Dodaj do ulubionych

Czy ktoś ma klucze od Waszego domu?

29.03.13, 12:02
mieszkania? Mam na mysli kogoś spoza domowników.

Pytam z czystej ciekawosci:) Ale nie ukrywam, że natchnęło mnie do tego zdziwienie pewnej znajomej.

Otóż klucze od naszego mieszkania poza mną i moi partnerem oczywiscie ma dwoje ludzi, nominalnie obcych. Jedna z tych osób jest moja przyjaciółka, drugą - mój eksfacet.
Mają je nie tylko wówczas, gdy wyjeżdzamy obije i pod naszą nieobecnośc trzeba karmić koty i podlewac kwiatki :) Mają je caly czas. Wydawalo mi się to naturalne, szczególnie, że moj partner przez cały roboczy tydzień pracuje poza naszym współnym miejscem zamieszkania (ok. 400 km) i swoje klucze ma z sobą. Gdybym zatem ja zgubiła klucze, skradziono mi je itp. nie miałabym mozliwości wejśc do mieszkania. Gdyby się coś stalo (no. rura pękła), a ja byłabym poza domem np. o 100 km. w pracy, to d... zbita, trzebaby czekac z zakreceniem zaworów na mój powrót.
Oczywiście gdy ja jestem i nagłej potrzeby wejścia do mieszkania nie ma - kluczy ani przyjaciolka, ani eksfacet nie wykorzystują. Dziś bylam na spotkaniu i zadzwonił moj były facet, że potrzebuje pewną rzecz i czy mogę mu podrzucić. Niestety bylam juz poza domem i nie miałam jak szybko jechać do domu po nią, a sprawa była nagląca. Powiedziałąm mu, żeby sobie sam podjechał i wziął. Słyszała to znajoma bedaca na spotkaniu ze mną i skomentowała, że ona nie rozumie, "chory uklad" i ona nigdy obcej osobie nie dałaby kluczy. Jej sprawa, ale zastanawiam się, czy to faktycznie takie dziwne, że zapasowe klucze są "zdeponowane" u kogoś niebędącego domownikiem. Szczególnie w przypadku, gdy jeden z domowników jest w tygodniu nieobecny, a przysłanie kluczy trwaloby jakiś czas.

Moi rodzice od wielu lat mają zapasowe klucze do mieszkania swoich najbliższych sasiadów, a oni do ich.
Wg mnie to normalne, oczywiscie wobec ludzi, do których m się zaufanie. A Wy jak sądzicie?
Obserwuj wątek
    • wez_sie Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 12:23
      super ze masz takie super relacje z eksiem.
      tutaj nikt nikomu nie daje kluczy, bo najblizsza rodzina oddalona o minimum 300km a sloik sloikowi nie ufa
      zreszta i tak to mieszkania powynajmowane wiec wlasciciel i tak ma swoj komplet
    • rotkaeppchen1 Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 12:32
      Dla mnie jak najbardziej normalne, tylko moze troche dziwne, ze chodzi o bylego faceta - jednak jedzeli macie dobry uklad, ufacie sobie, to czemu nie. A ktos spoza domu powinien miec klucze, nigdy nie wiadomo, do czego sie moga przydac - pamietacie historie kobiety, ktora uprawiala seks z psem i sie zaklinowali? :D Pomoc musiala przyjsc z zewnatrz ;-)
      • kora3 Moi mili 29.03.13, 12:43
        z eksem znamy się kilkanaście lat - przed byciem parą byliśmy w dobrych ukladach (mieszkając daleko od siebie), po rozstaniu w przyjaźni.
        Co do rodziny - nie jestem słoikiem i nie mieszkam w hehe "stolycy", ale faktycznie rodzinie najbliżej mam o jakieś 300 km:) Mama i siostra mojego partnera sa oddalone jakieś 100 km. Oczywiscie mają klucze do jego mieszkania w miescie, gdzie ono się znajduje, a. Moi rodzice mają klucze do mojego mieszkania, ktore jest wynajęte (niedaleko ich miejsca zamieszkania się znajduje), ale nigdy wynajmujący ich nie potrzebowali.
        • mojemieszkanie24 Re: Moi mili 29.03.13, 12:59
          Ja nie utrzymuję kontaktu z eksami no ale jak komuś taki układ pasuje....Nikt kluczy do naszego mieszkania nie ma. Nie ma takiej potrzeby.
          • kora3 Re: Moi mili 29.03.13, 13:08
            mojemieszkanie24 napisała:

            > Ja nie utrzymuję kontaktu z eksami no ale jak komuś taki układ pasuje...

            Widac wzajemnie nie czujecie potrzeby :) Zarz "układ" normalnośc wg mnie, ale jesli komuś nie psuje ...:)

            .Nikt k
            > luczy do naszego mieszkania nie ma. Nie ma takiej potrzeby.


            Ja ka zgubiłabyś klucze to pozostaje ... wywalenie drzwi?
            • mallina Re: Moi mili 29.03.13, 23:37
              Kora, niepotrzebnie napisalas, ze to eks;-), teraz wiekszosc sie tego bedzie czepiac i dziwic. moglas to ujac inaczej, np klucze ma nasz znajomy, albo moj dobry kolega, czy przyjaciel:-)))
              • aka667 Re: Moi mili 30.03.13, 23:21
                mallina napisała:

                > Kora, niepotrzebnie napisalas, ze to eks;-), teraz wiekszosc sie tego bedzie cz
                > epiac i dziwic. moglas to ujac inaczej, np klucze ma nasz znajomy, albo moj dob
                > ry kolega, czy przyjaciel:-)))

                Wtedy nie byłoby efektu:)
                Przeciez klucze u eksa to takie kontrowersyjne i 'pod prąd'
                W tym wątku chodzi tylko o ten fragment.
              • kora3 Malinko 03.04.13, 11:26
                Ja akurat w swoich kontaktach z ekspartnerem nie widzę niczego nadzwyczajnego. Bo i nic nadzwyczajnego w nich nie ma - jest to osoba, ktorą spośród tutejszych znajomych mi ludzi znam najdłuzej (kilkanascie lat). To, ze to akurat takze mój dawny były (rozstalismy się kupę czasu temu) nie ma znaczenia
                • z_pokladu_idy Re: Malinko 03.04.13, 17:24
                  kora3 napisała:

                  > To, ze to akurat takze mó
                  > j dawny były (rozstalismy się kupę czasu temu) nie ma znaczenia

                  A jednak określasz go ciągle mianem 'eks', a nie 'długoletni znajomy'. I chyba to ciągle podkreślanie eksowatości bardziej dziwi niż fakt oddania komuś klucza.

                  Chyba muszę sprawdzić, czy w ogóle ktoś z domowników ma klucz, bo zdaje się chałupa od miesiąca otwarta stoi. Z tym, że u mnie sporo ludzi mieszka i ciągle ktoś w domu jest.
                  • kora3 Z pokładu Idy :) 05.04.13, 10:52
                    z_pokladu_idy napisał(a):

                    >
                    > A jednak określasz go ciągle mianem 'eks', a nie 'długoletni znajomy'. I chyba
                    > to ciągle podkreślanie eksowatości bardziej dziwi niż fakt oddania komuś klucza


                    Tak mam, że nazywam rzeczy i ludzi "po imieniu". Jasne, że jesli komuś przedstawiam tego pana to nie informuję, że to mój były :), ale generalnie nie jest to jakaś tajemnica dla grona naszych znajomych - sprowadziłam się tutaj z jego powodu i raczej fakt jego "eksowatości" jest powszechnie (relatywnie, w danym środowisku) znany.
                • mallina Re: Malinko 04.04.13, 00:55
                  Kora, mi tego nie musisz tlumaczyc, dla mnie akurat to nie ma sie czym ekscytowac:-)
                  • kora3 Ufff na Jowisza:) 05.04.13, 10:54
                    Przywracasz mi wiarę w normalność ludzi na forum :)
    • tonik777 Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 13:12
      Dla mnie to normalne. Właśnie na wypadek kradzieży czy zgubienia. Ważne tylko, żeby osoba, która ma te klucza była godna zaufania.
      • kora3 Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 13:17
        no pewnie, ze mowa o osobach zaufanych.
      • marguy Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 13:24
        Naturalnie, ze inne osoby maja klucze od mojego mieszkania.
        Oprocz szwagra i szwagierki ma je sasiadka i para przyjaciol. Ja mam klucze od ich domow i mieszkan.
        Dlaczego?
        Drzwi wejsciowe moga sie zatrzasnac, bo zdarza mi sie wyjechac na kilka dni i trzeba zajac sie poczta , bo mieszkam sama (gdy przez tydzien lezalam z 40° grypa sasiadka i szwagierka wyprowadzaly psa i robily male zakupy).
    • jeriomina Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 13:19
      Tylko rodzice. Tak jak i ja mam klucze do ich mieszkania.
    • light_in_august Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 13:22
      Nasze klucze mają sąsiedzi. A oni po pierwsze dlatego, że są takimi jakby przyjaciółmi, a po drugie z rodziny nikogo blisko nie mamy.
      Ja z kolei mam klucze do mieszkania mojego eksa (w tej chwili bardzo dobrego kolegi).
    • zamysleniee Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 14:11
      Tak, mają dwie osoby.
    • beverly1985 Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 14:30
      Dla mnie dziwne jest dawanie kluczy eks-facetowi mając nowego partnera, a nie ogólnie dawanie kluczy.
      • kora3 Dlaczego? 29.03.13, 22:36
        Pytanie serio. A partner aktualny od 6 lat:) Bardzo "nowy"?
      • grassant Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 22:58
        można mieć większe zaufanie do tej, a nie innej osoby.
    • zmienna_elfka Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 14:48
      Tak normalne :) Mieszkam w sumie sama, ale zapasowe klucze do mojego mieszkania też ma przyjaciółka. Może nie po to aby w naglących potrzebach mogła zainterweniować, ale jak mnie nie ma w mieście, a ona jest np na wieczornym spotkaniu z klientami czy na imprezie i potrzebuje się przespać to ma gdzie :)
    • martishia7 Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 15:17
      Moje klucze ma sąsiadka mieszkająca piętro niżej. Przemiła osoba i godna zaufania, znana rodzinie od lat, do tego zazwyczaj jest w domu. Jak jest jakaś nagła sytuacja, to mogę jej np. dać znać, że przyjdzie dziś osoba, taka to a taka i poprosi o moje klucze, coś sobie weźmie z mieszkania a potem odda. No i na wypadek wypadku typu "strzeliła rura" pani jest blisko.
      • mal-sia Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 15:34
        ja zaufałam koleżance z bloku,ale szybko sie zawiodłam:(Jak sie okazało to sprowadzała wszystkich znajomych i siedzieli pod nasza nieobecność,wymieniła kable od sprzętu rtv z czego jednego nie mam do dziś.Przejrzała moje wszystkie zdjęcia i cały komputer:(takie tam osobiste mielismy fotki.aaaaaa i wiedziała od a do z co nosze, bo mi w szafkach grzebała.no i tyle.
    • martha_l Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 16:04
      Moje zycie jest tak zorganizowane, ze inaczej sie nie da.
      Klucze ma nasz wspolny znajomy, ktory czasem wpada kwiaty podlac jak nas nie ma
      Ma sprzataczka, chodzi co tydzien i czasem wychodzimy do pracy zanim przyjdzie
      Ma chlopak, ktory chodzi czasem wyprowadzic psy gdy my nie mozemy
      Ma psia niania, ktora mieszka w naszym mieszkaniu zeby zajac sie psami podczas naszych wyjazdow.
      Kiedys klucze miala tez jedna sasiadka, ale sie wyprowadzila, a reszty sasiadow nie znamy.
      I nikt nic nie kradnie, ani nie przeglada.
    • mila2712 Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 17:46
      Ja mam klucze do mieszania rodziców a oni do mojego.
      Tak na wszelki wypadek: wyjazdu ( ktoś musi podlewać kwiaty, odbierać pocztę, zajrzeć czy wszystko jest w porządku ) oraz niespodziewanej awarii.
    • mallina Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 29.03.13, 23:34
      nasza klucze ma sasiad, przyjaciolka mieszkajaca w tym samym miescie i kolega z innego miata (kiedys to mialo pewne uzasadnienie, teraz juz nie, ale klucze u niego nadal sa).
      wszyscy w trojke maja je non stop. podczas nieobecnosci sasiad wyjmuje poczte i zostawia w mieszkaniu.

      poza tym w naszym domu polowa sasiadow jest bdb relacjach i czesto komus tez podlewam kwiaty, wyciagam poczte itd.
      nie wydaje mi sie to dziwne, przeciwnie, dobrze jest miec kogos komu mozna zaufac.

    • uszatypuchatek Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 30.03.13, 00:49
      Pozazdrościć relacji z eks a pozostałym z sąsiadami, całkiem poważnie. Jakoś nie miałam potrzeby rozdać kluczy od mieszkania a to tymczsem powszechne zjawisko.
      • konikmorski1976 Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 30.03.13, 05:56
        ja myślę, że twój eks zakrada się tam obwąchuje twoje majtki onanizując się przy tym. a może i nagrywa cię pod prysznicem. nikomu dzis ufać nie można. kluczy do mojego mieszkania nie ma nikt, nawet ja sama.
        • uszatypuchatek Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 30.03.13, 22:48
          Tak, Norwegia to piękny kraj.
    • akle2 Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 30.03.13, 10:58
      Obnosisz się z tym jak z plastrem antykoncepcyjnym. Fakt, bywa przydatny ale to nie to nie powód, aby na siłę wszystkich szokować.
      • aka667 Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 30.03.13, 23:28
        akle2 napisała:

        > Obnosisz się z tym jak z plastrem antykoncepcyjnym. Fakt, bywa przydatny ale to
        > nie to nie powód, aby na siłę wszystkich szokować.

        Ooo wlasnie, watek pt. 'Moj ex ma klucze do mojego mieszkania' to jak plaster anty na czole.
    • princess_yo_yo Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 30.03.13, 11:19
      oczywiscie, to jest przede wszystkim kwestia bezpieczenstwa I 'wszelkiego wypdku' pt. zatrzasniecie kluczy w srodku, awarie w czasie nieobecnosci domownikow, powazny wypadek (moj) itd.
      klucze ma tez sprzataczka z powodu rownie oczywistego, jakos musi sie dostac do 'miejsca pracy'.
      zapasowe klucze poza domem to dosc normalny standard chyba, klucze do mieszkania mojego ojca sa np u jego brata ktory mieszka niedaleko.
    • materac.francuza Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 30.03.13, 22:20
    • smutas13 Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 31.03.13, 08:22
      Nasze obie córki, mają klucze do naszego mieszkania. Już raz, uratowało nas to przed
      wyważaniem drzwi do mieszkania.
    • anna_sla Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 31.03.13, 23:11
      eks facet? Akurat tego nie rozumiem. Serio. To akurat jest chore. Przyjaciółkę rozumiem. Do nas ma moja teściowa i jej siostra, nasza bliska ciocia, oraz moja kuzynka, która często opiekuje się moimi dziećmi. Poza tym mam zapasowy komplet na dalekie i długie wypady, które "deponuję" u mojej kochanej sąsiadki (mam dwie takie bardzo zaufane) albo zostawiam w zarządzie naszej wspólnoty jeśli obie z sąsiadek nie będą obecne w tym samym czasie w swoich mieszkaniach... a tak poza tym musze jeszcze dorobić mojej mamie, bo też często do nas wpada sprawować opiekę nad moimi dziećmi....
      • materac.francuza Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 31.03.13, 23:40
        Widocznie nie jesteś postępowa. Gdybyś była postępowa, eksfacetka twojego faceta trzymałaby u ciebie w domu jakieś szpargały i wpadała po nie w najmniej odpowiednim momencie, dlatego najprostszym wyjściem wydałoby ci się wręczenie kluczy, a nie standardowa odpowieź: wypie...j z mojego życia, która po pierwsze, jest skandalicznie nieuprzejma, po drugie nie da się nią przyszpanować koleżankom podsłuchującym rozmowy.
        • anna_sla Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 01.04.13, 11:42
          no biję się w pierś :D.. Takam starej daty ;)
          • le_bon_reflex Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 01.04.13, 23:52
            Mieszkam sama, rodzina daleko ,klucze do mego mieszkania ma tylko moj eks i jest to dla mnie jak najbardziej naturalne , znamy sie kilkanascie lat i jest moim przyjacielem na dobre i na zle.Dodatkowa zaleta jest takze to ,ze pracuje niedaleko i w razie problemu moze blyskawicznie poratowac:)
      • kora3 Ala dlaczego "chore"? 03.04.13, 11:39
        Dlatego, ze kiedyś byliśmy razem i się rozstaliśmy? Czy to znaczy, że mamy się nienawidzieć do grobowej deski?
        Sorry, ale takie podejście jest chore dla mnie. Relacje z ludźmi bywają różne- bywa tak, ze ktoś ma lepsza z tesciową niż z własną matką np., czy lepszą z kolezanką niż z siostrą , czy bratem.
        I bywa, że ma dobrą z eksem (eksą). Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Ani ja, ani mój partner nie mamy tu na miejscu żadnej rodziny, sąsiadów bardzo lubimy, ale nie jesteśmy na tyle blisko, by angażować ich w opiekę nad kotami, gdy nas obojga nie ma.
        Na pewno sa jeszcze inne osoby, którym bez problemu moglibyśmy powierzyć nasze klucze :), ale akurat te, które je mają są też osobami tzw. dyspozycyjnymi po prostu. Przyjaciółka niedaleko mieszka, pracuje w domu i nie jest dla niej problemem "podskoczyć" do mnie, gdyby coś sie działo w mieszkaniu.
        Eks też nie ma do nas daleko z domu, czy pracy. Co mi z tego, że dam klucze komuś pracującemu np. 50 km od miasta gdzie mieszkam? Przeciez w razie "wu" i tak prędko się nie zjawi. To samo tyczy się osób sporo wyjeżdzających, mających pracę, z której nie mogą nagle wyjśc (np. nauczyciel), czy kogoś mającego małe dziecko.
        Tych osób, które mają do mnie klucze to nie dotyczy.
        • anna_sla Re: Ala dlaczego "chore"? 04.04.13, 00:07
          chore jest to, że były ma wciąż klucze, a nie to, że się jeszcze lubicie i traktujecie jak ludzi.
          • kora3 Nie tak "wciąż" Anno :) 05.04.13, 10:57

            anna_sla napisała:

            > chore jest to, że były ma wciąż klucze, a nie to, że się jeszcze lubicie i trak
            > tujecie jak ludzi.


            Wyjaśniam, bo mam wrazenie, że masz przekonanie, iz są to klucze od mieszkania, ktore zajmowalismy kiedyś razem i ma je nadal. Otóż nie.
            Ani ja, ani on nie mieszkamy w mieszkaniu kiedyś zajmowanym razem.

            No chyba, że "wciąż" znaczyło, że stale ma - to owszem:)
            • anna_sla Re: Nie tak "wciąż" Anno :) 05.04.13, 20:55
              a obecny facet to akceptuje? Jak tak to jest po dwakroć chore!
              • kora3 eeee tam wg niektórych wszystko 06.04.13, 15:45
                czego sami nie doświadczają jest zaraz "chore":)

                Jasne, ze mój partner to akceptuje- a dlaczego miałby nie akceptować?
                Nie rozstałam się z eksem z jego powodu, kiedy się poznaliśmy już jakiś czas z tymże nie byłam. Nie ma i nigdy nie miał powodów przypuszczać, że relacja miedzy mną a byłbym jest inna niż widzi na własne oczy.
    • maly.jasio no ma je ciocia Mockba 02.04.13, 00:22
      gdy w 1993 wyjezdzala, to powiedziala, ze bierze je ze soba i w razie potrzeby jeszcze tu wroci.
    • kikimora78 Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 03.04.13, 11:52
      w Polsce moje zapasowe klucze mieli rodzice, a rodziców - babcia.
      Na obczyznie - jeden komplet ma firma ochroniarska.

      A teraz historia pt. "dlaczego zostawiać u kogoś zapasowe klucze"

      Pewnego dnia zatrzasnęłam kluczyki w aucie. Zadzwoniłam do rodziców, ale byli w pracy - oczywiste :), więc leciałam do babci po klucze do rodziców, do rodziców po klucze do mojego domu, do mojego domu po zapasowe kluczyki do auta i do auta, żeby je otworzyć. A potem już samochodem - więc trochę szybciej - ta sama droga w odwrotną stronę, żeby zapasowe klucze pooddawać "strażnikom kluczy" :D
    • twojabogini Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 03.04.13, 12:09
      Nigdy nikt nie miał kluczy od mojego domu, za wyjątkiem domowników. Jakoś nie widzę sensu powierzania kluczy "na wszelki wypadek" innym osobom. Dopóki nie przeczytałam tego wątku, nawet nie przyszło mi to do głowy. Albo jestem niefrasobliwa, albo to wy jesteście odjechani.
      • kora3 Wiesz Bogini - zależy 03.04.13, 12:40
        to nad czym się zastanawiasz - głownie od okoliczności. Kiedy mieszkalam jeszcze z rodzicami i siostra w jednym mieszkaniu też nie widzieliśmy sensu powierzania komuś naszych kluczy: każde mialo swoje i prawdopodobieństwo, że jednoczesnie zgubią swoje komplety 4 osoby było bliskie zeru. Podobnie jak prawdopodobieństwo, że wszystkie te cztery osoby (w tym jedna nieletnia) bedą jednocześnie na tyle daleko od mieszkania, żeby zapobiec katastrofie na wypadek pękniecia rury np. No chyba, że razem wszystkie wyjadą np. na wakacje, ale wtedy i tak ktoś musiał mieć klucz, żeby kwiaty podlewać.

        Jednak bywają sytuacje nie tak proste, choćby np. nasza. Gdybym zgubila/jakoś inaczej straciła klucze - jestem ugotowana. Mój partner ma swoje z sobą i nadanie ich kurierem trochę trwałoby na pewno. Pozostawaloby czekac, albo wywazyć drzwi.

        A co do niefrasobliwości - ludzie mieszkający nad moją kolezanka pojechali sobie na wakacje i podczas ich nieobecności pekła w ich mieszkaniu rura. Nie było technicznej możliwosci odcięcia dopływu wody, bo zawór jest w mieszkaniu. Na szczescie pozostawili klucze u teściów którychś i w ciągu godziny udało się ich namierzyć i sprowadzić. Gdyby nie było takiej opcji trzebaby im chyba wywazyć drzwi, bo przecież nikt nie bedzie czekał, aż wrócą skądś tam za granica z wodą lejacą się z sufitu.
        • six_a Re: Wiesz Bogini - zależy 03.04.13, 13:01
          a po co ty chcesz wchodzić do czyjegoś mieszkania, jak woda leci? zawory są poza mieszkaniami, właśnie po to, żeby nie trzeba było drzwi wyważać w takich sytuacjach.

          no i ciekawa jestem, co zrobisz, jak skarbnik z twoimi kluczami będzie w tajlandii, gdy ty akurat zgubisz swoje klucze. chyba że to jakaś szersza sieć kluczników jest, to przepraszam.
          • twojabogini Re: Wiesz Bogini - zależy 03.04.13, 13:17
            six_a napisała:

            > no i ciekawa jestem, co zrobisz, jak skarbnik z twoimi kluczami będzie w tajlan
            > dii, gdy ty akurat zgubisz swoje klucze. chyba że to jakaś szersza sieć kluczni
            > ków jest, to przepraszam.

            No i dlatego całe to zabezpieczanie się to fikcja. Szkoda czasu.
          • kora3 Re: Wiesz Bogini - zależy 03.04.13, 13:44
            six_a napisała:

            > a po co ty chcesz wchodzić do czyjegoś mieszkania, jak woda leci? zawory są poz
            > a mieszkaniami, właśnie po to, żeby nie trzeba było drzwi wyważać w takich sytu
            > acjach.


            Ja po nic, ale co do zaworów - nie masz racji. W każdym razie nie wszedzie są one na zewnątrz mieszkania. Co wiecej - w wiekszosci znanych mi mieszkań zawory kolokwialnie mówiac "obsługujące" wodę w danym mieszkaniu są w tymże mieszkaniu - np. w moim tak jest.
            Na zewnątrz natomiast są na ogół (nie wszedzie zresztą) zawory obsługujące cale piony. Jasne, da się je zakrecić, na pewno. Tylko pojawia się potem problem taki, że wszystkie mieszkania w takim pionie są pozbawione wody np. na czas nieobecności tych, u których wodę trzeba było odciąć.
            >
            > no i ciekawa jestem, co zrobisz, jak skarbnik z twoimi kluczami będzie w tajlan
            > dii, gdy ty akurat zgubisz swoje klucze. chyba że to jakaś szersza sieć kluczni
            > ków jest, to przepraszam.

            >
            Nie wiem, jaki skarbnik, ale jak wspomniałam klucze maja 2 osoby, z którymi mam kontakt na bieżąco, wiec jesli któraś z nich wybierałaby się akurat do Tajlandii, to wiedzialabym, że na nią liczyć nie mogę :) Gdyby przypadkiem obie wybierały się np. do Tajlandii, to wiedzac o tym powierzylabym "ich" klucze komus pozostającemu na miejscu - proste:)
            • six_a Re: Wiesz Bogini - zależy 03.04.13, 13:57
              >Gdyby przypadkiem obie wybierały się np. do Tajlandii, to wiedzac o tym powierzylabym "ich" klucze komus pozostającemu na miejscu - proste:)

              bardzo proste. znajomi jeszcze muszą się spowiadać z planów tylko dlatego, że byłaś tak łaskawa i powierzyłaś im klucze, żeby ułatwić SOBIE życie. powinnaś to zgłosić do make life easier.
              • kora3 Wiesz, każdy ma takich znajomych 03.04.13, 14:03
                na jakich zasłuży - a przyjaciół tym bardziej:)
                Dlatego też niektórzy ze swoimi mają bliski kontakt na zasadzie rozmowy, a nie spowiedzi:) i dlatego np. wiedza, że ktoś bliski wyjeżdża na wakacje, albo w dalszą delegację na kilka dni. Dla mnie to, że wiem, iż np. mój eks jedzie na urlop to norma - dowiaduję się tego bez pytania i doprawdy nie dostrzegam w tym nic nadzwyczajnego :)
                • twojabogini Re: Wiesz, każdy ma takich znajomych 03.04.13, 14:05
                  I jeśli on jedzie na urlop to zabierasz mu klucze i dajesz innej osobie? Pytam poważnie i bez ironii. Ani przygany;)
                  • kora3 Nie:) 03.04.13, 14:18
                    Oczywiscie, że nie :)
                    Drugie ma przecież moja przyjaciółka. Gdyby oboje w jednym czasie wyjeżdżali na dłuzej - żadnemu bym kluczy nie zabierała, a pewnie dorobiła jeszcze jeden i zostawila komus innemu.
                    To też nie jest tak, że ta dwójka to jedyne osoby godne zaufania wg mnie.
                    Jak wspomniałam wyżej - przyjaciółka blisko mieszka, pracuje w domu i w razie czego jest szansa, ze szybko dotrze. Eksio mieszka nieco dalej, ale też relatywnie blisko (tudzież niedaleko pracuje), jest mobilny i ma pracę, z której moze swobodnie wyjśc. Poza tym to on "od zawsze" opiekuje się kotami, gdy nas nie ma.
                • six_a Re: Wiesz, każdy ma takich znajomych 03.04.13, 14:21
                  mnie nie pytaj, ja się nie znam, mam rodzinę na miejscu od takich spraw oraz domowników ludzkich. w życiu bym nie zawracała głowy pilnowaniem moich zapasowych kluczy nikomu spoza rodziny, i to jeszcze przez cały czas.
                  • kora3 Sixo - chyba przesadzasz:) 03.04.13, 14:34
                    O jakim Ty zawracaniu głowy mówisz?
                    Klucz ( w zasadzie 2 konkretnie) to nie szpilka, ani pchła, ze trzeba pilnować, az tak :) Wystarczy położyć na połce, albo schować do szuflady. To takie "zawracanie głowy"?
                    Jakoś zadne z tej wdówjki tak nie uwaza i ja mając klucze od mieszkania moich przyjaciół też tak nie uwazam.
                    Inna sprawa bylaby pewnie, gdyby te osoby w zwiazku z posiadaniem tych kluczy były fatygowane przeze mnie w jakichś sprawach. Jak wspomniałam eks sobie klucz ostatnio wykorzystał w swojej sprawie .

                    A że "Ty tak nie masz" - no nie masz. Sama piszesz, że masz na miejscu rodzinę i domowników ludzkich. No, a ja nie. Swoją drogą - nie wiem dlaczego rodzinę wolno "fatygować", a od przyjacioł wara:)
                    Gdybym mieszkała tam, gdzie kiedys w swoim regionie i mialabym sytuację domową taką jak teraz tu, to pewnie moi rodzice mieliby klucze, ale z pewnoscią nie tylko oni. Dla dwójki niemlodych już ludzi interweniowanie w razie czego w miescie odległym od ich miasta 20 km byłoby pewnie bardziej uciązliwe, niż dla mojego dobrego kolegi mieszkającego dwqie ulice dalej. Podobnie mogloby to być trudne dla mojej siostry zamieszkującej od mego dawnego mieszkania jakieś 10 km, ale mającej małe dziecko i pracę, z której nie moze swobodnie wyjśc.
                    • six_a Re: Sixo - chyba przesadzasz:) 03.04.13, 15:01
                      tak, to bardzo ciekawe. napisz mi jeszcze, co dziś jadła twoja dalsza rodzina na śniadanie. może w końcu zrozumiem temat tak, jak zaplanowałaś.

                      zgaduję, że skoro w każdym poście łopatologicznie odmieniasz tego eksa przez wszystkie przypadki, to ten wątek chyba nie poszedł w dobrym kierunku, prawda? miało być o tym, jak cudownie układa ci się z eksem i jakim zaufaniem go darzysz, a koleżanka zdziwiona to przedstawicielka trendu kołtuńskiego?

                      no przepraszam i powodzenia w dalszym wyjaśnianiu, co miałaś na myśli, tworząc ten wątek.
            • anna_sla i tu się podpiszę 05.04.13, 21:49
              > six_a napisała:
              >
              > > a po co ty chcesz wchodzić do czyjegoś mieszkania, jak woda leci? zawory
              > są poz
              > > a mieszkaniami, właśnie po to, żeby nie trzeba było drzwi wyważać w takic
              > h sytu
              > > acjach.

              >
              > Ja po nic, ale co do zaworów - nie masz racji. W każdym razie nie wszedzie są o
              > ne na zewnątrz mieszkania. Co wiecej - w wiekszosci znanych mi mieszkań zawory
              > kolokwialnie mówiac "obsługujące" wodę w danym mieszkaniu są w tymże mieszkaniu
              > - np. w moim tak jest.
              > Na zewnątrz natomiast są na ogół (nie wszedzie zresztą) zawory obsługujące cal
              > e piony. Jasne, da się je zakrecić, na pewno. Tylko pojawia się potem problem t
              > aki, że wszystkie mieszkania w takim pionie są pozbawione wody np. na czas nie
              > obecności tych, u których wodę trzeba było odciąć.


              mieliśmy dokładnie taką sytuację. Byliśmy u teścia na obiedzie, nikt z sąsiadów nie wiedział o tym i z naszego odcinka centralnego zaczęło się lać. Zdesperowani sąsiedzi wydzwaniali z książki tel. po wszystkich z tym samym nazwiskiem co mój mąż w nadziei, że nas złapią... a że to mała miejscowość to im się udało, a nie taka Warszawka co to chyba jedno nazwisko zajmuje co najmniej pół słupka :D:D.

              P.S. Swoją drogą jakiej grubości jest Warszawska książka telefoniczna??
              • anna_sla Re: i tu się podpiszę 05.04.13, 21:54
                ach no i zapomniałam dodać, że oprócz tego, że klucze mają konkretne osoby to mamy jeszcze jeden komplet zapasowy, który "deponujemy" okresowo u kogoś blisko mieszkającego (sąsiadów/zarządu wspólnoty) gdy wyjeżdżamy na długo lub np. córa bierze ze sobą gdy pozostaje pod opieką sąsiadki pod naszą nieobecność itp. Dlatego zostawianie kluczy u kogoś ma sens i gdyby tylko moje przyjaciółki mieszkały blisko na pewno miałyby do mnie klucze w razie wszelkich wypadków. A skoro sixa Twoje przyjaciółki nie mają (pomijam fakt, że nie muszą), nie dałabyś im to nie są to takie znajomości o jakich pisze kora czy ja.. chociaż eksa nie rozumiem.. bo one są jak rodzina...
                • kora3 Aniu miła 06.04.13, 16:05
                  Ja rozumiem, że Ty "eksa nie rozumiesz", ale troszkę mnie dziwi Twa kategoryczność. Rozumiem, ze być moze nie byłas w sytuacji takiej, że rozstajesz się z kimś kogo szanujesz i komu na polach innych niż damsko-meskie - ufasz.

                  Ja w takiej sytuacji byłam i możesz mi wierzyć, albo nie, że do bylego mam na polu zawodowym, czy finansowym pelne zaufanie. Wynika to nie z sentymentu, a z tego, że on po prostu nigdy na tych polach mego zaufanie nie zawiódł. Zawiódł na innym, tzw. "związkowym" i to nasz zwiazek zakończylo. Ale ja też mam swiadomość, że to nie stało sie bez mojej winy, choć innego rodzaju niż wina z jego strony.

                  Nie bronię go teraz, zwyczajnie stwierdzam fakty i uświadomienie sobie tych faktów nie zmieniło mej decyzji co do zakończenia tamtego zwiazku, ale pozwoliło ustrzec prze popełnieniem podobnych w nowym.

                  Może wyda Ci sie to niecodzienne, ale ja na swego eksa mogę po prostu liczyć, on na mnie też. Wiem, ze gdybym potrzebowała pomocy, poadla w tarapaty, miała jakis problem - zawsze bedzie chcial mi pomóc. I to wynika nie z jakiegoś sentymentu, a zwyczajnie z przyjaźni, która datuje sie z czasow na długo przed tym, jak byliśmny razem i długo po tym jak razem przestaliśmy być.

                  Z tego co widzę, wcale nie jest to jakaś sytuacja kosmiczna. Wiekszosc znanych mi par istotnie pozostaje w stosunkach poprawnych po rozstaniu, ale całkiem sporo jest w stosunkacxh życzliwych, serdecznych. Np. ostatnio spotykam kolegę- zasuwa z bukietem kwiatów. Pytam gdzie leci "Do B. na urodziny" - B. to jego była żona, pierwsza (druga już niestety nie zyje), z którą rozstali się wiele, wiele wiele lat temu. B. ma drugiego meza. Z byłym jest w dobrych, serdecznych kontaktach, sporo jej pomagał, gdy jej mąż lezal z ciezka chorobą w szpitalu, a oni z kolei jemu, gdy umierała jego druga żona.
                  Życie rożnie się uklada i trudno każdą sytuację oceniac przez pryzmat własnych doświadczeń. Ja np. nie jestem jakaś bardzo zdumiona, gdy ktoś mi mowi, że z eksem/eksą ledwie rozmawia, a i tego wolałby unikać. Na ogół przyjmuję, że są ku temu powody i czesc.

                  PS. Ksiązka tel. gruba, czy nie może niestety nie pomóc :( w opisanej przez Ciebie sytuacji. Wiele osób w obecnych czasach rezygnuje ze stacjonarek
                  • anna_sla Re: Aniu miła 06.04.13, 21:54
                    ja to wszystko rozumiem i super, że można mieć takie dobre kontakty z eksami. Ja też miałam niezgorsze stosunki z jednym z moich eksów i jego żoną zanim wyjechali z kraju (i kontakt się urwał). Jestem natomiast pewna, że na 100 takich byłych par może z kilka maksymalnie miałoby do swoich mieszkań klucze zwłaszcza gdy istnieją już inni partnerzy tych osób. I tylko o to mnie się rozchodzi, o te klucze, a nie o kontakt czy zażyłość.
                    • kora3 Spoko, ja rozumiem 06.04.13, 22:21
                      tylko Ty też postaraj się zrozumieć. U mnie eks to nie tylko eks, ale też przyjaciel. Ponadto osoba, którą z obi8ektywntch przyczyn najdłuzej z tutejszych znam, mieszkająca relatywnie blisko, pracująca tudzież, mająca pracę pozwalającą na wyjście z niej be wiekszych ograniczeń i ...znająca się na kotach :).
                      Gdyby były mieszkał np. 50 km stąd, miał prace wyjazdową, małe dziecko, był inwalidą - albo cokolwiek innego ograniczałoby mu mozliwosc szybkiej reakcji w razie "wu" klucze miałby pewnie ktoś inny z bliskich mi ludzi.

                      Rozumiem też, ze w innych okolicznościach, może dla innych osób, w innej relacji - fakt posiadania kluczy przez osobę, która kiedyś byla z domownikiem może w kimś budzic zdziwienie. Ale jak zawsze niemal - wszystko zależy od indywidualnej sytuacji. Gdyby była żona moje partnera chciała się no. u nas zatrzymać (teoretyzuje, nie ma takiej potrzeby) to też nie byłoby to dla mnie problemem. Na pewno byłoby gdyby było w ich kontaktach było coś "podejrzanego", ale nie ma :) Podobnie jak w moich z eksem
        • twojabogini Re: Wiesz Bogini - zależy 03.04.13, 13:14
          No to jestem niefrasobliwa. Gdy mieszkałam sama klucze do domu miałam tylko ja (z czasem syn) - i jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogłabym je zgubić. Gdy wyjeżdżałam na dłużej zostawiałam klucze temu, kto decydował się karmić kota. Odkąd nie mam kota - nie powierzam kluczy nikomu także na czas wyjazdów. Swoim kwiatkom mąż montuje automatyczny system nawadniający (bardzo proste). Jak pęknie jakaś rura, to jakoś się chyba odpowiednie służby włamią?

          Jakoś nie mam w zwyczaju myśleć co by było gdyby, martwić się, że zgubię, że pęknie, że spłonie - prawdopodobieństwo małe, a jak już się zdarzy - no to będzie przygoda, albo moja, albo czyjaś. Ale ja w ogóle jestem niefrasobliwa, zostawiam portfel na stoliku, wychodząc do łazienki, nie zamykam zamka w drzwiach, gdy jestem w domu, nawet na noc i robię tysiące innych rzeczy, które narażają mnie na różne niebezpieczeństwa i w żaden sposób nie zabezpieczam się na niemożliwe do przewidzenia okoliczności. Nie sprawdzam kiedy przyjedzie autobus, nie planuję szczegółowo podroży, nie robię zapasów, albo nie oszczędzam "na wszelki wypadek". Nie czuję takiej potrzeby i szkoda mi życia.
          • kora3 Ale przecież nikt Ci nie każe być "frasobliwą" 03.04.13, 13:32
            w zadnej sprawie. Twoje życie, twoje mieszkanie i twoja sprawa.
            To co napisałam nie miało w sobie krzty przygany Bogini.
            • twojabogini Re: Ale przecież nikt Ci nie każe być "frasobliwą 03.04.13, 14:03
              kora3 napisała:

              > w zadnej sprawie. Twoje życie, twoje mieszkanie i twoja sprawa.
              > To co napisałam nie miało w sobie krzty przygany Bogini.

              I wcale tak tego nie odebrałam. Niemniej jednak zastanawiam się, gdzie jest w tym wszystkim norma? Niestety patrzę przez swój pryzmat i oczywiście nienormalne wydaje mi się takie zabezpieczanie, poprzez powierzanie innym osobom kluczy.
              Ja wiem, że nie zatrzasnę kluczy, nie zgubię ich i nie dam się okraść. Mam zaufanie do siebie. Gdyby faktycznie pod moją nieobecność jakaś rura wywaliła - no to odpowiednie służby wywalają drzwi, które potem zabezpieczają - a koszty zwraca mi ubezpieczyciel. Swoją droga - nawet gdyby klucze miał ktoś z mojej rodziny, albo zwyczajnie nie byłoby mnie w domu - to oni i tak by te drzwi wywalili, nie czekając aż wrócę z pracy, czy nie rozpytując sąsiadów, kto może mieć klucze. Więc po co?
              Takie powierzanie kluczy mamusiom to kojarzy mi się raczej z komunikatem - jestem głuptaskiem, który nie jest jeszcze w pełni odpowiedzialny, może kluczyki zgubić, albo zostawić, albo w ogóle...więc lepiej, żeby w razie czego mamusia mogła przyjść z ratunkiem. Nie widzę też powodu, dla którego klucze miałby mieć mój przyjaciel, eks czy nie eks.
              • kora3 Przyznam sie, że 03.04.13, 14:12
                nie zdarzyło mi się nigdy zgubić kluczy - fakt. W ogóle niczego chyba jakiegoś ważnego, czy cennego. Ale biorę pod uwagę sytuacje także nieprzewidziane, niekoniecznie zaraz takie, które muszą wynikać z czyjejś nieuwagi.

                Mieszkanie także mam ubezpieczone, ale mimo to wolalabym, zeby mi nikt nie wywalał do niego drzwi. Choćby dlatego, że mam koty:) Wolałabym, zeby w sytuacji awaryjnej, ktoś mógł sie nimi szybko zaopiekować, a nie przypuszczam, zeby ekipa wywalajca drzwi zaraz była szczególnie staranna w tym zakresie.

                Jak wspomniałam - kazdy robi jak uwaza i jak mu wygodnie.
      • smutas13 Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 03.04.13, 13:27


        Nigdy nikt nie miał kluczy od mojego domu, za wyjątkiem domowników. Jakoś nie widzę sensu powierzania kluczy "na wszelki wypadek" innym osobom. Dopóki nie przeczytałam tego wątku, nawet nie przyszło mi to do głowy. Albo jestem niefrasobliwa, albo to wy jesteście odjechani.

        Dopoki nasi domownicy (córki) mieszkały z nami, każda miała swoje klucze i też nie widziałam sensu dawania kluczy innym osobom. Sytuacja się zmieniła, kiedy córki usamodzielniły się
        i wyprowadziły się z domu.
        Traf chciał, że będąc razem z mężem na zakupach, przez moją nieuwagę, zostawiłam swoje klucze na stoliku, przy którym pakuje się towary do siatek. Mąż, swoje klucze zostawił w domu. Mimo mojej pewności, że klucze zostawiłam właśnie w tamtym sklepie, w tym dniu
        klucze się nie odnalazły. Odniósł je znalazca, ale dopiero w następnym dniu i już bez etui.
        Przed wyważeniem drzwi, uratowały nas klucze, które nadal mają córki.
        • kora3 No dokladnie o takie sytuacje mi chodzi 03.04.13, 13:37
          Kiedy mój partner pracował tutaj w zasadzie też nie było potrzeby, żeby ktos miał zapasowe klucze poza okresami opieki nad kotami na czas naszych wyjazdów. Teraz jednak, gdy nie ma go przez caly tydzień, a ja czasem jestem caly dzień poza domem taką potrzebę widzę i tyle.
    • hothotterviolett Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 03.04.13, 17:11
      Tak, mój partner, który płaci za moje mieszkanie. Nie przypominam sobie jednak, by kiedykolwiek tych kluczy użył.
    • bidaazpiszczy Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 03.04.13, 17:26
      tak
      • chude_ramie Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 03.04.13, 17:36
        No pewnie, przyjaciółka ma do mnie, a ja do niej:) Jakoś to dla mnie naturalnie. A jak wyjeżdżam, sąsiadom zostawiam do niej namiary, gdyby coś u mnie w chacie strzeliło i trzeba by wejść.
    • dydaki Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 03.04.13, 21:58
      klucze ma moja siostra mieszkająca 50km dalej, i zapasowe mam w szafce w pracy-w razie zgubienia torebki mogę zadzwonić do szefa to otworzy mi firmę.
      chciałam zostawić klucze komuś innemu "na zewnątrz" ale sąsiadów nie znam, znajomych w tym miescie nie mam wielu, a najbliższą koleżankę podejrzewam o to, że gdy dam jej klucze to pod moją nieobecność będzie wpadać się tu bzykać z kochankiem..
      • duchess85 Re: Czy ktoś ma klucze od Waszego domu? 05.04.13, 21:24
        > omych w tym miescie nie mam wielu, a najbliższą koleżankę podejrzewam o to, że
        > gdy dam jej klucze to pod moją nieobecność będzie wpadać się tu bzykać z kocha
        > nkiem..

        Fajnie, jak na najbliższą koleżankę... :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka