Dodaj do ulubionych

slub koscielny z ateista

20.01.13, 22:53
Nie wiem jak jest, jesli ateista chce poslubic katolika- wiem, ze nieraz sa takie sluby mozliwe (slyszalem o jednym) ale trudne. Wtedy to niewierzacy sklada skrocone przyrzeczenie i nie przyjmuje komunii, ale uczestniczy w obrzedzie.
Zakladam, ze wiekszosc ludzi, szczegolnie kobiet, chce miec slub koscielny. NAtomiast gdy jedna strona jest ateista/agnostykiem, pojawia sie problem. czy wbrew sobie isc i spowiadac sie (swietokradczo zapewne) i mowic 'tak mi dopomoz boze wszechmogoacy' czy tez zablokowac slub koscielny. Tak zle i tak niedobrze.
Jak uwazacie, czy dzisiaj taka kwestia to szeroki problem? Jak jest rozwiazywany zwyczajowo?
czy faktycznie trudno jest zrobic tak, by byc w kosciele ale nieco 'stac z boku' i czy presja rodzin jest silna?
Obserwuj wątek
    • maitresse.d.un.francais Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:05

      Ależ spoko.

      Ateista nie musi przyrzekać nic związanego wiarą, nie podniecaj się.

      slub.wieszjak.pl/formalnosci-slubne/99101,Slub-koscielny-z-ateista.html
    • wersja_robocza Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:10
      kropidlo5 napisał:

      > Wtedy to niewierzacy sklada s
      > krocone przyrzeczenie i nie przyjmuje komunii, ale uczestniczy w obrzedzie.

      Biernie. I tak się to odbywa. Gdzieś jest problem?
      • maitresse.d.un.francais Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:12
        wersja_robocza napisała:

        > kropidlo5 napisał:
        >
        > > Wtedy to niewierzacy sklada s
        > > krocone przyrzeczenie i nie przyjmuje komunii, ale uczestniczy w obrzedzi
        > e.
        >
        > Biernie. I tak się to odbywa. Gdzieś jest problem?

        Autorowi chyba chodzi o to, że w kościele.

        Otóż NIE MA TAKIEGO PRZYMUSU.
        • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:21
          Dzieki za link. tak, wlasnie o czyms takim slyszalem w przypadku tego jednego slubu, o jakim slyszalem, ale slyszalem tez- co rowniez jest wspomniane- ze niejest latwo znalezc ksiedza ktory chce tak zrobic, no i kwestia presji rodzinnej i plotek (choc to mie powinno akurat zajmowac).
          Ciekawi mnie, na ile jest to powszechne. Statystycznie niewierzacych jest w Polsce ok 5%, niby malo, ale zarazem tez wynikaloby statystycznie, ze co dziesiaty slub= jedna ze stron to niewierzaca osoba. Jakos wydaje mi sie, ze wiele radziej niz 1/10 takie sluby sie odbywaja, z czego wynikaloby ze ateista zaciska zeby i udaje katolika.

          Drugie pytanie, o opinie czy takie zacisniecie zebow to blahostlka czy bol? Dla mnie byliby to nieco upokarzajace mowiac szcerze,
          • wersja_robocza Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:49
            kropidlo5 napisał:

            Drugie pytanie, o opinie czy takie zacisniecie zebow to blahostlka czy bol? Dla
            > mnie byliby to nieco upokarzajace mowiac szcerze,

            Słyszałam od jednego ateisty, że wziął ślub kościelny, ochrzcił dzieci i generalnie jak trzeba to się żegna znakiem krzyża, bo mu to nie robi różnicy czy się przed takim czy innym bożkiem pochyli. Robi to z uwagi na rodzinę. Bez skrupułów.
          • nie.mam.20 czego sie nie robi dla kobiety?? 21.01.13, 03:05
            udawalem religijnego, odbylem nauki, wyspowiadalem sie ku uciesze ksiedza, bo nie pamietalem formulek :D
            Kiecka byla dluga, biala z welonem.
            Malo tego ochrzcilem dzieci, zeby tesciowej dobrze zrobic.
            Jak czlowiek ma dobre serce, to i do kosciola pojdzie.
            Sam stosunek do religii, kleru itd nie ulegl zmianie. Ale mnie to kosztowalo niewiele, a kobita byla zachwycona.
            Bo plotek nie bylo. Od tej pory do kosciola chodzimy w celach turystycznych.
            • kropidlo5 Re: czego sie nie robi dla kobiety?? 21.01.13, 08:33
              nie.mam.20 napisał:

              > udawalem religijnego, odbylem nauki, wyspowiadalem sie ku uciesze ksiedza, bo n
              > ie pamietalem formulek :D
              > Kiecka byla dluga, biala z welonem.
              > Malo tego ochrzcilem dzieci, zeby tesciowej dobrze zrobic.
              > Jak czlowiek ma dobre serce, to i do kosciola pojdzie.
              > Sam stosunek do religii, kleru itd nie ulegl zmianie. Ale mnie to kosztowalo ni
              > ewiele, a kobita byla zachwycona.
              > Bo plotek nie bylo. Od tej pory do kosciola chodzimy w celach turystycznych.

              Niby tak, ale mozna odwrocic i powiedziec, ze jak kobieta faceta kocha to i w urzedzie slub wezmie.
              Udawanie predzej czy pozniej wyjdzie, a poza tym moze tez nieco chodzi o jakas wewnetrzna ambicje.
              • nie.mam.20 Re: czego sie nie robi dla kobiety?? 21.01.13, 11:00
                dla wyjasnienia, za moich czasow to sie szlo do rejestracji do USC, potem z kwitem do zakrystii. Teraz jest inaczej.
                powiedzmy, ze na uzytek wlasny zastosowalem Kodeks Boziewicza. KK i jego urzednicy nie maja zdolnosci honorowej, nie moga obrazic. Po mnie to splynelo jak po kaczce. Jakie wewnetrzne ambicje wzgledem KK? Traktujesz przedmiotowo.
                Mnie to nic nie kosztowalo, nie mialem zamiaru kruszc kopii o takie zuwno. Moze gdybym sie postawil? W sumie mielismy bardzo wypasiony slub cywilny. Ale, mnie to dyndalo.
                A w kosciele rodzina sobie poplakala, exy buzi-buzi, fajnie bylo.
                Natomiast, tam gdzie to wazne, to bylo w jedna strone. Moje dzieci sa przykladnymi ateuszami, na lekcje religii nie chodzily, na chrzcie sie ostalo. Slub byl corki byl sliczny i cywilny. Ja udawalem przez pol godziny, gdy ksiadz zarabial na colaska.
                Jakbym mial sobie klate zdepilowac, to bym przezywal, ale slub w kosciele?
                KAZDEGO dnia! Byle bylo z kim ;)
          • jowita771 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 11:51
            > Ciekawi mnie, na ile jest to powszechne. Statystycznie niewierzacych jest w Pol
            > sce ok 5%, niby malo, ale zarazem tez wynikaloby statystycznie, ze co dziesiaty
            > slub= jedna ze stron to niewierzaca osoba. Jakos wydaje mi sie, ze wiele radzi
            > ej niz 1/10 takie sluby sie odbywaja, z czego wynikaloby ze ateista zaciska zeb
            > y i udaje katolika.

            W swojej statystyce nie wziąłeś pod uwagę tych, którzy w ogóle nie biorą ślubu w kościele. Ostatnio czytałam statystyki z Gorzowa i wynikało z nich, że 48% ślubów zawarto w urzędzie. Pewnie część z tych osób później weźmie ślub i w kościele, ale jaka to może być część?
        • wersja_robocza Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:50
          Znaczy boi się wejść do kościoła. :P
    • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:16
      Jestem ateistką, mojemu facetowi zależało na ślubie kościelnym. Wzięliśmy tzw. slub jednostronny, czasem nazywany mieszanym. To żaden problem, nie było absolutnie żadnych trudności.
      • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:35
        > To żaden problem, nie było absolutnie żadnych trudności.

        Żaden problem!? A nie musiałaś przypadkiem podpisać sukienkowym lojalki, że będziesz się wypierać swoich poglądów wobec ewentualnych własnych dzieci? Bo coś mi się wydaje, że tzw. bezproblemowy ślub jednostronny czegoś takiego wymaga.

        Jak się z tym czujesz?
        • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:55
          Nie. Wyraziłam zgodę na wychowanie katolickie. To oznacza, że nie będę przeszkadzała w chodzeniu dzieci do kościoła, nie będę sprzeciwiała się zapisaniu na religię. Ale to nie oznacza, że nie bedę mogła powiedzieć dziecku, jak zapyta, jakie jest moje zdanie na ten temat. W związku z tym czuję się z tym bardzo dobrze, bo w tej sytuacji do końca pozostałam wierna sobie i swoim przekonaniom.
          • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:01
            > Wyraziłam zgodę na wychowanie katolickie. To oznacza, że nie będę przeszkadzała
            > w chodzeniu dzieci do kościoła, nie będę sprzeciwiała się zapisaniu na religię.
            > Ale to nie oznacza, że nie bedę mogła powiedzieć dziecku, jak zapyta, jakie
            > jest moje zdanie na ten temat.

            Ha! ha! To rewelacja! :D Muszę przyznać, spryciulo, żeś nieźle wywiodła sukienkowych w pole. :)
            • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:05
              W dodatku jest zapisane na piśmie u tych, jak to nazywasz - sukienkowych, że nie uznaję nauk kościoła w kwestii planowania rodziny, nie zgadzam się z nierozerwalnością małżeństwa i jeszcze coś, do czego miałam zastrzeżenia, już nie pamiętam dokładnie
              • klawiatura_zablokowana Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 13:49
                Poza tym te zapisy to i tak jest pic na wodę, bo one mają znaczenie tylko dla sądu kościelnego. W świetle prawa cywilnego rodzic ateista ma takie samo prawo wychowania dziecka jak rodzic katolik i nie wolno go dyskryminować ani nie może być przymuszany do praktyk religijnych, jeśli ni chce (np. nie musi przyjść na komunię dziecka i śpiewać w pierwszym rzędzie).
    • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:19
      A w ogóle skąd pomysł, że kobiety chcą mieć slub kościelny? Myślisz, że ateistów jest więcej wśród mężczyzn?
      • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:24
        Nie wiem jak autor, ale ja osobiście sądzę, że tak.
        • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:27
          Rzeczywiście, są jakieś statystyki wskazujące, że 30 proc polskich ateistów to kobiety, ale sa bardzo nieprecyzyjne, bo w zasadzie nikt tego u nas porządnie nie badał. Może się okazć, że w rzeczywistości ta różnica jest znacznie mniejsza.
          • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:36
            Osobiście badań nie przeprowadzałem, ale spośród znanych mi "niewierzących" wyraźnie większą grupę stanowią mężczyźni.
      • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:25
        leniwy_pierog napisała:

        > A w ogóle skąd pomysł, że kobiety chcą mieć slub kościelny? Myślisz, że ateistó
        > w jest więcej wśród mężczyzn?

        Nie o to chodzi. Z moje obserwacji wynika, ze kobiety w wiekszym stopniu sa zainteresowane, by 'ten dzien' wygladal odswietnie, uroczyscie. Bardziej czule na symbolike i oprawe. No a umowmy sie, slub cywilny w urzedzie a slub koscielny to jednak niebo i ziemia jesli chodzi o te kwestie. Szczegolnie w Polsce, gdzie slub cywilny jest traktowany jako cos w rodzaju wizyty w posredniaku, tylko koscielny jest uznawany za 'prawdziwy'.
        • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:32
          Mniej lektury slubnych forów proponuję:) Naprawdę poza wariatkami, które tam rozważają, czy odcień garnitury pasuje do odcienia włosów łonowych pana młodego są - i stanowią większość - normalne kobiety, dla których istotą ślubu jest mężczyzna, z którym go biorą. Ślub kościelny nie gwarantuje jakiejś specjalnej oprawy. Mało jest ładnych kościołów, w większości kicz wali po oczach tak, że równie dobrze można by brać ślub na środku bazaru. Ale pewnie dla panien młodych w sukniach z Centrum mody w Nadarzynie i tipsami od pani Mariolki to sam szyk. A dla kobiet, które jakieś wyczucie stylu mają to między przeciętnym urzędem a przeciętynym kościołem różnicy nie ma jeśli chodzi o oprawę.
          • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:41
            no tak, wiem ze sa takie kobiety, ale wiele jednak ma cisnienie na 'oprawe' plus rozne kolezanki i ciotki podkrecaja atmosfere, tak ze moze byc ciezko nawet 'normalnej' a co do kosciolow i ich walorow estetycznych to owszem, czesto sa to kicze (glownie koscioly z ostatnich 30 lat)ale czasem piekne miejsca, zalezy, szczegolnie te stare maja 'atmosfere', poglos, przestren, organy, mahon i stare farby- no w urzedzie tez sa stare farby, ale innego rodzaju haha
            • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:56
              My akurat braliśmy ślub w wyjątkowo klimatycznym i starym kościele, ale takich jest w Polsce tylko kilka. A urząd też może być estetyczny, choć nie ma w tym wielowiekowej historii. Tak czy inaczej to jest najmniej istotne w czasie ślubu.
              • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:24
                > My akurat braliśmy ślub w wyjątkowo klimatycznym i starym kościele

                To może mała lista towarzyszy sowieckich, którzy również mieli śluby w wyjątkowo klimatycznych starych kościołach: Włodzimierz Iljicz Uljanow ps. „Lenin”, Feliks „Edmundowicz” Dzierżyński (ten to w Krakowie, i to wiem nawet, w którym kościele), Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili ps. „Koba”, znany w latach późniejszych jako Stalin.

                Jak widać, wielu ateistów brało śluby kościelne, trafiłaś do zacnego grona. :)
                • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 01:08
                  Forma;lnie rzecz biorąc, ja nie miałam ślubu kościelnego tylko ślub w kościele.
        • demonii.larua Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 18:07
          A skąd. Śluby cywilne to teraz z pompą można robić i sukni białej itd.
          • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 18:25


            demonii.larua napisała:

            > A skąd. Śluby cywilne to teraz z pompą można robić i sukni białej itd.

            Pewnie i mozna, ale sila przyzwyczajen.
    • rekreativa Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:25
      Znajdź sobie ateistkę do pary i po sprawie.
      • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:32
        rekreativa napisała:

        > Znajdź sobie ateistkę do pary i po sprawie

        haha serce nie sluga. Zreszta ja nie jestem wojujacym ateista w typie ruchu palikota, po prostu sam nie wierze ale nie przeszkadza mi jak ktos wierzy, nawet potencjalna zona, a nwet i nie mialbym nic przeciw chrzszceniu dzieci i 'katolickiemu wychowaniu', ja bym wyjasnil swoj swtiatopoglad jakby byly dorosle.
        • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:39
          I przez ten cały czas byś je okłamywał? Odstawiałbyś szopki?
          • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:45
            wolverine_14 napisał:

            > I przez ten cały czas byś je okłamywał? Odstawiałbyś szopki?

            Nie. Nie chodzilbym do kosciola na pokaz albo klekal przed obrazami- bym raczej stal z boku, a na pytanie odpowiadal na poziomie rozwoju dziecka, toc nie strzele 5 latkowi wykladu o metodach poznania:)
            Zarazem moze i dziecku latwiej objasnic swiat na religijno, tak jak ze swietym mikolajem, a jak dorosnie i zacznie myslec abstrakcyjnie moge wtedy pogadac na serio, choc oczywiscie pachnie to troche takim nabijaniem w butelke, no ale jak cos- zwale na matke:)
            • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:51
              5- latkowi nie, ale z 8, 10, 12 czy 15-latkiem można już porozmawiać nieco poważniej. A dziecko też może pytać czemu nie klękasz, czemu nie przyjmujesz sakramentów, czy też czemu nie chodzisz do kościoła.
              • alienka20 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 13:43
                Można po prostu odpowiedzieć: "tata jest niewierzący, a niewierzący nie modlą się i nie przyjmują sakramentów". Zwłaszcza, że w tym drugim przypadku byłoby to świętokradztwo. O braku wiary trudno jest dyskutować, to trzeba po prostu przyjąć do wiadomości bez zbędnego tłumaczenia. Nie można wymagać od ateistów tłumaczenia się z braku wiary, tak samo nie ma sensu pytać chrześcijanina/muzułmanina, dlaczego wierzy w "bajki". Wypada od początku wpajać, że ludzie są różni i wierzą w różne rzeczy: Boga, różowe jednorożce czy UFO i trzeba to uszanować.
                • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 18:28
                  A wtedy dziecko: "A dlaczego tatuś nie wierzy?" :)

                  I jak tatuś zacznie dziecku tłumaczyć, przedstawiać swoje zdanie, to można to już podciągnąć pod swego rodzaju "przeszkadzanie". Takie dziecko później może chcieć być takie jak tatuś i także nie będzie chciało chodzić do kościoła czy przyjmować sakramentów.

                  > Nie można wymagać od ateistów tłuma
                  > czenia się z braku wiary, tak samo nie ma sensu pytać chrześcijanina/muzułmanin
                  > a, dlaczego wierzy w "bajki".

                  Dlaczego? Ja uważam, że można.
                  Czasami można dojść do ciekawych konkluzji.

                  > Wypada od początku wpajać, że ludzie są różni i w
                  > ierzą w różne rzeczy: Boga, różowe jednorożce czy UFO i trzeba to uszanować.

                  Uszanować tak, tylko nie widzę powodu by traktować "wierzenia" czy poglądy jednych jako ważniejsze od poglądów/wierzeń innych. A takie oczekiwania widzę tu i ówdzie.
                  • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 18:30
                    No tak, czasem nawet agnostycy i ateisci tlumacza sie w ten sposob, wstydzac sie niejako swoich pogladow- pamietam Kwasniewski zapytany o te kwestie powiedzial, ze 'nie dostapil laski wiary', czyli ze jest jakby kulawo-garbaty (choc na ile to mowil spontanicznie a na ile pod kampanie ukladal to nie wiadomo).
                  • alienka20 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:44
                    Ja bym się wtedy dziecko spytała, dlaczego nie smakuje mu jakieś jedzenie, a mnie tak - odpowiedź? Gusta są po prostu różne, podobnie z wiarą. Mnie takie tłumaczenie kojarzy się z poczuciem winy i wyjaśnianiem, że nie jest się wielbłądem. Jeżeli drugi rodzic traktuje małżonka z szacunkiem, to myślę, że przyjmie też, że dzieci z czasem odnajdą własną drogę.
                    U mnie rodzice nie przyjmowali sakramentów, bo mieli tylko ślub cywilny, mama była raczej wierząca i to ona nas uczyła wszystkiego.
                    Przyjęłam do wiadomości, że nie mogą przyjmować komunii i nie poruszałam tego, nie krytykowałam wiary bądź niewiary, ale hipokryzję już później zaczęłam wytykać, gdy słyszałam krzywe gadki na ten temat i robiła się jeszcze większa awantura :P.
        • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:57
          Jak ludzie są dojrzali to kwestia wiary i ateizmu nie jest poważnym problemem.
    • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:31
      > NAtomiast gdy jedna strona jest ateista/agnostykiem, pojawia sie problem. czy wbrew
      > sobie isc i spowiadac sie (swietokradczo zapewne) i mowic 'tak mi dopomoz boze
      > wszechmogoacy' czy tez zablokowac slub koscielny. Tak zle i tak niedobrze.

      Cóż „ateiści” i „agnostycy” chodzą na pasku religiantów, więc niech uczestniczą również w ich śmiesznych obrządkach. Na wypadek gdyby ktoś miał zamiar nie wiedzieć, o co chodzi: otóż „ateiści” i „agnostycy” nie wiedzieć czemu dali sobie narzucić optykę wyróżniającą koncepcję „Boga” na tle innych irracjonalizmów.

      Niech więc mają za swoje. :)

      Ja w każdym razie już widzę te przyszłe pokolenia, zrywające boki z „ateistów” i „agnostyków”. Kiedy ludzkość odłoży już religianctwo ad acta – a jestem przekonany, że tak będzie, o ile tylko islamiści nie narzucą całej Europie swoich pomysłów – ich postawy będą po prostu śmieszne i niezrozumiałe, a cała pseudofilozoficzna makulatura powstała w tej sprawie będzie się nadawała do śmieci.

      Panie Boże, jestem Ci wdzięczny, że uczyniłeś mnie niedowiarkiem i być może sceptykiem, a nie ateistą, agnostykiem bądź religiantem.
      • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:33
        A co takiego śmiesznego jest w byciu ateistą?
        • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:41
          > A co takiego śmiesznego jest w byciu ateistą?

          A co takiego śmiesznego w byciu areinkarnistą?
      • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:37
        Zgoda, ze ateizm to jest koncepcja nie istniejaca bez teizmu, ale agnostycyzm (akurat moj poglad) to inna para kaloszy. agnostycyzm to wlasnie 'niedowiarstwo', nie wiem czemu to przeciwstawiles.
        • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:51
          > Zgoda, ze ateizm to jest koncepcja nie istniejaca bez teizmu

          O cholera. Od pięciu lat z okładem (tj. od kiedy zauważyłem, że coś tu nie gra) zastanawiam się, jak wyrazić to, o co mi idzie: piszę, piszę i nie mogę dojść do istoty rzeczy. Tobie się to udało w jednym zdaniu. Tak! właśnie! świetnie powiedziane! Ateizm nie istnieje bez teizmu. Otóż to. :)

          > agnostycyzm to wlasnie 'niedowiarstwo', nie wiem czemu to przeciwstawiles.

          Z prostego powodu: w praktyce okazuje się, że tacy agnostycy są agnostykami wyłącznie gdy idzie o Pana Boga. Jeśli zaś zaproponować im jakąś inną koncepcją, dajmy na to: reinkarnację, pamięć wody czy Niewidzialnego Różowego Jednorożca – nagle ich agnostycyzm jakoś wyparowuje; pukają się w głowę i pytają, jak w ogóle można wierzyć w coś równie niedorzecznego. Ale co do Pana Boga, ooo! tu już pełen agnostycyzm: nie wiadomo, nie można mieć pewności, trzeba zachować obiektywizm itd.

          Śmieszne jest to was, kolego. I koleżanki.
      • nie.mam.20 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 03:16
        ateizm, agnostycyzm, tumiwisizm - ten ostatni w zasadzie wyczepuje temat ;)
        to tak, jak brak duzych liter na poczatku zdania.
        Da sie bez tego zyc.
    • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:34
      Generalnie nawet jeżeli będzie to ślub jednostronny, to i tak najprawdopodobniej będzie świętokradztwem. Niewierzący musi przyrzec, że nie będzie "przeszkadzał" w wychowaniu dziecka w zgodzie z KK. Nie sądzę, żeby znalazło się dużo osób, które by to przyrzekły szczerze. Większość rodziców jednak chce mieć jakiś wpływ na kształtowanie się światopoglądu swoich dzieci.
      • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:41
        Wyobraź sobie, że ja nawet w takim protokole, co się spisuje z księdzem przed ślubem byłam stuprocentowo szczera i zaznaczyłam, że nie zgadzam się w peł ni z zasadą nierozerwalności małżeństwa i z kilkoma innymi rzeczami. I slub wzięliśmy bez przeszkód. A jeśli chodzi o wychowan ie dzieci to mamy to obgadane: jak będziemy mieli dzieci to on w pełni odpowiada za wychowanie religijne, chodzenie do kościołs i zapisanie na religię. Ja się nie wtrącam.
        • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:56
          A jak Ciebie będzie to dziecko pytało o kwestie boga, wiary, Twojej wiary, to co odpowiesz?

          Dlaczego uznałaś, że Twoje poglądy w sprawie "wiary" są "gorsze" czy też mniej ważne od poglądów Twego męża?
          • wersja_robocza Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:59
            wolverine_14 napisał:

            > Dlaczego uznałaś, że Twoje poglądy w sprawie "wiary" są "gorsze" czy też mniej
            > ważne od poglądów Twego męża?

            Dlaczego miałaby uznać za gorsze? Moze uznała, że jeśli mąż chce wychować dzieci po katolicku to nie będzie mu ani pomagać, ani uniemożliwiać tego. I nie zamierza toczyć domowej wojny wyznaniowej. I tyle.
            • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:04
              > Dlaczego miałaby uznać za gorsze?

              Dlatego, że swoją decyzją doprowadzi do tego, że dzieci będą wychowywane według jego światopoglądu, a nie jej. A dla dzieci chyba powinno się chcieć jak najlepiej, a co za tym idzie jak najlepiej wychować :)
              • wersja_robocza Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:07
                wolverine_14 napisał:

                > Dlatego, że swoją decyzją doprowadzi do tego, że dzieci będą wychowywane według
                > jego światopoglądu, a nie jej. A dla dzieci chyba powinno się chcieć jak najle
                > piej, a co za tym idzie jak najlepiej wychować :)

                I myślę, ze Pierogowi właśnie dobro dzieci przyświeca dlatego nie zamierza toczyć z ich ojcem sporów o wiarę. Ani mu nie będzie pomagać, ani przeszkadzać. To najlepsze wyjście. Dla dzieci i dla nich obojga.
                • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:23
                  > I myślę, ze Pierogowi właśnie dobro dzieci przyświeca dlatego nie zamierza tocz
                  > yć z ich ojcem sporów o wiarę. Ani mu nie będzie pomagać, ani przeszkadzać. To
                  > najlepsze wyjście. Dla dzieci i dla nich obojga.

                  Najlepsze, to zdaje się by było jakby "tatuś" musiał się dostosować.
                  • alienka20 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 14:10
                    A dlaczego tatuś musi się dostosować? Dla niektórych osób wiara jest ważna, chcą wziąć ślub kościelny, by żyć bez grzechu i jeśli druga osoba nie ustąpi, to tego ślubu nie dostaną. Ślub z wierzącym w kościele, a potem dywersja przy wychowywaniu dzieci dają dużą szansę na konflikt w rodzinie. W takich kwestiach wypada iść na kompromis i nie wywoływać zbędnych wojen.
                    U mnie w domu jakaś schizofrenia pod tym względem panowała i nie zamierzam czegoś podobnego fundować swoim dzieciom. Z jednej strony wyśmiewanie i obrażanie uczuć religijnych, z drugiej zaskoczenie i bunt, że dorosłe dzieci idą swoją drogą i nie zamierzają brać ślubów, chrzcić dzieci itd, "bo taki mamy zwyczaj".
                    • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 18:41
                      > A dlaczego tatuś musi się dostosować?

                      A dlaczego mamusia?

                      > Dla niektórych osób wiara jest ważna, chc
                      > ą wziąć ślub kościelny, by żyć bez grzechu i jeśli druga osoba nie ustąpi, to t
                      > ego ślubu nie dostaną.

                      Dla niektórych osób niewiara jest ważna, nie chcą brać ślubu kościelnego (czy jakkolwiek inaczej go nazwać), ponieważ maję negatywny stosunek do danej wiary, organizacji czy też po prostu z powodu zasad którymi się kierują.

                      > W takich kwestiach wypa
                      > da iść na kompromis i nie wywoływać zbędnych wojen.

                      Tylko dlaczego na ustępstwa ma zawsze iść ta druga strona?

                      > U mnie w domu jakaś schizofrenia pod tym względem panowała i nie zamierzam czeg
                      > oś podobnego fundować swoim dzieciom.

                      Popieram zamiary.
              • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:07
                Dzieci będą wychowywane też według mojego światopoglądu. A jego podstawy to: szacunek dla innych ludzi i istot żywych, wierność, uczciwość, lojalność, patriotyzm, dążenie do rozwoju i zdobywania wiedzy.
                • wersja_robocza Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:09
                  leniwy_pierog napisała:

                  > Dzieci będą wychowywane też według mojego światopoglądu. A jego podstawy to: sz
                  > acunek dla innych ludzi i istot żywych, wierność, uczciwość, lojalność, patriot
                  > yzm, dążenie do rozwoju i zdobywania wiedzy.

                  Wykapani luteranie.:P
                  • krakoma Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:11
                    katolik tez, czemu nie?
                    • wersja_robocza Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:12
                      Ten samorozwój, dążenie do wiedzy... jakoś mi zgrzyta w katolicyzmie. :>
                • krakoma Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:09
                  wszystko ok, tylko po co ten patriotyzm?
                  • wersja_robocza Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:10
                    krakoma napisała:

                    > wszystko ok, tylko po co ten patriotyzm?

                    A to coś niedobrego?
                    • krakoma Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:17
                      patriotyzm, nacjonalizm, niechec do innych z samego wzgledu ich pochodzenia. przeciez to mniej lub wiecej przypadek, gdzie sie urodzimy. +duma z niewlasnych osiagniec.
                      • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 01:06
                        Gratuluję każdemu, kto znajdzie u mnei choćby cień niechęci do kogokolwiek ze względu na pochodzenie.
                      • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 12:49
                        krakoma napisała:

                        > patriotyzm, nacjonalizm, niechec do innych z samego wzgledu ich pochodzenia. pr
                        > zeciez to mniej lub wiecej przypadek, gdzie sie urodzimy. +duma z niewlasnych o
                        > siagniec

                        Ja robie takie rozroznienie: patriotyzmem nazywam zwyczajna lojalnosc wobec wlasnego kraju, a nacjonalizmem narcystyczne (lub wywolane wypartymi kompleksami) uwielbienie do kraju.
                        Lojalnosc wobec kraju i milosc oparta na tejze lojalnosci i pewnym sentymencie i realnym zwiazku nie wiaze sie z niechecia wobec innych- tak jak falt, ze kochasz swoja rodzine czy rodzicow nie kaze ci nienawidziec innych rodzin i rodzicow.
                        Lojalnosc to po prostu obo sentymentow poczucie obowiazku i przyzwoitosci, pewnej troski o dobrwo wspolne i tradycje.
                        Nacjonalizm z kolei to jest choroba psychiczna w moim przekonaniu. Jedynym usprawiedliwieniem widze sytuacje opresji- gdy narod jest uciskany przez inny i rodzi sie jakis nacjonalizm, ale nacjonalizm imperialny to aberracja.
                  • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:13
                    Jak ktoś tego nie czuje, to mu nie wytłumaczę. Kocham ten kraj, chcę dla Polski jak najlepiej, chce swoim dzieciom przekazać wiedzę o historii naszego narodu, pokazać, że Polska jest czymś, dla czego warto pracować i o co warto walczyć. Nie musisz się zgadzać, ale dla mnie patriotyzm jest ważnym elementem światopoglądu.
                • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:36
                  > Dzieci będą wychowywane też według mojego światopoglądu.

                  Ale jednak nie on będzie wiodący, taka sytuacja jest równoznaczna z marginalizacją jego wpływu na wychowanie dzieci.

                  > A jego podstawy to: sz
                  > acunek dla innych ludzi i istot żywych, wierność, uczciwość, lojalność, patriot
                  > yzm, dążenie do rozwoju i zdobywania wiedzy.

                  O ile ta lojalność, to nie ślepa lojalność, a ten patriotyzm nie jest równoznaczny skrajnemu nacjonalizmowi, to mogę przyklasnąć i życzyć powodzenia.
          • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:01
            Jak dziecko mnie zapyta to odpowiem, że moim zdaniem nie istnieje nic poza tym, co widzimy. W sprawach dotyczących Boga będę odsyłać do ojca tłumacząc, że ja w to nie wierzę.
            A uznałam, że te rzeczy są mniej ważne mniej więcej z tego samego powodu, dlaczego kwestie dopasowania firanek do koloru ścian leża w gestii mojego męża. Dla niego to jest ważne, mnie to totalnie zwisa i jest obojętne, wiec on wybiera.
            • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:06
              > Jak dziecko mnie zapyta to odpowiem, że moim zdaniem nie istnieje nic poza tym, co widzimy.

              To się potem nie zdziw, jeśli zostanie na drugi rok nie tylko z religii, ale i z fizyki. ;)
              • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:09
                Jak moje dziecko będzie uznawało mnie za najwyższy autorytet w wieku, gdy ma się już lekcje fizyki to uznam, że zostało podmienione w szpitalu i pójdę z reklamacją.
                • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:15
                  > Jak moje dziecko będzie uznawało mnie za najwyższy autorytet w wieku, gdy ma się
                  > już lekcje fizyki to uznam, że zostało podmienione w szpitalu i pójdę z reklamacją.

                  :)

                  No, tylko że chyba w takim wieku to już reklamacji „nie uwzględnia się”. Byłoby to wręcz nieludzkie, jak sądzę. :/
        • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 20.01.13, 23:58
          > A jeśli chodzi o wychowan ie dzieci to mamy to obgadane: jak
          > będziemy mieli dzieci to on w pełni odpowiada za wychowanie religijne, chodzenie
          > do kościołs i zapisanie na religię. Ja się nie wtrącam.

          I z tego, u diabła, jesteś taka dumna!?

          Śp. Aleksander Sołżenicyn, kiedy skończyło się śledztwo w jego sprawie, był przekonany, że się całkiem nieźle wykpił, i z takim też uczuciem poszedł do łagru. Dopiero wiele lat później, podczas rehabilitacji, gdy dano mu do przeczytania protokoły, złapał się za głowę – jak mógł godzić się na coś takiego i jeszcze sądzić, że nieźle mu poszło!?
          • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:04
            A gdzie napisałam, że jestem dumna? Dla niego jest to istotna kwestia, mnie to zwisa. Chce, żeby dziecko chodziło na religię to niech chodzi. Chce je prowadzać do kościoła? Luuz, dla mnie wolne dwie godziny w niedzielę i spokój.
            • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:13
              > Dla niego jest to istotna kwestia, mnie to zwisa.

              Tak, i właśnie m.in. dzięki takiemu podejściu, jak ja to nazywam, sukienkowi trzęsą tym krajem. Dlatego mamy krzyże wszędzie, gdzie tylko się da jakiś powiesić; dlatego mamy kler na wszystkich możliwych uroczystościach państwowych; dlatego łożymy na tę zbrodniczą organizację, jaką jest Kościół katolicki, kilka procent swoich podatków; i tak dalej.

              Na tej zasadzie to nigdy się od męczącej władzy „pasterzy” nad naszymi „duszami” nie uwolnimy.
              • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:16
                Ale dla mnie dwa skrzyżowane patyczki z figurką zyda mają takie samo znaczenia jak powieszenie portretu Dody. Walczyć z tym nie będę.
                • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 00:21
                  Nie będziesz "walczyć", to będziesz płacić, to będziesz się dostosowywać do niemal wszystkiego do czego zechcą byś się przystosowała..
                  • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 01:13
                    Wiesz, może to kwestia tego, że żyję w dużym mieście, ale nie widzę niczego, do czego miałabym się przystosowywać. Jeśli chodzi o płacenie, masz zapene na myśli podatki. płacę też na wiele gorszych rzeczy; na Donalda i spółkę, na nieefektywne służby itp. Takie uroki zycia w państwie.
                    • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 01:46
                      > Wiesz, może to kwestia tego, że żyję w dużym mieście, ale nie widzę niczego, do
                      > czego miałabym się przystosowywać.

                      Ależ przecież dokładnie w tej sytuacji się dostosowujesz: z racji nacisków swego męża (i być może nie tyle jego) zrezygnowałaś z możliwości przekazywania swoim dzieciom swojego pełnego światopoglądu.

                      Dzieci w szkole muszą się dostosowywać. Mieszkańcy muszą także, popatrz sobie ile jest świąt kościelnych, a ile państwowych. Popatrz ile jest kościołów, myślisz że z czyjej kasy są budowane? Czy kk kupuje działki? Nie, dostają je za przysłowiową złotówkę. Zamiast kościoła można by chociażby postawić przedszkole, czy coś innego służącego mieszkańcom. Ale jak burmistrz/radni nie dadzą, to ich ksiądz z ambony napiętnuje.

                      > Jeśli chodzi o płacenie, masz zapene na myś
                      > li podatki. płacę też na wiele gorszych rzeczy; na Donalda i spółkę, na nieefek
                      > tywne służby itp. Takie uroki zycia w państwie.

                      Ale te "inne rzeczy" mają służyć w zamierzeniu wszystkim obywatelom. Poziom "tych rzeczy" jest oczywiście nie do końca taki jaki by większość obywateli chciała, ale to jest już inna sprawa kaloszy.
                      Z tym, że tutaj także warto aktywnie działać, pokazywać rządzącym czego od nich oczekujemy, a czego nie. Jeżeli ludzie dalej nie będą głosować, będą uciekać od polityki, to tą polityką zawładną jakieś grupy ludzi, którzy nie boją się prezentować własnego zdania, i nawet jeżeli będą prezentować zdanie mniejszości to swą krzykliwością będą sprawiać wrażenie grupy reprezentującej poglądy większości. Będą sprawiać, ponieważ pozostali wsadzą głowy w kubeł.
                      Zresztą już takie grupy są, 2-3 z niby-prawa, i 1-2 z niby-lewa. Środek jest kompletnie niewidoczny.

                      Kasa idąca na zw, to kasa dzięki której w Polsce bogaci się głównie jedna organizacja, w ten sposób pomagasz tejże organizacji indoktrynować innych obywateli, zdobywać/utrzymywać władzę, narzucać jej wymyślone zasady wszystkim obywatelom. Bierna postawa, to jej wspieranie. Gdyby nie kompletnie bierna i konformistyczna postawa takich osób jak Ty moglibyśmy żyć obecnie w znacznie zdrowszym państwie.
                      • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 08:40
                        Nie było żadnych nacisków. Czasy małżeństw aranżowanych się skończyły i to był mój wolny wybór, z jakim mężczyzną wchodzę w związek i na jakich zasadach. Poza tym nie uniemożliwiłam sobie przekazywania dzieciom swojego światopoglądu. Jedynie mam nie przeszkadzać mężowi w przekazywaniu jego światopoglądu, nic więcej. Tak nawiasem mówiąc to jest to gwarantowane konstytucyjnie, więc to akurat nie jest żadną łaską z mojej strony.

                        • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 18:48
                          Nie twierdzę, że ktoś Ci przystawiał lufę pistoletu do skroni.

                          Niemniej czy jeżeli Twe serce (albo coś innego) by skradł nie-chrześcijanin, gdyby w środowisku, w którym się obracasz nie było oczekiwań odnośnie tego że należy brać śluby kościelne, chrzcić dzieci i wychowywać je mniej lub bardziej zgodnie z zasadami kk, to czy także w planach miałabyś wzięcie ślubu kościelnego, ochrzczenie dzieci, posłanie ich na religię i wychowywanie ich zgodnie z zasadami kk?
                          Na podstawie tego co pisałaś wnioskuję, że nie. A co za tym idzie jednak uległaś pewnej presji społecznej czy emocjonalnej.
                          • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:14
                            Gdyby to był dla mnie problem i wymagałoby to poddania się presji to po prostu nie zdecydowałabym się na taki związek.
                            Zresztą uważam, że w ogóle związek na tym polega, ze trzeba widzieć nie tylko siebie, ale też potrzeby drugiej osoby. Natomiast jeśli chodzi o oczekiwania rodzinne czy społeczne to kto mnie zna wie, że próba wywarcia na mnie jakiejkolwiek presji mija się z celem;)
                            Nie miałam nigdy w planach wzięcia ślubu kościelnego i nie wzięłam go. Wzięłam ślub cywilny, który tylko dla mojego męża jest jednocześnie ślubem kościelnym. Dla mnie nie.
                            • krakoma Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:17
                              Wzięłam
                              > ślub cywilny, który tylko dla mojego męża jest jednocześnie ślubem kościelnym.
                              > Dla mnie nie.

                              tzn jak to wyglada? xiadz im usc?
                              • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:21
                                To znaczy, że w czasie ślubu strona wierząca przysięga na boga, poza tym modli się, klęka, śpiewa, przyjmuje komunię - bierze pełny udział we mszy. Osoba niewierząca nie wykonuje żadnych gestów religijnych, a słowa przysięgi wypowiada bez części odwołującej się do religii. Ktoś tu już opisywał taki ślub.
                                • krakoma Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:25
                                  a no. ale koscielny, bo w kosciele.
                                  • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:34
                                    A ślub cywilny organizowany w ogrodzie jest ślubem ogrodowym? Ślub kościelny w szpitalu szpitalnym? Rodzaj ceremonii to jedno, a miejsce to coś innego.
                                    • krakoma Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:41
                                      spoczko. tylko sporo ludzi decyduje sie na koscielny bynajmniej nie z powodu wiary, a wlasnie ambientu.
                                      • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:45
                                        Ale Ty piszesz o sytuacji, że ateista udaje katolika i bierze ślub kościelny.
                                        Śluby mieszane są dla par, w których jedna strona jest niewierząca, ale nie zameirza niczego udawać.
                                        To zupełnie różne sytuacje.
                                        • krakoma Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:48
                                          mnie chodzilo tylko o nomenklature. napisalas, ze nie bralas koscielnego, ale bralas w kosciele. czy poza duchownym byl tez ktos z usc?
                                          • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:50
                                            Nomenklatura jest taka, że jest to ślub mieszany, taka jest oficjalna nazwa. Oczywiście, podpisaliśmy tez dokumenty cywilne, inaczej ślub nie miałby mocy prawnej.
                                            • krakoma Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:54
                                              ok
              • rekreativa Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 11:30
                Albowiem, jak powiada jeden pisarz:
                "Cywilizacja nie osiągnie doskonałości, póki ostatni kamień z ostatniego kościoła nie spadnie na ostatniego księdza i nie uwolni świata od tej hołoty." Amen.
                • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 11:38
                  > Albowiem, jak powiada jeden pisarz:
                  > "Cywilizacja nie osiągnie doskonałości, póki ostatni kamień z ostatniego kościoła
                  > nie spadnie na ostatniego księdza i nie uwolni świata od tej hołoty."

                  Czyżbyś celowo nawiązywała do jednej z moich ulubionych powieści, do której i ja często nawiązuję na tym forum? :)
                  • rekreativa Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 12:19
                    "Cmentarz w Pradze" dostałam w prezencie i właśnie jestem w trakcie czytania. A cytat, którego użyłam, jest po prostu idealnym podsumowaniem moich refleksji na temat KK :)
                    • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 12:27
                      > "Cmentarz w Pradze" dostałam w prezencie i właśnie jestem w trakcie czytania. A
                      > cytat, którego użyłam, jest po prostu idealnym podsumowaniem moich refleksji
                      > na temat KK :)

                      No tak, ale wiesz, że to raczej nie można tych słów wkładać w usta Umbertowi Eco, ponieważ Simonini jest jedną wielką parodią. Ten cytat to też raczej, przypuszczam, po prostu parodia zapiekłego antyklerykalizmu, tak więc ja bym się tak ochoczo z nim nie utożsamiał. :D

                      Aha, jeśli przez to przebrniesz, to jesteś dobra. Mnie się udało dopiero za trzecim podejściem. A sam Eco powiada, że pisze swoje powieści dla masochistów.
                      • rekreativa Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 12:41
                        Nie przez takie rzeczy udało mi się przebrnąć :)
                        Ale fakt, Eco do moich ulubieńców nie należy. "Imienia róży" nie zmęczyłam do końca.
                        • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 12:45
                          > Nie przez takie rzeczy udało mi się przebrnąć :)

                          No mnie chyba Cmentarz w Pradze najbardziej zmęczył ze wszystkiego, co w życiu czytałem. Tam jest tyle odniesień literackich i historycznych, że głowa boli.

                          > Ale fakt, Eco do moich ulubieńców nie należy.

                          Do moich należy zdecydowanie, ale to nie oznacza, że czyta mi się jego książki łatwo. Zresztą jakbym chciał, żeby było łatwo, to czytałbym Sapkowskiego. :)
    • kora3 Ateista nie spowiada się przed takim slubem 21.01.13, 00:28
      a uzyskanie pozwoleni nań nie jest jakieś b. trudne, acz wymaga zgody biskupa miejsca o ile się nie mylę.

      Ateisty przy takim ślubie nie dotyczą aspekty bezpośrednio związane z wiarą a więc: spowiedż (nie odbywa), eucharystia (nie przyjmuje). Nie dotyczą go także słowa "Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący itd" - całkiem logicznie- nie jest wierzacy, więc jak mogłoby go to dotyczyć?

      To ci związanego z religia dotyczy ateisty podczas slubu w kosciele dotyczy przyrzeczenia przyjęcia i wychowania po katolicku dzieci z tego związku. Współmalzonek ateistyczny deklaruje, iz nie bedzie przeszkadzał w takim ich wychowaniu, ale formuła brzmi tak samo, jak na ślubie dwojga katolików o ile się nie mylę.

      Kanonicznie (czyli wg prawa kanonicznego) takie małzeństwo jest sakramentalnie zawarte, W praktyce oznacza to, że w oczach KOscioła oboje małzonkowie są nimi kanonicznie, aż do śmierci. Zatem zarówno osoba wierzaca, która brala taki slub, jak i ateista nie mogą ponownie wstąpić w sakramentlny zw. małzeński (chyba, ze orzeczonoby stw. niewzności).

      Pomogłam?:)
      • krytyk-systemu-edukacji Re: Ateista nie spowiada się przed takim slubem 21.01.13, 00:33
        > Nie dotyczą go także słowa "Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący itd" - całkiem
        > logicznie- nie jest wierzacy, więc jak mogłoby go to dotyczyć?

        No właśnie.
      • kropidlo5 Re: Ateista nie spowiada się przed takim slubem 21.01.13, 08:32
        Tak, dzieki;)
        • kora3 drobiazg nt. :) 21.01.13, 11:06

        • kora3 Ważne Kropidło 21.01.13, 11:28
          Pozwolenia na taki ślub z katolikiem/katoliczką nie uzyska najprawdopodobniej ateista znany ze swego negatywnego nastawienia do religii (np. dzialacz ruchu antyreligijnego) a to z tej przyczyny, że zachodzi wówczas spore prawdopodobieństwo, że może współmałzonkowi wierzacemu utrudniać praktykowanie wiary, a takze wychowanie w niej dzieci.

          Nie ma szans także na zawarcie takiego ślubu z ateistą, który deklaruje oczekiwania wobec młzeńśtwa, czy plany w nim sprzeczne z nauką Koscioła, albo czyniące małzeńśtwo z gruntu kanonicznie nieważnym. np. jesli deklaruje, ze ma zamiar stosować antykoncepcję, albo wcale nie chce mieć dzieci. Jest tu bez znaczenia, czy wierzaca strona godzi się na te warunki niewierzacej.

          Z mojej wiedzy wynika, że nie uzyska się zgody na ślub mieszany z ateistą, który był już w związku małzeńskim. Jeśli mowa o małzeństwie sakramentalnym to oczywiste, chyba ze uznano je za niewaznie zawarte i strona ateistyczna ma prawo wstąpić raz jeszcze w zw. z wierzącą. Jesli mowa o małżeństwie cywilnym takiej mozliwosci nie ma, bo z punktu widzenia KRK ślub cywilny dwojga ateistów jest nierozerwalny. Zatem zwiazek takiego ateisty z osobą wierzacą na warunkach Kościołą mógłby odbyć się tylko wówczas, gdyby taki niewierzący zadeklarował nawrócenie się i wiarę i wstąpił w zw. sakramentalny, już jako wierzący
    • alpepe Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 08:09
      nie wiem, o czym mówisz, bo sama miałam ślub mieszany, tak to się nazywa. Nic tam nie ma.
    • samuela_vimes Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 09:39
      Nie rozumiem po co osobie niewierzącej ślub kościelny?

      Ja nie jestem wierząca, więc ślubu nie biorę, tym bardziej kościelnego. Mój partner kiedyś był wierzący, przy mnie przestał, ale nawet jeśli dalej byłby wierzący, to nie zmuszał by mnie do czegoś co z mojej strony było by hipokryzją i zakłamaniem
      • leniwy_pierog Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 09:45
        Właśnie dlatego jest coś takiego jak ślub mieszany.
      • kora3 Samuelo osobie niewierzacej 21.01.13, 11:15
        istotnie ślub kościelny jest tak potrzebny, jak drzwi w lesie, albo schody w jeziorze :) i oczywiscie - jesli osoba niewierzaca zawiera go z dowolnej przyczyny na normalnych warunkach, to jest to szczyt hipokryzji i zakłamania.

        Rzecz w tym, że osoby wierzace mogą nie wyobrazać sobie SIEBIE w związku niesakrametalnym, a to z tej trywialnej przyczyny, że trwanie w takim związku jest dla osoby wierzacej trwaniem w grzechu śmiertelnym co przekreśla nie tylko możliwośc przyjmowania sakramentów pokuty i pojednania, a w konsekwencji eucharystii, ale także zbawienia, w które jak mniemam osoba wierząca własnie wierzy:)

        Stąd instytucja ślubu mieszanego, który dla osoby niewierzacej jest po prostu zawarciem związku małzeńskiego, a dla wierzącej zawarciem sakramentalnego małżeńśtwa.

        Oczywiscie - o ZMUSZANIU kogoś nie moze być mowy, jesli do takiego ślubu dochodzi, jak zresztą do kazdego innego - to musi to być dobrowolne ze strony obojga narzeczonych, inaczej ślub taki kanonicznie jest nieważny.

        W przypadku takiego ślubu osoba niewierząca nie ma podawać się za wierzacą, czy takową udawać (piszę, bo mam wrazenie, że nie wszyscy to rozumieją). Przystępując do niego nie ma i nie powinien wykonywać żadnych "ruchów" związanych z religią, poza pójsciem do kościołą oczywiscie:) Nie spowida się, bo niewierzacy się wszak nie spowiadają, nie przyjmuje komunii, ani nie powołuje się w swoim małzeńskim przyrzeczeniu na żadnego Boga.
      • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:25
        amuela_vimes napisała:

        > Nie rozumiem po co osobie niewierzącej ślub kościelny?
        >

        Osobie po nic, ale jak napisano, moze to byc dla kogos- albo dla drugiej strony, albo dla rodziny.
        Nie wiem, ale wydaje mi sie ze czesto presja rodzin jest dosc spora, zeby slub byl 'tradycyjny' czytaj katolicki.Szczegolnie, ze rodzice z reguly placa za wesele i slub.
        Oczywiscie uwazam, ze takie naciski sa niecne, no ale coz zrobic, sa.
        Dwa czynniki moga sie polaczyc diabelsko gdy druga strona sama chce i jest jeszcze cisnieta przez rodzine.

        Wyobrazam sobie nawet scenariusz, gdy nawet ten slub mieszany budzilby sprzeciw, choc to oczywiscie juz kwestia braku szacunku dla odmiennosci- ale trzeba pamietac, ze niektorzy postrzegaja taki brak szacunku jako troske, a nie zlo (jak misjonarz, ktory dla dobra glupich murzynow spali ich bostwa i rozda krucyfiksy)
    • free-as-a-bird Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 10:26
      Brałam taki ślub. Strona niewierząca nie składa przysięgi z powołaniem się na Boga, tylko w wersji okrojonej. Udzielenie ślubu w tej postaci jest obowiązkiem księdza, nie wynika z dobrej woli, musi być zachowany tylko jeden warunek: strona niewierząca musi zadeklarować wcześniej, podczas rozmowy przedslubnej, że nie będzie miała nic przeciw i nie będzie utrudniać wychowania dzieci w wierze katolickiej.
      Jak chcesz uniknąc komentarzy i patrzenia przez gości na to, kto idzie do komunii, to wybierasz wersję samego ślubu - bez mszy. Czytania i modlitwy, kazanie, przysięga. A Ty idziesz rano na mszę i przystępujesz do komunii. My tak właśnie mieliśmy.
      Taki slub to najuczciwsza moralnie wersja, bo cyrk z nibyspowiedzią - no sorry...
      A, u nas to było 10 lat temu, więc myślę, że księża chyba już przywykli do tego typu obrządku.
    • jowita771 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 11:44
      To dla mnie niepojęte, że dorośli ludzie poddają się presji rodziny. U mnie teściowie silnie naciskali na chrzest dzieci, musiałam odpierać ataki, ale nie wyobrażam sobie, że mogłabym ustąpić.
      A co do ślubu kościelnego - jestem bezwyznaniowa i sam ślub kościelny jednostronny nie byłby dla mnie problemem, gorzej byłoby z obietnicą, że nie będę przeszkadzała drugiej stronie w katolickim wychowaniu dzieci. Wszystko we mnie buntuje się przeciw temu katolickiemu wychowaniu, więc nie bardzo to sobie wyobrażam. Wolałabym już męża, który chciałby ślub w kościele dla szopki, a katolickie wychowanie by sobie odpuścił. Ale wątpię, czy odpuściłby chrzest, skoro zależałoby mu na ślubie kościelnym.
      • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 12:04
        > gorzej byłoby z obietnicą, że nie będę przeszkadzała
        > drugiej stronie w katolickim wychowaniu dzieci.

        I słusznie, że by Ci to przeszkadzało. Swoją drogą wymóg ten ma jedną zaletę: odsłania prawdziwe oblicze i cele Kościoła katolickiego. To zwyczajnie organizacja o zapędach totalnych; nie wiem, jak trzeba być naiwnym, żeby żywić co do tego jakiekolwiek złudzenia.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 12:32
        > A co do ślubu kościelnego - jestem bezwyznaniowa i sam ślub kościelny jednostro
        > nny nie byłby dla mnie problemem, gorzej byłoby z obietnicą, że nie będę przesz
        > kadzała drugiej stronie w katolickim wychowaniu dzieci.

        Wiesz - pytanie komu obiecujesz? Księdzu, czy też życiowemu(miejmy nadzieję) partnerowi?
        Bo jeśli wspólnie ustalilibyście sposób wychowania dzieci to wszystko jedno co księdzu obiecasz...
        • wolverine_14 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 12:55
          > Wiesz - pytanie komu obiecujesz? Księdzu, czy też życiowemu(miejmy nadzieję) pa
          > rtnerowi?
          > Bo jeśli wspólnie ustalilibyście sposób wychowania dzieci to wszystko jedno co
          > księdzu obiecasz...

          Tylko jeżeli ma się kłamać to po jakiego grzyba ten ślub i cała ta szopka? Po to, żeby ludzie "nie gadali"?

          Zakładam, że druga strona też niewierząca (tj. niewierząca w katolickiego boga), ponieważ taki ślub najzwyczajniej w świecie będzie świętokradzki.
          • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 13:16

            > Zakładam, że druga strona też niewierząca (tj. niewierząca w katolickiego boga)
            > , ponieważ taki ślub najzwyczajniej w świecie będzie świętokradzki.


            Dobre spostrzezenie, bo jezeli druga 'wierzaca' strona domaga sie lub nawet godzi na 'szopki' to cos z jej wiara jest nie tak. Prawdziwy wierzacy Boga albo sie boi albo- w wersji mniej ludycznej- traktuje go powaznie, a nie jak 16 latek ktory chowa sie przed rodzicami i pali papierosy.
            Jedyne powazne potraktowanie boga przy uszanowaniu wlasnych pogladow dla katolika to wziac taki slub mieszany wlasnie, bez sztuczek, bajerow, ukrywania prawdy, najwyzej trzeba poszukac jakiegos przytomnego i otwartego ksiedza, chyba jest ich w kosciele wiecej niz Boniecki?

        • rekreativa Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 14:10
          Obiecywanie czegoś, o czym z góry wiadomo, że nie zostanie dotrzymane jest żenujące.
          Nie chcesz dotrzymać, nie obiecuj.
          A że rodzina, że społeczeństwo itd. -no dajcie, ludzie, spokój. Żeby dorosła osoba żyła pod cudze dyktando to wstyd.
      • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 12:43
        Jest jeszcze jedna opcja, choc ryzykowna bo oparta na klamstwie. zeby nie music brac komunii itp a zarazem nie szokowac rodziny, i przede wszystkim aby nie nastawiac negatywnie wikarego, mozna powiedziec, ze jest sie np buddysta albo najlepiej- jakims tam protestantem, powiedzmy baptysta.
        Chyba ksiadz nie sprawdzi tego tak czy owak, rodzina jesli jst fanatycznie katolicka latwiej przyjmie innowierce niz bezboznika, no ale potem moze sie wydac i klops.Np zona w klotni wypapla:D
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 12:51
          Albo olać wszystko i wziąć ślub z kompletnym brakiem poszanowania poglądów osób wierzących - czyli zgodnie z ich obrządkiem a bez wiary - jak 60% Polaków katolików.
          • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 13:13
            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

            > Albo olać wszystko i wziąć ślub z kompletnym brakiem poszanowania poglądów osób
            > wierzących - czyli zgodnie z ich obrządkiem a bez wiary - jak 60% Polaków kato
            > lików.

            SLuszna uwaga, i ci wlasnie beda pierwszymi ktorzy beda wytykac palcami (aby ukryc wlasna hipokryzje).
          • jowita771 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 22:56
            > Albo olać wszystko i wziąć ślub z kompletnym brakiem poszanowania poglądów osób
            > wierzących - czyli zgodnie z ich obrządkiem a bez wiary - jak 60% Polaków kato
            > lików.

            I ta opcja satysfakcjonuje większość katolików.
    • klawiatura_zablokowana Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 13:57
      > Nie wiem jak jest, jesli ateista chce poslubic katolika- wiem, ze nieraz sa tak
      > ie sluby mozliwe (slyszalem o jednym) ale trudne.

      Iiii tam wcale to nie takie trudne. Najtrudniejsze jest dogadanie się młodych, formalności w parafii nie różnią się specjalnie od formalności dla wierzącej pary.

      > Wtedy to niewierzacy sklada s
      > krocone przyrzeczenie i nie przyjmuje komunii, ale uczestniczy w obrzedzie.

      W skrócie tak. Oczywiście forma udziału w obrzędzie zależy od samego ateisty.Może nic nie robić, a może też składać ręce do modlitwy czy śpiewać. Takich ateistów też widziałam.

      > Zakladam, ze wiekszosc ludzi, szczegolnie kobiet, chce miec slub koscielny. NAt
      > omiast gdy jedna strona jest ateista/agnostykiem, pojawia sie problem. czy wbre
      > w sobie isc i spowiadac sie (swietokradczo zapewne) i mowic 'tak mi dopomoz boz
      > e wszechmogoacy' czy tez zablokowac slub koscielny. Tak zle i tak niedobrze.

      Dlatego ślub mieszany jest optymalny - wierzący ma spokojne sumienie, bo wziął ślub sakramentalny, a niewierzący nie spowiada się, nie powołuje na Boga etc.

      > Jak uwazacie, czy dzisiaj taka kwestia to szeroki problem? Jak jest rozwiazywan
      > y zwyczajowo?

      Kwestia jest coraz powszechniejsza, jeszcze z 10 lat temu ślub mieszany to było dziwo i cudowanie, które komentowano w charakterze egzotyki, tak jak cielę z dwoma głowami. Dzisiaj dużo par zawiera takie związki.

      > czy faktycznie trudno jest zrobic tak, by byc w kosciele ale nieco 'stac z boku
      > ' i czy presja rodzin jest silna?

      Presja rodziny to kwestia indywidualna, tak samo jak nasza wrażliwość na nią.

      Trzeba mieć tylko jedno na uwadze a propos zapisów w protokole małżeńskim - to nie są zobowiązania w świetle prawa cywilnego. Żaden ksiądz nie przyjdzie i nie będzie sprawdzał, czy faktycznie mąż "nie przeszkadzał w katolickim wychowywaniu dzieci". Poza tym co to znaczy "przeszkadzać"? Jak ateista powie "nie pozwalam ci zapisać dzieci na religię" czy jak powie "nie będę zapisywał ich na religię, ty idź i je zapisz, ale mnie w to nie mieszaj"? Jest to sprawa umowna, tak samo jak każda inna. Jeśli się dogadacie co do wspólnej wizji małżeństwa i rodziny, to wam żadne zapisy kościelne nie będą mącić. Jak się nie dogadacie i pójdziecie do sądu biskupiego orzekać nieważność, to wtedy może to być ew argumentem.
      • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 14:06
        > Może nic nie robić, a może też składać ręce do modlitwy czy śpiewać. Takich ateistów też
        > widziałam.

        He, he. Cali ateiści. :)

        > Trzeba mieć tylko jedno na uwadze a propos zapisów w protokole małżeńskim - to
        > nie są zobowiązania w świetle prawa cywilnego

        No nie są, i co z tego? Takich rzeczy się po prostu nie podpisuje, z zasady.
    • kalllka Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 18:24

      skoro wiesz ,ze niewierzacy ( slubujacy w kosciele) sklada skrocone przyrzeczenie i nie przyjmuje komunii, to dlaczego i w zlej kolejnosci zaleglo sie w tobie pytanie?
      >(...)'NAtomiast gdy jedna strona jest ateista/agnostykiem, pojawia sie problem. czy wbrew sobie isc i spowiadac sie (swietokradczo zapewne) (...)


      • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 18:28
        kalllka napisała:

        >
        > skoro wiesz ,ze niewierzacy ( slubujacy w kosciele) sklada skrocone przyrzeczen
        > ie i nie przyjmuje komunii, to dlaczego i w zlej kolejnosci zaleglo sie w tobie
        > pytanie?
        > >(...)'NAtomiast gdy jedna strona jest ateista/agnostykiem, pojawia sie pro
        > blem. czy wbrew sobie isc i spowiadac sie (swietokradczo zapewne) (...)
        >
        >


        Co znowu inspektor Clouseau sledztwo przeprowadza?
        Ja nie 'wiem' tylko cos tam slyszalem, ze takie sluby mieszane sa, ale tez slyszalem ze sa przeszkody, a po drugie- to nie jedyny scenariusz mozliwy, bo mozna brac cywilnie, mozna slub mieszany, mozna udawac katolika, mozna sie naprawde nawrocic i wariant mieszany powyzszych.
        • kalllka Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 18:52
          kolego zupelnie mozliwe, zes pan tera tylko pozniej zablysniesz inteligencja ,w czym probuje ci pomoc, naprowadzajac na wlasciwa sciezke;
          zatem jeszcze raz,
          dlaczego uwazasz, ze niewierzacy narzeczona/y przychodzi do spowiedzi,
          (...)'NAtomiast gdy jedna strona jest ateista/agnostykiem, pojawia sie problem. czy wbrew sobie isc i spowiadac sie (swietokradczo zapewne) (...)
          choc wiesz ,ze slubowanie -przyjecie slubu przez osobe niewierzaca, odbywa sie bez przyjecia komunii i skroconym przyrzeczeniem


          • kropidlo5 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:08
            kalllka napisała:

            > kolego zupelnie mozliwe, zes pan tera tylko pozniej zablysniesz inteligencja ,w
            > czym probuje ci pomoc, naprowadzajac na wlasciwa sciezke;
            > zatem jeszcze raz,
            > dlaczego uwazasz, ze niewierzacy narzeczona/y przychodzi do spowiedzi,
            > (...)'NAtomiast gdy jedna strona jest ateista/agnostykiem, pojawia sie problem.
            > czy wbrew sobie isc i spowiadac sie (swietokradczo zapewne) (...)
            > choc wiesz ,ze slubowanie -przyjecie slubu przez osobe niewierzaca, odbywa
            > sie bez przyjecia komunii i skroconym przyrzeczeniem

            >

            Cos panience chyba wyrazy zjada bo wypowiedzi jakies jakby pociete sie jawia.
            W kazdym razie: nie szukaj sprzecznosci, bo jej tam nie ma. Opisalem dwa rozne scenariusze.
            W jednym jest 'legalny' slub gdzie jedna osoba oficjalnie sie nie spowiada, nie idzie do komunii itp. drugi to jest scenariusz, gdy ateista 'udaje' Tak sie sklada, ze akurat mialem kolegow ateistow i oni wlasnie realizowali scenariusz numer dwa, czyli byli u spowiedzi i komunii ( a jednemu ksiadz nawet grozil, ze slubu nie da, bo sie dowiedzial, ze byl u spowiedzi 1 raz od podstawowki).

            Innymi slowy- o slubie mieszanym cos tam slyszalem, o jednym, ze jacys tam znajomi znajomych tak brali, a slub ateisty ktory sie spowiada widzialem naocznie pare razy. Nawet niejedn metalowiec-'satanista' z moje dzielnicy na slubie grzecznie rece skladal i oplatek konsumowal.

            • kalllka Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 20:34
              darujmy sobie tytuly i wyrywanie na zajawki,
              ad remotem:
              zupelnie mozliwe ,ze to twoi koledzy ci namieszali ,,,
              bo bedac 'ateistami',z wyboru lub lenistwa, nie dokonali aktu apostazji, co za tym wciaz figuruja jako' owieczki w ksiegach parafialnych' oraz na wstydliwie chowanych pamiatkach z I komunii,,, w wyniku czego maja wybor- nie zawierac pelnego slubu koscielnego i skorzystac z urzedu. badz
              ( a w wyniku kaprysu -vide dyskusja lub umilowania pokoju - vide dyskusja)
              dluzsza droge 'przywrocenia':
              nauki przedmalzenskie, akty, skruchy -pokuty- spowiedz swieta i na koniec, akt laski-
              'nie opuszcze Cie az do smierci, tak mi dopomoz Boze jedyny...itd

              zas przypadek zawierania malzenstwa
              slubowania-przyjecia slubu przez osobe niewierzaca, odbywa sie bez przyjecia komunii i skroconym przyrzeczeniem wiec nie przewiduje takze spowiedzi swietej
              co zatem,
              nie > pojawia sie problem.czy wbrew sobie isc i spowiadac sie (swietokradczo zapewne) (...)
              pozostajac wierny swoim dogmatom- przyrzeka litylko zonie oraz umarlym kadzidlo.
              amen

              ps
              tak sobie mysle ,ze takiemu rozowemu brylantynu jak ty, przydaloby sie porzadne zmycie glowy.


    • swiete.jeze Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 19:35
      > Zakladam, ze wiekszosc ludzi, szczegolnie kobiet, chce miec slub koscielny.

      Kto cię tak okłamał?
    • anna_sla my mamy taki ślub 21.01.13, 21:55
      tzw. z dyspenzą to jest dla osób różnej wiary, z tym, że u nas było bez deklarowania wiary małżonka. Po prostu nie przyznał się, że jest ateistą, a księdzu poszedł nam na rękę i tego wpisu nie żądał. Tak to jest problem uzyskać taki ślub, w pierwszym kościele (w naszej parafii) odmówiono nam. Dostaliśmy w drugim, ksiądz był naprawdę ludzki. Podpisywał mój mężunio, że nie będzie mi przeszkadzał w wychowywaniu dzieci w wierze katolickiej.
    • zeberdee28 Re: slub koscielny z ateista 21.01.13, 22:20
      Ja to zazwyczaj załatwiam tak że biorę udział w uroczystościach kościelnych jak ktoś mnie o to poprosi. Mogę nawet coś opowiedzieć na spowiedzi celem uzyskania kartki - każdy zna moje poglądy, jeżeli ludzie których lubię planują w jakiś sposób podstępem coś osiągnąć dla własnej wygody czy świętego spokoju to uważam za swój moralny obowiązek w tym pomóc. Dla mnie kwestie religijne nie istnieją, przyjęcie świętokradzkiej w rozumieniu katolików komunii to dla mnie tyle samo co skasować bilet w tramwaju - natomiast jeżeli ktoś potrzebuje mojej pomocy w kwestiach formalnych by sobie życie ułatwić to zawsze pomogę.
      • maitresse.d.un.francais no, no, zeb 21.01.13, 22:35
        nie podejrzewałam cię aż o taką pogardę dla cudzych wierzeń
        • swiete.jeze Re: no, no, zeb 21.01.13, 22:57
          On gardzi? Raczej ludzie, którzy robią z niego funkcyjnego w kościele.
          • maitresse.d.un.francais Re: no, no, zeb 21.01.13, 23:17
            swiete.jeze napisała:

            > On gardzi? Raczej ludzie, którzy robią z niego funkcyjnego w kościele.


            Oni też. Co nie znaczy, że zeberdee nie gardzi.

            Poza tym co to znaczy "robią"? Przystawiają mu pistolet do łba?
            • swiete.jeze Re: no, no, zeb 22.01.13, 22:02
              > Poza tym co to znaczy "robią"? Przystawiają mu pistolet do łba?

              Po co pistolet? Wystarczy, żeby np. mariela1987 poprosiła go o bycie chrzestnym jej dziecka (którego jeszcze nie ma), mając świadomość, że zeberdee jest bezbożnikiem. No bo w kościele są ładne wnętrza. Zdjęcia też będą ładne, wiadoma rzecz:)
        • zeberdee28 Re: no, no, zeb 21.01.13, 23:14
          Ja nie gardzę - mnie to obojętne, oceny moralne to są wasze sprawy - nie moje. Ktoś z was prosi o wykonanie jakiś czynności to się na to godzę, nie przychodzę wam do kościoła bluźnić z własnej woli bo mam taki kaprys, prosicie mnie o to.
          • maitresse.d.un.francais Re: no, no, zeb 21.01.13, 23:16
            zeberdee28 napisał:

            > Ja nie gardzę - mnie to obojętne, oceny moralne to są wasze sprawy - nie moje.
            > Ktoś z was prosi o wykonanie jakiś czynności to się na to godzę, nie przychodzę
            > wam do kościoła bluźnić z własnej woli bo mam taki kaprys, prosicie mnie o to.
            >
            Nie "wy", bo ja cię o nic nie proszę, i możesz się nie zgodzić.

            Celowe działanie, o którym wiesz, że jest osądzane jako świętokradztwo, to niestety pogarda. Tak, wiem, że nie rozumiesz, o co chodzi. Tego się obawiałam.
            • zeberdee28 Re: no, no, zeb 21.01.13, 23:31
              Myślę że faktycznie tu chyba nie ma miejsca na zrozumienie. I muszę z bólem przyznać ci rację - ateiści będą patrzeć z góry na wierzących i vice versa. Stały konflikt ideologiczny jest nieunikniony.
              • kropidlo5 Re: no, no, zeb 22.01.13, 09:21
                zeberdee28 napisał:

                > Myślę że faktycznie tu chyba nie ma miejsca na zrozumienie. I muszę z bólem prz
                > yznać ci rację - ateiści będą patrzeć z góry na wierzących i vice versa. Stały
                > konflikt ideologiczny jest nieunikniony.

                Oczywissice, ze pojecie 'swietokradztwa' dla ateisty nie istnieje- to jest raczej kwestia swiadomosci, ze to jest swietokradztwo w rozumieniu kosciola- i efekt respektu dla przekonan innych (tak jak zdejmowanie czapki w kosciele czy butow w meczenie, nie ma nic wspolnego z wiara sama w sobie).
                NAtomiast jesli naciskajaca rodzina czy partner godzi sie albo wrecz nalega na udawanie i swietokradztwo no to ewidentnie ich wiara jest plytka i wrecz bluzniercza, ale akurat to w kosciele nie jest az tak rzadkie, nawet wsrod ksiezy.

                co do nieuniknionego konfliktu, to owszem, lepiej o tym zbyt plytko nie rozmawiac. ateista bedzie uwazal wierzacego za wierzacego w bajki, a wierzacy ateiste za pokrzywodzonego.

                • maitresse.d.un.francais Re: no, no, zeb 22.01.13, 16:59

                  >
                  > Oczywissice, ze pojecie 'swietokradztwa' dla ateisty nie istnieje- to jest racz
                  > ej kwestia swiadomosci, ze to jest swietokradztwo w rozumieniu kosciola- i efek
                  > t respektu dla przekonan innych (tak jak zdejmowanie czapki w kosciele czy buto
                  > w w meczenie, nie ma nic wspolnego z wiara sama w sobie).
                  > NAtomiast jesli naciskajaca rodzina czy partner godzi sie albo wrecz nalega na
                  > udawanie i swietokradztwo no to ewidentnie ich wiara jest plytka i wrecz bluzni
                  > ercza

                  Słusznie kropidło! Pierwszy akapit wyraził to, co miałam na myśli.
              • maitresse.d.un.francais Ja nie patrzę z góry na ateistów jako takich 22.01.13, 16:58
                tylko na tych, którzy ŚWIADOMIE dopuszczają się czynów świętokradczych.

                Podobnie sama nie potrafiłabym udawać wierzącej muzułmanki, hinduistki etc.

                Natomiast ateizm jako taki jest dla mnie po prostu formą światopoglądu.
                • krytyk-systemu-edukacji Re: Ja nie patrzę z góry na ateistów jako takich 22.01.13, 17:09
                  > Natomiast ateizm jako taki jest dla mnie po prostu formą światopoglądu.

                  A moim zdaniem jest to gó... prawda. „Światopogląd” to se można mieć na świat – podczas gdy ateizm, podobnie jak teizm, to pogląd na niedorzeczną koncepcję Boga. Co świat miałby z tym mieć wspólnego?
                  • maitresse.d.un.francais Re: Ja nie patrzę z góry na ateistów jako takich 22.01.13, 17:23
                    Jak zwykle, krytyku, bleblasz i rozdzielasz włos na czworo tudzież po raz 150. prezentujesz swoje niebywale oryginalne (twoim zdaniem :-PPPP) poglądy.
                    >
                    • krytyk-systemu-edukacji Re: Ja nie patrzę z góry na ateistów jako takich 22.01.13, 17:29
                      > Jak zwykle, krytyku, bleblasz i rozdzielasz włos na czworo tudzież po raz 150.

                      Żeby dotarło. Muszę to powtarzać tyle razy, ile razy ateiści i religianci epatowali świat swoimi absurdalnymi pomysłami. Nawiasem: czy zapatrywania na kwestię reinkarnacji są również częścią światopoglądu? Ha! ha! :D

                      > prezentujesz swoje niebywale oryginalne poglądy.

                      Moje poglądy są takimi jedynie na razie, ponieważ mam to nieszczęście, że wyprzedzam swoje czasy. Zapewniam jednak, że prędzej czy później to będzie dla wszystkich wokół oczywiste. No, tylko że ja już pewno tego momentu nie dożyję.

                      > (twoim zdaniem :-PPPP)

                      Jesteście, użytkowniczko, poliglotką, jak się zdaje. :)
    • mirtillo25 Re: slub koscielny z ateista 22.01.13, 01:22
      Jeśli wychodzisz za mąż za osobę innej wiary (lub za ateistę), to najlepszym rozwiązaniem jest ślub cywilny. Tam Cię nikt o wyznanie nie pyta.

      Jestem ateistką. Gdyby mój partner chciał, aby podpisywała jakieś chore dokumenty, że obiecuję nie przeszkadzać w religijnym wychowaniu moich dzieci, to byłoby to dla mnie po prostu poniżające i wkurzające. Pedofil w czarnej sutannie będzie mi mówił co mam robić i jak mam robić. Pewnie bym mu odpowiedziała, że jedyne wychowanie w kościele jakie dziecko może zdobyć, to tylko w zakresie seksu oralnego :D

      Jeśli zależy Ci tylko na białej sukience i kościelnych dzwonach, to lepiej nie wychodź za mąż. Facet pewnie Ci ulegnie i zgodzi się na udział w tych gusłach, ale i tak nie zmienisz jego światopoglądu i na pewno nie powstrzymasz go przed uświadamianiem dzieci, czym tak naprawdę jest religia i jaką ona wodę z mózgu ludziom robi.

      Część kobiet myśli "O! Zgodził się kościelny, to pewnie na chrzest dzieci i komunię też się zgodzi". To jest po prostu śmieszne. Czy Wam, Ludziom Wierzącym, wydaje się, że jak ktoś jest niewierzący, to może nagiąć swoje zasady? Że dla niego o wszystko jedno, bo przecież woda święcona to "tylko woda", a błogosławieństwo to tylko "pocałowanie krzyża".

      O naiwności i głupoto ludzka! Wy nie znacie żadnych granic!

      • krakoma Re: slub koscielny z ateista 22.01.13, 02:10
        Pedofil w czarnej sutannie [...]
        tylko w zakresie seksu oralnego :D

        gratuluje prymitywizmu.

        Że dla ni
        > ego o wszystko jedno, bo przecież woda święcona to "tylko woda", a błogosławień
        > stwo to tylko "pocałowanie krzyża".

        a nie? jak nie to czemu nie? w koncu woda jest dla at. swiecona tylko z nazwy itd.
        + powyzsze wlasnie potwierdzil w swoim poscie zebrede; jemu np. to roznicy nie robi.
      • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 22.01.13, 17:54
        > Czy Wam, Ludziom Wierzącym, wydaje się, że jak ktoś jest niewierzący,
        > to może nagiąć swoje zasady?

        Tak właśnie jest. Dokładnie tak im się wydaje. „Co ci szkodzi?”, „Zrób to dla mnie <please>”, „Stanie ci się coś? Świat się nagle skończy?”, „Nic ci nie będzie” itd.

        Rzygu-rzygu.
        • gr.eenka Re: slub koscielny z ateista 22.01.13, 18:10
          krytyk-systemu-edukacji napisał:

          > > Czy Wam, Ludziom Wierzącym, wydaje się, że jak ktoś jest niewierzący,
          > > to może nagiąć swoje zasady?
          >
          > Tak właśnie jest. Dokładnie tak im się wydaje. „Co ci szkodzi?”,
          > „Zrób to dla mnie <please>”, „Stanie ci się coś? Świ
          > at się nagle skończy?”, „Nic ci nie będzie” itd.
          >
          > Rzygu-rzygu.
          >
          no tak, ale wierzącemu to można stawiać warunki, wymagać, oczekiwać albo zwyczajnie uprzykrzać życie. jak widzę to u niewierzących jest duży brak kompromisu. nie bo nie.
    • fiigo-fago "prawo do swobody myśli, sumienia i wyznania," 22.01.13, 04:11
      "prawo do swobody myśli, sumienia i wyznania," – jedno z praw z Konwencji o prawach dziecka. Polska ratyfikowała tą konwencję, a mimo to Rzecznik praw dziecka i wymiar sprawiedliwości mają głęboko w D że zdecydowana większość małżeństw podpisuje przy ślubie papier nakłaniający do łamania tych praw. Więc indoktrynacja dzieci działa u nas pełną parą, już od najmłodszych lat odbiegając im prawo do samodzielnego myślenia, bo czym skorupka za młodu…
      Zatem taki jednostronny ślub to dla ateisty wyraz bezgranicznego oddania i miłości pełnej poświęcenia, bo wszystko się w nim buntuje, iż musi podpisać taki papierek, by uszczęśliwić swoją ukochaną (tak, zazwyczaj kobiety są bardziej bezmózgie i religijne, i nalegają na ślub kościelny).
      A kobiety są bezmyślne, i nawet im do głowy nie przyjdzie że krzywdzą swoje dzieci przyczyniając się same i także pozwalając na indoktrynację religijną tych dzieci. Dla mnie jest to równie obrzydliwe jak gwałt pedofila na takim dziecku, choć krzywdzi się tylko jego umysł, ale wyniszczające skutki tego zostaną do końca życia… Konwencja tego i innych szkodliwych dla dzieci rzeczy zabrania, ale u nas edukacja jest na tak marnym poziomie że pewnie większość rodziców nawet nie ma o niej zielonego pojęcia (choć pewnie mogą się pochwalić kilkoma fakultetami „z byle czego”), bo przecież nie dowiedzą się o niej na przyuczaniu przyparafialnym…
      Dlatego uważam że jeśli się kocha swojego męża i chce się dbać o przyszłe dzieci, to tylko ślub cywilny. A jeśli ktoś z rodziny tego nie zaakceptuje, to tym lepiej, wtedy od razu wiadomo komu z rodziny zależy na nas, a komu na pozorach…
      • krakoma Re: "prawo do swobody myśli, sumienia i wyznania, 22.01.13, 14:47
        > "prawo do swobody myśli, sumienia i wyznania," – jedno z praw z Konwencji
        > o prawach dziecka. Polska ratyfikowała tą konwencję, a mimo to Rzecznik praw d
        > ziecka i wymiar sprawiedliwości mają głęboko w D że zdecydowana większość małże
        > ństw podpisuje przy ślubie papier nakłaniający do łamania tych praw.

        a w niemieszanym malzenstwie, gdzie oboje sa katolikami albo ateistami to co - wieksza wolnosc??

        Więc indok
        > trynacja dzieci działa u nas pełną parą, już od najmłodszych lat odbiegając im
        > prawo do samodzielnego myślenia, bo czym skorupka za młodu…

        to samo dotyczy ateizmu.


        Dla mnie jest to równie obrzydliwe jak gwałt pedofila na takim dziecku,

        puknij sie!
        • fiigo-fago Re: "prawo do swobody myśli, sumienia i wyznania, 23.01.13, 02:26
          krakoma napisała:

          > a w niemieszanym malzenstwie, gdzie oboje sa katolikami albo ateistami to co -
          > wieksza wolnosc??

          Gdy obydwoje są katolikami to podwójnie nawet, bo obydwoje podpisują taką deklarację przed ślubem, ponoć. A co do ateistów, to pewnie indywidualnie, bo odgórnego nakazu nie mają jak maja wychowywać swoje dzieci, więc albo im narzucają jakieś poglądy albo nie.

          > to samo dotyczy ateizmu.

          Tak jak wyżej napisałem, to indywidulanie pewnie. Bo wcale nie uważam iż ateiści nie indoktrynują, bo we wczesnym komunizmie też mieliśmy świetny przykład że też robili dzieciom wodę z mózgów, ale przy braku rządu totalitarnego jest to już tylko od rodziców zależne czy będą swoim dzieciom wpajać jakieś wydumane systemy.
      • leniwy_pierog Re: "prawo do swobody myśli, sumienia i wyznania, 22.01.13, 17:03
        Fajnie umieć wyguglać coś, ale dobrze jeszcze mieć o tym pojęcie.
        Nadrzędnym prawem w Polsce jest konstytucja, która gwarantuje rodzicom prawo do wychowywania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Oznacza to, że podpisanie przy ślubie mieszanym, że nie będzie się przeszkadzało osobie wierzącej w przekazywaniu tego światopoglądu dzieciom absolutnie niczego nie zmienia. Co więcej - jeśli dwoje ateistów po ślubie cywilnym wychowuje dziecko, a nagle jedna z osób stanie się wierząca to ma pełne prawo, by o swoich przekonaniach mówić dziecku, by zabrać dziecko do kościoła itp.

        We mnie się nic nie buntowało, jak podpisywałam dokumenty przed ślubem. Wbrew pozorom niczego strasznego tam nie ma:)
        • fiigo-fago Re: "prawo do swobody myśli, sumienia i wyznania, 23.01.13, 02:44
          leniwy_pierog napisała:
          > Fajnie umieć wyguglać coś, ale dobrze jeszcze mieć o tym pojęcie.
          > Nadrzędnym prawem w Polsce jest konstytucja, która gwarantuje rodzicom prawo do
          > wychowywania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Oznacza to, że po
          > dpisanie przy ślubie mieszanym, że nie będzie się przeszkadzało osobie wierzące
          > j w przekazywaniu tego światopoglądu dzieciom absolutnie niczego nie zmienia.

          Po to zrobili tą konwencję o prawach dzieci by wytypować szkodliwe dla tych dzieci rzeczy. Polska to ratyfikowała, więc powinna swoje prawodawstwo dostosować do tego by nie stało przed rzeczami z tej konwencji. Ale jak napisałem mają to w D, a rodzice nawet nie widzą iż jest to szkodliwe, bo o konwencji nie słyszeli nawet. (generalizuję, by nie było ;) )

          >Co więcej - jeśli dwoje ateistów po ślubie cywilnym wychowuje dziecko, a nagle j
          > edna z osób stanie się wierząca to ma pełne prawo, by o swoich przekonaniach mó
          > wić dziecku, by zabrać dziecko do kościoła itp.

          Przekazanie dziecku swoich poglądów, czy wzięcie go sporadycznie do kościoła to jedno. Ale codzienne „urabianie” dziecka od kołyski – a to pacierze (2 razy dziennie), a to do kościoła (co najmniej 1 w tyg.) a to lekcje religii (2 razy w tyg.?) – to razem zbiera się z tego totalna indoktrynacja, a przecież dziecko ufając rodzicom bezgranicznie – wierzy że to jest wszystko przenajświętsza prawda – a potem go w tym utwierdzają w kościele, szkole. Tym sposobem człowiek o przeciętnej inteligencji (czyli większość) do końca życia wierzy w to co się go ta metoda indoktrynowało – w każda głupotę wyssaną z palca. Gdyby mu się tak samo wpajano że ziemia jest płaska i opiera się na wielkich słoniach, i w południe trzeba walić głową 3 razy w ścianę by nie zdenerwować słoni, to by do końca życia w to wierzył taki człowiek. Dla mnie takie działanie jest szkodliwe społecznie, bo z przeciętnie inteligentnych ludzi robi idiotów którzy z tego idiotyzmy już do końca swoich dni się nie wyplatają. Równie dobrze można by swoim dzieciom robić w wieku 5 lat lobotomię, skutek niemal ten sam….

          > We mnie się nic nie buntowało, jak podpisywałam dokumenty przed ślubem. Wbrew p
          > ozorom niczego strasznego tam nie ma:)

          Sam dokument nie jest straszny, bo prawnie do niczego nie zmusza. Straszna jest tylko ludzka ciemnota niepotrafiąca dostrzec że dokument jest cyrografem z „szatanem” - czyli instytucją której motywem przewodnim jest bogactwo i władza, tyle że instytucją przebraną za łagodnego baranka (tylko ciężko zamaskować te wilcze kły). Niestety ludzie indoktrynowani od dziecka nie potrafią dostrzec tych kłów i widza tylko baranka…
    • allerune Re: slub koscielny z ateista 22.01.13, 16:37
      może jestem jakiś dziwny, ale wydaje mi się że pogląd na wiarę jest jednym z takich, które MUSZĄ się zgadzać (jeśli ktoś traktuje swoją wiarę lub niewiarę poważnie)
      • krytyk-systemu-edukacji Re: slub koscielny z ateista 22.01.13, 17:19
        > może jestem jakiś dziwny, ale wydaje mi się że pogląd na wiarę jest jednym z takich,
        > które MUSZĄ się zgadzać (jeśli ktoś traktuje swoją wiarę lub niewiarę poważnie)

        Zasadniczo tak, z tym że Twoje założenie w nawiasie jest mocno na wyrost, obawiam się.
    • grassant Re: slub koscielny z ateista 22.01.13, 17:27
      nie wystarczy spytać w kościele?
      • mila2712 Re: slub koscielny z ateista 22.01.13, 18:04
        Ksiądz nie odpowie tak szczegółowo i jeszcze będzie przekonywał do swioch racji
        a tu masz dodatkowo opinię społeczenstwa :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka