sl13
17.06.13, 19:15
Słuchajcie, jest taki problem. W mojej obecnej pracy szefowa faworyzuje jedną pracownicę, reszcie zleca zadania do zrobienia za tamtą, poza tym pozwala sobie na głupie odzywki i przytyki do prywatnego życia - długo można by pisać. Rozmowa nic nie daje, bo ona jest szefem i wydaje polecenia, które trzeba wykonać i jak ona coś powie, to święte - nie ma dyskusji. Do tej pory miałam wszystko w de, ale miarka się przebrała. I teraz kwestia tego, co mogę zrobić - na pracy mi średnio zależy, nowa to kwestia kilku miesięcy, nie chcę mieć tylko jakichś wpisów do akt i kiepskiej opinii, gdyby następny pracodawca takowej zażądał. Rozmowa z szefem szefów nic nie da, facet unika konfliktów, moją przełożoną ma za wariatkę, ale to my (zespół) się męczymy, więc nasz problem. Nie mam dowodów (nagrywać?) i raczej nikt mnie nie poprze, chociaż kilka osób podziela moją opinię - ludzie chcą mieć spokój. Czy w ogóle coś można zrobić? Podkreślam, że z kobietą rozmawiać się nie da, bo jest wrzask, odwracanie kota ogonem i stawianie absurdalnych zarzutów typu 'bo ty jesteś taka i owaka'. Pytam, bo sytuacja nie jest nie wiadomo jak na ostrzu noża i jakaś wielka krzywda mi się nie dzieje, więc zastanawiam się, czy w ogóle warto. Po prostu przy entej akcji wreszcie straciłam cierpliwość.