yarmo
03.08.04, 12:39
Mariana zauważyłem w ogródku przy znanym gdyńskim pubie. Siedział tępo
wpatrzony w butelkę po piwie. Wyglądał na zdruzgotanego. Podszedłem.
- Co Marianie tak się tępo wpatrujesz w butelkę? Coś mi wyglądasz na
zdruzgotanego. Co się stało? - spytałem rezolutnie.
- Oj niedobrze, niedobrze - odpowiedział Marian pokazując na migi kelnerce, by
przyniosła dwa nowe piwa - mam zmartwienie mój przyjacielu. Nie lada problem.
- A cóż to znowu, mów mi tu zaraz, bo jako twój przyjaciel najlepszy
powinienem znać problemy, które gniotą kamrata - zawołałem, aż kelnerka
spojrzała na mnie z ciekawością niespotykaną u kelnerek.
- Wiesz, że poznałem cudną kobietę, której imię Majka przyprawia mnie o
drżenie pachwin?
- Wiem, dzwoniłeś do mnie miesiąc temu dość pijany, by mnie o tym zawiadomić o
piątej rano.
- Otóż to. Wiesz zatem również, że to kobieta wykształcona, elegancka, aktywna
i ambitna.
- Tak, wyłuszczałeś mi to bełkotliwie do godziny siódmej. Wiem też, że
doskonale zna się na teatrze, muzyce i sztuce.
- A co tu dużo mówić, w tych dziedzinach bije mnie na łeb.
- No tak bywa Marianie. Kobiety są subtelniejsze i znają się na tych sprawach
lepiej od nas, ale do rzeczy.
- Dwa dni temu zabrałem ją na pole golfowe, by pokazać parę sztuczek. Wiesz,
że jestem niezłym golfistą.
- Owszem, odbyliśmy na ten temat równie długą rozmowę telefoniczną i w
podobnych godzinach o ile pamiętam. Opowiadałeś chyba o trzecim miejscu w
Okręgowych Zawodach Golfowych Akwizytorów Sanitariatów. Prawda?
- Dokładnie, balowaliśmy do rana, nie wiesz jacy to wspaniali i kontaktowi
ludzie .
- Trochę wiem, ale opowiadaj co z Majką?
- Gra w golfa lepiej ode mnie.
- O kurwa! - zaniepokojony zapaliłem papierosa. Sprawa przedstawiała się
gorzej niż sądziłem.
- To jeszcze nic, wczoraj byliśmy na siłowni. Ona mnie tam zabrała. Uczęszcza
dwa razy w tygodniu.
- I co?
- Wiesz jedna napompowana lesba z obsługi spojrzała na mnie i mówi, że założy
połowę tego co Majce, bo jak na pierwszy raz nie trzeba przesadzać. Poza tym
kondycyjnie nie wyglądam najlepiej. Kapujesz? - zauważyłem, że Marianowi
zaczęły trząść się ręce, więc poczęstowałem go papierosem. Zapalił, zaciągając
się potężnie.
- O ile cię znam Marianie, kazałeś założyć dwa razy więcej - powiedziałem.
- A jak!
- I co?
- Zemdlałem.
Chwilę siedzieliśmy bez słowa, tępo wpatrzeni w butelki, paląc nerwowo
papierosy. Dramat Mariana poruszył mnie bardziej niż mogłem wpierw
przypuszczać. Nie trzeba być bowiem psychologiem, by przewidzieć, że taka
trauma pozostaje w podświadomości mężczyzny bardzo długo. Kto wie czy nie
przez całe życie. I że potrafi zburzyć stabilność emocjonalną konia, nie
mówiąc o facecie, który nie jest w stanie wycisnąć dwa razy tego co jego
kobieta. Mimo wszystko postanowiłem uratować przyjaciela. Prosił mnie o to
jego błagalny wzrok.
- Marianie - rzekłem stanowczo - pamiętaj jedno. Jest dzięki Bogu tak, że w
naszym społeczeństwie kobieta, by dorównać mężczyźnie, musi być od niego dwa
razy lepsza. Słyszałem to nie jeden raz z ust samych kobiet. A dam sobie rękę
odciąć, że Majka nie jest od ciebie dwa razy lepsza we wszystkim! Więc głowa
do góry Marianie.
Marian odetchnął z ulgą i zamówił następne dwa piwa. Spojrzeliśmy na siebie
chytrze. Bowiem z pewnością w konkurencji picia alkoholu nie ma Majki, która
byłaby w stanie nam dorównać.
Koniec