Dodaj do ulubionych

"Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach"

03.07.13, 11:32
W Newsweeku z tego tygodnia [ www.newsweek.pl/wydania/1466 ] wydrukowano artykuł pt.: „Seksualne wielokaty - Poliamoria: nowa moda czy prawda o związkach”. Nawiasem mówiąc w Wikipedii od dawna jest dostępne na ten temat hasło, obszerne w j. angielskim [ en.wikipedia.org/wiki/Polyamory ] i skrótowe w j.polskim [pl.wikipedia.org/wiki/Poliamoria ] i licznymi poszerzeniami, takimi jak.: sites.google.com/site/tomekkulesza/

Mnie osobiście artykuł bardzo się podoba. Dla mnie - podobnie jak dla kilku osób, których opinie przedstawiono w tym artykule – życie w takiej sieci związków jest bardzo atrakcyjne. Wyzbywanie się zazdrości jest wyzwaniem i godnym zalecenia celem. Trudno jest znieść bezustanne przekonywania przez artykuły w pismach kobiecych i takie seriale TV jak „Ukryta prawda” o fatalnych następstwach tzw. zdrady. Dla większości kobiet jest niewyobrażalne, że można by skasować to pojęcie przez prostą zmianę postawy. Należałoby jedynie – tak jak nazywają to postacie występujące w tym artykule – "otworzyć związek". Nie tylko że znikną wtedy powody do bezustannej podejrzliwości, lęków.. ale życie stanie się bardziej kolorowe. Oczywiście życie w takiej sieci powiązań wymaga pewności siebie i wyzbycia się kompleksów. Takiu sposób na życie nie jest dla każdego. Zachęcam do przeczytania tego artykułu. Chętnie wysłuchałabym Waszych opinii.
Obserwuj wątek
    • allatatevi1 Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 11:50
      e tam, tego typu związki może dobre są na studiach ale potem już nie
    • ina_nova Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 12:10
      > nym zalecenia celem. Trudno jest znieść bezustanne przekonywania przez arty
      > kuły w pismach kobiecych i takie seriale TV jak „Ukryta prawda” o f
      > atalnych następstwach tzw. zdrady.

      Tzw zdrady? To znaczy, że w rzeczywistości nie jest to zdrada tylko....? A następstwa zdrady owszem są fatalne, np choroby weneryczne.


      >Dla większości kobiet jest niewyobrażalne,
      > że można by skasować to pojęcie przez prostą zmianę postawy.

      Doprawdy? Z tego, co można znaleźć w różnego rodzaju mediach, a także z doświadczeń ludzi, których miałam okazję spotkać wynika, że to mężczyźni mają znacznie większy problem ze zdradą.
      • triismegistos Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 13:47
        ina_nova napisała:

        > Tzw zdrady? To znaczy, że w rzeczywistości nie jest to zdrada tylko....?

        Zdrada to nielojalność wobec partnera. Kiedy żadnej ze stron nie zależy na wyłączności trudno mówić w tym kontekście o zdradzie.

        A nast> ępstwa zdrady owszem są fatalne, np choroby weneryczne.

        U nas na wsi zabezpieczamy się za pomocą prezerwatyw.
        • ina_nova Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 14:48

          > U nas na wsi zabezpieczamy się za pomocą prezerwatyw.

          Ale wszyscy? Co do jednego? Nawet najmniejszego?
          • triismegistos Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 15:47
            A co za różnica? Ze wszystkimi, nawet najmniejszymi we wsi nie sypiam.
    • krytyk-systemu-edukacji Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 12:10
      > Oczywiście życie w takiej sieci powiązań wymaga pewności siebie i wyzbycia się
      > kompleksów. Takiu sposób na życie nie jest dla każdego

      Dla mnie np. nie, bo mam kompleks wykształcenia. :( Ale już np. dla aktywistki Joanny Erbel już tak: chwaliła się niedawno podczas wywiadu w „Wysokich Obcasach” siecią romansów, że posiada.
    • stephanie.plum nowa moda? hahaha 03.07.13, 12:15
      raczej nowe słowo na określenie zjawiska starego jak świat.

      tyle, że dawniej ludzie byli najwyraźniej mniejszymi hipokrytami i potrafili mówić otwarcie, że król jest nagi.
      teraz okazuje się, że normalna, ludzka słabość to wspaniała poliamoria.
      • stokrotka_a Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 12:21
        stephanie.plum napisała:

        > teraz okazuje się, że normalna, ludzka słabość to wspaniała poliamoria.

        A dlaczego słabość? Raczej cecha zapisana w genach, która powstała w wyniku ewolucji.
        • stephanie.plum Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 12:25
          owszem. podobnie jak skłonność do agresji, powiedzmy.
          w genach jest. ewolucyjnie zrozumiała.
          a jednak człowiek oprócz genów coś tam jeszcze w sobie ma, i może troszeńkę od pewnych biologicznych automatyzmów abstrahować.

          może, ale nie musi. to prawdopodobnie nie jest droga dla wszystkich.
          :~)
          • stokrotka_a Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 12:28
            stephanie.plum napisała:

            > a jednak człowiek oprócz genów coś tam jeszcze w sobie ma, i może troszeńkę od
            > pewnych biologicznych automatyzmów abstrahować.

            To prawda, troszeńkę może, ale siebie samego nie przeskoczy. ;-)
            • stephanie.plum Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 12:36
              no. i na tym właśnie polega normalna ludzka słabość.

              która często - z różnych powodów - nie pozwala ludziskom odkryć, jak bardzo kolorowa i ciekawa może być ta ewolucyjnie głupia monogamia. czy też - monoamoria
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 13:13
                Ale dlaczego ustawiasz hierarchię typów związków? Niech se każdy żyje jak chce, o ile nie krzywdzi drugiego. Nikt Tobie nie każe angażować się w związek poliamoryczny.

                Z drugiej strony jak to niby niegdyś nazywano? Król Salomon który miał ileś tam setek żon i ileś tam setek nałożnic, znany jest wciąż jako król, a nie jako dziwkarz, ku..wiarz czy ruch.acz.
                • fuzja.jadrowa Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 13:23
                  A zwolennicy zwiazkow otwartych nie ustawiaja hierarchii typow zwiazkow?

                  Sama varia, naczelna zwolenniczka trybu otwartego, pisala kiedys, ze zycie w zwiazku otwartym i calkowite wyzbycie sie zazdrosci, to wyzszy pulap rozwoju psychicznego czlowieka. Czyli - jestem od was lepsza, bardziej rozwinieta emocjonalnie, bo jest mi wszystko jedno, gdzie bywa penis mojego meza.
                  • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 14:02
                    Projektujesz. Owszem, bycie w otwartym związku (nie mylić z poliamorią) wymaga dużej dojrzałości, ale to wcale nie znaczy, że ktoś to nad kimś okazuje wyższość.
                    Ucieknę się do analogii. Kiedy napiszę, że wspinaczka wymaga silnych rąk, to znaczy to tylko, że wspinaczka wymaga silnych rąk, a nie, że każdy, kto się nie wspina ma słabe.
                    Ani, że marzenia o wspinaniu są objawem silnych rąk, nawiasem mówiąc.
                    • fuzja.jadrowa Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 14:53
                      Sorry, ale pamietasz tamten watek, kontekst i dokladne slowa, ktorych wtedy uzyla, ze bez zastanowienia zarzucasz mi projekcje? Watpie.


                      • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 15:39
                        Nie wiem, który dokładnie wątek masz na myśli, ale pamiętam sporo wypowiedzi Variii na ten temat, tym bardziej, że jej zdanie podzielam.
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 14:48
                        Nie wiem, o jakim wątku mówisz - ja się odnoszę do tego, i bardzo mi się podoba, co napisała Triis;)

                        Poza tym ja piszę w moim imieniu, a nie Varii, tak jak Ty, zakładam, piszesz w swoim, a nie w imieniu wszystkich monogamistów, nawet tych żyjących w toksycznycn, nieszczęśliwych związkach, bo wyznają monogamię całym sercem.
                    • six_a Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 15:57
                      >wymaga dużej dojrzałości,

                      skąd się bierze to dziwaczne przekonanie? co ma do tego dojrzałość?
                      • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 16:02
                        Siksówna, chętnie ci to wytłumaczę, ale obiecaj, że nie będziesz czepiać się słówek i celowo nadinterpretować wypowiedzi. Nie raz z tobą dyskutowałam w temacie i niestety, konfrontacja z kimś, kto jest do wątku agresywnie nastawiony jest mecząca.
                        • loginoftheyear Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 16:15
                          tlumacz tlumacz
                          ja tez chetnie poczytam o tej dojrzalosci ;P
                          • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 16:29
                            Skuteczne powściągniecie zazdrości i odnalezienie się w związku wieloosobowym wymaga świadomości swoich potrzeb, ogromnej konsekwencji i samodyscypliny. Wymienione przeze mnie cechy stanowią o dojrzałości.
                            Ponieważ uczestniczyłam w takich dyskusjach nie raz i znam na pamięć to, co się ludziom ciśnie na klawiaturę od razu sprostuję.
                            To, że utrzymanie takiego związku wymaga dojrzałości nie jest równoznaczne z tym, że chęć nawiązania takowego jest równoznaczna z dojrzałością.
                            Nie oznacza to też, że zwolennicy zwiazków jednoosobowych są niedojrzali.
                            Nie oznacza to również, że ja osobiście jestem zwolenniczką takowych, bo nie jestem, zdecydowanie preferuję związki dwuosobowe, tyle, ze bez wyłączności seksualnej.
                            • triismegistos errata 03.07.13, 16:31
                              *zwolennicy związków dwuosobowych miło być...
                            • loginoftheyear Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 16:40
                              swiadomosci potrzeb, konsekwencji i samodyscypliny wymaga jakikolwiek zwiazek, a nawet - powiedzialabym - szczesliwe funkcjonowanie jednostki
                              skutecznego powsciagniecia zazdrosci tez
                              nie widze nadal nic, co stanowiloby wyzszy poziom rozwoju
                              no ale jakos trzeba to sobie tlumaczyc...w przeciwnym wypadku mozna na przyklad nieumiejetnoscia odnalezienia sie w zwiazku z jedna osoba. albo asekurowaniem sie. albo wygodnictwem. albo pojsciem na latwizne zwiazkowa.
                              p.s. ja rowniez nie pzredstawiam tu moich pogladow, tak sobie dywaguje na potrzeby dyskusji ;P
                              • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 16:59
                                Ale im trudniejsze warunki, tym większej dojrzałości to wymaga. A poliamoria jest trudna nawet pomijając tak zwaną akceptację społeczną.
                                • aneta-skarpeta Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 19:00
                                  mi sie jednak wydaje, że najtrudniej to utrzymac czystosc ukladu 2 osobowego
                                • loginoftheyear Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 15:39
                                  tam zaraz trudna
                                  ja sobie moge stwierdzic odwrotnie, ze latwa. zalozmy ze mam pieciu mezow i kazdy zaspokaja jakies inne potrzeby, niech nawet maja tez inne zony. lubie tych wszystkich ludzi, ale nie musze z nimi przebywac non-stop, nie graja mi na nerwach. zyc nie umierac.
                            • six_a Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 16:56
                              a to w związku dwuosobowym zazdrość szaleje jak chce, a partnerzy nie mają świadomości swoich potrzeb? nieno, piękny dowód.
                              • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 17:00
                                A prosiłam, byś nie nadinterpretowała? Gdzie ja napisałam, że w związkach dwuosobowych zazdrość szaleje?
                                • six_a Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 17:09
                                  tutaj: Skuteczne powściągniecie zazdrości i odnalezienie się w związku wieloosobowym wymaga świadomości swoich potrzeb, ogromnej konsekwencji i samodyscypliny. Wymienione przeze mnie cechy stanowią o dojrzałości.

                                  to samo możesz napisać o związku dwuosobowym i teza o większej dojrzałości nie ma racji bytu.

                                  ta o trudnych warunkach też nie. przy trudnych warunkach ludzie się wyłączają, żeby im sprostać i przestawiają na minimum, nadal żadnego związku z dojrzałością nie widać.
                                  • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 17:24
                                    Siksa, poważnie, gdzie ja napisałam, ze dojrzałosć nie dotyczy związków duosobowych? Bo strasznie nie lubię, jak wkładasz mi w klawiaturę coś, czego nie napisałam. A regularnie to robisz w dyskusjach na temat mniej popularnych związków.
                                    Każdy związek wymaga dojrzałości. Ale związek, który jest w jakiś sposób odmienny i trudny (i nie dotyczy to tylko poliamorii, czy związków otwartych, ale związków homoseksualnych, na odległość, z osobami niepełnosprawnymi, czy dzieciatymi) wymaga jej więcej.
                                    • six_a Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 17:59
                                      >Ale związek, który jest w jakiś sposób odmienny i trudny
                                      nie udowodniłaś na razie, że posiadanie 10 partnerów zamiast 1 jest trudniejsze. ja np. mogę powiedzieć, że jest łatwiejsze i co mi zrobisz? też to mogę powtarzać długo i namiętnie. samo powtarzanie tezy nie jest wystarczające jakby.
                                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 14:53
                                        A dlaczego posiadanie 10-ciu partnerów jest łatwiejsze, wg Ciebie? I mówimy o partnerach, nie o fuck buddies, jak rozumiem, czy przelotnych kochankach?
                                      • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 15:01
                                        O, właśnie tak wygląda rozmowa z tobą na takie tematy, nie pierwszy raz przerabiam... Oczywiście, możesz sobie wymyślic, że życie z 10 partnerami jest łatwiejsze, ale gdyby tak było w istocie nie byłoby tego związku.
                            • light_in_august Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 19:18

                              > Skuteczne powściągniecie zazdrości i odnalezienie się w związku wieloosobowym w
                              > ymaga świadomości swoich potrzeb, ogromnej konsekwencji i samodyscypliny. Wymie
                              > nione przeze mnie cechy stanowią o dojrzałości.

                              Być może wymaga, ale czy stworzenie związku dwoosobowego tego nie wymaga? Powściągnięcie swoich chuci (jakoś moralizatorsko to brzmi, a nie o moralizowanie mi chodzi, ale niech będzie ;)) z empatii wobec drugiego człowieka nie wymaga konsekwencji i samodyscypliny? Stworzenie związku z jedną osobą bez skakania na boki "bo tak mi się akurat w tej chwili podoba" nie wymaga dojrzałości? Bycie z drugą osobą bez zamęczania jej np. obsesyjną zazderością nie wymaga poczucia własnej wartości?
                              Oczywiście, że wymaga.
                              Bez sensu takie definiowanie.
                              • grzeczna_dziewczynka15 Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 14:59
                                Ale czemu "powstrzymywać chucie"? Z moich doświadczeń wynika, że najfajniejsza jest w związku przejrzystość i założenie, że można te 'chucie' zrealizować, a wspólne fantazjowanie na ten temat prowadzi paradoksalnie do bardzo stabilnego i monogamicznego związku, który deklaratywnie jest otwarty.

                                Większość z nas będąc w związku zakręca się czasem kim innym. Fajnie, jak można się tym podzielić z partnerem, przerobić to razem i nagle się okazuje, że zakręcenie tym obcym mija, a własnego partnera się bardzo pożąda. Jak próbowałam tłumić moje fantazje i 'powstrzymywa chucie' nic dobrego z tego nie wychodziło, a związki się rozpadały.
                                • light_in_august Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 15:24
                                  Hmm... :) Nie no, chucie należy realizować jak najbardziej, ale z własnym partnerem - tzn. ja wychodzę z takiego założenia. Jasne, że się zdarzają fascynacje kimś trzecim (myślę, że każdemu się zdarzają), ale jeśli jest się w monogamicznym związku, to ja bym jednak była za opcją, żeby się powstrzymywać przed przeniesieniem fantazji do reala. Nie chciałabym być zdradzana i wiem, że mój partner też by nie chciał - dlatego oboje tego nie robimy (ok, mówię za siebie ;)).
                                  Natomiast chyba niewiele osób chciałoby przegadywać ze swoim partnerem takie chwilowe, fizyczne fascynacje. Wg mnie to jest coś, co lepiej zostawiać dla siebie. Ja bym czegoś takiego nie chciała usłyszeć, więc też i nie opowiadam.
                                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 15:50
                                    Ale zdrada, wg mnie, to jest coś, co dzieje się w ukryciu.
                                    Poza tym, co to za obsesja z tą seksualnością? Założę się, że macie różne hobby, oprócz wspólnych hobby, że czytanie różne książki oprócz tych samych itd. Trzeba tylko wiedzieć, co jest najważniejsze;)
                                  • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 15:51
                                    light_in_august napisała:

                                    > Hmm... :) Nie no, chucie należy realizować jak najbardziej, ale z własnym partn
                                    > erem

                                    I to jest właśnie ideą poliamorii, realalizowanie potrzeb ze swoimi partnerami. Powtórzę sie, poliamoria nie oznacza otwartego związku. Co prawda również go nie wyklucza, tak, jak nie wyklucza tego związek dwuosobowy.
                                    • light_in_august Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 18:08
                                      Oj, przecież ja nie neguję samej idei. Różne idee odpowiadają potrzebom różnych ludzi. Ta akurat idea mnie nie odpowiada, bo "realizuję się" uczuciowo i seksualnie w związku z jednym mężczyzną. Jeśli będę się chciała realizowac poza nim, to poważnie rozważę, czy jego trwanie ma sens.
                                      Temat w ogóle dość ciekawy - dziwi mnie, że ludzie naprawdę dobrze się z tym czują, o ile faktycznie nie oszukują samych siebie. Czy to jest pewien etap, czy sposób życia na zawsze. Czy może przetrwać starcie z takim prawdziwym, silnym zakochaniem w jednej osobie. Itd. Można sobie porozważać ;)
                                      • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 18:12
                                        Tutaj niestety się nie wypowiem. Związki poliamoryczne nie są dla mnie, nie poradziłabym sobie z tym.
                              • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 15:05
                                Ale związki dwuosobowe mają szanse istnienia nawet, jeśli jedna ze stron ma problem z zazdrością, związki poliamoryczne w takich sytuacji rozpadają się z dużym hukiem.
                                • light_in_august Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 15:25
                                  Dlaczego?
                                  • loginoftheyear Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 15:42
                                    i skad wiadomo to na pewno ze nie maja szansy sie utrzymac?
                                • fuzja.jadrowa Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 16:04
                                  > Ale związki dwuosobowe mają szanse istnienia nawet, jeśli jedna ze stron ma pro
                                  > blem z zazdrością, związki poliamoryczne w takich sytuacji rozpadają się z duży
                                  > m hukiem.

                                  Zwiazek rozpadnie sie wtedy, kiedy poziom zazdrosci przejawiany przez partnera, jest nie do zaakceptowania przez druga strone. Dotyczy to tak samo zwiazkow dwu-, jak i wieloosobowych.
                  • loginoftheyear na bazie tego pseudo-wyzszego rozwoju 03.07.13, 16:19
                    psychicznego czlowieka powstaja sekty
                    • triismegistos Re: na bazie tego pseudo-wyzszego rozwoju 03.07.13, 16:24
                      Sekty na bazie poliamorii? To ciekawe, chętnie poczytam, zarzuć linkiem.
                      • loginoftheyear Re: na bazie tego pseudo-wyzszego rozwoju 03.07.13, 16:43
                        wyzbycie sie egoizmu (to ten rzekomy wyzszy poziom) i dzielenie sie wszystkim, obdarzanie miloscia (w roznej formie) wszystkich w grupie, oczywiscie wynikajace ze swiadomej akceptacji rzecz jasna - nie slyszala nigdy?
                        • stokrotka_a Re: na bazie tego pseudo-wyzszego rozwoju 03.07.13, 17:06
                          loginoftheyear napisał(a):

                          > wyzbycie sie egoizmu (to ten rzekomy wyzszy poziom) i dzielenie sie wszystkim,
                          > obdarzanie miloscia (w roznej formie) wszystkich w grupie, oczywiscie wynikajac
                          > e ze swiadomej akceptacji rzecz jasna - nie slyszala nigdy?

                          O ile się orientuję to takie sekty powstają na bazie różnych religijnych lub pseudoreligijnych idei, a dzielenie się i obdarzanie miłością to zazwyczaj metoda charyzmatycznego przywódcy stosowana w celu zapewnienia sobie nieskrępowanego dostępu do uciech seksualnych.

                          Sekty mają przeróżne formy i podstawy. Równie dobrze można powiązać wiarę w Chrystusa lub Boga z powstawaniem sekt, bo przecież są sekty, w których elementy religine (chrześcijańskie) odgrywają kluczową rolę.
                        • triismegistos Re: na bazie tego pseudo-wyzszego rozwoju 04.07.13, 15:07
                          Ale to, co napisałeś nie pasuje do poliamorii w stopniu większym, niż związki dwuosobowe.
                          • loginoftheyear Re: na bazie tego pseudo-wyzszego rozwoju 04.07.13, 15:30
                            tak?
                            ale przeczytalas o roznych jej formach w angielskiej wiki?
                            praktycznie nic poza zwiazkami dwoosobowymi NIE jest wykluczne

                            • loginoftheyear 'dwuo' mialo byc ;)/nt 04.07.13, 15:35
                            • fuzja.jadrowa Re: na bazie tego pseudo-wyzszego rozwoju 04.07.13, 16:08
                              Hmm, wg definicji Wiki, jedna z form poliamorii stanowia rowniez zwiazki/malzenstwa otwarte.

                              Tris, skomentujesz?
                              • triismegistos Re: na bazie tego pseudo-wyzszego rozwoju 04.07.13, 16:37
                                Wiki może uzupełnić każdy. Poliamoria to związek, w którym są więcej niż dwie osoby. Taki związek może być otwarty, to znaczy dopuszczać seks z osobami spoza układu, i nie będę zaprzeczać, dzieje się tak częściej niż w przypadku związków dwuosobowych.
                                Całe clou poliamorii polega na tym, że zainteresowanych łączą silne więzi emocjonalne, to nie jest tylko seks plus sympatia, ale miłość romantyczna, więź, planowanie przyszłości i inne elementy charakterystyczne dla normalnych związków.
                                W związku otartym miłość romantyczna i silna więź emocjonalna występuje między dwojgiem partnerów, ale nie zakłada wyłączności seksualnej.
                                Ja osobiście jestem entuzjastką związków dwuosobowych otwartych. O ile seks z innymi osobami mi nie przeszkadza to o więź emocjonalną byłabym zazdrosna. Muszę czuć się jedyna i najważniejsza :)
                              • triismegistos Re: na bazie tego pseudo-wyzszego rozwoju 04.07.13, 16:55
                                I jeszcze jedno, sprawdziłam wikipedyczną definicję i jednak jest poprawna. Słowo to jest czasami używane w szerszym znaczeniu w odniesieniu do dowolnej relacji miłosnej bądź seksualnej, w której nie obowiązuje wyłączność seksualna, mimo iż nie ma porozumienia co do tego, jak szerokie ma ono zastosowanie. Nacisk kładziony na etykę, szczerość i przejrzystość związku jest powszechnie uważany za kluczowy aspekt definicji poliamorii.
                                Wiki nie zakłada, że poliamoria jest innym określeniem wolnego związku, ale, że termin bywa czasem tak rozumiany.
                                • fuzja.jadrowa Re: na bazie tego pseudo-wyzszego rozwoju 04.07.13, 17:10
                                  Ok, jak wspomniala loginoftheyear - posluzylam sie rozszerzona wersja angielska:

                                  en.wikipedia.org/wiki/Polyamory

                                  Tam, w sekcji o formach poliamorii, zwiazki otwarte, wymienione sa, jako jeden z kilku jej typow.
                                  • triismegistos Re: na bazie tego pseudo-wyzszego rozwoju 04.07.13, 17:16
                                    Poliamoria to dosłownie "wielomiłość". Niejako z definicji seks bez uczuć poza związkiem nie pasuje.
                                    To, że ludzie mają ogromną tendencję do upraszania to insza inszość.
                                    • fuzja.jadrowa Re: na bazie tego pseudo-wyzszego rozwoju 04.07.13, 17:40
                                      No ale wlasnie wg definicji zwiazku otwartego w Wiki, takie uklady moga, ale nie musza byc oparte wylacznie na seksie.

                                      Czyli w zwiazku otwartym, oprocz seksu, mozesz nawet zakochac sie w kims spoza stalego ukladu, ale nie zyjecie wszyscy razem "na kupie".

                                      Open relationships/open marriages, where participants may have sexual liaisons with others not within their core group of partners. Some open relationships may be open only sexually, while exclusive emotionally.
                • stephanie.plum Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 13:37
                  ależ ja uważam, że istnieje hierarchia związków, i wcale się tego nie wstydzę.
                  na szczycie hierarchii są związki, w których dwie osoby kochają się wzajemnie i najważniejsze jest dla nich poznawanie drugiej osobystanie na straży jej szczęścia i wzmacnianie jedności, pogłębianie zaufania,
                  no wiem, że to brzmi górnolotnie, ale co ja poradzę - bottomline - chodzi o to, żeby priorytetem była wspólnota i żeby opierało się to na decyzji, i żeby tej decyzji się w sposób dojrzały trzymać mimo nie zawsze pomyślnych emocjonalnych wiatrów.

                  dopiero poniżej w tej chierarchii stoją związki, których podstawą jest chwilowe zrymowanie się emocji i chęci, ale decyzją obojga pozostaje szukanie przede wszystkim osobistej satysfakcji, dążenie do własnego spełnienia, i jeżeli do niego akurat potrzebna jest bliska interakcja z osobą trzecią, to w nią wchodzi, niespecjalnie przejmując się tym, czy nie rani w ten sposób nieswoich uczuć.

                  mówię tu o dwóch modelach związków, i owszem uważam, że para która aspiruje - w miarę możliwości - do pierwszego modelu będzie miała związek pełniejszy i bogatszy, niż para, która z różnych względów opstaje przy modelu drugim.

                  co zaś do Salomona, to wybacz, ale JA nie chciałabym cofnąć się do czasów, ani do kultury, gdzie król mógł mieć trzysta żon i tysiąc nałożnic, więc nie zamierzam się na ten przykład powoływać ani uważać go za normę.
                  zresztą, czy jemu współcześni po cichu nie mówili na niego brzydko, tego nie wiemy...
                  • sumire Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 13:57
                    wątpliwe, by mówili, ponieważ wówczas poligamia - szczególnie w wykonaniu męskim - nie była niczym wyjątkowym ani wtedy, ani w kolejnych stuleciach. to jest produkt cywilizacji.

                    problem w tym, że bardzo trudno jest mówić o jakiejkolwiek hierarchii związków, ponieważ każdemu pasuje coś innego. jeśli ludzie są szczęśliwi w układzie, jaki ze sobą ustalili, to fantastycznie, niezależnie od tego, co inni o tym układzie sądzą i gdzie w swojej hierarchii go klasyfikują. swego czasu żyłam w związku raczej luźnym. nasłuchałam się mnóstwa pełnych współczucia, troski i/lub pogardy komentarzy i do tej pory się zastanawiam, czemu ci ludzie sądzili, że mieli prawo moje wybory oceniać.
                  • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 14:07
                    stephanie.plum napisała:

                    > ależ ja uważam, że istnieje hierarchia związków, i wcale się tego nie wstydzę.
                    > na szczycie hierarchii są związki, w których dwie osoby kochają się wzajemnie i
                    > najważniejsze jest dla nich poznawanie drugiej osobystanie na straży jej szczę
                    > ścia i wzmacnianie jedności, pogłębianie zaufania,

                    Zgadzam się w 99%. Wyjęłabym tylko to nieszczęsne "dwie" dotyczące liczby osób.

                    >
                    > dopiero poniżej w tej chierarchii stoją związki, których podstawą jest chwilowe
                    > zrymowanie się emocji i chęci, ale decyzją obojga pozostaje szukanie przede ws
                    > zystkim osobistej satysfakcji, dążenie do własnego spełnienia, i jeżeli do nieg
                    > o akurat potrzebna jest bliska interakcja z osobą trzecią, to w nią wchodzi, ni
                    > especjalnie przejmując się tym, czy nie rani w ten sposób nieswoich uczuć.

                    Dobrze, ale skad założenie, że związki poliamoryczne tak działają? Albo otwarte, bo odnoszę wrażenie, ze w tym wątku są mylone.
                    • stephanie.plum Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 14:53
                      aaa...
                      ile osób potrzeba do związku?
                      • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 15:40
                        Tyle, ile wszyscy zainteresowani uznają za stosowne. Ja osobiście nie chciałabym żyć w związku poliamorycznym, ale nie neguję, że są tacy, którym się to sprawdza.
                  • female.pl Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 16:17
                    "co zaś do Salomona, to wybacz, ale JA nie chciałabym cofnąć się do czasów, ani do kultury, gdzie król mógł mieć trzysta żon i tysiąc nałożnic, więc nie zamierzam się na ten przykład powoływać ani uważać go za normę."

                    Krol Salomon to moze i mial 300 zon ale czy te wszystkie zony mialy mozliwosc niewyjscia za maz za Salomona? Ano nie mialy. Taka prawda, ze przyklad malzenstw politycznych czy zabezpieczajacych sukcesje tronu jest nieodpowiednim przykladem.
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 15:07
                    Pisałaś o jakimś niesprecyzowanym 'kiedyś'. Tak, ludzię mają tendencję do idealizowania przeszłości.
                    Poliamoria, otwarte związki, zdrady sekretne, romanse zawsze istniały i temu miał służyć mój przykład z bardzo dawnej 'dawności'. Choć ideał romantycznej miłości propagowanej przez Hollywood kreuje inny model. (ale wiesz, to kino)

                    Nic dziwnego, że stawiasz najwyżej w hierarchii związek monogamiczny (zapewne hetero;>) - taka jest bowiem ogólnie przyjęta społecznie hierarchia - takie poglądy są najbezpieczniejsze, bo głównonurtowe.
                    • stephanie.plum Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 15:38
                      taaak, przed wybraniem sobie poglądów dla bezpieczeństwa sprawdziłam, które są najpopularniejsze, i te wyznaję, bom tchórzliwa jednostka.

                      hahaha.
                      to tyle bajeczek,
                      gdy jednak chodzi o życie, uważam, że człowiek który traktuje poważnie przysięgę miłości i wierności aż do śmierci, i mimo to ją składa, ryzykuje najwięcej. to jest dowodem odwagi, nie zaś kopulacja w różnych konfiguracjach.

                      no ale słowo odwaga ma różne chyba znaczenia, jeśli wierzyć doniesieniom portali internetowych, odważny jest ten, kto publicznie pokaże goły zadek.
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 15:53
                        Sprowadzasz miłość do kopulacji?

                        Dla mnie miłość to coś więcej - zrozumienie, przeżywanie wspólnie wielu rzeczy (książek, filmów, muzyki, myśli). Seks jest istotny, owszem - bo z partnerem/ką którego/ą się kocha ma wymiar duchowy, ale są też inne ważne kwestie.

                        A seks z innym partnerem (np. dla mnie) to takie wyładowanie energii seksualnej bez zobowiązań, gdy mój partner jest daleko.
                        • stephanie.plum Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 16:07
                          czy sprowadzam miłość do kopulacji?

                          nie, sprowadzam do niej "wyładowywanie energii seksualnej bez zobowiązań".

                          zresztą nie wiem, czy coś takiego jak wyładowywanie energii seksualnej bez zobowiązań w ogóle istnieje w świecie ludzi świadomych.
                          bo owo wspólne wyładowywanie wymaga zbliżenia się do siebie, a wtedy zawsze jakieś zobowiązanie powstaje - choćby, nie wiem, rewanżu, kiedy z kolei daleko będzie stały partner innego partnera...?

                          ale pewnie te pytania odbierasz jako wyraz niezrozumienia oraz braku akceptacji ze strony wyznawczyni poglądów głównonurtowych, więc w sumie nie musisz odpowiadać, nie pogniewam się
                          :~)
                          • stokrotka_a Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 16:22
                            stephanie.plum napisała:

                            > zresztą nie wiem, czy coś takiego jak wyładowywanie energii seksualnej bez zobo
                            > wiązań w ogóle istnieje w świecie ludzi świadomych.

                            Ludzie świadomi to brzmi dumnie, ale w samym akcie seksualnym świadomość raczej przeszkadza. ;-)

                            > bo owo wspólne wyładowywanie wymaga zbliżenia się do siebie, a wtedy zawsze jak
                            > ieś zobowiązanie powstaje - choćby, nie wiem, rewanżu, kiedy z kolei daleko będ
                            > zie stały partner innego partnera...?

                            Akt seksualny może być rewanżem sam w sobie (rozkosz za rozkosz) i wcale nie musi rodzić zobowiązań.
                      • grzeczna_dziewczynka15 A co do poglądów 04.07.13, 15:56
                        Poczytaj Bourdieu;)
                        Oczywiście, że nie wybrałaś sobie poglądów, takie ja ma większość świadomie. Mimo woli je wchłonęłaś. Odniesienie się krytyczne do tego, co reprezentuje większość, w sensie refleksji własnej, oceny i ewnetualności wykluczenia w imię obrony własnego zdania - jest dla mnie odwagą. Może dla Ciebie pokazanie gołego zadka jest - ale to nie jest nic, co wymaga odwagi.

                        Chyba nie chadzaz do sauny, albo na plażę dla nudystów;)
                        • stephanie.plum Re: A co do poglądów 04.07.13, 16:33
                          rozumiem, że Ty Bourdieu czytałaś; mam nadzieję, że też zrozumiałaś przekaz, bo ze zrozumieniem mojego poprzedniego posta widzę pewne problemy.

                          gdzie ja piszę, że ukazanie zadka uważam za odważne, hę?
                          i skąd wniosek, że do sauny nie chadzam? no dobrze, że nie wysnułaś jeszcze wniosków na temat wyglądu mojej nocnej bielizny albo innych.

                          pozwól sobie powiedzieć, że jeżeli ja nie mogłam wybrać poglądów świadomie, tylko je mimowolnie wchłonęłam, to ta sama zasada dotyczy również Ciebie i twoich poglądów. bo nie są one ani tak oryginalne, ani tak "mniejszościowe" by nie można było po prostu ich wchłonąć.

                          można odnosić się krytycznie do tego, co reprezentuje większość, dzisiaj w naszych szerokościach geo niespecjalna to odwaga.
                          postawa to godna szacunku, gdy robi się to w imię czegoś ważnego. wartościowego. spore pole do popisu w krajach arabskich.
                          można też po prostu starać się epater le bourgeois, jeśli ktoś ma taką chęć. hobby jak inne.
                          • grzeczna_dziewczynka15 Re: A co do poglądów 05.07.13, 11:56
                            No zdaję sobie sprawę, że i ja wchłonęłam poglądy poprzez środowisko, lektury itd.
                            Różnica jest taka, że ja nie uważam moich poglądów na prywatne sprawy za lepsze, podczas gdy Ty odnosisz się lekceważąco do ludzi, którzy nie podzielają Twoich poglądów.

                            Tak, moje poglądy nie są "oryginalne", zdaję sobie sprawę, ale nie o "oryginalność" chyba w poglądach chodzi, ale raczej o kierowanie się tym, co uważa się za słuszne. Jednak, na polskie standardy, jako że tu u nas bardzo lubimy jednakowość i narzucanie 'jednej oczywistej prawdy', moje poglądy należą do malutkiej mniejszości - wg mnie niestety.

                            Co do 'gołego zadka' - napisałaś, że pokazanie go nie jest dla Ciebie wyrazem odwagi. Rozumiem, że zakładasz, że są ludzie, którzy uważają, że jednak jest. Tylko nie rozumiem, jak owo "pokazywanie gołego zadka" ma się do rzeczy w związku z tematem. Ale skoro go zaczęłaś, to co, w saunie 'pokazujesz goły zadek', czy nie?:)
                      • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 16:09
                        Ale skąd założenie, że poliamoryści nie traktują poważnie przysięgi o miłości i wierności?
                        • stephanie.plum Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 16:58
                          ja nic nie zakładam, odpowiadam na to, co widzę w wypowiedzi założycielki wątku - postulaty żeby otworzyć związek, a wtedy zdrad nie będzie i zapanuje szczęśliwość - oraz odpowiadam tutaj konkretnie Grzecznej, która wyraźnie pisze o "wyładowywaniu energii seksualnej bez zobowiązań" z "innym partnerem".
                          sama widzisz.

                          bo fakt, że ja osobiście nie znam żadnej grupy poliamorystów, która w szczęściu i wierności oraz niezmienionym składzie świętowała 65 lecie związku, a małżeństwa takie znam, niczego oczywiście nie dowodzi.
                          • stokrotka_a Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 17:11
                            stephanie.plum napisała:

                            >> bo fakt, że ja osobiście nie znam żadnej grupy poliamorystów, która w szczęściu
                            > i wierności oraz niezmienionym składzie świętowała 65 lecie związku, a małżeńs
                            > twa takie znam, niczego oczywiście nie dowodzi.

                            Z pewnością znasz "wiekowe" małżeństwa, ale co do ich szczęścia nie możesz być chyba pewna. Na pewno o ich wierności przez te 65 lat nie możesz mieć zielonego pojęcia.
                          • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 17:13
                            Cóż, po pierwsze poliamoryści raczej się nie afiszują, wiec możesz znać takich ludzi i i nich nie wiedzieć :)
                            Ale szczerze mówiąc i mnie to wydaje się mało prawdopodobne. Po pierwsze dlatego, że takie związki są dużo trudniejsze do utrzymania, więc szansa na długoletnie i szczęśliwe pożycie jest mniejsza niż w przypadku tradycyjnych.
                            Po drugie jakoś tak się składa, że grawitujemy do ludzi o podobnych poglądach. Moje podejście do związków jest mało typowe, ale wśród moich [przyjaciół wielu ludzi je podziela, albo przynajmniej rozumie i się nie dziwi. Ty masz poglądy raczej konserwatywne, więc oczywistym jest, że w Twoim otoczeniu jest wiecej ludzi o takich poglądach.
                            A na marginesie od siebie dodam, że traktowanie otwartych związków, czy poliamorii jako remedium na zazdrość to kompletna bzdura i skrajnie niedojrzałe podejście.
                            Kolejność jest odwrotna, najpierw trzeba sobie poradzić z tymi uczuciami, a dopiero później można choćby rozważać takie opcje.
                            • stephanie.plum Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 20:43
                              niegłupie, co piszesz.
                              :~)
                          • grzeczna_dziewczynka15 Re: nowa moda? hahaha 05.07.13, 12:01
                            Ale wyładowanie seksualnej energii bez emocji nie jest poliamorią. Poliamoria, jak sama nazwa wskazuje, to kochanie więcej, niż jednej osoby.
                          • grzeczna_dziewczynka15 Re: nowa moda? hahaha 05.07.13, 12:08
                            Ja znam osobę, która żyje w poliamorycznym związku - ma dwóch 'mężów'. W sumie męża i konkubenta ze względu na prawo;) Od 15 lat chyba. Nie wiem, czy są sobie "wierni" w standardowo rozumiany sposób, ale sprawiają wrażenie szczęśliwych.

                            Btw, dlaczego słowo "wierność" ma zakładać wierność organów płciowych;> Skąd ta obsejsa sprowadzania miłości do seksu? Dla mnie wierność oznacza więcej - np. traktowanie kogoś z szacunkiem, brak potrzeby podważania tego, co robi partner/ka, ośmieszania przy ludziach (często zaobserwowane w małżeństwach o długim stażu), odnoszenia się do siebie z miłością, nie irytacją, wspieranie tego, co robi partner/ka itd.
              • stokrotka_a Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 13:42
                stephanie.plum napisała:

                > no. i na tym właśnie polega normalna ludzka słabość.

                Słabość ta może być siłą. Zależy jak się na problem spojrzy.

                > która często - z różnych powodów - nie pozwala ludziskom odkryć, jak bardzo kol
                > orowa i ciekawa może być ta ewolucyjnie głupia monogamia. czy też - monoamoria

                Kolorowość i ciekawość to pojęcia względne. Nie jest możliwe zaprogramowanie ludzi na posiadanie jedynie slusznych poglądów i na jedynie słuszne zachowania.
                • stephanie.plum Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 13:56
                  stokrotka_a napisała:

                  >
                  > Nie jest możliwe zaprogramowanie ludzi na posiadanie jedynie slusznych poglądów i na jedynie słuszne zachowania.

                  oootóż to. więc będą i tacy, którzy przysięgają ukochanemu miłość i wierność aż do śmierci, a potem trzymają się tego, ile sił.
                  i tacy, którzy wierzą w Boga.
                  a nawet tacy, którzy robią jedno i drugie...
                  • stokrotka_a Re: nowa moda? hahaha 03.07.13, 14:05
                    stephanie.plum napisała:

                    > oootóż to. więc będą i tacy, którzy przysięgają ukochanemu miłość i wierność aż
                    > do śmierci, a potem trzymają się tego, ile sił.

                    No i bardzo dobrze. Gdyby wszczyscy byli tacy sami, to nudno by było. :-)

                    > i tacy, którzy wierzą w Boga.
                    > a nawet tacy, którzy robią jedno i drugie...

                    Tzn. co robią? Wierzą i są wierni? A może wierzą i są niewierni? To drugie chyba częściej. ;-)
      • viviene Re: nowa moda? hahaha 04.07.13, 22:37
        stephanie.plum napisała:

        > raczej nowe słowo na określenie zjawiska starego jak świat.
        >
        > tyle, że dawniej ludzie byli najwyraźniej mniejszymi hipokrytami i potrafili mó
        > wić otwarcie, że król jest nagi.
        > teraz okazuje się, że normalna, ludzka słabość to wspaniała poliamoria.

        O tym samym pomyślałam...dziś wszystko można ładnie nazwać usprawiedliwiając swoje postępowanie, co za cudowne czasy nastały:)
        • triismegistos Re: nowa moda? hahaha 05.07.13, 07:22
          Hm, a co w poliamorii jest do usprawiedliwiania?
    • 2szarozielone Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 12:42
      Każdy ma prawo sobie organizować życie erotyczne i uczuciowe jak chce. tylko najlepiej jest przy tym nikogo nie ranić. A przy takim rozumieniu poliamorii łatwo. No bo przecież jesli załozymy, ze to ta dojrzalsza forma panowania nad zazdrością, wszechogarniajacej miłości, braku zaborczości, kompleksów (no nowy wspaniały świat po prostu, przeciez Huxley opisywał m.in. taki wlasnie model zwiazków erotycznych) - to nie powinnismy słuchac narzekań partnera, że mu z tym jednak źle, skamlenia zony naszego wyzwolonego kochanka, czy zwracać uwagi na krzywe spojrzenia dziewczyny naszej dziewczyny, albo histeryczne wybuchy zazdrości u niedawno poderwanej zdobyczy... Dorosną-zrozumieją. chcącemu nie dzieje sie krzywda. A jak sie nie spodoba - droga wolna. W końcu wszystko jest płynne i zmienne. Dzieki dojrzałej osobowości i ugruntowanej pewnosci siebie, rozstanaia nie bolą, Zawsze jest się kim pocieszyć. Ważne, ze nas już zdrada nie boli. Co za ulga :)
    • light_in_august Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 12:44
      Oczywiście każdemu wg potrzeb, dlatego nie neguję, że ktoś może mieć takie oczekiwania wobec związków i czuć się w tym dobrze. Ja jestem zwolenniczką seryjnej monogamii - nie bardzo wierzę, że można tworzyć ten sam szczęśliwy i satysfakcjonujący związek przez 60 lat, ale fatalnie czułabym się w związku z kilkoma osobami lub w związku z partnerem, który jest w kilku związkach jednocześnie. Zazdrość i chęć "posiadania na wyłączność" jest jednak jakoś tam biologicznie uzasadniona i ja się jak najbardziej temu poddaję.
      • stokrotka_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 13:48
        light_in_august napisała:

        > Zazdrość i chęć "posiadania na wyłączność" jest jednak jakoś tam biologicznie uzas
        > adniona i ja się jak najbardziej temu poddaję.

        Biologiczne uzasadnienie dotyczy tylko okresu wychowywania potomstwa.
        • jeriomina Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 15:33
          stokrotka_a napisała:
          >
          > Biologiczne uzasadnienie dotyczy tylko okresu wychowywania potomstwa.

          Ciekawe zatem dlaczego ta zazdrość występuje też w związkach nie posiadających potomstwa ani nawet nie mających w planach tegoż posiadania? Chyba jednak o coś bardziej tu chodzi, skoro wierność i lojalność wobec partnera to taki czuły punkt dla wielu osób.
          • stokrotka_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 15:45
            jeriomina napisała:

            > Ciekawe zatem dlaczego ta zazdrość występuje też w związkach nie posiadających
            > potomstwa ani nawet nie mających w planach tegoż posiadania? Chyba jednak o coś
            > bardziej tu chodzi, skoro wierność i lojalność wobec partnera to taki czuły pu
            > nkt dla wielu osób.

            Chodzi o to, że zazdrość ma uzasadnienie zarówno biologiczne jak i kulturowe.
    • urko70 Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 12:52
      vivian_reims napisała:

      > Chętnie wysłuchałabym Waszych opinii.

      Jeśli Zośka, Maryśka, Marian, Stefan i Zygmuś chcą współżyć ze sobą to ich sprawa, niech sie dogadują co do tego kto kiedy z kim, kto się gździ a kto myje kabinę prysznicową i kto czyje dzieci odprowadza do przedszkola..., a kto ze swoich zarobków kupuje kolejny raz w tym miesiącu tornister bo pozostali rodzice wychowują bezstresowo swoje dzieci.
      To ich sprawa i sprawa ich dzieci, które wejdą w dorosłe życie z takimi wzorcami.

      Problem zacznie się kiedy takie grupki zaczną się domagać powszechnej akceptacji, praw, zrównania z normalnymi związkami.
      • triismegistos Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 14:09
        Chętnie poczytam jakiż to problem się zacznie.
    • sumire Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 12:54
      każdemu podług potrzeb.
      inna sprawa, że w takich przypadkach teoria lubi rozmijać się z praktyką i wspaniały otwarty związek kończy się płaczem i zgrzytaniem zębów. acz nie przeczę, że są osoby, którym to pasuje. są też etapy w życiu, w których to jest ok, wiem po sobie. natomiast spędzać tak całego życia raczej bym nie chciała.
      • triismegistos Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 14:15
        Nie myl poliamorii z otwartymi związkami.
    • rekreativa Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 13:22
      Niech sobie każdy tworzy takie miłosno-erotyczne układy, jakie pasują jemu i jego partnerom pod warunkiem, że nie krzywdzi innych.
      Natomiast zakładanie, że związek otwarty świadczy o jakiejś większej dojrzałości i stawia osoby w nim będące wyżej od monogamistów jest wyssaną z palca bzdurą.

      Cytat z Ciebie:
      "Nie tylko że znikną wtedy powody do bezustannej podejrzliwości, lęków.. ale życie stanie się bardziej kolorowe. Oczywiście życie w takiej sieci powiązań wymaga pewności siebie i wyzbycia się kompleksów. "

      Sugerujesz, że osoby w związkach monogamicznych żyją w ciągłym lęku i podejrzliwości, są niepewne siebie i pełne kompleksów. To raz.
      Dwa: sugerujesz, że do prowadzenia kolorowego, ciekawego życia konieczne jest posiadanie wielu partnerów seksualnych i to w jednym czasie.
      Sorry, ale jest to, mówiąc krótko i dosadnie tak głupie, że aż śmieszne.
      • arandano Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 06.07.13, 13:03
        ojej no, nie widzisz, ze ten post jest napisany tak ewidentnie biznesowo..
        zwiekszyc mial czytelnictwo newsweeka. sposob totalnie cwanie darmowy. chyba, ze wydawca gazety wydaje tez newsweeka.
        moznaby tez sprobowac rozwazyc opcje masonow, finansujacych ten "ruch spoleczny", dla sobie tylko wiadomych celow .DDD
        vivian, a jakie twoje wynagrodzenie bylo?
        powiedz, wypada choc troche wyjasnic dyskutantom, ze dali sie naciac na realizacje twoich celow kompletnie za darmo.)))))))))
    • triismegistos Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 13:45
      Szczerze? Poliamoria nie jest dla mnie. Mam małe i ciasne serduszko i nie zmieści się w nim miłość do więcej niż jednego człowieka.
      Ponadto takie układy wymagają niezłej dyscypliny wewnętrznej u każdej z zainteresowanych stron i łatwo się rozpadają, a jak już się rozpadają do z hukiem.
      No, chyba, że wszystkich zainteresowanych łączy seks, przyjaźń, sympatia itepe, ale nie miłość, wtedy się da.
      • 2szarozielone Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 13:48
        Piekna sygnaturka ;)
      • stokrotka_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 13:52
        triismegistos napisała:

        > Szczerze? Poliamoria nie jest dla mnie. Mam małe i ciasne serduszko i nie zmieś
        > ci się w nim miłość do więcej niż jednego człowieka.

        Naprawdę? Czyli jeśli kochasz faceta, to przyjaciółki już nie dasz rady?
        • rekreativa Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 14:15
          Ale miłość do faceta jest inna niż do przyjaciółki (jeśli mowa o osobie hetero).
          A tu chodzi o obdarzanie tym samym rodzajem uczuć kilku osób jednocześnie.
          Naprawdę wierzysz w to, że można kilka osób jednocześnie obdarować tą samą ilością czułości, troski, sympatii i pożądania? Bo ja czegoś takiego nie widziałam, szczerze mówiąc.
          Widziałam otwarte układy, ale prędzej czy później ktoś się z nich zawsze wymiksowywał i to raczej w emocjonalnie gwałtowny sposób.
          • stokrotka_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 14:23
            rekreativa napisała:

            > Ale miłość do faceta jest inna niż do przyjaciółki (jeśli mowa o osobie hetero).

            Tris nie napisała nic o różnych miłościach.

            > A tu chodzi o obdarzanie tym samym rodzajem uczuć kilku osób jednocześnie.

            To kilkorga dzieci nie można kochać jednocześnie? I kilku przyjaciół też nie?

            > Naprawdę wierzysz w to, że można kilka osób jednocześnie obdarować tą samą iloś
            > cią czułości, troski, sympatii i pożądania? Bo ja czegoś takiego nie widziałam,
            > szczerze mówiąc.

            Co do tej samej ilości to nie wiem, bo jak zmierzyć ilość czułości, troski i sympatii? Ale na pewno wiem, że można kochać jednocześnie kilka osób. Pożądanie to nie miłość.

            > Widziałam otwarte układy, ale prędzej czy później ktoś się z nich zawsze wymiks
            > owywał i to raczej w emocjonalnie gwałtowny sposób.

            Nic dziwnego, tyllko że to nie o miłość chodzi a o pożądanie właśnie czy potrzebę wyłączności seksualnej. W miłości oderwanej od seksu nie ma potrzeby wyłączności (wyłączając oczywiście patologie).
            • urko70 Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 14:38
              stokrotka_a napisała:

              > Nic dziwnego, tyllko że to nie o miłość chodzi a o pożądanie właśnie czy potrze
              > bę wyłączności seksualnej. W miłości oderwanej od seksu nie ma potrzeby wyłączn
              > ości (wyłączając oczywiście patologie).

              A ja myślę, że chodzi o cały pakiet miłość, pożądanie, wspólnota, bezpieczeństwo, wyłączność, wychowywanie dzieci etc.
              Jakoś tak już jest, że ta miłość to właśnie wiąże się z seksem, ale jesli komus sie nie wiąze to może kochać cały świat.
            • rekreativa Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 15:47
              Rozumiem, o czym mówisz, tylko że ja z kolei zrozumiałam, że w tym wątku rozmawiamy o związkach i układach uczuciowo-seksualnych, a nie platonicznych seksualnie.
              Bo bez pożądania seksualnego w tle to jasne, można kochać, jak urku zauważył, cały świat.
              • stokrotka_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 15:53
                Okazuje się, że z pożądaniem też można, tylko że nie każdy może. Wyłączność seksualna jest co prawda uwarunkowana bilogicznie, ale chyba bardziej kulturowo. Przecież całe nasze wychowanie polega na wpajaniu od dziecka wzorców wyłączności i zazdrości.
                • rekreativa Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 16:08
                  Mi się wydaje, że z pożądaniem też można, jeśli wszystkie zaangażowane w układ osoby dosyć luźno emocjonalnie do siebie podchodzą. Czyli jest pożądanie, jest sympatia, ale nikt się w nikim nie kocha.
                  W układach, gdzie choć jedna osoba zakocha się w innej, to się pojawi i zazdrość i uczucie krzywdy i żalu (bo tamten się dłużej kochał z tą drugą, albo częściej z nią rozmawia, albo się spotkali na kawie beze mnie, albo coś tam coś tam).
                  Ludzi, którzy nawet będąc mocno zaangażowanymi tak emocjonalnie jak seksualnie, nie odczuwają zazdrości czy żalu, że jeszcze ktoś trzeci kradnie im czas z ukochanym jest strasznie mało. Szczególnie w naszej kulturze, która, jak słusznie zauważyłaś, jest nastawiona na monogamiczne relacje z wyłącznością i seksualną i uczuciową.
                  Aczkolwiek, jak czytałam, nawet w kulturach, gdzie poli związki istnieją historycznie, np. w krajach arabskich, żony walczą między sobą o względy męża i są zazdrosne o siebie nawzajem. Bo taki mężczyzna, nawet gdy prawo i obyczaj mu nakazuje spędzać tyle samo czasu z każdą z żon, to jednak ma swoją ulubienicę i pozostałe potrafią to wyczuć. I wcale im to nie jest obojętne.
                  • stokrotka_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 16:19
                    rekreativa napisała:

                    > Aczkolwiek, jak czytałam, nawet w kulturach, gdzie poli związki istnieją histor
                    > ycznie, np. w krajach arabskich, żony walczą między sobą o względy męża i są za
                    > zdrosne o siebie nawzajem. Bo taki mężczyzna, nawet gdy prawo i obyczaj mu naka
                    > zuje spędzać tyle samo czasu z każdą z żon, to jednak ma swoją ulubienicę i poz
                    > ostałe potrafią to wyczuć. I wcale im to nie jest obojętne.

                    W krajach arabskich "poli" działa tylko w jedną stronę, więc to dość szczególna sytuacja. A ja czytałam, że naukowcy zbadali takie plemiona, w których zazdrość i wyłączność seksualnanie istnieją, ponieważ dzieci wychowywane są wspólnie (zbiorowo), a seks nie jest obwarowany zakazami monogamicznymi ani w przypadku kobiet, ani mężczyzn.
    • six_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 14:08
      >Dla mnie - podobnie jak dla kilku osób, których opinie przedstawiono w tym artykule – życie w takiej sieci związków jest bardzo atrakcyjne.

      a już tego spróbowałaś czy tak sobie fantazjujesz? bo sieć partnerów to ja jeszcze ogarniam, ale jak ci partnerzy mają rodziny i ta sieć obejmuje cały ten pie...ik, to się wykończyć można w tydzień.
      • stokrotka_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 14:13
        six_a napisała:

        > a już tego spróbowałaś czy tak sobie fantazjujesz? bo sieć partnerów to ja jesz
        > cze ogarniam, ale jak ci partnerzy mają rodziny i ta sieć obejmuje cały ten pie
        > ...ik, to się wykończyć można w tydzień.

        A czy sieć musi obejmować wszystko, co jest związane z tymi partnerami? Sieć można zbudować z wybranych węzłów połączonych między sobą.
        • six_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 14:28
          > A czy sieć musi obejmować wszystko, co jest związane z tymi partnerami? Sieć mo
          > żna zbudować z wybranych węzłów połączonych między sobą.

          można. powodzenia.
          • stokrotka_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 14:50
            Ja sieci nie tworzę, ale dzięki.
            • six_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 15:58
              no to może planujesz, bo chyba w jakimś celu zadajesz pytania? czy niekoniecznie?
              • stokrotka_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 16:23
                Wiesz, myślę, że zadawanie pytań może wiązać się z rozważaniem problemu bez związku z planowanymi działaniami, co właśnie czynię (bez związku). ;-)
                • six_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 17:13
                  supcio.
                  • stokrotka_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 17:37
                    słodziaczek z ciebie! ;-)
        • jeriomina Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 15:39
          Polecałabym takiej sieci bycie w stałym kontakcie z wenerologiem. Aha, te brednie o gumach wszechzabezpieczających przed wszystkim to radzę może dzieciom na dobranoc opowiadać.
          • stokrotka_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 15:49
            jeriomina napisała:

            > Polecałabym takiej sieci bycie w stałym kontakcie z wenerologiem. Aha, te bredn
            > ie o gumach wszechzabezpieczających przed wszystkim to radzę może dzieciom na d
            > obranoc opowiadać.

            Nic na to nie poradzisz. Istnienie sieci jest faktem, a sieć wcale nie musi ograniczać się do teraz. Sieć może być i bywa rozciągnięta w czasie (partnerzy i partnerki seksualne przed). A zatem każdy powinien być w kontakcie z wenerologiem (oprócz dziewic poślubionych Chrystusowi).
            • jeriomina Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 15:55
              Też prawda. Sypiając z kimś, sypia się ze wszystkimi jego poprzednimi partnerami. Takie życie :)
              • krytyk-systemu-edukacji Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 16:51
                > Też prawda. Sypiając z kimś, sypia się ze wszystkimi jego poprzednimi partnerami.

                Ale to implikuje stosunki homoseksualne. :/
          • triismegistos Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 15:49
            Bo jak wiemy lepiej od gumy zabezpiecza seks dopiero na piątej randce ;)
            • stokrotka_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 15:56
              Ja myślę, że nie na piątej, a po zbadaniu przez wenerologa, odbyciu kwarantanny pod nadzorem (coby w międzyczasie nie doszło do zakażenia potencjalnego partnera, bo nie można chyba wykryć natychmaist po zakażeniu) i ponownym badaniu zakończonym wydaniem certyfikatu. Wtedy to już można się oddać namiętności. ;-)
              • jeriomina Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 16:04
                Możecie się śmiać, proszę bardzo. Ja nie ustalałam nigdy liczby randek, którą muszę odbyć, jeśli o to chodzi. Natomiast śmiać się z fobii wenerologicznej też można do czasu, gdy się pewnego pięknego dnia idzie po wyniki badań i znajduje się coś z wynikiem dodatnim.
          • sumire Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 15:52
            a iloma wrednymi chorobami człowiek może zarazić się, korzystając z bankomatu albo jeżdżąc komunikacją miejską...
            • jeriomina Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 16:00
              Przypomina mi się ten dowcip - "Panie doktorze, czy można się zarazić chorobą weneryczną, korzystając z toalety publicznej?" "Można ale są przyjemniejsze sposoby" :D
              Tak serio, to wydaje mi się, że dobrze mieć po prostu świadome podejście do tych spraw. W krajach anglosaskich ludzie biegają co najmniej raz na pół roku się badać, tamtejsi celebryci mówią o tym publicznie, w naszym kraju wciąż mówi się o tym za mało i za mało uświadamia się zwłaszcza młodzież. Wszyscy trzęsą się przed zajściem w ciążę, podczas gdy IMO to akurat najzdrowsze ze wszystkich "powikłanie" kontaktów seksualnych ;-)
              • krytyk-systemu-edukacji Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 17:00
                > Przypomina mi się ten dowcip - "Panie doktorze, czy można się zarazić chorobą
                > weneryczną, korzystając z toalety publicznej?" "Można ale są przyjemniejsze sposoby" :D

                Jeriomina, uwierz mi, że ten dowcip powinien mieć na końcu: „Można, ale są przyjemniejsze miejsca”. ;)
                • jeriomina Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 17:03
                  Ok, może być i tak ;-)
              • kino.mockba Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 17:34
                > Tak serio, to wydaje mi się, że dobrze mieć po prostu świadome podejście do tyc
                > h spraw. W krajach anglosaskich ludzie biegają co najmniej raz na pół roku się
                > badać, tamtejsi celebryci mówią o tym publicznie, w naszym kraju wciąż mówi się
                > o tym za mało i za mało uświadamia się zwłaszcza młodzież.

                U nas o wielu badaniach się mówi za mało i akurat wenerycznych nie uznałabym za najistotniejsze.
            • female.pl Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 16:05
              "a iloma wrednymi chorobami człowiek może zarazić się, korzystając z bankomatu a
              > lbo jeżdżąc komunikacją miejską..."

              zalezy co wkladasz do bankomatu i z kim kopulujesz w tramwaju;)
    • triismegistos I jeszcze moje trzy grosze... 03.07.13, 15:59
      ... bo wszystkim się pomerdały pojęcia.
      Poliamoria nie jest jednoznaczna ze związkami bez wyłączności seksualnej. Poliamoria to związki, w których są wiecej niż dwie osoby. Niekoniecznie musi to oznaczać sypianie z kimkolwiek spoza układu.
      • krytyk-systemu-edukacji Re: I jeszcze moje trzy grosze... 03.07.13, 16:55
        > ... bo wszystkim się pomerdały pojęcia
        > Poliamoria nie jest jednoznaczna ze związkami bez wyłączności seksualnej. Poliamoria
        > to związki, w których są wiecej niż dwie osoby. Niekoniecznie musi to
        > oznaczać sypianie z kimkolwiek spoza układu.

        Jeszcze trochę i trudniej się będzie połapać w typach relacyj niż w gatunkach muzyki elektronicznej. :/
        • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 03.07.13, 16:58
          Ach, te piękne czasy, gdy jedynym problemem w odróżnianiu gatunków był podział na zwolenniczki Kelly Family i Beakstreat Boys!
          A tak na serio, to zanim się zacznie dyskusję, warto choć pobieżnie się dowiedzieć o czym się rozmawia, c'nie?
          • jeriomina Re: I jeszcze moje trzy grosze... 03.07.13, 17:03
            *Backstreet Boys. Pozdrawiam.
            • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 15:13
              Możliwe, nie upieram się :) Dla porządku możesz jeszcze skład wymienić :)
              • jeriomina Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 15:30
                Nie mogę, bo nie znam. Nazwy zespołów zwykle coś oznaczają w danym języku, zwracam jedynie uwagę na poprawną pisownię. Taki mój konik.
          • krytyk-systemu-edukacji Re: I jeszcze moje trzy grosze... 03.07.13, 17:12
            > A tak na serio, to zanim się zacznie dyskusję, warto choć pobieżnie się dowiedzieć
            > o czym się rozmawia, c'nie?

            Bez dwóch zdań! Kłopot w tym, że świat tzw. relacji jest coraz bardziej różnorodny i skomplikowany, trudno się w tym odnaleźć. Na przykład mój współlokator gnida, „mężczyzna” cierpiący na kompleks Piotrusia Pana, pozostaje obecnie w relacjach z co najmniej czterema kobietami – nie sądzę, żebym którąkolwiek z tych relacji był w stanie nazwać stosując nowoczesną terminologię. :)
      • fuzja.jadrowa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 03.07.13, 17:22
        Powaznie? Jakos nie zwrocilam uwagi, zeby wszystkim te dwa rodzaje ukladow sie pomylily.

        Spojrz, o czym dokladnie traktuje sam starter (i w ktora strone rozwinela sie czesc dyskusji): o "otwarciu zwiazku", wyzbyciu sie uczucia zazdrosci. Owszem, na przykladzie poliamorii, ale obydwa rodzaje ukladow ladnie tutaj pod tym wzgledem pasuja.

        Zafiksowalas sie na szczegolach technicznych dwoch ukladow, a przegapilas sedno.
        • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 03.07.13, 17:27
          Khem. Tytuł wątku brzmi "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach". Jakie sedno sprawy ja zgubiłam?
          • krytyk-systemu-edukacji Re: I jeszcze moje trzy grosze... 03.07.13, 17:33
            > Jakie sedno sprawy ja zgubiłam?

            Takie, że jesteś związana z więcej niż jedną osobą naraz. To, czy nazwiesz to polia-cośtam, związkiem otwartym, związkiem bez wyłączności seksualnej czy Bóg raczy wiedzieć, jak jeszcze, istoty rzeczy nie zmienia.
            • stokrotka_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 03.07.13, 17:35
              krytyk-systemu-edukacji napisał:

              > Takie, że jesteś związana z więcej niż jedną osobą naraz.

              No to przecież powszechne. Każdy niemal jest związany z wieloma osobami naraz.
              • six_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 03.07.13, 21:54
                >Każdy niemal jest związany z wieloma osobami naraz.
                to jest wątek o związkach romantycznych. po co w to plączesz związki przyjacielskie i jakiekolwiek inne?
                tym razem nie wyszedł offtop w religię? no sorry.
            • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 15:14
              krytyk-systemu-edukacji napisał:

              >
              > Takie, że jesteś związana z więcej niż jedną osobą naraz. To, czy nazwiesz to p
              > olia-cośtam, związkiem otwartym, związkiem bez wyłączności seksualnej czy Bóg r
              > aczy wiedzieć, jak jeszcze, istoty rzeczy nie zmienia.

              A jestem? Ooo, to nowość dla mnie. Ale czego to człowiek się z foruma nie dowie...
              • fuzja.jadrowa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 16:10
                > A jestem? Ooo, to nowość dla mnie. Ale czego to człowiek się z foruma nie dowie

                A krytyk pisal o tobie?
                • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 16:14
                  Z drzewka wynika, ze tak.
                  • fuzja.jadrowa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 16:31
                    Takie, że jesteś związana z więcej niż jedną osobą naraz. To, czy nazwiesz to polia-cośtam, związkiem otwartym, związkiem bez wyłączności seksualnej czy Bóg raczy wiedzieć, jak jeszcze, istoty rzeczy nie zmienia.

                    To moze nie sugeruj sie drzewkiem, a trescia. Bo dla mnie wynika z niej, ze - prawie lopatologicznie - probowal wytlumaczyc ci cos, czego wczesniej nie zrozumialas.

                    Nie podejrzewam, ze "jestes" oznacza tu: "ty, triis, osobiscie jestes". :)
                    • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 16:44
                      Ale związek otwarty wcale nie oznacza bycia w związku z kilkoma osobami, niezależnie czy traktować to personalne, czy nie.
                      Byłam w związku otwartym przez kilka lat, obecnie też w takim jestem i zapewniam, że związek i relacja była i jest tylko między nami obojgiem. Nijak się to nie ma do poliamorii.
                      • krytyk-systemu-edukacji Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 18:01
                        > Ale związek otwarty wcale nie oznacza bycia w związku z kilkoma osobami

                        Związek formalnie otwarty może i nie, natomiast w momencie, w którym z tej otwartości korzystasz (tzn. niekoniecznie Ty osobiście, Triismegistos, po prostu jakiś człowiek zaczyna korzystać), to niestety właśnie oznacza, przynajmniej dla większości społeczeństwa.

                        Tzw. seks bez zobowiązań to też forma związku, jak sądzę.
                        • stokrotka_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 18:09
                          krytyk-systemu-edukacji napisał:

                          > Tzw. seks bez zobowiązań to też forma związku, jak sądzę.

                          A dlaczego tak sądzisz? Czy to zonacza, że jeśli przespałam się z kimś jednorazowo albo nawet 3 razy tylko dla seksu, to byłam w związku? ;-)
                        • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 18:10
                          (Ciężko sobie wzdycham)
                          Owszem, związek otwarty może przerodzić się w poliamoryczny. Tak samo, jak kumpel z pracy może przerodzić się w męża, co nie oznacza z automatu, że praca w jednym miejscu oznacza związek.
                          (Ponowne ciężkie westchnienie)
                          Od kiedy to większość społeczeństwa niezobowiązujące pokanko uważa za związek?
                        • gree.nka Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 20:54
                          no ale skoro to jest tylko seks bez zobowiązań to co ma to przeszkadzać w związku który też jest niezobowiązujący ?
                          • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 21:04
                            Ale dlaczego niezobowiązujący?
                            • gree.nka Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 21:10
                              no niezobowiązujący , może będziemy a może nie - czas pokaże , więc taki seks z kimś rwnie niezobowiązującym również nie powinien mieć znaczenia czy wpływu na wcześniejszą relację skoro ona jest taka nie wiadomo jaka
                              • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 21:37
                                Nie rozumiem dlaczego zakładasz, że otwarte zwiazki poza tą jedną sprawą różnią się czymkolwiek od tradycyjnych?
                                Jestem w tej chwili w otwartym związku. Relacja nie jest "nie wiadomo jaka", mamy plany na przyszłość, mamy wobec siebie różne zobowiązania, troszczymy się o siebie.
                                • gree.nka Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 21:54
                                  no a jeśli nie wiadomo to lepiej brać coś co jest niż nie mieć nic
                      • fuzja.jadrowa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 21:09
                        > Ale związek otwarty wcale nie oznacza bycia w związku z kilkoma osobami, niezal
                        > eżnie czy traktować to personalne, czy nie.
                        > Byłam w związku otwartym przez kilka lat, obecnie też w takim jestem i zapewnia
                        > m, że związek i relacja była i jest tylko między nami obojgiem. Nijak się to ni
                        > e ma do poliamorii.

                        Ostatni raz, wiecej mi sie nie chce.

                        Z punktu widzenia "otwierania zwiazku" i zwiazanej z tym zazdrosci (o czym pisalam w jednym ze swoich poprzednich postow!), dla wiekszosci spoleczenstwa, przecietnego Henka i Marioli, "otwarcie zwiazku" = zazdrosc. I czy mowa o otwarciu wylacznie fizycznym, czy fizyczno-emocjonalnym - dla nich nie ma to znaczenia.

                        Oba uklady sa otwarte. W obydwu przypadkach w gre wchodzi sypianie z innymi ludzmi. Aby w miare szczesliwie funkcjonowac w ktorymkolwiek z tych typow zwiazku, nalezaloby wyzbyc sie zazdrosci. Nie rozumiem, jak mozesz nie widziec zadnych podobienstw, tylko same roznice.

                        Dalsze szczegoly techniczne maja znaczenie kluczowe jedynie dla podobnych tobie (czyli pozbawionych zazdrosci o sfere seksualna -> czyli mniejszosci).
                        • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 21:34
                          Niech będzie, że ostatni, choć wątpię, by dotarło.
                          Poliamoria oznacza związek z większą ilością osób niż dwie.
                          Otwarty związek oznacza seks z kimś spoza związku.
                          Nie wmówisz mi, że przeciętny Henek czy Mariola nie widzą rózniczy między seksem a związkiem.
                          Tak, jak nie wmówisz mi, że w przypadku zdrady nie ma znaczenia, czy chodzi o jednorazowy skok w bok, czy romans. Różnica jest i większość przeciętnych Henków czy Zenków widzi ją bez problemu.

                          A tak na marginesie, to, że jakiś tam Henek nie widzi tej różnicy nie ma najmniejszego znaczenia. To trochę tak, jakby rozpocząć dyskusję o pisaniu programów i grafice komputerowej i upierać się, że to jedno i to samo, bo przeciętna Mariola nie widzi różnicy.

                          Poliamoria i otwarty związek to dwie zupełnie inne rzeczy i mylenie ich kompletnie zaburza dyskusję.
                          • fuzja.jadrowa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 06.07.13, 11:26
                            > Niech będzie, że ostatni, choć wątpię, by dotarło.
                            > Poliamoria oznacza związek z większą ilością osób niż dwie.
                            > Otwarty związek oznacza seks z kimś spoza związku.

                            Nie wiem, co niby mialo nie dotrzec. W zadnym miejscu powyzszemu nie zaprzeczylam. Od poczatku nie lapiesz sedna wypowiedzi forowiczow.


                            > Nie wmówisz mi, że przeciętny Henek czy Mariola nie widzą rózniczy między sekse
                            > m a związkiem.

                            Nie na temat. Pisalam o uczuciu zazdrosci u przecietnego Henka i Marioli.


                            > Tak, jak nie wmówisz mi, że w przypadku zdrady nie ma znaczenia, czy chodzi o j
                            > ednorazowy skok w bok, czy romans. Różnica jest i większość przeciętnych Henków
                            > czy Zenków widzi ją bez problemu.

                            Nie na temat. Pisalam o uczuciu zazdrosci u przecietnego Henka i Marioli.


                            > A tak na marginesie, to, że jakiś tam Henek nie widzi tej różnicy nie ma najmni
                            > ejszego znaczenia. To trochę tak, jakby rozpocząć dyskusję o pisaniu programów
                            > i grafice komputerowej i upierać się, że to jedno i to samo, bo przeciętna Mari
                            > ola nie widzi różnicy.

                            Nie na temat. Pisalam o uczuciu zazdrosci u przecietnego Henka i Marioli.


                            > Poliamoria i otwarty związek to dwie zupełnie inne rzeczy i mylenie ich komplet
                            > nie zaburza dyskusję.

                            Dla mnie, pod wzgledem zazdrosci, wcale nie zaburza.
                            • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 13:46
                              fuzja.jadrowa napisała:

                              > Dla mnie, pod wzgledem zazdrosci, wcale nie zaburza.

                              Zawsze fascynowało mnie podejście "nie znam się to się wypowiem" ;)
                              • fuzja.jadrowa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 14:33
                                > Zawsze fascynowało mnie podejście "nie znam się to się wypowiem" ;)

                                Nie no, rzeczywiscie, zazdrosc, to temat na miare "dlaczego czarne dziury nie moga byc czarne", ze az trzeba sie znac, zeby moc sie wypowiedziec.
                                • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 15:03
                                  Żeby sie wypowiedzieć ja jakikolwiek temat warto coś wiedzieć. A jeśli się nie wie i zostało pouczonym wypada grzecznie podziękować, a nie szczycić swoją ignorancją.
                                  No, ale może ja staroświecka jestem po prostu...
                                  • fuzja.jadrowa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 16:13
                                    > Żeby sie wypowiedzieć ja jakikolwiek temat warto coś wiedzieć. A jeśli s
                                    > ię nie wie i zostało pouczonym wypada grzecznie podziękować, a nie szczycić swo
                                    > ją ignorancją.

                                    A jakiejz to wiedzy na temat zazdrosci nie posiadam? Nie pogubilas sie czasem w tym offtopie?

                                    Poki co, to tobie sie tylko wydaje, ze wiekszosc tu wymaga pouczenia.
                                    • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 16:52
                                      <westchnienie>
                                      Nie na temat zazdrości. Na temat poliamorii. Jeszcze raz przeczytaj tytuł wątku.
                                      • fuzja.jadrowa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 17:24
                                        Przeczytaj, od czego zaczal sie nasz offtop. Ty go/mnie po prostu od poczatku nie zrozumialas. Niewazne.







                                        • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 17:34
                                          Oftop zaczął się od sprostowania przeze mnie różnicy między związkiem poliamorycznym a otwartym.
                                          Post otwierający wątek był o poliamorii, a komentarze uczestników dotyczyły związków otwartych, więc sprostowałam pomyłkę.
                                          Powtórzę, między jednym a drugim modelem związku jest spora różnica, choć i w jednym i w drugim przypadku trzeba umieć sobie radzić z zazdrością.
                                          • loginoftheyear a jest roznica? bo w wiki pisza, ze nie ;P 08.07.13, 18:02
                                            ze zwiazek otwarty to po prostu jedna z wielu form tej oslawionej poliamorii
                                            masz swoja wlasna definicje zatem czy co? ;)
                                            • triismegistos Re: a jest roznica? bo w wiki pisza, ze nie ;P 08.07.13, 19:27
                                              Szczerze? Nie wiem kto pisał definicję do wiki. Polska jest ok, ang. nie czytałam, bo mój angielski jest za słaby, by docenić pewne drobne subtelności.
                                              Termin poliamorii jest mi znany nie od wczoraj, znam trochę poliamorystów, dyskusji na ten temat na różnych portalach przewertowałam na kilkadziesiąt metrów bieżących ;), toteż będę się upierać, ze "moja" definicja jest poprawna.
                                              • 2szarozielone Re: a jest roznica? bo w wiki pisza, ze nie ;P 09.07.13, 19:37
                                                Śledze sobie ten wątek bo mnie osobiscie interesuje - i muszę Cię, triismegistos, wesprzeć w tej walce o słowa ;) Problem polega na tym, że zazwyczaj dla kogoś, kto jest z natury ściśle monogamiczny i zazdrosny o kontakty seksualne swojj drugiej połówki, wszelkie odstępstwa od tego schematu wydaja sie być zbliżonymi do siebie dewiacjami. "Po drugiej stronie lustra" okazuje się, że jest wiele odcieni "bycia zboczeńcem", "bycia otwartym", "bycia poliamorycznym". A pewna otwartość seksualna tak bardzo bije w oczy, ze przyćmiewa wszystkie inne aspekty.
                                                Poliamoria (a rozumiem ja podobnie do Ciebie) tez nie jest dla mnie - wiem, bo mam za sobą krótki okres uczestniczenia w erotyczno-uczuciowym trójkącie (a może i sieci, bo to nie była domknieta relacja). Wszystko było jawne, szczere i o zadnej zdradzie nie było mowy. Problem w tym, że i ja, i mój facet jak juz mocno pokochamy i zaufamy, to przestajemy mieć w życiu miejsce na inne osoby. nie mamy ochoty ani dzielić własnej uwagi, ani dzielić się ta druga osobą. Tworzymy więc od prawie trzech lat stabilne monogamiczne stadło. Nie jesteśmy też zwiazkiem otwartym. Ale ponieważ seks lubimy, nie jestesmy o niego zazdrośni i dostrzegamy nieskończenie wiele jego odcieni, to lubimy czasem wpuszczac do łózka inne osoby i szukac wrażeń z innymi ludźmi (z tym, ze zawsze wspólnie).
                                                Dla wielu naszych znajomych jest to równoznaczne z tym, ze jesteśmy poliamorystami, takimi jak ci z "Newsweeka" ;) Podczas gdy my dobrze wiemy, ze nasze granice akurat przebiegają zupełnie gdzie indziej. dlatego sadzę, że spór o definicje jest w duzej mierze przegrany ;) Ale z drugiej strony - w końcu nie o powszechnie przyjete definicje chodzi, tylko o to, żeby sobie życie w związku ułozyć zgodnie z wewnętrznymi potrzebami i granicami, prawda? ;)
                      • six_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 21:32
                        >Ale związek otwarty wcale nie oznacza bycia w związku z kilkoma osobami,
                        no jedna strona może nie być, a druga już tak, bo chyba ciężko oczekiwać, że partner(ka) będzie się za każdym razem umawiał(a) na ten otwarty seks z kimś nowym i przypadkowym. a jak ciągle sypia z jedną i tą samą lub tymi samymi osobami, to jak nazwiesz ten związek?
                        • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 21:38
                          A dlaczego trudno oczekiwać umawiania się na seks za każdym razem z inną osobą?
                          • six_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 04.07.13, 21:45
                            > A dlaczego trudno oczekiwać umawiania się na seks za każdym razem z inną osobą?
                            pewnie dlatego, że jest to upierdliwe i dość ryzykowne dla zdrowia, również twojego jako tego "stałego" partnera.
                            • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 07:23
                              Upierdliwe? Pewnie tak, przy założeniu, że dwa razy w tygodniu trzeba kogoś nowego bzyknąć. Rzeczywistość jednak wygląda nieco inaczej :)
                              • six_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 09:15
                                a skąd właściwie wiesz, jak wygląda rzeczywistość? w związku otwartym masz de facto status zdradzanej partnerki, tyle tylko że na tę zdradę się godzisz i wierzysz, że partner nie wejdzie w inny związek z innymi osobami niż seksualny. nie świadczy to o dojrzałości (wróćmy do tej większej dojrzałości, której nie możesz udowodnić), tylko raczej o rezygnacji i pogodzeniu się z tym, że partner może robić co chce i troszczyć się o ciebie w wyjątkowy sposób, dostarczając ci np. wrażeń zdrowotnych nie wiadomo jakiego pochodzenia.

                                godzisz się również na to, że partner poświęca np. czas innym osobom, z którymi uprawia seks, chociaż oczywiście możesz wierzyć, że są to wyłącznie pięciominutowe kontakty raz na ruski rok, kompletnie przypadkowe i niemające na niego żadnego wpływu emocjonalnego na twojego partnera. w takim przypadku twój partner wydaje się jeszcze bardziej "troszczącą się osobą", z tym że akurat nie troszczy się o ciebie. no to nie wiem, gratulować tego związku czy nie?

                                niestety pech chce, by związki romantyczne opierały się na seksie, nie ma seksu, nie ma romansu oraz nie ma związku romantycznego. tak więc każdy seks nawet ten przypadkowy stanowi dla twojego związku zagrożenie, czy to będzie związek otwarty czy zamknięty. nie masz w tym moim skromnym zdaniem żadnej przewagi pod względem dojrzałości i żadnego lepszego statusu.
                                • jeriomina Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 10:11
                                  Brawo, six_a :)
                                • stokrotka_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 12:22
                                  six_a napisała:

                                  > w związku otwartym masz de f
                                  > acto status zdradzanej partnerki, tyle tylko że na tę zdradę się godzisz i wier
                                  > zysz, że partner nie wejdzie w inny związek z innymi osobami niż seksualny.

                                  Jeśli jest zgoda i wiedza dwóch osób w zwiazku, to zdrady nie ma (ani de facto, ani de jure).

                                  > niestety pech chce, by związki romantyczne opierały się na seksie, nie ma seksu
                                  > , nie ma romansu oraz nie ma związku romantycznego.

                                  Ty chyba znasz jakąś szczególną definicję związku romantycznego. ;-) A w ogóle to chyba zostałaś w młodości skrzywdzona przez romantyzm. ;-)
                                  • rekreativa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 12:47
                                    Wiesz, stokrotka, jeśli będziemy rozmydlać pojęcia, to się nigdy nie dogadamy.
                                    Związek romantyczny (czy hetero czy homo) jest to taka relacja międzyludzka, w której istnieje zaangażowanie uczuciowe zwane potocznie miłością oraz zaangażowanie fizyczne czyli seks. (z Romantyzmem jako prądem w sztuce i literaturze mało to ma wspólnego, to jest po prostu wolne tłumaczenie z anglika, jak zawsze).
                                    Wszelkie inne relacje nie są związkami romantycznymi, są relacjami. Czy ja ze swoją matką albo bratem jestem w związku? Nie, ja z nimi tworzę relację uczuciową. Podobnie jak z przyjaciółmi.
                                    Gdybym miała fuck frienda to też nie byłby związek, tylko relacja na płaszczyźnie cielesnej.
                                    Więc już nie motajmy. Związek = uczucie + seks.

                                    • urko70 Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 12:51
                                      rekreativa napisała:

                                      > Więc już nie motajmy. Związek = uczucie + seks.

                                      A związek socjalistycznych republik radzieckich?
                                      ;)
                                      • rekreativa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 12:57
                                        Urku, błagam Cię... nie idź tą drogą :)
                                    • stokrotka_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 13:07
                                      rekreativa napisała:

                                      > Wiesz, stokrotka, jeśli będziemy rozmydlać pojęcia, to się nigdy nie dogadamy.
                                      > Związek romantyczny (czy hetero czy homo) jest to taka relacja międzyludzka, w
                                      > której istnieje zaangażowanie uczuciowe zwane potocznie miłością oraz zaangażow
                                      > anie fizyczne czyli seks.

                                      A jeśli nie ma seksu, to związek nie może być romantyczny? Taka miłość platoniczna w dwie strony? ;-)

                                      (z Romantyzmem jako prądem w sztuce i literaturze mał
                                      > o to ma wspólnego, to jest po prostu wolne tłumaczenie z anglika, jak zawsze).

                                      Ma więcej wspólnego niż ci się wydaje. ;-)
                                      • urko70 Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 13:39
                                        stokrotka_a napisała:

                                        > A jeśli nie ma seksu, to związek nie może być romantyczny? Taka miłość platonic
                                        > zna w dwie strony? ;-)

                                        W te i na zad i tak abarot. ;)


                                        > Ma więcej wspólnego niż ci się wydaje. ;-)

                                        Uwielbiam taką argumentację, adwersarz czuje się wtedy taki mały, taki głupi w ogromie swej niewiedzy, że pada na twarz i robi się jeszcze mniejszy, że aż na baczność pod dywan zagląda.
                                        ;)
                                      • rekreativa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 13:56
                                        Znowu mieszasz.
                                        Co to niby jest ta miłość platoniczna, jeśli nie uczucie podszyte pożądaniem seksualnym, którego z jakichś względów nie można lub nie chce się zaspokoić? Uczucie bez pożądania seksualnego to jest przyjaźń po prostu, a nie żadna miłość platoniczna.
                                        To raz.
                                        A dwa, jeśli dwoje ludzi tak się platonicznie kocha i pożąda, ale nie są razem , to nie tworzą związku. Mogą być w relacji jako znajomi na przykład, ale związek to nie jest.
                                        (Związek na odległość zakłada przynajmniej okresowe bycie razem, a w tym byciu seks. Podobnie gdy przychodzi starość i choroba, seksu może nie być, ale był wcześniej i jest intymność. Podobnie jeśli zamiera uczucie, seksu już nie ma, a intymność znikła, to choć formalnie jest np. małżeństwo, w praktyce związku już też nie ma).
                                • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 15:24
                                  six_a napisała:

                                  > a skąd właściwie wiesz, jak wygląda rzeczywistość?

                                  Bo w niej jestem? Byłam w otwartym związku kilka lat, w tej chwili również takim jestem, więc chyba jestem w tym nieźle zorientowana?

                                  w związku otwartym masz de f> acto status zdradzanej partnerki, tyle tylko że na tę zdradę się godzisz i wier
                                  > zysz, że partner nie wejdzie w inny związek z innymi osobami niż seksualny.

                                  Och tak, taka jestem nieszczęsna i potulna, że godzę się na zdrady :) Kupy się to nie trzyma :) Osobiście wolę otwarte związki. Nie tak bardzo dawno temu byłam w stricte monogamicznym (przynajmniej z założenia) i wcale nie było mi z tym specjalnie dobrze.

                                  nie
                                  > świadczy to o dojrzałości (wróćmy do tej większej dojrzałości, której nie może
                                  > sz udowodnić), tylko raczej o rezygnacji i pogodzeniu się z tym, że partner moż
                                  > e robić co chce i troszczyć się o ciebie w wyjątkowy sposób, dostarczając ci np
                                  > . wrażeń zdrowotnych nie wiadomo jakiego pochodzenia.
                                  >

                                  Sikso, to nie rezygnacja, tylko świadoma chęć takiego a nie innego modelu zwiazku. Skąd u ciebie to dziwne założenie, że osoby decydujące się na otwarty związek robią to wbrew sobie?


                                  > godzisz się również na to, że partner poświęca np. czas innym osobom, z którymi
                                  > uprawia seks, chociaż oczywiście możesz wierzyć, że są to wyłącznie pięciominu
                                  > towe kontakty raz na ruski rok, kompletnie przypadkowe i niemające na niego żad
                                  > nego wpływu emocjonalnego na twojego partnera. w takim przypadku twój partner w
                                  > ydaje się jeszcze bardziej "troszczącą się osobą", z tym że akurat nie troszczy
                                  > się o ciebie. no to nie wiem, gratulować tego związku czy nie?
                                  >

                                  Owszem, godzę się z tym, że mój partner poświęca czas innym obobom niż ja. Rodzinie, przyjaciołom, znajomym z pracy i tak dalej. Nie przeszkadza mi to. Dlaczego miałoby mi przeszkadzać, że poświęca go również osobom, z którymi uprawia seks?
                                  I nie wiem skąd założenie, że "łudzę się", że to kontakty sporadyczne? Nie "łudzę się", tylko wiem. To chyba nic dziwnego, że się orientuję w jaki sposób mój facet spedza czas? Czy z twoich doświadczeń wynika coś innego?


                                  > niestety pech chce, by związki romantyczne opierały się na seksie, nie ma seksu
                                  > , nie ma romansu oraz nie ma związku romantycznego. tak więc każdy seks nawet t
                                  > en przypadkowy stanowi dla twojego związku zagrożenie,

                                  Taki sam pech chce, że dla związku ważny jest podobny system wartości. Cz to oznacza, że każdy człowiek, który ma podobny do twojego system wartości zagraża twojemu związkowi?

                                  czy to będzie związek ot
                                  > warty czy zamknięty. nie masz w tym moim skromnym zdaniem żadnej przewagi pod w
                                  > zględem dojrzałości i żadnego lepszego statusu.
                                  >

                                  Nie wiem o jaki lepszy status i przewagę ci chodzi, możesz wytłumaczyć? Zafiksowałaś się na tej dojrzałości, jakby urażała cię osobiście :D Pozwolę sobie po raz kolejny użyć analogii. Żeby pić wino trzeba mieć zdrową wątrobę. Ale ani to nie oznacza, że tylko raczący się winem mają zdrową wątrobę, ani, że tylko zdrowi ludzie pijają. Dokładnie tak samo jest ze związkami otwartymi, czy poliamorycznymi.
                                  Swoją drogą kilkukrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem, ze związki na odległość takowej wymagają, o dziwo nie budziło to niezdrowych emocji, ani nikt nie brał tego do siebie personalnie :)
                                  • six_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 06.07.13, 14:31
                                    > Bo w niej jestem? Byłam w otwartym związku kilka lat,
                                    spoko, widzisz tyle co zjesz, jak to mówią. nadal twierdzę, że taki związek nie jest w żaden sposób dojrzalszy od związku zamkniętego. i nie dowiedziesz, że jest, więc ten motyw możemy już przestać ciągnąć.

                                    > Kupy się to nie trzyma :) Osobiście wolę otwarte związki. Nie tak bardzo dawno temu byłam w stricte monogamicznym (przynajmniej z założenia) i wcale nie było mi z tym specjalnie dobrze.

                                    no ale jakie wolisz otwarte związki, skoro nie godzisz się na poliamoryczne, które są również otwarte. otwarte to otwarte, jak drzwi, nie możesz stawiać żadnych wymagań dotyczących wyłączności, i to na żadnym poziomie. znaczy stawiać możesz, ale skoro te związki tak samo się sypią jak zamknięte, to niby na czym polega ich lepszość z twojego punktu widzenia? no jakbyś tych związków w obu wariantach ze 20 przerobiła, to jeszcze rozumiem, ale wyciąganie wniosków na podstawie kilku to chyba trochę naciąganie, nie uważasz?

                                    > Skąd u ciebie to dziwne założenie, że osoby decydujące się na otwarty związ
                                    > ek robią to wbrew sobie?
                                    nie mam takiego założenia, ale ewidentnie jest to próba pozbycia się jakiegoś tam problemu związkowego, jakim normalnie jest zdrada, z głowy. nie ma ludzi niezazdrosnych. a jeśli są, to tacy ludzie najprawdopodobniej również nie potrafią kochać. jest chora miłość, może być i chora zazdrość, ale uczucia te utrzymujące się w normach są czymś zupełnie naturalnym i ludzkim. no ale rozumiem, że niebycie zazdrosnym, lub co najmniej utrzymywanie, że się nie jest, to jakiś powód do pochwalenia się (och-jaka-jestem-inna-niż-wszystkie).

                                    > Owszem, godzę się z tym, że mój partner poświęca czas innym obobom niż ja. Rodz
                                    > inie, przyjaciołom, znajomym z pracy i tak dalej.
                                    przypominam uprzejmie, że twój partner z rodziną raczej nie sypia. a sypianie jest jednym ze składników związków partnerskich. więc to nie to samo.

                                    > Nie "łudzę się", tylko wiem. To chyba nic dziwnego, że się orientuję w jaki sposób mój
                                    > facet spedza czas?
                                    jak to wiesz? wiesz tyle, co ci powiedział, chyba że prowadzisz jakąś inwigilację. twoje "wiem" opiera się na wierze, że tak jest. i tak samo wiesz, jak wiedziałaś, że któryś tam twój facet okaże się przemocowcem. nie wiedziałaś.

                                    >Zafiksowałaś się na tej dojrzałości, jakby urażała cię osobiście
                                    ja? :) ja się pod ciebie podpięłam, bo gdzieś tam o tej większej dojrzałości wspomniałaś. od początku usiłuję się dowiedzieć, na czym niby ta większa dojrzałość polega. ale coś czuję, że to taki sam element kreowania się na wyjątkowość, jak ten brak zazdrości.


                                    > Swoją drogą kilkukrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem, ze związki na odległoś
                                    > ć takowej wymagają, o dziwo nie budziło to niezdrowych emocji, ani nikt nie bra
                                    > ł tego do siebie personalnie :)
                                    no akurat wątek jest na inny temat. nie wiem, jak ty, ale ja nic personalnie nie odbieram. dyskutuję sobie a muzom.
                                    • stokrotka_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 07.07.13, 21:35
                                      six_a napisała:


                                      > nie ma ludzi niezazdrosnych. a jeśli są, to tacy ludzie najprawdopodobniej również nie
                                      > potrafią kochać.

                                      A na jakiej podstawie tak twierdzisz? Mierzysz wszystkich swoją miarką? Niestety, ta miarka nie do wszystkich pasuje. ;-)

                                      > jest chora miłość, może być i chora zazdrość, ale uczucia te utrzymują
                                      > ce się w normach są czymś zupełnie naturalnym i ludzkim.

                                      A niebycie zazdrosnym to rzecz nienaturalna i nieludzka?
                                      • six_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 07.07.13, 21:40
                                        nie ma takiego numeru, nie ma takiego numeru, nie ma takiego numeru...
                                        • stokrotka_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 08:52
                                          To prawda, dzwoniłam, żeby zweryfikować twoje rewelacje, ale usłyszałam właśnie to, co napisałaś powyżej. ;-)
                                          • six_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 08:58
                                            gorąca linia ze stwórcą ew. madko naturo? ileż zaangażowania. nie spodziewałam się.
                                            • stokrotka_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 09:06
                                              Gorąca linia nie wymaga wybierania numeru. ;-) Ja też się nie spodziewałam takich mądrości, a tu wystarczy siksę poczytać. ;-)
                                              • six_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 09:15
                                                a która z mądrości szczególnie cię urzekła? że ludzie posiadają uczucia, a uczucia te są różne, kwadratowe i podłużne? czy może to, że niektóre uczucia uważane są za brzydkie, dlatego nie należy ich prezentować w towarzystwie w ogóle? cieszę się, że dzięki mnie odkrywasz świat. co prawda, zwykle tego rodzaju odkrycia robi się to w okolicach przedszkola, ale nie wszyscy są tacy prędcy.
                                                • stokrotka_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 09:25
                                                  Urzekła mnie mądrość, o którą zapytałam cię kilka postów wcześniej. Nic dziwnego, że wiesz tak dużo, skoro już w okolicach przedszkola dowiedziałaś się, że "nie ma ludzi niezazdrosnych. a jeśli są, to tacy ludzie najprawdopodobniej również nie potrafią kochać". ;-) Moje przedszkole (a raczej jego okolice) to w porównaniu z twoim pikuś. ;-)
                                                  • six_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 09:27
                                                    aż tak mi się nie nudzi, sorry.
                                                  • stokrotka_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 09:33
                                                    Chyba jednak bardzo ci się nudzi, skoro w twojej głowie powstają takie mądrości. ;-)
                                    • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 13:41
                                      six_a napisała:

                                      . nadal twierdzę, że taki związek nie
                                      > jest w żaden sposób dojrzalszy od związku zamkniętego. i nie dowiedziesz, że j
                                      > est, więc ten motyw możemy już przestać ciągnąć.

                                      A czy ja gdziekolwiek próbowałam udowadniać, że związki otwarte są bardziej dojrzałe od tradycyjnych? Nie, ja tylko piszę, że wymagają dojrzałości od ludzi będących w takowym. Nie wiem dlaczego uparcie czytasz coś zupełnie innego niż ja piszę, ale masz ewidentny problem z tymi otwartymi związkami.
                                      >

                                      >
                                      > no ale jakie wolisz otwarte związki, skoro nie godzisz się na poliamoryczne, kt
                                      > óre są również otwarte. otwarte to otwarte, jak drzwi, nie możesz stawiać żadny
                                      > ch wymagań dotyczących wyłączności, i to na żadnym poziomie.

                                      Nie, otwarte a poliamoryczne to zupełnie co innego. I nie wiem skąd wniosek, że nie mogę składać żadnych wymagań? Mogę i stawiam.

                                      znaczy stawiać moż
                                      > esz, ale skoro te związki tak samo się sypią jak zamknięte, to niby na czym pol
                                      > ega ich lepszość z twojego punktu widzenia?

                                      A gdzie ja napisałam, że są lepsze? Wielokrotnie w tym wątku pisałam, nie wartościuję modeli związku, po prostu odpowiada mi taki a nie inny. Przestań w końcu wkładać mi w klawiaturę coś, czego nie napisałam, bo to już żenujące z lekka się robi...

                                      no jakbyś tych związków w obu waria
                                      > ntach ze 20 przerobiła, to jeszcze rozumiem, ale wyciąganie wniosków na podstaw
                                      > ie kilku to chyba trochę naciąganie, nie uważasz?

                                      A ile ty związkow jakichkolwiek przerobiłaś, że wyciągasz jakiekolwiek wnioski?

                                      , z głowy. nie ma ludzi nie
                                      > zazdrosnych. a jeśli są, to tacy ludzie najprawdopodobniej również nie potrafią
                                      > kochać. jest chora miłość, może być i chora zazdrość, ale uczucia te utrzymują
                                      > ce się w normach są czymś zupełnie naturalnym i ludzkim. no ale rozumiem, że ni
                                      > ebycie zazdrosnym, lub co najmniej utrzymywanie, że się nie jest, to jakiś powó
                                      > d do pochwalenia się (och-jaka-jestem-inna-niż-wszystkie).

                                      Czy ty masz jakiś kompleks? Ciągle doszukujesz się udowadniania lepszości, której nie ma. Nie twierdzę, ze jestem wolna od zazdrości, po prostu nie jestem zazdrosna o sam seks, tyle. i nie wiem jakim prawem uzurpujesz sobie prawo do określania mojej miłości jako chorej.

                                      przypominam uprzejmie, że twój partner z rodziną raczej nie sypia. a sypianie j
                                      > est jednym ze składników związków partnerskich. więc to nie to samo.
                                      >
                                      Cóż, moje związki opierały się nie tylko na seksie, może dlatego nie mam z tym problemu. "Składników" związku partnerskiego jest całkiem sporo. Jest tam też przyjaźń, zrozumienie, podobny system wartości, dużo różnych rzeczy. Niektóre z nich dzielę również z innymi ludzmi.

                                      > jak to wiesz? wiesz tyle, co ci powiedział, chyba że prowadzisz jakąś inwigilac
                                      > ję. twoje "wiem" opiera się na wierze, że tak jest. i tak samo wiesz, jak wiedz
                                      > iałaś, że któryś tam twój facet okaże się przemocowcem. nie wiedziałaś.
                                      >

                                      Ten argument mnie szczerze bawi :) Naprawdę uważasz, ze prawdopodobieństwo zatajania pobocznych romansów w otwartym związku jest wyższe niż w monogamicznym? Chyba trochę naiwna jesteś :)

                                      ja się pod ciebie podpięłam, bo gdzieś tam o tej większej dojrzałości ws
                                      > pomniałaś. od początku usiłuję się dowiedzieć, na czym niby ta większa dojrzało
                                      > ść polega. ale coś czuję, że to taki sam element kreowania się na wyjątkowość,
                                      > jak ten brak zazdrości.
                                      >
                                      Parę postów wyżej napisałam dlaczego związki poliamoryczne wymagają dużej dojrzałości. Nic nie stoi na przeszkodzie byś przewinęła wątek wyżej i sobie przeczytała.

                                      > no akurat wątek jest na inny temat. nie wiem, jak ty, ale ja nic personalnie ni
                                      > e odbieram. dyskutuję sobie a muzom.
                                      >
                                      >
                                      Ależ odbierasz to bardzo personalnie. W każdym wątku na ten temat, w jakim się dyskutowałyśmy uparcie wmawiasz mi rzeczy, których nigdy nie napisałam. Ewidentnie masz problem z wyborem przez kogoś innego modelu życia i z niewyjaśnionych dla mnie powodów widzisz odowadnianie wyższości nad twoim. Jestem bardzo ciekawa z czego to może wynikać.
                                      • six_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 14:41
                                        > A czy ja gdziekolwiek próbowałam udowadniać, że związki otwarte są bardziej doj
                                        > rzałe od tradycyjnych?

                                        tak, bo są otwarte, taka mniej więcej była twoja argumentacja od samego początku. nie będę się w to dalej bawić.

                                        > że wyciągasz jakiekolwiek wnioski
                                        a wyciągam?

                                        >i nie wiem jakim prawem uzurpujesz sobie prawo do określania mojej miłości jako chorej.
                                        a w którym miejscu napisałam, że chodzi o twoją? to było ogólne stwierdzenie o uczuciach, które czy pozytywne czy negatywne, mogą zjechać w zakres nienormalności.

                                        > Czy ty masz jakiś kompleks?
                                        nudne się robi to twoje skręcanie w prywatę. to że ty opowiadasz o sobie, to nie znaczy, że wszyscy będą. ale pofantazjować sobie możesz. prosz.

                                        eot.
                                        • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 15:10
                                          six_a napisała:


                                          > tak, bo są otwarte, taka mniej więcej była twoja argumentacja od samego początk
                                          > u. nie będę się w to dalej bawić.
                                          >
                                          Nie, nie była.Ale jeśli naprawdę gdzieś napisałam coś takiego to wystarczy zacytować, to lepsze niż przekręcanie tego, co faktycznie napisałam.

                                          > a w którym miejscu napisałam, że chodzi o twoją? to było ogólne stwierdzenie o
                                          > uczuciach, które czy pozytywne czy negatywne, mogą zjechać w zakres nienormalno
                                          > ści
                                          A w tym

                                          > nudne się robi to twoje skręcanie w prywatę. to że ty opowiadasz o sobie, to ni
                                          > e znaczy, że wszyscy będą. ale pofantazjować sobie możesz. prosz.
                                          >
                                          > eot.
                                          >
                                          Może i nie piszesz, ale wyraźnie coś ci się ulewa, nie tylko dzisiaj, ale notorycznie, w każdym takim wątku. Ponieważ za każdym razem rzucasz mi się do gardła i usiłujesz wmawiać a to coś, czego nigdzie nie napisałam, a to coś, czego nie czuję jestem trochę zaciekawiona cóż to takiego się ulewa.
                                          • six_a Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 15:45
                                            superlink, gratki.
                      • urko70 Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 08:53
                        triismegistos napisała:

                        > Ale związek otwarty wcale nie oznacza bycia w związku z kilkoma osobami, niezal
                        > eżnie czy traktować to personalne, czy nie.

                        Owszem otwarty nie znaczy wieloosobowy ale daje taką możliwość bo: czym w takim razie różni się istota otwartego od zamkniętego?
                        • rekreativa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 12:04
                          No właśnie, troche poplątane te pojęcia.
                          Bo przecież ja mogę tworzyć z moim mężem i z naszym wspólnym hipotetycznym kochankiem związek wieloosobowy, ale zamknięty, czyli poza naszą trójką z nikim nie sypiamy i jesteśmy sobie wzajem wierni.
                          • urko70 Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 12:49
                            rekreativa napisała:

                            > No właśnie, troche poplątane te pojęcia.
                            > Bo przecież ja mogę tworzyć z moim mężem i z naszym wspólnym hipotetycznym koch
                            > ankiem związek wieloosobowy, ale zamknięty, czyli poza naszą trójką z nikim nie
                            > sypiamy i jesteśmy sobie wzajem wierni.

                            Literalnie.

                            Ja to widzę tak: najbardziej powszechnym, normalnym jest związek jednej kobiety z jednym mężczyzną, i do takiego związku inne kobiety/mężczyźni wejścia nie mają, dopełnienie tego zamknięcia to formalizacja tego związku.

                            Związki niesformalizowane, w których nie było deklaracji typu "jam tylko Twój/Twoja" można nazwać otwartymi.

                            Ale oczywiście literalnie można zrobić zamknięty wielokąt.

                            :)
                            • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 15:31
                              urko70 napisał:

                              > Związki niesformalizowane, w których nie było deklaracji typu "jam tylko Twój/T
                              > woja" można nazwać otwartymi.

                              Ja należę tylko do jednego :) A on jest tylko mój. Co nie przeszkadza nam czasem sypiać z kimś innym.
                              • jeriomina Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 15:32
                                Nie no, Ty widzisz co piszesz? :D
                                • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:09
                                  A owszem, owszem, widzę. Kto jak kto, ale ty powinnaś doskonale wiedzieć, ze sypianie z kimś nie jest żadnym wyznacznikiem bycia tylko dla kogoś, czyż nie?
                                  • jeriomina Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:11
                                    Chyba coś Ci się pomyliło. Moje wszystkie relacje i związki miały zastrzeżoną wyłączność.
                                    • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:14
                                      Która nie zapewniła ci żadnych praw :)
                                      • jeriomina Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:18
                                        A skąd takie przekonanie że nie zapewniła mi praw? Nie przypominam sobie, byś znała dokładne szczegóły którejkolwiek z moich relacji. Podejrzewam, że Twoje domysły są oparte wyłącznie na schematycznym myśleniu i opieraniu się na Twoim własnym doświadczeniu. A każda relacja międzyludzka jest inna.
                                        Za to ja przynajmniej nie pozwoliłam nikomu lać się po mordzie. Ale Ciebie zapewne kręcą takie klimaty, więc się raczej nigdy nie zrozumiemy. EOT.
                                        • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:34
                                          jeriomina napisała:

                                          > A skąd takie przekonanie że nie zapewniła mi praw? Nie przypominam sobie, byś z
                                          > nała dokładne szczegóły którejkolwiek z moich relacji.

                                          Na przyszłość, jeśli nie chcesz by ludzie wypominali ci takie rzeczy mniej pisz na forum :)

                                          > Za to ja przynajmniej nie pozwoliłam nikomu lać się po mordzie. Ale Ciebie zape
                                          > wne kręcą takie klimaty, więc się raczej nigdy nie zrozumiemy. EOT

                                          Nie, lanie po mordzie mnie nie kręci. Nie jestem jedyną ofiarą przemocy domowej, której to w ogóle nie kręci. Ale jeśli tak bolejesz nad moim losem pragnę cię pocieszyć, mój przemocowiec był gorącym zwolennikiem wyłączności seksualnej. Przynajmniej deklaratywnie.
                                          • urko70 Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 13:51
                                            triismegistos napisała:

                                            > jeriomina napisała:
                                            >
                                            > > A skąd takie przekonanie że nie zapewniła mi praw? Nie przypominam sobie,
                                            > byś z
                                            > > nała dokładne szczegóły którejkolwiek z moich relacji.
                                            >
                                            > Na przyszłość, jeśli nie chcesz by ludzie wypominali ci takie rzeczy mniej pisz
                                            > na forum :)

                                            Obawiam się, ze tu nie chodziło o wypominanie, ale raczej Twoją nieznajomość jej relacji tym samym wyciąganie błędnych wniosków.
                                        • light_in_august Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:38


                                          Za to ja przynajmniej nie pozwoliłam nikomu lać się po mordzie. Ale Ciebie zape
                                          > wne kręcą takie klimaty, więc się raczej nigdy nie zrozumiemy. EOT.

                                          Uuu, jakie to słabiutkie i niziutkie.
                                          Gdyby ktoś chciał Ci przylać, to by przylał, nie pytając o pozwolenie, uwierz.
                                          • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:48
                                            Khem, o tym, że nie zostałam zapytana czy wyrażam na rzeczone przylanie zgodę nie wspomniałam, bo i po co?
                              • rekreativa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 15:52

                                Fizycznie przynajmniej należysz do wielu, on też. Więc już nie ma "tylko jego, tylko mój".
                                • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:07
                                  A co mają jakieś przypadkowe seksy do tego kto czyj jest?
                                  • jeriomina Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:08
                                    triismegistos napisała:

                                    > A co mają jakieś przypadkowe seksy do tego kto czyj jest?

                                    Bez komentarza.
                                    • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:12
                                      A dlaczego bez komentarza? Uważasz, ze samym seksem można kogoś związać ze sobą? Sprawic, byś należała tylko dla niego a on do ciebie?
                                      No przecież wiemy obie, że tak nie uważasz :)
                                      • jeriomina Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:13
                                        Nie wiem, dlaczego Ty sądzisz, że lepiej wiesz, co ja uważam.
                                        • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:16
                                          A z tego, co na forum pisałaś :)
                                          • jeriomina Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:19
                                            Wobec tego kiepsko u Ciebie z czytaniem ze zrozumieniem.
                                            • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:37
                                              A może powinnaś bardziej uważać na to co piszesz? Bo wychodzi prawie jak z husiną stawiającym swoją matkę jako wzór postępowania...
                                              • jeriomina Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:47
                                                Nic nie poradzę, że czytając moje posty wyciągasz wnioski po swojemu i się potem ich trzymasz jak prawdy objawionej. Jeszcze raz powtarzam, jak komu głupiemu - nie znasz SZCZEGÓŁÓW mojej byłej relacji, nie oceniaj jej zatem swoją miarą na podstawie kilkunastu linijek postu (jak można zresztą zawrzeć w kilkunastu linijkach jakąkolwiek relację?), bo nie była to relacja na pewno podobna do tego, co Ty znasz z doświadczenia. Ja miałam swoje oczekiwania, które nie zostały spełnione i dlatego zakończyłam tamtą historię, chociaż pewnie niejedna na moim miejscu ciągnęła by to dalej, będąc zadowolona z takiego układu. Czas pokazał, że bardzo dobrze się stało i teraz mam to, na co zasługuję i czego pragnęłam i to jest lepsze niż cokolwiek, co mi się w życiu przytrafiło jeśli chodzi o życie uczuciowe i związkowe.
                                  • rekreativa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:19
                                    Dla mnie osobiście mają.
                                    A seks nigdy nie jest przypadkowy.
                                    Przypadkiem to można się potknąć , ale nadziać na fiutka raczej nie. Chyba że to akurat w pobliżu krzaków, a w nich ekshibicjonista z erekcją, a Ty bez majtek.
                                    • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:36
                                      Ale co ma przypadek do prawa własności, bo nie rozumiem?
                                      • rekreativa Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 16:50
                                        "Prawo własności".
                                        Zabrzmiało, jakbyśmy o nieruchomościach rozmawiały.
                                        Zresztą nieważne, po prostu każdy widzi to "prawo własności" (niech już) inaczej. Dla Ciebie ono nie obejmuje ciała, dla innych obejmuje.
                                        Nie ma sensu natomiast ustalać jakiejś hierarchii lepszości, że związek mono jest z założenia lepszy albo związek otwarty z założenia dojrzalszy czy coś. Wszystko zalezy od ludzi w tym układzie. Jedni będą sobie szczęśliwie żyć w związku otwartym, czy poli, a inni się w takim uduszą z zazdrości i poczucia krzywdy.
                                        • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 05.07.13, 17:02
                                          Ale ja nie ustalam żadnej hierarhii ważności! Owszem, dla mnie ideałem jest otwarty związek dwuosobowy, ale nie deprecjonuję poliamorii ani monogamii.
                              • urko70 Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 13:48
                                triismegistos napisała:

                                > urko70 napisał:
                                >
                                > > Związki niesformalizowane, w których nie było deklaracji typu "jam tylko
                                > Twój/T
                                > > woja" można nazwać otwartymi.
                                >
                                > Ja należę tylko do jednego :) A on jest tylko mój. Co nie przeszkadza nam czase
                                > m sypiać z kimś innym.

                                Należenie do tego jednego i równoczesne sypianie z innymi wskazuje na to że inaczej rozumiesz sens tego należenia.
                                I takie właśnie sypianie z kimś innym wskazuje, że to otwarty związek.
                                Oczywiście przy założeniu, że "ci inni" to nie są przykładowo Wasze dzieci.
                                • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 14:54
                                  Nie przeczę, ze rozumiem tą przynależność inaczej, niż inni ludzie. Dla mnie miłość, to nie tylko seks, ale głęboka więź emocjonalna i intelektualna, zaufanie, oddanie, wspólne plany i wzajemnie wsparcie... Sam seks tego nie stworzy, toteż sam seks nie jest dla czegoś takiego zagrożeniem.
                                  • urko70 Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 14:57
                                    triismegistos napisała:

                                    > Nie przeczę, ze rozumiem tą przynależność inaczej, niż inni ludzie. Dla mnie mi
                                    > łość, to nie tylko seks, ale głęboka więź emocjonalna i intelektualna, zaufanie
                                    > , oddanie, wspólne plany i wzajemnie wsparcie... Sam seks tego nie stworzy, tot
                                    > eż sam seks nie jest dla czegoś takiego zagrożeniem.

                                    Ale ten wątek nie jest o Tobie i Twoje inne rozumienie (inne niż większości społeczeństwa) jakkolwiek uprawnione nie ma tu nic do rzeczy.
                                    • triismegistos Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 15:02
                                      Nie, wątek jest o ludziach, który żyją w związkach, na jakie ja bym się nie zdecydowała. Jednak offtop skręcił w kierunku zdziwienia jak ja mogę pisać o przynależności do kogoś sypiając z kimś innym.
                                      • urko70 Re: I jeszcze moje trzy grosze... 08.07.13, 15:32
                                        triismegistos napisała:

                                        > Nie, wątek jest o ludziach, który żyją w związkach, na jakie ja bym się nie zde
                                        > cydowała. Jednak offtop skręcił w kierunku zdziwienia jak ja mogę pisać
                                        > o przynależności do kogoś sypiając z kimś innym.

                                        Pisać możesz bo papier/klawiatura wszystko zniesie i wcale nie musisz się przejmować tym, że takie zachowanie jest sprzeczne z powszechnie rozumianym "należeniem do tego jednego". Ty możesz to sobie rozumieć na swój sposób.
    • loginoftheyear nowa? 03.07.13, 16:13
      stare jak swiat
      wyzwanie i godny zalecenia cel? wyzwanie i owszem ale godny zalecenia cel? a to niby dlaczego?
      zeby od razu placic za przeczytanie o tym w newsweeku? bez przesady ;P
    • kochanic.a.francuza Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 17:10
      BZdury. Maca tylko mlodym ludziom w glowach. Poczucie bezpieczenstwa to bardzo wazna potrzeba, jedna z podstawowych. Jej niezaspokojenie prowadzi nawet do zaburzen psychosomatycznych. Stabilny zwiaze, ktory chocby i teoretycznie jest "na zawsze" takie poczucie stabulizacji i bezpieczenstwa daje. Co to za stabilizazja kiedy mamy swiadomosc, ze kazde wyjscie partnera wieczorem moze zakonczyc sie jego odplynieciem w sina dal. W czasach kiedy wszystko zmienia sie z roku na rok, kiedy nie jestesmy pewni pracy, placy, nie panujemy nad zmianami technologicznymi postepujacymi geometrycznie, staly zwiazek to wrecz luksus nie do pogardzenia.
      No ale kapitalizmowi takie "nowe zwiazki" pojecia jak "polimoria" sa na reke: jak ludzie przezywaja mlodosc kilka razy w zyciu to to kosztuje, znaczy generuje popyt, a ten produkcje i zyski. Tak wiec jak sie nie ma adnych romansow to sie kase odklada w skarpecie na czym kapitalista traci. Ale jak masz romanse nowe co rok, to pieniadz wprawiasz w obieg, wszak nowa bielizne trze kupic, eaty i koacje tez kosztuja. A jak sie na nowa zona/meza zdecydujesz to kolejne wydatki: dom, samochody, rozwody, wydawanie na dzieciz poczucia winy itp, czyli napedzanie gospodarki.
      Najlepsza recepta na kryzys jest, jakby sie wszyscy rozwiedli i zalozyli nowe rodziny. Normalnie gospodarka dostalaby takiego kopa, ze hej.
      Ludziemyslcie, a nie dajecie sobie psuc zycie przez cynicznych krwiopijcow.
      • obrotowy prawda i... nieprawda... 03.07.13, 17:26
        no dobrzi - ekonomiczna analiza jest prawidlowa.
        nowe romanse kosztuja ( dlatego i mnie stac bylo na nie nie czesciej, niz co 3-4 lata).
        zatem kapitalizmowi sa one na reke...

        tyle ze to nie kapitalizm je promuje a... NATURA ludzka.
        - gdyz za socjalizmu tez bywaly :)

        ekonomista & amoroso :)
        • kochanic.a.francuza Re: prawda i... nieprawda... 03.07.13, 17:55

          - gdyz za socjalizmu tez bywaly

          Tak, ale socjalizm nie mial interesu w ich promowaniu, wiec tego nie robil. A teraz zauwaz: jeden artykul za drugim balamuci ludzi, wmawiajac im, ze destabilizowanie wlasnego zycia jest fajne, naturalne i cool. I ludzie w to wierza, wbrew rozsadkowi, wbrew wasnym pragnieniom, wbrew tesknocie do posiadania oddanych, kochajacych bliskich osob, wbrew glodowi milosci.
          Kapitalizm jest szalenie inteligentny i wyrafinowany. Nieglupim ludziom swietnie miesza pod kopula.
          • stokrotka_a Re: prawda i... nieprawda... 03.07.13, 18:13
            kochanic.a.francuza napisała:

            > Tak, ale socjalizm nie mial interesu w ich promowaniu, wiec tego nie robil. A t
            > eraz zauwaz: jeden artykul za drugim balamuci ludzi, wmawiajac im, ze destabili
            > zowanie wlasnego zycia jest fajne, naturalne i cool. I ludzie w to wierza, wbre
            > w rozsadkowi, wbrew wasnym pragnieniom, wbrew tesknocie do posiadania oddanych,
            > kochajacych bliskich osob, wbrew glodowi milosci.

            Jesteś pewna, że w to wierzą wbrew temu wszystkiemu? Na jakiej podstawie?

            > Kapitalizm jest szalenie inteligentny i wyrafinowany. Nieglupim ludziom swietni
            > e miesza pod kopula.

            Kapitalizm jest inteligentny? A nie przesadzasz czasami z tą personifikacją?
      • stokrotka_a Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 17:29
        kochanic.a.francuza napisała:

        > Co to za stabilizaz
        > ja kiedy mamy swiadomosc, ze kazde wyjscie partnera wieczorem moze zakonczyc si
        > e jego odplynieciem w sina dal.

        A jaką masz gwarancję, że wyjście partnera będącego w związku monogamicznym nie zakończy się poznaniem innej kobiety czy seksem ze znaną kobietą i jego odejściem? Chyba błędnie zakładasz, że związek niemonogamiczny nie może być oparty na umowie stron podobnie jak związek monogamiczny.
      • jeriomina Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 17:29
        kochanic.a.francuza napisała:

        > Najlepsza recepta na kryzys jest, jakby sie wszyscy rozwiedli i zalozyli nowe r
        > odziny. Normalnie gospodarka dostalaby takiego kopa, ze hej.

        New thought in economy :D
        • kochanic.a.francuza Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 17:48
          > New thought in economy :D

          Ciekawe jakby mozna bylo ta Nowa Mysl Ekonomiczna nazwac;)))
    • kino.mockba Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 17:37
      Jak co roku latem gazety sobie przypominają o poliamorii, kawiarnianych ogródkach zakłócających ciszę nocną, rowerzystach na chodniku i mężczyznach paradujących bez koszuli.
    • rach.ell Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 03.07.13, 19:13
      to juz nawet labedzie wiedza ze tak sie nie da, ze jak kochasz to na cale zycie...chyba ze nie kochasz i wtedy rzeczywiscie wszystko jedno i im wiecej tym lepiej, jak malpy.
    • akle2 Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 04.07.13, 23:46
      Fajna jesteś. Miałaś już okazję pożyczyć męża?
    • light_in_august Re: "Poliamoria- nowa moda czy prawda o związkach 05.07.13, 12:02
      Łeee, przeczytałam artykuł i to jakaś ściema z tą poliamorią. Ludzie po prostu mają otwarte związki albo kilku f*ck friends i tyle.
    • vivian_reims Re: Czy "lokalizować" partnera telefonem? 10.07.13, 21:06
      Przeczytałam wszystkie posty. Wszystkie są pouczające. Słusznie ktoś zauważył, że chodziło o poszukiwanie remedium na zazdrość.

      Ciekawe ile z tych osób, które sądzą, że zazdrość jest czymś naturalnym i właściwym "lokalizuje partnera" (śledzi) przy pomocy nowoczesnych technologii jakie są udostępniane przez przeróżne firmy powiązane z operatorami telefonii komórkowej. Co tydzień otrzymuję 2 –3 oferty smsami lub mailami aby uruchomić sobie takie oprogramowanie.

      Hi ! oto kultura ! zalecająca "lokalizować partnera".

      A tak na serio ! to najtrudniejszy problemem wynikający z "poliamorycznego sposobu na życie" wynika, stąd że najczęściej układ jest "pół - poliamoryczny". Dla przykładu pewien mężczyzna ma kochankę i szczerze ją kocha i jednocześnie nie przestał kochać żony. Kobieta – kochanka chętnie nawiązałaby przyjazny kontakt z żoną jej partnera - może nawet by się zaprzyjaźniły - niestety "układ się nie rozwija" – gdyż żonie partnera "nie mieści się to w głowie". Jednocześnie owa para kochanków może stosować na ich własny użytek zasady związku otwartego.

      Sądzę więc, że koncepcja poliamorii jest użyteczna, gdyż można przy jej pomocy rozwiązać przynajmniej część problemów w pewnym układzie, ale chyba dość rzadko powstaje "układ zrównoważony". No cóż, warto jednak pamiętać o takiej możliwości radzenia sobie z zazdrością.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka