Dodaj do ulubionych

o niecierpieniu ludzi

09.09.13, 03:19
spotkałem sie dzis z jedna znajoma ktora nienawidzi ludzi- wszyscy ja denerwuja (np laska ze pokazuje nogi bo ma na nich siniaki) nie mogła zapalic papierosa bo ludzie ja denerwowali(co ciekawe dla mnie wszyscy zachowywali sie na wielkim luzie i zajmowali sie soba)
ma tez dziwna wizje siebie uwaza ze jest ładna choc jest tłusta i ma kiepska figure -natomiast krytykuje ciagle innych ze maja brzydkie twarze
Mam wrazenie ze to sie u niej strasznie nasiliło to nienawidzenie ludzi
czy wiecie moze co sie z nia dzieje i jak jej mozna pomoc?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 07:48
      Najlepiej jej unikać. A jeżeli rzeczywiście chcesz jej pomóc, to porozmawiaj z nią szczerze - powiedz, jak według Ciebie i innych odbierane jest jej zachowanie i że wygląda to na jakieś bardzo głębokie kompleksy.

      Albo obrazi się, albo przemyśli swoje zachowanie. Zresztą jedno nie wyklucza drugiego.
      • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 09:19
        słusznie tak zrobie oleje ja -mam juz gdzies kobiety ktore maja ze soba jakis problem
        i maja na mnie destrukcyjny wpływ

        mam wrazenie ze wychodze z jakiegos poteznego bagna- a wszystko chyba sie wiaze z tym ze z 1,5 roku temu mocno zaczełem zmieniac styl swojego zycia
        z zgodnie z moim własnym powiedzeniem -nie pasuje ci takie zycie-zmien informacje zacznij robic cos innego-innego wyjscia nie ma -chce sie miec inne zycie trzeba zmienic informacje ktora sie przyjmuje na inna
        • krope Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 09:39
          A co ci przeszkadza to, że ona myśli, że jest ładna? Ja już od dawna uniezalezniłam się od opinii innych, choć nadal pewne rzeczy mnie bolą.
          • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 10:08
            przeszkadza mi ze ona obraza inne osoby ze sa brzydkie, głupie etc.
            np byłem z nia kiedys na koncercie w hydrozagadce i mowi "ale te dziewczyny tutaj maja brzydkie ryje gdzie ty mnie zabrałes" kurcze dla mnie wiele z nich była ładniejsza od niej
            ale nawet jakby były jakies nieładne to po co gadac takie rzeczy- mozna zmienic wage ale z budowa twarzoczaszki to ciezej
            • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 10:15
              Widocznie takich ludzi jest więcej. Czasem mam wrażenie, że spotykam takich na swojej drodze. Co ciekawe, to kobiety.
              Sytuacja z wczoraj - idę sobie z moim facetem na zakupy do spożywczaka w galerii - na ławeczce obok siedzą dwie panny w wieku 25+ (trudno określić, może młodsze, może starsze). Jedna patrzy prosto na mnie, potem szepcze coś na ucho drugiej i ta druga też prosto na mnie. Obie były tak ze dwa razy ode mnie szersze wszędzie, zastanawiam się, co je tak zafascynowało.
              • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 10:35
                to chyba jakas nienawisc wynikajaca z kompleksów -np dziewczyna ktora miała owe siniaki na nogach(moze ze 2) miała krotkie spodenki i długie ładne i zgrabne nogi

                ale to jakies chore nienawidzic kogos bo ktos jest ładny
              • obrotowy jusz viem... 10.09.13, 15:14
                wodnapani napisała:
                Obie były tak ze dwa razy ode mnie szersze wszędzie, zastanawiam się, co je tak
                zafascynowało.


                jusz viem...

                kontentowaly po cichu: - zobacz, ta mala biedna cierpi na bulimie...


                • wodnapani Re: jusz viem... 10.09.13, 22:34
                  Pudło, jasiu, jak zwykle.
                • ursyda Re: jusz viem... 11.09.13, 13:56
                  Albo np. komentowały jej za duży nos, albo wielkie czoło alebo szpotawe stopy.
                  Waga to nie wyszstko.
                  • wodnapani Re: jusz viem... 11.09.13, 22:26
                    Nie sądzę, nie posiadam takich cech :)
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 10:41
              Hmm, chyba nie ma znaczenia kto jest "ładniejszy", tylko sam fakt, że taki ktoś ma system wartości.
              Poza tym myślałam, że na koncert się idzie, żeby muzyki posłuchać, a nie żeby "ryje" innych osób oceniać.
              • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 10:47
                to był zupełny przypadek z tym koncertem wybralismy sie do składu butelek w ktorych strasznie dawno nie byłem a pomylilismy sie i weszlismy obok na koncert
    • romullos Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 10:17
      Może chłopa dawno nie miała?
    • lilith76 Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 11:43
      Ciężko pomóc. Ona wyciąga jakieś profity z tego zachowania - np. podciąga sobie samoocenę, wyrzuca negatywne emocji, których źródło jest gdzie indziej.
      Dlaczego w ogóle przyszedł ci ten pomysł - "pomoc"? Mediując w tak beznadziejnych sprawach sam się wypalasz.
      Może zwrócić jej uwagę uprzejmie i z uśmiechem, że jej pesymizm przyjął skrajne objawy, ale grozi to tym, że sam zostaniesz uznany za brzydkiego, wkurzającego i głupiego :) Inteligentna kobieta zastanowi się nad tematem.
      • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 11:51
        no nie wiem daje sie jakos wkrecac w takie sytuacje- ale juz postanowiłem oleje ja
        • lilith76 Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 12:08
          Może sam z tego wyciągasz jakieś własne, emocjonalne profity - syndrom rycerza, czy coś w tym stylu. Tylko, że księżniczka nie może być śpiąca, ale wysportowana ;)
          • solaris_1971 Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 13:48
            Ale czemu masz jej pomagac ? Zreszta, jesli ona sama nie widzi problemu, to nikt jej nie pomoze.
            Toksycznych ludzi sie unika i tyle.
            • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 14:09
              była moja przyjaciółka ale dam sobie z tym spokój
              to byłby podobny pomysł jak pomaganiu mojej byłej bo myslałem jak jej pomoge to bedzie lepiej dziecku- ani jej nie pomogłem ani dziecku a najbardziej po dupie dostałem ja hehe
    • stoijedna Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 20:25
      a czemu ty chłopie się wyrywasz do pomagania prawie obcej wrednej znajomej? masz jakąś cierpiętniczą misję? rodzice cię bili ?
      znajoma jest na tyle duża, że wie jak do psychologa trafić.
      a ty uważaj, żebyś razem z nią aby nie trafił...
    • melania_hop Re: o niecierpieniu ludzi 09.09.13, 20:50
      Znam takie 2 osoby. U jednej z nich było to spowodowane sytuacją w domu - tata alkoholik i awantury, stres z tym związany. Jej podejście do innych zmieniło się po wyprowadzce i spotkaniu odpowiedniego partnera, z pozytywnym podejściem do ludzi.

      U drugiej koleżanki brało się to głównie z tego, że długo nie mogła ułożyc sobie życia osobistego. Zżerało ją to bardzo. Wyciszyło się odkąd jest w udanym związku :)

      Skoro to twoja przyjaciółka to może nie skreślaj jej tak łatwo, bo może po prostu ma jakies problemy ze sobą.
      • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 00:02
        pewnie ze ma problemy ze soba- ale ja nie zamierzam juz sie ładowac w takie historie musze wszak ułozyc sobie zycie poznac nowa parnerke ktora bedzie akceptowało moje dziecko
        • berta-death Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 01:25
          Widzisz Minaszu, twój problem tkwi w słowie "muszę".
          > musze wszak ułozyc sobie zycie poznac nowa parnerke ktora bedzie akceptowało moje dziecko

          Dlaczego musisz? Co się stanie jak nie poznasz? Co się stanie jak poznasz za rok, 5lat albo 10? Nie uważasz, że właśnie przez to się ładujesz w rożne kłopoty i dziwne związki? Bo skoro musisz, to działasz w pośpiechu, stresie, desperacji i chęci złapania pierwszej nadarzającej się okazji. Czyli niejako z góry skazujesz się na trzeci sort. Pierwszy a nawet drugi sort nie czeka, żeby go ktoś z łapanki wyhaczył. Dodatkowo masz mocno wygórowane oczekiwania co do wyglądu potencjalnej partnerki i jej stylu życia, więc zawężasz krąg poszukiwań tylko do kobiet atrakcyjnych i wysportowanych. I łapiesz się pierwszej lepszej, która jest wolna i wpadnie ci w oko. A jakie prawdopodobieństwo, że losowo wybrana kobieta będzie jednocześnie ładna, młoda, wysportowana, inteligentna, samodzielna, zaradna życiowo i jeszcze będzie miała fajną niepokręconą osobowość? To łatwiej w totolotka szóstkę skreślić. Takich kobiet nie poznaje się przypadkowo, rzadko kiedy są wolne, bo inni faceci też na takie lecą, jak są singielkami, to dlatego, że taka ich wola a nie dlatego, że nikt sensowny ich nie chce. No i przede wszystkim one też mają wymagania, nie flirtują desperacko z nieznajomymi albo dawnymi znajomymi, nie biegają z randki na randkę, nie szukają nikogo na siłę.
          • senseiek Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 01:45
            > więc zawężasz krąg poszukiwań tylko do kobiet atrakcyjnych i wysportowanych.

            Takie ma preferencje.. ? Nawet nie wiedzialem. Powinien w takim razie zapisac sie na silownie, jakies aerobiki, karate, tance itp. Biegac nad wisla lub w innych miejscach gdzie ludzie/kobiety biegaja.

            > I łapiesz się pierwszej lepszej, która jest wolna i wpadnie ci w oko. A jakie prawdopodobieństwo, że losowo wybrana kobie
            > ta będzie jednocześnie ładna, młoda, wysportowana, inteligentna, samodzielna, z
            > aradna życiowo i jeszcze będzie miała fajną niepokręconą osobowość?

            Jak nie bedzie nawiazywal kontaktu, to nie bedzie mogl sprawdzic czy dana dziewczyna ma w.w. cechy.
            A mlodszy z wiekiem nie bedzie.
            • berta-death Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 02:34
              Jakbym miała mu coś ze swojej strony doradzić, to przyjęcie pozy intelektualisty i filozofa. Bo coś mi się wydaje, że on z tymi pannami to od razu zaczyna gadać na temat sportu, muzyki i gier komputerowych. I napala się jak panna ma te same zainteresowania. Zupełnie niepotrzebnie. Bo to, że jest młoda, atrakcyjna i wysportowana widać gołym okiem, nie trzeba się dopytywać. Tych samych sportów nie musi uprawiać, ważne, że ma kondycję, więc od czasu do czasu na pewno da się ją na coś wspólnego namówić, np jakąś wspinaczkę górską, wycieczkę rowerową, kajaki czy cokolwiek innego. Na co dzień to chyba nawet lepiej jak para ma oddzielne zainteresowania i np jedno idzie sobie pobiegać a drugie popływać. Podobnie jest z gustem muzycznym czy komputerowym. Nie o to wszakże chodzi, żeby na wszystkie koncerty razem jeździć, czy wspólnie na playstation grać. Czasem można coś wspólnie zdziałać w tej materii a czasem nawet zdrowo mieć w co się pobawić się czy gdzie pojechać osobno.

              Natomiast o wiele istotniejsze jest wspólne patrzenie na rzeczywistość, podobny poziom intelektualny, podobna mentalność, kompatybilna osobowość i przede wszystkim dystans do siebie i świata oraz zrównoważenie psychiczne. I od wysondowania tych cech powinien rozpoczynać każdą znajomość.
              Zakładam, że sam jest młody, wysportowany i atrakcyjny, podoba się kobietom, więc nie musi żadną gadką podkreślać tych walorów. Zwłaszcza, że nie zależy mu na kobietach, które lecą na wygląd czy kasę. W związku z tym przyjęcie pozy intelektualisty pozwoli mu na wstępie zrazić do siebie kretynki, które go za nudziarza wezmą. Przy okazji zrazi też intelektualistki, którym jego poziom nie będzie odpowiadał, ale takie wcześniej czy później też by uciekły, więc też nie ma co sobie nimi głowy zawracać i specjalnie ich żałować. A pseudofilozoficzne gadki o życiu, pozwolą mu nieco rozeznać się w kwestii ewentualnego zrównoważenia psychicznego i dystansu. To od razu wyjdzie jak panna ma skłonności do skrajnych emocji, fochów, ma dziwną przeszłość, na koncie parę nielogicznych i niezrozumiałych poczynań, nie ma poczucia humoru, itp.
              I co najważniejsze, takie luźne, niezobowiązujące rozmowy, powinny poprzedzać wszelkiej maści podrywy, flirty i jakiekolwiek okazywanie zainteresowania w charakterze damsko męskim. A już na pewno nie powinny mieć miejsca na randce. W stosunku do kumpla czy obcego faceta, z którym się przypadkowo zamieniło parę zdań, jest się bardziej szczerym, niż w stosunku do kogoś na kim chce się zrobić dobre wrażenie, bo ma się wobec niego jakieś plany.
              • senseiek Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 04:14
                Ty chyba nie masz zycia, ze chce Ci sie pisac takie dlugie posty w srodku nocy.. ;)
                • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 09:45
                  Hehe, odezwał się. A sam posta napisałeś o 4:14.
                  • senseiek Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 20:38
                    wodnapani napisała:

                    > Hehe, odezwał się. A sam posta napisałeś o 4:14.

                    Jedno zdanie.. :)
                • berta-death Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 12:29
                  Mam nocne życie. ;)
                  • senseiek Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 20:39
                    berta-death napisała:

                    > Mam nocne życie. ;)

                    Mam nadzieje, ze klienci sa zadowoleni.. ;)
                    • berta-death Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 22:15
                      > Mam nadzieje, ze klienci sa zadowoleni.. ;)

                      Ja też mam taką nadzieję, cokolwiek by to nie znaczyło.
                • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 05:34
                  moze to robi aby nie zasnac lub tak jak ja aby przysnac
                  jak sie w nocy rozbudze i nie moge zasnac
              • lilith76 Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 13:47
                Zazwyczaj nie zgadzam się z berthą, ale tym razem zadała sobie trud rozpisania tak jak ja bym to wyjaśniła.

                Poczuj się najpierw dobrze sam ze sobą. Potem szukaj kobiety na stałe. Inaczej wskoczysz w te same koleiny.
          • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 09:36
            przesadzasz-nie szukam jakies laski(ale powinna mnie krecic seksualnie)powinna byc wysportowana, moze byc i w moim wieku
            moze nawet styl zycia miec inny ale ciekawy i byc otwarta na moj wcale nie musi byc zaradna
            no i musi chciec robic nowe rzeczy
            ps
            potrzebuje stałej partnerki chociazby do łozka nmam np duzo wieksze potrzeby seksualne niz 2 lata temu i najchatniej bym sie bzykał minimum tak z 10 razy w tygodniu
            • berta-death Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 12:28
              Może faktycznie skorzystaj z porad jakiegoś terapeuty od związków. Bo jak sam ruszysz na łowy, to znów się w ładujesz w coś co tylko zgrzytami się skończy. I wpisami forumowymi.
              • magadanskaya Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 22:37
                dokładnie.
                ostatnio usłyszałam coś podobnego na pewnych warsztatach psychologicznych.
                mianowicie, że po rozwodzie/rozstaniu warto skorzystać z terapii, żeby potem nie obudzić się z ręką w nocniku i pretensją do nowego partnera: "jesteś taka sama, jak moja była żona", etc.
                skoro stary schemat sie nie sprawdził, warto może coś zmienić...
                • senseiek Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 23:17
                  magadanskaya napisał(a):

                  > dokładnie.
                  > ostatnio usłyszałam coś podobnego na pewnych warsztatach psychologicznych.
                  > mianowicie, że po rozwodzie/rozstaniu warto skorzystać z terapii,

                  To taki sam marketing i tworzenie sobie klientow jak sprzedawanie garnkow na "warsztatach kulinarnych"..
                  • magadanskaya Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 23:21
                    absolutnie się nie zgadzam.
                    aaaa poza tym mówiła to babka pracująca jako terapeuta na NFZ :P
                • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 23:27
                  Proponuję, żebyś najpierw przetestowała tę "niezawodną" metodę na sobie.
                  • magadanskaya Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 00:35
                    nie omieszkam.

                    Problem w tym, że nie bardzo wiem, czy jesteś tak wielka ignorantką, by rzeczywiście nic nie wiedzieć o tendencjach w doborze partnera (taki minasz na przykład, który przyciąga niezrównoważone emocjonalnie kobiety może mieć dużą potrzebę opiekowania się innymi), czy chodzi Ci po prostu o mnie.

                    To już drugi "atak" (doprawdy, to zbyt duże słowo, ale o tej porze żadne inne nie przychodzi mi na myśl) w moim kierunku z Twojej strony, mimo że do tej pory nie miałam wątpliwej przyjemności konwersacji z Tobą.

                    Zamilcz kobieto, albo ujawnij swój stary nick.
                    • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 09:25
                      Niesłusznie odbierasz moje słowa jako atak. Po prostu wątpię, byś miała jakiekolwiek doświadczenie w kwestii traumy rozwodowej i doboru następnych partnerów po tym fakcie. A wypowiadasz się tak, jak gdybyś po co najmniej trzech rozwodach była.
                      No chyba, że wiek 22 lata z Twojej wizytówki to ściema ;-)
                      • six_a Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 11:22
                        jak się czepiać, to na każdym nicku.
                        taka karma.
                        • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 11:27
                          A merytorycznie do dyskusji się da coś dodać? :) Czy tylko sorej-gratki wygłupiać w każdej wypowiedzi?
                          • six_a Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 11:30
                            aleszprosz.
                            w którym miejscu twoim zdaniem magadanskaya opiera się na własnym doświadczeniu, który to brak doświadczenia, jej zarzucasz.
                            • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 11:34
                              ona prezentuje takie chore homofobiczne myslenie- czyli młody to głupi nic nie moze wiedziec a stary to madry bo ma doswiadczenie- ale młodzi tez tak robia mowiac on juz nie powinien tego robic jest za stary to mu nie pasuje wygłupia sie
                              • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 11:40
                                To idź skarbie na tę terapię, jak Ci tak "doświadczona" młodzież radzi :) Powodzonko itd.
                                • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 12:06
                                  nie jestem dla ciebie skarbem!
                                  jak nie umiesz normalnie rozmawiac to w ogole nic nie pisz

                                  niecierpienie ludzi ze wzgledu na wiek czy podwazanie ich autorytetu to zwykła homofobia
                                  • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 12:18
                                    Oj, nie oburzaj się tak :D
                                    Dorosły facet, a oburza się jak gimnazjalista :D
                                    Aha, z ta homofobią serio sprawdź słownik, bo jeszcze palniesz coś takiego w towarzystwie i Cię wyśmieją, a może nawet pobiją.
                              • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 11:41
                                A, i jeszcze sprawdź w SJP znaczenie słowa "homofobiczny", zanim na przyszłość pojedziesz komuś takim tekstem :)
                            • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 11:39
                              Ja zarzucam głównie powtarzanie jak papuga za jakąś "panią z NFZ", że terapia porozwodowa z pewnością daje jakieś magiczne rezultaty i "radzenie" przez magadanskaya facetowi o 1/3 od niej starszemu, żeby się na takową terapię udał, bo z pewnością w braku terapii jest przyczyna, że mu się wszystko wali, sypie i w ogóle i że "przyciąga" kolejne dziwne niezrównoważone osoby. Odebrałam wpis magadanskaya jako sugerujący, że w ogóle bez takiej terapii nie ma co podejmować tematu związków po rozwodzie, samemu człowiek sobie przecież nie poradzi za Chiny Ludowe.
                              I dałam wyraz temu, że śmieszą mnie te autorytatywnie wypowiadane rady w ustach, a raczej w pisaninie 22-latki :) A jak każdy na tym forum, mam prawo do wyciągania subiektywnych wniosków z cudzych wypowiedzi i dzielenia się nimi, jeśli tylko nie naruszają one netykiety :)
                              • six_a Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 11:45
                                jesus, kobieta powiedziała, co interesującego jej zdaniem usłyszała na warsztatach, a ty kolejny raz jej wyrzucasz te 22 lata, przemawiasz z pozycji babci per wnusiu.
                                i jeszcze dorabiasz ideologię.

                                jak to mówią: wyluzuj;)
                                • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 11:48
                                  Nie lubię psychomanipulacji ;-)
                                  • six_a Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 11:50
                                    noooocusz, nie wszyscy są tacy wspaniali, żeby w trudnych chwilach poradzić sobie samemu, i nie każda pomoc psychologa jest psychomanipulacją. czasem zwyczajnie potrzeba osądu kogoś z zewnątrz, a raczej trudno o taki osąd, gdy przetrawiasz sama lub ze stronniczymi znajomymi.
                                    • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 12:15
                                      Zaraz zaraz, istnieją tylko takie dwa bieguny jak współczujący i obiektywny psycholog oraz z pewnością zryta osobowość osoby po rozwodzie i jej zryci, stronniczy znajomi?
                                      I po co ten jad, ze nie wszyscy są tacy "wspaniali"? Nie napisałam nigdzie, że należy określać kogoś, kto radzi sobie sam mianem "wspaniałego", albo że się dla takiej osoby domagam jakichś peanów, bardziej adekwatne byłoby tu określenie "silny". Jedni są silni, a inni są... mniej silni :)
                                      Jestem sceptycznie nastawiona do psychologii i psychoterapii jako takiej właśnie dlatego, że czytałam sporo poradników psychologicznych, rozmawiałam z kilkunastoma różnymi psychologami reprezentującymi różne nurty, ze znajomymi korzystającymi z usług psychoterapeutów. Czuję, że temat dość dokładnie zbadałam.
                                      Nie znoszę szablonowego podejścia. Czasem konkluzje, do których dochodzą ci "specjaliści" są takie, że gacie spadają z łoskotem.
                                      • six_a Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 12:20
                                        >oraz z pewnością zryta osobowość osoby po rozwodzie i jej zryci
                                        a kto wspominał o zrytej osobowości? chyba nie ja. stronniczy też nie równa się zryty, tylko nieobiektywny, co wynika z relacji. psycholog nie ma z tobą żadnej relacji.

                                        wątpię, by czytanie poradników psychologicznych można było nazwać zgłębianiem tematu. może dla ułatwienia, zastosuj ten sam schemat, który wybrałaś magadanskiej: jeśli nie korzystałaś z pomocy psychologicznej, co możesz o niej wiedzieć? nic.

                                        i nie wygłupiaj się z tym jadem, bo pęknę ze śmiechu.
                                        • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 12:27
                                          six_a napisała:

                                          > stronniczy też nie równa się
                                          > zryty, tylko nieobiektywny, co wynika z relacji.

                                          A różnie bywa. Nie oceniaj cudzych znajomych miarą swoich.

                                          psycholog nie ma z tobą żadne
                                          > j relacji.

                                          I to od razu czyni go światłym i obiektywnym, bo przecież swoim własnym backgroundem się nie kieruje? To robot?

                                          >
                                          > wątpię, by czytanie poradników psychologicznych można było nazwać zgłębianiem t
                                          > ematu.

                                          Nie doczytałaś w mojej wypowiedzi - chodziłam na rozmowy (terapią tego nie nazwę :P) z kilkunastoma psychologami (psychoterapeutami) i wymieniałam opinie znajomych na temat takich wizyt. Rezultat - opinia, jaką powzięłam.

                                          może dla ułatwienia, zastosuj ten sam schemat, który wybrałaś magadanski
                                          > ej: jeśli nie korzystałaś z pomocy psychologicznej, co możesz o niej wiedzieć?
                                          > nic.
                                          >
                                          Patrz wyżej. Nie przeczytalaś dokładnie.

                                          > i nie wygłupiaj się z tym jadem, bo pęknę ze śmiechu

                                          A to co ma być niby?
                                          • six_a Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 12:43
                                            >Nie oceniaj cudzych znajomych miarą swoich.
                                            jeśli do tej pory nie zauważyłaś, wyjaśniam uprzejmie, że w ogóle nie oceniam niczyich znajomych ani umiejętności wszystkich/konkretnych psychologów.

                                            i to by było na tyle.
                                            • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 12:43
                                              Cieszę się, że sobie to wyjaśniłyśmy :)
                                          • ursyda Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 14:00
                                            wodnapani napisała:

                                            chodziłam na rozmowy (terapią tego nie nazwę :P) z kilkunastoma psychologami (psychoterapeutami) ....

                                            Z kilkunastoma? I żaden nie pomógł? I nie dało ci to nic a nic do myślenia?
                                            • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 17:34
                                              ja pierdykam nawet przyciagam takie kobiety do watku hehe
                                            • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 22:30
                                              ursyda napisała:
                                              >
                                              > Z kilkunastoma? I żaden nie pomógł? I nie dało ci to nic a nic do myślenia?

                                              Po pierwsze - nie potrzebowałam i nie potrzebuję pomocy :)
                                              Po drugie - nie uważam, żeby ci ludzie byli w stanie pomóc komukolwiek :)
                                      • nudzimisie_strasznie Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 14:21
                                        wodnapani napisała:

                                        > Jestem sceptycznie nastawiona do psychologii i psychoterapii jako takiej właśni
                                        > e dlatego, że czytałam sporo poradników psychologicznych, rozmawiałam z kilkuna
                                        > stoma (!!! - WTF) różnymi psychologami reprezentującymi różne nurty, ze znajomymi korzystaj
                                        > ącymi z usług psychoterapeutów.

                                        Zaraz, zaraz, a w jakim właściwe celu Ty chodziłaś do tych KILKUNASTU psychologów oraz czytałaś poradniki? Bo z tego co piszesz, to masz wspaniałego faceta, silną osobowość, wspaniałą figurę, ciekawe życie obfitujące w możliwość wielu obserwacji (na forum?), jak również cudownych, dojrzałych i wspierających przyjaciół.
                                        Bo wiesz, jak chodziłaś hobbystycznie, żeby się przekonać, że są do niczego, to rezultat tych wizyt raczej nie dziwi.
                                        • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 22:35
                                          nudzimisie_strasznie napisała:

                                          >
                                          > Zaraz, zaraz, a w jakim właściwe celu Ty chodziłaś do tych KILKUNASTU psycholog
                                          > ów oraz czytałaś poradniki? Bo z tego co piszesz, to masz wspaniałego faceta, s
                                          > ilną osobowość, wspaniałą figurę, ciekawe życie obfitujące w możliwość wielu ob
                                          > serwacji (na forum?), jak również cudownych, dojrzałych i wspierających przyjac
                                          > iół.

                                          Obecnie nie narzekam :) ale w przeszłości różnie bywało (nie jestem już najmłodsza), nie ma ludzi szczęśliwych stale w ciągu całego życia. Jednakże to, że moje życie teraz ma tak wiele pięknych odcieni to nie rezultat czytania poradników i stosowania porad terapeutów, raczej rezultat pracy nad sobą, wyciągania wniosków z własnych błędów. Gdybym zastosowała to, co czytałam albo co usłyszałam, byłabym teraz w niezłej... matni :)

                                          • nudzimisie_strasznie Re: o niecierpieniu ludzi 12.09.13, 09:25
                                            Dobra, Padlinko, odpowiem Ci dla odmiany na poważnie. Chociaż na dyskusję ochotę mam niewielką i od razu uprzedzam, że w większą polemikę wchodzić nie będę.

                                            Napisałaś, że byłaś u kilkunastu terapeutów, biorąc pod uwagę, że terapia to proces długotrwały, to wychodzi, że w tej terapii jesteś już ponad 10 lat. Ale tak nie jest, prawda? Bo Ty poszłaś do każdego na jedno, dwa spotkania. I dochodziłaś do wniosku, że za głupi dla Ciebie ten terapeuta, nie zna się, nie rozumie Cię i mówi Ci nie to co chciałabyś usłyszeć. Masz rację, nigdy nie byłaś w terapii, tylko na spotkaniach konsultacyjnych. Opowiadasz jakieś głupstwa o tym, że Ci źle radzili, podczas gdy terapeuta nie radzi - to podstawowa zasada, nie mówi jak żyć, nie daje recept. Słucha, zadaje pytania, pomaga zagłębić się w sobie i znaleźć własne odpowiedzi. I to odpowiedzi nie na to, co jest nie tak z ludźmi i światem, tylko co Ty robisz, że jest Ci niefajnie i jak możesz to zmienić.
                                            Ale Ty nie chcesz siebie zobaczyć, nie chcesz się skonfrontować z tym co w Tobie jest, więc odrzucasz psychoterapię i wyśmiewasz tych, którzy mają odwagę, której Tobie brak.

                                            Masz znajomych psychoterapeutów? I co z tego? To tacy sami ludzie jak wszyscy, z dziwactwami, wadami i co tam jeszcze chcesz. Psychoterapeuta to nie człowiek doskonały, tylko fachowiec, którego prowadzi warsztat i etyka. To, że poza gabinetem wygaduje głupstwa, nie znaczy, że nie wie co robi w gabinecie i że RADZI, to samo co Tobie jako koleżance.

                                            Ja nie jestem psychoterapeutą, to Ci poradzę i powiem to co widzę bez delikatności charakterystycznej dla fachowców: prawdziwie mądrzy ludzie, nigdy nie powiedzą o sobie "o ho, jaki jestem mądry". Piękni ludzie nie przechwalają się swoją urodą. A szczęśliwi ludzie nie są wredni i nie potrzebują gorszych, żeby czuć się lepiej. Twoja propaganda szczęścia nie działa. Wiesz, gdyby to było prawdziwe, ludzie by to kupowali i nie musiałabyś pchać im tego siłą do gardła. Przy tym nie neguję, że jesteś ładna, mądra i masz fajnego faceta, neguję to, że Ty sama tak myślisz. Pod wszystkim co piszesz skrzeczą kompleksy i pretensjonalność. Ach, te wampiry energetyczne, Ci zazdrośnicy i plebs, które Cię prześladują. Wiesz, przy takiej kumulacji niechęci jaką budzisz, warto już spojrzeć na siebie i zastanowić się co jest nie tak.
                                            • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 12.09.13, 15:38
                                              Sorry ale nie bardzo wiem, o czym do mnie piszesz. I nie mam pojęcia, o co chodzi z tą padliną.
                                              Podziękuję zatem za jakąkolwiek dyskusję z Tobą i zapamiętam Twojego nicka, na przyszłość będę wiedziała, żeby nie czytać Twoich wpisów w ogóle, bo adresujesz jakieś diagnozy zupełnie na oślep. Z tego co wiem, jest jakaś opcja, żeby nie czytać postów wybranych osób. Chyba będę musiała skorzystać, bo to już któryś raz, gdy widzę, że niektórzy nie reagują na treść tego, co czytają, tylko na swoje domysły i urojenia.
                                      • magadanskaya Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 17:00
                                        > a takiej osoby domagam jakichś peanów, bardziej adekwatne byłoby tu określenie
                                        > "silny". Jedni są silni, a inni są... mniej silni :)

                                        Tak? Naprawdę sądzisz, że nakroman, który bierze od 20 lat i w pewnym momencie swojego żucia decyduje się na terapię jest tchórzem? Serio, serio?
                                        Hahaha! Rozbawiłaś mnie teraz, nie ma co ;) Aaaale jasne - żyj sobie w iluzji, że jesteś "silniejsza" bo "radzisz sobie" sama ;D

                                        > Jestem sceptycznie nastawiona do psychologii i psychoterapii jako takiej właśni
                                        > e dlatego, że czytałam sporo poradników psychologicznych

                                        Uuuu, no to już wiem, skąd fałszywy obraz tej dziedziny. Wiesz..to tak, jakbyś sądziła, że wiesz wszystko o tajnikach śledztwa, opierając swoją wiedzę na kryminałach.

                                        > Nie znoszę szablonowego podejścia. Czasem konkluzje, do których dochodzą ci "sp
                                        > ecjaliści" są takie, że gacie spadają z łoskotem.

                                        Tak, tu masz częściowo rację - psychologowie często cierpią na "syndrom Boga" - sama mam paru tego typu znajomych i szczerze mówiąc, obserwując ich podejście w trakcie warsztatów czy szkoleń, NIGDY nie zdecydowałabym się na terapię u nich (biedni klienci....:/).
                                        Ale z drugiej strony popełniasz błąd generalizacji - piszesz, że nie znosisz szablonowego podejścia, a wszystkich specjalistów psychologów wrzucasz do jednego wora.

                                        Prawda jest taka, że generalnie opcje są dwie:
                                        -albo wina leży po stronie terapeuty-partacza (rzadziej - by zostac terapeutą trzeba się jednak trochę napracować, to z reguły ściśle wyselekcjonowane środowisko - nie piszę tu o psychologach, tylko psychoterapeutach)
                                        -albo problem tkwi w pacjencie, który nie chce się leczyć lub chce, ale "po swojemu", nierzadko kierując się zaburzonym myśleniem
                                        • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 12.09.13, 08:01
                                          magadanskaya napisał(a):

                                          > > a takiej osoby domagam jakichś peanów, bardziej adekwatne byłoby tu okreś
                                          > lenie
                                          > > "silny". Jedni są silni, a inni są... mniej silni :)
                                          >
                                          > Tak? Naprawdę sądzisz, że nakroman, który bierze od 20 lat i w pewnym momencie
                                          > swojego żucia decyduje się na terapię jest tchórzem? Serio, serio?

                                          Co to za pseudo-manipulacja moimi słowami? Mówiliśmy o traumie po-rozwodowej, nie odbiegajmy od tematu.
                                          O ile ja wiem, ciężkie uzależnienia od narkotyków leczy się nie w ten sposób, że sobie przychodzi ktoś pogadać na luzie, tylko w specjalistycznym ośrodku. I to podpada pod psychiatrię bardziej. O tym w ogóle nie pisałam, więc proszę mi nie wmawiać, że tak było.

                                          > Hahaha! Rozbawiłaś mnie teraz, nie ma co ;) Aaaale jasne - żyj sobie w iluzji,
                                          > że jesteś "silniejsza" bo "radzisz sobie" sama ;D

                                          Nie mam zamiaru Cię przekonywać do niczego :)

                                          >
                                          > Uuuu, no to już wiem, skąd fałszywy obraz tej dziedziny. Wiesz..to tak, jakbyś
                                          > sądziła, że wiesz wszystko o tajnikach śledztwa, opierając swoją wiedzę na krym
                                          > inałach.

                                          Bardzo przyjemnie się odpisuje na posty, wyrywając czyjeś słowa z kontekstu, prawda? Wtedy to można właściwie wszystko komuś wmówić :) o moich kontaktach ze specjalistami to już wolisz milczeć, bo nie mogłabyś wtedy tego swojego wyświechtanego przykładu o kryminałach przytoczyć :)

                                          >
                                          > Tak, tu masz częściowo rację - psychologowie często cierpią na "syndrom Boga"
                                          > - sama mam paru tego typu znajomych i szczerze mówiąc, obserwując ich podejście
                                          > w trakcie warsztatów czy szkoleń, NIGDY nie zdecydowałabym się na terapię u ni
                                          > ch (biedni klienci....:/).
                                          > Ale z drugiej strony popełniasz błąd generalizacji - piszesz, że nie znosisz sz
                                          > ablonowego podejścia, a wszystkich specjalistów psychologów wrzucasz do jednego
                                          > wora.
                                          >
                                          Ze wszystkimi w Polsce faktycznie kontaktu nie miałam :) jednak obecnie raczej nie zamierzam weryfikować swojej opinii :) natomiast mam też kilka osób znajomych - psychologów, psychoterapeutów, absolwentów studiów na psychologii w Polsce i za granicą, znam background tych ludzi i cóż... potwierdza się zasada - człowiek wybiera taki kierunek, bo przede wszystkim chce "pomóc" sobie lub swoim najbliższym albo coś zrozumieć, co mu przeszkadza żyć. Jeśli mój kolega (doktorant psychologii UJ) uważa, że przeczytanie jakiejśtam książki może całkowicie komuś przestawić myślenie i uczynić jego życie szczęśliwszym, to nie mam pytań :)
                                          • magadanskaya Re: o niecierpieniu ludzi 12.09.13, 12:20
                                            Jesoo, wiesz co? Czekam na ten piękny dzień, kiedy SAMA dojdziesz do tego, w jak wielu tkwisz błędach. Ja, ani nikt inny za Ciebie tego bolesnego procesu nie przejdzie.
                                  • magadanskaya Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 16:50
                                    Teraz Ty zajrzyj do słownika <zieeew>.

                                    Mam wrażenie, że bardzo Cię ten temat poruszył, być może ze względu na Twoje prywatne doświadczenia. Tak to już jest, kiedy żyje się w świecie zaprzeczeń i iluzji.

                                    Aczkolwiek - powodzenia.
                                    • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 22:37
                                      magadanskaya napisał(a):

                                      > Teraz Ty zajrzyj do słownika <zieeew>.
                                      >
                                      > Mam wrażenie, że bardzo Cię ten temat poruszył, być może ze względu na Twoje pr
                                      > ywatne doświadczenia. Tak to już jest, kiedy żyje się w świecie zaprzeczeń i il
                                      > uzji.
                                      >
                                      > Aczkolwiek - powodzenia.

                                      Cytuj proszę, bo nie wiadomo, komu i na co odpowiadasz.
                                      • magadanskaya Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 22:43
                                        Wiadomo, o ile umiesz używać tzw. "drzewka".
                                        • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 22:51
                                          Wolałam się upewnić, bo to, co napisałaś, jest kompletnie pozbawione logiki, więc zwątpiłam, że odnosiło się do mnie.
                              • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 11:50
                                ja tam nie widze nic złego w terapii psychologicznej mam troche psychologów w rodzinie i wiem ze choc sami maja problem moga mi jednak pokazac pewne błedy jakie popełniam- mozna powiedziec ze jestem doswiadczony ze powinienem wybrac dobrze bo sam sie znasm tez na charakterach ludzkich ale jednak przyciagam takie dziwne dziewczyny
                                nie chce juz wchodzic w patologiczne relacje bo mnie to bardzo meczy i ogranicza

                                co do Dziewczyny rzeznika nie uwazam ze 22latka nie moze mi doradzac- własnie wrecz odwrotnie moze miec inne spojrzenie na swiat i moze mi pokazac cos co dla niej oczywiste a dla mnie takim nie jest
                                • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 11:54
                                  No cóż, dla mnie radzenie się młodszych długo jeszcze będzie jak proszenie ślepego o opisanie kolorów - może jak dożyję 80-tki, to nabierze sensu :D
                                  Wszystkie moje doświadczenia z ludźmi urodzonymi po 89 r. - jestem na nie :) Ale to moje, SUBIEKTYWNE zdanie, mam do tego prawo. Ty rób jak uważasz. Ważne, żeby Ci dobrze było i innym też.
                                  • stokrotka_a Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 12:11
                                    wodnapani napisała:

                                    > Wszystkie moje doświadczenia z ludźmi urodzonymi po 89 r. - jestem na nie :) Al
                                    > e to moje, SUBIEKTYWNE zdanie, mam do tego prawo.

                                    I wszystkich ludzi urodzonych po 89 r. wrzucasz do jednego worka z napisem "nie"? Naprawdę, czy tylko żartujesz?
                                    • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 12:22
                                      stokrotka_a napisała:

                                      > wodnapani napisała:

                                      >
                                      > I wszystkich ludzi urodzonych po 89 r. wrzucasz do jednego worka z napisem "nie
                                      > "? Naprawdę, czy tylko żartujesz?

                                      Nie przeczytałaś dokładnie mojej wypowiedzi albo przeczytałaś i teraz celowo wyrywasz kawałek z kontekstu, żeby dyskusja się toczyła :)
                                      Napisałam w kwestii RADZENIA SIĘ - nie radziłabym się takiej młodej osoby w moich sprawach życiowych. I to na podstawie moich doświadczeń z tym pokoleniem.
                                      A Ty próbujesz mnie swoją wypowiedzią wmanewrować w nienawiść.
                                      • stokrotka_a Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 12:27
                                        wodnapani napisała:

                                        > Nie przeczytałaś dokładnie mojej wypowiedzi albo przeczytałaś i teraz celowo wy
                                        > rywasz kawałek z kontekstu, żeby dyskusja się toczyła :)
                                        > Napisałam w kwestii RADZENIA SIĘ - nie radziłabym się takiej młodej osoby w moi
                                        > ch sprawach życiowych. I to na podstawie moich doświadczeń z tym pokoleniem.
                                        > A Ty próbujesz mnie swoją wypowiedzią wmanewrować w nienawiść.

                                        Ależ ja nigdzie nie zasugerowałam, że twoje "nie" oznacza nienawiść. Znów nadinterpretujesz. ;-) Dziwię się tylko, że z powodu iluś tam przypadków z twojego życia (domyślam się, że nie 1000) wrzucasz wszystkich ludzi urodzonych po 89 r. do jednego wora.
                                        • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 12:36
                                          A wybacz, to minasz mnie próbuje wmanewrować w nienawiść, myślałam, że Ty rozwijasz ten wątek w tym kierunku :)
                                          Ja nie wrzucam tych ludzi do jednego wora, ja po prostu widzę, że to jest inna mentalność. Nawet jak poznawałam osoby, które z początku wydawały się bardziej "dojrzałe", szukające towarzystwa osób starszych o dekadę, półtorej, to potem te różnice jednak wychodziły i nagle była przepaść nie do przebycia. Chociażby dlatego, że ludzie w moim wieku to już najczęściej albo w małżeństwach, z dziećmi, po rozwodach, z jakimś doświadczeniem zawodowym, wyjazdowym, itd. a tamci to świeżynki. NAJCZĘŚCIEJ. Oczywiście zdarzają się wyjątki, wieczne Piotrusie Pany koło 30-40, a na drugim biegunie doświadczone, dojrzałe i zrównoważone 20-25 latki. Może. Ja widocznie miałam pecha, bo raczej spotykałam tych pierwszych :P Życie, jakie prowadzę, pozwala mi na obserwacje naprawdę sporego grona osób.
                                          • stokrotka_a Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 13:35
                                            wodnapani napisała:

                                            > Życie, jakie prowadzę, pozwala mi na obserwacje naprawdę sporego grona osób.

                                            Być może, ale to jeszcze nie powód, żeby wyciągać uogólniające wnioski.
                              • stokrotka_a Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 12:07
                                wodnapani napisała:

                                > Ja zarzucam głównie powtarzanie jak papuga za jakąś "panią z NFZ", że terapia p
                                > orozwodowa z pewnością daje jakieś magiczne rezultaty

                                Mogłabyś zacytować tę wypowiedź, w której atorka postu powtarza "że terapia porozwodowa z pewnością daje jakieś magiczne rezultaty"? Ja takiego tekstu nie znalazłam.

                                > (...) i "radzenie" przez magada
                                > nskaya facetowi o 1/3 od niej starszemu, żeby się na takową terapię udał, bo z
                                > pewnością w braku terapii jest przyczyna, że mu się wszystko wali, sypie i w og
                                > óle i że "przyciąga" kolejne dziwne niezrównoważone osoby. Odebrałam wpis magad
                                > anskaya jako sugerujący, że w ogóle bez takiej terapii nie ma co podejmować tem
                                > atu związków po rozwodzie, samemu człowiek sobie przecież nie poradzi za Chiny
                                > Ludowe.

                                Obawiam się, że w wyniku przeczytania wpisu magadanskaya dokonałaś daleko idącej interpretacji - zbyt daleko idącej.
                                • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 12:43
                                  stokrotka_a napisała:
                                  >
                                  > Obawiam się, że w wyniku przeczytania wpisu magadanskaya dokonałaś daleko idące
                                  > j interpretacji - zbyt daleko idącej.

                                  Witamy w świecie forum :)
                                  • stokrotka_a Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 13:36
                                    wodnapani napisała:

                                    > Witamy w świecie forum :)

                                    Witamy w świecie interpretacji i radzimy, by z interpretacją subiektywną nie przesadzać. ;-)
                                    • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 13:43
                                      A ile za to grozi? :)
                                      • stokrotka_a Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 15:57
                                        wodnapani napisała:

                                        > A ile za to grozi? :)

                                        Tego nie wie nikt, ale błędna interpretacja może w skrajnych warunkach grozić nawet śmiercią (przypadkową). ;-)
                              • magadanskaya Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 16:47
                                Yyy...Magiczne rezultaty? Takich mogą oczekiwać jedynie osoby charakteryzujące się "magicznym mysleniem".

                                Co Ty miałaś z logiki? O ile w ogóle się jej uczyłaś?
                                To nie brak terapii powoduje, że osoba ma skłonność do wybierania toksycznych partnerów, ale OWSZEM - może pomóc w zrozumieniu własnych deficytów i mechanizmu, którym dana osoba do tej pory się kierowała.

                                >Odebrałam wpis magad
                                > anskaya jako sugerujący, że w ogóle bez takiej terapii nie ma co podejmować tem
                                > atu związków po rozwodzie, samemu człowiek sobie przecież nie poradzi za Chiny
                                > Ludowe.

                                Hmmm...uderz w stół... Radzisz sobie sama? Okej, nikt nie mówi, że terapia jest koniecznością. Radź sobie sama, ale nie neguj jednocześnie alternatywnych rozwiązań.

                                > I dałam wyraz temu, że śmieszą mnie te autorytatywnie wypowiadane rady w ustach
                                > , a raczej w pisaninie 22-latki :) A jak każdy na tym forum, mam prawo do wycią
                                > gania subiektywnych wniosków z cudzych wypowiedzi i dzielenia się nimi, jeśli t
                                > ylko nie naruszają one netykiety :

                                Autorytatywnie?
                                Chryste :D
                                • wodnapani Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 22:42
                                  magadanskaya napisał(a):

                                  > Co Ty miałaś z logiki? O ile w ogóle się jej uczyłaś?

                                  Co ma piernik do wiatraka?

                                  >
                                  > >Odebrałam wpis magad
                                  > > anskaya jako sugerujący, że w ogóle bez takiej terapii nie ma co podejmow
                                  > ać tem
                                  > > atu związków po rozwodzie, samemu człowiek sobie przecież nie poradzi za
                                  > Chiny
                                  > > Ludowe.
                                  >
                                  > Hmmm...uderz w stół... Radzisz sobie sama? Okej, nikt nie mówi, że terapia jest
                                  > koniecznością. Radź sobie sama, ale nie neguj jednocześnie alternatywnych rozw
                                  > iązań.
                                  >
                                  A kto powiedział, że ja o sobie pisałam? wiesz ile jest osób po rozwodach, które sobie radzą?

                                  >
                                  > Autorytatywnie?
                                  > Chryste :D

                                  Taki problem ze zrozumieniem, że aż nieistniejące zjawiska przywołujesz? :)
                      • magadanskaya Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 15:26
                        Wiesz, jak to okreslił ładnie Flaubert - nie trzeba być jajkiem na patelni, by umieć opisać jajecznicę.
                • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 23:46
                  ja nie byłem osoba bierna czekajaca na rozwod- zastanowiłem sie nad soba i zobaczyłem ze wiekszoasc moich kobiet byla bardzo podobna antropologficznie- zastanowiłem sie z czego to wynika i doszedłem do wniosku ze to taki narzuicony normotyp laski - dlatego postanowiłem od tego sie uwolnic- spotykałem sie dziewczynami od 150cm do 185cm- zdałem sobie sprawe ze kazda mnie pociaga na swoj sposób- spotykałem sie tez z dziewczynami duuzo młodszymi i starszymi i co zrozumiałem ze moja była zona mnie pociaga bo jest matka mojego dziecka
                  ze to nie ciało ale rodzina mnie pociaga-a to zostało w moim przypadku brutalnie rozbite
                  mogłbym stworzyc niby nowa ale moje smocze jest dla mnie najwazniejsze
    • berta-death Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 00:28
      Naprawdę masz jakiś pociąg do kobiet o skłonnościach do skrajnych emocji. Wyłącza ci się instynkt samozachowawczy, który powinien podpowiadać, że należy unikać ludzi, którzy nienawidzą, nie cierpią i pałają skrajnymi negatywnymi uczuciami do innych.
      • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 17:05
        mysle ze takie emocjalne kobiety mnie poprostu podniecaja- ale do zwiazku to one sie nie nadaja
        • magadanskaya Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 22:39
          pewnie się nadają, ale to chyba wymaga dużo zdrowia psychicznego i sił witalnych od partnera :)
        • berta-death Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 23:37
          > mysle ze takie emocjalne kobiety mnie poprostu podniecaja

          I vice versa. Z jakiegoś powodu takowe kobiety do ciebie lgną. Być może nie tylko kobiety, wśród kumpli nie masz przypadkiem osób z problemami?
          Skąd ja to znam. Z bliżej nieokreślonego powodu, jak tylko do mnie ktoś się przyssie, to na 99% mogę być pewna, że lada dzień dowiem się o tym, że leczył się psychiatrycznie, biega do terapeuty, albo nie korzysta z profesjonalnej pomocy, ale jest tak pokręcony, że aż dziwne, że nie dostał sądowego nakazu leczenia się. I tak od zawsze. Odkąd pamiętam, nawet w szkole przyciągałam do siebie różnej maści outsiderów. Jak tylko ktoś nowy do klasy przyszedł, to od razu mnie sobie upatrywał na koleżankę. Mimo kompletnego braku jakiejkolwiek zachęty z mojej strony, totalny ignor, nawet nie podchodziłam, żeby wyciągnąć rękę i się przywitać. I miałam kolegę albo koleżankę, do momentu aż dzieciak się zasymilował z resztą klasy. Prawdopodobnie postrzegają mnie jako kogoś względnie bezpiecznego i swojskiego. Mimo, że w rzeczywistości nie jestem ani miłą, ani sympatyczną osobą. Komplementem życia jakim mnie kiedyś pewien facet obdarzył, było stwierdzenie, że przy żonie czy innych kobietach to musi być prawdziwym mężczyzną a przy mnie może być sobą. Inni pewnie myślą tak samo, tylko nie mówią tego głośno.
          • magadanskaya Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 00:36
            ;D

            wiesz...swój do swego ciągnie ;p
    • obrotowy napisz cos moze o cierpieniu ludzi ? 10.09.13, 14:58
      Kazdy jakos cierpi...

      - to jest dopiero temat rzeka...
    • piataziuta uuu minasz w samiczej desperacji 10.09.13, 21:24
      j.w.
    • magadanskaya Re: o niecierpieniu ludzi 10.09.13, 22:18
      narcystyczne zaburzenie osobowości :S
      • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 10:59
        napewno nie -bo jestem osoba empatyczna :) dobrze wyczuwam emocje innych ludzi
        • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 11:03
          juz mi sie watki pieprza to o niej nie o mnie:)
          ja bym jednak postawił na kompleksy choc jest tez jakas trauma o ktrorej nie chciała mi powiedziec cos co sprawiło ze miała chyba kiedys skierowanie do psychiatry ale nie poszła
          • magadanskaya Re: o niecierpieniu ludzi 11.09.13, 16:36
            No tak, tak, chodziło mi o nią.

            Cholera, to jest jakas masakra.
            Nie wyobrażam sobie, ani nie przypominam, bym kiedykolwiek komentowała w taki sposób czyjś wygląd (i sama również nie chciałabym być w ten sposób skomentowana). Zachowanie to inna sprawa - często zdarza mi się kogoś krytykować, w dużej mierze ze względu na to, że na własne zachowanie z reguły mamy wpływ.

            Dlatego przyszły mi na myśl zaburzenia osobowości, chociaż psychiatrzy i w tym przypadku upierają się, że zaburzona osobowość ma kontrolę nad własnym postępowaniem.

            No cóż, czasem trzeba chyba trzeba do takich osób podejść w sposób bezkompromisowy. Albo coś ze sobą zrobią - terapia lub trwała zmiana stylu życia - albo trzeba powiedzieć sobie "papa".
            Rozumiem, że jesteś osoba empatyczną, ale w momencie, kiedy poddajesz się destrukcyjnemu wpływowi takich osób, kończy się "empatia" a zaczyna "naiwność", ewentualnie masochizm.
    • minasz Re: o niecierpieniu ludzi 14.09.13, 00:02
      napisałem lasce co o niej mysle i wyglada na to ze zerwalismy kontakt- no i dobrze :)
      jej sie głowa naprawi to moze do mnie napisac

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka