Dodaj do ulubionych

jestem 100% QUIRKYALONEM

07.08.04, 22:09
I dzięki Sashy Cagen odkryłem, że nie muszę się tego wstydzić ;>

www.paragraf.blox.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: mila Re: jestem 100% QUIRKYALONEM IP: *.icpnet.pl 07.08.04, 22:46
      wymyślają te guirkyalone, single itp. A na to zjawisko jest polskie określenie.
      Jako zwolenniczka czystości jezyka proponuję wrócić do: samotnych, starych
      panien i starych kawalerów. Bez dorabiania ideologii.
      • keepersmaid Re: jestem 100% QUIRKYALONEM 08.08.04, 01:24
        Pfft... a ja sie identyfikuje, nie jestem stara panna tylko rozwiedziona i nie
        samotna, bo mam faceta ale tylko wtedy j«kirdy mamy na to ochote, bez zadnych
        zakusow na wspolne mieszkanie ani tym bardziej slub.
        No i co?
        • Gość: kotka Re: jestem 100% QUIRKYALONEM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 02:04
          keepersmaid napisała:

          > Pfft... a ja sie identyfikuje, nie jestem stara panna tylko rozwiedziona i nie
          > samotna, bo mam faceta ale tylko wtedy j«kirdy mamy na to ochote, bez zadn
          > ych
          > zakusow na wspolne mieszkanie ani tym bardziej slub.
          > No i co?

          No i gratki:)))


      • assasello widzę, że niczego nie zrozumiałaś :( 08.08.04, 12:41
        Gość portalu: mila napisał(a):

        > wymyślają te guirkyalone, single itp. A na to zjawisko jest polskie określenie.

        Widzę, że niczego nie zrozumiałaś z tego artykułu. Problem w tym właśnie, że
        nasz polski język odzwierciedla nasze schematy myślenia, zaściankowość oraz
        ksenofobię. Zresztą możesz mnie nazywać jak chcesz, nie bój się, nic Ci z ojej
        strony nie grozi ;>
    • tomasdyg Re: jestem 100% QUIRKYALONEM.... a krem? 08.08.04, 02:26
      Czy wytwarzasz, wyczarowujesz też cudowny krem Azazella, który tak
      Małgorzatę (Mistrz i Małgorzata) odmienił?
      Quirkyalon? -"Każdemu wg zasług", ja tam wolę być z moją Małgorzatą.

      Pozdrawiam :-)))
      • keepersmaid Re: jestem 100% QUIRKYALONEM.... a krem? 08.08.04, 02:58
        Oj przydalby sie krem... odmlodniec tak i polatac... no moze nie nad Moskwa
        akurat...
        • assasello Re: jestem 100% QUIRKYALONEM.... a krem? 08.08.04, 12:12
          oczywiście, że mam krem, tylko czy naprawdę go potrzebujesz? :>
          • keepersmaid Re: jestem 100% QUIRKYALONEM.... a krem? 09.08.04, 00:43
            Latac bez kremu ciezko jakos... ide poszukac szczotki i jeszcze raz sprobowac, a
            nuz a widelec.

            • assasello nie możesz latać bez kremu? 09.08.04, 01:07
              Więcej wiary w siebie, Kochanie!
              • keepersmaid Re: nie możesz latać bez kremu? 10.08.04, 17:03
                Tak sobie tylko polatuje czasami, a chcizloby sie wyzej i dalej... ahhhhh...
                • assasello Krem jest tylko PLACEBO! 11.08.04, 17:56
                  masz rację, trudno jest wznieść się na wyższy pułap :> jednak jestem przekonany,
                  że wszystko zależy od Ciebie.
    • Gość: pantofelek czy próbowałeś poszukać pomocy lekarskiej? IP: *.autocom.pl 08.08.04, 17:32
      bardzo Ci współczuję, biedaku!
      • assasello Re: czy próbowałeś poszukać pomocy lekarskiej? 10.08.04, 08:04
        rozumiem, że masz na myśli psychiatrę?
    • undyna Re: a ja jestem 90% QUIRKYALONEM 08.08.04, 19:54
      wg. tego test (tendencyjnego zresztą) i żadna Sasha nigdy nie była mi
      potrzebna, żeby się tego nie wstydzić:))
    • Gość: azazelo Re: jestem 100% QUIRKYALONEM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 19:55
      to ty zegar????????
      • assasello Re: jestem 100% QUIRKYALONEM 08.08.04, 22:47
        Gość portalu: azazelo napisał(a):

        > to ty zegar????????

        a któż by inny?
    • Gość: aż całe 100? Re: jestem 100% QUIRKYALONEM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 08:11
      nie wierzę.....
    • Gość: ruda Re: jestem 100% QUIRKYALONEM IP: 62.148.79.* 10.08.04, 13:16
      a ja czasami byłam alone, a czasami razem,
      czasami byłam bardziej quirky, czasami mniej,
      zawsze byłam taka, jak akurat miałam ochotę,
      i nigdy się nie wsztydziłam z tego, czym akurat byłam,
      i nigdy nie musiałam się dowartościowywać tekstami typu "a ci, co są z kimś, to
      tylko dlatego, że boją się być sami"...
    • Gość: Johan Bengtson Re: jestem 100% QUIRKYALONEM IP: 195.117.50.* 10.08.04, 13:17
      Quirkyalone - człowiek niezdolny do kompromisów w związku. Całe to pieprzenie o
      dwójce dojrzałych ludzi, nie muszących rezygnować nawet z maleńkiej cząstki
      siebie w następstwie zadzierzgnięcia więzów partnerskich z drugą osobą, można o
      kant dupy potłuc - to utopia, która realizowana w praktyce albo wymaga luźnego
      traktowania związku, albo czyni nieszczęśliwą jedną z osób zaangażowaną weń.
      Nigdy nie było tak, żeby zjeść ciastko i mieć ciastko.
      Miłego oglądania seriali życzę.
      • keepersmaid Re: jestem 100% QUIRKYALONEM 10.08.04, 17:13
        Wiesz co?
        Po 10 latach kompromisow w malzenstwie i jeszcze 5 w kolejnym zwiazku to ja ci
        powiem, ze te kompromisy o kant potluc.
        Sorry, ale nie mam ochoty znowu prac i prasowac cudzych koszul, chocby byly
        najukochanszego czlowieka bo to sa tak czy inaczej po prostu brudne koszule.
        Nie mam ochoty "prowadzic domu" i gotowac podwojnie albo isc na kolejny
        "kompromis" i jesc mieso. Nie mam ochoty znowu sie klocic o pieniadze albo
        sprowadzac wspolne plany na przyszlosc do wspolnego splacania rat.
        Jak juz mowilam, nie jestem bynajmniej stara panna, ktorej nik nie chce. Wyszlam
        za maz, ale juz wrocilam - do bycia soba.


        • zwierzoczlowiekoupior Re: jestem 100% QUIRKYALONEM 11.08.04, 09:05
          keepersmaid napisała:

          > Wiesz co?
          > Po 10 latach kompromisow w malzenstwie i jeszcze 5 w kolejnym zwiazku to ja ci
          > powiem, ze te kompromisy o kant potluc.
          > Sorry, ale nie mam ochoty znowu prac i prasowac cudzych koszul, chocby byly
          > najukochanszego czlowieka bo to sa tak czy inaczej po prostu brudne koszule.
          > Nie mam ochoty "prowadzic domu" i gotowac podwojnie albo isc na kolejny
          > "kompromis" i jesc mieso. Nie mam ochoty znowu sie klocic o pieniadze albo
          > sprowadzac wspolne plany na przyszlosc do wspolnego splacania rat.
          > Jak juz mowilam, nie jestem bynajmniej stara panna, ktorej nik nie chce.
          Wyszla
          > m
          > za maz, ale juz wrocilam - do bycia soba.

          Albo miałaś pecha, albo wybacz:) zachowywałaś się w małżeństwie jak męczennica;)
          Pranie brudnych koszul - a on Ci nie prał?
          Gotować dla jednej osoby czy dwóch - cóż za róznica? Zresztą mężczyźni też to
          potrafią:)
          Co to znaczy prowadzenie domu? To przecież był Wasz wspólny dom. Mieszkając
          sama nie musisz sprzątać, robić prania czy zakupów?
          Jaki jest związek między byciem w związku a jedzeniem bądź nie jedzeniem mięsa?
          Pozdrawiam,
          Zwierzak
      • assasello 90% związków to kompletna fikcja i nieporozumienie 11.08.04, 08:11
        Gość portalu: Johan Bengtson napisał(a):

        > Quirkyalone - człowiek niezdolny do kompromisów w związku.

        Dużo w tym racji, co powiedziałeś. KAŻDY ZWIĄZEK JEST SZTUKĄ KOMPROMISU! Tylko,
        że moim zdaniem 90 procent związków jest totalną fikcją, opartą na
        przyzwyczajeniu i normach społecznych, gdzie nie może być mowy o żadnym
        kompromisie ani tym bardziej o szczęściu. Jest się z kimś, bo człowiek panicznie
        boi się samotności i tego, co powiedzą o nim inni!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka