 6 lat podkopuje moje poczucie wartości"... pewnie jak ona śpi bierze łopatę do rąk i zaczyna pod nią kopać... poczucie wartości zależy w głównej mierze od nas samych, zganianie winy na męża jest niepoważne

          • aneta-skarpeta Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 18:12
            wystarczy przeczytac
            okazuje się że wszystko robię nie tak, źle a w ogóle to tak po prawdzie nie robię nic....
          • rekreativa Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 18:43
            Oj, Janie, Janie...
            Uważasz, że jeśli jedna osoba krytykuje drugą na każdym kroku, słowami pogardliwymi i przy ludziach i tak przez 10 lat, to tej drugiej to nic nie robi z poczuciem własnej wartości?
            Ja wiem, że fajnie by było, gdyby poczucie wartości zależało od nas samych, ale niestety, zdecydowana większość ludzi ma mniejsze lub większe niedostatki emocjonalne i uzależnia swą wartość od tego, jak ich oceniają inni. Tak po prostu jest.
          • corgan1 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 05.01.13, 10:17
            > nie podaje konkretów co on takiego strasznego zrobił a jakieś ogólniki z których nic nie
            > wynika, weźmy stwierdzenie " powolutku od 6 lat podkopuje moje poczucie wartości"

            Jeśli kobieta tak mówi to widocznie ma rację. Jeśli facet mówi swojej kobiecie że np. powinna schudnąć albo że kiepsko gotuje tzn. że "podkopuje jej poczucie wartości", a jeśli kobieta mówi swojemu facetowi że np. powinien schudnąć albo że kiepsko gotuje to znaczy że powinien ruszyć 4litery i wziąć się za siebie.

            taka jest mniej więcej różnica.
    • swiete.jeze Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 03.01.13, 23:17
      A podobno najbardziej dołujący jest trzeci poniedziałek stycznia dopiero.
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 03.01.13, 23:19
        swiete.jeze napisała:

        > A podobno najbardziej dołujący jest trzeci poniedziałek stycznia dopiero.

        a to może być prawda, będę już po urlopie a mój kolega z pracy na niego dopiero pójdzie i będę musiał pracować za dwóch :)

        • balbina97 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 03.01.13, 23:23
          ja to zwalam bardziej na totalne niedopasowanie charakterów, mój głupi upór przy trwaniu w tym związku, mąż bidulek poprostu nie mógł inaczej się zachowywać, wyjątkowo źle działam na nerwy.
    • gr.eenka Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 03.01.13, 23:22
      a bez rozwodu się nie da dowartościować?
      no bo sam rozwód nic nie daje jeśli chodzi o to dowartościowanie
      ale co ja tam wiem
    • stedo Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 03.01.13, 23:23
      Koszt - 600zł przy składaniu pozwu. Potem może się zwiększyć gdy wystąpią komplikacje i sprawa będzie się ciągnęła.
      Adwokat nie jest obowiązkowy.
      Podziału majątku można dokonać we własnym zakresie bez udziału sądu. Sąd jest potrzebny gdy małżonkowie nie mogą dojść do porozumienia.
      Tu nieco szczegółów:
      www.twojeporady.pl/pozew-rozwodowy-wzor.html
      I forum n/t :
      forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
      • gr.eenka Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 03.01.13, 23:32
        chyba to wygląda tak:
        jak napisała pani wkład był jednej osoby zapewne jej, więc teraz na złość chłopu , odetnie go od koryta
        no i dobrze mu tak, skoro poleciał na kasę
        • balbina97 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 03.01.13, 23:42
          pudło ;) pani ma tyle ile zmieści pod pachą...
          • good_morning Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 03.01.13, 23:51
            co do tego porozumienia stron. no, mozna sie dogadac. a potem dostac pozew taki, ze czlowiek siada przecierajac oczy ze zdumienia. wtedy adwokat sie nawet przydaje ;)
    • triss_merigold6 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 03.01.13, 23:34
      Jedyne 6 stów przy braku orzekania o winie i jednej rozprawie.
      Sprawa o podział jest osobno, jeśli nie macie co dzielić to nie ma sensu ustalanie tego sądownie.
      Nie trzeba brać adwokata, to nie jest obowiązkowe.
    • kora3 Nie ma rozwodów za porozumieniem stron 03.01.13, 23:48
      tak można rozwiązać umowę o pracę :)

      Przypuszczam, że idzie Ci o rozwód bez orzekania o winie. Nie mam pojęcia ile teraz kosztuje (bom się rozwidziła blisko 10 lat temu), ale nie sądze, zeby dużo wiecej niż 1000 zeta. Nie ma konieczności posiadania na te okolicznośc pełnomocnika (przydaje się, gdy rozwód ma być z założenia trudniejszy, np. z orzekaniem o winie, przy przypuszczalny braku zgody nan strony pozwanej). Dobrze natomiast byłoby, zeby pozew napisal Ci jednak prawnik, choć podobno są całkiem niegłupie wzory pozwów na lątwe rozwody w necie.

      Pozew skłąda się w sądzie okręgowym własciwym waszemu miejscu zamieszkania. Obecnie, jesli strony są jak piszesz dogadane, czyli obie deklarują chęc rozwiązania małzeńśtwa na zasadzie zawartej w pozwie zwykle kończy się na 1 rozprawie. Jesli macie dziecko/dzieci sąd może zwrócić się do RODK-u o opinię, acz nie musi tego robić. Ważne, byście mieli dogadane kto będzie przede wszystkim sprawował nad nimi opiekę (z kim bedą mieszkać), terminy i tryb spotkań z drugim rodzicem i wysokośc alimentów. Jesli tu takze jest zgoda - nie ma problemu.

      Przeprowadzenie podziału majątku dorobkowego zwykle nie odbywa się podczas rozwodu i jest przeprowadzane w odrębnym postępowaniu. Zwykle w postępowniu ws. rozwodu sąd rostrzyga tylko w tym zakresie majątku, który jest niezbedny do egzystencji do czasu orzeczenia rozwodu i wniesienia sprawy o podział.

      Dzielenie majątku dorobkowego nie jest konieczne tak w ogóle, ale lepiej je pzreprowadzić na wypadek różnych dziwnych :) sytuacji późniejszych. Nie trzeba tego robić wcale w sadzie, jesl strony są zgodne co do podziału wystarczy spisać to notarialnie.
      Podziałowi majątku dorobkowego podlega jedynie ten zgromadzony w trakcie małżeńśtwa. Wszelkie dobra, które małzonkowie mieli przed slubem (każde z nich) stanowią majątek odrębny każdego z nich. Otrzymane w trakcie małżeństwa spadki, czy darowizny podlegają podziałowi na zasadzie otrzymania. Jesli zatem np. dom babcia darowała tylko wnuczce - meżatce, jest on jej majątkiem odrębnym, jesli darowała np. 60 proc. wnuczce, a 40 jej mezowi, to tak własnie sprawa się kształtuje.
    • zuzi.1 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 08:13
      a w jaki sposób to do Ciebie dotarło po tych kilku latach i dlaczego dopiero teraz? a swoją drogą mężusz b. sprytny, caly majątek wniesiony przed ślubem..., i taki chłop chce relacje małżeńśkie budowac, dobre, a Ty co nie pracowałas? jesli pracowałas to poczyniłas pewnie jakies nakłady fin. na to miejsce w którym mieszkacie, mozesz to jakos udowodnic np. rachunki na siebie itp.
      • horpyna4 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 08:46
        Zuzi, tu nie chodzi o podział majątku, tylko o szybkie i bezbolesne wymiksowanie się z małżeńskiej pomyłki. Tak przynajmniej to rozumiem.

        Najprościej byłoby, gdyby małżonek miał już jakąś inną panią na widoku, wtedy zależałoby mu na szybkim zakończeniu sprawy. I byłaby szansa, że nie będzie urządzał żadnych cyrków.

        Trzeba jednak wziąć pod uwagę możliwość, że jaśnie pan poczuje się urażony faktem niedocenienia przez małżonkę jego wspaniałości i wyjątkowości. Wtedy może próbować mścić się na niej podczas rozprawy, a możliwości są nieograniczone. Dlatego uważam, że lepiej nie oszczędzać na adwokacie - adwokat nie da się wyprowadzić z równowagi.

        Można też spróbować sprytnie podejść małżonka tak, żeby on sam uznał, że chce się rozwieść, bo żona na niego nie zasłużyła. Obawiam się jednak, że on dowartościowuje się w tym małżeństwie i wtedy będzie robił trudności. Wniosek - jednak przyda się adwokat.
        • zuzi.1 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 08:59
          horpyna napisała:"Obawiam się jednak, że on dowartościowuje się w tym małżeństwie i wtedy będzie robił trudności."

          Tez mi się tak wydaje, że pan się dowartościowuje kosztem żony, musi miec b. niskie poczucie własnej wartosci.Wiem, ze nie o podział chodzi. To były takie ogólne uwagi, ale sytuacja opisana przez autorkę jest dosc typowa, tj. najpierw pani biega za panem, zabiega o niego itp. (zamiast na odwrót), wychodzi za mąż, przez jakis czas jest nawet ok, ale za jakis czas okazuje się, że pan jakos nie ma animuszu do życia i to pani znowu musi zabiegac, starac się, pana motywowac, bo panu jakos chęci brak... Plus jeszcze to okopanie się pana od samego początku, w postaci odrębnego majątku, jak kobieta z kims takim i w taki sposób nastawionym do niej ma cokolwiek zbudowac, wydaje mi się, że ten facet był od samego początku nieuczciwy, pani go tak naprawdę zdobyła, poślubiła i myślała, że on ją kocha, a on był tak naprawdę wygodny i przebiegły, pozwolił się zdobyc, obsługiwac, pozwolił żonie na to, aby się starała w życiu ile tylko wlezie dla budowania ich wspólnego życia a sam usadowił się w bezpiecznej pozycji, wygodnie, zabezpieczył swój majątek i pewnie pomyślał sobie, a męcz się babo męcz, skoro Ci tak zalezy... Niektórzy faceci są po prostu nieuczciwi i nie żenią się z paniami z miłości tylko z wygodnictwa i co ciekawe potrafią trwac w takich związkach b. dlugo, do czasu aż się żonie "przeleje". Gdyby nie to, dalej by tkwili w takim niby małżeństwie...
      • szybiarz Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 14:38
        ty masz chyba jakiś problem z logicznym myśleniem i w ogóle z myśleniem, dziwi cię że facet wnosi coś przed ślubem? a co, ma wynosić? piana ci leci na myśl że jakiś facet się rozwodzi i zabiera co swoje, może rozwiń swoją myśl....smutno dziś
        • zuzi.1 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 19:08
          ja już wszystko rozwinęłam, jak nie rozumiesz, to idz do tłumacza, niech Ci wyjasni ;-)
    • mila2712 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 08:33
      zadaj pytanie na właściwym forum :D
      • logicman Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 08:57
        To samo chciałem napisać :)

        forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
        • mila2712 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 09:26
          :D
    • minasz Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 04.01.13, 08:57
      zostaw go bo bedzie tylko gorzej
      na poczatku bedzie chorowała głowa a potem całe ciało a wtedy nie bedzieswz juz miała siły odejsc
    • balbina97 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 05.01.13, 00:52
      No niestety, można być super pewnym siebie ,ale jak mieszkasz z kimś kto od kilku lat powtarza Ci przy każdym potknięciu, że jesteś głupią kaleką, to po pewnym czasie zaczynasz mu wierzyć. I chociaż kłócisz się, sprzeciwiasz, próbujesz się bronić to z tyłu głowy, podświadomie zaczynasz się powolutku przestawać lubić. Co do spraw majątkowych to Pan wniósł, bo odziedziczył kupę lat wcześniej, a jeśli chodzi o mój wkład to coś się tam remontowało, malowało, skrobało, gładziło i kupowało. Jakieś tam rachunki płaciłam, ale przecież też za siebie. Ciężko stwierdzić teraz czy ja kupiłam garnek i deskę do prasowania czy on. Ale pal to sześć nic nie chcę tylko święty spokój i dawną siebie: optymistkę z chęcią do życia, bez jakichś super kompleksów, pewną siebie.
      • zuzi.1 Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 05.01.13, 01:15
        to poczytaj jeszcze ten wątek;
        forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,139374645,Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html
        • corgan1 a przemocowczyni to też dotyczy? 05.01.13, 09:49
          n/t
          • zuzi.1 Re: a przemocowczyni to też dotyczy? 05.01.13, 13:32
            ten pan może stosowac b. delikatną przemoc psych. prawie, że niewyczuwalną, przeczytaj książkę molestowanie moralne, którą poleciła sebalda

            plus ten pan to zapewne taka wersja księżniczki tylko w wydaniu męskim
    • stasi1 300zł 05.01.13, 14:01
      Ale to było około5 lat temu. Adwokata nie było(chociaż przysiadł się obok nas jak czekaliśmy taki jeden. Jeszcze wtedy żona nie chciała mi wierzyć że to nie mój). Wszystko załatwione zostało w ciągu jednej rozprawy ale myśmy już 2 lata z sobą nie mieszkali. Podziału majątku nie było wszystko zostawiłem żonie, chociaż wniosłem więcej przed i w trakcie małżeństwa
    • xolaptop Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 05.01.13, 14:23
      Jak doszło do tego ślubu? Tylko dlatego, że był/jest dobrze zbudowany, sam nie wiem, wysoki, ładnie się uśmiecha, miłe w dotyku prącie? Porozumiewaliście się przed ślubem bez słów?
      • good_morning a ty co, eremita?/nt 05.01.13, 15:09

        • xolaptop Re: a ty co, eremita?/nt 05.01.13, 15:18
          Ja z tych, co to nie wierzą, że uwypuklanie czyichś wad przed ślubem skończy się w dniu ślubu.
          • good_morning Re: a ty co, eremita?/nt 05.01.13, 18:36
            zakladasz, ze wady widac
            nie zawsze
            • xolaptop Re: a ty co, eremita?/nt 05.01.13, 18:39
              Przez taki długi czas na pewno widać.
              • good_morning Re: a ty co, eremita?/nt 05.01.13, 18:40
                jak dlugi? chyba pani nie wyznala nam, ile przed slubem z panem byla i w jakich warunkach?
    • kirkunia Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 05.01.13, 21:03
      W dziale społeczeństwo" jest forum "rozwód - i co dalej" . Tam doradzą z doświadczeniem i empatią.

      Poza tym: koszt (łącznie - sąd, adwokat, notariusz) - kilka tys zł (przy baardzo dobrych wiatrach poniżej 4 tys). Zależy od dobrej woli lubego i Twoich zdolności negocjacyjnych.
    • wacikowa Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 06.01.13, 19:01
      Jak dogadane za porozumieniem to:
      Piszesz rozwód bez orzekania czyli że nie ma tego tam pożycia i takich innych potrzebnych.
      Mąż czyta albo i nie i podpisuje ,że zapoznał się z treścią i zgadza się na rozwód.(To przyspieszy maksymalnie czas oczekiwania na rozprawę) Składasz to wszystko wpłacasz 600 zł. Rozprawa rozwodowa trwa 10 min. Jak macie dzieci to ustalacie że macie takie sama prawa do dzieci czy psa kota albo świnki morskiej do opieki i tyle.Ustalacie ile kto tam łoży. Alleluja i do przodu.
      Podział majątku to inna sprawa i rozprawa. Na rozprawie rozwodowej spraw majątkowych nie ma. Tydzień czeka się na papierek,żeś wolna. Chłop oddaje ci 300 zeta połowę za wkład w papierek rozwodowy.
      Sprawa majątkowa to inna sprawa. Jeśli nie chcesz nic od chłopa to nie ma żadnego podziału i niech się buja. Bierz co Twoje pod pachę i zaczynaj żyć.
      • stasi1 To ja byłem stratny 06.01.13, 20:26
        była żona nie oddała mi 150zł
        • wacikowa Re: To ja byłem stratny 06.01.13, 21:06
          Bo to zła kobieta była:P
          • stasi1 szkoda że po nie czasie się o tym 07.01.13, 06:22
            dowiedziałem!ŻArtuje
      • lilyrush Re: Właśnie dziś do mnie dotarło... 06.01.13, 22:48
        jeżeli rozwód jest bez orzekania o winie na pierwszej sprawie to zwracana jest polowa z tych 600 zl czyli kosztuje to tylko 300 zl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka