Kwasy w pracy

17.06.13, 19:15
Słuchajcie, jest taki problem. W mojej obecnej pracy szefowa faworyzuje jedną pracownicę, reszcie zleca zadania do zrobienia za tamtą, poza tym pozwala sobie na głupie odzywki i przytyki do prywatnego życia - długo można by pisać. Rozmowa nic nie daje, bo ona jest szefem i wydaje polecenia, które trzeba wykonać i jak ona coś powie, to święte - nie ma dyskusji. Do tej pory miałam wszystko w de, ale miarka się przebrała. I teraz kwestia tego, co mogę zrobić - na pracy mi średnio zależy, nowa to kwestia kilku miesięcy, nie chcę mieć tylko jakichś wpisów do akt i kiepskiej opinii, gdyby następny pracodawca takowej zażądał. Rozmowa z szefem szefów nic nie da, facet unika konfliktów, moją przełożoną ma za wariatkę, ale to my (zespół) się męczymy, więc nasz problem. Nie mam dowodów (nagrywać?) i raczej nikt mnie nie poprze, chociaż kilka osób podziela moją opinię - ludzie chcą mieć spokój. Czy w ogóle coś można zrobić? Podkreślam, że z kobietą rozmawiać się nie da, bo jest wrzask, odwracanie kota ogonem i stawianie absurdalnych zarzutów typu 'bo ty jesteś taka i owaka'. Pytam, bo sytuacja nie jest nie wiadomo jak na ostrzu noża i jakaś wielka krzywda mi się nie dzieje, więc zastanawiam się, czy w ogóle warto. Po prostu przy entej akcji wreszcie straciłam cierpliwość.
    • krytyk-systemu-edukacji Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:18
      > nie chcę mieć tylko jakichś wpisów do akt

      Uroki etatu. :)
      • sl13 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:18
        No.:)
    • qw994 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:19
      Oczywiście, że nagrywać. Wrzaski utrwalone na nośniku mogą być dowodem mobbingu, jak sądzę.
      • sl13 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:26
        No właśnie nie wiem, czy się w to bawić, czy przecierpieć do jesieni/zimy, aż sobie stamtąd pójdę.
        • qw994 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:30
          Warto babsztyla przestraszyć, jak i tak chcesz się stamtąd zmywać :)
      • samuela_vimes Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:39
        qw994 napisała:

        > Oczywiście, że nagrywać. Wrzaski utrwalone na nośniku mogą być dowodem mobbingu
        > , jak sądzę.

        też tak sądzę. Ja bym sprowokowała, nagrała. Czmychnęła na zwolnienie i skierowała sprawę do sądu. Obrazek na dziś
        https://demotywatory.pl/4059120/Kiedy-to-stanie-sie-standardem
        • samuela_vimes Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:41
          https://img4.demotywatoryfb.pl//uploads/201302/1361552524_gmvcyy_600.jpg
    • zamysleniee Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:22
      Masz płacone za swoją pracę, wywiązuje się w terminie to miej "olew" na odzywki, w międzyczasie ze spokojem szukaj czegoś innego, a w głowie możesz jej odpowiadac co o niej sądzisz i się śmiac jaka jest żałosna wg ciebie. Życie takich tuków uczy, prędzej czy później.
      • sl13 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:23
        Ech, kobita jest starsza ode mnie o ponad 20 lat, a jeszcze jej nie nauczyło.:/
        • qw994 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:27
          I nie nauczy. Ja miałam kiedyś podobny problem, a że sama mam temperament i mnie szlag trafia, jak ktoś zaczyna drzeć japę, to nauczyłam się w końcu odpowiadać "Proszę nie podnosić głosu" albo "Proszę nie tym tonem". I czasami działało. A na pewno długofalowo - nie skakano mi po głowie.
          • sl13 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:31
            To nie jest tak, że kobieta jest wredną babą, która chce cię zniszczyć i wdeptać w ziemie - potrafi być miła. Schody zaczynają się, kiedy śmiesz mieć własne zdanie, wtedy babka potrafi popłynąć.
            • qw994 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:33
              Liczy się to, że wrzeszczy na podwładnego - a jest to karygodne.
              • sl13 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:35
                Oczywiście, że jest. Kobieta czasami się nie kontroluje, no ale ja nie jestem psychiatrą i nie jestem od jej ewentualnych problemów emocjonalnych.:)
                • qw994 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:39
                  Pewnie, to nie chodzi o to, żeby ją prostować, tylko poskramiać :)
        • zamysleniee Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:34
          Nauczy, nauczy. Sama oceń czy bardziej zależy Ci na utarciu jej nosa i powiedzeniu co sądzisz na dany temat ale ryzyku wylotu z pracy, czy odbieraniu wypłaty ale pogodzeniu się "że zawsze ma rację".
          • wersja_robocza Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:49
            Dobre pytanie. ;)
            • qw994 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:53
              Ja dopóki mam taką możliwość, to wybieram godność :)
      • wersja_robocza Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:34
        Eee chyba tak nie jest, że ci źli dostają potem to, na co zasłużyli. Gdyby tak było, to ci dobrzy by nie obrywali i nie czekali na sprawiedliwość boską czy inną.:P

        Sl, rób swoje i jeśli masz możliwość i chcesz to gromadź dowody. Przy odchodzeniu z pracy może będziesz chciała je wykorzystać. Albo nie.;)
        • zamysleniee Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:40
          Oj tam, każdy w tyłek dostaje. Ci źli co nie, to jest to niesprawiedliwe i nie bierzmy tego pod uwagę :D
          • wersja_robocza Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:47
            Tym złym to taką witką po kosteczkach by się przydało. :P
    • amancjuszka Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:35
      A Ty sie z choinki urwalas? % lat masz ze nie wiesz ze praca to nie jest dla przyjemnosci tylko dla kasy. W kazdej robocie jest tak ze faworyzacja itd a reszta haruje. Skoro tak Ciebie wezma z otwartymi ramionami to lec, byles pozniej tutaj nie plakala ze pracy znalezc nie mozesz.
      • sl13 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:35
        Lewą nogą wstałaś czy mas pms?
    • jeriomina Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:36
      PIP naślij anonimowo.
      • sl13 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:37
        No dobra, ale co mi to da? Jak pisałam, nie mam dowodów, a małe są szanse, że wparują przez drzwi akurat wtedy, kiedy kobieta będzie odstawiała jakąś swoją akcję.:)
        • jeriomina Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:39
          Może znajdą jakieś inne nieprawidłowości ;-)
    • ipsetta Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 19:58
      Co do nagrywania - tu się najpierw zorientuj, na jakich zasadach jest to legalne.
      Jeśli już nagrywasz, to nie tylko szefową, ale i szefa wszystkich szefów, o którym pisałaś (bo on ignoruje całą ta sytuację, a nie powinien). Poza tym czytaj kodeks pracy, wybierz się do prawnika, czy detektywa i popytaj dokładnie.

      Ja bym się na to skusiła, tym bardziej, że to jest praca krótkoterminowa, ponieważ pozwoli ci to zdobyć doświadczenie - a nie masz pewności, że nie trafi ci się kiedyś podobna sytuacja.
    • allatatevi1 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 20:03
      Szukaj nowej pracy i uciekaj.
      Na każdą uwagę dotyczącą Twojego życia prywatnego reaguj szybko i zdecydowanie, nalegając żeby szefowa zachowała minimum profesjonalizmu i nie wtrącała się w sprawy które leżą poza jej kompetencją (życie prywatne pracowników).
      • akle2 Re: Kwasy w pracy 24.06.13, 01:24
        To będzie równia pochyła, te uwagi..
        Ja tam bym się nie powstrzymała przed zadaniem jej paru pytań merytorycznych, na które ona odpowiedź powinna znać, ale nie zna. I tak parę razy, ale publicznie i żeby nie wiedziała, że to wkrętka.
        A w ogóle takie relacje to dla mnie kosmos, ja mam szefa nerwusa, ale kochanego, wczoraj np zadzwonił, że przejeżdża k. mojego domu i żebym wyszła przed dom, bo ma dla mnie ciastka :D :D :D
        • sl13 Re: Kwasy w pracy 24.06.13, 20:57
          No widzisz, a dla mnie praca to praca, a życie prywatne to życie prywatne. Staram się zbyt często nie łączyć tych dwóch światów.:)
          • akle2 Re: Kwasy w pracy 25.06.13, 01:41
            W jakim sensie? Nie rozumiem kontekstu tej wypowiedzi :)
            Ale zgadzam się z głównym wątkiem, ciężko jest pracować w firmie, gdzie szef Ciebie nie lubi/nie ceni/nie toleruje, a Ty jego.
            • sl13 Re: Kwasy w pracy 27.06.13, 18:02
              Chodzi o to, że zdarzy mi się np. raz na jakiś czas wyskoczyć na piwo z niektórymi ludźmi z pracy, ale w domach się nie odwiedzamy, nie wydzwaniamy do siebie w czasie prywatnym, szefowa w ogóle nie ma mojego numeru, bo sobie tego nie życzę. Pisze o sobie, bo nawet u mnie w pracy są ludzie, którzy robią inaczej, ba - nawet wyjeżdżają razem na wakacje, ale osobiście uważam, ze taka zażyłość w robocie to niekoniecznie (także z doświadczenia).:) Oczywiście pewnie tez są środowiska, gdzie jest inaczej, są tez i takie, jak korporacje, w których musisz się integrować.
              • akle2 Re: Kwasy w pracy 27.06.13, 19:43
                sl13 napisała:

                > są tez i takie, jak korporacje, w których musisz się integrować.
                >
                >

                Aaa, i wszystko jasne. Na szczęście nie pracuję już w korporacji, nie polskiej z resztą. Więc śmiało mogę utożsamiać się z firmą, bo dobro firmy pośrednio moim dobrem. Jak zarobię dla firmy to też zarobię dla siebie. A szefa po prostu lubię. Zupełnie inaczej się wtedy pracuje, gdy można skupić się na zadaniu do wykonania, a nie na przepychankach i "kwasach" jak w temacie.
    • fuzja.jadrowa Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 20:38
      Osobiscie, zawsze wychodze z zalozenia, ze nie ma co palic za soba mostow, jezeli sytuacja tego nie wymaga (piszesz, ze na razie nie jest na ostrzu noza). Nigdy nie wiadomo, gdzie i kiedy przyjdzie ci te osobe w swoim zyciu w przyszlosci spotkac czy tez - ile moze od twoich stosunkow z nia zalezec.

      Nie wiem, jak rozlegla jest branza, w ktorej pracujesz i jakie jest prawdopodobienstwo, ze ponownie na te kobiete w innym miejscu pracy trafisz. Moja branza jest, wbrew pozorom, stosunkowo mala, ludzie po latach spotykaja sie w nowych miejscach pracy, czesto na innych stanowiskach. Dlatego - ze zwyklego rozsadku - nawet w sytuacjach dosc podbramkowych, ze wspolpracownikami staram sie rozstawac w poprawnych stosunkach.

      Wstrzymaj sie, nie baw w nagrywanie. Sama napisalas, ze wielka krzywda ci sie nie dzieje. Ktos wyzej dobrze radzil - przyjmij oficjalny, zdecydowany, asertywny ton, w stylu: "bardzo prosze nie podnosic na mnie glosu". Oaza spokoju. Mozesz nawet odmawiac dalszej dyskusji, dopoki kobieta sie nie uspokoi.

      Sama mialam szefowa wariatke. Nie bylo chyba ani jednej osoby, ktorej nie zaszlaby za skore. Moje proby radzenia sobie z nia, zajely mi duuzo czasu (od poczatkowego uczucia zaskoczenia, gdy odwalila pierwszy, drugi, trzeci numer, przez smutek, zawod, zlosc, dochodzenie sie z nia, walke wprost i mniej wprost, az po koncowe znieczulenie na jej gierki i manipulacje ;)). Tylko, ze ja chcialam zostac w tej firmie, bo oprocz niej, wszystko inne pasowalo mi w 100%.

      Ty, w miedzyczasie, na spokojnie, mozesz rozgladac sie za czyms innym, jesli dluzej nie masz ochoty tam pracowac.

      Powodzenia. I pamietaj:

      https://p.twimg.com/AzSZhUVCAAIwU9P.jpg:large
      • klawiatura_zablokowana Re: Kwasy w pracy 22.06.13, 15:57
        Fuzja ma rację. Pierwsze primo, nagrywanie kogoś bez wiedzy i zgody jest nielegalne, więc to w ostateczności.
        Drugie primo, pierwszym pytaniem każdej komisji, kontroli itd. będzie: czy zostały wyczerpane drogi interwencji służbowej, to znaczy czy rozmawiałaś z nią samą i - jeśli nie dało rezultatów - czy zgłosiłaś tę sprawę przełożonym tej pani. Jeśli nie, to zasadniczo PIPom głowy nie zawracaj.
        Tak jak napisano wyżej, branże są czasem dobrze poinformowane, kto i co robi, w jakiej atmosferze odchodzi z pracy, nie warto mieć famy kogoś, kto siedział cicho, a tymczasem robił firmie koło pióra.
        Uczciwie jest: skoro problem jest wewnętrzny, załatwić go wewnętrznie. Wychodzić z tym na zewnątrz tylko w przypadku, gdy nic więcej nie da się zrobić.

        Skoro nie masz nic do stracenia, postaw się - odmawiaj rozmowy, kiedy ona krzyczy. Jeśli stawia niemożliwe wymagania, żądaj poleceń na piśmie. Powiedz jej w oczy, że zgłosisz sprawę wyżej, jeśli będzie was poniżać i mobbować.

        Wielu takich podwórkowych tygrysic w tym momencie spuszcza z tonu, nie trzeba wcale poruszać nieba i ziemi. Wystarczy, by ktoś się odważył i sprzeciwił. Jeśli nie zależy ci na tej pracy, jesteś idealną kandydatką.
        • sl13 Re: Kwasy w pracy 24.06.13, 20:56
          Dzięki za rady, swoją drogą bardzo dobre.:)
    • mila2712 Re: Kwasy w pracy 17.06.13, 22:08
      jeżeli wytrzymałaś do tej pory to kilka miesięcy nie powinno stanowić problemu
      że tak powiem olej to
      • horpyna4 Re: Kwasy w pracy 24.06.13, 10:30
        Zawsze można poprawić sobie humor przy odchodzeniu, jak się ma już załatwioną opinię na piśmie. Trzeba po prostu przyjść i pożegnać się z koleżankami w obecności szefowej, ją samą ignorując i mówiąc głośno: "dziewczyny, jak wam ten mobbing obrzydnie i będziecie chciały szefową usadzić, to walcie do mnie, bo mam kapitalne nagrania jej występów". Oczywiście nagrania wcale nie muszą istnieć, chodzi tylko o przestraszenie baby.
        • urko70 Re: Kwasy w pracy 24.06.13, 11:53
          horpyna4 napisała:

          > w obecno
          > ści szefowej, ją samą ignorując i mówiąc głośno: "dziewczyny, jak wam ten mobbi
          > ng obrzydnie i będziecie chciały szefową usadzić, to walcie do mnie, bo mam kap
          > italne nagrania jej występów".

          Pomysł, świetny, można by go zmodyfikować i jeśli jest taka możliwość to zaprosić na kawę kogoś z byłych pracowników i poprosić tę osobę o wygłoszenie takiego tekstu.
          • facetka_w_rajtuzach Re: Kwasy w pracy 01.07.13, 21:01
            cześć,
            generalnie zasada jest taka, jak pisały wcześniej forumowiczki - nie należy palić mostów.
            Ja mam podobny problem, ale w drugą stronę.
            Jestem czyjąś szefową i czyjąś podwładną.
            Mam silny charakter, więc jak mnie awansowano - dostałam do zespołu osoby o też silnych charakterach - świetnych fachowców, ale takich, z którymi w firmie (korporacja) nikt pracować nie chciał.
            Mi się przez 2 lata udawało - zgrzyty tylko na początku, potem może nie harmonia, ale normalna współpraca, czasem z pyskówką - ja nie byłam stroną zaczepną:) Po 2 latach - jedna z podwładnych postanowiła się wybić ponad mnie:) Jest fachowcem - ale nie w mojej (kluczowej dla działu dziedzinie), ja z kolei w wykonywaniu zadań z jej działki - pomocnej w funkcjonowaniu działu i firmy- ale nie kluczowej - mogę jej buty czyścić. Nie mam patentu na cała wiedzę, więc chętnie podkreślałam jej wkład, może nie faworyzowałam, ale podkreślałam kompetencje tej dziewczyny, co było premiowane i to nieźle. No i to spowodowało, że laska uznała, że jest ode mnie lepsza i zaczęła się stawiać. Uznała, że to że jestem sprawiedliwa i oceniam wkład pracy i efekty, a nie zachowanie to znaczy że nie jestem silna, i że mnie sobie podporządkuje:)
            Ano nieprawda:)
            No i teraz jest zdziwiona, bo sobie z tym poradziłam.
            No i ja jestem ta zła, co ją gnębi - PIP się nie boję, bo wnioski premiowe świadczą na moją korzyść, nagrywanie również - bo to ona jest stroną agresywną:)
            Reasumując - przyjrzyj się też swojej postawie - nie twierdzę, że to podobna sytuacja, ale moja podwładna twierdzi, że jestem niesprawiedliwa i wszystkich innych faworyzuję, a ona pokrzywdzona
Inne wątki na temat:
Pełna wersja