Dodaj do ulubionych

ABORCJA.TAK CZY NIE?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.04, 19:06
ABORCJA.TAK CZY NIE? JA JESTEM ZA. JESTEM FACETEM.
Obserwuj wątek
    • Gość: yyy Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: 80.51.242.* 06.08.04, 19:20
      To masz szczescie, ze się urodziłeś.
      • Gość: vesna Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.torun.mm.pl 06.08.04, 20:06
        Zawsze uważałam, że tak tego problemu stawiać nie można bo jest zbyt
        skomplikowany. W Polsce mnie wnerwia, że Kościół protestuje przeciwko aborcji,
        a atakuje wychowanie seksualne w szkołach i naucza o całkowitej nieskuteczności
        antykoncepcji.
        Uważam, że dzieci i młodzież trzeba uczyć odpowiedzialności, posługiwania się
        antykoncepcją, świadomości swojego ciała. Oni i tak to robią, niech to robią
        mądrze.
        Co do aborcji... osobiście bym tego nie zrobiła, ale uważam, że prawnie powinna
        być dozwolona - po konsultacjach z psychologiem.
        • mijaczek Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 06.08.04, 20:12
          Kazdy podochodzi do tego w inny sposob, kazdy przypadek jest inny. Aborcja nie
          moze byc traktowana jako antykoncepcja... wielu ludzi nie wie tak naprawde nic
          na temat antykoncepcji, seksu, ciazy czy zdrowia kobiety. Wielu ludzi jest po
          prostu za glupich na to, by uprawiac seks.
          Jestem przeciw aborcji.
          Mia
          • q.noor Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 06.08.04, 20:57
            jestem za........... mam prawdo do decydoania o sobie
            • mijaczek Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 06.08.04, 21:40
              q.noor napisała:

              > jestem za........... mam prawdo do decydoania o sobie

              Tak, o sobie tak, a o zyciu innego czlowieka tez masz prawo decydowac?
              Mia
            • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 07.08.04, 12:06
              q.noor napisała:

              > jestem za........... mam prawdo do decydoania o sobie
              dokonujac aborcji nie decydujesz o sobie, ale o innym czlowieku.
              • Gość: FasOlka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.dyn.optonline.net 07.08.04, 13:47
                Ten "czlowiek" o ktorego zyciu kobieta myslaca o aborcji decyduje, nie jest w
                stanie przezyc poza lonem matki. Nie wydaje mi sie, zeby mozna bylo zarodek
                okreslac mianem czlowieka. Aborcji nie dokonuje sie w zaawansowanej ciazy, wiec
                w czym problem. Jestem jak najbardziej za. Taka decyzja powinna byc uzalezniona
                od sumienia, a nie prawa.
                Cheers
                • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 07.08.04, 14:16
                  Gość portalu: FasOlka napisał(a):

                  > Ten "czlowiek" o ktorego zyciu kobieta myslaca o aborcji decyduje, nie jest w
                  > stanie przezyc poza lonem matki. Nie wydaje mi sie, zeby mozna bylo zarodek
                  > okreslac mianem czlowieka. Aborcji nie dokonuje sie w zaawansowanej ciazy,
                  wiec
                  >
                  > w czym problem. Jestem jak najbardziej za. Taka decyzja powinna byc
                  uzalezniona
                  >
                  > od sumienia, a nie prawa.
                  > Cheers

                  gdyby wszystko nalezalo uzaleznic od sumienia a nie od prawa, to moglibysmy
                  dosc na manowce. sa ludzie, ktorzy uwazaja, ze "babe" nalezy bic jak zasluzy,
                  sa ludzie, ktorzy uwazaja, ze krasc wolno, co niektorzy zabijaja i tez
                  spokojnie spia. zatem dokad ta droga?
                  kiepska argumentacja
                  co do zdolnosci przezycia zarodka poza organizmem matki... to zgoda, sam sobie
                  nie poradzi ale co to ma do rzeczy? czy on sam sie wepchnal do brzucha?:)
                  • Gość: FasOlka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.dyn.optonline.net 07.08.04, 19:09
                    Fakt, sam sie nie pchal. Najlepsza metoda antykoncepcji jest szklanka zimnej
                    wody w zamian. Natomiast rozne rzeczy sie zdarzaja i nawet najlepsza metoda
                    antykoncepcji moze nie byc skuteczna. I jesli Ty masz ochote, to prosze bardzo
                    wychowuj sobie dziecko, ale nie kazdy pala do tego checia. Dla takich osob
                    aborcja wlasnie jest wyjsciem z klopotliwej sytuacji. Bo nie dla wszystkich
                    dziecko jest darem bozym, szczesciem itd ale wlasnie problemem. Zyjemy w XXI
                    wieku i mamy najbardziej restrykcyjna ustawe antyaborcyjna zaraz po Irlandii.
                    Jesli chcemy isc sladem Irlandii, prosze bardzo. Ale dlaczego akurat od tej
                    strony? Mysle, ze nalezaloby ja raczej nasladowac za to co zrobila ze swoja
                    gospodarka, a nie z aborcja, na ktora Irlandki jezdza do Wlk Brytanii.
                    A mowiac, ze zarodek nie przezyje poza organizmem matki chcialam powiedziec, ze
                    dlatego dla mnie nie jest czlowiekiem. Nie jest w pelni uksztaltowany i
                    przygotowany do samodzielnego zycia. Z tego powodu aborcje przeprowadza sie
                    tylko do pewnego momentu. Nikt nie usuwa szesciomiesiecznej ciazy. To nie
                    Chiny. Dlatego uwazam, ze jesli jakiejkolwiek kobiecie zdarzylo sie zajsc w
                    niechciana ciaze, to powinna ona miec prawo do decydowania czy chce miec
                    dziecko czy nie. I to, ze komus sie to nie podoba nie powinno miec na jej
                    decyzje wplywu.
                    Zajmijmy sie lepiej zyjacymi, niechcianymi i nieszczesliwymi dziecmi zamiast
                    roztrzasac czy aborcja jest moralna czy tez nie. Czy bylas kiedys w panstwowym
                    domu dziecka? Jesli nie, to moze byloby warto. Na pewno sie uciesza z
                    dodatkowej pary rak do pomocy. Wolontariat jest w PL od jakiegos czasu bardzo
                    dobrze widziany.
                    Swoja droga, to niezly temat. Zaraz sie wszyscy pokloca, posypia sie epitety, a
                    co poniektore osoby beda mi mowic jaka to szkoda, ze moja matka bedac ze mna w
                    ciazy nie poddala sie aborcji. Z tego co wiem, ona nie zaluje.
                    Cheers
                    • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 07.08.04, 20:09
                      Fasolko, wybacz, ale proponujesz aborcje jako jedna z metod antykoncepcji. z
                      kazdym postem pograzasz sie coraz bardziej w absurdalnych pomyslach i myslach.
                      "jesli masz ochote to wychowuj sobie dziecko"- piekna mysl, nie ma co.
                      wychowanie to nie rzecz "checi" jak tuo ujelas, wychowanie to odpowiedzialnosc
                      i zrozumienie swojej roli w stosunku do dziecka, ktore wydalo sie na swiat.
                      mysle, ze ludzie, ktorzy decyduja sie na seks wiedza, ze to wlasnie z "tego"
                      biora sie dzieci. zatem nie znajduje ZADNEDO argumentu, ktory by tlumaczyl ich
                      lekkomyslnosc. kazdy jest odpowiedzialny za swojwe czyny i nawet tak przyjemna
                      i emocjonalna sprawa jaka jest seks z tego nie zwalnia.
                      zarodek nie moze zyc poza organizmem matki. tu sie zgadzamy, aborcja jesli jest
                      dozowolona gdzies to najczesciej do 12 tc. czy potem jest juz zdolny? do bardzo
                      poznej ciazy dziecko nie jest dzdolne przezyc bez matki, po narodzeniu tez jej
                      potrzebuje najbardziej na swiecie. zatem kolejny zly argument.bo idac Twoim
                      tokiem myslenia aboorcja powinna byc dopuszczalna na kazdym etapie jesli
                      kryterium ma byc zdolnosc przezycia poza organizem matki.
                      na Twoje pytanie czy bylam w domu dziecka itd odpowiem twierdzaco, powiem
                      wiecej: sporo z racji wczesniejszej pracy musialam dotknac i zobaczyc.
                      zgadzam sie z tToba, ze nie kazdy musi chcec miec dziecko- dlatego mamy
                      antykoncepcje:).
                      • Gość: FasOlka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.dyn.optonline.net 07.08.04, 22:12
                        Poniewaz mamy antykoncepcje, ja ja stosuje. Natomiast jak juz wspominalam,
                        zadna metoda nie jest skuteczna w 100%. Przypadki chodza po ludziach. A u ludzi
                        sex nie tylko jest zwiazany z prokreacja, jak wiele osob by sobie tego zyczylo.
                        Dlatego wiec, jesli nie daj Boze zajde w ciaze, chce miec alternatywe. Moze sie
                        okaze, ze dziecko jest wlasnie tym czego mi do tej pory brakowalo i z radoscia
                        bede biegac z brzuchem przez nastepne dziewiec miesiecy. Jesli jednak
                        stwierdze, ze to wlasnie byl wypadek, ze nie jestem jeszcze gotowa na bycie
                        matka, ze nie mam ochoty na sile zostawac rodzicem na zyczenie spoleczenstwa,
                        to chce wiedziec, ze moge sie poddac aborcji w cywilizowanych warunkach, nie
                        bedac przy tym skazana na spoleczny ostracyzm. Nie podoba mi sie, ze ktos za
                        mnie chce decydowac kiedy i czy bede miala dzieci. Nie podoba mi sie
                        emocjonalny szantaz jakiemu sa poddawane osoby myslace inaczej. I wcale nie
                        traktuje aborcji jako metody antykoncepcyjnej, chociazby dlatego, ze zdaje
                        sobie sprawe z tego, ze nie jest to metoda zapobiegania ciazy, a jej usuwania.
                        Od ok dziesieciu lat przyjmuje tabletki antykoncepcyjne i to jest dla mnie
                        zapobieganie. Jesli zachodzi potrzeba, uzywam rowniez prezerwatyw i to tez jest
                        dla mnie zapobieganie (rowniez chorobom wenerycznym itp).
                        Nie musisz mnie prosic o wybaczenie, bo nie robisz nic zlego. Kazdy moze miec
                        wlasne zdanie na dany temat. Natomiast aborcja nie dla mnie porownania z
                        kradzieza, zabojstwem, ewentualnie przemoca w rodzinie. Jest to prywatna sprawa
                        kazdej kobiety i mezczyzny (lub bez niego). Nie wydaje mi sie, zeby miala ona
                        jakakolwiek szkodliwosc spoleczna. Jesli ktos uwaza przerywanie ciazy jako
                        morderstwo niewinnych dzieci, to naprawde nie musi tego robic. Moze chodzic
                        oblewac kliniki aborcyjne pomyjami czy farba, jak ma to miejsce w innych
                        krajach i w ten sposob wyladowywac swoja frustracje i niezadowolenie.
                        Jednak czasem jest to jedyne wyjscie z sytuacji i chcialabym miec prawo z niego
                        skorzystac.
                        Nie wydaje mi sie, zebym pograzala sie w jakikolwiek sposob. Ja nie krytykuje
                        Twojego sposobu myslenia, tylko wyrazam wlasna opinie. Natomiast odnosze
                        wrazenie, ze Ty lubisz krytykowac i naginac wszystko pod swoja wizje swiata
                        uwazajac ja za jedyna sluszna.
                        Mam tylko nadzieje, ze nie urazilam Cie komentarzem odnosnie wizyty w domu
                        dziecka. Chyba sie zagolopowalam i przepraszam.
                        Cheers
                • Gość: mila Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.icpnet.pl 07.08.04, 15:26
                  Noworodek jest w stanie przeżyć poza łonem matki, ale tak jak niemowlę czy
                  nawet kilkuletnie dziecko, nie jest w stanie samo się o siebie zatroszczyć. Bez
                  pomocy rodziców, szanse przetrwania naszego gatunku są raczej niewielkie. Idąc
                  tokiem Twojego rozumowania, noworodka ani kilkuletniego dziecka nie można
                  nazwać człowiekiem. Czym zatem? Jak mówić o noworodku? To? Wydaje mi się, że to
                  jednak wciąż ten sam gatunek - człowiek właśnie. A zarodek - to wczesne stadium
                  rozwoju człowieka.

                  • Gość: nutka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 08.08.04, 20:53
                    Mila chcesz rozumować logicznie ale ci nie wychodzi.
                    Noworodek jest w stanie żyć samodzielnie, jego organizm żyje bez pomocy innych.
                    Opieka nad nim nie ma tu nic do rzeczy.
                    Zygota nie może żyć sama.
                • Gość: kotka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 20:34
                  Gość portalu: FasOlka napisał(a):
                  Nie wydaje mi sie, zeby mozna bylo zarodek
                  > okreslac mianem czlowieka.

                  Wydaje ci się ale pewna nie jesteś więc będąc za aborcją może ci się tylko
                  wydawać że nie zabija się człowieka ...ale pewna nie będziesz
                  • Gość: FasOlka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.dyn.optonline.net 07.08.04, 22:14
                    Ech, nie chce mi sie dyskutowac z calym forum. Powiem Ci tylko tyle. Nie
                    uwazam, ze osoba przerywajaca ciaze morduje/zabija czlowieka. I tak wlasnie
                    mysle, uwazam i to jest moje zdanie na ten temat (sic!)
                    Cheers
      • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 07.08.04, 12:04
        zdecydowanie przeciw. jedyny powod jaki umiem sobie wyobrazic do tego
        paskudnego zabiegu to ratowanie zycia matki i gwalt.
      • Gość: abi Złe pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 17:45
        To prywatna sprawa poszczególnych kobiet, które stają przed dylematem - usunąć,
        nie usunąć. Nie powinno być pytania o moralność, to bardzo osobiste, ale o
        granice władzy i postrzeganie państwa. Państwo nie może ingerować w sferę
        etyczną kobiet, szczególnie, że większość rządzących to faceci i o noszeniu
        ciąży nigdy nie będą mieć pojęcia. Ogólna zasada: Nie chcesz aborcji, to jej
        sobie nie rób!
    • kami191 Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 06.08.04, 21:15
      Czesc!! To pytanie od dawna sprawiało problem. Moim zdaniem aborcja powinna byc
      wyborem każdej kobiety.
      • Gość: virtuallady Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.vline.pl 07.08.04, 08:11
        kami191 napisała:

        > Czesc!! To pytanie od dawna sprawiało problem. Moim zdaniem aborcja powinna
        byc
        >
        > wyborem każdej kobiety.
        dokładnie, kami, zgadzam się z Tobą
      • Gość: RONDELEK Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 16:15
        ZGADZAM SIE ZA ABORCJA POWINNA BYC WYBOREM KAZDEJ KOBIET W PRZECIWIENSTWIE Z
        EUTANAZJA ALE WRACAJAC DO ABORCJI WSZYSCY ODDZIALUJA NA LUDZKA PSYCHIKE
        ZDJECIAMI ZAMORDOWANYCH NIEMOWLAT ALE ZASTANAWIAM SIE CZEMU NIKT NIE PUBLIKUJE
        HISTORII KOBIET, KTORE STOJA PRZED TAKIM WYBOREM JAKIMM JEST DECYZJA O
        WYKONANIU ABORCJI........
    • Gość: jendza Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.fbx.proxad.net 06.08.04, 22:32
      Ech, Ci MADRALE, co to mysla, ze inni sa 'za glupi'...

      Skad w Was tyle pychy:(((?

      'NIE', oczywiscie...

      Dzieci 'robimy' od tysiecy lat.
      I od tysiecy lat 'wiemy', jak 'to' chodzi...
      Reszta to kwestia jedynie aktu woli i... odpowiedzialnosci...

      pzdr
      j.
    • Gość: marta Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 00:26
    • Gość: marta Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 00:49
      Mam jedno dziecko, od siedmiu lat przyjmuję tabletki antykoncepcyjne - więcej
      dzieci nie planuję. Nie chciałabym stanąć przed problemem niechcianej ciąży,
      więc zapobiegam jej, a przy tym, choć kościół to potępia, zapobiegam aborcji...
      Gdybym jednak "wpadła",nie zdecydowałabym się na urodzenie dziecka - po to się
      zabezpieczam, żeby go nie mieć. Uważam, że kobieta ma prawo decydowac o tym,
      ile dzieci chce posiadać i jeżeli chce ( i musi ) usunąć ciążę, to powinna mieć
      możliwość zrobić to legalnie. Myślę jednak, że lepsza jest antykoncepcja
      (oczywiście myślę o skutecznej, a nie o dowcipie zwanym "kalendarzykiem
      małżeńskim"... )
    • joanna51 Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 07.08.04, 00:52
      Gość portalu: xxx napisał(a):

      > ABORCJA.TAK CZY NIE? JA JESTEM ZA. JESTEM FACETEM.


      Marta, pomoge ci bo widze, ze masz problem.
      Taaak i jeszcze raz taaak.

      gdyby dzieci same mogly sie zaoborcjonizowac dawno by udusily sie wlasna
      pepowina. chyba jasne (?) skad tyle poronien. a teraz ladnie niczym cezar
      paluszek w gore- klaszczemy paluszek w dol tez klaszczemy. a teraz babus
      popatrzy jak ustawiaja paluszek przyszli rodzice. ojej wahaja sie, ojej splynie
      malutek kanalem czy nie, ojej. czy nie uwazacie, ze niektorzy ludzie powinni
      nie miec dzieci..? nie chca i nie beda. niech maja siebie i tylko siebie. w
      koncu kazdy zyje tak jak chce.
      jeszcze raz arogancja? nie, trzezwa ocena rzeczywistosci.

      beze mnie matki polki. ja kocham ludzi ale jest granica tolerancji dla glupoty.
      czesc
      ps. tylko nie mowcie, ze probowalyscie chronic zycie nie-poczete. a noz
      urodzilby sie jakis zlodziej lub co gorzsa morderca.
      • Gość: marta Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 02:30
        joanno51, mam wrażenie, że to ty masz problem. Bełkotu twego niestety nie
        zrozumiałam, ale myślę, że i tak nie miałybyśmy szans na porozumienie.
        Nie wydaje mi się, aby kobiety z lubością poddawały się aborcji i szkoda, że
        tego nie rozumiesz. Czy uważasz, że dzieciaki z domów dziecka cieszą się z
        ustawy antyaborcyjnej?!? Czy myślisz, że wychowywanie zdeformowanego,
        niepełnosprawnego dziecka jest tym, czego kazdy rodzic pragnie najbardziej?!?
        Przypuszczam, że jesteś mocno wierzącą osobą i nie neguję tego. Jednak
        konsekwencje poddania się aborcji ponosi zawsze kobieta i myślę, że ładowanie
        się z buciorami do jej sumienia jest po prostu chamstwem?!? A poza tym, "KTO
        JEST BEZ WINY, NIECH PIERWSZY RZUCI KAMIENIEM". Znasz te słowa, prawda
        joanno51?!?!
        • Gość: jendza Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.fbx.proxad.net 07.08.04, 07:38
          Gość portalu: marta napisał(a):

          > joanno51, mam wrażenie, że to ty masz problem. Bełkotu twego niestety nie
          > zrozumiałam, ale myślę, że i tak nie miałybyśmy szans na porozumienie.

          Mysle, ze masz racje. NIe mialybyscie, bo Twoja wypowiedz to wlasnie
          ow 'belkot', jak sama raczylas to okreslic...:(. A 'belkot' jednej strony
          dialogu to warunek wystarczajacy, by nie uzyskac porozumienia...

          > Nie wydaje mi się, aby kobiety z lubością poddawały się aborcji i szkoda, że
          > tego nie rozumiesz.

          Hm, jak mozna 'rozumiec' to, co CI 'sie wydaje', lub 'nie wydaje'? Przeciez to
          'nie wydaje mi sie' jest Twoje tylko, czysto zywo subiektywne, a co za tym
          idzie - nieweryfikowalne... To tak, jakby chciec Cie przekonywac w odpowiedzi
          na Twoje stwierdzenie, ze jednak CI sie wydaje...
          A jak chodzi o sama aborcje, kwestia poddawania sie jej z 'luboscia', lub 'bez
          lubosci' - nie stanowi zadnego merytorycznego argumentu 'za', ani tez 'przeciw'.

          Czy uważasz, że dzieciaki z domów dziecka cieszą się z
          > ustawy antyaborcyjnej?!?

          :))) Ladne:)) Stawiam teze, ze pewno tak, ale jedynie te powyzej pieciu lat:)
          W odroznieniu od dzieciakow z domow dziecka dzieciaki z 'normalnych' rodzin
          'ciesza sie z tej ustawy' od trzeciego roku zycia...


          Czy myślisz, że wychowywanie zdeformowanego,
          > niepełnosprawnego dziecka jest tym, czego kazdy rodzic pragnie najbardziej?!?

          To na wszelki wypadek wyskrobmy wszystkie dzieci, bo przeciez zanim toto sie
          urodzi, pewnosci co do tego, ze jest zdrowe, nie ma nigdy... A nawet jak sie
          juz urodzi 'zdrowe', to moze miec jakas chorobe rozwijajaca sie w ukryciu,
          ktora da znac o sobie pozniej. I co WTEDY??? Jaka STRATA!!! Tyle lat inwestycji
          i kleska. DO tego jeszcze po szpitalach biegac trzeba i kase tracic, fuj...
          Hm, ale tacy rodzice, co to o chorych dzieciach marza, sie zdarzaja, wiesz? Ot,
          ze przypomne historie sprzed mniej wiecej roku: dwie gluche lesbijki chcialy
          miec gluche dziecko. I znalazly gluchego dawce plemnikow. Dziecko urodzilo sie
          idealnie gluche. Obie ('mamy'?)bardzo byly szczesliwe


          > Przypuszczam, że jesteś mocno wierzącą osobą i nie neguję tego.

          Hm, trudno zebys negowala wlasne przypuszczenie i to do tego w tym samym
          momencie, gdy je wyglaszasz.
          Jednak Twoje przypuszczenie ma sie nijak do rzeczywistej religijnosci
          Joanny, o ktorej to domniemanej przez Ciebie religijnosci nie wiemy nic, a tym
          bardziej do problemu aborcji.
          WYskoczylas z tym tez jak Filip z konopii...

          Jednak
          > konsekwencje poddania się aborcji ponosi zawsze kobieta

          Trudno, zeby nie ponosila... Tak to juz jest w naszym losie, ze ponosimy
          konsekwencje wlasnych aktow...
          I jej potem 'smutno', tak?
          A dziecku nie 'smutno', bo go juz nie ma, wiec w przypadku dziecka
          nie mozna mowic o 'ponoszeniu konsekwencji', prawda?
          BO przeciez COS, czego NIE MA, nie moze sila faktu niczego 'ponosic'?

          i myślę, że ładowanie
          > się z buciorami do jej sumienia jest po prostu chamstwem?!?

          Tak, pewno. Tak samo, jak 'chamstwem?!?' jest 'ladowanie sie z buciorami' do
          sumien na przyklad tych dwoch gosci, co to wyrzucili dziewczyne z pociagu...
          Ona juz tez nie ponosi zadnych konsekwencji, bo jej nie ma...
          A oni teraz konsekwencje swego czynu poniosa, biedacy...

          A poza tym, "KTO
          > JEST BEZ WINY, NIECH PIERWSZY RZUCI KAMIENIEM". Znasz te słowa, prawda
          > joanno51?!?!

          Niech lepiej nie rzuca, bo jeszcze sie okaze, ze perlą rzucila, przed...
          (znasz te slowa, prawda,marto?)

          A poza wszystkim - czy ktos tu rzuca jakimis kamieniami? Gdzie to dostrzeglas?
          Wyglada na to, ze z Toba to troche tak, jak z nozycami i biciem w stol...

          Moje powyzsze uwagi sa zlosliwe, rzecz jasna, ale sa niestety zelazna
          konsekwencja Twoich niespojnych stwierdzen, z ktorych to stwierdzen wynikaja
          wprost.
          Z tego wniosek, ze cala sprawa aborcji w TObie jest przestrzenia bolu i
          nieuporzadkowania, stad bowiem jedynie moze wynikac taki balagan Twojej
          wypowiedzi...
          Zyczylabym wiec... ukojenia...
          A ono przychodzi jedynie wraz z przyjeciem do siebie prawdy.
          POszukaj jej wiec..., i bedzie CI lzej.

          pzdr
          j.
        • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 07.08.04, 12:16
          prosze abyscie nie wycieraly sobie buzi dziecmi z domu dziecka. bylyscie tam
          chociaz raz, ze spekulujecie czy one sa za czy przeciw ustawie? te dzieci
          bardzo chca zyc a jedyne czego im brakuje to odpowiedzialnych i kochajacych
          rodzicow.
          nie mowicie tez prosze o aborcji w kontekscie ludzi niepelnosprawnych, bo oni
          nie zaluja ze zyja, zaluja tylko tego jak spoleczenstwo ich traktuje.
          poza tym wychodzenie z zalozenia, ze na na swiat maja prawo przyjsc tylko
          dzieci zdrowe jest szczytem glupoty , zacofania i maksymalnego egoizmu. nie ma
          to nic wspolnego z prawem kobiety do decydowania o samej sobie.
        • joanna51 Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 21:38
          marto, oto moja odpowiedz na twoj list.

          www.romy-schneider-archiv.de/forum/Kulissen/kulissen_03.htm

          czolem!
          joaska
    • Gość: wave Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.smstv.pl / *.smstv.pl 07.08.04, 11:14
      nieeeeeeeeeeeeee!!! To zabójstwo na zlecenie!!!! Dziewczyno, nigdy tego nie rób!
    • Gość: kotka Kiedy zaczyna się życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 11:31
      Dla mnie aborcja jest nie do przyjęcia głownie dlatego że nie mogę stwierdzic z
      całą pewnoscią że 2-miesięczny płód nie jest już człowiekiem . Inaczej powiem ,
      wydaje mi się ze życiwe zaczyna się w chwili poczęcia i kazda kobieta która tak
      mysli a usuwa ciążę z premedyrtacją morduje . Pewnie że znajdzie tysiąc
      argumentów żeby się usprawiedliwic ale to nie zmieni faktu że jest to mord ,
      często w majestacie prawa. Ta która uważa że xczłowiekiem , który ma dusze
      stajemy się po narodzinach czy jak to niektórzy mówią :))) wtedy kiedypłód
      przypomina wyglądem dziecko . kiedy się rusza i.t.p. , kazdy ma na to swoją
      teorię przeważnie taka żeby uciszyć własne sumienie. Ale rzeczywiście kazdy ma
      swoje sumienie i choć osobiscie jestem "wierząca troszkę inaczej" mam nadzieję
      że kiedyś kazdy odpowie za to co zrobił ...szczególnie matki które morduja
      własne dzieci .Potrafię zrozumieć jedynie te ktÓre są tak głupie że wierzą że 2-
      miesięczny płód to jedynie klawałek mięsa...ale jednoczesnie współczuję
      im...muszą być puste , głupie , pozbawione wyobraźni i tak naprawdę bardzo
      nieszczęśliwe same ze sobą
      • impala29 Re: Kiedy zaczyna się życie? 07.08.04, 11:34
        nastepna pier... katoliczka. klecha nakład ci do głowy głupot a ty je powielasz
        to moj brzuch , moje sumienie.....
        Bog dał wolna wole ludziom - wiec jakim prawem ktos śmie mi ja ograniczyć
        Jestem za!!!!!aborcja
        • maretina Re: Kiedy zaczyna się życie? 07.08.04, 12:20
          impala29 napisała:

          > nastepna pier... katoliczka. klecha nakład ci do głowy głupot a ty je
          powielasz
          > to moj brzuch , moje sumienie.....
          > Bog dał wolna wole ludziom - wiec jakim prawem ktos śmie mi ja ograniczyć
          > Jestem za!!!!!aborcja
          jesli klniesz i z czyjes wiary czynisz zarzut to prosze badz honorowa i pozniej
          na Boga sie nie powoluj. dlaczego sprowadzasz te dyskusje do wiary?
          kazdy mowi dlaczego jest za albo przeciw. nie wyskakuj z Panem Bogiem, bo
          pewnie malo z gadasz:P
        • Gość: kotka Re: Kiedy zaczyna się życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 20:23
          impala29 napisała:

          > nastepna pier... katoliczka. klecha nakład ci do głowy głupot a ty je
          powielasz
          > to moj brzuch , moje sumienie.....
          > Bog dał wolna wole ludziom - wiec jakim prawem ktos śmie mi ja ograniczyć
          > Jestem za!!!!!aborcja

          Bóg dał ci wolną wolę ale zapomniał o rozumie i kulturze...szkoda tylko że
          twoja biedna matka nie zdecydowała się na aborcję jednej jebnię... feministki
          byłoby mniej. Widać że masz problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego , nigdzie
          nie napisałam że jestem katoliczką "wierząca troszkę inaczej" _ trzeba być
          kompletnym burakiem żeby tego nie zrozumieć
      • Gość: mila Re: Kiedy zaczyna się życie? IP: *.icpnet.pl 07.08.04, 11:39
        Dla mnie to niepojęte, jak można zabić kogoś, kto jest z nas samych, krew z
        krwi, cząstka nas. Jakim prawem decydować o życiu innego człowieka? Bo to jest
        człowiek; po co się spierać od kiedy?
        • Gość: kotka Re: Kiedy zaczyna się życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 20:29
          Gość portalu: mila napisał(a):

          > Dla mnie to niepojęte, jak można zabić kogoś, kto jest z nas samych, krew z
          > krwi, cząstka nas. Jakim prawem decydować o życiu innego człowieka? Bo to
          jest
          > człowiek; po co się spierać od kiedy?

          Akurat to od kiedy można powiedzieć że to jest dziecko stanowi najważniejszy
          argument niedoszłych mamusiek. Żadna z nich nigdy nie powie że usunęła
          dziecko...one usuwają ciążę , robią sobie zabieg i.t.d. Czy któras z nich
          miała kiedyś odwagę spojrzeć na to co leży w misce?
    • Gość: xxx Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.04, 12:24
      to ja,zalozyciel watku... a jakim prawem zabija sie ludzi skazanych na smierc?
      czy to nie to samo? i nie mowcie ze to co innego... zabojstwo czlowieka to
      zabojstwo czlowieka,niezaleznie od okolicznosci...
      • Gość: mila Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.icpnet.pl 07.08.04, 12:26
        To nie jest to samo. Nienarodzone dziecko jest niewinne, nikomu nie zrobiło nic
        złego, w przeciwieństwie do skazanego na śmierć. Swoją drogą jestem przeciwna
        karze śmierci. Nienarodzonego i skazańca nie można jednak w żadnym względzie
        porównywać.
      • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 07.08.04, 12:29
        Gość portalu: xxx napisał(a):

        > to ja,zalozyciel watku... a jakim prawem zabija sie ludzi skazanych na
        smierc?
        > czy to nie to samo? i nie mowcie ze to co innego... zabojstwo czlowieka to
        > zabojstwo czlowieka,niezaleznie od okolicznosci...
        ja jestem konsekwentna w swoich pogladach i sprzeciwiam sie karze smierci;)
        • Gość: robert Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.net.autocom.pl 07.08.04, 14:01
          Zauważyłem, że wszyscy którzy są za tym prawem już się urodzili.
          (Ronald Reagan o prawie do aborcji)
          • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 07.08.04, 14:17
            Gość portalu: robert napisał(a):

            > Zauważyłem, że wszyscy którzy są za tym prawem już się urodzili.
            > (Ronald Reagan o prawie do aborcji)

            trafny cytat!
      • Gość: kotka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 20:31
        Gość portalu: xxx napisał(a):

        > to ja,zalozyciel watku... a jakim prawem zabija sie ludzi skazanych na
        smierc?
        > czy to nie to samo? i nie mowcie ze to co innego... zabojstwo czlowieka to
        > zabojstwo czlowieka,niezaleznie od okolicznosci...

        Czyżbyś swoim pytaniem przyznał że aborcja to jednak zabijanie?
        • Gość: .................. Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.dialup.sprint-canada.net 07.08.04, 22:19
          O tym powinna decydowac sama kobieta, nie facet.
          • Gość: mila Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.icpnet.pl 07.08.04, 22:25
            To by znaczyło że facetom najzupełniej obojętny jest los ich dzieci.
            Przerażające.
            • Gość: .................. Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.dialup.sprint-canada.net 07.08.04, 22:40
              Nie wyciagaj zbyt pochopnie wnioskow. Popatrz na te sprawe z drugiej
              strony, czyli tej, kiedy to sami faceci decyduja w tej sprawie.
              Uwazam, ze ten problem wymaga konsultacji obojga rodzicow, zas
              ostatnia decyzje, tak lub nie, powinna podjac sama kobieta. W koncu
              to ona fizycznie uczestniczy w aborcji, nie facet.
              • Gość: mila Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.icpnet.pl 07.08.04, 22:44
                Ostateczną decyzję również powinni podjąć wspólnie, bo to jest dziecko dwoja
                ludzi. Kobieta tylko je rodzi, ale w wychowaniu powinni brać udział oboje
                rodzice. Tu nie powinno być licytacji, które z rodziców ma większe prawo do
                decydowaniu o życiu dziecka. Zresztą wogóle takiego prawa nie ma żadne z nich i
                dyskusja kto powinien podjąć decyzję, to tylko czcze gadanie.
                • Gość: .................. Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.dialup.sprint-canada.net 07.08.04, 22:52
                  Latwo ci powiedziec o tym wspolnym decydowaniu. Otoz, czasem i byc
                  moze zazwyczaj bywa tak, ze istnieje nieporozumienie w tej kwestii, np.
                  matka chce sie pozbyc dziecka, ojciec nie, lub odwrotnie. Nie
                  wyobrazam siebie gdybym sila narzucal kobiecie przerwanie ciazy,
                  wbrew jej woli, lub za wszelka cene nie dopuszczal do tego kiedy ona
                  mocno by chciala je usunac. Wlasnie w takich "sprzecznych" sytuacjach
                  uwazam, ze powinna wlasnie ostatecznie decydowac sama kobieta, nie
                  facet. Kiedy sa jednomyslni w tej sprawie -nie ma problemu.
                  • Gość: as Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: 80.51.242.* 08.08.04, 04:03
                    O co sądziłoby dziecko ?
                    • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 08:01
                      Gość portalu: as napisał(a):

                      > O co sądziłoby dziecko ?
                      obawiam sie, ze ci na "nie" w ogole o tym nie mysla. dla nich to nire dziecko.
          • pollak Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 07.08.04, 23:44
            Gość portalu: .................. napisał(a):

            > O tym powinna decydowac sama kobieta, nie facet.


            Acha, a jak kobieta zdecyduje się urodzić, to czy ma prawo żądać od faceta
            alimentów? Na jakiej podstawie, skoro jest to "jej decyzja" i "jej brzuch"?
      • pollak Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 07.08.04, 23:39
        W żadnym wypadku nie jest to samo. Nie można powiedzieć że skazałeś na śmierć
        kogoś kto z premedytacją skoczył na głowę z dziesiątego piętra. Identycznie
        jest w przypadku kary śmierci. Zwyrodnialec (morderca) znając prawo, wie
        że jak zabije to tak jakby skoczył z dziesiątego piętra na beton. Nikt mu
        nie karze, wręcz zabrania. Może tego nie robić. W przypadku kary śmierci
        istnieje prosta zasada. Chcesz aby jej nie było - nie morduj.
        • Gość: .................. Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.dialup.sprint-canada.net 08.08.04, 00:07
          Poruszasz zupelnie inna sprawe mowiac tu o alimentach. Kazdy facet
          ktory zaplodnil kobiete, a ona chciala urodzic dziecko powinien sie
          sam poczuwac do odpowiedzialnosci wychowywania tegoz dzieciaka lub prawnie
          pociagniety do tej odpowiedzialnosci. Nie wiem jak pod aborcje
          podciagnac kare smierci i zestawic to z morderstwem. Jezeli mamy uznac,
          ze aborcja jest morderstwem, wtedy oczywiscie nie powinna istniec i
          karana jako wlasnie morderstwo. Sprawa niestety wyglada troche inaczej,
          gdyz opinie odnosnie tegoz "morderstwa" sa podzielone (niektorzy nie
          widza tego jako morderstwa). Napewno nikt nie zyczy aborcji, a juz z
          pewnoscia napewno jej nie chce zadna kobieta. Niestety, czasem staje
          sie ona koniecznoscia (koniecznoscia wg. niej oczywiscie) ale czy
          naprawde jest to ostatecznosc czy koniecznosc takiego wlasnie wyboru?
          Ogolnie jestem przeciwko aborcji, ale staram sie zrozumiec tych, ktorzy
          sie na nia decyduja.
          • Gość: kotka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 01:16
            Gość portalu: .................. napisał(a):
            > Ogolnie jestem przeciwko aborcji, ale staram sie zrozumiec tych, ktorzy
            > sie na nia decyduja.

            A ja niestety zgadzam się z tobą...chociaż jestem przekonana że nigdy bym tego
            nie zrobiła bo dla mnie jest to morderstwo (ot głupia baba) to wiem że życie
            stawia nas w takiej sytuacji że sami nie spodziewamy się do czego jestesmy
            zdolni...nigdy nie mów nigdy. mam jednak nadzieję że gdyby nawet cały świat
            walił mi się na głowę to urodziłabym dziecko...niechciane...i jeśli nie byłabym
            zdolna jego wychować znalazłbym mu drugą mamę i wierzę ze byłoby szczęśliwe.
            Nie mam prawa decydować o czyimś życiu lub śmierci. Ale staram się zrozumieć
            kobiety które w wyniku splotu różnych złych okoliczności zrobiły to...nie
            rozumię tych które mówią- gdybym zaszła w ciążę to bym usunęła , jestem za
            aborcją ...toż to morderstwo z premedytacją.
            pozdrawiam

      • nadia_barbi Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 15:43
        no wlasnie tak czy nie??????odwieczne pytanie !!!kiedys uwazalam ze aborcja
        jest super idziesz na zabieg i po problemie!!!a teraz??/sama nie wiem przeciez
        z drugiej strony to dziecko jakim prawem mozna je zabijac?pytanie retoryczne bo
        nikt nie udzieli na nie dobrej odpowiedzi!!ja mam 19 lat i narazie z pewnoscia
        nie chcialabym miec dziecka TERAZ!!!!ale gdybyym(boze uchowaj)zaszla w ciaze
        dopiero wtedy moglabym udzielic odpowiezi na to pytanie !!!wiem ze dziecko to
        obowiazki a napewno nie jestem na tyle dojrzala by byc za kogos odpowiedzialna
        (dziecko)ABORCJA TAK czy NIE?? NIE WIEM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: podroznik Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: 195.101.219.* 08.08.04, 03:59
      Jestem facetem i jestem zdecydowanie przeciw aborcji, jestem za to za
      stosowaniem dobrych i nowoczesnych srodkow antykoncepcyjnych. Np. sa wkladki z
      srodkiem hormonalnym, kobieta po zalozeniu ma spokojna glowe przez 5 lat i nie
      musi lykac jakis tabletek. Wystarczy sie troche rozgladnac na rynku.
      Pozdrawiam.
      • Gość: qwerty Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: 80.51.242.* 08.08.04, 04:05
        Gdyby te srodki były rzeczywiscie "dobre", to wszystkie kobiety stosowałyby je
        i nie byłoby nieplanowanych dzieci.
        Ale tak nie jest i wiara w to,ze istnieje proste rozwiazanie tego problemu jest
        naiwnoscią.
        • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 07:56
          Gość portalu: qwerty napisał(a):

