kochanic.a.francuza
11.04.13, 19:09
Bo juz sama nie wiem. Z jednej strony trzeba sie cenic, bo nikt Cie nie doceni jak sama tego nie zrobisz. Z drugiej strony ludzie pewni siebie strasznie draznia.
Wlasnie mam w pracy taki czass, ze musze zdecydowac: albo pozostane skromna dziewuszka, ktora nie wtraca sie, albo pomieszam kijem, zeby w koncu przejrzeli na oczy gdzie jest pies pogrzebany. Jak tego psa nie znajda to statek bedzie tonal pare lat. Ja mam bezpieczna szalupe, ktora sama zbudowalam-jej istnienie utwierdza mnie w przekonaniu, ze wiem jak stworzyc bezbieczny statek, ale do tego musiabym sie troche poszarogesic. Wychowano mnie na skromna dziewczynke-wiem wiem, na FK co innego wychodzi, ale real to zupelnie inny swiat i zawsze mam opory przed byciem zbyt asertywna. Zawsze znajde powody, dla ktorych lepiej sie nie wychylac.
Balansujecie te dwie sprzecznosci jakos?
Czy tez macie obrany jeden kierunek: "ide na bezczelnego i mam gdzies co inni mysla", czy tez asekurancko "lepiej nie wychodzic przed szereg".