bupu
06.07.25, 14:59
Jeśli chcecie zobaczyć jak bardzo nierealna jest kariera śpiewacza Laury, polecam przyjrzeć się karierze Małgorzaty Walewskiej, znakomitej polskiej mezosopranistki.
Pani Małgorzata jako dziecko zaczęła śpiewać w chórze, którego kierowniczka namówiła ją do kształcenia głosu. Skończyła, pani Walewska, nie kierowniczka, normalne liceum ogólnokształcące, po drodze biorąc lekcje śpiewu, a po maturze zdawała na wokalistyke na Akademii Muzycznej w Warszawie. I nie zdała! Dostała się zdając po raz drugi, po ukończeniu czteroletniej szkoły muzycznej.
To teraz wystawcie sobie, Małgorzata Walewska, z jej talentem, pracująca nad głosem od dzieciństwa, oblała, tymczasem Larwa która kiedyś coś na szkolnym przedstawieniu, traktująca swój aparat wokalny po macoszemu, Larwa, która na śpiew estradowy nie zdała, dostaje się bez problemów. Czujecie ten poziom absurdu?
Jedźmy dalej. Małgorzata Walewska występować zaczęła jeszcze na studiach, najpierw biorąc udział w konkursach wokalnych, by dostać pierwszą rolę w spektaklu na drugim roku studiów. W Sprężynie Larwa jest na... Autorka oczywiście poplątała, bo rocznikowo biorąc Larwa powinna wlasnie kończyć czwarty rok, tymczasem w CP jest dopiero po maturze, więc w Sprężynie finiszuje jej rok trzeci. I jedyny występ jaki widzimy to chałturka w podstawówce. Ba, Diva Larvalaguna nawet nie ćwiczy, przez całą Sprężynę i Makabrusie nawet jednego doremi nie uświadczysz. Ba, nawet w myślach rodziny nic nie przemyja o divie, terroryzujacej domowników, bo ona teraz będzie ćwiczyć i musi się skupić.
Podsumowując: śpiew operowy wymaga intensywnego treningu od dziecinstwa, nie da się na stosowne studia dostać z marszu bo kiedyś się tak ładnie kolędę zaśpiewało, a faktyczna kariera śpiewacza wymaga czegoś więcej niż śpiewanie w wannie i okazjonalnie w Lozannie. Na marginesie, jeśli trzy lata po dyplomie kariera Larwy polega na dorywczych koncertach, nawet w Lozannie, to jest ona zasadniczo nieistniejąca.