          > Gdyby te srodki były rzeczywiscie "dobre", to wszystkie kobiety stosowałyby
          je
          > i nie byłoby nieplanowanych dzieci.
          > Ale tak nie jest i wiara w to,ze istnieje proste rozwiazanie tego problemu
          jest
          >
          > naiwnoscią.
          chcialabym wreszcie poznac kobiete, ktora stosowala antykoncepcje np hormonalna
          tak jak nalezy i zaciazyla przy tym. kiedys moja kolezanka majac jedno juz
          dziecko zaczela lykac antyki, zeby nie powiekszyc rodziny i zaszla, plula na
          tabletki do okola , zbluzgala gina, ktory jej je przepisal itd, a calkiem
          niedawno powiedziala, ze byla tak zaabsorbowana dzieckiem, ze nie zawsze lykala
          tabletki.
          ja nie wierze w panie zaciazajace, ktore stosuja antykoncepcje zgodnie z tym co
          zaleca ginekolog i producent.to najprostsze wytlumaczenie zwalic na proszki czy
          na wkladke a nie na swoj rozum i praktyke.
          panie, ktore tak twierdza sa zwyklymi oszustkami.
          poza tym zboczylismy z tematu, ktory byl o aborcji. aborcja to nie jest pojecie
          tozsame z antykoncepcja.zatem drodzy milosnicy skrobanek nie piszcie, ze
          kobieta moze usunac dziecko bo sie nie zabezpieczyla, bo nie wie od czego ma
          glowe, bo sypia z glupim fraglesem, ktory tez o to nie dba.
    • Gość: chicarica Do fasolki i maretiny zwłaszcza IP: 213.199.221.* 08.08.04, 08:18
      No cóż... nad kwestią, od kiedy zarodek/płód jest człowiekiem, głowili się
      najwięksi lekarze, biolodzy, filozofowie i etycy. Jedyny wniosek do którego
      doszli, to że nie da się tego momentu jednoznacznie ustalić. Przyjęto, że
      gdzieś tak od 5-6 miesiąca ciąży już jest, bo pojawia się rozwinięty układ
      nerwowy. Wcześniej - granice są bardzo płynne i nic nie da się ustalić naukowo.
      Można tylko być przekonanym lub nie, że ta fasolka w brzuchu mamy jest już
      dzieckiem albo że nie jest.
      Właśnie dlatego, ponieważ to czy ten zarodek jest już człowiekiem czy nie jest
      kwestią WIARY a nie jakichkolwiek argumentów, moim skromnym zdaniem decyzję
      należałoby pozostawić matce. Nikt nie ma prawa narzucać innym swojej wiary. Ja
      osobiście nie jestem za aborcją, jestem jednak za całkowicie wolnym wyborem (z
      ograniczeniem do końca 3 miesiąca ciąży i po konsultacji z lekarzem i
      psychologiem).
      Jeśli dajemy sobie prawo do narzucania naszych przekonań innym, to dajemy np.
      świadkom Jehowy możliwość zabronienia nam przeprowadzania transfuzji (oni
      wierzą że we krwi jest dusza i że transfuzja to ciężki grzech). Zastanówcie się
      nad tym.
      • Gość: mila Re: Do fasolki i maretiny zwłaszcza IP: *.icpnet.pl 08.08.04, 11:39
        Taa. Dajmy mordercom prawo do zabijania. To przecież kwestia ich sumienia.
        • maretina Re: Do fasolki i maretiny zwłaszcza 08.08.04, 13:13
          Gość portalu: mila napisał(a):

          > Taa. Dajmy mordercom prawo do zabijania. To przecież kwestia ich sumienia.
          nie zamierzam tego robic:). jestem przeciwna aborcji i czesc. czlowiek musi byc
          odpowiedzialny za swoje czyny. dziecko to nie przedmiot.
      • Gość: jendza chicarico, a owoce? IP: *.fbx.proxad.net 09.08.04, 11:37
        Przede wszystkim, nie maja tu watpliwosci biolodzy:
        zaplodniona komorka jajowa jest poczatkiem organizmu
        z gatunku homo sapiens. Kropka i nie ma dyskusji.
        Kazdy zarodek moze sie prawidlowo rozwijac dalej,
        gdy ma ku temu prawidlowe warunki. I oczywiscie,
        gdy nie jest uszkodzony. TO wszystko.
        Czyli wytknelam CI pierwszy blad w rozumowaniu,
        bo stwierdzilas, ze 'biolodzy maja watpliwosci....'
        Otoz biologdzy watpliwosci nie maja.

        Na plaszczyznie rozwazan naukowych rzecz zatem
        jest jednoznaczna. Natomiast na plaszczyznie quasi-etycznej... mowisz o
        argumencie 'wiary'...

        Dlaczego postulujesz ograniczenie 'wyboru kobiety' do konca 3miesiaca,
        skoro 'wierzysz', ze decydujacy w uznaniu plodu/zarodka za czlowieka
        jest 5-6 miesiac, gdy 'pojawia sie rozwiniety uklad nerwowy'?
        I jeszzcze jedno... Ten 'rozwiniety' system to on sie tak od razu 'pojawia' z
        niczego w formie 'rozwinietej'?

        Zalozmy nawet, ze masz racje i umowmy sie, ze
        czlowiek zaczyna sie - dowolnie - w 3 miesiacu, lub w 5-6 miesiacu, jak
        wolisz...
        Nie mozesz jednak zaprzeczyc, ze jesli ciezarna kobieta nie zrobi sobie
        skrobanki, to urodzi DZIECKO, a nie plod/zarodek itd.
        Czyli, ze powtorze, ingerencja chirurgiczna na przyklad, w cialo kobiety,
        powoduje, ze owo dziecko sie nie rodzi, czyli sprowadza jego anihilacje (jesli
        boisz sie slowa 'smierc').
        I to jest wlasnie ow 'owoc', po ktorym mozna poznac.
        Ze skrobanka - nie ma zycia, ono zostaje przerwane, unicestwione
        bez skrobanki - zycie KONTYNUUJE.
        TO nie jest tak, ze decyzja przyszlej matki o niedokonaniu skrobanki daje
        dziecku zycie. Zycie dziecko ma - po poczeciu - NIEZALEZNIE - od decyzji matki.
        Matka 'jedynie' moze wypelnic swoj obowiazek wobec dziecka, do ktorego poczecia
        najczesciej sama sie czynnie przyczynila (wyjatek, gdy przyczynia
        sie 'biernie', wbrew wlasnej woli, to gwalt), wiec ma wobec owocu efektu swojej
        decyzji okreslona odpowiedzialnosc, lub 'odmowic' wykonania tego 'obowiazku',
        czyli sie wyskrobac.

        I trzeba tu pamietac ZAWSZE, ze gdy mowimy jedynie o 'interesie' matki,
        traktujemy wielowymiarowa sprawe tylko z jednej plaszczyzny: plaszczyzny matki.
        A jest tu jeszcze - przede wszystkim - perspektywa ZYWOTNEGO INTERESU DZIECKA,
        ktore CHCE przetrwac, oraz perspektywa ojca.

        Twoj przyklad z Jehowymi zatem traci sens, zwlaszcza ze analogia jest chybiona,
        bo 'odwrotna', co by zreszta tym lepiej demonstrowalo blad Twojego rozumowania,
        czyli zaliczenia kwestii uznania ludzkiego (nomen omen) plodu za czlowieka
        do 'spraw wiary'.
        Otoz transfuzja krwi sluzy ratowaniu zycia. Czyli owocem transfuzji jest
        uratowane zycie ludzkie.
        "Istnienie duszy w krwi ludzkiej' to kwestia wiary, ale nauka, to, co mozna w
        niej stwierdzic bezwatpliwie, udowadnia bezsprzecznie, ze metoda transfuzji nie
        szkodzi dawcy, a ratuje zycie biorcy. Zatem jestesmy o jedno zycie 'do przodu'.
        Ergo: Swiadkowie J. sie myla....
        Tak samo,jak myla sie zwolennicy aborcji, kierujac sie przy decyzji o skrobance
        kwestia 'wiary'. BOwiem BEZSPRZECZNE jest, ze jesli nie wyskrobiesz - bedziemy
        o jedno zycie 'do przodu'.
        Zastanow sie nad tym...
    • reniatoja Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 11:52
      Gość portalu: xxx napisał(a):

      > ABORCJA.TAK CZY NIE? JA JESTEM ZA. JESTEM FACETEM.

      Co to znaczy "jestem za"? Uwazasz, ze nalezy wprowadzic obowiazkowe aborcje w
      przypadku zajscia w ciaze, czy co? Uwazasz, ze zagadnienie jest tak
      nieskomplikwoane, ze mozna je rozwiazac jednym slowem "za" lub "przeciw"?
      • Gość: xxx Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.04, 13:45
        jesli kobieta zaszla w ciaze(nieplanowana)i chce ja usunac to w takim przypadku
        jestem ZA... " Uwazasz, ze nalezy wprowadzic obowiazkowe aborcje w przypadku
        zajscia w ciaze, czy co?" - czy ja cos takiego napisalem??? "Uwazasz, ze
        zagadnienie jest tak nieskomplikwoane, ze mozna je rozwiazac jednym slowem za
        lub przeciw?" - tak uwazam... jesli kobieta nie chce miec dziecka lub nie stac
        jej na jego utrzymanie to dla mnie rozwiazanie jest jedno i oczywiste... wiem
        ze to co pisze jest okrutne i przemawia przeze mnie egoizm ale w tej kwestii
        mam takie zdanie...
        • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 13:48
          Gość portalu: xxx napisał(a):

          > jesli kobieta zaszla w ciaze(nieplanowana)i chce ja usunac to w takim
          przypadku
          >
          > jestem ZA... " Uwazasz, ze nalezy wprowadzic obowiazkowe aborcje w przypadku
          > zajscia w ciaze, czy co?" - czy ja cos takiego napisalem??? "Uwazasz, ze
          > zagadnienie jest tak nieskomplikwoane, ze mozna je rozwiazac jednym slowem za
          > lub przeciw?" - tak uwazam... jesli kobieta nie chce miec dziecka lub nie
          stac
          > jej na jego utrzymanie to dla mnie rozwiazanie jest jedno i oczywiste... wiem
          > ze to co pisze jest okrutne i przemawia przeze mnie egoizm ale w tej kwestii
          > mam takie zdanie...
          jedyne co moge dobrego powiedziec po tym poscie, to, ze fajnie, ze chociaz
          zdajesz sobie sprawe z tego jaki jestes plytki.
          • Gość: xxx Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.08.04, 13:52
            po prostu mysle racjonalnie...
            • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 16:10
              Gość portalu: xxx napisał(a):

              > po prostu mysle racjonalnie...

              nie bardzo. czy racjonalnie rzecz biorac kobieta zachodzac w ciaze nie nosi
              dziecka? czy racjonalnie nie jest tak, ze kazdy ma prawo do zycia?
              przypomnij sobie znaczenie racjonalnosci.
              racjonalnosc to tez odpowiedzialnosc, co aborcja ma z tym wspolnego?
              najbardziej denerwuje mnie w tej dyskusji to, ze malo kto w ogole zauwazyl, ze
              ta sprawa wiaze sie z DZIECKIEM. przewaznie reszta pierdzieli glupoty w stylu:
              kobieta musi miec wybor. otoz ona go ma. ma rozum. moze decydowac czy pojdzie
              do lozka, kiedy io z kim. moze tez zdecydowac czy sie zabezpieczy.
    • Gość: truskawa Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 13:05
      zrozumcie , ze zarodek , płod to tylko medeyczn enazyw okreslajace stadium
      rozwoju CZLOWIEKA!!!od samego poczatku jest to człowiek! a wy wybieracie sobie
      moment od ktorego mozna nazwac go czlowiekeim a kiedy jeszcze nie ! to chore!
      wiekszosc z was pomimo tego , ze moiw ze nei traktuje aborcji ajko metody
      antykoncepcji to jednak to robi .
      Czy do was nei dociera to , ze uprawiajac sex nawet z zabezpieczeneim , zawsze
      trzeba byc gotowyym an to z emoz epojawic sie dizecko??????Trzeba byc
      odpowiedizalnym za swoje czyny!
      Co to znaczy , ze jesli nie planujesz dizecka a ci sie brzydko mowia c trafi
      to je zabijasz , bo przeciez nie planowalas!!!
      To jest chore , egosityczn ei ninormaln e, nie mowiac jzu o etyce i
      moralnosci....
      • reniatoja Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 13:10
        Gość portalu: truskawa napisał(a):

        > zrozumcie , ze zarodek , płod to tylko medeyczn enazyw okreslajace stadium
        > rozwoju CZLOWIEKA!!!od samego poczatku jest to człowiek! a wy wybieracie
        sobie
        > moment od ktorego mozna nazwac go czlowiekeim a kiedy jeszcze nie ! to chore!
        > wiekszosc z was pomimo tego , ze moiw ze nei traktuje aborcji ajko metody
        > antykoncepcji to jednak to robi .
        > Czy do was nei dociera to , ze uprawiajac sex nawet z zabezpieczeneim ,
        zawsze
        > trzeba byc gotowyym an to z emoz epojawic sie dizecko??????Trzeba byc
        > odpowiedizalnym za swoje czyny!
        > Co to znaczy , ze jesli nie planujesz dizecka a ci sie brzydko mowia c trafi
        > to je zabijasz , bo przeciez nie planowalas!!!
        > To jest chore , egosityczn ei ninormaln e, nie mowiac jzu o etyce i
        > moralnosci....


        Dziewczyno, uspokoj, sie, troche mniej wykrzyknikow, pytajnkow, apeli w
        stylu "zrozumcie!!" i uswiadom sobie, ze to co dla Ciebie jest oczywistoscia,
        dla kogos innego zupelnie inaczej wyglada i nawet milion wykrzyknikow nie
        spowoduje, ze kogos przekonasz. Tu sobie ludzie dyskutuje, wymieniaja opinie.
        Po co tak sie emocjonowac i goraczkowac?
        • impala29 Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 14:26
          lepiej używac antykoncepcji niż pozniej iśc na zabieg . ale skoro sie juz
          zdarzy "wpadka" a z róznych wzgledów nie bede ciała tego dziecka to chce mieć
          wybór.
          Dlatego jestem za możliwościa wyboru to sprawa podejści do tematu, sumienie
          itd.
          Tylko dajcie kobietom wybór
          Nie interesuje mnie dyskusja do kiedy dziecko kiedy zarodek.
          Chce sama decydowac o tym czy ide na zobieg czy bede posiadała dzieco. I nikt
          nie ma mi prawa tego odbierac
          • josik11 Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 16:30
            impala29 napisała:

            > lepiej używac antykoncepcji niż pozniej iśc na zabieg . ale skoro sie juz
            > zdarzy "wpadka" a z róznych wzgledów nie bede ciała tego dziecka to chce mieć
            > wybór.
            > Dlatego jestem za możliwościa wyboru to sprawa podejści do tematu, sumienie
            > itd.
            > Tylko dajcie kobietom wybór
            > Nie interesuje mnie dyskusja do kiedy dziecko kiedy zarodek.
            > Chce sama decydowac o tym czy ide na zobieg czy bede posiadała dzieco. I nikt
            > nie ma mi prawa tego odbierac


            zgadzam sie z toba calkowicie
            • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 17:15
              alez nikt wam nie zabrania decydowac o tym czy i kiedy miec dziecko. do tego
              wlasnie sluzy antykoncepcja.
              a jak z waszym sumieniem? ono pozwoliloby na zabieg? umialybyscie z tym
              spokojnie i szczesliwie zyc? co z szacunkiem do siebie po tym zabiegu?
              • halaby Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 17:24
                tak pozwoliłoby mi na zabieg................ mam nadzieje ze nigdy nie znajde
                sie w sytuacji, w której bede musiała dokonac wyboru. Uciszyłabym sumienie,
                kwestia nastawienia psychicznego
    • Gość: impala29 Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.lub.net.pl / *.net.pl 08.08.04, 17:37
      juz nie che mi sie logować.
      uważnie przyglądałam się burzy wokół aborcji. Zwróciłam też uwagę na Kościół
      Katolicki i role jaką w tej całej burzy odgrywał.Krew mnie zalewała........
      Nikt nie ma prawa decydować o tym czy będę miała dziecko czy nie. To moja
      decyzja i koniec. Skoro jesteśmy państwem demokratycznym to dlaczego odbiera mi
      się prawo wyboru.
      Niech ktoś mi odpowie dlaczego tak drastycznie wzrosła licza porzucanych i
      mordowanych niemowląt???
      Czy Kościół Katolicki wspiera takie osoby które "wpadły" a nie mają środków do
      życia??? Nieeeeeeee!!!!
      Domy Samotnej Matki prowadzone przez zakonnice to fikcja!!!
      Tam można urodzić i oddac a sprytne siostrzyczki zajma sie formalnościami i
      beda miały z tego niezła kasę
      I prosze mi nie mowić ze to nieprawda- PRAWDA moja koleżanka wyladowała w takim
      przyjaznym domu - zwiała jak tylko sie zorientowała o co chodzi.
      Ani kler ani o. Rydzyk ani zadne babki-kolatorki nie będą mi mowiły o aborcji,
      posiadaniu dzieci itd. Bo nie wiedzą o czym mówią.
      Za czasów tej podłej komuny samotnym matkom było "jak u Pana BOga za piecem"
      a teraz szkoda gadać.
      I nie obchodzi mnie do kiedy zarodek od kiedy dziecko- moj brzuch i moja
      decyzja!!!!!!I moje sumienie ja z nim sie sama dogadam...
      A komu sie nie podoba niech nie wspołżyje lub stosuje watykańska ruletke!!!
      a wiecie na czym Watykan zbija fure kasy ?? na fabrykach farmaceutycznych w
      których ma udziały a tak sie produkuje środki anty..
      fuj ale obłuda!!
      I kler powinien znać swoje miejce w szeregu a jak sie nie podoba to "księża na
      księżyc zakonnice na ulice"
      • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 18:11
        przepraszam, zgubilam sie, co do naszej dyskusji ma kosciol katolicki?
        pytanie brzmialo: czy jestes za czy przeciw aborcji. o kosciele ani slowa i
        chyba lepiej jak tak zostanie.
        i po raz kolejny pytam dlaczego piszecie tylko o sobie, aborcja to zabicie
        dziecka, drugiego czlowieka. czy tej malej i BEZBRONNEJ istoty demokracja nie
        powinna bronic? demokracja to nie jest wolna amerykanka, nie mylmy pojec.
        zabijanie nie jest fundamentem demokracji, to jeden z atrybutow panstwa
        totalitarnego.
        • halaby Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 18:31
          proszę wyjaśnij mi do kiedy zarodek od kiedy człowiek??
          bo ja tego nie wiem...
          piszemy o sobie bo podjęcie decyzji o posiadaniu dziecka zmienia życie -
          diametralnie - nasze życie a nie tego zarodka czy tez jak wolisz człowieka
          • ciociacesia Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 18:47
            koniec zycia przyjęlo sie uznawac wraz ze smiercią mózgu... dla mnie moje
            dziecko jest dzieckiem od momentu poczęcia i jestem przeciwna aborcji, ale
            nikogo nie potępiam, bo są sytuacje w zyciu, ze bez wsparcia niemal kazdy by
            sie złamał...

            " Fale mózgowe mogą być wykryte w EEG już w 8. tygodniu życia
            wewnątrzmacicznego." - "Położnictwo" pod red. G.H.Bręborowicza s.68
            • halaby Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 18:50
              uff jeden gfłos rozsadku który nikomu nic nie narzuca i nie potępia za decyzje
              dzieki ciociucesiu
              • ciociacesia Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 18:58
                takie głosy były juz wczesniej, trzeba tylko uwaznie czytać, bo one sie raczej
                w oczy nie rzucajom, moze dlatego ze krzyczą ;)
            • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 18:56
              ciociacesia napisała:
              > " Fale mózgowe mogą być wykryte w EEG już w 8. tygodniu życia
              > wewnątrzmacicznego." - "Położnictwo" pod red. G.H.Bręborowicza s.68

              serduszko bije od 21 dnia po zaplodnieniu.a od momentu poczecia wiadomo czy to
              bedzie dziewczynka, czy chlopiec, juz jest zakodowany kolor oczu, wlosow i
              wiele innych rzeczy.
              • halaby Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 19:12
                serduszko bije od 21 dnia po zaplodnieniu.a od momentu poczecia wiadomo czy to
                > bedzie dziewczynka, czy chlopiec, juz jest zakodowany kolor oczu, wlosow i
                > wiele innych rzeczy.
                na podstawie czego to wiadomo?? wróznia z fusów??
                • Gość: mila Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.icpnet.pl 08.08.04, 21:30
                  proponuję zajrzeć do jakiegoś podręcznika genetyki
              • ciociacesia Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 19:25
                w mojej książce piszom ze w 24.dniu, ale sie nie bende o 3 dni spierac. pisałam
                o tym EEG, bo to o kolorze włosów i płci jest powszechnie znanym faktem (tylko
                ze dla niektorych jest to po prostu "potencjalny człowiek"), a tym kiedy
                rozpoczyna pracę mózg pewnie wiedzą przewaznie tylko lekarze...
                fajnie tak sie zastanawiac kiedy czlowiek a kiedy nie, ale fajniej by było
                gdyby kobiety nigdy nie znajdowały sie w sytuacji, ze nikt im dobrego slowa nie
                powie, nie wesprze, tylko będą pluc i syczec ze panna z dzieckiem... i to ta
                sama kategoria ludzi co najchetniej by bomby pod kliniki podkladali, niedoszle
                matki sterylizowali, a lekarzy katrupili... chociaz w tym wątku jest
                zaskakująco duzo pozytywnie zakręconych wypowiedzi...
                pozdr
                ide leczyc sie z uzaleznienia od internetu...
                • Gość: kotka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 20:02
                  ciociacesia napisała:


                  ale fajniej by było
                  > gdyby kobiety nigdy nie znajdowały sie w sytuacji, ze nikt im dobrego slowa
                  nie
                  >
                  > powie, nie wesprze, tylko będą pluc i syczec ze panna z dzieckiem... i to ta

                  Z niektórych wypowiedzi w tym wątku wynika że to nie trudna sytuacja jest tym
                  co by skłoniło niejedną do aborcji ale coś innego. Właśnie co :)) wygoda , nie
                  chca sobie psuć wygodnego życia , egoizm , no jasne same chcą decydować kiedy
                  będą miały dziecko bo przecież ży6jemy w XXI wieku. Aborcja powinna być
                  ostatecznością a nie być czymś co się zakłada z góry. A tak przy okazji to na
                  forum bodajże zdrowie natknęłam się na wątek " jak się czułyście po
                  postinorze?" czy coś takiego. Zszokowała mie jedna odpowiedź- dziewczyna pisała
                  że za pierwszym razem było źle ale już następne były o.k.. To jest
                  przerażające -poronienie metodą antykoncepcyjną. I wydaje mi się że dużą winę
                  za takie podejście do ciąży! ponoszą głosy bagatelizujące sam fakt aborcji. Gdy
                  się nastolatka nasłucha że aborcja to sprawa wyłącznie samej kobiety , to
                  zabieg , nic takiego i takie tam ble ble ble to chyba nie dziwne że później
                  robi takie rzeczy...no ale przecież żyjemy w XXI wieku...czyli co? staliśmy się
                  bardziej bezduszni
                  • ciociacesia Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 22:21
                    > Z niektórych wypowiedzi w tym wątku wynika że to nie trudna sytuacja jest tym
                    > co by skłoniło niejedną do aborcji ale coś innego. Właśnie co :)) wygoda ,
                    nie
                    > chca sobie psuć wygodnego życia , egoizm , no jasne same chcą decydować kiedy
                    > będą miały dziecko bo przecież ży6jemy w XXI wieku. Aborcja powinna być
                    > ostatecznością a nie być czymś co się zakłada z góry.

                    aborcja w ogóle nie powinna byc, ale jest jak jest. ja nikogo nie chce oceniac,
                    ani na siłe przekonywac, jezeli same do tego nie dojdą to moje słowa nie pomogą.

                    o postinorze czytalam, ze to raczej ma zahamowac owulacje, niz niedopuscic do
                    zagnieżdzenia... zresztą do tego ze niedopuszczenie do zagnieżdzenia to w sumie
                    tez aborcja nikogo nie przekonasz, bo trzeba by odstawic najskuteczniejsze i
                    najwygoniejsze sroddki anty... poistinor to nie jest to samo co ru-486
              • Gość: nutka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 08.08.04, 20:59
                > serduszko bije od 21 dnia po zaplodnieniu.a od momentu poczecia wiadomo czy
                to
                > bedzie dziewczynka, czy chlopiec, juz jest zakodowany kolor oczu, wlosow i
                > wiele innych rzeczy.



                ooooooooo, a co to za dziwne teorie???
                • Gość: mila Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.icpnet.pl 08.08.04, 21:37
                  Nie żadne dziwne teorie. Wszystkie cechy fizyczne człowieka (wygląd, wzrost,
                  kolor oczu, włosów itp.) są zawarte w kodzie genetycznym. Po połączeniu komórek
                  i rekombinacji chromosomów te cechy są już zdeterminowane w określony sposób.
                  Zresztą posiadając elementarną wiedzę zagadnień genetycznych używając prostych
                  krzyżówek można przewidzieć jak dziecko będzie wyglądało.
                  • Gość: nutka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 08.08.04, 21:43
                    > Zresztą posiadając elementarną wiedzę zagadnień genetycznych używając
                    prostych
                    > krzyżówek można przewidzieć jak dziecko będzie wyglądało.

                    Właśnie, jak będzie wyglądało - gdy z komórek stanie się dzieckiem.
                    • Gość: mila Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.icpnet.pl 08.08.04, 21:45
                      te komórki tworzą od początku ciało dziecka
                      • Gość: nutka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 08.08.04, 21:49
                        Ciało? oooooo
                        Pewnie i serce i wątrobę i mózg i płuca i skórę od pierwszej sekundy ..
                        A ja myslałm że to dopiero po pewnym czasie.
                        Coś źle w szkole uczą...
                        • Gość: mila Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.icpnet.pl 08.08.04, 21:58
                          A chcesz usuwać ciążę już w pierwszej sekundzie?
                          Organy formują się po pewnym czasie, nie mniej jednak i one są już od pierwszej
                          chwili określone.
                          • Gość: nutka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 09.08.04, 15:10
                            Ja nie chcę wcale usuwać ciąży. Kobiety, które to robią też tego nie chcą,
                            uwierz mi.
                            Organów nie ma od pierwszej chwili, tak samo jak nie ma człowieka od pierwszej
                            chwili. Są komórki, z których człowiek powstaje.
                • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 09.08.04, 08:18
                  Gość portalu: nutka napisał(a):

                  > > serduszko bije od 21 dnia po zaplodnieniu.a od momentu poczecia wiadomo c
                  > zy
                  > to
                  > > bedzie dziewczynka, czy chlopiec, juz jest zakodowany kolor oczu, wlosow
                  > i
                  > > wiele innych rzeczy.
                  >
                  >
                  >
                  > ooooooooo, a co to za dziwne teorie???
                  nie dziwne. jak bedziesz w ciazy to zapytaj gina,albo kup ksiazke o ciazy.
                  wiele mozna sie dowiedziec.
                  • impala29 Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 09.08.04, 08:25
                    czy kolor włosów oczek itd. widac od I sekundy atroche pozniej na usg?? no bez
                    jaj
                    • Gość: mila Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.icpnet.pl 09.08.04, 10:05
                      nie widać, ale już od pierwszej sekundy jest określony w DNA
          • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 18:54
            halaby napisała:

            > proszę wyjaśnij mi do kiedy zarodek od kiedy człowiek??
            > bo ja tego nie wiem...
            > piszemy o sobie bo podjęcie decyzji o posiadaniu dziecka zmienia życie -
            > diametralnie - nasze życie a nie tego zarodka czy tez jak wolisz człowieka
            masz watpliwosci czy od poczatku jestes czlowiekiem?
            kiedy bylam w ciazy od razu wiedzialam, ze "to" co mam w sobie to dziecko.
            zadnych watpliwosci nie mialam, mysle, ze panie, ktore dokonuja aborcji tez to
            wiedza. tylko sumienie trzeba jakos oszukac.
            • halaby Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 19:17
              a co to jest twoim zdaniem ontogeneza??
              a kazdy sobie jakos poradzi z sumieniem nie martw sie , chyba ze chcesz
              odkupic grzechy nieznanej liczby kobiet które dokonały aborcji
            • Gość: nutka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 08.08.04, 21:03
              > kiedy bylam w ciazy od razu wiedzialam, ze "to" co mam w sobie to dziecko.
              > zadnych watpliwosci nie mialam, mysle, ze panie, ktore dokonuja aborcji tez
              to
              > wiedza. tylko sumienie trzeba jakos oszukac.


              Panie dokonujące aborcji spieszą się aby zygota nie stała się dzieckiem. Dla
              nich to co noszą w sobie to (zależnie od sytuacji) efekt brutalnego gwałtu,
              komórki, które w przyszłości mogą stac się kalekim, baaardzo chorym,
              upośledzonym dzieckiem, niezdolnym do jakiegokolwiek kontaktu z otoczeniem a co
              dopiero do samodzielnego życia ale wymagającym ogromnych ilości pieniędzy,
              których "obrońcy życia poczetego nawet nie pożyczą". Może to być dla nich
              wreszcie wyrok śmierci na siebie.
          • Gość: mila Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.icpnet.pl 08.08.04, 21:27
            nasze życie a nie tego zarodka czy tez jak wolisz człowieka

            No tak, aborcja nie zmienia życia tego zarodka czy też człowieka. Ona mu je
            odbiera. No i kto tu jest w gorszej sytuacji? Dla mnie życie to najwyższa
            wartość.
    • diab.lica Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 08.08.04, 23:00
      co za debilne postawienie sprawy
      • Gość: dada Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.test.so / *.crowley.pl 09.08.04, 12:38
        A ja uważam że nie śmierć jest najgorsza tylko cierpienie. Śmierć to wyzwolenie
        dla cierpiących. Jeśli więc wiemy, że rodząc skażemy na cierpienie ( biedę,
        głód, chorobę, kalectwo)lepiej chyba nie dopuścić do narodzin. A co do tego od
        kiedy jest się człowiekiem...czy człowiek to bijące serce i zlepek komórek? Nie
        człowiek to wspomnienia, marzenia, pragnienia, uczucia,...to różni nas od
        innego zlepku komórek. Jeśli zlepek komórek + serce to człowiek czym w takim
        razie różni się płód kota od płodu człowieka?
        • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 09.08.04, 12:52
          Gość portalu: dada napisał(a):

          > A ja uważam że nie śmierć jest najgorsza tylko cierpienie. Śmierć to
          wyzwolenie
          >
          > dla cierpiących. Jeśli więc wiemy, że rodząc skażemy na cierpienie ( biedę,
          > głód, chorobę, kalectwo)lepiej chyba nie dopuścić do narodzin. przepraszam,
          jestem bardzo zainteresowana tym jak poznac czy bede w zyciu cierpiala biede
          lub dostatek:P mozesz mi powiedziec jak sie to robi?rozumiem, ze kalectwo mi
          juz nie grozi?:P
          • Gość: dada Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.test.so / *.crowley.pl 09.08.04, 13:34
            Jeśli dowiadując się że jesteś w ciązy nie umiesz ocenić czy cierpisz z powodu
            biedy czy nie to znaczy, że cierpisz na kalectwo umysłowe.
            • reniatoja Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 09.08.04, 13:42
              Bieda rodzicow o niczym jeszcze nie swiadczy. Moj kolega wyszedl z takiej
              biedy, ze trudno sobie wieksza wyobrazic, a obecnie jest jednym z najbogatszych
              ludzi jakich znam. Fakt, ze straszny nuworysz sie zrobil, ale wszystko osiagnal
              sam wlasnymi rekami, teraz ma duza firme, jest biznesmenem, a kierujac sie
              Twoim rozumowaniem, to matka powinna byla go wyskrobac, bo byl czwartym jej
              dzieckiem w naprawde wielkiej biedzie i pijanstwie sprowadzonym na ten swiat.
              Tak, ze nie ma reguly moja droga.
              • Gość: dada Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.test.so / *.crowley.pl 09.08.04, 13:57
                Dla mnie to są reguły, nie chcę by moje dziecko chowało się w biedzie i
                patrzyło na zabawki przez wystawowe szybki. Jestem przeciwnikiem bezrozumnego
                mnożenia bytów, niechcianych i nieplanowanych. Dla każdego inne rzeczy są
                ważne. Ja swojemu dziecku chcę dać maxymalnie dużo i miłości i dóbr
                materialnych ( bo samą miłością chlebka mu nie posmaruję).Ale czasem ławiej
                jest urodzić i pomyśleć sobie: "eeee jakoś to będzie". A potem z moich podatków
                dożywiać i ubierać te nieszczęsne głodne i biedne dzieci.
                • reniatoja Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 09.08.04, 14:08
                  Gość portalu: dada napisał(a):

                  > Dla mnie to są reguły, nie chcę by moje dziecko chowało się w biedzie i
                  > patrzyło na zabawki przez wystawowe szybki. Jestem przeciwnikiem bezrozumnego
                  > mnożenia bytów, niechcianych i nieplanowanych. Dla każdego inne rzeczy są
                  > ważne. Ja swojemu dziecku chcę dać maxymalnie dużo i miłości i dóbr
                  > materialnych ( bo samą miłością chlebka mu nie posmaruję).Ale czasem ławiej
                  > jest urodzić i pomyśleć sobie: "eeee jakoś to będzie". A potem z moich


                  Masz sto procent racji. Tylko to nie aborcja powinna sluzyc unikaniu
                  niepotrzebnego mnozenia bytow. Kazdy chcialby dac swoim dzieciom maximum
                  wszystkiego. Ale jesli zdarzyloby sie tak, ze w wyniku jakiegos pozaru czy
                  innego nieszczescia stracisz wsyzstko i zostaniesz w tym co masz na sobie i z
                  dwojka Twoich juz urodzonych dzieci to co? Pozabijasz je, bo beda skazane na
                  biede? Przypuszzczam, ze powiesz, oczywiscie, ze nie, wtedy bede jakos starala
                  sie je wychowac. Bo juz sie urodzily. to tylko kwestia przesuniecia w czasie
                  pewnych spraw. Dla Ciebie, jak sadze, sziecka nie wolno zabic od momentu
                  urodzenia, dla kogos innego nie wolno go zabijac od momentu poczecia. A jak
                  dziecko pojawia sie wsrod biedy no to juz trudno, za nieszczesliwe przypadki
                  zaplaci i dziecko, podobnie jak zaplaciloby Twoje gdyby spotkalo Cie
                  nieszczescie pozbawiajace dobrobytu, a takie moze zawsze sie zdarzyc, trzeba o
                  tym pamietac.

                  >
                  > dożywiać i ubierać te nieszczęsne głodne i biedne dzieci.
                  • Gość: dada Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.test.so / *.crowley.pl 09.08.04, 14:23
                    Oczywiście jestem przeciwnikiem aborcji jako środka anykoncepcyjnego, jak
                    również nie "zlikwidowałabym" narodzonych pociech bo to już są ludzie!. W
                    poprzednim moim poście piszę o definicj początku człowieka MOJEGO SUMIENIA.
                    Powtórzę: człowiek to uczucia, wspomnienia, pragnienia, marzenia. Zanim je
                    zdobędzie to po prostu zlepek komórek + serduszko. Płody zwierzątek mają taką
                    samą tożsamość jak płody ludzkie. Dopiero narodziny pozwalają na początek
                    człowieczeństwa. Ale zaznaczam to tylko i wyłącznie MOJE ZDANIE i wzięłam
                    udział w dyskusji, nie żeby namawiać do aborcji lub ją "wybielać" tylko po to,
                    żeby inni forumowicze mogli się zapoznać z kolejnym głosem na TAK i jego
                    motywami.
                    • ciociacesia Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 09.08.04, 15:12
                      dlaczego uwazasz ze dziecko ma uczucia dopiero kiedy sie urodzi? nie jestes w
                      stanie okreslic od ktorego momentu zaczyna miec marzenia i uczucia, a mi
                      osobiscie nie wydaje sie zeby to byl akurat moment narodzin... na pewno po
                      prstu nie wyrazilas sie jasno, bo nie wierze ze jestes zwolenniczką mozliwosci
                      aborcji do ostatniej chwili..
                      i płod ludzki wcale nie jest aki nieodróżnialny od zwierzęcego - podstawowa
                      różnica jest taka, ze chocbys stawała na glowie to z płodu takiego powiedzmy
                      kotka dziecko ci nie wyrosnie, a w przypadku płodów ludzkich sie to dosc czesto
                      zdarza...
                    • Gość: renia DO DADY IP: *.ath18.cas.hol.gr 14.08.04, 22:12
                      > Powtórzę: człowiek to uczucia, wspomnienia, pragnienia, marzenia. Zanim je
                      > zdobędzie to po prostu zlepek komórek + serduszko.

                      Czy mozesz powiedziec, w dodatku z cala pewnoscia, jakie uczucia, wspomnienia,
                      pragnienia, marzenia ma noworodek Taki co urodzil sie, powiedzmy 12 godz temu?
                      Zdaje sie, ze najwczesniejsze wspomnienia czlowieka sięgaja max drugiego roku
                      zycia.
                • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 09.08.04, 15:04
                  Gość portalu: dada napisał(a):

                  > Dla mnie to są reguły, nie chcę by moje dziecko chowało się w biedzie i
                  > patrzyło na zabawki przez wystawowe szybki. lepiej, zeby Twoje dziecko lezalo
                  na odpadach medycznych i czekalo na utylizacje?
                  nie mialam super zabawek i ciuchow a jednak jestem szczsliwa, ze zyje. to
                  najwiekszy skarb czlowieka-zycie.
                  • halaby Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 09.08.04, 15:07
                    a co jesz?? bo chyba powietrzem nie zyjesz
                    a jak dzieci znosza niedstatek i u wedla ogladaja czekoladki przez wystawe
                • halaby Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 09.08.04, 15:05
                  podpisuje sie obiema rękami pod tym!!!!!!!!!!!
              • Gość: nutka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 09.08.04, 15:15
                > Twoim rozumowaniem, to matka powinna byla go wyskrobac, bo byl czwartym jej
                > dzieckiem w naprawde wielkiej biedzie i pijanstwie sprowadzonym na ten swiat.

                Co za bzdura. Przecież nikt nikomu usuwać ciąży nie każe. Prawo do aborcji to
                nie obowiązek! Jeśli nawet dowiesz się, że twoje dziecko będzie strasznie
                upośledzone, bez rąk i nóg, jeśli zostaniesz zgwałcona to masz prawo przede
                wszystkim je urodzić a dopiero na drugim miejscu jest prawo do aborcji. Nie
                mamy prawa potępiać kobiet które dokonują tego zabiegu. Żadna z nas nie może
                powiedzieć: ja bym na 100% nie usunęła. Przychodzą w życiu takie momenty,
                zdarzają się takie sytuacje, które nie pozostawiają nam wielkiego wyboru.
            • maretina Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 09.08.04, 15:01
              Gość portalu: dada napisał(a):

              > Jeśli dowiadując się że jesteś w ciązy nie umiesz ocenić czy cierpisz z
              powodu
              > biedy czy nie to znaczy, że cierpisz na kalectwo umysłowe.

              chyba Ty masz to klectwo, bo moje pytanie brzmialo inaczej.to, ze dzis nie ma
              kasy nie znaczy, ze jutro jej nie bedzie. znam to z autopsji. odwrotnie tez
              byalo. corka mojej cioci byla zdrowa do 5 roku zycia, potem niestety juz nie.
              zatem na jakiej podstawie chcesz podjac te decyzje?
        • Gość: kotka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 15:41
          Gość portalu: dada napisał(a):
          > A ja uważam że nie śmierć jest najgorsza tylko cierpienie. Śmierć to
          wyzwolenie
          >
          > dla cierpiących. Jeśli więc wiemy, że rodząc skażemy na cierpienie ( biedę,
          > głód, chorobę, kalectwo)lepiej chyba nie dopuścić do narodzin.

          Proponuję samobójstwo i to natychmiast

          > człowiek to wspomnienia, marzenia, pragnienia, uczucia,...to różni nas od
          > innego zlepku komórek. Jeśli zlepek komórek + serce to człowiek czym w takim
          > razie różni się płód kota od płodu człowieka?

          Więc w czasie jak będziesz spał w fazie bez snów można cię po prostu ukatrupić
          bo jesteś tylko zlepkiem komórek i .t.d.
          A płód kota tym się różni od płodu człowieka że to jest płód kota a to jest
          płód człowieka , jak dalej nie rozumiesz różni się mniej więcej tak jak kot i
          człowiek...co za głupie postawienie sprawy
      • Gość: always Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.bielsko.msk.pl 12.08.04, 19:19
        Jesli wolno zabijac, to czego nie wolno?
    • oltynka1 Nie 09.08.04, 14:50

      • Gość: emeralda Re: Nie IP: *.net-serwis.pl 09.08.04, 15:26
        Ja nie lubię takiego postawienia sprawy - to moja sprawa, mój brzuch itp.
        Albo "Nikt nie ma prawa decydować o tym czy będę miała dziecko czy nie. To moja
        decyzja i koniec."
        Tak, to Twoja decyzja - od początku, więc jeżeli to twoja decyzja to może
        trzeba było pomyśleć wcześniej i nie uprawiać seksu skoro nie mamy 100 % metody
        zapobiegania ciąży? Zawsze uprawiając seks musimy zdawac sobie sprawę ze możemy
        zajść w ciąże. To sprawa naszej odpowiedzialności, albo jesteśmy dorośli albo
        nie i wtedy nie ma seksu.
        W ogóle często kobiety myślą o materialnej stronie zycia - najpierw sie dorobić
        a potem dziecko, zeby miało wszystkie zabawki jakie sobie wymarzy i nie musiało
        patrzec na wystawy wedla. Pewnie ze dziecko kosztuje ale przecież nie
        najważniejsze są zabawki i słodycze (w nadmiarze niszczą zęby, powodują otyłość
        itp..). Na przyszłość procentuje miłość rodziców, czas z nimi spędzony, mądrość
        przekazana dzieciom.
        Uważam ze trzeba rozpowszechniać wiedze o antykoncepcji i będzie mniej
        problemu - "lepiej zapobiegać niż zwalczać".
        oczywiście w epewnych przypadkach aborcja powinna być dozwolona, szkoda tylko
        że w naszym kraju lekarze jej odmawiają, każą sobie płacić, nie kierują kobiet
        na badania prenatalne itp. Ale to juz inna historia
        • Gość: haga Re: Nie-- tak!!!!! IP: *.lub.net.pl / *.net.pl 09.08.04, 16:30
          no tak.......... a miłościa je sie nakarmii, odzieje, wykształci itd.
          dzieki tej miłości skoncza studia i znajda dobrą posade.......
          skad sie takie baby biora - myśla ze miłość wszystko załatwi
          nie wiesz ze dzieci sa najbardzoej okrutne???ze jak dziecko jest biedniejsze
          to nie ma kolegów koleżanek. Jest zepchniete na margines??
          zastanow sie co piszesz a pożniej pissz
          • maretina Re: Nie-- tak!!!!! 09.08.04, 16:49
            Gość portalu: haga napisał(a):

            > no tak.......... a miłościa je sie nakarmii, odzieje, wykształci itd.
            > dzieki tej miłości skoncza studia i znajda dobrą posade.......
            > skad sie takie baby biora - myśla ze miłość wszystko załatwi
            > nie wiesz ze dzieci sa najbardzoej okrutne???ze jak dziecko jest biedniejsze
            > to nie ma kolegów koleżanek. Jest zepchniete na margines??
            > zastanow sie co piszesz a pożniej pissz

            margines dla mnie to ta czesc spoleczenstwa, ktora wlasnie w domu nie znalazla
            wsparcia i teraz albo cpa albo sie puszcza za pieniazki. gorsza wersja to
            zlodzieje i zabojcy.kazdy inny zawod jest potrzebny i godny szacunku.nie kazdy
            bedzie lekarzem czy adwokatem. potrzebni sa tez piekarze, sprzatajace pania itd.
            nikt tu nie napisal, ze miloscia wyzywi dzieci. sama to dodalas zatem sama
            sobie powiedzials, ze jestes ... e tam! ja nie bede wyzywac:P
            jestem ponad to:)
          • maretina do biseksa. 09.08.04, 16:55
            podaj mi prosze naukowe ( i aktualne) zrodlo medyczne, ktore podaje, ze po
            zaplodnieniu nie mamy do czynienia z czlowiekiem.
            moj maz co prawdajest lekarzem i niedawno konczyl medycyne , ale czytajac
            Ciebie dochodze do wniosku ( maz tez), ze chyba jakies nieuki z tych
            profesorow, docentow i dokorow, ktorzy uczyli jego i innych adeptow medycyny,
            ze od momentu zaplodnienia mamy do czynienia z czlowiekiem. rozwoj tego
            czlowieka owszem dzieli sie na etapy: blastula, morula itd.... ale to rozwoj
            czlowieka.caly czas. od momentu zaplodnienia.
            pisales tez, ze boli Cie jak widzisz nieszczesliwe dzieci, otoz moze powinienes
            przyjac do wiadomosci, ze nieszczescie na swiecie istnieje i istniec bedzie.
            poza tym nieszczescia dzieci wyskrobanych nie widzisz, bo nie jestes obecny
            przy zabiegu. inaczej dojzalbys rowniez ich tragedie.
            • biseks Re: do biseksa. 09.08.04, 17:14
              maretina napisała:

              > podaj mi prosze naukowe ( i aktualne) zrodlo medyczne, ktore podaje, ze po
              > zaplodnieniu nie mamy do czynienia z czlowiekiem.
              > moj maz co prawdajest lekarzem i niedawno konczyl medycyne , ale czytajac
              > Ciebie dochodze do wniosku ( maz tez), ze chyba jakies nieuki z tych
              > profesorow, docentow i dokorow, ktorzy uczyli jego i innych adeptow medycyny,
              > ze od momentu zaplodnienia mamy do czynienia z czlowiekiem. rozwoj tego
              > czlowieka owszem dzieli sie na etapy: blastula, morula itd.... ale to rozwoj
              > czlowieka.caly czas. od momentu zaplodnienia.

              To jest tylko przyjęta nomenklatura. No bo jakże inaczej nazwać okres zarodkowy jak nie rozwój człowieka? To jest rozwój człowieka, ale... człowiekiem nie staje się jednak z chwilą zapłodnienia! I oto jest cały czas spór.

              Źródła? Nie jestem medykiem, a humanistą, więc podać Ci mogę jedynie źródła bliskie mojej nauce.
              Ja przychylam się do poglądu, że życie człowieka rodzi się wraz z początkiem życia mózgu oraz powstawaniem organów wewnętrznych.

              > pisales tez, ze boli Cie jak widzisz nieszczesliwe dzieci, otoz moze powinienes
              >
              > przyjac do wiadomosci, ze nieszczescie na swiecie istnieje i istniec bedzie.
              > poza tym nieszczescia dzieci wyskrobanych nie widzisz, bo nie jestes obecny
              > przy zabiegu. inaczej dojzalbys rowniez ich tragedie.

              Przy zabiegu nie jestem obecny, ale często bywałem obecny w MOPS (gdzie wielodzietne rodziny przychodziły po zasiłki, bo nie miały z czego żyć, a antykoncepcja była im obca), często bywałem w domach dziecka, gdzie dziecięcy bezmiar nieszczęścia wypełnił mnie do końca życiam, często w końcu obserwuję patologie, które rodzą się w wielodzitnych, nieprzystosowanych społecznie rodzinach. I to mi wystarczy.

              :-) biseks
              • maretina Re: do biseksa. 09.08.04, 17:32
                wniosek? lepsza swidomosc i antykoncepcja. aborcja nie moze byc antykoncepcja.
                a poza tym co maja tlumy w mops do aborcji? bo ja nie chwytam.dokonujac aborcji
                nie poprawisz poziomu zycia spoleczenstwa.
                co do mozgu do okolo 3 tygodnie po zaplodnieniu juz sa fale mozgowe u zarodka.
                poczytaj prosze zanim napiszesz kolejny raz, ze zarodkek to nie czlowiek.
                • biseks Re: do biseksa. 09.08.04, 17:49
                  maretina napisała:

                  > wniosek? lepsza swidomosc i antykoncepcja. aborcja nie moze byc antykoncepcja.

                  Ależ oczywiście, zgadzam się w 100%, że lepsza jest świadomość i antykoncepcja. Ale problem leży w tym, czego pojąć nie umiesz: nie wszyscy ludzie to ludzie myślący podobnie do mnie czy do Ciebie. Są całe rzesze ludzi, którzy.... nie myślą, a obdarzają społeczeństwo swoim potomstwem na lewo i prawo, każąc społeczeństwu ponosić koszty ich niekontrolowanego rozrodu. Mnie przetłumaczysz, że należy stosować środki antykoncepcyjne, ale przetłumacz to niewykształconemu małżeństwu, w dodatku bogobojnemu, być może z problemem alkoholowym, dla którego dzieci to dar od boga i basta, tak musi być. Ile się narodzi, tyle będzie, bez względu na to, że dzieci żyją w ubóstwie, rodzice stworzyli dysfunkcjonalną rodzinę, może nawet bardzo toksyczną, nie potrafią ich wychować, a wychowuje ich ulica.

                  > a poza tym co maja tlumy w mops do aborcji? bo ja nie chwytam.dokonujac >aborcji nie poprawisz poziomu zycia spoleczenstwa.

                  Jestem odwrotnego zdania.

                  > co do mozgu do okolo 3 tygodnie po zaplodnieniu juz sa fale mozgowe u zarodka.
                  > poczytaj prosze zanim napiszesz kolejny raz, ze zarodkek to nie czlowiek.

                  Pierwsze fale mózgowe (odruchy nerwowe) jakie zaobserwowano były najwcześniej w 41 dniu życia płodu. A więc w 6 tygodniu, a nie 3. To tak na marginesie. W 3 tygodniu tworzą się natomiast pierwsze komórki ośrodkowego układu nerwowego oraz trzy pierwotne pęcherzyki mózgowe. A płód ma wtedy...4 milimetry. Czytam więc jak widzisz wiele na ten temat i nie musisz mnie prosić o uzupełnienie tej wiedzy, gdyż jak mniemam jest ona wystarczająco pełna do podjęcia dyskursu w tym temacie.

                  Nie akceptuję stanowiska kk w sprawie dotyczącej uznawania za człowieka zapłodnionego embrionu. Uważam, że człowiekiem stajemy się w momencie gdy wszystkie podstawowe narządy wewnętrzne są już ukształtowane, zajmują właściwe miejsca i pełnią swoje funkcje, np. serce bije rytmicznie, mózg wysyła impulsy nerwowe koordynując pracę organów wewnętrznych, wątroba i śledziona wytwarzają komórki krwiotwórcze, pojawia się przemiana węglowodanowa, żołądek wydziela soki trawienne, a nerki wychwytują kwas moczowy, gromadzący się we krwi dziecka jako produkt przemiany materii. Wtedy, gdy dziecko może wykonywać ruchy. Czyli wtedy, gdy kończy się zarodkowy (embrionalny) okres rozwoju człowieka, a zaczyna płodowy.

                  :-) biseks
                  • ciociacesia Re: do biseksa. 09.08.04, 20:42
                    > Są całe rzesze ludzi, którzy.... nie myś
                    > lą, a obdarzają społeczeństwo swoim potomstwem na lewo i prawo, każąc
                    społeczeń
                    > stwu ponosić koszty ich niekontrolowanego rozrodu. Mnie przetłumaczysz, że
                    nale
                    > ży stosować środki antykoncepcyjne, ale przetłumacz to niewykształconemu
                    małżeń
                    > stwu, w dodatku bogobojnemu, być może z problemem alkoholowym, dla którego
                    dzie
                    > ci to dar od boga i basta, tak musi być. Ile się narodzi, tyle będzie, bez
                    wzgl
                    > ędu na to, że dzieci żyją w ubóstwie, rodzice stworzyli dysfunkcjonalną
                    rodzinę
                    > , może nawet bardzo toksyczną, nie potrafią ich wychować, a wychowuje ich
                    ulica

                    chyba mi nie powiesz ze jak zalegalizujesz aborcje, to te rzesze pobiegną sie
                    wyskrobac? skoro majom opory przed stosowaniem antykoncepcji, to chyba nie
                    sięfną po aborcje, skoro dzieci to dla nich (nas;)) dar od boga?
        • Gość: nutka Re: Nie IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 09.08.04, 16:46
          Czasem uprawiając seks mamy nadzieję, że zajdziemy w zdrową ciążę a jednak
          dzieje się inaczej...
          Czasem uprawiamy seks bo jesteśmy do tego zmuszane...
          Czasem po zajściu w ciążę zmienia się całe nasze życie, staje na głowie,
          wszystko się wali. co wtedy?
          To bardzo ważne aspekty całej tej dyskusji.
    • biseks Re: Jako pragmatyk 09.08.04, 16:07
      Gość portalu: xxx napisał(a):

      > ABORCJA.TAK CZY NIE? JA JESTEM ZA. JESTEM FACETEM.

      Jestem mężczyzną, jestem za aborcją, nie pozwoliłbym natomiast własnej żonie na usunięcie ciąży.

      Za aborcją jestem w następujących przypadkach:
      - zagrożenie zdrowia lub życia kobiety,
      - nieprawidłowy rozwój płodu,
      - także ważne przyczyny społeczne.

      Dlaczego tak uważam?
      - kobieta ma prawo do decydowania o własnym losie,
      - nie uważam (jak i współczesna nauka) by zarodek był człowiekiem,
      - widzę większe nieszczęście z powodu niechcianych dzieci urodzonych niż z powodu aborcji.

      Mam także nieco bardziej pragmatyczne podejście do problemu, choć utopijne i nieco krzywdzące same kobiety, ale cóż, cel uświęca środki:
      - kobiety, które chcą usunąć drugą ciąże z powodów społecznych, winny być przymusowo sterylizowane. Wydaje mi się to rozsądne, choć uważam, że krzywdzi samą kobietę i zrzuca na nią całą odpowiedzialność za niechcianą ciążę. Nie potrafię jednak znaleźć sposobu, który mógłby dotknąć także współsprawcę niechcianej ciąży.

      :-) biseks
      • Gość: nutka Re: Jako pragmatyk IP: *.wirba.net / 80.51.246.* 09.08.04, 16:51
        Jestem za aborcją. Nie znaczy to, że to na pewno zrobię ani, że nigdy tego nie
        zrobię. Nie wiem co mnie czeka w życiu, ale chcę mieć takie prawo!

        Twój post mi się podoba.
        Jestem przeciwko usuwaniu zdrowej ciąży tyklko z powodów społecznych - ubóstwo,
        bieda, patologia itp. Z tym problemem trzeba walczyć inaczej: uświadamianie,
        antykoncepcja, rodziny zastępcze, szybka i sprawna adopcja,.
        A jeśli chodzi o sterylizację to może rzeczywiście to jakieś rozwiązanie ale
        pomyśl, może stan materialny takiej kobiety kiedyś się poprawi...
        • biseks Re: Jako pragmatyk 09.08.04, 17:02
          Gość portalu: nutka napisał(a):

          > Jestem za aborcją. Nie znaczy to, że to na pewno zrobię ani, że nigdy tego nie
          > zrobię. Nie wiem co mnie czeka w życiu, ale chcę mieć takie prawo!
          >
          > Twój post mi się podoba.
          > Jestem przeciwko usuwaniu zdrowej ciąży tyklko z powodów społecznych - ubóstwo,
          >
          > bieda, patologia itp. Z tym problemem trzeba walczyć inaczej: uświadamianie,
          > antykoncepcja, rodziny zastępcze, szybka i sprawna adopcja,.
          > A jeśli chodzi o sterylizację to może rzeczywiście to jakieś rozwiązanie ale
          > pomyśl, może stan materialny takiej kobiety kiedyś się poprawi...

          Ja też właśnie napisałem, że jestem za aborcją, ale nie pozwoliłbym swojej żonie na usunięcie ciąży. Myślę, że takie samo stanowisko wykazywałbym w przypadku, gdyby dziecko zrodziło się poza moim związkiem małżeńskim. Nie pozwoliłbym na aborcję z kilku powodów:
          - jestem dojrzałym mężczyzną potrafiącym przyjąć na siebie obowiązki wynikające z ojcostwa,
          - mój status materialny pozwoliłby mi na utrzymanie każdego dziecka, które pojawiłoby się w moim związku,
          - mam wraz z żoną warunki ku temu, by we właściwy sposób wychować potomstwo, zapewnić mu dobrobyt i należyte wykształcenie.

          Chciałbym mieć jednak prawo, podobnie jak Ty (w imieniu własnej żony) do samodecydowania o losie własnym i swojej rodziny i nie chciałbym by decydował o tym ani kosciół katolicki (bo i jakim prawem może ingerować w życie osób, które nie mają z nim żadnego związku) ani nawet państwo, mimo że głoś państwa w demokratycznym kraju winien być odzwierciedleniem potrzeb społecznych.

          Ostatnio tak siedzieliśmy sobie z żoną na piwie i przechodziła obok nas matka z dzieckiem z widocznym porażeniem mózgowym. Jakoś rzadko poruszamy takie trudne tematy wspólnie, ale tym razem zaczęliśmy się zastanawiać, jak wygląda życie takiego dziecka, czy jest szczęśliwe, czy tylko wegetuje, jakim rodzajem miłości obdarza go matka i ojciec, czy jest ono dla nich kłopotem czy też radością. I nie znaleźliśmy jednoznacznej odpowiedzi. To trudne, złożone tematy, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. I dzisiaj sam nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie co byłoby lepsze: czy fakt, że to dziecko "cieszy" się życiem (choć jeśli nie ma tego świadomości, to co to za uciecha?), czy może lepiej byłoby, gdyby nie przeżywało go w tak niegodny sposób. I głupi jestem, bo nie umiem sobie na to pytanie odpowiedzieć. Na każdy argument za życiem, w ciągu kilku chwil odnajduję kontrargument. I odwrotnie tak samo.

          :-) biseks
      • Gość: Pysanka Re: Jako pragmatyk IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.08.04, 03:04
        wysterylizowac faceta ;))
      • reniatoja pytanko do Biseksa (mojego ulubieńca) 22.08.04, 13:16
        Dlaczego Biseksie, sterylizowalbyś tylko w przypadkach usuwania drugiej ciazy z
        przyczyn spolecznych? Dlaczego dawalbys fory tym, ktore po raz drugi usuwaja z
        powodow zdrowotnych czy tez wad plodu?
    • Gość: ewa Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 21:28
      CIEKAWE JAK BYM CI JAJA WYCIEŁA KIEDY BYS ZA KARZDYM RAZEM CHCIAL SPŁODZIC
      DZIECKO
    • charlie_x Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 09.08.04, 21:36
      ..jestem przeciw, w każdej sytuacji- jest to zamach na życie,
      a o wszelkich kłopotach i prawdopodobieńśtwie ciąży wysokiego ryzyka należy
      myśleć "przed"..pozdrawia..8)
      • Gość: dada Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.test.so / *.crowley.pl 10.08.04, 07:57
        Biseks mówi o prawie do decydowania a nie nakazie lub przymusie dokonywania
        takiego zabiegu. PRAWO DO PODJĘCIA DECYZJII, to jest podstawa tej dyskusji.
        Jeśli Twoje przekonania, wiara, sumienie wykluczają taką decyzję, nigdy jej nie
        podejmiesz, ale inna osoba może mieć na ten temat inne zdanie! Zakaz robienia
        czegoś z moim własnym ciałem to wkraczanie w sferę mojej wolności. Płód ( do
        czasu kiedy aborcja jest możliwa) jest ode mnie bezwzględnie zależny i tym
        samym jest cząstką mnie. A skoro tak, mam prawo o nim decydować. Wiem, że
        nigdy przeciwnicy nie przekonają zwolenników i naodwrót, ale ciągle głęboko
        wierzę, że kiedyś nadejdzie czas że aborcji będą dokonywali lekarze w
        szpitalach w normalnych medycznych warunkach a kobiety które były zmuszone
        podjąć ta decyzję nie będą umierały pod skalpelem rzeźników. Prawda bowiem
        jest taka, że te kobiety, które tą decyzje podjęły i tak dokonują zabiegów,
        tylko ryzykując przy tym często życiem i zdrowiem i płacąć horendalne
        pieniądze. Czy przeciwnikom aborcji chodzi o zepchnięcie problemu do piwnicy?
        Żeby nie było widać? Może by tak zamiast zakazywać wydłużyć urlop macierzyński,
        stworzyć warunki do powrotu do pracy lub ułatwić jej znalezienie. Może powinny
        być dofinansowywane opiekunki dla samonych matek, żeby te mogły zarobić na nowo
        narodzone dziecko? Może upowszechnić edukacje o antykoncepcji? Może trzeba
        zastanowić się nad motywami decyzji tych kobiet kóre dokonują zabiegów a nie
        potępiać je nie bacząc na nic. Mogłabym tak pisać i pisać. Bardzo pragnę
        dziecka. Ale potrafię wyobrazić sobie sytuację, że niechciana ciąża rujnuje
        życie już narodzonym i w ich obronie powinniśmy stanąć. Miłego dnia wszystkim!
      • impala29 Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 10.08.04, 08:02
        czytajac cos takiego mozna sie załamac
        • Gość: kotka Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 15:57
          impala29 napisała:

          > czytajac cos takiego mozna sie załamac

          Czytając twoje wypociny można się załamać...że też takie monstra chodzą po tej
          ziemi
        • biseks Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 10.08.04, 16:03
          impala29 napisała:

          > czytajac cos takiego mozna sie załamac

          Impala, ja wyznaję taką zasadę: jak nie mam nic sensownego do powiedzenia, to milczę. Więc albo pisz coś, co jest przeciwwagą, przeciwargumentem, albo nie pisz nic. Bo takie negowanie bez argumentacji źle tylko o Tobie świadczy.

          :-) biseks
    • Gość: podroznik Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: 195.101.219.* 13.08.04, 00:26
      Pod slowem aborcja i to cale gadanie o ustawie antyaborcyjnej ma sie ni jak do
      tego co nasi rzadziciele uwazaja, a co uwazaja to zalezy od czasu jaki mamy do
      nastepnych wyborow. jak cos sie zle dzieje to zawsze mozna podrzucic ten temat
      i z glowy, jak ktos sie chce wyskrobac to nie ma problemu, mozna prywatnie lub
      wyjechac za granice a jak ktos jest przeciw to przeciez zwolennicy nie zmuszaja
      nikogo. Zyjemy w wolnym kraju i narzucanie komukolwiek sila jakis przepisow nie
      przynosilo pozadanego skutku. Panstwo nie chce lozyc na srodki antykoncepcyjne
      za to potem musi na domy dziecka i rodziny zastepcze, starajmy sie aby
      niechciane dzieci sie nierodzily ale nie przez zabijanie ich tylko
      antykoncepcje. To, ze 1% kobiet zajdzie, bo taka jest statystyczna skutecznosc
      nowych srodkow to panstwo bedzie stac zeby wychowywac. Nie kazda wkladka jest
      wczesnoporonna, sa takie z hormonami, ktore zapobiegaja zagniezdzeniu sie jaja
      czyli zaplodnieniu. Polecam paniom, ktore juz nie planuja dzieci.
      • zalotnica Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 14.08.04, 19:04
        Gość portalu: podroznik napisał(a):

        >Nie kazda wkladka jest wczesnoporonna, sa takie z hormonami, ktore zapobiegaja
        >zagniezdzeniu sie jaja czyli zaplodnieniu. Polecam paniom, ktore juz nie
        >planuja dzieci.

        a ja raczej panom radzilabym wszystko robic z glowa...
        zastanawiam sie rowniez , dlaczego tak dlugo trwa
        wynalezienie jakiegos sztucznego meskiego hormonku
        dajacego zabezpieczenie np. 99.99...%
    • Gość: KOBIETA 20 TO MOJE CIAŁO CHCE MIEĆ WYBÓR!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.it / 62.233.189.* 13.08.04, 22:56
      JAKIE PRAWO MAJA INNI DO DECYDOWANIA O MOIM ŻYCIU.KTO IM DAŁ PRAWO RZĄDZENIA
      MOIM CIAŁEM?!
      • Gość: Pysanka Re: TO MOJE CIAŁO CHCE MIEĆ WYBÓR!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.08.04, 03:14
        Uwazam ze tworzenie precedensow nie powinno lezec w kwestii panstwa. Plod z
        wadami wyskrobac mozna. Zdrowego nie- tu az sie prosi o naduzycia.... Ja
        uwazam, ze labo sie zakazuje aborcji w ogole, panstwo zystuje status
        koscielnego ( niewazna jest religia islam tez aborcji zakazuje) i koniec
        piesni, albo tez panstwo jest panstwem swieckim i uwaza ze sumienie obywatela
        jest jego sumieniem a nie panstwa i dopuszcza aborcje do ktoregostam miesiaca
        jak leci- chory plod, zdrowy, gwalt- niewazne. Byloby prosciej. Oczywiscie
        mozna wprowadzic przymusowe rozmowy z psychologiem itp wcale nie jestem za tm
        zeby RU rozdawac na ulicach ;))
        Ale uwazam, ze nie mozna jednoczesnie traktowac obwateli jako niedorozwinietych
        debili (oj nie wolno sie skrobac bo to jest be a to w brzuszku to dzidzius nio
        nio)
      • Gość: potem Re: TO MOJE CIAŁO CHCE MIEĆ WYBÓR!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.bielsko.msk.pl 14.08.04, 15:20
        Jesli wolno zabijac to czego nie wolno?
    • Gość: dzoana Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: 64.157.225.* 14.08.04, 13:17
      Oczywisce, ze NIE.
      • Gość: aaa Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.crowley.pl 14.08.04, 13:27
        myslenie jest dobre dopóki nas to nie spotka
        Dobrze jest gdy wpadka nic nie zmienia w zyciu
        Dobrze jest gdy to dziecko jest wyczekiwane
        Dobrze jest gdy wiesz, ze dziecko urodzi sie zdrowe itp

        Zapewne niejedna osoba zastanawiałaby sie w momencie kiedy by ja to spotkało
        czy jednak nie usunac bo .... i tu masa argumentów.

        Takie NA| pewno tego nie zrobie to czcze gadanie

        Wiecie co?
        jestem w ciązy, nie planowałam juz dzieci ze wzgledu na wiek i moje zdrowie jak
        równiez tego nienarodzonego.
        I zastanawiam sie co zrobic?
        Urodzic czy usunąc?
        Myslicie ,ze łatwo podjac decyzje?
        gówno prawda
        Tez byłam pzreciw aborci moje poglady sie zminiły dopóki nie zaszłam w ciaze.
        Musze zyc, musze byc zdrowa bo mam 2 dzieci.


    • Gość: jestem za Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: 213.17.194.* 14.08.04, 15:43
      aborcja to nic zlego , to jakby rozbic jajko, dzieci to bezwartosowe srajace
      mieso, kawal gowna, nie nawidze dzieci , bym je wszytkie zagazowal chetnie,
      sorki ale takie jest moje zdanie.
      • Gość: biseks Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.crowley.pl 14.08.04, 18:40
        Cieszę się, że Twoje potomstwo nie zostanie wydane na świat, naprawdę.

        :-) biseks
    • Gość: xxx Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.04, 18:47
      widze ze moj watek ma sie niezle... nadal jestem za aborcja...
      • lady_safira Re: ABORCJA.TAK CZY NIE? 14.08.04, 19:05
        no no ma sie dobrze dzieki taki jak biseks........ fuj on jest obrzydliwy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka