Dodaj do ulubionych

Do hotelu na seks

01.06.13, 14:24
Nie, nie bedzie o zgorszeniu publicznym.
Ostatnio bliska mi osoba zwierzyła się, że poszła do hotelu na seks z dośc mało znaną sobie osobą.
Wyobrazacie sobie siebie w takiej sytuacji? Pytam czysto teoretycznie. To znaczy w tym sensie, że nie chodzi o tu i teraz, kiedy ktoś jest w zwiazku i ani mu to w głowie (np.) tylko ogólnie, czy dopuszczacie taką sytuację, kiedy, w jakich okolicznosciach?

PS.Pomijam kwestie zajscia w ciąże/zapłodnienia, zakazenia - przyjmijmy, że to nie wchodzi w gre.
Obserwuj wątek
    • jeriomina Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:28
      Co to znaczy "dość mało znana osoba"?
      • kora3 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:32
        powiedzmy na 2-3 spotkaniu nie liczac spotkania na którym osoby się poznały (przypadkowo, nie miały wczesniej kontaktu via net)
        • jeriomina Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:36
          Dlatego pytam. W dzisiejszych czasach, w czasach skypów, gg, facebooków itd. można między spotkaniami nawiązać dość silną więź :)
          • kora3 Domysliłam się 01.06.13, 14:38
            ze dlatego pytasz. Tu nie miało to miejsca - osoby się poznały przypadkiem i wczesniej kontaktu nie miały.
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:55
            jeriomina napisała:

            > Dlatego pytam. W dzisiejszych czasach, w czasach skypów, gg, facebooków itd. mo
            > żna między spotkaniami nawiązać dość silną więź :)

            no właśnie, taki janek dajmy na to, od tylu lat udziela się na tym forum, prawie jak stary kumpel ;)

            • kora3 Sądzę, ze nie to Jerio miała na mysli Jasiu 01.06.13, 16:06
              Ona ma poniekąd rację i jej pytanie było calkiem sensowne. W dobie portali randkowych, łatwosci komunikacji przez net, a takze telefon ludzie potrafią naprawdę nawiazać silną więź emocjonalną (niekoniecznie damsko-meską, ale też kolezeńską np.) nie widzac się nigdy w realu.
              W przypadku randkowania przez net ta sytuacja zwykle zmierza do spotkania, ale ludzie ci spotykając się mają za sobą wiele rozmów, znają wiele szczegółów ze swego życia, czesto znacznie wiecej niż np. obojetni im współpracownicy. Trudno o takiej osobie, choc widzianej "na zywo" po raz pierwszy powiedzieć, ze jest komuś mało znana
              • gree.nka Re: Sądzę, ze nie to Jerio miała na mysli Jasiu 01.06.13, 16:11
                szczerze?
                to gadanie na czacie jest o kant tyłka potłuc jeśli w czasie spotkania dwie osoby sięsobie nie spodobają.
                • jan_hus_na_stosie2 Re: Sądzę, ze nie to Jerio miała na mysli Jasiu 01.06.13, 16:12
                  popieram greenkę w jej słowach :)

                  • kora3 A to miło, bo ja też :) 01.06.13, 16:19
                    tylko to ma się nijak do tematu
                • kora3 Wiesz, ja nie mam żadnego doświadczenia osobistego 01.06.13, 16:18
                  nigdy nie spotykałam się z zadnym mezczyzną poznanym przez internet, czy w ogóle poznanym z zamiarem poznawania kogoś.
                  Wnioskuję to co napisałam z doświadczenia z ludźmi poznanymi kolezeńsko przez net oraz współpracownikami do pewnego zcasu znanymi np. tylko przez telefon.
                  Co do Twej uwagi - na pewno masz rację. Tylko w tym wyjasnieniu szło o to, że seksrandka w hotelu miała miejsce miedzy osobami, które autentycznie nim się poznały przypadkiem nie znały sie wcale, takze netowo, nie rozmawiały itd.
                  • gree.nka Re: Wiesz, ja nie mam żadnego doświadczenia osobi 01.06.13, 16:23
                    tak, ale wówczas to czatowanie miało charakter typowo schadzkowy. Osoby te nie rozmawiają ze sobą całch nocy, tylko to jest zagajenie: mogę cię przelecieć? ok, kiedy? to ja już wsiadam w samochód , zdzwonimy się. Ja mówiłam o rozmowach do północy, wyczekiwanych wejściach na czat aby połaczyć się z daną osobą. Rozmowach po świt i nieśmiało wypowiadanych słowach przez telefon. Taka miłość internetowa jak opisana w samotności w sieci - choć ta książka właściwie film to duża ściema. Niby motyle w brzuchu a w chwili spotkania jedna myśl jak się wymiksować z wypowiedzianych słów.
                    • kora3 Greenko, ja naprawdę rozumiem o co Ci chodzi 01.06.13, 16:31
                      Jak mówie - sama nigdy nie poznawałam żadnych facetów przez net, wiec nie mam doswiadczenia. wiem natomiast od znajomych praktykujących takie rzeczy (obu płci) ze czasem tak własnie bywa: gadanie po świt, motyle w brzuchu podczas rozmów, osobiste wyznania i sprawy, podobają się sobie na fotkach i podczas spotkania no nie ma chemii.

                      Niemniej jest czy jej nie ma - trudno te osoby np. klikające kilka tygodni o osobistych sprawach, wymieniające poglądy itd. nazwać mało sobie wzajemnie znanymi.

                      Tu jednak sytuacja była inna. Te dwie osoby poznały się w realu, przypadkiem. Jedna z nich ustaliła kontakt do drugiej i napisała. Doszło do jednego umówionego spotkania, potem do tego,które skończyło się w hotelu.
                      • gree.nka Re: Greenko, ja naprawdę rozumiem o co Ci chodzi 01.06.13, 16:43
                        ktoś napisał, że tak by nie chciał?
                        • kora3 Re: Greenko, ja naprawdę rozumiem o co Ci chodzi 01.06.13, 16:48
                          no na razie - nie:) i to budujące. Widać, że moralizatorstwo w narodzie maleje :)
                          • gree.nka Re: Greenko, ja naprawdę rozumiem o co Ci chodzi 01.06.13, 16:58
                            budujące? przecież to demoralizacja społeczeństwa.
                            wiesz co tylko stoi na przeszkodzie? co powiedzą sąsiedzi jak siędowiedzą.
                            przecież każdy z kazdym by leciał na numerek do hotelu gdyby nie to , że mąż albo jak będzie mąż to co powie, że sypialiśmy z połową miasta.
                            faktycznie, budujące.
                            • kora3 Greenko nie przesadzaj 01.06.13, 17:06
                              wg mnie budujące jest to, że ludzie przestają udawac. Z wszystklch ludzkich przywar najbardziej nie lubię hipokryzji.
                              Prawda jest taka, że ludzie z sobą sypiają, takze czasem zajeci ludzie, albo wolni też, po krótkiej bardzo znajomości.
                              100 razy bardziej wolę tego kolegę, który poszedł sobie na seks do hotelu z kobitka, niż innego, który ma kochankę, o czym wszyscy wiedza, a w miniony czwartek baldachim niósł nad proboszczem swej parafii :) z miną pierwszoligowego anioła z pierwszego kręgu chóru :)
                              • gree.nka Re: Greenko nie przesadzaj 01.06.13, 17:13
                                Skoro wszyscy ze sobą sypiają to utwórzmy komunę- taką wspólnotę cośw rodzaju Mody na sukces. Tam też sięwymieniają żonami i męężami, dzieci są wspólne :D.
                                Nie sądzę jednak by na to wszyscy przystali:)
                                nawet u zwierząt jest przywódca stada, który zapładnia wszystkie samice, reszta może sobie popatrzeć. Nie sądzę by sami mężczyźni przystali na taki układ :)
                                • kora3 Re: Greenko nie przesadzaj 01.06.13, 17:36
                                  gree.nka napisała:

                                  > Skoro wszyscy ze sobą sypiają to utwórzmy komunę- taką wspólnotę cośw rodzaju M
                                  > ody na sukces. Tam też sięwymieniają żonami i męężami, dzieci są wspólne :D.


                                  Niestety, jakkolwiek wiem, ze jest to jakiś serial, nie miałam dotąd ochoty zobaczyć zadnego odcinka, wiec ...

                                  Poza tym nie twierdziłam, ze wszyscy Greenko. Stwierdzam tylko, że wiekszosc z pewnoscią świeta nie jest :) i udawanie, ze jest tego nie zmieni :)


                                  > Nie sądzę jednak by na to wszyscy przystali:)
                                  > nawet u zwierząt jest przywódca stada, który zapładnia wszystkie samice, reszta
                                  > może sobie popatrzeć. Nie sądzę by sami mężczyźni przystali na taki układ :)


                                  Bardzo dobrze sądzisz, wiekszosc kobiet też nie przystałaby.
                                  Tu akurat mowa o panu wolnym (co do pani brak danych), ale ogólnie Greenko niewielu jest ludzi tworzacych tzw. otwarte zwiazki, czyli takie, w których wiernośc partnera nie ma znaczenia.
                                  Zatem szansa, czy ryzyko, że ludzie poszliby na taki układ jaki przedstawiasz są niskie. Rzecz w tym, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie zal - to raz. A dwa, że ludzie miewają bardzo osobliwe podejscie do róznych zachowań u siebie i u innych. Zwykle siebie traktują z wiekszą poblażliwoscią :) I np. sobie doskonale potrafią wybaczyć zdrade, a drugiej stronie - nie:)
                                  • gree.nka Re: Greenko nie przesadzaj 01.06.13, 17:48
                                    kora3 napisała:
                                    co do mody na sukces, oglądałam kilknaście może odcinków i niedawno spojrzałam i aktorzy wyglądają okropnie. Oni się nie starzeją tylko tak jakoś przekształcają przez te wszystkie operacje plastyczne. okropne.
                                    > Poza tym nie twierdziłam, ze wszyscy Greenko. Stwierdzam tylko, że wiekszosc z
                                    > pewnoscią świeta nie jest :) i udawanie, ze jest tego nie zmieni :)
                                    ja szczerze mam nadzieję, ze jesdnak nie wszyscy i nie wynika to z obłudy czy fałszu. To by było mało etyczne nawet. Przyjmijmy zaspokajanie seksu , jak leci z kimkolwiek, byle tę potrzebę zapspokoić i co nagle budujemy zwiążek, bo dziecko, bo wiek, bo mama naciska i co nagle potrzeba mija i łapiemy pierwszego naiwnego? Jeśli już traktujemy seks tak swobodnie to nie twórzmy fikcji porządności. W takim wypadku ja jednak wolę prostytutki. Przynajmniej są jasno zdeklarowane.

                                    >
                                    > Bardzo dobrze sądzisz, wiekszosc kobiet też nie przystałaby.
                                    > Tu akurat mowa o panu wolnym (co do pani brak danych), ale ogólnie Greenko niew
                                    > ielu jest ludzi tworzacych tzw. otwarte zwiazki, czyli takie, w których wierno
                                    > śc partnera nie ma znaczenia.
                                    > Zatem szansa, czy ryzyko, że ludzie poszliby na taki układ jaki przedstawiasz s
                                    > ą niskie. Rzecz w tym, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie zal - to raz. A
                                    > dwa, że ludzie miewają bardzo osobliwe podejscie do róznych zachowań u siebie
                                    > i u innych. Zwykle siebie traktują z wiekszą poblażliwoscią :) I np. sobie dosk
                                    > onale potrafią wybaczyć zdrade, a drugiej stronie - nie:)
                                    to dopiero jest obłuda.
                                    Nie lubię takiego życia na pół gwizdka, albo jesteśmy kurwą albo nie.
                                    a nie ok, jestem na studiach to zaliczę cały akademi, a jak wróce do Pszczyny to będę nosiła gromnicę przed księdzem.
                                    • kora3 Re: Greenko nie przesadzaj 01.06.13, 18:12
                                      gree.nka napisała:

                                      > kora3 napisała:
                                      > co do mody na sukces, oglądałam kilknaście może odcinków i niedawno spojrzałam
                                      > i aktorzy wyglądają okropnie. Oni się nie starzeją tylko tak jakoś przekształca
                                      > ją przez te wszystkie operacje plastyczne. okropne.


                                      z ciekawosci moze kiedyś zobaczę:) Kiedy to nadają ?

                                      Jeśli już traktujemy seks tak swobodnie to nie twórzmy fikcji porządności
                                      > . W takim wypadku ja jednak wolę prostytutki. Przynajmniej są jasno zdeklarowan
                                      > e.


                                      Wiesz, ja uwazam, że człowiek nie krowa i zdanie zmienić może. I nieraz widziałam ludzi i sytuacje potwierdzających/ce te moją teorię, takze w temacie seksualnym. W obie strony.
                                      Bywa tak, że człowiek do pewnego momentu traktujący seks b. lekko spotyka kogoś na całe życie i przestaje tak traktowac. Bywa i odwrotnie - ze dotychczasowy przykładny małzonek (płci dowolnej) nagle dostaje jakiegoś amoku i hulaj dusza.
                                      >

                                      > to dopiero jest obłuda.


                                      hmmm czasem tak, czasem nie. U siebie na ogół bardzo dobrze znamy motywy wszelkich działań, u innych nie zawsze i nie wszystkie.

                                      > a nie ok, jestem na studiach to zaliczę cały akademi, a jak wróce do Pszczyny t
                                      > o będę nosiła gromnicę przed księdzem.


                                      No wiesz,jesli np.po tych studiach autentycznie się nawrócisz i bedziesz wiodła życie zgodne z zasadami Koscioła, to wg mnie noś sobie. Całe chrzescijaństwo, skoro do niego nawiazałysmy poprzez gromnicę:) opiera się na tym, że człowiek moze liczyć na przebaczenie i odkupienie win:) - wg zasad musi jednak być szczery- szczerze załować i naprawde chciec się zmienić.
                                      Jesli zatem wspomniana magister zaliczywszy pół akademika jako studentka zaliczac przestanie dalszych panów, to jej wybór i przynajmniej wg doktryny Koscioła na przebaczenie Boga i rozgrzeszenie Koscioła liczyć może.

                                      Tak czy owak - jak napisałam niżej do innej forumowiczki, dziwnym trafem niektórym własnie HOTEL jakoś "ku...wsko" się kojarzy.
                                      zdałam sobie z tego sprawę przypomniawszy sobie o innej parze, której hotelowe spotkanie ze tak powiem się wydało. Odniosłam wtedy wrazenie, że sam fakt, ze rzecz sie działa w hotelu jakoś tych potepiających nakręcała.
                                      Moze dlatego, że hotel tworzy sytuację jednoznaczną - idą tam na seks, bo po co?
                                      Jesli ja na 5 randce po kinie i kolacji przyjęłam zaproszenie na drinka do mieszkania mojego faceta (obecnie faceta, wtedy to była znajomośc ledwie), to poszłam na drinka i nie byłoby dla takich komentujących ważne, że tylko idiotka nie kuma, czym się o ile bedzie chciała skończy drink. Jeśli kolezanka poanalogicznie "długiej" znajomości jedzie z panem na weekend, to bedzie spedzać weekend, choć tylko kompletny debil nie orientuje się, ze pewnie wylądują w łozku.
                                      Ale chodzi chyba o rodzaj kamuflażu - nie idziemy/jedziemy na seks, tylko na drinka/na weekend, a co się bedzie dziac to nie wiadomo. Tylko, ze na OGÓŁ własnie wiadomo :)
                                      • gree.nka Re: Greenko nie przesadzaj 01.06.13, 18:40
                                        kora3 napisała:

                                        > z ciekawosci moze kiedyś zobaczę:) Kiedy to nadają ?
                                        nie wiem, chyba codziennie - trafiłam przypadkiem

                                        co do gromnicy, nie odnosiłam jej do chrześcijaństwa i wybaczania ( Jezus wybaczył Marii Magdalenie , ale też znalazłam opis, że M.M nie była ulicznicą tylko żoną Jezusa) . Chodziło mi , że ludzie udają świętych/pobożnych , mając innych w pogardzie, gdy tymczasem sami nie byli lepsi.
                                        W tym wyzwolonym seksie brakuje mi takiej cywilnej odwagi. Tak, ja zaspokajam swoją potrzebę seksu codziennie po śniadaniu. Jeśli nie mam partnera to w oknie zapalam czerwoną latarkę i każdy chcętny z ulicy może do mnie zajrzeć. Jeśli ktoś tak mi powie i się zadeklaruję - ja nic nie powiem.
                                        Co do hotelu jako miejsca schadzek:
                                        ja mam w pamięci dawno przeczytaną książkę Łuk triumfalny. jeszcze czytałam chyba wino i róża tego autora ale podobne do tej pierwszej. Otóż ja mam w głowie ten romans i właściwie innych wątków nie pamiętam. Właściwie można oddać królestwo za taką miłość.
                                        > Tak czy owak - jak napisałam niżej do innej forumowiczki, dziwnym trafem niekt
                                        > órym własnie HOTEL jakoś "ku...wsko" się kojarzy.
                                        Te schadzki w hotelu dla mnie są bardziej poprawne niż życie na kocią łapę i w kąciku z koleżanką gdybanie jak skłonić faceta do ślubu lub zastanawianie sięczy po tych trzech latach testów powinien się oświadczyć.

                                        to przy tym drinku było coś więcej, czy tylko drink - bo nie wnioskuję :D

                                        • kora3 Re: Greenko nie przesadzaj 01.06.13, 19:01
                                          gree.nka napisała:

                                          . Chodziło mi , że ludzie udają świętych/pobożnych , mając innych
                                          > w pogardzie, gdy tymczasem sami nie byli lepsi.


                                          Zwykle skłonne do natychmiastowej i radykalnej oceny innych na polu moralnym są ludzie albo sami mający sporo w temacie na sumieniu, albo tacy, którzy chcieliby mieć, ale los nie sprzyjał :)
                                          .
                                          > Co do hotelu jako miejsca schadzek:
                                          > ja mam w pamięci dawno przeczytaną książkę Łuk triumfalny.


                                          Ericha Marii Remargue :) stoi u mnie na pólce :)
                                          Właściwie można oddać królestwo za taką miłoś
                                          > ć.


                                          No cóż - to była bardzo trudna miłość :(

                                          > Te schadzki w hotelu dla mnie są bardziej poprawne niż życie na kocią łapę i w
                                          > kąciku z koleżanką gdybanie jak skłonić faceta do ślubu lub zastanawianie sięcz
                                          > y po tych trzech latach testów powinien się oświadczyć.


                                          :) no cóż, ja żyję "na kocią łapę" - bardzo mi się podoba to okreslenie uwielbiam koty, ale slubu nie chce za nic:)

                                          >
                                          > to przy tym drinku było coś więcej, czy tylko drink - bo nie wnioskuję :D

                                          pewnie, że było :)
                                          • gree.nka Re: Greenko nie przesadzaj 01.06.13, 20:25
                                            kora3 napisała:


                                            > No cóż - to była bardzo trudna miłość :(
                                            każda miłość jest trudna

                                            > :) no cóż, ja żyję "na kocią łapę" - bardzo mi się podoba to okreslenie uwielbi
                                            > am koty, ale slubu nie chce za nic:)
                                            jeśli nie zastanawiasz się nad oświadczynami i ślubem, to taka decyzja jest ok- mi nic do tego. Nie lubię takiej sytuacji, gdy mieszka się na próbę z zamiarem a może się mu spodobam to się ze mną ożeni - to wygląda na takie cwaniactwo i wyrachowanie.
                                            > >
                                            > > to przy tym drinku było coś więcej, czy tylko drink - bo nie wnioskuję
                                            > :D

                                            >
                                            > pewnie, że było :)
                                            a, to bałamutnik!
                                            :D
                                            • kora3 Re: Greenko nie przesadzaj 01.06.13, 20:43
                                              gree.nka napisała:
                                              > każda miłość jest trudna
                                              >


                                              z doświadczenia - nie każda :)

                                              > jeśli nie zastanawiasz się nad oświadczynami i ślubem, to taka decyzja jest ok-
                                              > mi nic do tego. Nie lubię takiej sytuacji, gdy mieszka się na próbę z zamiare
                                              > m a może się mu spodobam to się ze mną ożeni - to wygląda na takie cwaniactwo i
                                              > wyrachowanie.


                                              To jest chyba raczej inaczej Greenko. Z cztania tego forum i obserwacji w realu maluje mi się inny obraz takiej sytuacji.
                                              Otóż niektóre kobiety (niektórzy facei też, ale rzadziej chyba) mają taką tendencję, że udają, iz przyjmują do wiadomości czyjes warunki, byle tylko być z kimkolwiek. Dotyczy to głownie kobitek, które mimo innych deklaracji uwazają, ze miarą wartosci kobiety jest mezczyzna z którym są, a raczej to, ze w ogóle z kimś są.
                                              Taka kobieta słyszac tekst faceta, że nie jest gotowy na powazny zwiazek, czy np. małzeństwo/dzieci/ wspólne mieszkanie potakuje, ale tak naprawde liczy, ze mu się odmieni i kombinuje jak zrobić, by się odmieniło:)
                                              Nie jest to moze wyrachowanie tylko tzw. postawa zyczeniowa, w której wyrazone jasno z drugiej strony zdanie nie jest powaznie brane pod uwagę. A powinno, bo faceci zwykle nie krecą w takich sprawach i mówią szczerą prawdę:)


                                              > a, to bałamutnik!
                                              > :D



                                              hehe no raczej oboje byliśmy dorosli:) wiec "bałamucenie" było dla mnie jasne i jak widać akceptowane. :)
                                              • gree.nka Re: Greenko nie przesadzaj 01.06.13, 21:10
                                                w zasadzie to ja się nawet z tym i zgadzam :)
                                                • kora3 :) nt 01.06.13, 21:23

                              • stephanie.plum hipokryzji? 01.06.13, 22:34
                                >Z wszystklch ludzkich przywar najbardziej nie lubię hipokryzji.

                                wolisz na przykład okrucieństwo? bezinteresowne sk-syństwo?
                                (to nie na temat, zainteresował twój wybór po prostu)
                                • kora3 Sopoko Steph 01.06.13, 22:38
                                  stephanie.plum napisała:

                                  >
                                  > wolisz na przykład okrucieństwo? bezinteresowne sk-syństwo?
                                  > (to nie na temat, zainteresował twój wybór po prostu)


                                  napisałam PRZYWAR, a nie okropnych wad eliminujacych w ogóle :)
                                  Poza tym okrucieństwo itd. zdarza się znacznie rzadziej niz hipokryzja i to nie przywara
                                  • stephanie.plum Re: Sopoko Steph 01.06.13, 23:18
                                    no to z jakich PRZYWAR wybrałaś hipokryzję, jako najgorszą?
                                    (nie to, żebym ją przesadnie lubiła)
                                    • kora3 Re: Sopoko Steph 01.06.13, 23:24
                                      bo jest najbardziej poppularna? I przez to uciażliwa?:) No i moze też dlatego, ze bywa czesto transponowana na innych poprzez ocenianie zachowania tychże. Np. skąpcy stosunkowo rzadko "podliczają" innych - sami skapia,ale nie mają nic do prawdziwej, czy nie rozrzutnosci innych, o ile ich nie dotyczy. Hipokryci - przeciwnie
                                      • stephanie.plum Re: Sopoko Steph 01.06.13, 23:29
                                        pytałam spośród jakich przywar wybrałaś hipo jako najgorszą.
                                        aby odpowiedzieć na moje pytanie, należałoby wymienić inne przywary, twoim zdaniem mniej szkodliwe.
                                        ale oczywiście nie musisz odpowiadać.
                                        > bo jest najbardziej poppularna
                                        moim zdaniem popularne jest głównie oskarżanie wszystkich dookoła o hipokryzję, nie zaś sama ta cecha, ale może ja mało spostrzegawcza jestem.
                                        • kora3 Re: Sopoko Steph 01.06.13, 23:42
                                          stephanie.plum napisała:

                                          > pytałam spośród jakich przywar wybrałaś hipo jako najgorszą.
                                          > aby odpowiedzieć na moje pytanie, należałoby wymienić inne przywary, twoim zdan
                                          > iem mniej szkodliwe.
                                          > ale oczywiście nie musisz odpowiadać.


                                          przepraszam, nie doczytalam :)
                                          np. skąpstwo, np. bezkompromisowosc, zarozumialstwo, małostkowosc. O ile mnie te przywary nie dotycza osobiscie są przywarami osób, z którymi blisko obcuję) przeszkazdają mi generalnie mniej niz hipokryzja


                                          > moim zdaniem popularne jest głównie oskarżanie wszystkich dookoła o hipokryzję,
                                          > nie zaś sama ta cecha, ale może ja mało spostrzegawcza jestem.


                                          Nie spotkałam się z oskarzaniem, a zwłaszca wszystkich :)
                  • paco_lopez Re: Wiesz, ja nie mam żadnego doświadczenia osobi 01.06.13, 21:15
                    jeśli chodzi ci o moralną ocenę , to uważam , ze gó... komu do tego o ile to nie jego żona, konkubina itp. A czy ktos by tak zrobił , to tez kwestia indywidualna i gdybanie bez sensu. grunt żeby tylko, to nie był jakiś zboczeniec i jej krzywdy nie zrobił, chociaż w hotelu zostawiłby ślady. w sumie dobry pomysł dla seksualnych desperatów u progu lata.
                    • kora3 Dlaczego desperata? 01.06.13, 21:22
                      Pytam z czystej ciekawosci?
                      Czy istotnie jest tak, że ludzie 30+ muszą być zareczeni, zeby iśc do łozka?:) Jakoś nie wydaje mi się:)
                      Kazdy, z najrózniejszych przyczyn moze nie chcieć/nie móc zapraszać kogoś w takim celu do swego domu, a na seks w plenerze czy samochodzie nie mieć ochoty
                      • paco_lopez Re: Dlaczego desperata? 01.06.13, 21:36
                        no tak, ale jak ktos jest regularny w tej kwestii , to się nie umawia do hotelu....chociaż może dla złamania rutyny.
                        • kora3 Re: Dlaczego desperata? 01.06.13, 21:51
                          no, ale to było po p[ierwsze jedno z poczatkowych spotkań, a po drugie - zakładając, ze zadna ze stron nie moze/nie chce zaaranzować spotkania w swoim domu - co innego niz hotel pozostaje?
                          Tu akurat ze strony osoby mi znanej ograniczeń domowych nie ma (z drugiej - nie wiem). Ale zawsze mozemy podyskutować o hipotetycznej sytuacji, kiedy jedna, albo obie strony są zajete i nawet jesli mają tzw."wolną chate" (czyli nie ma drugiej czesci zwiazku oficjalnego w domu, ani nikogo) z racji sasiadów nie moga zaaranzować spotkania w tymże. Albo zwyczajnie nawet bedac singlowymi nie chca, by ktoś postronny widział, że przyjmują te osobę regularnie w domu, a tego w mniejszym nizwiezowiec bloku, czy tym bardziej prywatnym domu uniknac się nie da
                          • gree.nka Re: Dlaczego desperata? 01.06.13, 21:52
                            no to pytanie, te schadzki są w jednym hotelu czy w różnych?
                            • kora3 Re: Dlaczego desperata? 01.06.13, 22:02
                              no ta konkretna to byla w jednym :)
                              a na chłopski rozum, gdyby szło dyskrecję to pozostałe powinny być w róznych, co w dobie wielu hoteli mniejszych i wiekszych i powszechnego posiadania samochodu nie powinno być trudne :)
                          • paco_lopez Re: Dlaczego desperata? 01.06.13, 22:02
                            no i wszystko wskazuje jednak na seksualną desperację. trudny przypadek kiedy ma sie z kim, ale nie ma sie gdzie tego zrobić. nigdy tak nie miałem. w kazdym razie zaden tam moralny ambaras. lato jest i sie ludziom bzykac chce. Jak od miesiąca nie było akcji, to niech będzie i hotel. powodzenia.
                            • kora3 Przekaze zyczenia koledze, ale 01.06.13, 22:05
                              interesujące jest dla mnie co złego jest w hotelu? mam na mysli zdanie "niech bedzie i hotel"
                              Wg mojej oceny hotel jest duzo lepszy niż samochód, albo tzw. plener - choćby ze względu na łazienkę i intymność.
                              PS. Mamy kalendarzowa wiosnę i za oknami też raczej nieletnią jeszcze pogode :)
                              • six_a Re: Przekaze zyczenia koledze, ale 01.06.13, 22:57
                                >Wg mojej oceny hotel jest duzo lepszy niż samochód

                                bosz, jaki fascynujący wątek, a jakie przemyślenia. czy będzie o tym w gazecie?
                              • paco_lopez Re: Przekaze zyczenia koledze, ale 01.06.13, 23:06
                                PS: dla mnie ta pogoda jest wystarczająco letnia. juz dawno przekonałem się , ze u nas pogoda ma najbardziej przerąbane u ludzi i dlatego zwariowała. czas zapitala więc ja kojarzę tylko zimę i lato. W lipcu jak sie troche ochłodzi wszyscy będą skwierczeć, a jak bedzie upał też.
                                • kora3 Re: Przekaze zyczenia koledze, ale 01.06.13, 23:08
                                  :)
                                  troche racji masz, ale nadal nie mam odp. na pytanie :)
                                  • six_a Re: Przekaze zyczenia koledze, ale 01.06.13, 23:13
                                    >ale nadal nie mam odp. na pytanie :)

                                    a jakie było pyt.?
                                  • paco_lopez Re: Przekaze zyczenia koledze, ale 01.06.13, 23:13
                                    przecież nie twierdze, ze hotel jest be.. niech im będzie dobrze jak w pornosie.
                                    • kora3 No właśnie ciekawi mnie poniekąd 01.06.13, 23:20
                                      dlaczego hotel kojarzy sie z pornosem, a mieszkanie np. - nie:)
              • jeriomina Re: Sądzę, ze nie to Jerio miała na mysli Jasiu 02.06.13, 03:01
                Kluczowe słowo z mojej wypowiedzi to MIĘDZY. Między spotkaniami czat czy gg może WSPIERAĆ więź. Jednak ja osobiście nie byłabym w stanie zaangażować się w cokolwiek, nigdy tej osoby nie widząc na żywo :)
        • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:41
          na trzecim spotkaniu w windzie hotelowej zdecydowaliśmy się na to :)))
          • kora3 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:42
            :) nie zdązyliście do pokoju?:) serio pytam i bez nijakiej przygany
            • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:44
              po trzecim spotkaniu, wyszliśmy razem do pokoju :)
              • annajustyna Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:59
                Czyli TO sie w windzie nie odbylo?
                • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:06
                  w hotelu odbyło się. :)
                  • annajustyna Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 17:29
                    Winda tez w hotelu :P.
                    • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 17:35
                      nie odważyłem się, mogłoby dojść do międzynarodowego konfliktu :))
        • loginoftheyear Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:36
          kora3 napisała:

          > powiedzmy na 2-3 spotkaniu nie liczac spotkania na którym osoby się poznały (pr
          > zypadkowo, nie miały wczesniej kontaktu via net)


          a to nie jest normalne?
          • kora3 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:46
            Ja nie oceniam, czy jest normalne :) Dla jednych pewnie tak, dla innych - niekoniecznie - subiektywnie, czyli we własnym wykonaniu oczywiscie.

            Zadałam pytanie, czy forumowicze widzą się w takiej sytuacji i tyle. Naprawde nie ma w tym nic moralizatorskiego. Osobiscie, co sama napisałam - dopuszczałabym taką sytuację (gdybym była wolna, mezczyzna mi odpowiadał itd.)
            • loginoftheyear Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:58
              nie no tak tylko pytam, bo myslalam, ze to ok i nikogo to nie dziwi
              (i oczywiscie, ze ekstrema w rozne strony sa spotykane w przyrodzie)
              • kora3 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 17:03
                No wiesz, akurat nie przy okazji tej sytuacji, a innej miałam okazję dowiedzieć się od całkiem sporej grupy ludzi, że takie coś to "ku...stwo". Własciwie nie umiały podać na to żadnego argumentu poza tym, że rzecz dzieje się właśnie w hotelu:)
                Nieco mnie to zaskoczyło. Bo jakie to ma znaczenie - gdzie?
                Na imprezie - można, w mieszkaniu którejś ze "stron" - można, a w hotelu - nie.
                Wtedy sprawa dotyczyła pary ludzi, którzy byli nieostrozni mocno :) i wybrali hotel, w którym ich znano. Obsługa moim zdaniem powinna wyleciec za kolportowanie informacji o gosciach "po mieście", ale ze tak powiem pociąg już pojechał wtedy.

                No i własnie głownym "probleme" był ten hotel, nawet nie to, że czesc pary nie była wolna :)
                Chyba po prostu niektórym hotel kojarzy się jakoś tak hmmm mało romantycznie, czy jak:)
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:33
      > PS.Pomijam kwestie zajscia w ciąże/zapłodnienia, zakazenia - przyjmijmy, że to
      > nie wchodzi w gre.

      Ja swego czasu studiowałem trochę fizykę (arcyciekawa to nauka, tylko ku​rwa trudna). No i kiedyś na zajęciach pominęliśmy opór powietrza w zadaniu o skoczku spadochronowym. Przyjęliśmy, że opory powietrza nie wchodzą w grę. He, he. :)
      • kora3 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:36
        krytyk-systemu-edukacji napisał:

        >
        > Ja swego czasu studiowałem trochę fizykę (arcyciekawa to nauka, tylko ku​
        > rwa trudna). No i kiedyś na zajęciach pominęliśmy opór powietrza w zadaniu o sk
        > oczku spadochronowym. Przyjęliśmy, że opory powietrza nie wchodzą w grę. He, he
        > . :)


        Nie opowiadaj - takie cos na poziomie studiów?:) Opory powietrza dośc łatwo w takiej sytuacji wyliczyć:)

        A apekty o jakich pisałam postulowałam pominąć, bo zaraz byłoby mnóstwo wpisów, że mozna zajsc w niepożądaną ciąże (takązspowodowac) czy się zarazić. Można - tylko nie o to w tym pytaniu chodzi (i powiedzmy, że wspomniane osoby wyeliminowały do minimum oba niezbezpieczeństwa;))
        >
        • krytyk-systemu-edukacji Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:42
          > Nie opowiadaj - takie cos na poziomie studiów?:)

          Tak, jakiś spadek swobodny czy coś.

          > Opory powietrza dośc łatwo w takiej sytuacji wyliczyć:)

          Nieprawda! Trzeba rozwiązać równanie różniczkowe, a to wcale niełatwe zadanie!
          • kora3 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:13
            krytyk-systemu-edukacji napisał:
            >
            > Tak, jakiś spadek swobodny czy coś.

            to bez spadochronu :)
            >
            > Nieprawda! Trzeba rozwiązać równanie różniczkowe, a to wcale niełatwe zadanie!
            >


            Jak na studiach to jest jakiś problem, to co to za studia?:)
            • krytyk-systemu-edukacji Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:18
              > to bez spadochronu :)

              No i to właśnie było śmieszne, że w zadaniu mowa była o spadochroniarzu (ale z pominięciem oporów powietrza!). Nie ja je wymyśliłem, pretensje do autorów. :)

              > Jak na studiach to jest jakiś problem, to co to za studia?:)

              Polskie. W Polsce.
              • kora3 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:22
                krytyk-systemu-edukacji napisał:

                >
                > No i to właśnie było śmieszne, że w zadaniu mowa była o spadochroniarzu (ale z
                > pominięciem oporów powietrza!). Nie ja je wymyśliłem, pretensje do autorów. :)


                No raczej głupki faktycznie - jesli z pominieciem wszelkich oporów powietrza to po kija dawac przykład sytuacji, gdy one są bardzo znaczne. Mogli przecież zrobić zadanie z tym, jak facet upuszcza cegłę z rusztowania na budowie :)

                >
        • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:42
          Opory powietrza dośc łatwo w takiej sytuacji wyliczyć:)

          proporcjonalne do kwadratu prędkości?
          • kora3 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:31
            tak :)
    • alpepe Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:34
      tak.
      • kora3 :) 01.06.13, 14:36
        też :)
        • alpepe Re: :) 01.06.13, 14:48
          ostatnio właśnie sobie teoretyzowałam na ten temat.
      • alpepe Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:37
        w jakich okolicznościach? Gdybym miała ochotę na seks bez komplikowania życia sobie i drugiej stronie. Pożądam, zaspokajam pożądanie lub się rozczarowuję i do widzenia.
      • kombinerki.pinocheta Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:37
        Tylko nie z zadnym Turkiem czy innym poganiaczem koz !!!
        • kora3 O ile mi wiadomo 01.06.13, 14:39
          obie osoby są narodowosci polskiej - jesli to wazny dla Ciebie element
          • kombinerki.pinocheta Re: O ile mi wiadomo 01.06.13, 14:41
            Przyznaja sie swoim partnerom? Przynajmniej ta twoja znajoma - bo to o babe chodzi, faceci nie maja rozmyslen w takim stylu, a twoja kolezanka czuje bol dupy przed swoim facetem i musiala sie podzielic informacja z toba?

            Czuje, ze Alpepe czuje miete do ciapatej urody. :)
            • alpepe Re: O ile mi wiadomo 01.06.13, 14:43
              chłe chłe, jak ciapate na mnie patrzą, mam ochotę splunąć, zaczynam być jak Ally.
            • kora3 Mnie o tym akurat powiedział facet Kombi 01.06.13, 15:16
              poniekąd jest on stanu wolnego, co do pani - nie znam jej stanu cywilnego.
              • kino.mockba Re: Mnie o tym akurat powiedział facet Kombi 01.06.13, 15:35
                kora3 napisała:

                > poniekąd jest on stanu wolnego

                Czyli żona wyjechała w delegację.
                • kora3 Nie, to dobry znajomy i znam sytuację życiową 01.06.13, 15:43
                  kino.mockba napisał(a):
                  >
                  > Czyli żona wyjechała w delegację.


                  Być może jego była żona wyjechała na jakąś delegację, ale nic o tym nie mówił. Są rozwiedzeni od 3 lat, była zona jest w zwiazku (znam kobite też, ale raczej mało)
        • alpepe Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:41
          gadasz ja ojciec małych dzieci. Egzotyka mnie nie pociąga, chyba że to świńskocery Aryjczyk.
          • alpepe Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:41
            moich dzieci, miało być.
            • kombinerki.pinocheta Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:42
              Kamila?
              • alpepe Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:46
                Kamila to później była nadawana, dzisiejszym 35-latkom.
    • sumire Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:38
      tak.
      acz wolę w domu ;) gdyby mnie kto do hotelu ciągnął, pomyślałabym, że żonaty pewnie.
      • kora3 Czyli rozumiem, że stan cywilny miałby dla Ciebie 01.06.13, 14:40
        w tej sytuacji znaczenie. Mam na mysli stan ów tej drugiej osoby.
        • sumire Re: Czyli rozumiem, że stan cywilny miałby dla Ci 01.06.13, 14:44
          dla mnie tak. akurat pod tym względem jestem cholernie zasadnicza :) może być na pierwszej randce, może być i w tym hotelu, ale zajętych chłopów jakoś nie lubię.
          • triismegistos Re: Czyli rozumiem, że stan cywilny miałby dla Ci 01.06.13, 15:10
            To tak jak ja.
    • stephanie.plum Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:39
      biorąc pod uwagę przyjęty poziom wyabstrahowania problemu,
      nasze przemyślenia mają dotyczyć czego?
      seksu czy faktu, że odbywa się on w hotelu?

      bo jeśli chodzi o to drugie - zależałoby od hotelu. jakieś minimalne wymagania co do standartu się przecież ma.
      • kora3 Steph 01.06.13, 14:41
        nie chodzi o to, czy hotel, czy motel, czy co tam. Raczej o to, że seksem nie kończy się np.zaproszenie do domu
        • stephanie.plum Re: Steph 01.06.13, 14:54
          a to spoko.
          seks uprawiałam kiedyś na śniegu mroźną nocą, więc zaproszenie do domu nie jest konieczne.

          co zaś do seksu z kimś obcym... to nie wiem.
          wyobrażam sobie, że żądze mogą zagrać jak surmy bojowe. ale co dalej?

          ostatnio wpadłam na to, że ja seks porównuję do bardzo żywiołowej rozmowy, w której mówi całe ciało. między innymi.
          rozmowa z kimś, kogo dobrze znam i szczerze lubię może być leniwa i czuła, albo pikantna i pełna zręcznych puent, lekka i zabawna albo poważna i super szczera, no co tylko chcesz.

          a z kimś mało znanym... żeby nie wiem co, chyba zawsze to będzie trochę small talk, nawet jeśli w krasomówczej formie.

          to jest jednak oczywiście mój punkt widzenia; bardzo możliwe, że się nie znam.
          • kora3 Hmmm 01.06.13, 15:23
            No ja też kojarze seks z rozmową (nawet w ajkimś tu watku porównanałam:)). Doswiadczenia z opisywaną sytuacja mam zero, ale wyobrazić sobie mogę
            • stephanie.plum Re: Hmmm 01.06.13, 15:50
              mmm... ja też mogę sobie wyobrazić...
              od czego w końcu jest wyobraźnia?
              :~)
              • kora3 Re: Hmmm 01.06.13, 15:53
                hehe no tak :)
                Miałam na mysli to, że nie znajduję w tej sytuacji niczego nagannego (ogólnie, a nie np. wówczas, gdy się kogoś zdradza).
                • stephanie.plum Re: Hmmm 01.06.13, 16:03
                  ale "nie znajdować niczego nagannego" - to jest takie spojrzenie z zewnątrz.
                  kiedy się wczujesz w sytuację osoby do hotelu na seks idącej, to - choć dotyczy to pewnie tylko osób, które dużo myślą - możesz się zastanawiać, czy na pewno będzie to dobre.
                  dobre - w każdym sensie.

                  nie naganne względem jakiś odgórnych norm, że tak nie wypada,
                  tylko subiektywnie dobre dla osób zanurzonych w tej sytuacji.

                  aczkolwiek wiadomo, że gdyby ludzie bez przerwy myśleli, gatunek by wyginął...
                  • kora3 Re: Hmmm 01.06.13, 16:09
                    stephanie.plum napisała:

                    > ale "nie znajdować niczego nagannego" - to jest takie spojrzenie z zewnątrz.

                    tu racja - aczkolwiek ja patrzymał ze swego punktu widzenia. Czyli: czy ja znajdując się w takiej sytuacji poszłabym.
                    Tak, poszłabym. Oczywiscie mowa o sytuacji dla mnie dopuszczalnej - tzn. byłabym singlowa, facet mi odpowiadałby itd.

                    > kiedy się wczujesz w sytuację osoby do hotelu na seks idącej, to - choć dotyczy
                    > to pewnie tylko osób, które dużo myślą - możesz się zastanawiać, czy na pewno
                    > będzie to dobre.
                    > dobre - w każdym sensie.


                    Też racja, tylko znów to o czym piszę chyba w innym watku - nie da się ocenic czyjeś sytuacji uzywając własnych kryteriów.
      • jeriomina Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:42
        StandarDu!!!
        • facettt standard ? - niekoniecznie... 01.06.13, 14:50
          jeriomina napisała:
          > StandarDu!!!

          niekoniecznie. to tylko obecna moda z Zachodu :)
          historycznie byl "standart" - i nikt go nie odwolal.

          W Rassiji nadal obowiazuje :)
    • facettt sadzilem, ze juz w latach 70.tych roztrzygnieto te 01.06.13, 14:43
      te problemy w kontekscie obyczajowym w Polsze.
      Przeciez w epoce Gierka nikt normalny nie mial takich dylematow - przynajmniej w duzych miatach.
      - gdy nie bylo do dyspozycji chaty wolnej - to szlo sie do hotelu i tyle...

      A tu widze nastepne pokolenia odgrzewaja te same kotlety...
      • alpepe Re: sadzilem, ze juz w latach 70.tych roztrzygnie 01.06.13, 14:44
        chyba robotniczego, chłe chłe.
        • facettt bzdety. 01.06.13, 14:52
          alpepe napisała:
          > chyba robotniczego, chłe chłe.

          Powiem Ci nawet dziewcze, ktory: Hotel Katowice w Katowicach. Na tamte czasy zupelnie niezly :)
          • alpepe Re: bzdety. 01.06.13, 14:56
            tak, dziadku, bo wszyscy mieszkali w Katowicach. Opisz hotel z tamtych w Myszkowie, Łazach, Wojkowicach, Świętochłowicach czy Będzinie.
            • alpepe errata 01.06.13, 14:57
              alpepe napisała:

              > Opisz hotel z tamtych czasów w Myszkowie, Łazach, Wojkowicach, Świętochłowicach czy Będzinie.
              • grassant Re: errata 01.06.13, 15:04
                moteli trochę było na trasie. :)
                • alpepe Re: errata 01.06.13, 15:09
                  Moteli, ok. ale mówimy o takiej Czeladzi i latach 70.
                  • annajustyna Re: errata 01.06.13, 16:02
                    Ale zaraz? Przeciez w PRL-u nie mozna bylo wynajac pokoju w hotelu, jesli sie mialo meldunek w tym samym miescie?
                    • facettt mozna bylo. 01.06.13, 16:07
                      annajustyna napisała:
                      > Ale zaraz? Przeciez w PRL-u nie mozna bylo wynajac pokoju w hotelu,
                      jesli sie mialo meldunek w tym samym miescie?

                      - zniesiono ten zakaz w II. polowie czasow Gierka.
                      • annajustyna Re: mozna bylo. 01.06.13, 17:30
                        W filmie u Machulskiego w 86 jeszcze mial byc :P.
                        • facettt Re: mozna bylo. 01.06.13, 17:41
                          annajustyna napisała:
                          > W filmie u Machulskiego w 86 jeszcze mial byc :P.

                          jak najbardziej.
                          byla to parodia czasow Gierka.

                          Cienzkie czasy Generala Jaruzelskiego, kraju - gdzie rzadzi patriota (jak Wielopolski)
                          - a z woli historii namiestnik Moskwy - nie za bardzo nadaja sie do parodii..

            • facettt bzdetow ciag dalszy 01.06.13, 15:01
              alpepe napisała:
              bo wszyscy mieszkali w Katowicach.

              napisalem ci dziewcze powyzej dosc wyraznie.
              w duzych miastach juz za czasow Gierka nie bylo z tym najmniejszych problemow
              i bylo to NORMALNE- z szlo sie z dziewczyna do hotelu - gdy nie bylo innej alternatywy.

              Z mniejszych miast, ktore znam i gdzie czesto bywalem - tak samo bylo np. w Pulawach.
              • grassant Re: bzdetow ciag dalszy 01.06.13, 15:06
                podobno w swojej (meldunek) nie można było. :)))
                • facettt istotnie. 01.06.13, 15:12
                  grassant napisał:
                  > podobno w swojej (meldunek) nie można było. :)))

                  istotnie tak bylo. tez zniesiono to w epoce Gierka, ale nie pamietam w ktorym roku.
              • alpepe chyba twoich 01.06.13, 15:08
                śmiechu warte. Już byś nie bajdurzył, bo młodzi ludzie gotowi pomyśleć, że Polska była w latach 70. potęgą hotelarską. Gdybyś jeszcze wspomniał o pokojach gościnnych w internatach i akademikach lub przekupywaniu portiera w ośrodku FWP poza sezonem, to miałoby to pozory autentyczności, a tak, o starcza demencja się kłani.
                • facettt provincjonalny belkot... 01.06.13, 15:18
                  alpepe napisała:
                  > śmiechu warte. Już byś nie bajdurzył, bo młodzi ludzie gotowi pomyśleć, że Pols
                  > ka była w latach 70. potęgą hotelarską.

                  belkot. gdzie ty zylas ? w jakiejs pipidowce ?

                  jestem warszawiakiem, studiowalem w Krakowie, a dziewczyne mialem ze Slaska,
                  wiec bywalem czasem w Katowicach.
                  Nie bylo tam z hotelami juz pod koniec epoki Gierka ZADNYCH problemow.

                  nie wypowiadam sie na temat prowincji, bo jej nie znalem, natomiast znam z mniejszych miast tylko miasto Pulawy. Panowaly tam WARSZAWSKIE stosunki, czyli pelny luz hotelowy.
                  - moze dlatego, ze to miasto turystyczne - pelne przejezdzajacych warszawiakow (w drodze do Kazimierza nad Wisla).
                  • mila2712 Re: provincjonalny belkot... 01.06.13, 15:42
                    o jakbym mojego dawnego szefa słyszała i jego opowieści o stolycy, Puławach i Kazimierzu
                    • facettt standard... 01.06.13, 15:47
                      mila2712 napisała:
                      > o jakbym mojego dawnego szefa słyszała i jego opowieści o stolycy, Puławach i Kazimierzu

                      standard.
                      pierwsze sobie daruje :)
                      natomiast o zewnetrznych dzielnicach W-wy, czyli Pulawach i Kazimierzu - tesz moge :)
              • miakyee Re: bzdetow ciag dalszy 01.06.13, 15:11
                Erotoman-gawędziarz.
                Rzyg.
                • facettt bzdetow ciag dalszy 01.06.13, 15:20
                  miakyee napisała:
                  > Erotoman-gawędziarz.

                  - za lenivy jestem na zmyslania :)

                  > Rzyg.

                  - voila :)
                  • miakyee Re: bzdetow ciag dalszy 01.06.13, 15:23
                    > - za lenivy jestem na zmyslania :)

                    Hahahaha, jasne jasne. Nie wiem kiedy miałbyś uprawiać ten seks z tymi wszystkimi kobietami (z twoich bajek wynika, że to są tysiące zdobytych kobiet), skoro 24h na dobę onanizujesz się na forum.
                    • six_a Re: bzdetow ciag dalszy 01.06.13, 15:26
                      to jest do zrobienia, jak masz 10 nicków;)
                      • miakyee Re: bzdetow ciag dalszy 01.06.13, 15:29
                        Taaa, w tym kobiece.
                        Ale właśnie o to chodzi, że pod każdym jednym tak aktywny, że nawet jeśli weźmiemy pod uwagę jakiś jeden to tak zaawansowana aktywność podważa wiarygodność tych wymęczonych do bólu historyjek na jeden temat.
                        • facettt I nadal zazdrosnego belkotu ciag dalszy 01.06.13, 17:11
                          miakyee napisała:
                          > Taaa, w tym kobiece.
                          > Ale właśnie o to chodzi, że pod każdym jednym tak aktywny, że nawet jeśli weźmi
                          > emy pod uwagę jakiś jeden to tak zaawansowana aktywność podważa wiarygodność ty
                          > ch wymęczonych do bólu historyjek na jeden temat.


                          dziewcze...
                          przy Sissi czuje sie czesto taki maly...
                          ale przy niej nie czuje sie nigdy kobieta...

                          przy Tobie moge sie poczuc nawet krokodylem.
                          masz drobne kosci, czy grube ?
                    • facettt I nadal bzdetow ciag dalszy 01.06.13, 15:29
                      na forum jestem od 9-ciu lat.
                      wczesniej zajmowalem sie "praktyka" - a teraz podsumowuje doswiadczenia :)
                      masz tu, dziewcze, mala szkolke:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,30835,141042170,141042170,Kilka_porad_jak_bezpiecznie_miec_kochanki_.html
                      • miakyee Re: I nadal bzdetow ciag dalszy 01.06.13, 15:32
                        Tak, podawanie linków do twych wypocin w formie rozprawki znacznie uwiarygadnia twoją osobę. Chłopie, dla mnie jesteś netowym onanistą jednego tematu, którego nawet nie dotknąłeś. Amen.
                        • facettt I nadal bzdetow ciag dalszy 02.06.13, 14:42
                          miakyee napisała:

                          > Tak, podawanie linków do twych wypocin w formie rozprawki znacznie uwiarygadnia
                          > twoją osobę.

                          - mal rzecz, a cieszy.

                          Chłopie, dla mnie jesteś netowym onanistą jednego tematu, któregonawet nie dotknąłeś. Amen.


                          - dziewcze. kiim dla mnie jestes, delikatnie przemilcze.
                          NIKIM.
    • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 14:44
      nie :p
    • sundry Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:06
      Czemu nie, np. gdy do domu daleko i szkoda czasu na dotarcie:)
    • miakyee Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:08
      Uważam, że - mimo wszystko - to i tak bezpieczniejsze (monitoring, recepcja) niż zapraszanie do siebie na seks lub pójście do kogoś prawie sobie nieznanego.
      Aczkolwiek nigdy mi się to nie zdarzyło i już nie zdarzy. ;-)
      • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:19
        nigdy mi się to nie zdarzyło i już nie zdarzy

        :((
        • miakyee Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:23
          No dobra, może zdarzy.
          • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:26
            lepiej :))
          • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:26
            o cholera
            a jak to przeczyta Twój facet ?
            • miakyee Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:31
              Przecież ja z nim mogę się umówić na randkę do hotelu. Ju noł - taka konwencja, perwersja, czy jak to tam nazwiesz. Nawet możemy się umówić, że po może mi jakoś symbolicznie sypnąć groszem i wyjść.
              • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:33
                hahaha
                dyplomatyczna odpowiedź
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:33
      a seks w schronisku młodzieżowym z narzeczoną się liczy?

      • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:37
        jak znałeś ją słabo to tak
        hahahaha
        • jan_hus_na_stosie2 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:39
          mila2712 napisała:

          > jak znałeś ją słabo to tak

          tak, słabo, ale to dopiero wyszło z czasem :)

          • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:40
            ach tak ...
            no to dodajmy inne miejsca stancja, akademik, pole namiotowe
            • jan_hus_na_stosie2 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:42
              nie mogę napisać całej prawdy bo popsułbym sobie reputację :D

              • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:43
                że niby jeszcze lepiej ?
                o matko :)))
                • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:44
                  samochód koniecznie samochód :)))
                  • jan_hus_na_stosie2 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:53
                    mila2712 napisała:

                    > samochód koniecznie samochód :)))

                    pewnie musi być niewygodnie :)



                    • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:55
                      nie wiem
                      nie powiem :p
                      • jan_hus_na_stosie2 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 15:59
                        ale pewnie i tak wygodniejsze niż na rowerze :)

                        • annajustyna Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:03
                          Albo na pralce!
                          • jan_hus_na_stosie2 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:07
                            annajustyna napisała:

                            > Albo na pralce!

                            i tu się mylisz koleżanko! mam taką starą pralkę, która jak zaczyna wirować to aż podskakuje, wystarczy się wówczas na niej usadowić z partnerem i nawet nie trzeba się specjalnie ruszać aby było przyjemnie :)

                            to znaczy nigdy nie próbowałem, ale mam taką fantazję :D

                            • gree.nka Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:16
                              ale to nie jest frania :D?
                            • bgz0702 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 21:41
                              jan_hus_na_stosie2 napisał:

                              > annajustyna napisała:
                              >
                              > > Albo na pralce!
                              >
                              > i tu się mylisz koleżanko! mam taką starą pralkę, która jak zaczyna wirować to
                              > aż podskakuje, wystarczy się wówczas na niej usadowić z partnerem i nawet nie t
                              > rzeba się specjalnie ruszać aby było przyjemnie :)
                              >
                              > to znaczy nigdy nie próbowałem, ale mam taką fantazję :D
                              >

                              ;) nie sprawdza się, trudno zsynchronizować ruchy, bardzo niewygodne i tudno się skoncentrować, za to można sie pośmiac ;)
                            • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 21:54
                              o.O
                              moja pralka bardzo znana marka - ma żle uregulowane nózki i podczas wirowania przemieszcza się, dodatkowo wysuwa się szuflada ( przebiłam Cię :P )
                              • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 22:51
                                nie masz chopa w domu?
                                • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 23:00
                                  masz i regulował nóżki
                                  ale niedługą kupuję drugą pralkę

                                  masz kobietę w domu ? :PPP
                                  • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 23:07
                                    pewnie nie tym kluczem regulował. a poziomnice macie? ;)))

                                    N I E
                                    • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 23:10
                                      nie macie
                                      ale podłoga jest prosta ( w pralce jest coś nadłamane )

                                      dlaczego piszesz dużymi literami ( ja mam okulary małe litery też widzę :p )
                                      • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 23:16
                                        bo czytałem, że kobiety wolą duże.
                                    • six_a Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 23:16
                                      > N I E
                                      to w piwnicy może masz?
                                      gdzieś na pewno masz, trzeba poszukać.
                                      • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 23:19
                                        trzeba poszukać nowej, bo stara wyszła z domu i dotychczas nie wróciła.
                                        • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 23:23
                                          kiedyś mówiono, że po papierosy
                                          • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 23:25
                                            teraz kulturalni nie palą papierosów.
                                            • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 23:29
                                              to coś malo kulturalna skoro wyszła nie wróciła i nie kontaktuje się

                                              pewnie Twoja wina
                                              • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 23:31
                                                pewnie uważa, że teraz kolej na moje posunięcie :))
                                        • six_a Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 23:25
                                          no właśnie, by była młoda, to by nie wyszła, bo kasy nie ma, co nie. a starą to może gdzieś ponieść.
                                          w tango.
                                          • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 23:27
                                            stara wsiada w bryczkę i zostają tylko wspomnienia i jedne gacie;)
                        • gree.nka Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:15
                          kurcze, myślimy podobnie :/
                          powinnam być facetem
                        • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 21:52
                          to jest fizycznie niemożliwe
                          przy rowerze...
                    • grassant Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:32
                      jeśli niewygodnie, to francuski. Nie klucz;)
          • gree.nka Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:13
            jan_hus_na_stosie2 napisał:

            > mila2712 napisała:
            >
            > > jak znałeś ją słabo to tak
            >
            > tak, słabo, ale to dopiero wyszło z czasem :)
            >
            jak słabo jak to narzeczona była ?
      • gree.nka Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:12
        jan_hus_na_stosie2 napisał:

        > a seks w schronisku młodzieżowym z narzeczoną się liczy?
        >

        w takiej sali na 20 osób?
        matko
    • annajustyna Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:04
      A jak z wlasnym starym? W koncu tez mozna sie slabo znac...
      • kora3 Też nikt nie broni:) 01.06.13, 16:11
        Ale mnie chodziło o taką konkretną sytuację, jak opisana :)
    • gree.nka Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:09
      tak
      • jan_hus_na_stosie2 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 16:44
        co tak?

        • kora3 No, chyba, że Greenka 01.06.13, 16:49
          poszłaby sobie do hotelu w adekwatnej do opisanej sytuacji.
          • gree.nka Re: No, chyba, że Greenka 01.06.13, 17:00
            jak mam pójść jak nawet Hus nie skumał :/
            i tyle człowiekowi z tego wszystkiego jak sobie pomarzy
            • kora3 Re: No, chyba, że Greenka 01.06.13, 17:10
              E tam ... Jan nie zauwazył, bo nie chciał :)
        • gree.nka Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 18:41
          jan_hus_na_stosie2 napisał:

          > co tak?
          >
          nie to, że było, ale że by było
      • mila2712 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 21:55
        Tak ?
        z mało znaną osobą ?
        o.0
        o mamo....
    • bgz0702 Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 21:34
      Mam za sobą taką sytuację, była szalona, nie wiem czy dzisiaj byłabym ją w stanie powtórzyć albo przewidzieć przynajmniej. Narazie nic nie planuję ale wtedy też nie planowałam. To był fajny seks, nigdy więcej sie nie spotkaliśmy. Mało tego, nawet nigdy wcześniej się nie spotkalismy, poprostu ciach i nie wiem sama jak to się stało, bardzo rzadko bywam tak szalona i nieobliczalna, sama się dziwię ;)
      • marguy Re: Do hotelu na seks 01.06.13, 23:05
        Nie bardzo widze w czym jest porblem?
        W pojciu do hotelu, w ilosci spotkan czy tym, ze te osoby nie znaly sie zbyt dobrze?

        Pojscie do hotelu uwazam za o wiele lepsze rozwiazanie niz oblapywanki w aucie czy jakichs zakamarkach.
        Mala ilosc spotkan? No i co z tego? Znam wiele par, ktore poszly do lozka za pierwszym razem i do dzis zyja.
        To samo dotyczy stopnia zazylosci.

        Jednym slowem problemu nie ma.
        • kora3 Marguy wyjaśnij mi jedną rzecz ... 01.06.13, 23:12
          Jesli mozesz - dlaczego na tym forum kazde zapytanie musi oznaczać PROBLEM?
          Dlaczego nie mozna zapytac o coś bez problemu, ogólnie. Np. czy lubisz kolor zielony? czy poszłabyś/poszedłbyś w analogicznej sytuacji do hotelu/ czy cokolwiek?
          Pomij, ze nie stanowi to PROBLEMU czyjegoś, to jest czysto TEORETYCZNE zapytanie :)
          • grassant Re: Marguy wyjaśnij mi jedną rzecz ... 01.06.13, 23:17
            Jesli mozesz - dlaczego na tym forum kazde zapytanie musi oznaczać PROBLEM?

            bo świat/życie jest bardziej złożony, aniżeli możesz domniemywać ;)
            • kora3 Re: Marguy wyjaśnij mi jedną rzecz ... 01.06.13, 23:25
              odp. nic :)
              Moge napisac, ze jest duzo mniej złozony, niz mozesz domniemywać:) Kto ma rację ?:)
              • grassant Re: Marguy wyjaśnij mi jedną rzecz ... 01.06.13, 23:34
                Oboje :)
                • kora3 Re: Marguy wyjaśnij mi jedną rzecz ... 01.06.13, 23:43
                  no własnie :)
                  • grassant Re: Marguy wyjaśnij mi jedną rzecz ... 01.06.13, 23:48
                    ta konstatacja nie jest łaskawa dla Ciebie ;))
                    • kora3 Re: Marguy wyjaśnij mi jedną rzecz ... 02.06.13, 09:57
                      Moim zdaniem przeciwnie :)
                      • grassant Re: Marguy wyjaśnij mi jedną rzecz ... 02.06.13, 10:18
                        Miłej niedzieli, skoro tak sądzisz. :)
    • lenka.magdalenka Re: Do hotelu na seks 02.06.13, 06:41
      > PS.Pomijam kwestie zajscia w ciąże/zapłodnienia, zakazenia - przyjmijmy, że to
      > nie wchodzi w gre.

      i bardzo słusznie dziś niektórzy potrafią się zabezpieczać ;)
      na mnie osobiście nie robi to wrażenia a kochankowie gdzie się spotykają przecież nie w pokoju obok "rodzinnego salonu ";)

      ---
      www.youtube.com/watch?v=bJdqFBtlO0E
    • thelma333.3 Re: Do hotelu na seks 02.06.13, 10:27
      hehe, najlepszy jest ten ps;
      przepraszam, czy my żyjemy w matriksie? bo może się nie zorientowałam jeszcze? :-)
      • kora3 A co złego jest w "ps" Thelmo? 02.06.13, 15:34
        Serio pytam, bo nie pojęłam.
        Tematem wątku nie była kwestia mozliwosci zarazenia się podczas kontaktu seksualnego, ani zajścia w ciąże/spowodowania jej. Napisałam PS, bo chciałam uniknąć dyskusji w powyższych tematach (nie, ze w ogóle uwazam taką dyskusję za bezsensowną, tylko w tym momencie nie miało to nic do rzezcy). Dla mnie oczywistoscią jest, że ludzie się podczas takiego rodzaju seksu zabezpieczają antykoncepcyjnie i na okolicznośc mozliwosaci zakazenia - co w tym z Matriksa?
        • thelma333.3 Re: A co złego jest w "ps" Thelmo? 02.06.13, 16:32
          jak można rozpatrywać pytanie pt seks z mało znana osoba (~ nieznana) w hotelu nie biorąc pod uwagę właśnie tych ryzyk?
          to z kolei dla mnie jest niepojęte
          zabezpieczenia zabezpieczeniami, a problemy zawsze mogą się zdarzyć; i to kobieta ma tutaj więcej do stracenia;
          • kora3 Ło matko, toz napisałam :) 02.06.13, 22:09
            thelma333.3 napisała:

            > jak można rozpatrywać pytanie pt seks z mało znana osoba (~ nieznana) w hotelu
            > nie biorąc pod uwagę właśnie tych ryzyk?
            > to z kolei dla mnie jest niepojęte


            Bo pytanie było teoretyczne i tyczyło się ewentualnego "widzenia" się forumowiczów w podobnej sytuacji, a nie ww. zagrożeń, mozliwosci, ze facet jest morderca/złodziejem/gwałcicielem, a kobieta np. szantazystka, która wszystko nagra i wyłudzi potem kasę :)

            Pytanie było z gatunku: czy chciałbys pojechać na wycieczkę dookoła świata - mając taką mozliwosc. Z pominieciem sytuacji, gdy ktos ma chorobe lokomocyjna, klaustro/agorafobię, nie ma kasy, opiekuje się 17 chomikami, 5dzieci itd.


            > zabezpieczenia zabezpieczeniami, a problemy zawsze mogą się zdarzyć; i to kobie
            > ta ma tutaj więcej do stracenia;


            No pewnie ze tak, ale na tej zasadzie gwoli sprawiedliwości to nikt z nikim nie powienin iśc do łozka nigdy - antykoncepcja zawsze /każda może zawieśc, a zakazony moze być własny mąż/zona itd.
            Zatem człowiek się na ogół (mądry oczywiscie) zabezpiecza na tyle, na ile może i musi - antykoncepcyjnie i przeciwzakazeniowo i to poza dyskusją
            • thelma333.3 Re: Ło matko, toz napisałam :) 02.06.13, 22:35
              porównanie z wycieczka jest moim zdaniem nietrafione;
              jak już to prędzej porównam do:
              "czy obrabowalibyście bank?
              ps. oczywiście plan super i nie wpadacie
              "

              nie wiem wlasciwie o co pytasz
              o fantazje, czy o rzeczywiste , realne sytuacje
              • kora3 Re: Ło matko, toz napisałam :) 02.06.13, 22:51
                thelma333.3 napisała:

                > porównanie z wycieczka jest moim zdaniem nietrafione;


                Dlaczego? Jesli ktoś naprawde nie mógłby takiej wycieczki odbyć, to nie.

                > jak już to prędzej porównam do:
                > "czy obrabowalibyście bank?
                > ps. oczywiście plan super i nie wpadacie


                No niby dobra analogia:) Tyle,ze porównujesz cos nagannego i alegalnego z legalem. Ale wiem o co chodzi.

                > nie wiem wlasciwie o co pytasz
                > o fantazje, czy o rzeczywiste , realne sytuacje


                Realne sytuacje, aczkolwiek takie, w których niekonieczmie kazdemu z nas dane było być.
                Pominiecie wspomnianych spraw nie oznaczało, ze one w tej sytuacji nie mogą zaistnieć, a to, ze zostały zminimalizowane do poziomu mozliwego do wykonania.Tzn.seks w prezertwatywie + dodatkowo antykoncepcja. Tak naprawdę w KAZDYM kontakcie seksualnym, takze z osobą z którą sie jest na stałe nie mozna wykluczyć zakazenia, ani niechcianej ciąży, nieprawdaż?
                Kontakt z taką osobą bez zabezpiecznia antyzakażeniowego opiera się na zaufaniu - wierze w to, ze nie zdradza. Kontakt z zabezpieczeniem anty opiera się na zaufaniu antykoncepcji.
                Bliska osoba może nie być wierna i byc zakazona, a antykoncepcja zawieśc, ale mimo to podejmuje się współzycie (ogólnie mówię, a nie o kims personalnie).

                Z osoba mało znaną, jak w opisanym przypadku nie ma podstaw miec zaufania, wiec pozostaje nierezygnowanie z gumki i pewne (zblizone do 100 proc.) zabezpieczenie anty. Co innego mozna w ogóle w kontalktach seksualnych zrobić, by uniknac mozliwosci niechcianej ciązy/zakazenia poza unikaniem seksu tak w ogóle?
                • thelma333.3 Re: Ło matko, toz napisałam :) 04.06.13, 20:58
                  nie chodzi o to, czy legalne czy nie, tylko o to, ze w razie popełnienia tego czynu nasze życie może się zmienić dla nas w nieodwracalny sposób, z konsekwencjami, których nie przewidzieliśmy, i tym bardziej nie chcieliśmy bo planowaliśmy tylko te 'dobre' strony;
                  co do zabezpieczeń to właśnie zaufanie i wiara w znanego sobie partnera jest największym gwarantem uniknięcia problemów
                  jak można zawierzyć swoje zdrowie i życie nieznajomemu?

                  • kora3 Thelmo 04.06.13, 21:23
                    Pomijając już sytuację bedącą tematem watku - zasadniczo KAZDY partner sekualny jest na poczatku znajomości partnerem nowym. Czyż nie?
                    No chyba, że ktoś chodzi z kimś 5 lat bedąc dziewica/prawiczkiem i do seksu dochodzi dopiero po ślubie pary. Ale chyba obie wiemy, że takie sytuacje są rzadkoscią.
                    Zatem każda znajomośc jest kiedyś nowa i gdy dochodzi do kontaktu seksualnego jest to ktoś mniej znany, niż np. stały partner od 10 lat.
                    Pewnosci, ze ktoś - także stały partner nie jest zarazony czymś przenoszonym drogą płciową NIE MOZNA mieć, nawet jeśli ktoś przedstawi zaświadczenie z badań. Bo np. wirus HIV jest wykrywalny we krwi poprzez przeciwciała, które nie tworzą się "od ręki" po pewnym czasie.
                    Taką pewnośc mozna miec gdy ktoś się bada regularnie, tyle, że robią to tylko ludzie, od których jakieśprzepisy w pracy tego wymagają. Inni - nie. Zatem pewnosci nigdy nie ma i trzeba się opierać na zaufaniu - albo komuś (mam na mysli stałego partnera), albo prezerwatywie. Jeden i drugie mogą zawieść.

                    Natomiast co do powierzanie komuś nieznajomemu swego zdrowia i życia. Wiele lat temu pewien człowiek zaraził mnie b. zjadliwą bakterią. Wyjęło mi to dosłownie parę lat z zycia i bardzo bolało. Nie, nie stało się podczas seksu, a bakteria nie zagnieździła się w żadnym intymnym miejscu. Zagnieździła mi się w uchu i wprowadził mi ja tam lekarz. Znajomy poniekąd.
                    Czy stało się to przez jego niedbalstwo, czy nie - nie wiem, ale wiem, że inną drogą tej bakterii złapac nie mogłam.
                    Powierzyłam swe zdrowie człowiekowi jakos tam znajomemu. Wszystko wskazuje na to, że nie zadbał on o zabezpieczenie mnie przed zakazeniem, albo użył niestarannie wysterylizowanego narzędzia. Nie miałam na to żadnego wpływu.
    • sl13 Re: Do hotelu na seks 02.06.13, 14:52
      Po pierwsze - hotel kojarzy się ludziom z rozpustą i pójściem na ten seks wprost, bez żadnego owijania w bawełnę. Co razi bardzo, bo nie ma żadnego krygowania się, że przypadkiem, tak wyszło, za dużo alkoholu, nie jestem taka, przy świetle księżyca jakoś się stało, itp. Mieli ochotę i zrobili - to nie pasuje do zwyczajowego krygowania się i hipokryzji, jakie towarzyszą sprawom damsko-męskim. No i jeszcze ciągle pokutujące przeświadczenie, że kobieta powinna się przed seksem bronić, bo jej nie wypada. I stąd masz reakcje, jakie masz.
      • kora3 Cos w tym jest faktycznie nt 02.06.13, 15:35

    • berta-death Re: Do hotelu na seks 02.06.13, 23:43
      Hotel to nie. Apartament na doby to jest to. W końcu po to one są.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka