lailagh
27.06.13, 12:39
Odeszlam bo coraz wiecej pil, wszczynal klutnie a nasza coreczka sie temu przygladala i plakala. Prosilam by chocby ze wzgledu na dziecko przestal z piciem, z graniem w x boxa tylko poswiecil dziecku czas , chocby kilka chwil po pracy kiedy wracal. Tlumaczyl sie ze jest zmeczony a ja wracalam rowniez pozno i jakos mialam sile. Oczywiscie maz mowil ze moja robota jest do dupy (choc pracuje z pacjentami w gabinecie i to nie jest latwy kawalek chleba momentami). Ale on zawsze poszkodowany... ciagle mnie wyzywal, obrazal, moja rodzine rowniez, ze moje siostry to dziwk.. bo sa z obcokrajowcami (ale przynajmniej sa szczeliwe), i tak przez 4 lata tlumaczylam rodzinie i znjaomych meza zachowanie, krylam go i nie potrafilam odejsc ale w koncu powiedzialam DOSC! Napisalam mu ze nie zamierzam utrudniac mu kontaktow z corka bo dziecko nie jest niczemu winne i potrzebuje ojca ale on mi odpisal ze odwiedzi corke za ro albo dwa. MASAKRA!!! szkoda mi dziecka :( Czasem dochodzi do momentu kiedy chce mi sie plakac - choc lez juz nie mam od dawna bo wszystko wyplakalam - mozna tak powiedziec w ciagu 4 lat. Szkoda mi tych dobrych chwil i zwiazku bo poczatki byly wspaniale. Eh ciezko mi na sercu. Maz obwinia tylko mnie za rozpad zwiazku. W sobie nie widzi problemu. Pisze bo szukam wsparcia