Dodaj do ulubionych

Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek

27.06.13, 12:39
Odeszlam bo coraz wiecej pil, wszczynal klutnie a nasza coreczka sie temu przygladala i plakala. Prosilam by chocby ze wzgledu na dziecko przestal z piciem, z graniem w x boxa tylko poswiecil dziecku czas , chocby kilka chwil po pracy kiedy wracal. Tlumaczyl sie ze jest zmeczony a ja wracalam rowniez pozno i jakos mialam sile. Oczywiscie maz mowil ze moja robota jest do dupy (choc pracuje z pacjentami w gabinecie i to nie jest latwy kawalek chleba momentami). Ale on zawsze poszkodowany... ciagle mnie wyzywal, obrazal, moja rodzine rowniez, ze moje siostry to dziwk.. bo sa z obcokrajowcami (ale przynajmniej sa szczeliwe), i tak przez 4 lata tlumaczylam rodzinie i znjaomych meza zachowanie, krylam go i nie potrafilam odejsc ale w koncu powiedzialam DOSC! Napisalam mu ze nie zamierzam utrudniac mu kontaktow z corka bo dziecko nie jest niczemu winne i potrzebuje ojca ale on mi odpisal ze odwiedzi corke za ro albo dwa. MASAKRA!!! szkoda mi dziecka :( Czasem dochodzi do momentu kiedy chce mi sie plakac - choc lez juz nie mam od dawna bo wszystko wyplakalam - mozna tak powiedziec w ciagu 4 lat. Szkoda mi tych dobrych chwil i zwiazku bo poczatki byly wspaniale. Eh ciezko mi na sercu. Maz obwinia tylko mnie za rozpad zwiazku. W sobie nie widzi problemu. Pisze bo szukam wsparcia
Obserwuj wątek
    • a_nonima Re: Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek 27.06.13, 12:52
      Początki po rozstaniu są bardzo ciężkie. Trudno jest do tego stopnia, że przestajesz widzieć co było złe, a wyolbrzymiasz dobre momenty, które jak sama napisałaś były głównie na początku związku.
      Najważniejsze to przeczekać ciężkie chwile. Powiedzenie, ze czas leczy rany jest tu jak najbardziej na miejscu.
      Nie byłaś szczęśliwa, Twoje dziecko cierpiało. Odeszłaś dla dobra was obu.
      Nie żałuj. Zacznij żyć na nowo!
    • mariuszg2 Re: Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek 27.06.13, 12:58
      podjelas prawdzxiwie meska decyzje i to jest ok.

      kazda decyzja wiaze się z konsekwencjami wiec pewnie wiedzialas co robisz....co jest ok.

      teraz trzeba ponieść je a że czasem ciezar jest zbyt duzy dobrze ze wpadlas się wygadać....kupić Ci coś? może skórzana torebeczkę?
    • urko70 Re: Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek 27.06.13, 13:05
      lailagh napisał(a):

      > Odeszlam bo coraz wiecej pil, wszczynal klutnie a nasza coreczka sie temu przyg
      > ladala i plakala.

      Lepiej pocierpieć miesiąc, dwa możesz sześć niż żyć w ciągłym stresie.
      Kwestia co powiedzieć dziecku, żeby nie poczuło osie odrzucone, może że "tato jest chory" co imo będzie prawdą.
      • mariuszg2 Re: Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek 27.06.13, 13:13
        urko70 napisał:

        > Kwestia co powiedzieć dziecku, żeby nie poczuło osie odrzucone, może że "tato j
        > est chory" co imo będzie prawdą.

        a co jak dziecko będzie dociekliwe i zapyta o nazwę choroby? wirus "leilagh"?
        • urko70 Re: Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek 27.06.13, 13:27
          mariuszg2 napisał:

          > > Kwestia co powiedzieć dziecku, żeby nie poczuło osie odrzucone, może że "
          > tato jest chory" co imo będzie prawdą.
          >
          > a co jak dziecko będzie dociekliwe i zapyta o nazwę choroby?

          Specjalistą nie jestem ale mi tu bardziej pasują "syndrom Benjamina Buttona" czy "otępienie czołowo-skroniowe" ale z pewnością trafniej zdiagnozowałby psychiatra.

          > wirus "leilagh"?

          Poważnie chcesz jej dokopać czy to wypadek przy pracy?
          • mariuszg2 Re: Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek 27.06.13, 13:29
            urko70 napisał:

            > Poważnie chcesz jej dokopać czy to wypadek przy pracy?

            kocham ją
    • twojabogini Re: Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek 27.06.13, 13:33
      Podjęłaś dobrą decyzję. Zakończenie destrukcyjnego związku jest najlepszą decyzją, zarówno z uwagi na ciebie jak i na twoją córeczkę. Przez cztery lata na pewno dałaś mężowi wiele szans i okazji do zmiany - więc nie musisz się obwiniać o to, że pochopnie zakończyłaś związek.

      Z jednej strony na pewno czujesz ulgę. Z drugiej strony na pewno masz wiele obaw: czy dziecku nie wyrządzi krzywdy, że wychowuje się bez ojca (w przypadku destrukcyjnego ojca lepszy jest całkowity brak kontaktu, niż nawet okazyjny kontakt), czy poradzisz sobie sama (poradzisz: do tej pory także w większości byłaś zdana na własne siły, a destrukcyjny mąż stanowił jedynie dodatkowe obciążenie), czy jeszcze kiedykolwiek będziesz w związku (będziesz, czasy gdy samotna matka była na straconej pozycji w relacjach damsko-męskich już dawno minęły, wiem z własnego doświadczenia). Tak więc gdy dopadają cię lęki - staraj się rozważać swoją i dziecka sytuację racjonalnie.

      Drugim problemem po zakończeniu związku są emocje. Na pewno wiele razy jeszcze odczujesz żal, tęsknotę za dobrymi chwilami. Z czasem, gdy złe wspomnienia zbledną, te dobre mogą wysunąć się na pierwsze miejsce - i wtedy żal może się nasilić. Dbaj zatem o to, żeby zachować realną ocenę przeszłości i pamiętać o powodach twojej decyzji. Możesz też odczuwać samotność, przeciążenie obowiązkami, smutek na widok rodziców z dziećmi. To naturalne uczucia. Te którym musisz stawić czoło - to oczekiwanie, ze twój były mąż jeszcze się kiedyś zmieni, nawiąże dobry kontakt z dzieckiem, zrozumie twój wysiłek, swoje błędy, przeprosi. Związek na płaszczyźnie emocjonalnej zakończysz dopiero wtedy, gdy świadomie przestaniesz oczekiwać czegokolwiek z jego strony, nie będziesz zabiegać o jego kontakty z dzieckiem (po dwóch latach bez kontaktu możesz wystąpić o odebranie władzy rodzicielskiej, o ile nie masz do tego podstaw już teraz - zalecam, unikniesz w przyszłości wielu problemów).

      Trzecim problemem jest poczucie winy. Destrukcyjni partnerzy potrafią wmówić partnerce bardzo wiele. Także to, że gdyby bardziej się starała, to jego postępowanie byłoby inne (lepsze), a związek by się nie rozpadł. To nieprawda. Stopniowo zaczniesz widzieć sytuację swoimi oczami (zwłaszcza gdy świadomie zaczniesz oddzielać oceny byłego męża od swoich) - i przekonasz się, że nie tylko nie ponosisz winy za rozpad związku, ale także, że była to najlepsza decyzja jaką mogłaś podjąć - dla wszystkich.

      Z całą tą przeszłością i lękami, emocjami oraz poczuciem winy musisz się uporać. Jedną z metod jest świadome myślenie o wszystkim, analizowanie, dociekanie - taka wewnętrzna podróż. Nie każdy ma na to siły, czasem w złym związku odnosimy zbyt wiele ran, żeby pomóc sobie sami (zwłaszcza, gdy partner zachwiał naszą wiara w siebie, znęcał się psychicznie, dopuszczał rękoczynów lub przemocy wobec dziecka w naszej obecności, lub stosował przemoc lub szantaż w płaszczyźnie seksualnej). Jeśli rany są głębokie - warto skorzystać z profesjonalnej pomocy - informacje, gdzie w twojej okolicy możesz skorzystać z bezpłatnej pomocy psychologa uzyskasz m.in. na Niebieskiej Linii. Zastanów się też, czy takiej pomocy nie potrzebuje twoja córeczka - skonsultuj się też z psychologiem i dowiedz jak rozmawiać z małym dzieckiem o rozwodzie, rozstaniu, byłym partnerze, braku kontaktu z jego strony. Innym sposobem jest rozmowa z osobami bliskimi, które nie będą cię oceniać (czemu nie mówiłaś wcześniej?itp.) lub zawstydzać, albo z osobami o podobnych doświadczeniach. Pomaga.

      I ostatni punkt programu - zbudowanie sobie satysfakcjonującego życia. Odradzam na razie randki - do czasu aż nie poczujesz się stabilnie i nie uporasz z cała przeszłością. Za duże ryzyko wpakowania się w kolejny nieodpowiedni układ, a poprawa humoru - jedynie chwilowa. Pamiętaj zawsze o zasadach randkowania samotnych matek - nie przedstawia się dziecku kolejnych partnerów, życie randkowe toczy się poza dzieckiem, do czasu aż się zaręczysz (wiem, że to brzmi staroświecko - ale w przypadku dziecka, które łatwo skrzywdzić to dobra zasada).

      Za to warto dbać o siebie, stopniowo zacząć robić te rzeczy, których nie mogłaś robić będąc w związku. Nawiązać kontakty towarzyskie z innymi rodzicami, organizować wspólne wyjazdy, spotkania z rodziną. Ważne żeby zwracać się o pomoc, gdy będziesz zmęczona - do rodziny, do przyjaciół, do sąsiadów - może masz jakiś miłych, którzy np. sami mają dzieci i od czasu do czasu mogą zabrać twoją córeczkę na spacer, gdy idą ze swoimi pociechami?

      Byłam samotną mamą przez 10 lat. Stworzyłam sobie coś co określiłabym "miejską rodziną", złożoną z przyjaciół, innych rodziców dzieci w podobnym wieku, oraz niektórych ludzi z mojej rodziny. Dostałam od nich ogromne wsparcie. Przez te lata chodziłam na randki, przeżyłam parę wspaniałych romansów, oprócz tego, że byłam mamą, byłam też kobietą. Z uwagi na to, że byłam mamą - na stały związek zdecydowałam się dopiero wtedy, gdy poznałam właściwego człowieka, a wspólnie zamieszkaliśmy dopiero po ślubie (i teraz zamiast problemów z którymi mierzą się samotne mamy, muszę mierzyć się z problemami, z którymi muszą mierzyć się mężatki - nie idealizuj więc stanu małżeńskiego, nawet gdy partnerzy są w miarę dojrzali i łączy ich uczucie, pojawiają się różne wyzwania, tarcia, problemy :).
      Razem z synem zjeździliśmy prawie całą Polskę, wyjazdy to był mój sposób na radzenie sobie z tęsknotą, z samotnością (randki i romanse choć miłe nie zaspokoją potrzeby bliskości, chęci posiadania drugiego rodzica dla rosnącego dziecka, potrzeby dzielenia z kimś odpowiedzialności), a drugiej strony - był sposób na ładowanie akumulatorów, odczucie radości życia. Poszukaj swojego sposobu lub sposobów.

      Głowa do góry - przed tobą wielkie wyzwanie, uporanie się z przeszłością oraz odzyskanie radości życia, które naprawdę potrafi być piękne. Dasz radę, najgorsze masz już za sobą.
      • lailagh Re: Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek 27.06.13, 13:45
        twojabogini- dziekuje Ci za wspaniale wsparcie. Podnioslas mnie na duchu bardzo. Musze sie zmierzyc teraz z tymi uczuciami ale wierze ze dam rade. Dziekuje raz jeszcze Tobie i wszystkim na forum
    • kruche_ciacho tez zostawilam meza 27.06.13, 14:41
      z tego samego powodu i tez czulam sie podobnie
      musisz przeczekac ten okres, bo bedzie lepiej

      najlepsza decyzja jaka moglas podjac dla dziecka
    • qw994 Re: Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek 29.06.13, 09:31
      Przeżywasz żałobę po związku i / lub wydaje ci się, że poniosłaś porażkę. A tymczasem decyzja o rozstaniu w takiej sytuacji była najlepszą decyzja na świecie. Czas leczy rany, zobaczysz, że za jakiś czas wyprostujesz plecy i odetchniesz pełną piersią. Z ulgą, że masz to już za sobą.
    • gree.nka rodowity Polak 29.06.13, 11:02
      mąż pijak i awanturnik
      • ponis1990 Re: rodowity Polak 29.06.13, 18:17
        Przetrwaj! Jeszcze trochę i będziesz dumna z siebie, że nie tkwiłaś w czymś tak bezsensownym...
        • gree.nka Re: rodowity Polak 29.06.13, 21:15
          ależ ja spodziewałam się czegoś takiego więc wolałam nie robić czegoś czego będę żałowała
    • jowita771 Re: Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek 29.06.13, 19:40
      Po rozstaniu przez jakiś czas jest trudno, to normalne. Mam nadzieję, że nie przyjdzie Ci do głowy wrócić do męża, bo to, że odeszłaś, to dla Ciebie i Twojej córki szansa na normalne życie. Może Twój mąż się otrząśnie i zmieni, jak zrozumie, ile może stracić, ale wątpię, szczerze mówiąc, a chciałabyś spędzić życie z takim człowiekiem, jakim on jest teraz? To już nie jest ten sam człowiek, z którym był Ci tak dobrze. Żyj dalej. Kiedyś będziesz się tylko cieszyć, że już nie jesteście razem.
    • rach.ell Re: Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek 29.06.13, 19:47
      dla dziecka napewno teraz zacznie sie lepsze zycie bo taki ojciec tylko by twojej corce psychike wykrzywil, czym ty sie w ogole martwisz, przynajmniej moglas odejsc, pracujesz a pomysl co by bylo gdybys musiala chcial nie chcial tkwic w tym bagnie albo maz nie chcialby dziecka w spokoju zostawic, pomysl ze moglabys corke stracic a tak masz spokoj a smutek z czasem minie.
    • raptor.1 Wina kobiety 30.06.13, 14:33
      lailagh napisał(a):

      > Odeszlam bo coraz wiecej pil, wszczynal klutnie a nasza coreczka sie temu przyg
      > ladala i plakala. Prosilam by chocby ze wzgledu na dziecko przestal z piciem, z
      > graniem w x boxa tylko poswiecil dziecku czas , chocby kilka chwil po pracy kiedy wracal.

      Za prawie kazdy rozpad malzenstwa odpowiedzialna jest i glowna wine ponosi kobieta.
      Nie zadalas sobie pytania dlaczego pije? i woli grac w x boxa niz byc z wami?
      Prosilas tylko aby z tym skonczyl a co Ty zrobilas aby tak sie stalo? Nic.
      No,to masz rezultat.Teraz gryzie Cie sumienie,ale przyszlas tu aby je uspokoic i pozornie
      uspokoilas bo spotkalas podobne do siebie,gdyz takich jest najwiecej.
      Kobieta ktora rozchodzi sie ze swoim mezem jest egoistka i jej dzieci tez takie beda i zaplaca
      jej za to na stare lata.
      Sama mowisz,ze na pocztku bylo dobrze.Jak nie rozumiesz mezczyzn i nie potrafisz kochac
      to po co zakladasz rodzine? To Ty nie doroslas do malzenstwa.Kazdy facet jest taki sam.
      Jest jak dziecko,ktore pozbawione opieki buntuje sie i ucieka w swoj swiat.
      Meskosc to nie tylko odwaga i silne pozadanie ale rowniez a moze przede wszystkim dziecinnosc.
      Dzieki temu,ze prawdziwy mezczyzna posiada te ceche dziecinnosci jego stosunek do swiata
      jest czysty i niewinny.Wszystko jednak mozna w czlowieku zabic i to tez.
      • altz Re: Wina kobiety 30.06.13, 16:14
        raptor.1 napisał:
        > Za prawie kazdy rozpad malzenstwa odpowiedzialna jest i glowna wine ponosi kobieta.

        Tu też tak jest, bo żona niczego nie wymagała od męża, kryła go przed rodziną, tłumaczyła, byle tylko był.
        Może trzeba było tupnąć nogą na początku związku i przede wszystkim nie ukrywać niczego? Nie byłoby super, ale pewno byłoby lepiej.

        Kobiety mnie stale zadziwiają, jak jest dym w domu, to kochają faceta i z trudem odchodzą, a jak facet jest w porządku, to się szybko nudzą.
        • raptor.1 Re: Wina kobiety 30.06.13, 16:55
          altz napisał:

          > raptor.1 napisał:
          > > Za prawie kazdy rozpad malzenstwa odpowiedzialna jest i glowna wine ponos
          > i kobieta.
          >
          > Tu też tak jest, bo żona niczego nie wymagała od męża, kryła go przed rodziną,
          > tłumaczyła, byle tylko był.

          Bzdury gadasz,a ona mowi :
          "Szkoda mi tych dobrych chwil i zwiazku bo poczatki byly wspaniale"

          Skoro bylo wspaniale to co moglo go zmienic?

          > Może trzeba było tupnąć nogą na początku związku i przede wszystkim nie ukrywać
          > niczego? Nie byłoby super, ale pewno byłoby lepiej.

          Trzeba bylo sie zajac tez mezem a nie tylko dzieckiem.
          Wielu babom chlop potrzebny jest tylko do zrobienia dziecka a potem moze sobie odejsc,
          chyba ze wszystko za nie robi.

          > Kobiety mnie stale zadziwiają, jak jest dym w domu, to kochają faceta i z trude
          > m odchodzą, a jak facet jest w porządku, to się szybko nudzą.

          Baby sa dobre na poczatku samym,bo staraja sie byc atrakkcyjne i dobre a potem niestety
          nalezy je olewac bo sa nudne jak flaki z olejem.
        • allatatevi1 Re: Wina kobiety 30.06.13, 19:34
          Tupnąć na nogą? Ale po co?

          Czy tak ciężko zrozumieć, że nie każda kobieta ma zapędy dominy i chęć tresowania swojego lubego jak owczarka niemieckiego?

          Jak facet nie wykazuje zaangażowania w związek to najlepiej się pożegnać i tyle.
          Wiadomo, że kiedy jest wspólne dziecko, to nie jest to takie łatwe, ale ty radzisz żeby tupnąć nogą na początku - na początku to w ogóle nie ma co się bawić w takie przepychanki tylko od razu spuścić na drzewo.
      • rach.ell Re: Wina kobiety 30.06.13, 17:49
        raptor.1 napisał:

        > Jest jak dziecko,ktore pozbawione opieki buntuje sie i ucieka w swoj swiat.
        > Meskosc to nie tylko odwaga i silne pozadanie ale rowniez a moze przede wszystk
        > im dziecinnosc.
        > Dzieki temu,ze prawdziwy mezczyzna posiada te ceche dziecinnosci jego stosunek
        > do swiata
        > jest czysty i niewinny.Wszystko jednak mozna w czlowieku zabic i to tez.

        :D ja cie poprawie; mezskosc to odpowiedzialnosc, mezczyzna stajesz sie kiedy porzucasz dzieciecosc i stajesz sie zdolny do bycia mezem i ojcem, zdolny do wziecia na siebie odpowiedzialnosci za swoja rodzine.
        • raptor.1 Re: Wina kobiety 30.06.13, 20:55
          rach.ell napisała:

          >mezskosc to odpowiedzialnosc, mezczyzna stajesz sie kiedy p
          > orzucasz dzieciecosc i stajesz sie zdolny do bycia mezem i ojcem, zdolny do wzi
          > ecia na siebie odpowiedzialnosci za swoja rodzine.

          To sa frazesy.
          Dziecko,szczegolnie dziewczynka bedzie bez ojca kobieta ulomna psychicznie.Zam takie.
          • lamiuszka Re: Wina kobiety 30.06.13, 22:24
            sam jestes ulomny raptor
            kto cie wychowywal i takie bzdety do glowy wcisnal?
            widzisz wylacznie wine kobiety
            a co to,czy ona sie pisala na wychowywanie doroslego dziecka?
            dobra wymowka- jestem facetem wiec jestem dziecinny wiec sie mna zajmij
            rzuc prace,dziecko,tylko mna sie zajmij bo jestem facetem dzieckiem i szybko sie znudze jak bedzie inaczej
            no juz!
            poczatki sa cudne,ale jak pojawia sie dziecko
            to facetowi trudno zaakceptowac fakt ze nie jest numerem jeden tylko uwagakobiety musi sie rozdzielic
            jak sie tego boja to prosta sprawa- niech zakladaja gumke przy kazdym seksie i dzieci nie bedzie a przynajmniej bedzie 99% mniejsza szansa na to
            i nie beda mogli kwekac ze wrobienie w dziecko
            i usprawiedliwiac swojej ulomnosci wrodzoną dziecinnoscia

          • rach.ell Re: Wina kobiety 01.07.13, 09:00
            raptor.1 napisał:

            > To sa frazesy.
            > Dziecko,szczegolnie dziewczynka bedzie bez ojca kobieta ulomna psychicznie.Zam
            > takie.
            racja, to dzecko mialo pecha ze przez 'dziecko' zostalo splodzone, przez 'duzego niemowlaka' niezdolnego do wziecia na siebie roli ojca. Ty zas chyba za duzo Nietzschego sie naczytales bo to chyba on bredzil o 'dzieciectwie' mezczyzny i jego czystosci i niewinnosci w obejsciu ze swiatem, jesli jednak przeczytalbys cos wiecej o autorze dotarloby do ciebie ze on sam byl nieco spedalonym synem pastora, ktory swoje pedalstwo i ulomnosc usilowal tlumaczyc tesknota do idealow antycznej Grecji.
            • raptor.1 Re: Wina kobiety 01.07.13, 15:05
              rach.ell napisała:

              > racja, to dzecko mialo pecha ze przez 'dziecko' zostalo splodzone, przez 'duzeg
              > o niemowlaka' niezdolnego do wziecia na siebie roli ojca. Ty zas chyba za duzo
              > Nietzschego sie naczytales ...

              Po co Ci tyle ironii?Tutaj jest problem rozbicia rodziny.Takie decyzje podejmuje sie
              w ostatecznosci a nie ot tak sobie. Sa chyba jakies kryteria.Skad my wiemy jak to naprawde
              w tym przypadku wygladalo? To jest jej wersja.Dlaczego o tym pisze na forum?
              Bo ja nam pisze "czasami dopada mnie smutek".
              Nie mozna tak szybko przekreslic kogos w kim zesmy sie zakochali i byli z nim szczesliwi.
              Czlowiek nie zmienia sie tak szybko,o ile w ogole sie zmienia.
              Pascal uwazal ze czlowiek sie nie zmienia poprzez cale swe zycie,jedynie warunki zmuszaja
              go do takich a nie innych zachowan i to wynika z jego kondycji psychicznej.
              Jezeli sie decydujemy na malzenstwo i dziecko to nasze problemy musza byc wspolne.
              Ja nie twierdze ze on jest czysty.On mial problemy ze soba i te problemy powinny byc tez
              i jej problemami a nie uzalezniala wszystko od niego.Jego zachowanie jest reakcja na jej
              sposob patrzenia na niego.Jak on slabnie a ona nie jest z nim,czyli nie daje mu kredytu
              zaufania to w nim budzi sie jeszcze wiekszym bunt i agresja ktora jest odpowiedzia na
              bezsilnosc wobec nowej sytuacji.Trzeba wlozyc troche wysilku z wlasnej strony aby zrozumiec
              bledy czlowieka ktorego sie kocha.
              Ja tutaj widze tylko jedno,brak milosci,a wtedy nie ma znaczenia ktora strona jest naprawde
              winna.
              No coz,nie kazdego stac na milosc a wiec na ofiare i wyrozumialosc.
              Milosc oparta na licytacji to nie jest milosc.
      • jowita771 Re: Wina kobiety 30.06.13, 22:38
        Buahaha! Jak ktoś jest dziecinny, to niech nie zakłada rodziny, z takimi jełopami nie należy się rozmnażać, niech sobie siedzą w domu i układają klocki, jak są dziecinni.
        • raptor.1 Dziecinnosc dorosla 30.06.13, 23:53
          to wrazliwosc ktorej wam baby brak i chcecie sie ugrysc ze zlosci.
          Nigdy nie pokonacie mezczyzn w moralnosci bo wam brak wlasnie
          dziecinnosci.
          Ale nie martwcie sie tym.Natura tak juz was uformowala abyscie byly zdolne
          urodzic i wychowac niemowle a potem wspierac dziecko swoje.
          Facet jest po to aby wyznaczal reguly gry w zyciu malzenskim.Tylko on moze
          przekazac dziecku prawdziwe wartosci moralne,nawet siedzac z nim caly czas przy x boxie.
          Nie rozumiecie milosci,marzy wam sie feminizm,wiec zakladajcie sobie pomiedzy soba
          zwiazki partnerskie ale od facetow porzadnych sie odczepcie.
          • marguy Re: Dziecinnosc dorosla 01.07.13, 00:00
            raptor,
            czytajac twoj wpis przypomnialo mi sie powiedzonko ze szczeniecych lat:
            Co ty jadasz, ze tak gadasz?
            A raczej bredzisz.

            Jesli masz synow, to zal mi ich zon i dzieci.
            • lamiuszka Re: Dziecinnosc dorosla 01.07.13, 00:04
              oh, spoko, raptor glownie gra na xboksie
              wiec na szczescie nawet jesli ma synow
              to mama pewnie sie nimi zajmuje
              bo ojciec hoduje swoja dziecinnosc-wrazliwosc przed kompem
              i wscieka sie jak umordowana babka jakiegos wkladu w rodzinne zycie od niego chce
              chlopaki pewnie beda miec wdrukowany obraz tego kim NIE BYC

          • jowita771 Re: Dziecinnosc dorosla 01.07.13, 06:34
            > to wrazliwosc ktorej wam baby brak i chcecie sie ugrysc ze zlosci.

            Nie wiem, co chcemy zrobić ze złości, bo tak pielęgnujesz w sobie tę dziecinność, że nawet pisać się poprawnie nie nauczyłeś.

            > Ale nie martwcie sie tym.Natura tak juz was uformowala abyscie byly zdolne
            > urodzic i wychowac niemowle a potem wspierac dziecko swoje.

            Coś ci się nie klei ta teoria. Jeśli nam brakuje wrażliwości, którą to mają tylko mężczyźni, to jakże nam wspierać dzieci? Gdzie twoja wrażliwość, gdy trzeba dzieci wspierać? Płaszczysz tyłek przy komputerze i pewnie jeszcze uważasz, że to jest warte więcej niż realne wsparcie, jakie daje dzieciom matka? Biedny tłuczku, wróć do realnego świata, bo już całkiem popłynąłeś.

            > Facet jest po to aby wyznaczal reguly gry w zyciu malzenskim

            I tu cię boli, autorka śmiała sama wyznaczać reguły, zamiast wspierać tego jełopa tak podobnego do ciebie.
            • raptor.1 Re: Dziecinnosc dorosla 01.07.13, 14:40
              Skad w Tobie tyle agresji?
              • kalllka Re: Dziecinnosc dorosla 01.07.13, 15:17
                niewiele zaryzykuje -stwierdzajac, ze ...od ciebie ( nabyla tyle agresji)
                jesli jestes zainteresowany- skad wiem, ze to ty zrodlem watkowych niesnasek, zapraszam do dyskusji.
                zobaczymy czy nadal bedziesz argumentowal- lekcewazaco generalizujac i czy uda mi sie twoj styl,,, 'spacyfikowac':|||
                • raptor.1 Re: Dziecinnosc dorosla 01.07.13, 15:23
                  kalllka napisała:

                  > niewiele zaryzykuje -stwierdzajac, ze ...od ciebie ( nabyla tyle agresji)

                  Tak,masz racje.Ja pisalem to w stylu zartobliwym,rozluzniajacym i moze to nie bylo
                  zbyt powazne jak na taki temat.
                  Przepraszam.
    • kochanic.a.francuza Re: Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek 01.07.13, 17:08
      To sie ciesz, ze odwiedzi corke za rok, a najlepiej bedzie, jak jej wcale nie odwiedzi. Po co ma dziewczynka oatrzec na holote? Wiesz, ze kobiety wybieraja sobie takich partnerow, jakimi byli ich ojcowie, badz najblizsi mezczyzni w rodzinie? Chesz, zeby wybrala sobie w przyszlosci takiego partnera jakim byl Twoj byly maz? Nie chcesz. Wiec sie ciesz, ze facet sie nie kwapi do odwiedzin. Co on jej pokarze i jej przekarze? Swoja smierdzaca pijacka meline i czerwony pijacki nos? No prosze. Ciesz sie z tego co sie stalo, bo to Twoja i jej szansa na lepsza przyszlosc. jestes bogatsza w doswiadczenie zyciowe i silniejsza. Nastepnego partnera wybierzesz bardziej swiadomie, bedzie lepszy, madrzejszy i bedzie wzorcowym opiekunem dla Twojej corki. A to co bylo, to tylko lekcja, jaka musialas odebrac. Wiekszosc z nas jakies takie surowe lekcje pobiera, zadne wielkie halo, tak to odbieraj.
      • raptor.1 Re: Odeszlam od meza i czasem dopada mnie smutek 01.07.13, 17:39
        kochanic.a.francuza napisała:

        > To sie ciesz, ze odwiedzi corke za rok, a najlepiej bedzie, jak jej wcale nie odwiedzi.

        No i prosze bardzo,bardzo cenna rada.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka