yoruka
05.06.13, 19:57
Jakies trzy miesiace temu po raz pierwszy spotkalam sie z jego spojrzeniem. Zwrocilam wowczas na niego uwage ale nie jakos specjalnie mnie wzruszyl... :) Pech chcial ze po kilku tygodniach przypadkowo spotkalismy sie w barze, gdzie po bardzo milej rozmowie, wymienislismy sie numerami. Juz po pierwszym, wspolnym piwie widac bylo ze cos zaiskrzylo miedzy nami... ale niestety, do momentu kiedy przyznal mi sie ze jest w zwiazku z kobieta od 6 lat. Wiadomosc ta byla dla mnie oczywistym sygnalem do zakonczenia znajomosci. On (jak zwylke), zapewnial ze jest miedzy nimi zle, ze nie zyja razem tylko "obok" i takie tam "bzdury" i wymowki. Oznajmilam mu ze dopoki nie doprowadzi do porzadku swoich osobistych spraw, jakikolwiek bylby tego wynik, to nie chce kontynuowac wiecej naszych spotkan. Po dwoch tygodniach ciszy odezwal sie, oznajmiajac ze wyprowadzil sie do kolegi z pracy i zakonczyl zwiazek. Bylam troche w szoku ale nie bede klamac ze gdzies w glebi bardzo sie na ta wiadomosc ucieszylam...
Zaczela sie sielanka, wspolne wypady, noce, dlugie rozmowy, pojawily sie plany na niedaleka przyszlosc itd. Trwalo to okolo miesiaca. W miedzyczasie mial kilka, nieuniknionych spotkan z byla, jako ze wciaz w ich wspolnym mieszkaniu byly jego rzeczy. Po jednym z owych spotkan pan umilkl. Zadzwonilam po kilku dniach czy oby mu sie nic nie stalo a on oznajmil ze potrzebuje troche czasu dla przemyslenia swoich spraw, ze to wszystko tak szybko sie potoczylo ze nie mial czasu do namyslu. Przyznalam mu racje, zrozumialam i dalam czas tak jak prosil. Minely kolejne tygodnie (moze miesiac) ciszy po czym poprosilam o spotkanie. Umowilismy sie na kawe. Przeprosil za wszystko, ze to tak wyszlo ale ze potrzbuje pobyc sam, przemyslec wiele spraw. Z tego co mowil wciaz mieszka katem u kolegi i nie planuje powrotu do bylej...
Rozumiecie cos z tego wszystkiego? Bo ja chyba zglupialam, nic nie rozumiem i wciaz o nim mysle! Aha, on ma 35 lat, ja 30 wiec jakby nie patrzec to ludzie w tym wieku generalnie tak sie chyba nie zachowuja co? No i najwazniejsze pytanie, zapomniec o panu czy jest szznsa ze sie "nawroci"?