Dodaj do ulubionych

Skad wiecie jak jestescie oceniani przez innych?

04.01.13, 18:54
Natchnal mnie ktorys post, w ktorym autorka stwierdzila, ze ludzie uzalezniaja swoja wartosc od tego jak sa oceniani przez innych.
Nie zgadzam sie, chocby dlatego, ze w swiecie ludzi doroslych, czyli konwenansow i hipokryzji, nie jest latwo odgadnac kto kogo jak ocenia. Wyobrazam sobie, ze ktos mnie ceni, a moze sie okazac, ze zal mu jest mnie i okazuje mi szacunek dla podniesienie mojego ego i vece versa.
Ze jestem zaproszona gdzies tam nie znaczy, ze ktos mnie wysoko ocenia tylko, ze widzi interes dla siebie ze zajomosci ze mna itd, itc.
Jakies przemyslenia w temacie?
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 18:56
      mamy swoich informatorów ;)
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 18:59
      > Nie zgadzam sie, chocby dlatego, ze w swiecie ludzi doroslych, czyli konwenansow i
      > hipokryzji, nie jest latwo odgadnac kto kogo jak ocenia.

      To są sygnały nadawane nie wprost, na ogół. I tak, w dużej mierze uzależniamy swoją wartość od tego jak jesteśmy oceniani i traktowani przez innych, owa autorka miała rację.
      • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:39
        To by bylo straszne, bo wiekszosc rodzicow, najnormalniej w swiecie sie wydziera na swoje dzieci. To by znaczylo, ze wiekszosc ludzi ma bardzo niska samoocene i jest to wrecz plaga.
        • krytyk-systemu-edukacji Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:45
          > To by bylo straszne, bo wiekszosc rodzicow, najnormalniej w swiecie sie wydziera
          > na swoje dzieci.

          Ale to chyba się nie kształtuje tylko w dzieciństwie, a na pewno nie tylko w wyniku relacji z rodzicami. Wiem oczywiście, że funkcjonuje taka moda intelektualna, żeby tak sądzić, ale nigdy jakoś nie miałem do tego wielkiego przekonania.
          • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:57
            A ja jestem na 100% przekonana, ze to jak siebie odbieramy w duzej mierze zalezy od tego co na swoj temat slyszelismy w dziecinstwie. Przeczytalam na ten temat tomy, rozmawialam z wieloma nauczycielkami, obserwuje siebie, wlasna rodzine, wlasne dziecko. To jest oczywiste. W doroslym zyciu to zbudowane w dziecinstwie wyobrazenie siebie moze oczywiscie lec w gruzach, dodatnio badz ujemnie. Zastraszona kaczuszka przeksztalca sie w labedzia, badz wypieszczona ksiezniczka zostaje zdetronizowana w firmie. Ale mimo detronizacji "ksiezniczka" zawsze siebie kocha i wielbi tak jak ja wielbili rodzice, a "kaczuszka" moze szybowac na szczytach wszelkiej pomyslnosci ale w sercu zawsze bedzie miala gorycz. Celowo taki skrajne przyklady dla zrozumienia.
            • krytyk-systemu-edukacji Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 20:08
              > A ja jestem na 100% przekonana (…)

              No tak, pisałem, że to dość powszechny pogląd, tylko że ja akurat podchodzę do niego z pewną rezerwą. Nie wiem, czy to prawda, czy nie, po prostu jakoś mnie to nie przekonuje. Ale może i tak jest, kto wie.
            • zuzi.1 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 20:46
              Zgadzam się w tej kwestii z Tobą autorko w pełni, dlatego podnośmy swoim dzieciom poczucie własnej wartosci wychowując je, a nie obniżajmy (oczywiscie bez przegięc, żeby na jakies potworki nie wyrosły ;-)))
            • psychcio Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 09:44
              kochanic.a.francuza napisała:
              Kochanica ma rację - taka moja opinia, tj. 74-letniego zgreda:/
            • berta-death Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 10:18
              A ja myślę, że to co mówisz to jest najzwyczajna w świecie korelacja a nie zależność przyczynowo skutkowa. A nawet jak zależność, to odwrotna. Dobrze rokujące dziecko, które dobrze sobie radzi jest postrzegane jako fajne, atrakcyjne i takie któremu warto nieba przychylić i w które warto inwestować, bo inwestycja się zwróci. Człowiek nawet własnym rodzicom musi czymś imponować, żeby wzbudzić ich szacunek. Pierdołowata dupa wołowa tego nie zrobi, podobnie jak jakieś chore, stuknięte, czy w inny sposób nieudaczne.

              To dlatego w biografiach osób które odniosły sukces życiowy zazwyczaj można znaleźć informację, że byli oczkiem w głowie rodziców, nawet jak stereotypowo grzecznymi dziećmi nie byli. Nawet jak rodzinie nie powodziło się dobrze i rodzicom daleko było od ideału, to byli faworyzowani i lepiej traktowani niż rodzeństwo.
              • tfu.tfu Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 21:39
                czym ma imponować niemowlę? kupką? pawiem? farmazony waćpanna wypisujesz...
                dzieci są od kochania, a nie od imponowania. imponować to powinni rodzice dzieciom, bo to pierwszy i czasem jedyny autorytet w życiu dziecka.
                • berta-death Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 23:23
                  To też i niemowlęciu nikt samooceny nie podkopuje. Niemowlęta gnębi się w inny sposób, zdecydowanie mniej wyrachowany niż podkopywanie samooceny i psychiczne dręczenie. A nawet jakby ktoś to robił, to prawdopodobieństwo nikłe, że niemowlak coś z tego skuma. Takie rzeczy można robić dopiero z dzieckiem, które rozumie ludzką mowę. Inaczej można mu gadać do woli i bez konsekwencji, że jest brzydkie, głupie i beznadziejne. A jak już jest w wieku, w którym rozumie co się do niego gada, to i jest też w wieku, w którym zazwyczaj ma się już czym popisać i może imponować jakimiś swoimi cechami osobowości, umiejętnościami czy zdolnościami.
          • berta-death Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 10:03
            A jak jak zwykle będę kontrowersyjna i niepoprawna politycznie. Nikt lepiej od rodziców a potem od kolegów i koleżanek w klasie nie wie co delikwent jest wart. I jak tak kogoś rodzice gnębią to znaczy, że podświadomie już sklasyfikowali to dziecko jako bezwartościowe i jest to najzwyklejsza w świecie strategia wywalania z gniazda nieudacznego pisklęcia. Tylko normy społeczne i brak innych dzieci które zastąpiłyby to nieudaczne, nie pozwalają na bardziej radykalne działania, więc kończy się na powolnym zadziobywaniu i dawaniu kolejnych szans. A nuż się zmieni a ja nie to z braku laku lepsze takie niż żadne.
            Jak się kogoś lubi, kocha, szanuje i ceni, to się na niego nie wydziera ani w żaden inny sposób nie gnębi, bo mózg nawet nie wygeneruje takiej potrzeby darcia ryja na kogoś takiego. Wręcz odwrotnie, wygeneruje potrzebę wielbienia go, obdarowywania prezentami, itp.

            Nie trzeba doktoratu z psychologii czy socjologii mieć, żeby domyślić się jakby wyglądała sytuacja takiego gnębionego przez rodziców dzieciaka, jakby rodzice mieli więcej dzieci, środków na wyżywienie tylko dla jednego, góra dwóch i jeszcze przyzwolenie społeczne na likwidację nadprogramowych. Tak jak to jest w świecie zwierząt. Nawet minuty by nie pożył.

            I podobnie jest z otoczeniem. Jak tak kogoś w klasie nie lubią i sklasyfikowali go jako wykluczone społecznie popychadło i pośmiewisko, to znaczy, że coś jest z taką osobą mocno nie tak. I zazwyczaj jakoś tak się dzieje, że jak kogoś rówieśnicy gnębią, to ten ktoś w domu też ma piekło.
            • krytyk-systemu-edukacji Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 12:48
              > A jak jak zwykle będę kontrowersyjna i niepoprawna politycznie. Nikt lepiej od
              > rodziców a potem od kolegów i koleżanek w klasie nie wie co delikwent jest wart.
              > I jak tak kogoś rodzice gnębią to znaczy, że podświadomie już sklasyfikowali
              > to dziecko jako bezwartościowe i jest to najzwyklejsza w świecie strategia wywalania
              > z gniazda nieudacznego pisklęcia.

              Takie naturalistyczne koncepcje są bardzo pociągające, bo na oko wszystko tłumaczą, jak marksizm. Rzeczywistość jest niestety, jak to zwykle bywa, bardziej skomplikowana. I akurat często się zdarza, że to tzw. mniej wartościowe rodzeństwo ma fory u rodziców i jest rozpieszczane. No, ale to pewnie wpływ norm społecznych. ;)

              Ponadto kiepskie poczucie własnej wartości udaje się osiągnąć i bez gnębienia w domu czy „szkole”, zapewniam.

              Pewnieśmy się wszystkich takich atawizmów nie wyzbyli, ale tłumaczenie nimi każdego możliwego zjawiska to pułapka, na którą swoją drogą i ja się kiedyś nabrałem.
              • berta-death Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 14:15
                Pozostaje kwestia definicji wartościowości. Postrzegając to jako zdolność do radzenia sobie w życiu, czyli wygodnego ustawiania się, to wcale ci rodzice tak często się nie mylą, podobnie jak i rówieśnicy. Inna sprawa to taka, że sam rodzic może być mocno felerny i zaburzony, ale wtedy sam nie wzbudza w dzieciach, zwłaszcza tych w miarę sensownych, wystarczającego szacunku, żeby one brały w ogóle pod uwagę rodzicielskie opinie. Na zasadzie, kto by się tam przejmował hoplami starej wariatki albo starego piernika.
                • to.niemozliwe Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 19:08
                  Mozna przyjac kryterium radzenia sobie w zyciu, pozycji spolecznej, bogactwa finansowego, zdolnosci do wywierania wplywu, zdolnosci do wzbogacania zycia innym. Wyglada na to, ze ta wartosc tez bedzie pojeciem wzglednym.
                  • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 09.01.13, 04:39
                    No to w szoku jestem, bo ja tak ludzi nie wartosciuje.
                    Wg mnie kazdy czlowiek zasluguje na szacuek. Bez wzgledu na to jak sobie radzi w zyciu, czy jest przebojowy, zdolny, ladny, czy nie, jest czlowiekiem.
                    Kazdy z nas chce byc tak traktowany, szanowany bez specjalnego "pokazywania sie", dlatego powinnismy tak traktowac innych ludzi. A zdolnosci i umiejetnosci sa wrodzene (nawet te wyuczone sa pochodna wrodzonych talentow-bez odpowiednich wrodzonych zalet nauka i starania nic nie daja) , wiec jako takie nie sa zasluga ich posiadacza i same z siebie nie sa tego posiadacza wartoscia. wartoscia jest to co posiadacz z nimi robi.
                    Dlatego bardziej szanuje prostego rolnika, ktory ze swoich upraw potrafi wyzywic rodzine, a nieszanuje np adwkata, ktory wykorzystuje, badz nawet tworzy luki prawne do wykorzystania dla siebie, gardzac przy tym "prostaczkami" nie majacymi o niczym pojecia. Do tych drugich zaliczam tez dr. G. Mimo, ze ratowal zycie ludzi, przyjmowanie lapowek za leczenie jest odrazajacym postepowaniem.
              • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 07.01.13, 12:22
                "I akurat często się zdarza, że to tzw. mniej wartościowe rodzeństwo ma fory u rodziców i jest rozpieszczane."

                Zgadza sie . Slyszalam jak jedna matka tlumaczyla soja troskliwosc wobec "becwala": jak ja go opuszcze to kto mu pozostanie?" W sensie, ze nikt syna nie lubi i nie szanuje i tylko ona mu zostala, jedyny czlowiek od ktorego zazna cieplego uczucia. Nie uwazam ze to zle.
            • fuks0 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 16:04
              Bleeeeeeeeee stek bzdur. Od początku do końca. Ale zapewne należysz właśnie do osób, które to poczucie własnej wartości budują na opinii innych osób.

              > Nikt lepiej od
              > rodziców a potem od kolegów i koleżanek w klasie nie wie co delikwent jest wart

              Ależ oczywiście, że taka osoba jest. Jest nią sam zainteresowany/a, wystarczy mieć w miarę rozwiniętą samoświadomość. Nikt nie zna do końca motywów jakie nami kierują, a co za tym idzie nie jest w stanie adekwatnie nas ocenić. Nikt nie spędza z nami 100% czasu, nikt nam nie siedzi w głowie i nie wie co myślimy, nikt nie zna wszystkich naszych uczynków (tak dobrych jak i złych), zdolności itd. itp.

              > Jak się kogoś lubi, kocha, szanuje i ceni, to się na niego nie wydziera ani w ż
              > aden inny sposób nie gnębi, bo mózg nawet nie wygeneruje takiej potrzeby darcia
              > ryja na kogoś takiego. Wręcz odwrotnie, wygeneruje potrzebę wielbienia go, obd
              > arowywania prezentami, itp.

              Aha, czyli jeżeli ktoś się na kogoś wydrze (choćby raz), to znacznie że go nie lubi, nie szanuje, nie ceni, w takim razie większość związków i relacji towarzyskich tworzą ludzie, którzy się muszą - wedle Twej teoryjki - niemal nienawidzić.
              • berta-death Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 16:42
                Jak ktoś nie ma zaburzonego postrzegania samego siebie, to to co o sobie myśli powinno być mniej więcej spójne z tym co myślą o nim inni. Chyba jesteś w stanie mniej więcej obiektywnie siebie ocenić, wiesz na co cię stać, więc do czego masz zdolności, wiesz co potrafisz, wiesz czy jesteś ładny czy brzydki, zdrowy czy chory, leniwy czy pracowity, biedny czy bogaty, itp. Wiesz też która z tych cech jest bardziej a która mniej pożądana, która w życiu pomaga a która przeszkadza. Ludzie też to wiedzą.

                To co inni o tobie myślą może nie tyle powinno być wyrocznią tego jaki jesteś, ale na pewno w jakimś stopniu powinno być drogowskazem. Na zasadzie, że jak już trzy osoby powiedzą ci, że jesteś pijany, to nie dyskutuj tylko idź spać. Podobnie możesz mieć o sobie nieziemskie mniemanie, ale jak żadna panna nie chce się z tobą nawet na randkę umówić, żaden pracodawca nie chce cię zatrudnić nawet na okres próbny ani nikt kogo znasz nawet na piwo nie chce z tobą wyskoczyć, to jednak świadczy to o tym, że coś z tobą jest nie tak. I obstawanie przy swojej nierealistycznie wysokiej samoocenie jest trochę absurdalne.
            • dziala_nawalony Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 22:54
              berta-death napisała:

              > A jak jak zwykle będę kontrowersyjna i niepoprawna politycznie. Nikt lepiej od
              > rodziców a potem od kolegów i koleżanek w klasie nie wie co delikwent jest wart
              > . I jak tak kogoś rodzice gnębią to znaczy, że podświadomie już sklasyfikowali
              > to dziecko jako bezwartościowe i jest to najzwyklejsza w świecie strategia wywa
              > lania z gniazda nieudacznego pisklęcia.
              >
              > Nie trzeba doktoratu z psychologii czy socjologii mieć, żeby domyślić się jakby
              > wyglądała sytuacja takiego gnębionego przez rodziców dzieciaka, jakby rodzice
              > mieli więcej dzieci, środków na wyżywienie tylko dla jednego, góra dwóch i jesz
              > cze przyzwolenie społeczne na likwidację nadprogramowych. Tak jak to jest w świ
              > ecie zwierząt. Nawet minuty by nie pożył.

              gratuluje spostrzegawczosci, bo to i okrutne i jednoczesnie prawdziwe .Choc niewielu zdaje sobie z tego sprawe ze sa albo 'dziobiącymi' albo tymi 'dziobanymi'.
            • stephanie.plum Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 13:35
              I podobnie jest z otoczeniem. Jak tak kogoś w klasie nie lubią i sklasyfikowali
              > go jako wykluczone społecznie popychadło i pośmiewisko, to znaczy, że coś jest
              > z taką osobą mocno nie tak

              za pozwoleniem, to bzdura jakich mało.
              pójdź sobie do podstawówki, pooglądaj, co tam się dzieje. 8, 9 lat to wiek szczerego okrucieństwa, i osoby mające skłonności do gnębienia gnębią tych, których da się gnębić.
              najczęściej z nimi właśnie jest coś nie tak - np. z domu nie wynieśli elementarnej wrażliwości, która pozwalałaby wczuć się w sytuację słabszego i stanąć w jego obronie, albo chociaż nie interesować się ogólną nagonką.

              mój brat został w drugiej klasie podstawówki "sklasyfikowany jako wykluczone społecznie popychadło". a dlaczego? ano dlatego, że interesowały go zwierzaki i malowanie a nie karabiny, ubrany chodził w rzeczy o kroju dziwnym, odbiegającym od mody z pedetu, był drobniutki i mówił cienkim głosem.
              miał w dodatku dziwnie grube kolana i wielkie stopy.

              pamiętam, jak chował się przed prześladowcami w bibliotece, przerażony, zapłakany.
              pamiętam, bo jestem rok starsza i nie potrafiłam go bronić.

              w klasie czwartej okazało się, że nikt tak jak on nie potrafi narysować karykatury nauczycieli i nikt nie ma takiego poczucia humoru. zaczął mieć szybko rosnącą grupę dobrych przyjaciół. pewnie z nimi też było "coś nie tak"?

              minęło jeszcze parę lat, i się okazało, że grube kolańska i wielkie stopy miał nie od parady. stał się dwumetrowym dryblasem, który każdego z dawnych gnębicieli mógłby rozłożyć jednym palcem, gdyby przyszła mu chęć.
              ale chęć nie przyszła. został biologiem, świetnym nauczycielem i wychowawcą, mistrzem surwiwalu i malarzem.

              czy naprawdę ci półdebile, którzy lubili go bić na przerwach, przemawiali mądrością naddaną, bo z moim bratem jest coś ""bardzo nie tak"?

              no, proszę cię.
              • berta-death Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 16:29
                Uważasz, że wybór ofiary klasowej jest na zasadzie entliczek pentliczek na kogo wypadnie na tego bęc? Bo, że o jakieś fizyczne cechy chodzi to nie uwierzę. Zerknij sobie na zdjęcia klasowe, nie tylko twojego brata ale dowolne, losowo otworzone np na NK. Do każdego ucznia można się przyczepić, wyśmiewać się z niego i go gnębić. Nikt nie jest idealny. Jak nie jest rudy, to jest gruby, jak nie gruby to chudy, jak nie chudy to dryblas, konus, okularnik, kłapouchy, wiekonosy, zębiaty, piegowaty, albinosowaty, śniady, biednie ubrany, zbyt bogato ubrany, albo cokolwiek innego. Do tego dochodzą rzeczy spoza wyglądu, bo jeden jest kujon, drugi matoł, trzeci rysować nie potrafi, czwarty śpiewać a piąty piłki złapać i szybko biegać. Do tego albo nie ma ojca, albo jest biedny, albo zbyt bogaty, albo ma matkę aktywistkę robiącą obciach, albo dziwne rodzeństwo, albo jeszcze coś innego. Nie ma ani jednej osoby, której nie dałoby się o coś szczypnąć. A jednak ofiarą pada Józio bo ma rude włosy a nie Kazio, który ma odstające uszy. A główny prześladowca to kurduplowaty Jasio z wielkim kinolem.
                Ten cechy zewnętrzne to tylko pretekst, nie powód. Kogoś z jakiegoś trudnego do zdefiniowania powodu się nie lubi, nie imponuje niczym, to od razu dostrzega się w nim wszystkie mankamenty. A kogoś innego się lubi, czymś imponuje, to żaden jego mankament nie rzuci się w oczy.

                Przykre co twojego brata spotkało, ale naprawdę nie sądzę, żeby powodem był niski wzrost, dziwne kolana, duże stopy i ciuchy niezgodne z ówczesnym kanonem. Z jakiegoś powodu nie złapał kontaktu z rówieśnikami i ci go wykluczyli z grupy. A, że w tym wieku tak właśnie wykluczenie wygląda, to inna sprawa.
                • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 07.01.13, 12:38
                  No ale z Twojego wywodu, Berto, wynikaloby, ze brat Stefanii powinien sie zastanowic nad soba, ze skoro wszyscy go traktuja jako cos gorszego, to pewnie tak jest.
                  Nigdy nie bylas w srodowisku debili w jakims sensie? Nawet na uniwersytetach sa takie: pija, pala, maja syf w pokoju i uprawiaja seks w wieloosobowym pokoju. Jesli w takim pokoju wszyscy ci wmawiaja, ze jestes dziwna bo nie uprawiasz seksy przy innych, pierzesz posciel regularnie itd, to, wg Ciebie, powinnas uznac, ze pewnie jestes dziwna (i co za tym idzie dostosowac do wiekszosci) Przyklad niezbyt dobry, bo student juz powienien bys w miare uksztaltowany, ale i dorosli zmieniaja sie pod wplywem otoczenia.
                  Dlatego wazne jest zeby opini o sobie z otoczenia nie lykac jak mlody rekin.
                  Inny przyklad juz calkiem z zycia wziety. Jedna pani zalozyla firme, dorobila sie przez 20 lat, urzadzila sie. Zyla w dosc ubogim srodowisku, wiec wciaz wszyscy do niej chodzili po "pozyczki" "pomoce" itp. ovczywiscie konsumpsyjno-rozrywkowe, na co pani zdecydowanie , ze nie ma, nie da, nie pozyczy. Ilez sie nasluchala, ze zyla, ze chytra, ze zapomniala jak to jest byc biednym. Ale sie nie dala zmanipulowac. Znala wartosc swoja i wartosc ciezkiej pracy, dlatego opinie bolaly, ale dzisiaj przyjaciol zostalo malo, ale za to sami tacy, ktorzy od pani nic nie chca.
                  Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
                  Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
                  • berta-death Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 07.01.13, 14:30
                    Tak jak ktoś napisał na samym spodzie. Czym innym jest subiektywne poczucie własnej wartości a czym innym realna ocena własnych mocnych i słabych stron. Mogę mieć świadomość, że drugim Leonardem da Vinci nie jestem, że nawet do szkoły plastycznej bym egzaminu nie zdała i że nawet nie mam się co wygłupiać i zabierać za malowanie ostatniej wieczerzy. Ale jednocześnie mogę uważać, że mimo to jestem całkiem wartościową osobą, zasługuję na szacunek i nawet jakbym spotkała samego Leonarda, to nie padnę przed nim krzyżem bo z jakiej racji.

                    Natomiast inna bajka jest z układaniem sobie relacji międzyludzkich. Wcale nie muszę krakać jak inni, żyć jak inni i zgadzać się z poglądami innych, żeby nie być uznana przez innych za popychadło. Problem nie tkwi w jakiś konkretnych cechach, tylko tym, że ta osoba została z jakiegoś powodu uznana za najsłabszą, w stosunku do której bezkarnie można sobie pozwolić na jeżdżenie po niej. Trochę tak jak na forum, wpada ktoś nowy, pisze, że ma problem i nagle wszyscy po kolei wpisują bluzgi w jego wątku. I każdy czuje się od razu lepszy, mądrzejszy i wyżej w forumowej hierarchii postawiony. W zasadzie nie musi być to ktoś nowy, jak wokół starego zrobi się atmosfera, że można po nim jeździć, to cokolwiek by nie napisał i tak spotkają go za to wyzwiska.
                    • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 07.01.13, 14:51
                      To subiektywne poczucie wlasnej wartosci, szacunek do samego siebie jako czlowieka baz wgledu na nasze wady czy zalety to sie godnosc nazywa. Sadze, ze wszyscy sie z nia rodza tak jak z plucami. Tylko, ze jedni sobie ta godnosc sami zaczadza negatywnym mysleniem o sobie, albo pozwola sie zatruc wszystkim wokol sluchajac negatywnych opinii na swoj temat.
                      Dlatego uwazam, ze negatywnych opinii na swoj temat nie warto, wrecz nie wolno sluchac, mozna rehestrowac i z dystansem sie nad nimi zastanawiac, ale sporo ludzi lyka je i sie stresuje, nie zastawiajac sie nad tym czy nie jest np. manipulowany, lub otozony idiotami.Trochę
                      > tak jak na forum, wpada ktoś nowy, pisze, że ma problem i nagle wszyscy po kole
                      > i wpisują bluzgi w jego wątku. I każdy czuje się od razu lepszy, mądrzejszy i w
                      > yżej w forumowej hierarchii postawiony.

                      Czyi przyznajesz, ze przyczyna nie tkwi w tej nowej osobie a jedynie w podlosci osob atakujacych? No i pochwal mnie bo ja tylko bronie tych "nowych" i atakuje podlych, jesli zauwazylas.
            • mirtillo25 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 17:42
              No i dlatego nie masz doktoratu z psychologii czy pedagogiki, bo rozpatrzyłaś sprawę tylko z jednej strony, czyli w zasadzie z d*py strony. Stąd wiadomo, że nie każdy może pracować w tym zawodzie :)

              Lepiej się więc za prace naukowe nie zabieraj ;) Po pierwsze: jak znajomi mogą ocenić człowieka, którego widzą tylko w konkretnych sytacjach? Moim zdaniem tylko najbliższa rodzina czy najlepszy przyjaciel (taki naprawdę najlepszy i najbliższy) może cokolwiek powiedzieć o danej osobie. Człowiek potrafi się doskonale maskować. Dzieci z patologicznych domów potrafią latami ukrywać prawdę. Jestem więcej jak pewna, że byłabyś niesamowicie zaskoczona, gdybyś poznała prawdziwe oblicze swoich znajomych, których rzekomo dobrze znasz ;)

              Zapomniałaś powiedzieć o tym, że wśród tych dzieci, które wykluczają z grona inne dziecko, mogą być zwykłe tępaki, czy mówiąc ładniej - dzieci zakompleksione, niedouczone i źle wychowane, które wykluczają inne dziecko tylko z powodu zwykłej zazdrości i zawiści.

              Jedno dziecko (nawet bardzo silne psychicznie) nie poradzi sobie z atakiem kilkunastu rówieśników, bo... UWAGA!... jest dzieckiem ;) I to oznacza, że jest coś z nim nie tak? Bo szajka jakiegoś małego agresora wybrała sobie np. najlepszego ucznia jako cel drwin i złośliwości? Proszę Cię...

              O tym, jaki człowiek jest decydują na pewno: dzieciństwo (patologiczna rodzina, nadopiekuńczy czy też toksyczni rodzice), otaczające środowisko (znajomi, rodzina, szkoła) oraz jego własne cechy osobnicze (charakter, temperament, odporność na stres). Ale na pewno o tym, jaki jest dany człowiek, NIE decyduje TYLKO jeden czynnik.

              Lubisz sąsiada z bloku? Rubasznego siwego dziadka? Uważasz, że jest miłym i dobrym człowiekiem? To dobrze. Najprawdopodobniej jest on katem i psychicznie znęca się nad własną rodzinąw domowym zaciszu. Wiedziałaś o tym? Pewnie nie. Ale ponoć opinia innych osób jest coś warta :) Daj spokój. Brednie!

              Ktoś dobrze powiedział: zanim zaczniesz tracić poczucie własnej wartości, upewnij się, że nie otaczają Cię sami idioci.

              • berta-death Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 07.01.13, 14:41
                Problem tkwi w tym co powoduje, że ktoś zyskuje miano najsłabszego, po którym można jeździć. Albo jest to losowy wybór, albo jednak coś z jego osobowością jest nie tak. I nie jest to tylko szkoły problem, bo identyczne rzeczy dzieją się w wojsku, więzieniach, obozach koncentracyjnych, korporacjach a nawet w rodzinie. Zimbardo w którejś książce napisał, że w wielodzietnej rodzinie zawsze jedno dziecko zyskuje status wiadra na pomyje i zarówno rodzice jak i rodzeństwo jeżdżą sobie po nim równo.

                Inną sprawą jest to co powoduje, że wśród oprawców jeden jest wyjątkowo aktywny, inny tylko trochę, a jeszcze inny biernie się przygląda. Podejrzewam, że to jakiś atawizm jest. Hominidy te mechanizmy używały do budowania swojej hierarchii w stadzie. Im więcej osób delikwent dziobał i przez mniej był dziobany, tym bardziej zbliżał się do pozycji zwierzęcia alfa. Niewykluczone, że jest to też element strategii ataku jako najlepszej obrony. Skoro będę gnębić rudzielca i skieruję na niego oczy wszystkich, to może nikt nie zauważy, że mam odstające uszy albo nie stać mnie na najnowszego iphona.
            • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 07.01.13, 12:19
              "... się kogoś lubi, kocha, szanuje i ceni, to się na niego nie wydziera ani w żaden inny sposób nie gnębi, bo mózg nawet nie wygeneruje takiej potrzeby darcia ryja na kogoś takiego. Wręcz odwrotnie, wygeneruje potrzebę wielbienia go, obdarowywania prezentami, itp. "

              Wybacz Berto, ale w milosci rodzicielskiej pewne reguly sie zmieniaja: Mozna wrzeszczec na tego, ktorego sie kocha ceni i szanuje, mozna tez obdarowywac prezentem dziecko, w ktore zwatpilismy, ktore nas rozczarowalo, i ktorego jako bcy nie wzbudzaloby naszego szacunku.
    • gr.eenka Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:06
      ja jak usłyszałam ocenę moją przez szefa , to właściwie cofneełam sięw rozwoju - właściwie przestałam mówić.
      Problem był taki, że włożyłam w to tyle pracy i wysiłku a efekt jak to określił był beznadziejny , więc radzę ostrożnie podchodzić do ocen przez innych, rozsądnie patrzeć na to co się robi i wyciągać wnioski
    • blond_suflerka Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:09
      W kwestii tezy owej kobiety to oczywiście robią to tylko ci, którzy są zewnątrzsterowni. Ci wewnątrzsterowni opinie o sobie uzależniają głównie od tego co sami o sobie myślą.
      Myślę, że o feedback prościej w bliskich relacjach i to co bliscy sądzą o mnie wychodzi w różnych rozmowach a czasem sama zapytam jak mam jakąś wątpliwość czy na przykład udało mi się popracować nad jakąś wadą czy tylko mi się wydaje, że jest lepiej;)
      Co do ludzi bardziej obcych to tutaj chyba najbardziej przydaje się inteligencja emocjonalna i intuicja. Te dwie rzeczy działają trochę ponad konwenanse i hipokryzje, tak myślę.
      • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:37
        Podoba mi sie Twoje wyjasnienie. To o ludziach zewnatrz- i wewnatrzsterowalnych. Ale sie zastanawiam czy zewnatrzsterownosc nie jest po prostu cecha mlodosci? A z wiekiem wiekszosc ludzi staje sie wewnatrzsterowna az do "starczej zacietosci"?

        "Co do ludzi bardziej obcych to tutaj chyba najbardziej przydaje się inteligencja emocjonalna i intuicja." No ale to juz tylko domyslami pozostanie, bo nawet wysokie EQ nie gwarantuje niezowodnej intuicji.


        Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
        Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
        • blond_suflerka Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:53
          kochanic.a.francuza napisała:

          > Podoba mi sie Twoje wyjasnienie. To o ludziach zewnatrz- i wewnatrzsterowalnych
          > . Ale sie zastanawiam czy zewnatrzsterownosc nie jest po prostu cecha mlodosci?
          > A z wiekiem wiekszosc ludzi staje sie wewnatrzsterowna az do "starczej zacieto
          > sci"?

          Racja, nie pomyślałam o młodości;) Zdecydowanie tak, młodość potrzebuje uznania i grupa rówieśnicza i w ogóle ocena innych jest ważna. Ale myślę, że nie każdy z wiekiem przechodzi na wewnątrzsterowność. Chyba wtedy jak się w domu nie dostawało feedbacku, że 'jesteś w porządku' to gonitwa za uznaniem na zewnątrz trwa całe życie i pewnie często wygląda jak nalewanie wody do dziurawego wazonu. Oczywiście uznanie z zewnątrz też jest potrzebne ale tu mam na myśli sytuację gdy ktoś nadmiernie przywiązuje uwagę do tego co mówią inni. 'Jesteś fajna' i laska chodzi 30 cm ponad chodnikami albo 'jesteś głupia' i pojawia się chandra/spadek nastroju.

          > "Co do ludzi bardziej obcych to tutaj chyba najbardziej przydaje się inteligenc
          > ja emocjonalna i intuicja." No ale to juz tylko domyslami pozostanie, bo nawet
          > wysokie EQ nie gwarantuje niezowodnej intuicji.

          No jasne, tylko domysły i szkolenie się w czytaniu komunikatów niewerbalnych;). Ludzi nieomylnych nie ma ale przecież nie sposób każdego pytać czy na pewno mnie lubi i czy naprawdę z chęcią odbiera ode mnie telefon;)
    • anna_sla Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:21
      czasem wiem, częściej nie wiem. Opinia o mnie samej? Często to co słyszę podnosi mnie z dołka, o którego istnieniu nikt nie wie.
      • mojemieszkanie24 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:38
        Ludzie są bardzo interesowni wiec nie ufam prawie nikomu. Zawsze jest jaki ,,interes" do zrobienia. Ja sama nawiazując znajomości, czy zapraszając kogoś do siebie kieruję się tym, czy mi sie z kimś dobrze rozmawia, a nie co mogę miec z tej znajomości.

        Nie obchodzi mnie, co ludzie o mnie myślą i może dlatego mam wąskie grono.
        • pmk_pmk Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:43
          > ... wiec nie ufam prawie nikomu
          Bardzo polska postawa. Im dalej na wschod od naszej wschodniej granicy, tym silniejsza.
          • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:51
            Ciekawe czy to wplywy historii, czy wrodzona cecha osobowosci?
        • sie2apytam Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:46
          Ja mam szerokie grono znajomych, i tez mnie malo interesuje to tam sobie o mnie mysla, ale ja niekonfliktowa jestem i mnie ludzie lubia, a jak mnie nie lubia to ich problem, nie mam zamiaru wlasnej samooceny i poczucia wlasnej wartosci uzalezniac od czyjegos humoru i tego co tam o mnie ktos mowi w jakims momencie.
    • pmk_pmk Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:41
      Przydaje sie umiejetnosc odczytywania wielu zaowalowanych sygnalow (niewerblanych, z otocznia, z polslowek). Idealnie jest, jesli tego naucza rodzice i rodzina, czyli gdy pochodzimy z grupy spolecznej gdzie takie gry spoleczne toczy sie stale. Ci, ktorzy takiego szczescia nie mieli (wiekszosci Polakow), ucza sie metoda prob i bledow w miare awansu spolecznego. Niestety, czesto drogo to kosztuje.
      • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:50
        Idealnie jest, jesli tego naucza rodzice i rodzina, czyli gdy pochodzimy z grupy spolecznej gdzie takie gry spoleczne toczy sie stale.

        Nie uwazam takiej grupy spolecznej, w ktorej sie stale toczy jakies gierki za cos godnego nasladowania. Wiekszosc Polakow moze sie w takiej grupie gubic, ale taka grupa moze sie mylic np. w moim towarzystwie, bo nigdy nie daje odczuc komus, ze mi nie pasuje, ani poslowkiem, ani gestem czy spojrzeniem. To dla mnie punkt pierwszy etykiety towarzyskiej.
        • blond_suflerka Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 20:05
          kochanic.a.francuza napisała:

          > Idealnie jest, jesli tego naucza rodzice i rodzina, czyli gdy pochodzimy z grup
          > y spolecznej gdzie takie gry spoleczne toczy sie stale.
          >
          > Nie uwazam takiej grupy spolecznej, w ktorej sie stale toczy jakies gierki za c
          > os godnego nasladowania. Wiekszosc Polakow moze sie w takiej grupie gubic, ale
          > taka grupa moze sie mylic np. w moim towarzystwie, bo nigdy nie daje odczuc ko
          > mus, ze mi nie pasuje, ani poslowkiem, ani gestem czy spojrzeniem. To dla mnie
          > punkt pierwszy etykiety towarzyskiej.

          Może tu nie chodzi o takie gry-gierki ale gry w sensie nauka odczytywania emocji innych ludzi. Tzn. rodzice uczą komunikacji pozawerbalnej-dziś mama ma smutną minę i nie musi na głos mówić, że jest smutna. Uważni bliscy zauważa, otoczą tego dnia większym ciepłem, itd.
          • pmk_pmk Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 20:27
            Dokladnie.
            Poza tym jednak dzieciak sie uczy, ze mama i tata nie lubia cioci X, ale ja zapraszaja, bo... nie daja odczuc i wypada (slyszy rozmowy) a potem bez pudla czyta z mowy ciala a nawet z mikromimiki jak jest naprawde, bo zanim dorosl to juz z tembru glosu odczytuje prawdziwe intencje . W zyciu bedzie mu o wiele latwiej, niz komus czyja mama nie lubila cioci X, to sie z nia poklocila i przez dwadziescia lat nie rozmawialy (przyklady sa celowo przejaskrawione).
            • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 06:25
              A, czyli masz na mysli takie naturalne zachowania, chociaz smiesznie tu brzmi slowo "naturalne".
    • rekreativa Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 19:50
      Czuję się wywołana do odpowiedzi, bo to chyba o moim wpisie mowa.
      Co do tezy, że masa ludzi uzależnia ocenę własnej osoby od innych to nie jest ona bynajmniej moja, tylko psychologów. Oczywiście dojrzały dorosły człowiek powinien przejść na wewnątrzsterowność, ale w praktyce różnie to bywa. Jedni, których rodzice już "ustawili" do myślenia o sobie jak najniżej, będą się załamywać pod krzywym spojrzeniem sąsiadki, inni poczują się zdołowani, jeśli ich zacznie krytykować osoba bardzo bliska.
      Opinie ważnych w naszym życiu osób nie są nam obojętne. Problem w tym, że niektórzy w ten krąg osób ważnych wciągają dosłownie wszystkich.

      Co do tego, jak mnie kto ocenia, to z bliskimi osobami, czyli rodziną, przyjaciółmi, po prostu mówią mi w twarz, co myślą. Zatem wiem, co ich we mnie drażni, męczy czy denerwuje.
      Co do osób obcych, z którymi stykam się gdzieś tam okazjonalnie, nie wiem i akurat nie bardzo mnie to interesuje. Choć przyznam, że gdy byłam bardzo młoda, to trochę miałam z tym problem.
    • wielkafuria Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 20:11
      to chyba kwestia intuicji.
      w pracy zawsze jakos to wyczuwałam na odległosc.
      w życiu już tak prosto nie jest, rzadziej sie widzimy z ludźmi, kilka razy nacięłam się na "przyjaźń" :D
    • piataziuta Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 20:29
      1)nie jest trudno się tego domyśleć gdy się z kimś przebywa
      2)nieszczególnie mnie to obchodzi
    • akle2 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 20:35
      Chyba nie chciałabym wiedzieć. Jak słyszę, że ktoś mi obrabia du.pę, to zrywam kontakt z tą osobą.
    • jeriomina Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 20:36
      Ludzie, którzy uzależniają swoją wartość od tego, jak ich oceniają inni są pożałowania godni.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 20:47
      A umiesz określić inne kryteria wartości niż opinia innych ludzi?

      Jestem przekonany że 90% naszego poczucia wartości wypływa z innych.
      Jak to mówią beauty is in eye of beholder...

      Jedyny ludzie którzy są w stanie zdefiniować swoją wartość bez innych to autystycy...
      • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 06:34
        Umiem: wyliczam sobie co potrafie i wychodzi mi calkiem sporo. A im jestem starsza, punktow przybywa. Co ciekawe, to co ktos uwaza za moja wade, np na tym forum uslyszalam ze mam fiola na punkcie wygladu, ja uwazam za zalete-potrafie pozbyc sie wewnetrznego zaklamania i zaakceptowac wlasna proznosc:)
        Przeciez wiekszosc udzi nie zna nas na tyle dobrze, zeby nas obiektywnie ocenic. W pracy znaja tylko nasza prace i jej wartosc. Nie wiedza, ze jestesmy wrazliwi na cierpienia zwirzat np. W domu znaja tylko nasze prywatne oblicze. Wiedza, ze jestesmy artystami w kuchni ale w pracy jestesmy slabi (przyklady celowo przejaskrawione). W zwiazku z tym przejmowanie sie, ze w domu brat nas nie ceni albo ze w pracy nie znaja calego naszego jestestwa jest niefrasobliwe dosc.
        Poza tym, Polacy sa bardzo oszczedni w okazywaniu sobie szacunku czy chocby zainteresowania, wiec to chyba strasznie trudno podniesc czy popsuc sobie samoocene opiniami innych?
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 10:39

          kochanic.a.francuza napisała:

          > Umiem: wyliczam sobie co potrafie i wychodzi mi calkiem sporo. A im jestem star
          > sza, punktow przybywa.

          A jak oceniasz wartość danej umiejętności czy zdolności?

          > Co ciekawe, to co ktos uwaza za moja wade, np na tym for
          > um uslyszalam ze mam fiola na punkcie wygladu, ja uwazam za zalete-potrafie poz
          > byc sie wewnetrznego zaklamania i zaakceptowac wlasna proznosc:)

          A skąd bierze się ocena urody?

          > Przeciez wiekszosc udzi nie zna nas na tyle dobrze, zeby nas obiektywnie ocenic

          Nie mówimy że oni nas celnie oceniają. Tylko że ich jednostkowe wyrywkowe oceny są niezbędne dla naszej psychiki.

          >W pracy znaja tylko nasza prace i jej wartosc. Nie wiedza, ze jestesmy wrazli
          > wi na cierpienia zwirzat np. W domu znaja tylko nasze prywatne oblicze. Wiedza,
          > ze jestesmy artystami w kuchni ale w pracy jestesmy slabi (przyklady celowo pr
          > zejaskrawione). W zwiazku z tym przejmowanie sie, ze w domu brat nas nie ceni a
          > lbo ze w pracy nie znaja calego naszego jestestwa jest niefrasobliwe dosc.
          > Poza tym, Polacy sa bardzo oszczedni w okazywaniu sobie szacunku czy chocby zai
          > nteresowania, wiec to chyba strasznie trudno podniesc czy popsuc sobie samoocen
          > e opiniami innych?

          Autyzm gwarantem dobrego samopoczucia. :D

          Nie twierdzę że ocena szefa, klienta, kolegi czy męża wpływa w sposób fundamentalny na naszą samoocenę, ale ich oceny, spojrzenia i interakcja dają nam informację niezbędną do stworzenia swojej osoby w swojej świadomości.
          Polegania tylko na własnym osądzie jest bardzo niezdrowe psychologicznie.
          • po-trafie Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 16:53
            Zgadzam sie z kochanica i moge odpowiedziec Ci na te pytania po swojemu:

            > A jak oceniasz wartość danej umiejętności czy zdolności?

            Wg wewnetrznej skali: ktores umiejetnosci, zdolnosci czy cechy imponuja mi bardziej, cenie bardziej niz inne. Jesli widze je u siebie, oceniam je wysoko i jestem z nich zadowolona.
            Przykladowo: wysoko oceniam umiejetnosci logistyczno-organizacyjne. Jestem z siebie zadowolona, kiedy regularnie udaje mi sie urzadzac wyprawy dla grupy bliskich osob, ogarniajac transport, noclegi itp.

            > A skąd bierze się ocena urody?

            Oryginalnie pewnie z jakichs wzorcow z dziecinstwa czy dorastania, ale koncowy efekt jest taki, ze patrzac na jedno zdjecie, rysy twarzy, dobor ubran czy fryzure mysle sobie 'to mi sie podoba' a na inne 'to mi sie nie podoba'.
            Patrzac na swoja urode i styl ubierania sie, czy na zdjecia, proznie mysle, ze taki widoczek mi odpowiada. Nosze dosc ekstrawaganckie buty i wiele osob mowi mi, ze nigdy w zyciu by takich nie zalozylo lub wrecz ze dany fason mi nie sluzy. Nie zmienia to mojej opinii.

            > Polegania tylko na własnym osądzie jest bardzo niezdrowe psychologicznie.

            Pociagniete do zupelne skrajnosci i niepoddanie sie refleksji nigdy i pod wplywem nikogo - pewnie tak. Ale poleganie glownie na wlasnym osadzie, poki czlowiek jest z tym szczesliwy, wydaje mi sie calkiem zdrowe.
          • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 07.01.13, 13:03
            "A jak oceniasz wartość danej umiejętności czy zdolności?"

            Jak ugotuje i jest smaczne to oceniam wysoko. Jak wykonam zlecenie i ktos zaplaci, znaczy przydaje sie ludziom i potrafie cos zrobic, za co inni zaplaca.

            " A skąd bierze się ocena urody?"

            Patrze w lustro i widze przyjemna twarz.

            > Nie twierdzę że ocena szefa, klienta, kolegi czy męża wpływa w sposób fundament
            > alny na naszą samoocenę, ale ich oceny, spojrzenia i interakcja dają nam inform
            > ację niezbędną do stworzenia swojej osoby w swojej świadomości.
            > Polegania tylko na własnym osądzie jest bardzo niezdrowe psychologicznie.

            Tak samo niezdrowe jak poleganie tylko wyrywkowych opiniach otoczenia. Zgodzmy sie, ze i tutaj powinn a zostac zastosowana Arystotelesowska koncepcja zlotego srodka:)
      • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 06:44
        "Jestem przekonany że 90% naszego poczucia wartości wypływa z innych."

        To chyba zalezy od wieku, osobowosci i srodowiska.
        Wiem, ze sa tacy ludzie, ale ja do nich nie naleze. JAko dziecko bylam chowana bardzo neutralnie, ani szczegolnie ganiana, ani szczegolnie chwalona. Zawsze mialam o sobie dobre mniemanie, ale nie na tyle zeby zapasc w pyche. Oczywoscie zdarzali sie ludzie, ktorzy podkopywali to dobre mniemanie, jak i ludzie, ktorzy mnie utwierdzali w tym dobrym mniemaniu. Chwilowo ulegam i jednym i drugim, ale generalnie w srodku mam stala, dobra baze. Nigdy o sobie na serio nie pomyslalam "jestem beznadziejna".
        Czy ja jestem jakims wyjatkiem?
        • fuks0 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 16:09
          > Czy ja jestem jakims wyjatkiem?

          Nie.
          • kochanic.a.francuza Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 07.01.13, 13:06
            To milo.
    • alienka20 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 21:35
      Ja nauczyłam się zlewać krytykowanie we mnie tego, na co nie mam wpływu i próby układania mi życia pod każdym względem. Zlewam też fochy, że się nie dostosowuję do czyichś oczekiwań. Gdy ktoś mi zaczyna mędzić (najczęściej rodzice), że mogłabym zrobić to i to, aby poczuł się zadowolony zawsze odpowiadam, że mam inny pomysł/zdanie i zamierzam się go trzymać.
    • senseiek mamy to w dupie? :D 04.01.13, 21:37
      mamy to w dupie? :D
    • light_in_august Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 04.01.13, 21:47
      Może to zabrzmi źle, ale... opinia innych na mój temat za bardzo mnie nie interesuje, nie zastanawiam się nad tym. Nie siedzę ludziom w głowach i nie wiem, co naprawdę o mnie myślą. Mogę sobie tylko gdybac na podstawie ich zachowania, że jakoś bardzo źle nie myślą. Zresztą, co za różnica, przecież nie w świecie myśli funkcjonujemy, tylko czynów.
      A, ostatnio usłyszałam od znajomej, że w ciągu ostatnich lat zmieniłam się na lepsze - cokolwiek to znaczy...
    • facettt Wuj nas to obchodzi, Zlotko 05.01.13, 08:19
      jak oceniaja nas inni.

      No poza szefem w pracy.
    • berta-death Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 09:01
      Człowiek to zwierzę stadne, więc nic dziwnego, że o jego wartości świadczy to co inni o nim myślą. Im lepiej myślą, tym ma wyższą pozycję w stadzie i co za tym idzie większe szanse na przetrwanie. Taki atawizm.

      A to co inni myślą, to gołym okiem widać. Przecież człowiek jest wyposażony w zdolność dostrzegania cudzych stanów emocjonalnych i rozumienia cudzych motywów. Na ogół wie się, że jest się przez kogoś lubianym, szanowanym, cenionym. Wie się też, że ktoś nas nie lubi, olewa nas, czy wręcz nami pogardza. Takich psychopatów, co to potrafią się kamuflować i zainteresowany nie zauważa, że oni prosto w oczy zachowują się inaczej niż poza oczami, to raptem podobno 1% w społeczeństwie jest, reszcie ten manewr na ogół nie wychodzi.

      A jak już ktoś by chciał rozbierać to na czynniki pierwsze i doszukiwać się konkretów, to np chodzi o liczbę znajomych i przyjaciół oraz wartość tych ludzi i jakość znajomości. Czy są to ludzie, którzy nam i innym imponują, czy tylko ci, z którymi nikt inny nie chce się zadawać? Czy są to płytkie znajomości w stylu co słychać, jaka ładna pogoda, czy możemy na nich liczyć w przypadku kłopotów i czy oni mogą na nas liczyć jak im się coś przytrafi. I mam na myśli zarówno emocjonalne wsparcie jak i konkretne działania, np załatwienie czegoś trudnego do załatwienia. Czy spędzamy razem z nimi jakieś ważne okazje, zapraszamy się nawzajem na imieniny, urodziny, chrzciny, wesela, bywamy na wspólnych wakacjach i wypadach weekendowych? Czy i jakie prezenty od nich dostajemy i jakie im sami kupujemy? Itp.
      • j-k Tekst "zwierzecia stadnego" :) 05.01.13, 09:18
        Nie przecze, ze wielu takich jest - dla ktorych zdanie innych o ich samych - jest "bozyszczem".

        Jest jednak rowniez wielu takich, ktorzy ma ja to serdecznie w d...
        i dla ktorych jedyna miara jest ich wlasna praca, a znajomych dobieraja nie na zasadzie korzysci, ale gustu.
        • berta-death Re: Tekst "zwierzecia stadnego" :) 05.01.13, 10:05
          To się nie dzieje świadomie, tylko samo z siebie wychodzi. Na tej samej zasadzie wybiera się partnerów życiowych. Niby mało kto robi to ze świadomego wyrachowania a jednak są pewne stałe cechy, które sprzyjają temu, że ma się powodzenie albo się go nie ma, że jest sie postrzeganym jako atrakcyjna partia albo nie.
    • chienne_mechante_1 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 11:04
      Już dziewczęciem będąc zrozumiałam, że inni oceniają mnie według subiektywnych kryteriów, które nic wspólnego nie maja z moją prawdziwą naturą. Np. nieśmiałość i wynikający z niej dystans uważają za zadzieranie nosa. Potem ni stąd ni zowąd mówią: ojej, ty jesteś całkiem inna niż myślałam. A na jakiej podstawie tak o mnie myśleli?

      Już wtedy zaczęłam lekceważyć opinie innych. Skutek jest paradoksalny, bo w efekcie otrzymuję liczne pozytywne komunikaty zwrotne. Z czego wynikają, to już inna sprawa.
      Nauczyłam się też sterować tymi opiniami, a kiedy przekonałam się, jakie to łatwe, lekceważę je jeszcze bardziej. Bycie chienne mechante bardzo ułatwia życie.

      PS. Wbrew temu, co ktoś tu napisał, rodzice często krytykują udane dzieci ( uważając że to je stymuluje do bycia lepszymi) a chwalą nieudane ( żeby się nie czuły gorsze).
      • berta-death Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 11:23
        Nie ma czegoś takiego jak obiektywnie udane czy nieudane dziecko. W przyrodzie nie ma pojęcia lepszy gorszy, tylko lepiej przystosowany do warunków środowiska, bądź gorzej. Nie ma też czegoś takiego jak racjonalne i z góry zaplanowane działania, zwłaszcza wychowawcze. Ludzie najpierw coś robią a potem to racjonalizują. W związku z tym jak dziecko rodzica wkurza, nawet z jakiś irracjonalnych powodów, bo niby nie ma obiektywnego powodu do czepiania się a jednak nie wzbudza sympatii, to okazuje mu się niechęć a potem dorabia do tego ideologię.

        I odwrotnie jest tak tak samo, chociaż nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby ktoś kto rzeczywiście lubi i ceni własne dziecko, musiał odstawiać szopkę z chwalenia go celem podniesienia samooceny. Przecież nawet nie zauważy, że ten dzieciak gdzieś ma jakieś niedociągi albo skupi się na tym, co naprawdę mu się w tym dziecku podoba. A jak odstawia show i jeszcze o tym chlapie na prawo i lewo, to raczej nie nazwałabym to podnoszeniem samooceny, bo przecież sam zainteresowany i tak się domyśli, że starzy mają go za nic. Cała zabawa polega na tym, że rodzic ma mieć pełne przekonanie o tym, że spłodził ósmy cud świata, bo de facto tylko w taki cud warto inwestować i poświęcać się dla niego. Cały dobór naturalny na tym się opiera.
        • chienne_mechante_1 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 12:23
          berta-death napisała:
          > I odwrotnie jest tak tak samo, chociaż nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby ktoś
          > kto rzeczywiście lubi i ceni własne dziecko, musiał odstawiać szopkę z chwaleni
          > a go celem podniesienia samooceny.

          Rodzice rzadko postępują racjonalnie. To, ze czegoś sobie nie wyobrażamy, nie oznacza, ze to nie istnieje.

          A jak odstawia show i jeszcze o tym chlapie na prawo i lewo, to ra
          > czej nie nazwałabym to podnoszeniem samooceny, bo przecież sam zainteresowany i
          > tak się domyśli, że starzy mają go za nic.

          Niektórzy takie metody wychowawcze wynieśli z domu i wierzą w ich skuteczność.



          • berta-death Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 14:28
            W sumie z dwojga złego, to jak już ktoś żywcem nie potrafi we własnym dziecku znaleźć ani jednej pozytywnej cechy, którą mógłby uczciwie się zachwycać, to lepiej przyjąć strategię nieuczciwego chwalenia byle czego, niż gnębienia. To też wszystko zależy od kultury tych ludzi. Jeden nie potrafi się powstrzymać przed chamstwem i agresją, inny potrafi zacisnąć zęby i zachować się z klasą.

            I nie wydaje mi się, żeby istniał ktoś kto nie posiada żadnej cechy wartej rozwijania albo chociaż docenienia. Wszystko rozbija się o to, czy dziecko postrzega się przez pryzmat jego wad czy zalet. A to już w dużej mierze zależy od osobowości takiego potomka, czy potrafi sobie okręcić wokół palca otoczenie, czy wszystkich do siebie zraża. Małego Mozarta można gnębić za to, że dwóch zdań poprawnie nie potrafi sklecić, do dziesięciu zliczyć, kreski prostej namalować ani nawet szybko biegać a można też olać to do czego talentu nie ma i skupić się na tym, że jest muzycznym geniuszem.
        • good_morning berta nie denerwuj mnie jak jem, please ;P/nt 05.01.13, 14:56

    • xolaptop Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 15:24
      Taka reguła istnieje, lecz dotyczy ludzi o słabszej kostrukcji psychicznej.
    • rotkaeppchen1 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 15:40
      Ja generalnie jestem znacznie lepiej oceniana przez innych, niż przez siebie samą. Dużo od siebie wymagam i jestem wobec siebie krytyczna. Dotyczy to pracy i studiów. Oceną prywatną mojej osoby się nie przejmuje. Oczywiście czasem się zastanawiam, co ktoś o mnie myśli ale nie przejmuje się, jeżeli miało by to być myślenie negatywne. Najczęściej jestem jednak odbierana pozytywnie. A
      na to, co ktoś sobie o mnie myśli gdzieś w zakamarkach mózgu i tak nie mam wpływu.
      • megg29 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 08.01.13, 23:14
        A mnie guzik obchodzi jak mnie oceniaja inni. Jedyne, co moze byc mierzone, to efekty pracy zawodowej- to mnie obchodzi, bo potrzebne do tego, by utrzymac prace/dostac awans. Zadna inna ocena nie jest wazna.
        Trzeba patrzec na fakty, a nie dumac. Skoro np. wyszlam za maz w tym roku, to znaczy, ze sie komus podobam. Fakty sa wymiernikiem oceny. Sokor czlowiek ma znajomych, ktorzy do nego lgna, mimo ze nie jest milionerem, to zanczy ze jest sympatyczny, etc. Patrzec na fakty, a nie dumac.
    • fuks0 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 15:45
      Spora część ludzi uzależnia poczucie własnej wartości od od tego jak są oceniani przez inne osoby, ale jednak nie wszystkie.

      > Nie zgadzam sie, chocby dlatego, ze w swiecie ludzi doroslych, czyli konwenanso
      > w i hipokryzji, nie jest latwo odgadnac kto kogo jak ocenia. Wyobrazam sobie, z
      > e ktos mnie ceni, a moze sie okazac, ze zal mu jest mnie i okazuje mi szacunek
      > dla podniesienie mojego ego i vece versa.

      Dlatego też opiera się to na pozorach, a nie na tym co ktoś rzeczywiście myśli o danej osobie.
    • to.niemozliwe Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 19:03
      Nie da sie ocenic swojej wartosci bez interakcji z innymi. Wartosc to cecha, ktora wypada z porownania z czyms/kims innym.
      Natomiast czym innym jest samoocena. Do niej nie sa potrzebni inni.
      • po-trafie Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 19:54
        Czy umiesz stwierdzic, ze dowcip cie smieszy, jedynie przez porownanie z innymi dowcipami?
        Czy umiesz okreslic, ze obrazek ci sie podoba, jedynie przez kontrast z innymi obrazkami?
        Czy dana melodia podoba ci sie, danie smakuje, ksiazka trzyma z zapartym tchem jedynie w porownaniu z innymi?
        A moze potrzebujesz opinii innych, by okreslic czy cos ci smakuje lub nie?

        Jasne, ze z czasem i poszerzajacym sie wachlarzem doswiadczen i skala porownawcza sie zmienia, ale mysle ze tak jak mozna samodzielnie i w izolacji decydowac o wlasnych sympatiach i antypatiach, tak mozna ocenic wlasna wartosc. Nie bedzie to ocena obiektywna, ale nie uwazam, zeby cos takiego jak obiektywna ocena wartosci czlowieka istnialo. Bedzie to wiec tak samo dobra ocena wlasnej wartosci, jak kazda inna.
        • to.niemozliwe Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 05.01.13, 20:45
          Rozumiem, z tym, ze wartosc jest zawsze wzgledna, tzn. wzgledem czegos. Uncja zlota/$, wzrost/srednia populacji, itd...
          Zawsze jest ten punkt odniesienia. Maly Ksiaze zakochal sie w rozy, wydawala mu sie najpiekniejsza, bo...nie znal innych.:-)
          Nie potrzebuje innych ludzi (chyba to masz na mysli?), zeby wiedziec, czy cos mi smakuje, czy nie. Potrzebuje innych smakow, zeby nadac im wartosc smakowa, od najwiekszej - czekolada ;-), do najmniejszej....mydlo. :-D
          • po-trafie Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 10:23
            Wydaje sie wiec, ze rominelismy sie definicyjnie. Wartosc czlowieka nie jest dla mnie wartoscia hierarchiczna, tworzona jak jakis ranking. Nie umialabym uporzadkowac ludzi w szeregu od najwiekszej do najmniejszej wartosci i nie uwazam, zeby ktokolwiek mial takie prawo.

            Mowiac o ocenie wlasnej wartosci, mowie o umiejetnosci selekcji zbioru wartosci (tak jak prawosc czy slownosc), ktore umiem u siebie zobaczyc i umiem okreslic jako wg mnie pozytywne. Nieumiem sobie natomiast wyobrazic sytuacji, w ktorej patrzac na otoczenie mysle 'jestem sprawniejsza fizycznie, wiec bije swoja wartoscia halinke, a krystyna chyba umie lepiej sluchac wiec przebija mnie w rankingu'..

            Serio tak to oceniasz? Ciagla zabawa w lepszy-gorszy?
            • kalllka Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 10:52
              na aqwie jest watek o rownoleglym i szeregowym ( uwarunkowanie plcia) postrzeganiu i ukladaniu swiata przez kobiety i mezczyzn.
              nie iskrzy tam takze dlatego, ze nie wykorzystuje sie bezwzglednego zera
              w innym niz fizyczne ( matematyczne) aspekcie; no i zamienianie poczucia winy w lody domowej roboty nie jest domena tamtejszych pisakow.
              jak sie komu zechce zajrzec i porownac, to sporo dowiedziec mozna o wartosci liniowej jako dziedzinie funkcj (w zyciu kazdego czlowieka)
            • leokadiaxx Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 11:01
              Żyjemy w swiecie konwenansów i hipokryzji, dobrze powiedziane bo taka jest prawda.
              Samej zdarza mi sie z boku obserwować zachowania ludzi w stosunku do siebie, i faktycznie nie wiadomo co myśleć.Obserwuje np tesciowa i szwagierke,relacja niby wygląda na dobrą jest w niej oficjalny szacunek a nawet ewidentny podziw dla szwagierki i gdybym nie wiedziała co teściowa opowiada i jakie wyraza zdanie o szwagierce poza oczy byłabym pewna ze ma do niej duzy szacunek, aprobuje i podziwia.Najsmieszniejsze ze tak nie jest w rzeczywistości, odkąd weszłam do tej rodziny nie moge zrozumieć o co chodzi i po co to...
              • kalllka Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 11:09
                niekoniecznie jezyk ( tesciowej) wypowie szystko ( precyzyjnie) co pomysli glowa

                wystarczy zapytac i tesciowa ( oraz szwagierke) co i jak, mysla o tobie.
                • leokadiaxx Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 11:18
                  To był tylko przykład, bo takich realacji ktore obserwuje z boku jest wiecej,na prawdę bardzo często ludzie wysylaja zupelnie inne sygnały,tworza fasadę co innego myslac i co gorsza jeszcze wyrażają to prawdziwe zdanie na czyjs temat poza oczy.
                  Przypatrzcie się z boku relacjom międzyludzkim, takim ktore was nie dotyczą bezposrednio i wyciagnijcie wnioski, sa ciekawe.
                  • kalllka Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 13:01
                    w takim razie, a biorac pod uwage tresc watku) twoje obserwacje bez odpowiedzi (podpowiedzi) innych, sa pozbawione sensu.
            • to.niemozliwe Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 13:55
              Kto przedstawia dla Ciebie wieksza wartosc, Twoja matka, czy obca kobieta o takim samym imieniu i nazwisku, mieszkajaca 300 km od ciebie?
              • po-trafie Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 16:59
                Tak sformulowane pytanie brzmi dla mnie jak 'kto dla Ciebie bardziej, twoja mama czy obca kobieta' lub 'kto dla ciebie mocniej, twoj ojciec czy obcy facet' - we wszystkich trzech pytaniach brakuje kluczowego slowa. Bardziej co? Mocniej co? Wartosc w czym/do czego/jako kto?

                Gdyby pytanie brzmialo, kto bedzie dla mnie bardziej wartosciowym towarzyszem do pojscia w gory, stawialabym na obca kobiete, bo moja mama zdecydowanie odpada po 10m.
                Gdyby pytanie brzmialo, kto przedstawia dla mnie wieksza wartosc jako aurytet, bedzie to mama.
                Gdyby pytanie brzmialo, kto przedstawia dla mnie wieksza wartosc jako nauczyciel jazdy samochodem, ponownie stawiam na obca osobe, bo rodzicielka jest w tym temacie pozbawiona talentow.
                Tak jak mowilam wczesniej, nie ma dla mnie jeden skali jakiejs zewnetrznej 'wartosci' ktora moglabym zmierzyc siebie lub kogokolwiek wkolo.

                • to.niemozliwe Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 18:03
                  Slusznie, nie ma jednej skali, uniwersalnej. Jednak to nie oznacza, ze wartosciowanie sie nie odbywa poprzez odniesienie, porownanie czegos do czegos lub kogos do kogos. To jest sens wartosci. Zawsze jest skala porownawcza.
                  A gdyby pytanie brzmialo "Kto, jest wazniejszy w Twoim zyciu, biorac pod uwage wszelkie jego aspekty?" Twoja mama, czy obca kobieta, nazywajaca sie tak samo, to komu przypisalabys wieksza wartosc?
    • georgia241 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 11:19
      Jakoś rozpoznaję. Ludzie nie są wybitnymi aktorami, żebym nie mogła zauważyć, co czują. A jak wiem, co czują, mogę łatwo wywnioskować czy myślą dobrze czy źle.
      • aqua48 Re: Skad wiecie jak jestescie oceniani przez inny 06.01.13, 18:37
        Nie wiem, i co więcej nie obchodzi mnie to jakoś specjalnie...
    • wielki_czarownik Nie wiem i nie obchodzi mnie to. 06.01.13, 18:53
      Żyję tak, jak uważam za właściwe i mam w rzyci to, co inni sobie o mnie myślą. Krzywdy nikomu nie robię i to się tylko liczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka