Dodaj do ulubionych

Mam kochanka...

    • tutaj_jestem Re: Mam kochanka... 27.07.04, 14:29
      www.ripe.net/perl/whois?form_type=simple&full_query_string=&searchtext=62.29.138.&do_search=Search
      Czy ty aby w GEANCIE nie pracujesz????? :))))
    • Gość: Klarysa Re: Mam kochanka... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.04, 14:31
      Podziwiam większość Państwa za odważne potępianie Malenkiej - bardzo prosto
      jest przypiąć komuś etykietę i poczuć się dobrze „bo mnie to nie dotyczy, ja
      tak nie robię”. Przyznam się szczerze do niedawna sama krzyczałabym i „rzucała”
      w Malenką kamieniem. Jednak dzisiaj jestem po tej samej stronie co ona-mam
      kochanka. I dlatego nie oceniam Twojego zachowania, bo nie daję sobie do tego
      prawa. Współczuję Ci tak samo jak sobie i innym tkwiącym w takich układach. Z
      Bogiem jeśli chodzi tylko o seks, gorzej gdy włącza się najpierw przyjaźń,
      miłość i potem seks. Nikt nie zrozumie tego co się czuje w takiej sytuacji
      dopóki się w niej nie znajdzie. I wiem, że to co się nam przydarzyło jest w
      porządku wobec niego i jego rodziny, nie jest w porządku wobec mnie /chociaż
      nie jestem z nikim związana/. I tak próbuję znaleźć jakieś wyjście, aby nie
      tracąc miłości, jednocześnie nie stracić szacunku dla samej siebie.
      • Gość: Stauffenberg Re: Mam kochanka... IP: *.hastrabau.pl 27.07.04, 14:41
        "Szef tych z Turynu skinął głową.
        -To prawda chłopcze, że żyje się raz. Ale to nie znaczy, żeby żyć jak łajdak-
        odrzekł, po czym wymierzył mu pozaregulaminowy cios w szczękę. Był to cios tak
        szlachetny i tak dostojny, że wart wpisania do kalendarza jako "św.Policzek""
        (G.Guareschi, Don Camillo)
      • limonie Re: Mam kochanka... 27.07.04, 14:42
        Jesli chodzi o ścisłośc..to malenka napisała, że chodzi jej tylko o seks..ze
        jest typem flirciary i schlebia jej zainteresowanie facetów. Po drugie z mężem
        jest od 7 lat i nie był jej pierwszym a myślę, że na pewno nie drugim
        partnerem. Masz racje to jest jej zycie...niech robi sobie z nim co
        chce...tylko gdyby nie była aż taką egoistką zobaczyłaby, że rani męża. Według
        mnie jest wyrachowaną KROWĄ
      • Gość: Krystian Lasek NIE MA POLKI, KTOREJ IP: *.dip.t-dialin.net 27.07.04, 14:42
        by sie nie dalo zerznac, mezatki sa najlepsze. Wale je od lat
        moje kreslarki, sasiadki, wszystko tylko nastawia d..., a mezowie
        pracuja. Dalej tak!"
    • rozdarta_sosna Re: Mam kochanka... 27.07.04, 15:17
      Ja też mam. I jest mi z tym dobrze. Ile tu osób które najchętniej napluły by mi
      w twarz. Moje zycie i moje wybory.
      A jesli w malzenstwie brakuje sexu- dlaczego psuc wszystko skoro mozna w pracy
      zaspokoic swoje potrzeby? i bez problemów być dobrą żoną?

      Nie przejmuj sie, ludzie sa i złośliwi i zazdrośni. A najwiecej krzyku robia
      cil, którzy nie mówiąc o mężu zonie czy partnerze/rce nie maja szans nawet na
      przygodny sex.......
      trzymaj się
      • Gość: facet Re: Mam kochanka... IP: *.gdansk.comarch.pl 27.07.04, 16:24
        "i bez problemów być dobrą żoną"
        no ciekawe co by Twój mąż powiedział gdyby wiedział. Czy opinie byłyby zbierzne?
        Bo jeśli tak to spox a jeśli nie... to gratuluję samopoczucia.
        • Gość: MĄŻ Re: Mam kochanka... IP: *.brzeziny.net / *.brzeziny.net 27.07.04, 19:46
          jestem meżem od jakiegoś już czasu... i powiem szczerze.. obecnie zwisałoby mi
          to czy MojaKochanaŻona miałaby kogoś o ile robiłaby to dyskretnie a dzięki temu
          w domu miała trochę więcej uśmiechu i na większym luzie do życia podchodziła..
          zamiast wiecznie marudzić i kontestować wszystko co się dla niej robi
          • Gość: Onehellofawitch Re: Mam kochanka... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 20:20
            Jesteś żałosnym facetem, jeśli inni muszą Cię wyręczać w zadowalaniu potrzeb
            żony. Serdecznie współczuję.
            • Gość: mam_męża Re: Mam kochanka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 23:32
              Mam męża od dziesięciu lat, nigdy go nie zdradziłam. Jestem psychiatrą
              klinicznym z dwudziestoletnim stażem, od lat siedmu prowadzę psychoterapię.

              Proszę pamiętać, że zdrada nie jest krzywdą tylko jednej osoby - zdradzanej.
              Tak naprawdę ludzie mają w sobie skłonność do unikania komplikacji, do
              prowadzenia życia ścieżką prostą. To problemy ze sobą pchają do zdrady. Czasem
              to jest zachwianie poczucia własnej atrakcyjności, czasem kłopoty z
              rozładowaniem stresu, czasem w pozornym szczęściu małżeńskim dążenie do
              niepoznanego. Oczywiście, że problemy nie mogą być usprawiedliwieniem - one
              jedynie bywają motorem.

              Warto jednak zastanowić się głęboko, co nas pcha w ramiona innej osoby. Czego
              brakuje w stałym związku. Jakie moje potrzeby zaspokaja "ten drugi". Poznanie
              siebie pomaga zrozumieć przyczyny zdrady i jeśli są one "organiczne" zdecydować
              się na rozwód, jeśli wynikają zaś jedynie z niedostatków - postarać się o
              zmianę i życie bez zdrad.

              Zdrada jest kłamstwem. Oszukuje się nie tylko małżonka, ale także siebie,
              kochanka, rodziny - obciążenie psychiczne z tym związane jest dużo cięższe,
              czasem, niż korzyści. To także, proszę, wziąć pod uwagę.

              Warto też zastanowić się nad konsekwencjami w wypadku odkrycia. Często zdrada
              naraża na ostracyzm. To ciężar nie do udźwignięcia dla wielu osób.

              Zdrada rzadko kiedy bywa jednoznaczna. Pisanie o kurwieniu się jest okazywaniem
              jedynie niedostatków argumentacji. Zapalczywość sugeruje żal, że ja się nigdy
              nie zdobyłam. Bowiem o ograniczenia umysłowe nie podejrzewam forumowiczów.

              Podsumowując: zdrada jest koszmarem przede wszystkim dla zdradzającego. Jest
              życiem w stresie, napięciu, kłamstwie. Nie przynosi wiele dobrego. Trzeba
              szukać przyczyn zdrad i starać się je zmieniać na dobre. I nigdy zdradzanego
              nie krzywdzić wyznaniami o zdradzie: to zbyt ciężkie dla wielu z nas.

              Pozdrawiam
              • Gość: mam_żonę Re: Mam kochanka... IP: *.kghm.pl / *.lubin.dialog.net.pl 28.07.04, 01:06
                Jesteśmy małżeństwem od prawie 25 lat, i chyba szczęśliwym - przynajmniej ja
                nie narzekam, chociaż życie nie szczędzi nam problemów. Myślę,że moja żona jest
                nieco zawiedziona mną, bo nie potrafię zapewnić jej dobrobytu finansowego, ale
                jest ze mną i nigdy mnie nie zawiodła. Byłem i jestem o nią zazdrosny, bo ją
                naprawdę gorąco kocham, mimo że nie jest jakąś super pięknością i ma swoje
                wady, podobnie jak ja.
                Czytając to forum, już z niecierpliwością sięgałem do klawiatury, żeby napisać
                co ja o tym wszystkim myślę, a tu widzę, że Pani mnie uprzedziła, wyrażając tym
                samym i moje stanowisko w całej sprawie w sposób wręcz perfekcyjny - za co
                chylę czoła przed Panią. Z całą stanowczością popieram wszystko to, co Pani
                tutaj wyraziła.
                Ze swojej strony mogę dodać tylko, że jest mi przykro z powodu tak ogromnej
                zawiści wśród kobiet, wzajemnego obrzucania się błotem i wyzwiskami (bez
                zastanowienia), wywyższania się męskiej części populacji (która wcale nie jest
                lepsza od żeńskiej) - bo przecież nie od dzisiaj wiadomo, że "do tanga trzeba
                dwojga". Nikt z nas nie jest ideałem czy świętym i nie może wobec tego ferować
                bezstronnych wyroków wobec innych. Możemy to robić tylko w takiej formie, jak
                przedstawiła to Pani - ale do tego potrzeba dużo wiedzy i doświadczenia
                życiowego.
                Pozdrawiam
              • Gość: facet Re: Mam kochanka... IP: *.gdansk.comarch.pl 28.07.04, 13:05
                zgoda w 100% z tym co piszesz. Ja jednak nie żałuję zdradzających, chyba że
                robią to bo muszą (w patologicznych sytuacjach, trudno mi teraz coś takiego
                wymyslić). Zasadniczo, jakie by nie były przyczyny, jest to ich decyzja. Jeśli
                nie chcą się rozwodzić, to życie w fikcji fundują sobie swoją decyzją.
                Zdradzany takiej decyzji nie podejmuje. I w tym kontekście żal mi zdradzanych a
                zdradzających co najwyżej może mi być żal z powodów jakie nimi kierowały a nie
                ze względu na zdradę. Są oczywiście sytuacje, gdy faktycznie to zdradzający ma
                problem. Ale jeśli można się rozwieść to czemu nie, po co fundować komuś piekło
                jak sie mu przyżekało to i owo?? nie rozumiem...
            • Gość: Wioletta Re: Mam kochanka... IP: *.gizycko.mm.pl 27.07.04, 23:34
              Od 12 lat jestem mężatką i nigdy męża nie zdradziłam.Jakieś 5 lat temu
              dowiedziałam się o jego zdradzie.Tego co wtedy przeżyłam nie życzę nawet
              wrogowi.Były przeprosiny i zapewnienia, że nigdy więcej.Cóż po 2 latach
              historia powtórzyła się.Załamałam się.Targnęłam się na swoje życie.Miałam wtedy
              3 dzieci.Nic nie było już ważne,wszystko straciło sens.Cudem mnie w szpitalu
              odratowano.Oczywiście mąż przysiągł,że już nigdy więcej.Ja jeszcze długo potem
              nie mogłam zrozumieć dlaczego?Dlaczego mnie zdradzał.Przecież pobraliśmy się z
              wielkiej miłości.Ja go tak strasznie kochałam.Był dla mnie jedyny i
              upragniony.Wybaczyłam znowu.Po tym traumatycznym przeżyciu długo nie mogłam się
              pozbierać.W końcu wyszłam jakoś na prostą.Mąż cały czas zapewniał mnie o swojej
              wielkiej miłości i powtarzał,że jestem najlepszą kobietą jaką zna.Tak jest do
              dzisiaj.Właśnie w tej chwili kiedy to piszę mój mąż spędza miło czas z inną
              kobietą.Zapewne młodszą,bo tylko takie go interesują.Wiem,że tak już bedzie
              zawsze.Nie mam już siły go kochać.Moja dobra wola i przecież nie łatwe
              wybaczenie,obróciły się przeciwko mnie,no bo przecież jeśli raz i drugi się
              udało,to zawsze się uda.Zdrada na zawsze zmienia.Już nic nigdy nie będzie takie
              same.Można wybaczyć ale tylko raz.Mimo,że czuję się podle,bo jestem bez przerwy
              oszukiwana ,to ja nie zdradzę.Straciłabym szacunek do samej siebie.Dla mnie
              abym mogła pójść z kimś do łóżka, musi być uczucie.Dla samego seksu nie
              potrafiłabym.Dodam tylko,że nasze życie seksualne oboje uważaliśmy za bardzo
              udane.Nie było w tej kwestii żadnych tabu.Nie rozumiem męża i nie chcę go już
              rozumieć.żałuję tylko jednego,że nie odeszłam od niego od razu.Mniej bym się
              nacierpiała.Tylko,że ja tak bardzo go kochałam.
              • Gość: Ja Re: Mam kochanka... IP: *.autocom.pl 27.07.04, 23:50
                A do czorta ja tez bylam zdradzona ,nie moglam sie pozbierac po tym wszystkim
                jak maz sie do mnie zblizał to dostawalam torsji....potem postanowilam pokochac
                go poraz drugi i znowu bylo wspaniale a teraz po 28 latach kazde
                sobie,szanujemy sie i kochamy na swoj sposob ale.......kazde sobie.............
          • Gość: Me Re: Mam kochanka... IP: *.kijowska.waw.pl 28.07.04, 07:21
            Powiem Ci, że masz rzadkie i sensowne podejeście do sprawy. Ja też mam kochanka
            i uważam, że nieprawdopodobnie dobrze mi to działa na samopoczucie, jestem w
            domu jak słoneczko i odsobiście uważam, że mój mąż też na tym korzysta. Zresztą
            kocham Go bardzo ale nic nie poradzę, że po tylu latach razem nawet po cześci
            nie dzała na mnie w łóżku tak jak facet z którym sie aktualnie spotykam . I to
            mimo faktu, że mój mąż jest naprwedę duuużo atrakcyjniejszy od tamtego.
            Obserwuję moje koleżanki, którym nawet by nie przyszło do głowy, żeby sobie
            coś zoraganizować na boku. Są wiecznie skwaszone, narzekaja na męża i dzeci,
            nic im się nie chce, mężowi nie dają ( no bo właśnie im sie nic nie chce),
            tracą wiarę w swoją atrakcyjność. Nie mówie oczywście, że tak jest zawsze, ale
            na pewno dotyczy to wielu kobiet, również tych , które tak sie tu strasznie
            bulwersują...
            pozdrawam
          • Gość: ROZDARTA-SOSNA Re: Mam kochanka... IP: 62.233.175.* 28.07.04, 12:30
            " obecnie zwisałoby mi
            > to czy MojaKochanaŻona miałaby kogoś o ile robiłaby to dyskretnie a dzięki
            temu
            > w domu miała trochę więcej uśmiechu i na większym luzie do życia podchodziła..
            > zamiast wiecznie marudzić i kontestować wszystko co się dla niej robi"

            masz racje. sex nie jest najwazniejszy, a DYSKRETNY skok w bok może nie jedno
            uratować.. choćby przez ten uśmiech który sie pojawi. ot co.
      • Gość: ME Re: Mam kochanka... IP: *.kijowska.waw.pl 27.07.04, 22:37
        Dokladnie, popieram w 100%, wreszcie jakaś rozsądna wypowiedź, bo tak to
        wiekszość to ma się wrażenie jakby się Radio Maryja słychało...:)
        • pollak ____________________________Re: Mam kochanka... 27.07.04, 23:42
          Gość portalu: ME napisał(a):

          > Dokladnie, popieram w 100%, wreszcie jakaś rozsądna wypowiedź, bo tak to
          > wiekszość to ma się wrażenie jakby się Radio Maryja słychało...:)

          Chwała Bogu... tfu!, chwała wszystkim znakom zodiaku, ze są jeszcze takie
          postempowe ludzie. A nie tylko same dewoty z którymi ani na dziwki wyskoczyć ani
          przelecieć między jednym ksero a drugim. Czuwaj!
    • Gość: babka z klasą po 7 latach sie zaczyna..upadek zwiazkow.... IP: *.giga.pl / 213.17.136.* 27.07.04, 15:22
      7 lat to srednia ... wtedy zaczynaja sie problemy..zaczynamy szukac... psuc i tym podobne sprawy. Faceci zawsze zdradzali ale przeciez nie sa z tym zdradzaniem sami a wracajac do tematu TYLKO SEKS to gdybys Ty kochanienka chciala tylko seksu to bys sie nie zastanawiala co dalej. bo nie ma nic dalej procz bolu dla meza ktory i tak sie w koncu dowie no i procz rozwalonego bez sensu zwiazku. pozdrawiam i zycze milego dalszego uprawiania.
    • Gość: Dorota Re: Mam kochanka... IP: *.chello.pl 27.07.04, 15:24
      Jejku, czy wtście zgłupiały? Dwie na trzy dają się obściskiwać, co któraś ma
      czy miała kogoś na boku. A w dodatku, pupa to tylko pupa i to chrzanienie o
      złamanym życiu, jest po prostu śmieszne.
      • Gość: lalala Ci co zdradzaja to smiecie. IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 27.07.04, 15:36
        Jesli macie powody do zdrady to o nich powiedzcie wprost i odejdzcie od swoich
        partnerow a nie skoki w bok. To jest kurestwo. Kochanek przyjaciel...Przyjazn
        oparta na zdradzie. Chyba jestes chora psychicznie. Takiej szmacie czy to
        meskiej czy damskiej pluje w twarz. Zyje sie tylko raz i dlatego nie otaczam
        sie ludzmi ktorzy zdradzaja , po prostu pluje im w twarz.
      • Gość: Klarysa Re: Mam kochanka... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.04, 15:49
        Wiesz nie wszystko w życiu jest czarno-białe i nie wszystko sprowadza się
        do „dawania pupy” każdemu napotkanemu facetowi. Niekiedy sprawy komplikują się
        na tyle skutecznie, że nie uprawiając seksu i tak czujesz, że robisz źle. Świat
        nie kręci się jedynie wokół łóżka!
        • wredny_typ ech 27.07.04, 16:07
          nic tylko pozazdrościć (jemu jej) :(
      • Gość: wwww Re: Mam kochanka... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 20:28
        Ja nie wiem, ile ty masz lat, ale jeśli na pochwę mówisz pupa, to sorry, ale
        masz problem z seksualnością i idź się leczyć!
    • Gość: luk Re: Mam kochanka... IP: *.samorzad.uw.edu.pl 27.07.04, 16:08
      Witam wszystkie panie, panów i Malenką również. Jedno co mi tak naprawdę
      przychodzi do głowy to taka mała refleksja nad !!niepraktycznością!! posiadania
      kochanka 'na stałe'. Bo co to tak naprawdę daje -> możesz pójść do łóżka z kimś
      innym niż Twój mąż.
      Ale jak się ma kogoś takiego na stałe to nagle zaczyna się żyć w
      drugim, 'nielegalnym' związku. Wszystkie zwiazki wiążą się z pewnymi większymi
      lub mniejszymi zobowiązniami. Ale pamiętaj, że cały czas masz zobowiązania
      wynikające z małżeństwa - jakiekolwiek by one nie były. I wydaje mi się, że te
      dwie kategorie związków muszą wchodzić ze sobą w konflikt ->nie ma innego
      wyjścia. Ten konflikt, jak mi się wydaje, tylko psuje samopoczucie związane z
      tym wszystkim co nazywamy równowagą życiową. Musisz kłamać, zmieniać nagle
      rozkład dnia, wymyślać coraz to nowe wymówki. To wszystko musi być potwornie
      męczące. Mnie by się nie chciało;)

      Tak więc jeżeli tak bardzo Ci zależy na pójściu do łóżka z kimś innym niż Twój
      mąż to może lepiej po prostu znajdź sobie męski burdel z szeroką gamą facetów -
      trochę to więcej pieniędzy kosztuje ale pozbywasz się wszystkich innych
      kłopotów.

      Innym wyjściem jest znajdowanie sobie co chwila innego kolesia do łóżka ->
      tanie, bez kłopotów ale jednak ten cholerny wirus się gdzieś czai;)

      A może bardziej Ci zależy na chodzeniu do łóżka z tym właśnie facetem i nikim
      innym -> wtedy nie pozostaje nic innego jak rozwieść się z mężem i żyć z
      kochankiem 'legalnie'. Problem polega na tym czy on będzie chciał żyć z Tobą;)

      To tyle niby nic ale zawsze coś.

    • Gość: max Re: Mam kochanka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 16:11
      Malenka..... nic nie piszesz o ..... ty kochasz swojego męża??? A kochanka?
      Jaka jest twoja w tym wszystkim pozycja???
      • Gość: agula Re: Mam kochanka... IP: 217.153.10.* 28.07.04, 15:04
        Gość portalu: max napisał(a):

        > Malenka..... nic nie piszesz o ..... ty kochasz swojego męża??? A kochanka?
        > Jaka jest twoja w tym wszystkim pozycja???

        róźna, czasami klasyczna, czasami na jeźdźca, czasmi 69-ta, do wyboru do
        koloru ;)))
      • Gość: niewierząca Re: Mam kochanka... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.07.04, 14:11
        Malenka o tym nie pisze, bo cały jej post to totalna ściema. Sorry
        redaktoruniu, ale jak się chciało zebrać opinie, to trzeba było coś bardziej
        wiarygodnego wymyśleć, bo 24-latka znudzona dwuletnim (sic!) małżeństwem to
        jest jakaś bzdura!
    • Gość: facet Re: Mam kochanka... IP: *.gdansk.comarch.pl 27.07.04, 16:14
      Ja tylko nie rozumiem, jak Ty możesz żyć z mężem. Patrzeć mu prosto w oczy,
      może do łóżka z nim chodzić ...
      Zastanów sie nad konsekwencjami. Co będzie jak sie dowie? Nie co dla Ciebie
      będzie, że spotkają Cie nieprzyjemności. Co stanie się w jego głowie?
      Ja mam żonę i pewność, że wolałbym wiedzieć. Choćbym mnie to miało na lewą
      stronę wykręcić.
      I jeszcze tylko takie spostrzeżenie na koniec: myślalem że kobiety cenią
      wierność i takie rzeczy... a tu wychodzi, że może co dziesiąta. To moi kumple
      dużo lepiej tu wychodzą.
      • Gość: gość zuzia Re: Mam kochanka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 16:26
        Pytanie do panów??????
        Kobieta która zdradza męża jest q....
        Czy wy nidgdy nie zdradziliście swoich żon, a jeżeli to jak określicie swoje
        kochanki (tez były q...).
        • Gość: facet Re: Mam kochanka... IP: *.gdansk.comarch.pl 27.07.04, 16:37
          nie oceniam i nie wyzywam od kurew. Nie, nie zdradziłem.
      • Gość: ktoś Re: Mam kochanka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 16:28
        Co gorsza taka tendencja się utrzymuje. Coraz więcej facetów poświęca się
        rodzinie, dzieciom, swej kobiecie. Co dostają w zamian? Zdradę i cios w plecy,
        bo się j*** chciało. Gdzie są te kochające, wrażliwe i pełne ciepła kobiety???
        Co z tym krajem się dzieje??? Chyba wzorce z Zachodu do nas powoli docierają:/
        Gdy kobiety Zachodu się ockną, nasze będą dopiero na początku
        swego "wyzwalania". Tak się zmarnuje kilka pokoleń, bo ktoś za dużo kolorowych
        pisemek czytał.
    • pablo123 Re: Mam kochanka... 27.07.04, 16:40
      Hehe, dali linka na stronie glownej portalu do tego watku. Tylko dzieki temu tu
      zajrzalem z ciekawosci. I sie przerazilem.
      AZ TAKIE ZAWISTNE I ŻĄDNE KRWI JESTESCIE?
      Drzazga, belka, oko... Cos wam to mowi?

      Malenka, jedyne co Ci moge poradzic, to abys milczala jak grob. Jak juz
      wdepnelas w to, to panuj nad tym, radz sobie sama, ale za zadne skarby nie daj
      po sobie nic poznac mezowi. Spojrz tak: dopoki maz nie wie ze jest zdradzany,
      to sie czuje jakby nie byl zdradzany. Odstaw sumienie. Zdrada jest wtedy, gdy
      zdradzana osoba jest tego swiadoma. Czujesz to? Moze i go krzywdzisz, ale on o
      tym nie wie! Wiec nie cierpi. I tak trzymaj. Bo od tajemnicy do katastrofy
      bardzo blisko.
      To Twoje zycie, nikt inny nie zadba o nie tak dobrze jak Ty sama. Przezyj je
      tak jak Ty chcesz a nie patrz na jakies aktualnie panujace normy moralno-
      spoleczne. Czyscca nie ma. :)

      A Wy, rzucajacy obelgami, sie od niej odstosunkujcie.
      • Gość: Stanislaw S Re: Mam kochanka... IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 27.07.04, 20:44
        Mieszkam na Zchodzie od 1981 (Niemcy i USA). Rozklad jego spoleczenstwa jest
        prawdopodobnie nieodwracalny. Niezaleznie od oceny moralnej (zdrad, upadku
        rodzin i akceptacji zboczen)w przeszlosci oznaczalo to zawsze upadek kultury i
        zapasc biologiczna ludnosci. Wiek XXI zapowiada upadek bialej rasy w
        chrzescjanskiej wersji. Brak przyrostu naturalnego (nawet, jesli oznacza to
        mniej jedno dziecko niz np. rodziny w Islamie)spowoduje wejscie Arabow do
        Europy jako dominujaca grupa etniczna. "Malenka" jest tylko dobrym przykladem
        bezrefleksyjnej i amoralnej kultury. Polacy sa obecnie na poczatku teh drogi.
      • Gość: Ja......... Re: Mam kochanka... IP: *.autocom.pl 28.07.04, 00:05
        Jak dobrze ze zareagowałeś tak jak zareagowałeś.........pozdrawiam cie
        serdecznie i myslę tak samo rozsądnie jak TY.......
    • Gość: lisa JA TEZ MAM KOCHANKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 17:24
      od 10 lat i kochajaca rodzinke dookola. On tez ma rodzine od 25 lat, i zero
      seksu ze swoja zona... I od razu mowie! Nie mozemy odejsc od naszych rodzin!

      szalejemy jak zwierzaki i jest cudownie!!! on ma wspaniale cialo jest
      inteligentny i dowcipny i po prostu go kocham i caly czas mysle o nim.
      ma kupe szmalu bo jest biznesmenem i mieszka w Londynie. W Polsce jest dwa razy
      w roku i wtedy sie kochamy. a tak pozostaja maile
      kiedys przestalismy sie spotykac przez rok i myslalam, ze zwariuje
      za nic bym tego nie zamienila. w koncu sie dowiedzialam co to jest seks i jak
      to mozna robic!! ale ma tez okropne wyrzuty sumienia czasami bo kocham mojego
      meza fajtlape
      lisa

      • misiek991 Re: JA TEZ MAM KOCHANKA 27.07.04, 17:44
        I to jest całę clou - kobitka to taki zwierzaczek domowy, który uwielbia kiedy
        jest cudownie. Jeśli jest jej cudownie z mężem to OK, nie szuka innego chłopa i
        nie myślę tutaj wyłącznie o seksie.
        A jeśli z mężem nie jest cudownie to albo chce go za wszelką cenę zmieniać,
        albo znajduje kochanka, z którym jest lub chociaż może być cudownie.
        I nie jest to żadne q...stwo tylko tak ma ten gatunek.
      • Gość: Ja. Re: JA TEZ MAM KOCHANKA IP: *.autocom.pl 27.07.04, 23:57
        I bardzo dobrze popieram udany SEX i dobre związki ,kochajcie sie i czerpcie z
        tego przyjemnosc a nie w kcie kuchni jak co po niektore wyobrazają sobie jak
        się czuje orgazm.......
      • Gość: chlop Re: JA TEZ MAM KOCHANKA IP: *.hamberger / *.hamberger-m.Hamberger-cc.de 28.07.04, 14:08
        Sluchaj Lisa, a moze twoj fajtlapa tez marzy o lepszym, szalenczym seksie z
        toba...Moze powinnas go jakos zachecic, przelamac w nim ewentualne bariery
        wychowawcze... bedziesz miala ten cudowny seks byc moze na codzien i nie
        zwariujesz.
      • Gość: chlop1 Re: JA TEZ MAM KOCHANKA IP: *.hamberger / *.hamberger-m.Hamberger-cc.de 28.07.04, 14:10
        a co do jego zera seksu z zona, skad ty to wiesz spalas z nimi we trojke??
        Ja tez kiedys tak dlugo bujalem kolezance, ze ja taki biedny bo zona nie daje
        az w koncu dostalem czego chcialem. Buzka.
    • Gość: Rafał Re: Mam kochanka... IP: *.magma / *.magma-net.pl 27.07.04, 18:40
      wiesz co... szczerze życzę Ci aby Twój mąż sie o wszystki dowiedział i żebyś
      już do końca zycia była sama!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! bo nawet
      szkoda słów aby nazywac to co Ty robisz swojemu mężowi...
    • Gość: hans kloss Re: Mam kochanka... IP: *.acn.waw.pl 27.07.04, 18:46
      troszke matematyki. Po siedmiu latach spotykania się czyli od 15 roku życia Pani była z tamtym Panem. Nie był pierwszym Panem tamtej Pani. Hmmm ... no comment ....
    • Gość: MM [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 18:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: załamany Re: Mam kochanka... IP: *.acn.waw.pl 27.07.04, 19:20
      Chciałem wkrótce poprosić moją dziewczynę o rękę. Po przeczytaniu wszystkich komentarzy po prostu się załamałem. Nie zrobię tego.
      Ludzie bredzą, że to łatwo mówić, żę są skomplikowane sytuacje i takie tam wybielacze.
      Jak widze, że podobam się młodszej koleżance z pracy to kurde nie wychodzę z nią poza stosunki służbowe, nie zostaję po pracy, konferencji albo czymś takim żeby "coś omówić", a już na pewno nie szukam okazji żeby spotkać się sam na sam przy kawie "niewinnie" jak napisała jakaś pani. Bo po jaką cholerę. Tak samo jak nie wybieram się na spacer po Pradze (warszawskiej) o północy, z portfelem w dłoni. Przecież można nie szukać okazji do zdrady i unikać takich sytuacji. I nie gadajcie głupot o różnych sytuacjach. Trzeba myśleć głową a nie genitaliami.
      Nie wiem czy te kobiety są takie głupi, naiwne czy tak doskonale się oszukują.
      Nie chcę takiego życia jak mąż Maleńkiej (co za nick!!!). Nie wiem jeszcze co zrobię ale teraz nie czuję, że odważę się ożenić.
      CZY JEST JAKAŚ KOBIETA KTÓRA UWAŻA ŻE GDY MINIE ZAKOCHANIE TO MOŻE BYC JESZCZE MILOSC, ZE TO NIE TO SAMO???????????????
      dla mnie miłość to wspólne lepienie pierogów na wigilię, nieromantyczne śmierdzące pieluchy wspólnie wąchane, ślęczenie z naszym dzieckiem nad lekcjami, dzielenie się wywiadówkami. Czy ja jestem nieromantycznym prostakiem??? Czy dla kobiet milosc to tylko seks????
      ehhhh
      • piotrpw Re: Mam kochanka... 27.07.04, 19:49
        Załamany masz zupełną rację , ale jestes idealistą.Jak widac na naszym forum ,
        kobiety nie sa warte tego zeby lokowac swoje uczucie.Kurestwo jest trendy i to
        jest paranoja naszych czasow.Baw sie nimi tak jak one sie bawia nami.
        Jak mi jakas kobieta opowiada o tym ze poznala kogos , generalnie jest
        szczesliwa z mezem , ale do tego nowego cos czuje i nie wie co ma zrobic to ja
        takiej kobiecie proponuje zeby sobie palnela w leb.Zal d... sciska.
        Pozdrawiam wszystkich uczciwychi wiernych.
      • Gość: Katarzyna Re: Mam kochanka... IP: *.adsl.hansenet.de 27.07.04, 19:50
        Nie oceniaj swojej Wybranki podług innych. Każdy człowiek jest inny i każdy
        żyje według własnej hierarchii wartosci. poza tym możemy być pewni tylko tego,
        co juz przeżyliśmy albo tego, co właśnie trwa. myślę, że człowiek sam za siebie
        nawet nie może ręczyć, bo sytuacje są różne. i to samo dotyczy Ciebie, a jak
        uważasz, że jest inaczej to gratuluję wiary w swoją nieomylność.
        a skoro myślałeś o ślubie, to chyba wiesz z kim Jesteś i jakie oboje macie
        nastawienie do problemu zdrady? bo to jest sprawa, którą też należy omówić w
        związku, zanim się stanie przed ołtarzem.
        ja niedługo też biorę ślub i nie wiem, co będzie za kilka lat. wiem, że warto
        próbować, dążyć do tego, by stworzyć związek ... idealny? takiego nie ma. ale
        satysfakcjonujący obie strony, to juz by było coś. my zawarliśmy układ, że
        cokolwiek by się nie zdarzyło, nie będziemy się okłamywać. zdradę mogłabym
        wybaczyć, kłamstwa nigdy.
        • Gość: załamany Re: Mam kochanka... IP: *.acn.waw.pl 28.07.04, 00:13
          to chyba nie kwestia nieomylności. Jak pisałem bez okazji nie ma zdrady. A że trzeba uważać... jakby zdrada była przykra jak łykanie tranu to nie byłoby tej dyskusji
          Poza tym nasze nastawienie do problemu zdrady... No cóż. Nastawienie nastawieniem - Maleńka napisała że wyszła za mąż z wielkiej miłości więc pewno nie zakładała że będzie "poszukiwać szczęścia w alternatywnych formach związku". Jakaś inna pani napisała że zdradzając wciąż kocha swojego fajtłapę męża.
          Moja dziewczyna jest wspaniała, nasze systemy wartości są kompatybilne a to chyba ważne ale bardzo przestraszyłem się, że życie zrobi z niej taką samą jak ta masa kobiet która tu się wypowiada optując za prawem do zaspokojenia.
      • honeybeam ejże Załamany 27.07.04, 19:52
        Gość portalu: załamany napisał(a):

        > Chciałem wkrótce poprosić moją dziewczynę o rękę. Po przeczytaniu wszystkich
        ko
        > mentarzy po prostu się załamałem. Nie zrobię tego.


        Nie wpadaj w histerię i nie mierz wszystkich kobiet jedną miarką.
        • piotrpw Re: ejże Załamany 27.07.04, 19:55
          Nie mierz kobiet jedną miarą ?? Na kobiety nie ma miary , jest tylko pewność co
          do tego gatunku.Jest taka piosenka "Nie wierz nigdy kobiecie..." - i to jedyny
          pewnik jesli chodzi o rodzaj żeński.Rozejrzyj sie dookola ! Potrafilem byc
          przez 6 lat zwiazku wierny jednej kobiecie i chociaz okazji mialem mnostwo
          nigdy nie skorzystalem.Nie jestesmy zwierzetami , kazdy potrafi sie powstrzymac
          jezeli chce.Kobiety maja z tym problem.
          • Gość: agula Re: ejże Załamany IP: 217.153.10.* 28.07.04, 15:32
            piotrpw napisał:
            i chociaz okazji mialem mnostwo
            > nigdy nie skorzystalem.Nie jestesmy zwierzetami , kazdy potrafi sie
            powstrzymac
            >
            > jezeli chce.Kobiety maja z tym problem.

            a faceci to niby nie mają? to tylko bezrozumne kobietki rzucają sie na wszystko
            co się rusza, tak? to dlaczego nigdy nie słyszałam ani nie czytałam o
            molestowaniu seksualnym mężczyzn (w szczególności w pracy) ani nigdy nie
            słyszałam, żeby to kobiety nawiązywały romanse - z reguły jest odwrotnie. tak
            jak i w przypadku Malenki:
            "Ponad rok po moim slubie jakos zblizylismy sie do
            siebie. On jest typem podrywacza, myslalam, ze kazda probuje poderwac, i
            przyszla kolej na mnie... Ze chce sprobowac z mezatka."
      • Gość: weronika Re: Mam kochanka... IP: *.acn.pl 27.07.04, 22:05
        Chłopie! Weż się w garść!
        Nie wrzucaj wszystkich kobiet do jednego worka. Ja jestem mężatką i świata poza
        Nim nie widzę, a On poza mną.
        Są na tym świecie jeszcze porządne kobiety i są również porządni mężczyźni.
        Porównaj sobie ile było głosów aprobujących ten 'układ' a ile wyrażających się
        o nim z pogardą. Tych drugich było przecież więcej.
        Skoro planowałeś oświadczyć się to znak, iż czujesz w sercu, że to ta
        odpowiednia osoba. Nie rezygnuj z Niej.
        Nie wszystkie kobiety są q....mi!
        Głowa do góry!
        • Gość: załamany Re: Mam kochanka... IP: *.acn.waw.pl 28.07.04, 00:29
          a co jak po kilku latach minie Pani chemia??? Chyba nie ma wątpliwości że jest duża szansa że jakiś kolega z pracy (żeby nie odchodzić od schematów) psiknie wtedy na Panią jakimś feromonkiem i obudzi motylka w brzuchu.

          Nie chodzi o to żeby o kimkolwiek wyrażać się z pogardą. Można po prostu potępiać zachowanie - chyba każdy ma do tego takie samo prawo jak np negatywnej oceny kradzieży. NIe wnikam w proporcje. Przeraziły mnie te damskie komentarze. Może to idealizm ale zawsze uważałem kobiety za coś lepszego. Facet - ten włochaty prymitywny stwór to wiadomo myśli o jednym i sam niewiele jest wart. Dopiero kobieta - pośrednie ogniwo między człowiekiem a aniołem, ucieleśnienie dobroci może nieco to monstrum ucywilizować. A tu się okazuje że monstra w obu plemionach się nam rozpleniły :(

          pytanie: dlaczego facet który np ślęczy w nocy przy chorej ukochanej jest żałosny w swoich kapciach i piżamie a gość który kupi jej kwiatek jest cudownie romantyczny i o niebo fajniejszy bo ten pierwszy to (o zgrozo!) włosy miał chyba mało swieże????? Przecież łatwiej kupić kwiatek.
          NIE ROZUMIEM WAS!!!!!
          • Gość: bje Do Załamanego IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 28.07.04, 01:16
            Zauważ, że jednak większość damskich komentarzy jest potępiająca! Ty jednak -
            nie wiedzieć czemu - dostrzegłeś i zapamiętałeś tylko te przyklaskujące.
            A tak ogólnie, to życie jest loterią. W każdej dziedzinie :)
            Pozdrawiam i życzę dobrej decyzji. Nie wątpię, że wybranka kogoś o takiej
            hierarchii wartości jest Kimś Wyjątkowym. I Ty także w nią nie wątp :)
            Nawiasem mówiąc, wydaje mi się, że ten temat to prowokacja ze strony Malenkiej
            czy kogokolwiek kto to napisał.
      • Gość: ONA Re: Mam kochanka... IP: *.autocom.pl 28.07.04, 00:14
        Nie załamuj sie takszybko maleńki ale jak po przeczytaniu tego wszystkiego masz
        wątpliwosci czy się żenic to jeszcze do małżeństwa nie dojrzałeś...........nie
        unieszczesliwiaj następnej kobiety tylko przemysl to jeszcze raz
      • Gość: coffee Re: Mam kochanka... IP: 153.19.139.* 28.07.04, 12:43
        Zalamany, mna tez wstrzasnely niektore wypowiedzi forumowiczow. Zyjemy w potwornym swiecie, co nie oznacza, ze nie ma w nim oaz normalnosci. Jestem zona od 10 lat, bywalo rozniej, czasami nawet bardzo zle, ale oboje z mezem doroslismy wreszcie do naszego zwiazku i wiemy, ze przez zycie idzie sie latwiej we dwoje. Cenimy kazda chwile, ktora mozemy spedzic ze soba, bawi nas nawet wspolne lepienie pierogow, szanujemy sie wzajemnie i wspieramy w trudnych chwilach. Wiem, ze gdyby zdarzyala sie jakas katastrofa, moj maz bedzie murem przy mnie stal, a ja przy nim. Nie szukamy przygod, okazji do zdrady, bo jest nam ze soba po prostu dobrze. Czasami klocimy sie, ze az drzazgi leca, ale sa to klotnie tworcze i godzenie sie po nich tez jest bardzo przyjemne.
        Jesli wiec kochasz kogos, kogo uwazasz za wartego milosci, to nie boj sie zaufac.
        Pozdrawiam
    • Gość: Eda Re: Mam kochanka... IP: *.ec.pl / *.ec.pl 27.07.04, 19:53
      Uważam,że powinnaś powiedzieć mężowi prawdę.Postaw się w jego sytuacji gdyby to
      on cię zdradzał!Napewno byłabyś przygnębiona.Żaden człowiek nie zasługuje na
      kłamstwa.A wiesz,że ono ma bardzo krótkie nóżki...
      • Gość: Aram Maleńka!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 20:53
        Nie przejmuj się! Życie to stałe poszukiwanie! Każdy ma prawo do szczęścia, Ty
        także. Pozdrawiam i życzę powodzenia. Wierzę,że podejmiesz mądrą, ludzką
        decyzję. I szukaj nadal, aż do skutku!
      • Gość: pollak Re: Mam kochanka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 22:18
        To że ona mu to powie spowoduje jedynie, że człowiek ten zda sobie sprawę, iż
        ożenił się z ....... kurwą (co tu owijać w bawełnę). Czy ona przestanie nią być,
        oto jest pytanie.
    • Gość: wooda Re: Mam kochanka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 22:10
      Kiedyś to się nazywało kurestwo. I jakoś teraz też wydaje mi się to trafnym
      określeniem twojej przypadłości (oczywiście odnoszę to do charakteru a nie
      profesji). Wooda
    • Gość: smutas Re: Mam kochanka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 23:41
      Wejdźcie na forum : "Siła zdradzonych" gdzie dyskutowany jest artykuł Pani
      Zofii Milskiej - Wrzosińskiej (Wysokie Obcasy). Jest tam ponad 700 postów. Ten
      sam temat i dwie grupy dyskutantów. Zdradzających - te same argumenty "prawo
      do szczęścia", ja, mnie, o mnie , ze mną, dla mnie, "jestem tego warta" - i
      zdradzanych - utrata zaufania, rozpacz, ból, smutek, poczucie klęski, utrata
      celu życia, cierpienie - nie byłoby tych odczuć gdyby nie było nadal uczucia
      (czego zdradzający nie przyjmują do wiadomosći). Zawsze zdradza się kogoś kto
      ufa - inaczej nie byłoby ZDRADY. Setki słów na uzasadnienie swojego
      postępowania. Zdradzający podejmują decyzję, zdradzany jest postawiony przed
      faktami dokonanymi i nie ma wyboru - bo każdy wybór jest zły i krzywdzący
      zawsze dla dzieci - ich świat sie wali. (Od zawsze w naszej kulturze byli Mama
      i Tata i Dzieci - a nie wujkowie, przyjaciele, ciocie , młode, drugie lub
      trzecie żony taty lub dziadka). Pokażcie mi bajkę o tym jak Tata , Mama ,
      Konkubina, Kochanek, Wujek, Ciocia, Koleżanka Taty, Szef Mamy i ich pomieszane
      potomnstwo ZYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE.

      • Gość: Stauffenberg Re: Mam kochanka... IP: *.hastrabau.pl 28.07.04, 07:39
        ...pewnego dnia zobaczysz wokół siebie puste ściany
        ...pewnega dnia po raz pierwszy odczujesz chłód własnego domu
        ...pewnego dnia telefon przestanie dzwonić
        ...i wtedy zrozumiesz dlaczego nie warto było zdradzać
    • ika4 Re: Mam kochanka... 28.07.04, 09:11
      ...pewnego dnia zobaczysz wokół siebie puste ściany
      ...pewnega dnia po raz pierwszy odczujesz chłód własnego domu
      ...pewnego dnia telefon przestanie dzwonić
      To obraz mojego obecnego zycia,Moze nie dosłownie bo ciagle są obok mnie
      dzieci,ale tam gdzieś w środku tak właśnie sie czuje.

      ...i wtedy zrozumiesz dlaczego nie warto było zdradzać
      Tylko to nie pasuje do reszty.Nigdy nie zdradziłam.I tego chyba teraz
      najbardziej załuje.
      Miałabym przynajmniej usprawiedliwienie i pretekst,aby zwalic winę na cos lub
      kogoś za zmarnowane lata.
      Zawsze decyzje które podejmowałam miały na względzie dobro innych,a ja byłam na
      koncu.
      Nie byłam szczęsliwa w małżeństwie,ale przysiega zobowiazywała mnie do trwania
      w nim przez 25 lat.
      Dzisiaj wiem,ze był to swojego rodzaju masochizm i brak odwagi do walki o
      lepsze zycie.
      Przed tym krokiem powstrzymywał mnie również szacunek do innych kobiet.
      Nie mogłam zrobic innej kobiecie tego czego nie chciałam,aby ona zrobiła mi.
      Dzisiaj innaczej patrzę na zycie i na solidarnośc wsród kobiet.
      Dziekuje meżowi,ze odszedł zostawiajac mnie po 25 latach z trzema dorosłymi
      synami,wreszcie moge pomyslec o sobie. I mam w miere czyste sumienie.





      • Gość: Klarysa Iko IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.04, 11:29
        Ja byłam w związku krócej, ale motywy tkwienia w nim sprowadziły się do strachu
        przed byciem samym. Nie zdradzałam, potępiałam takie zachowania – brzydziłam
        się nimi. To podjął decyzję za nas-odszedł-twierdził,że brakuje mu emocji i
        szaleństwa. Teraz gdy jestem sama stanęłam po drugiej stronie barykady-
        zakochałam się w żonatym mężczyźnie- i dramatycznie walczę o to aby nie stracić
        szacunku dla siebie....
      • Gość: prowokując Re: Mam kochanka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 12:22
        A ja nie chcę bulwersować innych ale zdradę uważam za rzecz normalną .Tylko
        jedni ja akceptuja inni nie. Jeżeli już to zrobiłas to absolutnie nie
        przyznawaj sie do tego, a jeżeli bedziesz chciała zmienic partnera to nie
        zapomnij o dekompresji dla związku powolutku odwracaj sie od jednego i nie
        sugeruj drugiemu odrazu stałego zwiazku. I jeszcze jedno nic ale to nic nie
        zastapi super udanego sexu, ach i jeszcze jedno ja też zdradzam czasami i myślę
        że dlatego mo stały zwiazek przetrwa długo (niestety w nim sex nie jest
        najważniejszy).
    • Gość: Irro Re: Mam kochanka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 10:40
      Wiesz co?
      Wydaje mi się, że jesteś:
      1) mężczyzną, erotomanem, grafomanem, który prowokuje, zeby pogadać o seksie,
      skokach w bok itp
      2) dziennikarzem - pracownikiem GW, gazety.pl, Wysokich Obcasów i chcesz
      robić "Wysokie obciachy" czyli szukasz taniego tematu na popularność forum
      3) ew. ...zagubioną istotką, która aktycznie zboczyła, sama nie wie czego chce.

      ale czuję że to 1 lub 2.

      Tak czy inaczej, widać, że poczucie, obraz i ideał miłości wypacza się coraz
      bardziej, "próbowanie czegoś nowego" jest takie trendy, aż niedługo wzrośnie
      liczba chorób wenwrycznych i usuwanych (zabijanych) dzieci, bo laski takie jak
      ty (przepraszam za ten epitet, ale inaczej nie można) "próbują" nowości.

      tak czy inaczej: powodzenia.

      Irro
    • Gość: tyg Re: Mam kochanka... IP: 172.16.3.* 28.07.04, 10:48
      Pewnie niejedna z tych oburzonych byla lub jest w takiej sytuacji, tylko zadna
      sie nie przyzna (albo mniejszosc).Pytanie brzmi: PO co o tym piszesz!!!!Kogo to
      obchodzi? Chcesz poczuc smak pomyj ktore na ciebie spora grupa wylala, chcesz
      zburzyc swoje ego? czy chcesz uslyszec jaka to z ciebie qrfa???? To z kim sie
      seksisz to twoja prywatna sprawa. Ot i co..
    • Gość: ZNUDZONY NIGDY SIE NIEOŻENIĘ IP: *.mofnet.gov.pl 28.07.04, 11:05
      Tak, tylko utwierdzam się w przekonaniu, że dobrze robię zyjąc sobie sam. Mam
      32 lata, podobno jestem przystojnym facetem, mam mieszkanie , kasę, samochód i
      nie mam żony ani nawet kobiety. To chyba już obsesja, ale ja się poprostu boję,
      bo popierwsze juz czegoś takiego w życiu doświadczyłem, że najukochańsza osoba
      pod słońcem, miłosć mojego zycia, jak ją okreslałem - zdradzała mnie. Ja np.
      wysyłałem jej smsa, ze ją kocham, a ona w tym czasie się ....Dlatego to, to co
      pisze ta pani jest okropne, jak tak można, mam nadzieję, że spotka Cię moja
      droga coś równie strasznego, z tym ze pewnie nie zrobi to na Tobie wrażenia,
      bo nie masz sumienia, a Twoją wrazliwość na drugiego człowieka można porównać
      do wrażliwości hieny, która krązy wokól swojej ofiary aż ona padnie. Pewnie nie
      jest to regułą, ale 95% kobiet jakie znam myśli o zdradzie albo regularnie
      zdradza, zaś to co dzieje się na czacie to kopletna "ruchalnia". Miłosc to nie
      jest "shit" to coś więcej, bo to poswiecenie w stosunku do drugiego człowieka,
      którego się kocha. Tak sobie myslę, może jestem nienormalny, ale mam to gdzieś -
      poczekam na lepsze czasy.
      • Gość: wróbel Re: NIGDY SIE NIEOŻENIĘ IP: *.mofnet.gov.pl 28.07.04, 12:28
        ja też, trzeba dymać dymać i trzymać się od kobiet z daleka
      • Gość: bobo weź się znudzony wyluzuj IP: *.mofnet.gov.pl 28.07.04, 12:30
        idź człowieku do psychiatry albo do klasztoru, bo ześwirowałeś-wyrazy
        współczycia
    • coox Re: Nie Mam Kochanka... 28.07.04, 11:36
      Każdy ma prawo do szczęścia, do "ja", "dla mnie", "o mnie" i dlatego rozwiodłem
      się z moją żoną. Bo byłem zbyt egoistyczny żeby zobaczyć wielu jej potrzeb, bo
      ona była zbyt egoistyczna by widzieć że nie siedzę przed telewizorem z butelką
      piwa,tylko gotuję dzieciom,zmywam i piorę, pracuję. Rozwiodłem się bo to
      trudniejsza droga, kosztuje więcej niż ból bycia zdradzonym, bo trzeba wziąść
      dzieci na kolana spojrzeć im w oczy i powiedzieć że się odchodzi, wyjaśnić to i
      na każdym spotkaniu odpowiadać na to samo pytanie "tatusiu a kiedy ty pogodzisz
      się z mamą".
      Zdrada przy tym to pestka jednak wporwadzająca na głębsze bagno moralne, to
      ucieczka od problemu, popłynięcie na fali łatwizny owszem za własną namiętnością
      ale wyprowadza na mielizny z których (jak z bagna) trudno się wydostać.
      Moja była żona jest wściekła, że odszedłem, zajmuje się w swojej pracy reżyserią
      i chciała wyreżyserować nam życie, nie wyszło i nigdy jej nie wyjdzie życie to
      nie film czy teatr bo pomysłów musi wystarczyć na dłużej niż dwie godziny. Nie
      zawsze będzie trzymać w napięciu, często będą dłużyzny, źle oświetlone i
      sfilmowane ujęcia, nie można sobie pójść na inny film do innego kina.
      To nie film to życie chociaż czasem bywa jak w filmie.
    • Gość: Ania Re: Mam kochanka... IP: 195.85.222.* 28.07.04, 11:37
      Jak mozesz pisac, ze wyszlas ma maz z wielkiej milosci?! Co to za milosc,
      ktorej nie przeszkadza, ze dajesz dupy innemu facetowi? Jestes obrzydliwa.
      Uwazam, ze masz zwichrowany system wartosci. I co to za stwierdzenie "jestem
      typem flirciary"? Flirciara nie puszcza sie przy pierwszej lepszej okazji. Tu
      potrzeba bardziej dosadnego okreslenia. Najgorsze jest to, ze oszukujesz
      swojego meza, ktory pewnie nie zdaje sobie sprawy z tego, ze wzial sobie za
      zone taka szmate. Inaczej nie moge cie nazwac, zwlaszcza, ze w swoim liscie w
      ogole nie wspominasz o nim. Piszesz wylacznie o swoim "wspanialym seksie" i o
      sobie. A gdzie w tym wszystkim jest twoj maz? Co zostalo z tej "wielkiej
      milosci"?
    • Gość: weiland Re: Mam kochanka... IP: 213.134.130.* 28.07.04, 11:46
      Banalna historia, powiedziałbym klasycznie banalna, dorośli ludzie skad nagle
      dylematy, prawda jest taka, że i te dobre i te złe rzeczy, które robimy sobie i
      innym nie znikają w czarnej dziurze są i powracają warto o tym pamiętać i może
      warto jest mieć na koncie więcej tych dobrych tak na wszelki wypadek.
      • Gość: hophop Re: Mam kochanka... IP: .48.213.* / 80.48.242.* 28.07.04, 13:03
        czytam sobie od wczoraj wypowiedzi na tym forum. Ogromna większość forumowicżów
        wyraża albo uznanie (z mniejszą lub większą dozą sympatii i podziwu) albo
        totalne zmasakrowanie Maleńkiej (również z mniejszą lub większą dozą jadu i
        nienawiści).
        "nie sądźzie abyście nie byli sądzeni"; "tyle o sobie wiemy na ile nas
        sprawdzono" itp. NIKT nie ma prawa wylewać na Maleńką kubeł pomyj mówiąc, że ON
        BY NIGDY. Nikt z nas nie wie co będzie jutro, za tydzień, za miesiąc. MOżemy
        się oczywiście starać, zeby było jak najlepiej, ale pewności nigny nie mamy.
        Mam męża, nigdy go nie zdradziłam (choć miałam pokusę straszliwą, byłam wręcz
        zahipnotyzowana przez pewnego faceta, ale udało mi się). Mam nadzieję że nigdy
        go nie zdradzę, ani że nigny nie będę zdradzona. Mieć pewność byłoby głupotą
        (patrz: drugi cytat).
        pozrawiam Maleńką i wszystkich forumowiczów.
        • Gość: weiland Re: Mam kochanka... IP: 213.134.130.* 29.07.04, 11:47
          mądre słowa pozdrawiam
          we
    • Gość: btch jak powiedzialby Linda: ty zwykla q..a jestes! IP: *.du.simnet.is 28.07.04, 12:17
      • Gość: frik Re: jak powiedzialby Linda: ty zwykla q..a jestes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 12:38
        Dobrze powiedziane... Należy się wystrzegać takich jak Ty...
      • Gość: frik Re: jak powiedzialby Linda: ty zwykla q..a jestes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 12:40
        A pomyślałaś o mężu - jaką krzywdę mu robisz?? chyba, że on jest w tym podobny
        do Ciebie... wtedy jesteście siebie warci.
      • Gość: ja Re: jak powiedzialby Linda: ty zwykla q..a jestes IP: *.edipresse.pl 28.07.04, 14:01
        Prywatnie tak nie powiedzialby...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka