Dodaj do ulubionych

Boże jak to boli !!! Moja historia ...

14.05.13, 02:36
Cześć wszystkim.
Lubiłem kiedyś wpadać na to forum w chwilach kryzysów małżeńskich. Zawsze poczytanie o problemach innych osób pozwalało mi poszerzyć horyzonty i przemyśleć sprawę zanim zrobiłem coś czego się nie da odkręcić.
Nie wiem jak tu jest teraz, czy nie jest zasyfione przez trole, niemniej zaryzykuję i wrzucę swoją historię.
Muszę coś ze sobą zrobić, bo czuję, że mi mózg eksploduje. Z góry przepraszam za chaos i brak składni ale w tym stanie nie stać mnie na nic lepszego.

Na początek trochę wstępu o naszym małżeństwie: mam 42 lata, żona 39. Jesteśmy parą już od jej liceum. W klasie maturalnej zaciążyła i tak związaliśmy się na dłużej. W między czasie pojawiło się drugie dziecko, w tej chwili córka jest pełnoletnia a syn prawie....
Przez wiele lat naszego związku przechodziliśmy różne fazy od euforii po ciche dni i nienawiść (to w tych chwilach najczęściej tu zaglądałem).
Spory były przeważnie o moją zaborczą Matkę, z którą żona się nijak nie dogadywała. Miałem ciężkie chwile, ciągle między młotem a kowadłem, ile się nasłuchałem płaczu od obu stron i oczywiście każda miała pretensje, że trzymam stronę tej drugiej, że daję sobą manipulować itp. Strasznie to było przykre a ja jak na złość, żeby samemu udowodnić sobie, że tak nie jest, robiłem zupełnie odwrotnie niż one ode mnie oczekiwały. Ten wątek powoli wygasł. Można powiedzieć, że odstawiłem Mamę na dalszy plan, widujemy się na wigilię i wielkanoc. Nie jestem z tego powodu szczęśliwy ale staram się o tym nie myśleć. Chciałem za wszelką cenę ratować małżeństwo, udowodnić żonie, że ją kocham i naprawdę mi na niej zależy. Chciałem, żeby dzieci miały normalny dom (sam z siostrą wychowywałem się w rodzinie niepełnej).
Dobra, muszę przewinąć trochę do przodu, może kiedyś rozwinę inne wątki ale trzeba przejść do sedna i spróbować zasnąć, jutro praca od 9:00 :(

Po wielu zakrętach losu zbudowaliśmy fajny dom, mamy cudowne mądre dzieciaki, przeprowadziliśmy się do Warszawy, kupiliśmy i urządziliśmy mieszkanie/apartament.
Osiągnęliśmy poziom życia, który dla naszych rodziców, prostych pracowników fizycznych z małej miejscowości był nie do pomyślenia.
Jeśli chodzi o stosunki z żoną to staliśmy się prawdziwymi przyjaciółmi. Patrząc wstecz, co wyprawialiśmy wcześniej w trakcie naszego związku i jak bardzo różnimy się charakterami oboje nie możemy się nadziwić, że jest tak to się skończyło.
Gdzieś tak w okolicach mojej 40-tki uświadomiłem sobie, że to jest właśnie dojrzała miłość i jestem prawdziwym szczęściarzem, że to wszystko przetrwaliśmy.

Niestety mieszkanie w Warszawie niesie ze sobą inne ryzyka.
Dokoła pełno ludzi, którzy mają, zdawałoby się nieograniczone zasoby finansowe. Wakacje kilka razy w roku, w lato ciepłe kraje, w zimę narty w Szwajcarii, nowe samochody z salonu, ferie dla dzieci itp.itd...
Mnie to nie rusza, cieszę się z tego co mam, wiem, że dzieciom zapewnię znacznie lepszy start niż miałem ja.
Niestety okazuje się, że moja żona nie jest szczęśliwa w tym środowisku. Ciągle próbuje równać do otoczenia porównuje się z innymi.
Twierdzi, że „żyjemy jak żebracy” ;(
Nie posądzam ją o wyrachowanie, czy pazerność wiem że tak myśli i czuje i jest z tego powodu nieszczęśliwa.
Pracuje w firmie branży finansowej, ja jestem inżynierem. Po odjęciu kredytu, opłat za mieszkanie i rachunków zostaje nam 7tys na 4 osoby.
Jak to porównam do czasów mojego dzieciństwa, gdzie Mama zarabiała powiedzmy 1500 i musiała się z tym utrzymać z dwójką dzieci, to wydaje się, że teraz mamy kosmos.
Generalnie powinniśmy coś co miesiąc odłożyć, ale żyjemy od pierwszego do pierwszego, zawsze coś wypadnie (a to dentysta, a to inna choroba, a to remont auta, a to zakup kamery, czy innej lustrzanki).
Z tą lustrzanką to taka mała prowokacja ;)
I jak mam wytłumaczyć żonie, że żebracy nie mają lustrzanek…

Cdn…
Obserwuj wątek
    • iosellin Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 03:29
      Wydaje mi się, że to nie jest zupełnie kwestia 'mieszkania w Warszawie' a bardziej charakteru Twojej żony. Ot taki typ, że musi znaleźć powód trucia d*.* swojej połówce. Niegdyś truła Ci o matkę - uległeś. To teraz truje Ci o kasę. I ile byś nie zarabiał, to zawsze będzie mało. Albo będzie nowy powód do narzekania. Tupnij w końcu nogą i każ kobiecie docenić to, co ma. Albo odetnij od "źródełka", wyślij z kartonem pod któryś most i niech przetestuje na własnej skórze jak *naprawdę* żyją żebracy.
    • to.niemozliwe Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 04:36
      Jak jej malo, to niech idzie na drugi etat i dorobi do wyzszego poziomu dochodow. :-)
    • kol.3 Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 07:19
      Jest typ kobiety, której zawsze za mało. Ma mieszkanie w bloku - potrzebuje domu, bo znajomi mają. Ma dom - potrzebuje większego i urządzonego bardziej luksusowego, bo trzeba znajomych prześcignąć, sąsiedzi mają plazmę na 42 cale, ona musi mieć na 50 cali, sąsiedzi byli na Mojorce, ona musi na Dominikanę albo Seszele żeby im wykazać że stoi wyżej w hierarchii finansowej. Na to wszystko tyra najczęściej mąż, bo pani rzadko zna wartość pieniądza. Mąż tyra i jest zadowolony jak koń w kieracie, który od czasu do czasu dostaje wody i garść obroku, Nie wierzy że może być inne życie poza kieratem. Taką żonę sobie wybrałeś i taką masz.
      • tonik777 Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 08:08
        > Taką żonę sobie wybrałeś i taką masz.

        To nie do końca tak. W moim przypadku (wtedy jeszcze nie) żona wydawało się, że była normalna. Po ślubie jej odbiło (lub co bardziej prawdopodobne pokazała swoje prawdziwe oblicze) i też ciągle jej mało. Na szczęście są rozwody.
        • kol.3 Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 18:33
          Tak tylko, że rozwód to nie wszystko jest jeszcze podział majątku. A to może trwać latami. No i udowodnienie żonie że to jej wina, żeby Cie żona nie oskubała z Twoich zarobionych w pocie czoła pieniędzy.
    • anus-hka Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 07:26
      Poczekam na ten ciąg dalszy;-)
    • varia1 Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 07:33
      ... ale to co boli to będzie w tym : Cdn, tak?
      napiszesz nam, że żonie odkąd sie stopa życiowa podniosła i zmieniło środowisko, zaczęło się tęsknić za odmianą i poszła się pobzykać ?

      no nie przesadzaj, po prostu pokaż żonie naocznie JAK żyją żebracy... albo dalej się daj prowadzić na krótkiej smyczy

      • banal_nad_banaly Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 08:34
        cóż mogę dodać ...
        tak czułem, że moja historia dla bardziej doświadczonych i oczytanych będzie typowa

        niemniej postaram się dopisać ciąg dalszy (którego sam na razie nie znam)
        banal nad balaly
        • headvig Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 08:47
          ten topik powinieneś skrócić mniej więcej do takiej części -

          Boże, jak to boli - jesteśmy rozrzutni i oboje nie potrafimy oszczędzać :)
        • stem.cell Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 10:19
          Ja dokładnie wiem o co chodzi. Pochodzę z Wrocławia i przeprowadziłam się do Warszawy 10 lat temu. Mam z mężem dwoje wspaniałych dzieciaków. Mamy trochę mniej niż 40, ale nieiwiele. Ja mam wkszałcenie medyczne, ale dostałam "atrakcyjną" pracę w banku. Zarabiałam sporo, mąż też. Stać nas było na wiele, ale nasze potrzeby bardzo szybko rosły. Nie wynikało to z naszej natury, tylko tak jak napisałeś, znaleźliśmy się w takim środowisku. tak na prawdę nie lubiłam swojej pracy i ludzi z którymi pracowałam. Myślałam, że dobra pensja to właśnie to co sprawi, że będziemy szczęśliwsi. Nic bardziej błędnego. Ludzie z którmi pacowałam rozmawiali tylko o pieniądzach, zakupach, drogich kosmetykach...pierdołach za duże pieniądze. To wciąga. Nie dziwię się Twojej żonie, rozumiem ją i Ciebie.
          U mnie mąż rozwiązał to w ten sposób: Spytał mnie, czy robię to co lubię. Czy ta praca oprócz pienięzy daje mi satysfakcję. Ja na to, że nie, ale dobra pensja itd...
          Powiedział, żebym się zastanowiła i zaczęła robić to co lubię. Po roku rozmów i dlematów, że teraz to będzie 3kpln mniej miesięcznie i jak sobie poradzimy, posanowiłam rzucić "w cholere" ten przybytek i zając się tym, co kocham, choć kasy z tego nie wiele.
          Jestem w trakcie studiów doktoranckich, zarabiam grosze na dyżurach, może zostanę na uczelni...za połowę tego co miałam w banku. Jestem szczęśliwa. Moje dzieci też. Nie jeździmy na narty, choć mąż lubi, syn dostał na komunię rower z decathlonu (nie stac mnie było na iPada, czy inne modne igó...). Zostało mi zamiłowanie do drogich kosmetyków, a mężowi do iPhona :D. Moja córka jest ze mnie dumna. Ma 3 latka i mówi: "mamusiu, zabierz mnie ze soba do szpitala, chce być taka jak Ty". Wiem, że dokonałam dobrego wyboru. Gdybym usłyszała od niej "tez chce zarabiac dużo pieniążków" poczułabym, że odniosłam życiową porażkę.
          Szcęśliwi rodzice, to szczęśliwe dzieci. Nie kupisz szczęścia żony. Ona sama też sobie tego nie kupi. Nie wyleczycie kompleksów drogimi mieszkaniami i samochodami. Zapytaj ją czy jest szczęśliwa i czego jej brakuje. Jaki ma plan na życie, co chciałaby osiągnąć.
          Wiem, że sporo osób mnie skrytykuje, ale taka jest moja historia. Może coś z niej wyniesiesz i do czegoś się przyda.
          Powodzenia i głowa do góry.
    • jeriomina Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 08:17
      O rany, po takim tytule to ja myślałam, że zdrada, ciężka choroba albo co gorszego a tu o pieniądzach???
    • headvig Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 08:22
      dla ciebie lustrzanka, dla niej Kitchen Aid - a od następnego miesiąca się dogadajcie i wróżcie plan oszczędnościowy :)
    • lonely.stoner Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 08:44
      mnie przeraza ta lustrzanka - zyjac pare lat w UK lustrzanka, egzotyczne wakacje, itd to zaden luksus tylko proza zycia, a w Polsce para ludzi ok. 40stki na takie cuda patrzy z jakims takim obledem w oczach ;)
      W Warszawie naprawde sie fajnie zyje- ale majac 2 dzieci to jednak ciezko cos tam odlozyc. Moze jej o tym przypomnij?
    • coffei.na ja jebut.... 14.05.13, 09:44
      Chciałabym takim żebrakiem być:-)
      Wiesz...ewidentnie Twej żoneczce się w "rozwiedzonej" pupce poprzewracało...zapraszam do mnie-jak z miesiąc popracuje na roli,poprzerzuca parę ton obornika-myślę wyjdzie na prostą:-)
      Ogólnie mały kwas...kobieta za barzo wczuła się w rolę wielkomiejskiej pani..pewnie koleżaneczki tez mają wpływ na takie myślenie...no tak...jedni mają frajdę jak w lumpexie jest -50% (ale się obkupiłam ostatnio...wszysto ze srary:-) ) a innym wakacje 3x w roku to nic....
      Jak to mówi młodzież - ŻAL......:-\
    • awera86666 Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 09:46
      kurde nie wierze ze nie mozna nawet przy 2 dzieic odlozyc 2000 czy 1000 zł miesiecznie no zart!!
    • ganna_risatdinova Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 09:59
      To ja też poczekam na dalszy ciąg tej historii, bo domyślam się, że chodzi o zdradę.

      Natomiast co do życia w Warszawie, to niewątpliwie jest drogie i człowiek potyka się o pokusy na każdym kroku. Na dodatek jeżeli pracujesz z ludźmi, których na wiele stać, którzy opowiadają o wakacjach w Meksyku, Nowym Jorku, na Florydzie, to naprawdę trzeba mieć mocny charakter, żeby się nie wpakować w chorą rywalizację i próbować równać z nimi.
      Ja np. prawie 2 lata codziennie przechodziłam przez parking, na którym stoją jedne z najbardziej luksusowych samochodów na świecie. I tego nie widziałam. Autentycznie nie widziałam różnicy między moim małym najfajniejszym na świecie autkiem a tymi potrafiącymi kosztować 0,5 mln. Ale kiedy ostatnio zaczęłam jeździć jednym z nich, to zauważyłam, że ludzie inaczej na mnie patrzą, nagle zaczęłam dostrzegać różnice w samochodach na drodze, obrazujące rozwarstwienie społeczne i zaczęło mi to przeszkadzać. Tzn. nie to rozwarstwienie, tylko że to widzę. Bo wolałabym nie zwracać na to uwagi. Bo to nie jest ważne. A teraz widzę np. w tesco jak biedni są niektórzy ludzie i jak muszą się ograniczać i jest mi wtedy przykro.
      A co do wakacji, to ja akurat jadę już po raz trzeci do mojego ukochanego Egiptu i mam w nosie, że dla innych tylko biedaki tam jeżdżą.
      • an_99 Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 19:56
        > i zaczęło mi to przeszkadzać. Tzn. nie to rozwarstwienie, tylko że to widzę. B
        > o wolałabym nie zwracać na to uwagi. Bo to nie jest ważne. A teraz widzę np. w
        > tesco jak biedni są niektórzy ludzie i jak muszą się ograniczać i jest mi wtedy
        > przykro.

        jejku kiira, jakie masz dobre, współczujące serduszko <3
    • minasz Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 10:11
      dajesz sie wkrecac- po pierwsze nie chodzi o to gdzie jezdzisz i ile płacisz ale jak sie bawisz
      twoja zona jest troche miałomiasteczkowa i liczy sie dla niej blichtr -a dla mnie blichtr jest nudny

      moja zona zarzuca mi np ze mam za duzo zainteresowan(jakbym ich nie miał to by wmawiała mi ze jestem nudziarzem hehe) co ciekawe korzysta z tych zainteresowan
      zarzucała mi ostatnio ze nie ucze dziecka literek nie rysuje szlaczków i takie tam i dziecko jest przez to do tyłu w takich zdolnosciach (niezłe bo ogranicza mi kontakt z dzieckiem i widuje go raz na tydzien wczesnie weekendowo zreszta ona i jej mamuncia podobno tego ucza) ostatnio dziecko dostało kwestionariusz i faktycznie kiepskie jest w tych literkach i szlaczkach ale ma uzdolnienia matematyczne i duzy zasób słownictwa czyli akurat te rzeczy ktorych ja ucze :)
      • stem.cell Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 10:23
        Ja dokładnie wiem o co chodzi. Pochodzę z Wrocławia i przeprowadziłam się do Warszawy 10 lat temu. Mam z mężem dwoje wspaniałych dzieciaków. Mamy trochę mniej niż 40, ale nieiwiele. Ja mam wkszałcenie medyczne, ale dostałam "atrakcyjną" pracę w banku. Zarabiałam sporo, mąż też. Stać nas było na wiele, ale nasze potrzeby bardzo szybko rosły. Nie wynikało to z naszej natury, tylko tak jak napisałeś, znaleźliśmy się w takim środowisku. tak na prawdę nie lubiłam swojej pracy i ludzi z którymi pracowałam. Myślałam, że dobra pensja to właśnie to co sprawi, że będziemy szczęśliwsi. Nic bardziej błędnego. Ludzie z którmi pacowałam rozmawiali tylko o pieniądzach, zakupach, drogich kosmetykach...pierdołach za duże pieniądze. To wciąga. Nie dziwię się Twojej żonie, rozumiem ją i Ciebie.
        U mnie mąż rozwiązał to w ten sposób: Spytał mnie, czy robię to co lubię. Czy ta praca oprócz pienięzy daje mi satysfakcję. Ja na to, że nie, ale dobra pensja itd...
        Powiedział, żebym się zastanowiła i zaczęła robić to co lubię. Po roku rozmów i dlematów, że teraz to będzie 3kpln mniej miesięcznie i jak sobie poradzimy, posanowiłam rzucić "w cholere" ten przybytek i zając się tym, co kocham, choć kasy z tego nie wiele.
        Jestem w trakcie studiów doktoranckich, zarabiam grosze na dyżurach, może zostanę na uczelni...za połowę tego co miałam w banku. Jestem szczęśliwa. Moje dzieci też. Nie jeździmy na narty, choć mąż lubi, syn dostał na komunię rower z decathlonu (nie stac mnie było na iPada, czy inne modne igó...). Zostało mi zamiłowanie do drogich kosmetyków, a mężowi do iPhona :D. Moja córka jest ze mnie dumna. Ma 3 latka i mówi: "mamusiu, zabierz mnie ze soba do szpitala, chce być taka jak Ty". Wiem, że dokonałam dobrego wyboru. Gdybym usłyszała od niej "tez chce zarabiac dużo pieniążków" poczułabym, że odniosłam życiową porażkę.
        Szcęśliwi rodzice, to szczęśliwe dzieci. Nie kupisz szczęścia żony. Ona sama też sobie tego nie kupi. Nie wyleczycie kompleksów drogimi mieszkaniami i samochodami. Zapytaj ją czy jest szczęśliwa i czego jej brakuje. Jaki ma plan na życie, co chciałaby osiągnąć.
        Wiem, że sporo osób mnie skrytykuje, ale taka jest moja historia. Może coś z niej wyniesiesz i do czegoś się przyda.
        Powodzenia i głowa do góry.
    • six_a Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 10:38
      >Twierdzi, że „żyjemy jak żebracy” ;(
      niech zmieni pracę na lepszą, jak 7 tysi na żarcie i rozrywki za mało.
    • wredny-typek z żyru zbiesił sia 14.05.13, 10:58
      "Jedne rzeczy ludzkość wymyśla z bogactwa, inne z głodu. Kiedy Kacper Pawlak usłyszał od posługującej we dworze Marcysi od Szałajów, co to miała być narzeczoną jego syna Jaśka, że dziedzic Dubieniecki kąpie się najpierw w szampanie, a potem każe go wlewać z wanny do butelek i podaje wieczorem na przyjęciu swoim gościom, zaśmiewając się z tego, że piją jego brudy – wzniósł tylko oczy do nieba i powiedział z bezmierną goryczą:
      „Panie Boże, a ty spokojnie patrzysz, jak ktoś z żyru zbiesił sia”? "

    • sweet_pink Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 11:04
      www.wolnymbyc.pl/plac-najpierw-sobie/
      Jak nie zaczniecie dobrze gospodarować kasą, to jęki zony się sprawdzą, polecicie finansowo w dół...bez oszczędności wystarczy redukcja etatów czy poważniejsza choroba by stoczyć się w długi.
    • soulshuntr streszczenie plizzz 14.05.13, 11:44
      bo nie chce mi sie czytac.
    • banal_nad_banaly Part 2 - asystentka prezesa 14.05.13, 13:05
      Na początek prośba do wszystkich doradców.
      Wstrzymajcie się na razie z komentarzami, chociaż z do 5 części moich wypocin, jak trochę szerzej poznacie moją sytuację, charakter, motywy.

      Trochę było o finansach, złych teściowych czas napisać coś o życiu intymnym.
      Asystentka prezesa - to jest to, co działa na facetów!!!
      Przynajmniej na mnie zajebiście.
      I jestem tym szczęściarzem, który sypia z asystentką prezesa ;)
      Jakie są minusy takiej sytuacji? Takie, że nie tylko ja mam na to ochotę.
      Nie wiem teraz jak sobie radziłem wcześniej z problemem zazdrości, podejrzliwości itp.
      Musiałem mieć świadomość, że idąc do pracy jest narażona na komplementy i podchody napalonych facetów.
      Prawdopodobnie starałem się o tym nie myśleć. Posiadanie dwójki kochanych dzieciaków i nasze udane, życie erotyczne nie pozwalało mi nawet przypuszczać, że może to wszystko stawiać na szali jakiejś przygody na boku.

      Z czasem dawały się we znaki różnice w libido.
      Dla mnie zawsze była boginią, której nigdy nie miałem dosyć.
      Mogłem ją pieścić godzinami, swój finisz odkładając na koniec.
      Problem zawsze był tylko z tym, żeby przełączyć ją w tryb S*X ;)
      Jak już się udało zacząć nikt nie miał powodu do narzekań na finisz.
      Czy udawała orgazmy? Kto tego może być pewien …
      Przy normalnym stosunku ciężko chyba to rozpoznać, przy 69 nie miałem najmniejszej wątpliwości.
      Poza tym myślałem: gdyby miała udawać, to by częściej się zgadzała ze mną kochać, dla świętego spokoju. Chyba łatwiej udać parę spazmów i westchnień i mieć problem z głowy niż sprzeczać się o to z mężem (chodzi o to, że miałem różne schizy z tym związane, a to obrażałem się, a to łapałem doła, że mnie już nie kocha).
      Drogie Panie proszę o komentarz do powyższego rozumowania. Mam w tym trochę racji?

      Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że w tych sprawach nic na siłę. Wymuszony seks to tylko kac moralny i nic więcej.
      Próbowałem zmienić swoje postępowanie, odciążyć ją w pracach domowych, zaskoczyć czasem niespodzianką, obsypać komplementami itp.
      Tymczasem swoje napięcie próbowałem zmniejszyć przy pomocy Ani Rączkiewicz. Ale do cholery to nie pomagało a wręcz bardziej frustrowało. Moja męska duma mówiła mi „człowieku, jesteś jakimś looserem, że po trzydziestce walisz gruchę jak nastolatek?”. Zawsze po jakimś czasie brałem jednak na wstrzymanie „nie będę przecież rozwalał związku, krzywdził dzieci z tak prymitywnego powodu jak niedostatek seksu”.
      W pewnym sensie pocieszałem się: dobrze, że jest taka asertywna i odmawia. Wiedziałem przynajmniej, że w te dni kiedy proporcje hormonów są odpowiednie (wtedy sama wychodzi z inicjatywą) będzie cudownie.
      Żeby było jasne, nigdy jej nie zdradziłem. Rozważałem często taką opcję ale wpadałem w błędne koło, bo:
      1. seks za pieniądze odpada. Dla mnie to zawsze było „kochanie się”, „uprawianie miłości” a nie „bzykanko”. Przelecenie obcej kobiety nie zmniejszyłoby mojego bólu.
      2. Romans – to już prędzej ale z kolei musiałbym skończyć swój związek. Bo jaka wartościowa kobieta będzie chciała rozmawiać z żonatym? Przez sam fakt, że poszłaby na taki układ straciłbym do niej szacunek…
      Dodatkowo świadomość krzywdzenia kochanej osoby (bo to by się prędzej czy później musiało stać) powstrzymywała mnie od tego kroku.

      Dobra, mam kochanych kolegów w pracy, którzy mnie kryją i odwalają za mnie robotę ale nie chcę tego nadużywać.
      Spróbuję wrócić do rzeczywistości.
      c.d.n. podczas kolejnej bezsennej nocy

      PS
      Dla mniej kumatych: tak kurr…!!!!
      Chodzi o zdradę.
      Ta moja bogini robiła mnie w trąbę. I teraz bujam się emocjonalnie ze skrajności w skrajność.
      Nie wiem czy walczyć dalej o ten związek. Nawet jak wygram, to jak poradzę sobie z wizjami, które pojawiają mi się przed oczami:
      Jak jakieś brudne łapska (i nie tylko) brukają moją świętość!
      Jak wspaniała żona i matka, po wyjściu do pracy zamienia się w napaloną kochankę.
      Każdy SMS, który do niej przychodzi działa na mnie jak elektrowstrząsy.
      Jak patrzę na nią przygotowującą się do pracy i zastanawiam się czy wyskoczyć przez okno, czy ją udusić?

      Wiem od piątku. Dowiedziałem się o 100% romansie z kolegą z pracy sprzed 2 lat.
      Podobno teoretycznie się skończył ale jak mam to sprawdzić?
      Wynająć detektywów? Co potem? Czego chcę jak zdobędę dowody?
      Tymczasem zacząłem pisać ten wątek żeby nie ześwirować …

      • soulshuntr Re: Part 2 - asystentka prezesa 14.05.13, 13:20
        > Tymczasem zacząłem pisać ten wątek żeby nie ześwirować …

        Moze lepiej blogaska zaloz? Fotki jakies powklejasz czy cóś. Przynajmniej bedziesz mial 100% ze ci nie wykasuja.
      • coffei.na Re: Part 2 - asystentka prezesa 14.05.13, 13:35
        powiem Ci tak...musisz z nią porozmawiać...bo..rozpier...Cie od srodka..serio!
        Bo domyślam się,że "bogini" nie wie,że Ty wiesz,że nie do końca jest święta?
        tak czy inaczej..tutaj nikt Ci nie pomoże o ile Ty sam się z tym nie uporasz...
      • ursyda Re: Part 2 - asystentka prezesa 14.05.13, 14:03
        OJP niektóre to mają szczęście.
        Wymagają, zdradzają, chcą więcej kasy, ograniczają kontakty z rodziną, romansują a dalej są boginiami i które należy walczyć.
        Zdradziła raz i się udało, zdradzi drugi. A pracuj dalej i trochę więcej zarabiaj bo fajna bielizna kosztuje.
        Pogodzisz się z tym?
        • banal_nad_banaly Re: Part 2 - asystentka prezesa 14.05.13, 15:12
          > OJP niektóre to mają szczęście.
          > Wymagają, zdradzają, chcą więcej kasy, ograniczają kontakty z rodziną, romansuj
          > ą a dalej są boginiami i które należy walczyć.

          Nie zazdrość. Nie znasz mnie.
          Kto wie, jakie miałabyś o mnie zdanie jak by moja żona tu opisała nasze stosunki...

          > Pogodzisz się z tym?
          No w tym cały problem, że nie wiem.

          Najbardziej mnie boli, że miała ten romans kiedy mnie się wydawało, że nasz związek osiągnął apogeum harmonii.
          Nic z tego kurde nie rozumiem!!!
          Czy to właśnie ten brak emocji związanych z dramatycznymi zwrotami w naszym związku spowodował coś takiego?
          Czy nie jest tak, że jak kobieta ma godnego zaufania oddanego partnera, to związek zaczyna jej wiać nudą?
          Czy takiego partnera doceni dopiero kobieta po przejściach, którą paru skur***ów w życiu skrzywdziło?
          Jeśli tak, to mam problem, bo wziąłem nówkę sztukę nie śmiganą...
          Niby sama nie jest po przejściach, ale ma parę koleżanek po trzydziestce, które nie mogą znaleźć "normalnego" faceta. Co z tego jak nie wyciąga z tego wniosków.

          Jak patrzę z perspektywy to myślę, że emocje związane z naszymi kłótniami i życiem na krawędzi rozwodu powodowały, że seks na zgodę zawsze był nieprzeciętny…
          Bałem się, że to osiągnie jakieś chorobliwe rozmiary (tym bardziej, że taka atmosfera nie była obojętna dla dzieci), ale może tak trzeba z kobietami?
          Muszą czuć, że mogą coś stracić, żeby zacząć się starać o partnera?

          Banal nad banaly
      • wredny-typek następny "projekt" ? 14.05.13, 15:09
        Litości! Nimfomanka z Krakowa była lepsza
        • banal_nad_banaly Re: następny "projekt" ? 14.05.13, 15:17
          Nie kumam tej grypsery, nie byłem na tym forum od paru lat.
          Nie podoba Ci się mój wątek to sobie daruj komentarze.
          Jak sugeruje mój login historia jest pewnie banalna, dla kogoś kto siedzi na tym forum od lat.
          Nie spodziewam się, że jestem pierwszym zdradzonym facetem, który się tu wyżala na swój los :(
          banal
          • facettt nie piszesz jak "facet", czyli mezczyzna :) 14.05.13, 17:14
            1. "Kumam" - to forumowy slang.
            I ktos , kto tu kilka lat nie bywal - takich okreslen nie uzywa.

            2. To takie dluzyzny, ze moze sie zdobyc na to tylko forumowa kobieta
            - i to jedna ze stalych bywalczyn.
      • six_a Re: Part 2 - asystentka prezesa 14.05.13, 16:02
        >chociaż z do 5 części moich wypocin
        a ile tomów?
        należy przygotować się na trylogię czy raczej lenina dzieła zebrane?
      • six_a Re: Part 2 - asystentka prezesa 14.05.13, 16:05
        >Tymczasem zacząłem pisać ten wątek żeby nie ześwirować …

        nudy, w trzecim odcinku daj jakieś szantaże, morderstwa i inne takie, żebyśmy nie usnęli.
      • krakoma Re: Part 2 - asystentka prezesa 14.05.13, 19:39
        > moja bogini robiła mnie w trąbę

        a jak sie dowiedziales?
    • bgz0702 Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 18:31
      No jest szok. Jak przypomnę sobie siebie z przed kilku lat kiedy kasa była wielka a i tak zawsze żyliśmy od wypłaty do wypłaty to jestem w szoku, że nic wtedy nie zaoszczędziłam. Widzę że nie ja jedna ;) Ale powiem ci, ze oboje z mężem postanowiliśmy się wyrawać z byłych środowisk zawodowych i dziś kasy tak samo nie mamy jak wtedy. Znowu żyjemy od wypłaty do wypłaty ale nam sie mordy cieszą bo bardziej nam sie w tej bidzie układa ;)- choć ówczesna kasa raz na kwartał chociaż by się przydała
    • kol.3 Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 18:42
      I pomyśleć, że są kobiety które maja zwykłych facetów, przeciętnych w łóżku, średnio zarabiających, ale kochają ich nad życie. Nie masz szczęścia, chłopino, po prostu.
    • loginoftheyear łeeee 14.05.13, 19:25
      faktycznie banaly
      po przeczytaniu poczatku tej szumnie zapowiadanej czesci drugiej powiem krotko;
      ani to zabawne, ani interesujace. adios!
    • gyubal_wahazar Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 14.05.13, 22:36
      Jedyne co masz do uratowania do szacunek do siebie. Nie próbuj reanimować trupa, szkoda każdej kalorii którą na to poświęcisz. Zdobądź dowody, by dama nie próbowała Cię przekręcić na sprawie majątkowej i ognia z pozwem. Powodzenia !
    • 1borgia Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 15.05.13, 10:20
      banal nad banaly- wlasciwie mialem nie odpowiadac na twoja kolejna prowokacje, ale przemoge sie. twoje wpisy sa mi dobrze znane od lat. niekiedy pisujesz jako mezczyzna, niekiedy jako kobieta, wydzwiek twoich wpisow jest zawsze taki sam, dlatego wiem, ze pochodza od ciebie.
      co zawsze jest takie samo niczym twoja wizytowka? zawsze autor/ka bardzo sie staraja o uratowanie czegos dobrego w zwiazku, robia wszystko w tym celu, druga strona (rzekomy/a partner/ka) nie dostrzegaja staran, sa mowiac oglednie: egositami, nieczulymi sku--lami. w tym wpisie twoja wybranka nie tylko cie zdradza, ale ciagnie kase z ciebie- ciebie ciezko harujacego. co gorsza chce tej kasy wiecej i wiecej, a ty jej nie pozwalasz na "lustrzanke" (moze miec wszystko od ciebie, ale lustrzanki nie, bo lustrzanka to wrog najwiekszy fotografii automatycznej all in one). czytam i czuje, ze ona jest glüpia, pazerna, lapczywa, jest egoistka, wlasciwie idiotka (chodzi wylacznie o debilna lustrzanke). ty- jej partner: bardzo kochajacy, bardzo starajacy sie o rodzine, starajacy sie zaspokoic wszystkie potrzeby jej czlonkow, dajacy z siebie wszystko, czuly, troskliwy - po prostu ideal nierozumiejacy dlaczego jego zona chce lustrzanki, wiecej kasy na inne wydatki, dlaczego go poniekad zdradzila. czy dobrze zrozumialem twoj wpis (aktualnie zamieszczony)?
      takie tez i byly inne twoje wpisy, w ktorych niekiedy zabieralem glos: ty bez skazy, kochajacy, zaangazowany, partnerka oszustka, bez uczuc etc, otoczenie partnerki np. rodziny, przyjaciele najwieksze szmaty.
      twoje wpisy przypominaly mi zawsze pewna sytuacje z zycia. pewien gosciu codziennie okladal swoja partnerke piesciami wyzywajac ja od suk, gnojöwek, zyczac zeby zdechla itd itp nazywajac ich pozycie idylla, spelniona miloscia i harmonia. byl zdziwiony, ze jego partnerka postanowila od niego odejc. dlaczego? nie mogl uwierzyc, ze jego gnojöwka zamiast zdechnac postanowila stanac na chwiejnych nogach i dac dyla od jakze kochajacego, zaangazowanego, wspanialego, cudownego partnera. nie wiem co go bardziej zabolalo? urazoen ego czy calkowite zaskoczenie, ze mozna bylo nie przyjac podarunku w postaci tak wspanialej i oddanej milosci? do dzis, a uplynelo juz wiele lat, ideal nie zrozumial, ze jego milosc byla obsesja niemajaca cokolwiek wspolnego z rzeczywistoscia, ze powinien pojsc na terapie bo szkodzi swoim zachowaniem nie tylko calemu otoczeniu ale i sobie. nie, tego tez nie rozumial. jedyna refkleksja bylo stwierdzenie, ze zrobil rzeczywiscie cos zlego, ale co? tego juz nie wiedzial i nie czul. swoja wielka miloscia tlumaczyl wszelkie dzialania w afekcie, bo przeciez bil, gdyz kochal, ublizal tylko dlatego, ze nie potrafil inaczej, bo tak kochal i jej pragnal, ze byl zazdrosny (partnerka go nie zdradzila), bo zazdrosc jest tylko oznaka wielkiej i dozgonnej milosci, oddania i zaangazowania.
      gdy otoczenie mowilo mu, ze zaczyna byc mocno niezdrowo rzucal sie z piesicami na otoczenie uwazajac, ze klamia, ze to oni sa chorzy, ze nikt nie rozumie jego milosci. a milosc sama w sobie? dawno przemienila sie w obsesje, chorobliwa zaborczosc, niezdolnosc pogodzenia sie z faktami, blokada na reflekcje na wlasny temat.

      piszesz "banal nad banaly", ze chcesz uratowac swoj zwiazek, nieprawdaz? jesli rzeczywiscie pozostajesz w zwiazku prawdziwym (a nie zwiazku wymyslonym i to wylacznie w twojej glowie) to napisz nam (w koncu po to otworzyles watek by rozmawiac) co zamierzasz zrobic TY, by ten zwiazek uratowac? nie pisz nam, ze kupisz jej lustrzanke uwazajac, ze jest to warunek synekwanowy, by zwiazek dalej istnial. pytam- co zrobisz ze soba, jak zmienisz wlasne postepowanie, by twoja partnerka chciala zyc w stworzonej przez ciebie harmonii i sielance?

      co zrobisz ty? jestes w stanie cokolwiek zmienic? jesli tak to co?

      klaniam sie i zycze milego dnia,
      borgia

      ps. jesli nie jestes dyslektykiem lub innym -tykiem to zrob cos ze swoimi bledami gramatycznymi i jezykiem bruku. jakby nie bylo wyzsze wyksztalcenie zobowiazuje a proby robienia z siebie wiekszego idioty nad rzeczywista istote nie sa konieczne. bez obrazy.
      • gyubal_wahazar Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 15.05.13, 11:10
        > ps. jesli nie jestes dyslektykiem lub innym -tykiem to zrob cos ze swoimi bledami gramatycznymi i jezykiem bruku

        Przyganiał kocioł garnkowi (koncept dużej litery na początku zdania, czy akapitu, że o polskich czcionkach nie wspomnę)

        > (...) proby robienia z siebie wiekszego idioty nad rzeczywista istote nie sa konieczne. bez obrazy.

        Fajna sztuczka. Piszesz coś ewidentnie obraźliwego, a na koniec 'bez obrazy' i pewnie uważasz, że to załatwia sprawę.

        Jeśli _publicznie_ stawiasz komuś zarzuty, nieźle mieć cokolwiek na ich poparcie, bo to :

        '> co zawsze jest takie samo niczym twoja wizytowka? zawsze autor/ka bardzo sie st
        > araja o uratowanie czegos dobrego w zwiazku, robia wszystko w tym celu, druga s
        > trona (rzekomy/a partner/ka) nie dostrzegaja staran, sa mowiac oglednie: egosit
        > ami, nieczulymi sku--lami. '

        - to żadna przesłanka. W ten sposób pisze całe mnóstwo ludzi w podobnej sytuacji.
        • 1borgia Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 15.05.13, 12:18
          tanie adwokatury i wchodzenie miedzy wodke i zakaske juz byly. radze nie stosowac powtorek, bo traca nuda. wykonales jednak pozyteczna robote: odseparowales wszystkie male niedogodnosci odciagajace od glownego tematu. skoro ich juz nie ma czekam na odp od zalozyciela watku- co on zamierza zrobic, by bylo lepiej w jego zyciu.

          radze tez pominac uwage , ze zalozyciel drzewka nie ma nic wspolnego z forum i innymi wpisami (to tez juz bylo) i przejsc do meritum. oczywiscie, gdy wroci z pracy, bo teraz nie moze odpisac.
          moze tez nie odpisywac, to tez juz bylo. moze rozmydlic temat. tez juz bylo.

          czego jeszcze od 2002r do 15.5.2013 nie bylo? konkretnych odpowiedzi na moje pytania.

          klaniam sie i do nastepnego!
          borgia
          • gyubal_wahazar Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 15.05.13, 21:35
            Przyczepiłeś się do autora wątku, mając żałosne ku temu powody, na co zwróciłem ci grzecznie uwagę. To, że ci one nie na rękę specjalnie mnie nie dziwi, ale najłatwiej ich unikniesz, pisząc na priv
      • banal_nad_banaly Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 15.05.13, 17:31
        te słowa bolą jeszcze bardziej !!!

        a poważnie, to nie mam czasy czytać całości, podrzuć linki do "moich innych wątków".
        Może faktycznie mam schizofrenie.
    • banal_nad_banaly Part 3 - o mały włos ... 15.05.13, 17:45
      Od kiedy się dowiedziałem miotają mną przeciwstawne uczucia.
      Cały czas nie wiem jak to się skończy.
      Postanowiłem spędzić każdy dzień tak jakby to miał być nasz ostatni...

      Wczoraj wieczorem, kiedy próbowałem zasnąć i odespać nieprzespane noce puściły mi jednak nerwy i zacząłem ryczeć do poduszki. Oczywiście żona zauważyła, że coś jest nie tak.
      Nie byłem jednak gotowy na ostateczną rozmowę. Skierowałem jakoś rozmowę na problemy z naszymi różnicami w temperamencie i że mam doła z tym związanego, że pewnie mnie nie kocha i nie jest ze mną szczęśliwa. Generalnie jakoś wybrnąłem.
      Skończyło się naprawdę cudownie, przegadaliśmy całą historię naszego związku, zasnęliśmy wtuleni w siebie dopiero o 2 w nocy. Niestety o 4 obudził mnie pies i znów do rana koszmarna bezsenność.

      Zaskoczyło mnie to, ale muszę przyznać, że gdybym miał do wyboru nasz najlepszy seks albo tę noc wybór byłby oczywisty.

      Na dzisiaj tyle. Mój organizm nie wytrzyma więcej bezsennych nocy, byłem u lekaża, załatwiłem prochy nasenne i próbuję odpłynąć.
      • maly.jasio banal - mam trzos na ten wlos... 15.05.13, 17:56
        sprzedaj kota i psa - kup koze.

        miejsca zajmuje tyle samo, a przynajmniej mleko daje.
      • ganna_risatdinova Re: Part 3 - o mały włos ... 15.05.13, 18:38
        Niestety z odcinka na odcinek coraz gorzej.
        W pierwszej części była kasa - super, ludzie lubią wszystko, co związane jest z pieniędzmi.
        W drugiej seks i zdrada - extra, ludzi to kręci, gwarancja wejścia i poczytania.
        A teraz co to ma być?
        Jak to mówią, trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść, więc kończ waść tę przypowieść.
        To nie wiesz, że jeszcze się nie zdarzyło, aby kolejne części dzieł różnorakich były lepsze od pierwszej? (wyjątki to imho trylogia Hunger Games i Lord of the Rings). Reszta to popłuczyny.


        -
        "Chcesz poczytać co piszą kobiety super wykształcone, super inteligentne, pracujące na super stanowiskach, będące idealnymi matkami, żonami, a do tego wszystkowiedzące?Wejdź na emama" by mwiktorianka
      • six_a Re: Part 3 - o mały włos ... 15.05.13, 20:58
        >puściły mi jednak nerwy i zacząłem ryczeć do poduszki. Oczywiście żona zauważyła, że coś jest nie tak.

        możliwe, że ryczałeś nietypowo albo fałszowałeś wręcz.
      • mila2712 Re: Part 3 - o mały włos ... 15.05.13, 21:04
        o mój boże
        niezła historia - facet ryczący do poduszki - żart prawda ?

        a w części 44........ za 2 miesiące ciąża i szczęśliwe zakończenie
        • banal_nad_banaly Re: Part 3 - o mały włos ... 16.05.13, 00:09
          są faceci, którzy tak mają, szok prawda?
          dodam jeszcze, że płaczę na kinie familijnym

          do tych rozczerowanych poziomem i rozwojem akcji: nie będę sztucznie podgrzewał atmosfery podcinając żyły czy skacząc z dachu. Piszę jak jest.

          Historia w którą zabrnąłem ma jeszcze wiele ciekawych wątków, niemniej są one zbyt charakterystyczne, boję się, że mógłbym zostać po nich namierzony przez jakąś psiapsiółkę żony, czy koleżeństwo z pracy, co wiedziało o całej akcji.
          Łykam drugiego procha i spadam, ten pierwszy wystarczył na 2h snu.
          • mayenna Re: Part 3 - o mały włos ... 16.05.13, 08:24
            Chłopie, długo tak nie pociągniesz.
            Porozmawiaj z zona. To chyba jedyne wyjście. Jak ten romans się zakończył to znaczy, ze ona wybrała ciebie, wybrała rodzinę. Może szukaj terapeuty, żeby sobie z tym poradzić. Lepsze prochy wypisuje psychiatra
            A ja bardzo lubię płaczących mężczyzn, mnie to bardzo porusza.
            Trzymaj się:)
    • mariuszg2 Re: Boże jak to boli !!! Moja historia ... 15.05.13, 18:57
      Stary...wpadnij na forumowe spotkanie, zrobimy flaszkę albo dwie.... i pogadamy o życiu...poznasz kilka fajnych babeczek...(o ile nie przyprowadzą dla szpanu przed koleżankami swoich kolesi) i siwiat wypięknieje.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka