motyla_noga82
06.07.13, 17:58
Witam
Często czytam to forum (chociaż nie komentuję) i wiem, że jest tu wielu rozsądnych ludzi, którzy obiektywnie i z dystansu będą w stanie ocenić niełatwą dla mnie sytuację. Jestem z facetem ponad 3 lata. I długo, i mało. Jesteśmy typem pary, która dużo się kłóci - głównie ze względu na różnice charakterów.
Mój mężczyzna miał już kiedyś rodzinę, ale rozstał się z żoną, która z małym dzieckiem wyjechała za granicę. Tam spotkała faceta, za którego wyszła za mąż - mają dwoje dzieci. Do tej pory mój facet nie miał żadnego kontaktu z synem.
W tej chwili sytuacja się zmieniła - syn jest u dziadków przez całe wakacje. Od początku związku wiedziałam o dziecku mojego faceta i nie robiłam z tego problemu: weszłam w związek z całym dobrodziejstwem inwentarza.
Problemy zaczęły się w miejscu, gdzie nie powinno ich być. Mój mężczyzna spotyka się z synem kompletnie ukrywając fakt, że jest ze mną w związku. Udaje, że ja nie istnieję. Podczas przypadkowego spotkania przedstawił mnie jako koleżankę (!).
Nie chodzi mi o to, żeby im się wtrącać do niełatwej relacji, ale po co tworzyć fikcję? Komu lub czemu to ma służyć? Pytałam go o to. Wyjaśnił, że syn by tego nie zrozumiał. Ale co tu rozumieć? Jego matka ułożyła sobie życie, to ojciec nie może? I to jest powodem okłamywania? Tylko kogo? Moim zdaniem możliwe są dwie sytuacje: albo się mnie wstydzi przed synem, albo nie traktuje poważnie - nie wiąże żadnej przyszłości ze mną.
Facet zarzuca mi nieuzasadnioną zazdrość, co nie jest prawdą, bo czego tu zazdrościć? Moją furię dodatkowo wzmaga fakt, iż pan życzy sobie, aby nie było mnie w domu, gdy on przyjeżdża do niego z dzieckiem. Spotyka się z synem, ze swoimi rodzicami, kuzynami - ale już beze mnie (kiedy dziecko było za granicą, nie było takich sytuacji).
Od tego momentu wszystko się między nami popsuło i ja poważnie rozważam zakończenie tej znajomości. Bardzo proszę o obiektywną ocenę, bo trochę się pogubiłam w tym wszystkim.