Dodaj do ulubionych

Małgorzata Terlikowska

26.03.13, 14:34
która udzieliła ostatnio dwóch
głośnych
wywiadów

całkiem podoba mi się z charakteru.
Nawet pomimo że nie zgadzam się z wtłaczaniem dzieciom do głów jedynego-słusznego-modelu-rodziny, ani nie bardzo mi po drodze z katolickim światopoglądem, babka wydaje się mieć nie najgorzej poukładane w głowie i nie jest tak stłamszona i nieszczęśliwa jak twierdzi Agnieszka Kubik

W sumie aż dziwne, o Terlikowskim mam o wiele gorsze zdanie.



Obserwuj wątek
    • triismegistos Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 14:57
      Terlikowski już wie, ze wywiad z jego małżonką wywołał "wściekłość u feministek"
      • rekreativa Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 15:22
        Jeny, jak ten wywiad taką wściekliznę powoduje, to może nie powinnam czytać?
        • triismegistos Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 16:37
          Wywiadu nie czytałam, ale już czytałam komentarz na frondzi.
    • ksionzka Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 15:37
      Czytałam, wścieklizny nie dostałam ale czemu oni są tak do siebie podobni? Nie to żebym nie wiedziała które jest które ale..
    • berta-death Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 16:24
      Wymarzona żona dla większości tutejszych forumowiczów. Z całą pewnością nie feministka. Terlikowski ludzki pan, podczas autoryzacji nie kazał wykasować niepochlebnych o sobie treści.
      • sid.l Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 17:01
        > Wymarzona żona dla większości tutejszych forumowiczów.

        Ale tylko mentalnie, przecież większość z nich innej niż szczupła, młoda laska nie weźmie. ;)
    • maitresse.d.un.francais Czytałam i niczego mi nie wywołał 26.03.13, 16:56
      To znaczy owszem, wywołał wkurz w dwóch momentach, ale wściekłości bynajmniej.

      I jeden z tych momentów był związany z propagandą GW typu "jak to się w Polsce dobrze wszystkim dzieje", a tylko jeden z Terlikowską.
    • sid.l Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 17:00
      Taki modny temat tygodnia, a jakoś nie mogę się przemóc, żeby to przeczytać, bo i tak domyślam się, co tam będzie. Może chociaż miejscami jest zabawnie, czy tylko strasznie?
      • maitresse.d.un.francais Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 17:13
        sid.l napisała:

        > Taki modny temat tygodnia, a jakoś nie mogę się przemóc, żeby to przeczytać, bo
        > i tak domyślam się, co tam będzie. Może chociaż miejscami jest zabawnie, czy t
        > ylko strasznie?

        Wyłącznie strasznie. Chodzą we włosiennicach i planują siedemnaścioro dzieci.
        • sid.l Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 17:15
          Pasuje do Terlikowskiego.:)
          • rudenko Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 13:54
            I patrz uwierzyła - jak to łatwo mozna ludziom gębę dorobić, albo z igły widły zrobić
            • sid.l Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 16:39
              To był taki dżołk, do ciebie też trzeba drukowanymi pisać?
              • maitresse.d.un.francais Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 18:01
                sid.l napisała:

                > To był taki dżołk

                Luknij przez łindoł, jak się bojsy na stricie fajtują.
                • sid.l Re: Małgorzata Terlikowska 29.03.13, 17:58
                  Ładnie.:)
      • berta-death Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 17:38
        Raczej śmiesznie. Katolicy nienawidzą homosiów, głównie za to, że ci obnoszą się ze swoją seksualnością i gadają o rzeczach, o których gadać nie wypada. Tak przynajmniej deklarują, bo jakby sobie w zaciszu własnej sypialni robili swoje, to nikt by się nimi nie gorszył ani ich nie dyskryminował. Nie mniej jednak to co geje robią w swoich sypialniach jest tylko domysłem homofobów, bo o szczegółach nikt nie trąbi wszem i wobec. W przeciwieństwie do katolików. Można by przypuszczać, że biblia to taka druga kamasutra, skoro te tematy stanowią główny przedmiot zainteresowania statystycznego katolika.

        Pani Terlikowska ochoczo opowiadała panu redaktorowi o swoim śluzie i wszystkich jego rodzajach i tym jak sobie go sprawdza. O dziurawej prezerwatywie swojego męża, bo tylko tak mógł nasienie do badania pobrać, żeby bóg się na niego nie pogniewał. I wreszcie o siusiaku swojego syna, po którym tenże ochoczo chciał się macać i pani Terlikowska wraz z nianią dziecka, na głowie stawały, żeby odwrócić jego uwagę od grzesznych czynów. I nawet o tym, że o zgubnych skutkach masturbacji to będzie synów mąż nauczał, bo od tego jest ojciec.
        I tak sobie pomyślałam, że te dzieci to będą mieć przerąbane jak ten wywiad koledzy z podwórka przeczytają. Najstarsze to ma 10lat, więc już teraz ma przerąbane. Co prawda jest w katolickiej szkole, ale nie mieszkają na katolickim osiedlu i mimo, że państwo Terlikowscy pilnują, żeby dzieci nie zadawały się z niekatolikami, to i tak mogą się znaleźć rówieśnicy, którzy nie do końca uszanują katolicką powagę sytuacji.
        • maitresse.d.un.francais Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 18:06
          berta-death napisała:

          > Raczej śmiesznie. [...]

          To ciekawe, bo ja czytałam ten sam artykuł i przeczytałam co innego.

          Może wyjmij sobie z oka ten odłamek lustra Królowej Śniegu?

          Nie, to nie z Biblii. To z Andersena. Nie był katolikiem, więc możesz go bezpiecznie czytać. :-PPPP
        • mm969696 Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 22:54
          ale pierprzy.sz.. przejaskrawiłaś to co przeczytałaś i to bardzo.Nie mówiąc o tym, ze kobieta mówiła wiele ciekawych rzeczy,a le ty zapamiętałaś tylko te powiedzmy kontrowersyjne .Mówisz że ich dzieci będą się teraz wstydzić w szkole, a nie martwisz się co będą czuły dzieci tych gejów których tak ochoczo bronisz?
          • maggpie Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 23:19
            Fajna -tak na oko z nich rodzina, lubie takie wielodzietne, ale -sorry -ona niczego odkrywczego nie powiedziała, same banały.
        • watersnakes2 Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 07:05
          > I tak sobie pomyślałam, że te dzieci to będą mieć przerąbane jak ten wywiad kol
          > edzy z podwórka przeczytają. Najstarsze to ma 10lat, więc już teraz ma przerąba
          > ne.

          Dzieci nie czytaja WO. Czytaja je takie matki jak Ty, ktore przy sniadaniu czy kolacji gadaja o Terlikowskich i ktorych dzieci sluchaja tych pelnych pogardy slow, a potem przywlekaja te pogarde do szkoly, wylewajac ja na bogu ducha winne (sic!) potomstwo Terlikowskich.

          Nie jestem katoliczka i jestem feministka, ale jak czytam takie komentarze tych wyzwolonych w ateizmie feministek, to sie wstydze za te ilosc jadu jaka Ty i Tobie podobni wylewacie.
          • zeberdee28 Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 16:25
            Dzieci nie czytają WO, ale dwunastolatkowie potrafią już używać googla, jeżeli dowiedzą się np. że kolega z klasy jest dzieckiem jakiejś znanej osoby to sobie poszukają czegoś na ich temat choćby z nudów albo złośliwości. A takie jakieś historyjki z dzieciństwa to niezła pożywka dla drwin, szczególnie w środowisku nastolatków które jest nie oszukujmy się dżunglą. Pani Terlikowska udzieliła tego wywiadu w sposób trochę zbyt prostolinijnie szczery, co dziwi bo to inteligentna osoba.
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Małgorzata Terlikowska 26.03.13, 23:11
      Polecam. Religianci jednak potrafią dostarczyć rozrywki w długie zimowe wieczory. :)

      • berta-death Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 15:56
        Czy oni wszyscy mają jakieś traumatyczne doświadczenia za sobą. Jeszcze trochę i faktycznie zacznę wierzyć w te wszystkie DDD i DDA. W jego wypadku to chyba by się to nazywało dorosłe dziecko z rodziny katolickiej.
        • rotkaeppchen1 Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 18:30
          Ale o co chodzi? Co to znaczy, ze zaczniesz wierzyc w DDA i w DDD? To jest jakas nowa religia?
    • twojabogini Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 11:31
      Nie podoba mi się. Zamiast uczyć dzieci żyć w realnym świecie tworzy im wspólnie z mężem enklawę, w której i tak nie zdołają ich utrzymać. Co ciekawe w wielu aspektach się z nią zgadzam - dzieci potrzebują miłości i opieki na codzień, telewizja to chłam, edukacja seksualna powinna być prowadzona przede wszystkim przez rodziców, małżeństwo wiąże się z odpowiedzialnością za partnera i rodzinę. Ale chore jest gdy twierdzi się, że tylko mama i tata mogą dać dziecku miłość i oparcie (każdy słyszał o przynajmniej paru przypadkach rodzicielskiej "miłości" - i co zostawiamy dzieci takim rodzicom, katolikom i małżonkom - a jakże, bo tylko od nich mogą dostać zdrową miłość?). Chore jest odcinanie dzieci od telewizji, zamiast nauki korzystania z niej (przy okazji można i trzeba omówić na czym polega fikcja, na czym mechanizm reklamy, manipulacji informacją, grania na emocjach). Najprościej jest telewizor wyłączyć - już nie trzeba nic tłumaczyć.

      Moją uwagę zwróciła też ta wypowiedź:

      >Jeśli ktoś mi się podoba, jeśli czuję, że podejrzanie mocno lubię z nim rozmawiać, że lubię >słuchać jego głosu, to zrywam kontakt.

      Wyziera z tego ogromny lęk, że gdy się kimś zafascynuję, to nie zapanuję nad własną seksualnością, zdradzę męża wbrew sobie i swoim przekonaniom. Jak bardzo trzeba nie znać siebie i swojej seksualności, żeby w ten sposób traktować siebie. To trochę tak jakby sądzić o sobie, że jest się grzeszną k..., która gdy tylko będzie miała okazję zadziała wbrew sobie, jakimś zwierzęcym instynktem. I znów, z powodu lęku tworzy się enklawę, świat w którym nie ma innych atrakcyjnych kobiet i mężczyzn.

      Bardzo mi tej kobiety szkoda. Jest ewidentnie osobą twórczą, absolutnie nie realizuje się w domu, dzieci raczej ja drażnią, opiekę nad nimi przedstawia jako katorgę i młyn od rana do nocy, potrzebuje za to adrenalinki dreszczyku i nie wierzę, że wystarczy jej "adrenalinka" związana z dzieckiem wspinającym się na stół. Do tego cechuje ją wysoki poziom lęku - boi się, że nie da rady wpoić dzieciom wartości, które oparłyby się wpływom zewnętrznym, więc wpływy te odcina, boi się, że nie zapanuje nad własną seksualnością więc ją tłumi.
      Przed nią długa droga, a pierwszym krokiem rozwoju jest pokonać własny strach. Skoro jest osobą wierzącą bardzo przydałaby jej się refleksja nad postępowaniem Chrystusa, który nie stworzył zamkniętej sekty religijnej, ale posłał swoich uczniów "jak owce między wilki". Nie nakazał swoim następcom tworzyć zamknięte środowiska, potępiać grzeszników, odcinać się od nich, ale żyć w realnym świecie i w nim realizować swoje wartości, wypróbowywać się i hartować w ogniu walki, a nie tchórzliwie unikać wszelkich pokus.
      • htoft Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 15:35
        twojabogini napisała:

        > Wyziera z tego ogromny lęk, że gdy się kimś zafascynuję, to nie zapanuję nad wł
        > asną seksualnością, zdradzę męża wbrew sobie i swoim przekonaniom. Jak bardzo t
        > rzeba nie znać siebie i swojej seksualności, żeby w ten sposób traktować siebie
        > . To trochę tak jakby sądzić o sobie, że jest się grzeszną k..., która gdy tylk
        > o będzie miała okazję zadziała wbrew sobie, jakimś zwierzęcym instynktem. I znó
        > w, z powodu lęku tworzy się enklawę, świat w którym nie ma innych atrakcyjnych
        > kobiet i mężczyzn.
        >

        Z tego samego źródła pochodzi homofobia (,,bo a nuż się zarażę i przejdę na homoseksualizm").
        • fomica Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 19:17
          Żartujesz?? Żaden homofob nigdy w zyciu nie przyzna, że on sam czuje sie zagrożony "zarażeniem", oni zawsze wystepuja w obronie moralności innych, w ich rozumieniu - słabszych i wiotkich jak trzcinka na wietrze - młodzieży, nastolatków, dzieci, generalnie "innych ludzi".
          • htoft Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 09:55
            O to mi chodzi, nikt nie powie tego wprost ani się do tego nie przyzna, ale w głębi ducha to jest głównym powodem strachu. Tak jak Wałęsa mówi, że nie ma nic przeciwko gejom, ale żeby tylko mu nie włazili przed oczy (pewnie boi się, że jemu się też spodoba, jak będzie na to patrzył).
      • jowita771 Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 10:34
        > >Jeśli ktoś mi się podoba, jeśli czuję, że podejrzanie mocno lubię z nim ro
        > zmawiać, że lubię >słuchać jego głosu, to zrywam kontakt.
        >
        > Wyziera z tego ogromny lęk, że gdy się kimś zafascynuję, to nie zapanuję nad wł
        > asną seksualnością, zdradzę męża wbrew sobie i swoim przekonaniom. Jak bardzo t
        > rzeba nie znać siebie i swojej seksualności, żeby w ten sposób traktować siebie

        Niekoniecznie. Ja robię tak samo, jak ona, nie dlatego, że boję się, że mogłabym zdradzić męża, tylko dlatego, że nie chciałabym się zaangażować. Nie mam zamiaru zmieniać swojego życia, partnera, chociaż flirt jest fajny, początek relacji damsko-męskiej jest bardzo przyjemny, lubiłam tę ekscytację. Tylko, że to nie jest coś, dla czego warto psuć cos fajnego, co mam. I nie chodzi o to, że mogłabym nie zapanować nad własną seksualnością, tylko o to, że i tak nową relację trzeba byłoby zerwać, jeśli nie planuje się zmian, a im dalej się posunę i im później urwę kontakt, tym bardziej będzie to przykre. Dla mnie cena za wysoka i nie warto.
        • rekreativa Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 14:00
          Bardzo słusznie.
          Można też mieć na uwadze ewentualne uczucia drugiej strony. Jeśli podtrzymujemy kontakt, a się komuś podobamy, ten ktoś może się zaangażować. To nie fair, jeśli z góry wiemy, że nic z tego nie będzie.
    • z_pokladu_idy Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 17:31
      Gdybym nie wiedziała, kim jest ta pani, pewnie czytając ten wywiad miałabym przed oczami zahukaną kobietę, która świat jedynie z okna kuchni ogląda. Przeraża mnie poświęcenie własnej tożsamości, własnego 'ja'. I tak będzie kolejne dziecko 'bo mąż i dzieci chcą', nie wyjedzie z nawet na kilka dni, bo panika i 'matka musi być w domu'. Na pytania o jej własne pragnienia odpowiada 'bo mąż'... Sprawia na mnie wrażenie przestraszonej światem kobiety, która boi się przed sobą przyznać, że nie ma za wiele we własnym domu do powiedzenia.
    • rotkaeppchen1 Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 18:11
      A ja uwazam nawet, ze ona ma prawo wtlaczac dzieciom do glowy ten jedyny-sluszny-model-rodziny i to nawet nie werbalnie ale wlasnie przykladem tejze (rodziny). Dzieci najlepiej ucza sie obserwujac, wiec nie bedzie dziwic, jezeli powiela model wychowawczy rodzicow.
      Jedyne, co mnie dotknelo w jej wypowiedzi to to, ze nie usiadlaby do stolu z partnerka corki. Moim zdaniem to postawa niegodna chrzescijanina. Mozna nie akceptowac czyjejs postawiy i zachowania ale nalezy go szanowac, jako czlowieka i z tym wlasnie szacunkiem do wigilijnego stolu usiasc.
      Poza tym daje jej prawo do wlasnych przekonan i do wpajania ich jej wlasnym dzieciom. To sie nazywa wychowanie, i tak samo, jak ona ma prawo do wychowywania dzieci w duchu religii katolickiej, tak samo inni maja prawo do wychowywania swoich dzieci w duchu innej religii, jej braku, itd.
      Co do jej meza - fakt, nieco zszokowal mnie fragment wypowidzi dotyczacy wydzwaniania do zony w czasie weekendu. Odczytalam to jednak nie jako chec kontroli ale raczej jako wolanie o pomoc - umowmy sie, zajecie sie czworgiem malych dzieci w czasie weekendu pod nieobecnosc zony to nie lada wyzwanie dla kogos, kto na codzien w domu jest gosciem, z racji pracy lub przez dluzsze okresy czasu (2-3 tygodnie) w ogole jest nieobecny. W tego typu systemie pracy nie dziwi, ze pan T. nie ma doswiadczenia w codziennej opiece nad maluchami. To takze ich problem, jak rozwiazuja te kwestie miedzy soba. Moze, gdyby pan T. mial pomoc niani lub ktorejs z babc, nie musialby wydzwaniac do zony.
      Moi sasiedzi mieli wlasnie taka sytuacje - oboje lekarze, pracowali na zmiany. Matka panowala nad dwojka chlopcow, ojciec juz mniej, dlatego zawsze, kiedy zostawal z synami nocowala u niego jego matka i pomagala mu w prowadzeniu domu.
      • berta-death Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 18:27
        Na to dzieci, nawet te katolickie, mają dwoje rodziców, żeby ci rodzice zamiennie się nimi zajmowali a nie obcy ludzie. Nawet jako to o babcię chodzi. O czym to świadczy jak ojciec dzieciom, dopiero 10lat po urodzeniu najstarszego, został z nimi po raz pierwszy sam na sam w domu? A co by było jakby żona zachorowała albo umarła? Pewnie zatrudniłby opiekunkę albo ożenił się po raz drugi w przypadku owdowienia. Czyli de facto znalazłby sobie zastępczą żonę. Co już stawia żonę w gorszej pozycji. Bo wiadomo, łatwo można ją zastąpić kimś innym. A męża żywiciela niekoniecznie.
        • rotkaeppchen1 Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 18:34
          Oj daj spokoj, mysle, ze sie troche czepiasz. Pracowalam u wielu rodzic, bynajmniej nie katolickich, jako au pair albo opiekunka i faktycznie tak w tych rodzinach bylo, ze facet pracowal cale dnie, czesto matka tez. Po to sa w koncu opiekunki i nianie, to nie jest nic nowego, ba, wrecz przeciwnie, instytucja nianki czy nawet mamki, byla kilkadziesiat lat temu normalnoscia, wlasnie w tzw wyzszych sferach.
          Jasne, facet powinien umiec zajac sie dziecmi i domem, faktycznie, jak kobieta np umrze, musi sobie jakos poradzic. Wiec albo sobie radzi albo bierze kogos do pomocy. Najwazniejsze jest, zeby rodzina funkcjonowala a dzieci byly zadbane i przebywaly w otoczeniu zyczliwych osob, chocby nawet formalnie obcej opiekunki.
          • berta-death Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 18:42
            Ja nie mam nic przeciwko opiekunkom. To całkiem dobra instytucja. Podobno nawet guwernantki wracają do łask. Mnie chodzi o to, że to nie może tak być, że jest ścisły podział obowiązków a potem panika, jak trzeba przejąć obowiązki żony lub męża, chociażby na weekend. Przecież nawet Terlikowski raz na te 3tyg do domu wraca. I wtedy zamiast zamykać się w pokoju i dalej przerzucać obowiązki domowo dzieciowe na żonę, mógłby się tymi dziećmi zająć. Przez pierwsze kilka razy pod okiem żony odpoczywającej w pokoju obok, potem już samodzielnie. I niech ta żona też sobie pojedzie na weekend z koleżankami mając pewność, że dzieci są w dobrych rękach.
            • rotkaeppchen1 Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 18:58
              Ja sie z toba w pelni zgadzam, uwazam, ze wychowywaniem i opieka nad dzieckiem rodzice powinni sie dzielic. Moze nie po rowno ale tak, zeby bylo dla wszystkich spawiedliwie. Ale z drugiej strony, to ich dom, ich rodzina, dopoki nikomu (dzieciom) nie dzieje sie krzywda, niech robia, co chca. Maja prawo. :-)
              • berta-death Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 20:46
                Niby tak. Z tym, że to działa dopóki jest kasa i nic się nie sypnie. W przeciwnym wypadku mocno nierozsądne jest zdawanie się na jedną pensję i jedne ręce do obsługi domu. Na takie rzeczy można sobie pozwolić przy naprawdę wysokich dochodach, które pozwalają na zgromadzenie oszczędności albo dysponując jakimś odziedziczonym majątkiem. Wtedy w razie czego bez problemu można wynająć kogoś do pomocy. Można też zacisnąć pasa i jakoś wiązać koniec z końcem mimo braku regularnych dochodów jak żywiciel zachoruje czy coś mu się stanie.

                Problem z lansowaniem tego typu tradycyjnego modelu rodziny jest taki, że pokazuje się tylko jasną stronę sytuacji. Nie mówi się ludziom, że to tak naprawdę tylko dla bogatych. Nie mówi się też, że nigdy w żadnej epoce historycznej nie było tak, że kobiety doglądały dzieci i gotowały obiady a mężczyźni przynosili łupy. Takie cudo to tylko w wyższych sferach. W niższych obydwoje małżonkowie pracowali, czy to w gospodarstwie rolnym, warsztacie rzemieślniczym, sklepie albo straganie jak kupcami byli, czy wreszcie jako robotnicy fabryczni albo inni najemnicy. Co więcej, pracowały też dzieci. A dom i młodsze dzieci były na głowie tych nieco starszych, które jeszcze do cięższych prac się nie nadawały.
                • rekreativa Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 20:49
                  Berciu, aleś bzdurę zasadziła:
                  "Nie mówi się też, że nigdy w żadnej epoce historycznej nie b
                  > yło tak, że kobiety doglądały dzieci i gotowały obiady a mężczyźni przynosili ł
                  > upy. Takie cudo to tylko w wyższych sferach."

                  W wyższych sferach kobiety gotowały i opiekowały się dziećmi??? Gdzie?
                  • berta-death Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 21:02
                    W wyższych czy nawet średnich to może nie, ale w tych oscylujących wokół klasy średniej albo niższej wyższej to już tak. Taka np Ślązaczka to nie pracowała, nie miała też służby. Jedynym żywicielem był jej mąż górnik. I całkiem przyzwoicie żyli, dopóki mąż żył.
                  • twojabogini Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 11:07
                    > Berciu, aleś bzdurę zasadziła:
                    > "Nie mówi się też, że nigdy w żadnej epoce historycznej nie b
                    > > yło tak, że kobiety doglądały dzieci i gotowały obiady a mężczyźni przyno
                    > sili ł
                    > > upy. Takie cudo to tylko w wyższych sferach."

                    Kwestia co rozumiemy jako wyższe sfery - co Berta już sprostowała. Wyższe - to te które mogą pozwolić sobie na rezygnację z zarobków jednego z rodziców.

                    Od siebie dodam, że i wizja kobiety siedzącej z dziećmi w jaskini i czekającej na polującego męża to także wymysł. Polowania w warunkach pierwotnych to polowania z nagonką - a więc takie w których brała udział cała grupa. No i mężczyzna nie przynosił łupu do jaskini - zwierzyna była obrabiana przez kobiety i dzieci na miejscu (zresztą słusznie, choćby ze względów sanitarnych nie byłoby opłacalne wleczenie ścierwa w miejsce zamieszkania).
                    We wszystkich grupach pierwotnych obowiązywał ścisły podział prac i były przydzielone role (inaczej ludzie by nie przetrwali) - ale nie tak, jak sobie to współcześni wyobrażają (mężczyzna żywiciel, kobieta służba domowa). Inne było życie kobiet, inne życie mężczyzn, niemniej jednak nie istniał stosunek podległości, raczej wzajemnych powiązań. Mężczyźni nie mogli przeżyć bez kobiet, kobiety bez mężczyzn. Wielożeństwo nie wiązało się z rozpasaniem mężczyzn i ich większymi prawami seksualnymi, tylko z tym, że kobiet było znacznie więcej niż mężczyzn - mężczyźni częściej młodo ginęli. Dzieci często umierały w pierwszych latach życia, a każda dorosła jednostka była cenna - nie można więc było "marnować" płodności. Wódz owszem miał więcej żon niż pozostali, ale głównie dlatego, że zobowiązany był poślubić wszystkie wdowy, których nie zechciał nikt inny - ot taki system zabezpieczenia socjalnego.
                    To co wiemy (lub wydaje nam się, że wiemy) o społecznościach pierwotnych jest silnie naznaczone, a często wypaczone piętnem współczesnego patriarchalizmu, przekonania o niższości kobiet.
      • maitresse.d.un.francais Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 21:05

        > Jedyne, co mnie dotknelo w jej wypowiedzi to to, ze nie usiadlaby do stolu z pa
        > rtnerka corki.

        Mnie bardziej dotknęło, że "w klasie Zosi nie ma żadnych patchworkowych". O ile pani Terlikowska może się zapierać, że partnerka córki ( i córka) "powinny się leczyć", o tyle nie jest w stanie udowodnić, że dziecko z rozbitej rodziny jest WINNE rozwodowi rodziców.
        • berta-death Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 21:30
          Ciekawe jak rekrutacja do takiej szkoły wygląda. Trzeba na rozmowę kwalifikacyjną przynieść akt małżeństwa a potem z USC co roku donosić potwierdzenie, że nadal jest się małżeństwem? Jakaś kontrola w domu, czy przypadkiem rodzice pomimo formalnego bycia małżeństwem nie żyją sobie z kimś na kocią łapę?
          • maitresse.d.un.francais Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 21:51
            berta-death napisała:

            > Ciekawe jak rekrutacja do takiej szkoły wygląda. Trzeba na rozmowę kwalifikacyj
            > ną przynieść akt małżeństwa a potem z USC co roku donosić potwierdzenie, że nad
            > al jest się małżeństwem?

            Tak, i koniecznie co kwartał świadectwo moralności od proboszcza.

            Jeśli cię to interesuje, wpisujesz w gugla "szkoła katolicka", "szkoła prowadzona przez zakonnice", dzwonisz i dowiadujesz się.

            • berta-death Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 22:04
              Za moich czasów też istniały szkoły katolickie i niektóre koleżanki a nawet koledzy do takowych chodzili. Nie słyszałam, żeby jakaś selekcja tego typu była. Nikt o żadne akty małżeństwa nie pytał. Rozwodnika też by przyjęli byle by płacił i za bardzo nie szalał. Zakonnice to nawet chętne były, żeby nawracać takich grzeszników.
              • maitresse.d.un.francais Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 23:39
                berta-death napisała:

                > Za moich czasów też istniały szkoły katolickie i niektóre koleżanki a nawet kol
                > edzy do takowych chodzili. Nie słyszałam, żeby jakaś selekcja tego typu była. N
                > ikt o żadne akty małżeństwa nie pytał. Rozwodnika też by przyjęli byle by płaci
                > ł i za bardzo nie szalał. Zakonnice to nawet chętne były, żeby nawracać takich
                > grzeszników.

                Może zakonnice nadal są chętne nawracać grzeszników? Poinformuj się.
    • rekreativa Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 20:59
      Cytat:
      "My z Tomkiem jesteśmy na siebie skazani do końca życia. Nieustannie więc pracujemy nad związkiem, chuchamy na niego i dmuchamy, bo po prostu nie mamy wyjścia. "

      Myślałam, że się kochają, a tu tymczasem skazańcy bez wyjścia. Dożywocie, jak we więźniu. Na niebo tylko przez kraty można spojrzeć.
      • maitresse.d.un.francais Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 21:07
        rekreativa napisała:

        > Cytat:
        > "My z Tomkiem jesteśmy na siebie skazani do końca życia. Nieustannie więc pracu
        > jemy nad związkiem, chuchamy na niego i dmuchamy, bo po prostu nie mamy wyjścia
        > . "
        >
        > Myślałam, że się kochają, a tu tymczasem skazańcy bez wyjścia.

        Oj tam, moim zdaniem to żart był.

        Co nie zmienia faktu, że Terlikowski musi być upierdliwy i jej się to czasem wymyka.
    • mila2712 Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 21:19
      Poświęciła się mężowi i dzieciom. Jeżeli jest szczęśliwa to OK. Każdy żyje jak chce.

      Jednak mam wrażenie, że ostatnie zdanie we wszystkich sprawach dotyczących życia rodzinnego należy i tak do pana małżonka.
      • gulcia77 Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 21:35
        Nic dziwnego. W takiej tradycji ostatnie zdanie po prostu należy do męża.
        • maitresse.d.un.francais ostatnie SŁOWO przede wszystkim 27.03.13, 23:42
          a Terlikowska nieźle tym wywiadem namieszała, myślę, że jednocześnie bulwersuje się gazeta i fronda. :-PPP
    • gulcia77 Re: Małgorzata Terlikowska 27.03.13, 21:22
      Przeczytałam. I kompletnie nie rozumiem wylewających się strug jadu. Dla mnie i tylko dla mnie taki model życia to prosta droga do samobójstwa, w ogóle sam fakt, że można wierzyć (i to właściwie nie tyle w boga, co w jakąkolwiek instytucję) to jakaś horrendalna głupota. Ale jako ateistka i osoba o, w gruncie rzeczy, lewicowych przekonaniach całym sercem będę walczyć o to, żeby osoby religijne miały całkowite prawo wyboru swojej własnej drogi. I tyle. Wybrała. Mnie się to nie musi podobać. Ja wybrałam inaczej. Jedyne, o co chciałabym tylko prosić osoby pokroju państwa Terlikowskich, to żeby oni sami myśleli o mnie tak samo.
      • sid.l Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 17:12
        Widzisz, ale oni nie będą tak myśleć. Ty ich tolerujesz, oni ciebie nie. W ten sposób ty nadstawiasz policzek, chociaż to oni powinni, według wyznawanej wiary.
        • gulcia77 Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 17:22
          Szczerze mówiąc - tinta mi to. Jeśli ktoś jest permanentnie sfrustrowany (a na takiego wygląda mi Terlikowski), to ten ktoś naraża się na wrzody żołądka, nie ja.
          Dopóki w tym kraju istnieje wolność sumienia i wyznania - będziemy wychowywać dziecko tak, jak my uważamy za słuszne.
          Zresztą, mam w tym względzie doświadczenie. Brat mojego jest księdzem. Nie znam bardziej nieszczęśliwego i sfrustrowanego człowieka. A najbardziej go męczy fakt, że my jesteśmy naprawdę szczęśliwi. Widzę to za każdym razem, kiedy u nas jest. Wg niego powinniśmy być patologią. Tak, że w zasadzie na takie postawy jestem uodporniona. I dlatego wywiad z panią Terlikowską nie wzbudził we mnie większych emocji. Mam to w domu, no, może nie na co dzień, ale jednak problem tego typu ludzi jest w naszym życiu obecny.
          • sid.l Re: Małgorzata Terlikowska 29.03.13, 18:01
            Oj, miewam podobne obserwacje.:) Od sfrustrowanego niedoszłego księdza, który chyba niebawem się zapije, po dziewczynę z ogromnym potencjałem, która rzuciła wszystko, żeby w domu obsługiwać męża i rodzić wpadkowe dzieci.
    • chienne_mechante_1 Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 11:00
      Żyję już wystarczająco długo, by poznać różne środowiska - i ekstremalnie liberalne, i prawicowe, i zupełnie pozbawione jakichkolwiek poglądów i systemu wartości. Sama nie lubię etykietek i nie przyłączam się do żadnej grupy.
      Nie znam Terlikowskich,natomiast znam podobne środowisko, tzn. prawicowej klasy średniej. Podoba mi się tolerancja i kultura tych ludzi, ich wspaniale wychowane dzieci i to, ze nie osądzają żyjących inaczej.
      Z największą wrogością, lekceważeniem i szyderstwami wobec inaczej myślących spotykam się wśród feministek i lewaków.
      • twojabogini Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 11:25
        chienne_mechante_1 napisała:

        > Żyję już wystarczająco długo, by poznać różne środowiska - i ekstremalnie liber
        > alne, i prawicowe, i zupełnie pozbawione jakichkolwiek poglądów i systemu warto
        > ści. Sama nie lubię etykietek i nie przyłączam się do żadnej grupy.

        A ja zauważyłam, że w gruncie rzeczy jeśli chodzi o wychowanie dzieci obie te grupy są do siebie bardzo podobne.
        Wychowują dzieci bez telewizji, kontrolują treści kulturalne dostarczane dzieciom (filmy, muzykę itp.), starają się, unikają "zanieczyszczających" wpływów innego światopoglądu (rzekomo szkodliwego). Jedni i drudzy mają opory związane ze szczepieniem dzieci, oddawaniem dzieci pod opiekę instytucji państwowych (albo zajmują się dziećmi w ramach rodziny, albo korzystają z prywatnych placówek dostosowanych do ich wymogów). I w tych i w tych rodzinach zwraca się uwagę na żywienie dzieci, sporo czasu poświęca na żywienie naturalne (zdobywanie żywności ekologicznej, mięsa i jajek "od chłopa", przygotowanie przetworów itp.), przygotowanie wartościowych posiłków.
        Cóż i ci i ci są oddanymi i kochającymi rodzicami. Jedni i drudzy mają poczucie, że coś z tym światem jest nie tak, że to co oferuje świat - standardowa żywność, standardowa opieka państwowa - nie jest tym co dla ich dzieci jest dobre. W wielu naprawdę katolickich rodzinach jakie znam ojcowie są w opiekę nad dziećmi zaangażowani tak samo jak mamy, a kobiety nawet jeśli nie pracują zawodowo mają możliwość rozwijania się, przebywania poza domem, wyjazdów.
        Dlatego żal mi Pani Terlikowskiej - bo jej mąż twierdzi, że to co najlepsze, mogą zapewnić dzieciom tylko jej kosztem, gdy ona się poświęci. I powołuje się przy tym na autorytet Boga, odwieczne prawa natury - zapominając, że gdyby jego Bóg chciał, aby dziećmi zajmowały się wyłącznie kobiety, to nie włączałby mężczyzn do procesu prokreacji.
        Żal mi też dzieci Pana Terlikowskiego - bo dzieci, które miały ojca żywiciela rodziny, a nie bliskiego opiekuna wyrastają na poranionych ludzi. O takich ludziach napisał książkę "Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy" - John Eldredge. Nie zgadzam się z autorem niemal w niczym, ale autentyczny ból ludzi wychowanych (?czy odrzuconych?) przez ojców-żywicieli, którzy dzieci powierzyli matkom opisał bardzo dobrze.
        • berta-death Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 18:30
          W tym momencie podałaś różnicę pomiędzy klasą średnią, która ma czas, pieniądze i wykształcenie a niższą, która nie ma możliwości wybrzydzania. Z tym, że niektórzy z tych pretendujących do klasy średniej zachowują się nieco oszołomsko, jak na nowobogackich albo inteligencję pierwszego pokolenia przystało. Stąd te nieco paradne i absurdalne zachowania jak np traktowanie telewizora jak antychrysta, bo gdzieś wyczytali, że to tylko biedota i patologia gapi się w telewizor i jada fastfoody a inteligencja nie, więc muszą się popisać, zarówno przed sobą jak i resztą świata.
          Normalni, mądrzy, niezakompleksieni ludzie, tak się nie postępują. Potrafią oddzielić chwasty od plew i zachować umiar i zdrowy rozsądek we wszystkim. I na pewno nie będą ani wyrzucać telewizora, ani pluć hamburgerem, ani nawet posyłać dzieci do snobistycznych szkół.

          Nie mniej jednak dbałość o dietę, edukację czy odpowiednie wychowanie zostanie zachowana. Bo to w gruncie rzeczy nie jest wszystko jedno czy się chodzi do najgorszego gimnazjum w mieście, pełnego młodzieży z patologicznych rodzin czy najlepszego, pełnego wzorowych uczniów i olimpijczyków. A jak dzieć do nauki się nie garnie i nawet korepetycje nie pomogły, to ta prywatna placówka jest niejako koniecznością jak się chce dziecko uchronić przed kontaktami z marginesem społecznym. Trudno nazwać izolowaniem kogoś od prawdziwego życia w momencie jak nieizolowanie oznacza takich kolegów jak w tym blogu autor opisał:
          margineszycia.blogspot.com/2013/03/ich-troje.html
          Podobnie jest z dietą. Jak kogoś stać na zdrowsze jedzenie, to trudno, żeby kupował coś co się wyłącznie z chemii składa. I też nie jest żadnym oszołomstwem ani obsesją kupowanie tzw ekologicznej wołowiny, skoro ma się świadomość, że sklepowa wygląda tak:
      • sid.l Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 17:14
        Nie wierzę (wystarczy spojrzeć w jaki sposób piszesz o jednej grupie, a w jaki o drugiej), ale nawet gdyby tak było, to byłaby to reakcja zwrotna.
        • chienne_mechante_1 Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 17:56
          > Nie wierzę (wystarczy spojrzeć w jaki sposób piszesz o jednej grupie, a w jaki
          > o drugiej), ale nawet gdyby tak było, to byłaby to reakcja zwrotna.

          Ale w co nie wierzysz? Ze znam różne środowiska czy w to ze prawicowe jest sympatyczniejsze i bardziej tolerancyjne? To jak piszę o jednych i drugich wynika z tego, jakie mam z nimi doświadczenia.
          Rozumiem, ze ty możesz mieć inne a ja po prostu mam szczęście, bo ci, których znam, to widocznie elita. Sama byłam zresztą zaskoczona tym, jak dobrze się w tym gronie czuję.
          • zeberdee28 Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 18:08
            Jedno środowisko nazywasz 'prawicową klasę średnią' a drugie 'feministkami i lewakami(zwrot lewak jest używany z reguły w charakterze obelgi)'. Jakbyś napisała o prawicowej klasie średniej i o jej odpowiedniku po lewej stronie to nie byłoby podejrzeń o tendencyjność.
            • chienne_mechante_1 Re: Małgorzata Terlikowska 28.03.13, 19:44
              Ale ja nie mówię o "jej odpowiedniku po lewej stronie" - nie spotkałam się z czymś takim;
              mówię o ludziach, których znam i nie uogólniam swoich doświadczeń.

              zeberdee28 napisał:

              > Jedno środowisko nazywasz 'prawicową klasę średnią' a drugie 'feministkami i le
              > wakami(zwrot lewak jest używany z reguły w charakterze obelgi)'. Jakbyś napisał
              > a o prawicowej klasie średniej i o jej odpowiedniku po lewej stronie to nie był
              > oby podejrzeń o tendencyjność.
              • sid.l Re: Małgorzata Terlikowska 29.03.13, 17:59
                Chyba nie zrozumiałaś. Ale ok, przecież masz prawo być stronnicza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka