Dodaj do ulubionych

Nerwowy partner

05.11.13, 14:47
Postanowiłam napisać do Was, bo martwię się o mój związek. Jestem od ponad 6 m-cy z mężczyzną dużo starszym od siebie (jestem ok. 30 a mój partner ok. 50). Znamy się od ponad 2 lat, ale zaiskrzyło dopiero po czasie i zakochałam się w nim.

Przedtem byłam długi czas sama, nie układało mi się z rówieśnikami, z ostatniego związku wyszłam mocno poraniona emocjonalnie (byłam ciągle krytykowana przez mojego byłego partnera, zwłaszcza o wygląd zewnętrzny, a dodam, że jestem osobą szczupłą i atrakcyjną fizycznie, zerwałam bo moje poczucie wartości równało się zeru, miałam permanentne doły i straciłam całkowicie chęć do życia).

Potem poznałam jego, dłuuugo byliśmy tylko przyjaciółmi, był zawsze obok, mogłam na niego liczyć i wreszcie zaczęłam go zauważać jako mężczyznę. Na początku było cudownie, jak to zwykle bywa w stanie zakochania. Po dość krótkim czasie, on postanowił sprzedać swoje mieszkanie i kupić większe dla nas. Dla mnie było to szybkie tempo, ale ostatecznie rzuciłam się razem z nim w wir poszukiwania mieszkań, wykończeń, remontów i tak od niedawna mieszkamy razem. Od jakiegoś czasu zauważyłam pewne jego cechy, które mnie niepokoją. Mianowicie jest on bardzo nerwowy. Już jak wykańczaliśmy mieszkanie, spędzaliśmy dużo czasu w marketach budowlanych, on ciągle okazywał swoje zniecierpliwienie w stosunku do sprzedawców, zachowywał się arogancko. Nie podobało mi się to. Na drodze jako kierowca często trąbi na innych, znów zachowuje się chamsko. Często zwraca uwagę sąsiadom, a to, że pralka chodzi po 22-ej, a to, że źle zaparkowali, a to, że odkurzają samochód w niedzielę. Jednym słowem - wszystko mu przeszkadza. Najgorsze, że w stosunku do mnie też zaczyna coraz częściej okazywać zniecierpliwienie i bardzo mi z tego powodu przykro. Tłumaczyłam sobie, że to ze względu na to zamieszanie związane z przeprowadzką, ale coraz bardziej mnie to nurtuje. Ja niestety należę do osób wrażliwych, neurotycznych, wszystko przyjmuję bardzo do siebie i przeżywam to. Mam dość niskie poczucie własnej wartości i takie zachowania powodują u mnie smutek i przygnębienie.

Poza tym ma bardzo dobre cechy, jest dobry, odpowiedzialny, jest między nami więź emocjonalna, dużo rozmawiamy, dba o mnie, martwi się o mnie, łączą nas wspólne zainteresowania, temperamenty.

Bardzo się boję, że ta jego nerwowość - z jednej strony, a moja nadwrażliwość - z drugiej, nas podzielą. Chcę pracować nad sobą, nad nim, nad naszym związkiem, bo uważam, że spotkałam kogoś bardzo wartościowego. Wiem, że ja za bardzo wszystko analizuję, ale już taka jestem, chcę dojść do sedna sprawy i pracować nad problemem, żeby było dobrze.

Poza tym wiem, jak trudno jest spotkać kogoś z kim można by było stworzyć związek. Nie chcę być już sama. Radzę sobie w życiu, ma dobrą pracę, znajomych, pasje, zainteresowania, ale samotne życie jest do niczego. Witają tylko puste ściany, nie ma się do kogo odezwać, jednym słowem pustka i brak sensu życia.

Zastanawiam się co robić? Chciałabym z nim na ten temat przegadać, ale nie chcę go tym znowu zamęczać. Trochę już rozmawialiśmy, on mówi, że jest "ultranerwowy" i jeśli ja szukam ideału to on na pewno nim nie jest, czym dodatkowo pogłębia mój niepokój. Ostatnio skrzyczał przez telefon swoją mamę i potem cały wieczór miał z tego powodu wyrzuty sumienia. Śpi nerwowo, budzi go byle szmer. Sama nie wiem, co robić? Powinnam go pewnie obserwować ( i siebie przy okazji też, swoje reakcje) i wykazać się cierpliwością, przecież nie takie problemy mają ludzie, prawda?

Co do jego przeszłości. Miał kiedyś żonę, którą bardzo kochał, a która go zostawiła (podobno dla innego). Nie ma dzieci, ale jest bardzo związany ze swoja rodziną. Od tamtej pory miał związki krótkotrwałe, 2-letnie, ale nigdy z nikim nie zamieszkał.

Bardzo boje się rozczarowania i kolejnej związkowej porażki. Chciałabym już mieć normalny dom, rodzinę. O dziecku rozmawiamy, ale ja się za bardzo boję decydować na taki krok. Jest na to za wcześnie, musimy się lepiej poznać, pomieszkać z sobą. On niby chce dziecko, ale skoro jest taki nerwowy, to czy dziecko nie będzie mu przeszkadzać? Przecież ono płacze po nocach itd.

Chcę spróbować, ale boję się, że znów się zaangażuję i znów zostanę zraniona. On pewnie też się tego boi. Sam miał niezłego doła z powodu swojej wcześniejszej samotności.

Dodam, że miałam bardzo nerwowego i apodyktycznego ojca, w domu nigdy nie było spokoju, tylko nerwy. Spokój i odprężenie było tylko, jak nie było go w domu. Stąd moje obawy, że ja nie wytrzymam znowu nerwowej atmosfery. Cieszyłam się, że będziemy mieli domek, lubię gotować, mam teraz dużą kuchnię, ale ochota do pichcenia trochę mi już przeszła.

Mam nadzieję, że przesadzam, że będzie dobrze. Ale zmieniać 50-letniego już faceta może być ciężko.
Może ktoś ma podobny problem, albo doradzi mi coś?
Obserwuj wątek
    • okruchlodu Re: Nerwowy partner 05.11.13, 23:57
      Wybrałaś dużo starszego mężczyznę, dlaczego? Nie jestem bynajmniej przeciwniczką takich związków ale warto zadać sobie właśnie to pytanie "dlaczego"?
      Pan imponuje Ci czymś? Czy związałaś sie z nim głównie z lęku przed samotnością, dlatego, że jest stary i nie powinien wybrzydzać tak jak eks?

      Rozumiem Twoje obawy. 50-letni pan jest raczej niereformowalny. On ma już swoje przyzwyczajenia, przemyślenia. Ciężko ale znowu nie beznadziejnie:-)

      Często zwraca uwagę sąsiadom,
      > a to, że pralka chodzi po 22-ej, a to, że źle zaparkowali, a to, że odkurzają
      > samochód w niedzielę. Jednym słowem - wszystko mu przeszkadza.

      I to bardziej by mnie niepokoiło, że pan jest czepialskim egocentrykiem. W sumie chodzi o pierdoły. Wydaje mu się, że cały świat powinien się do niego dostosować. Będzie to rzutowało na Waszych kontaktach towarzyskich, będzie mu przeszkadzał wybór lokalu, że gdzieś papierosami śmierdzi, że pizza niedopieczona. Nie będzie lubiany, z czasem część ludzi zacznie go unikać, później będą wykreślać i Ciebie (bo głupio zapraszać koleżankę i mówić, żeby partnera zostawiła w domu). Jeśli taki jest to od początku warto nie zabierać go na spotkania towarzyskie.
      Z drugiej strony będzie tą operatywniejszą częścią Waszego związku:-) Wysępi miejsca w pociągu, nawet, gdy będzie tłok, wymusi lepszą obsługę w sklepie (tylko do restauracji z nim nie chodź bo kelnerzy będą wam pluć do talerzy). Tacy ludzie nie są lubiani ale spora część tych mniej asertywnej części populacji im ustępuje. Myślę, że dobrze jeśli w związku chociaż jedna strona jest "asertywna".

      > Dodam, że miałam bardzo nerwowego i apodyktycznego ojca, w domu nigdy nie było
      > spokoju, tylko nerwy. Spokój i odprężenie było tylko, jak nie było go w domu.

      Ostatnio skrzyczał przez telefon swoją mamę i potem cały wieczó
      > r miał z tego powodu wyrzuty sumienia.

      Jeśli chodzi o nerwowość samą w sobie to można ją oswoić. Warto nauczyć się kiedy lepiej iść samotnie na spacer zamiast wdawać się w dyskusje (to rada dla niego ale Ty też możesz z niej skorzystać, gdy zaczyna się czepiać i wiesz do czego to zmierza). Bardzo ważna jest umiejętność przepraszania. Pan potrafi przeprosić? Bo sądząc po sytuacji z matką, ma wyrzuty sumienia. To już coś, znaczy ma świadomość, że przegina:-) Twój ojciec to potrafił? Czy zawsze był przekonany o swojej racji? A może nawet sprawiało mu przyjemność, gdy komuś wbił szpileczkę, sprawił przykrość? Tłumaczył to sobie w jakiś sposób "jestem szczery", "sarkastyczny","inteligentny" itd. Nerwowość w połączeniu z brakiem empatii daje okrucieństwo i takiego związku lepiej nie kontynuować. Nerwowość w połączeniu z empatią jest do zniesienia, szczególnie, gdy osoba nerwowa jest wystarczająco samoświadoma i nauczy się przepraszać. Jaki jest Twój partner a jaki był ojciec?

      Ja niestety nal
      > eżę do osób wrażliwych, neurotycznych, wszystko przyjmuję bardzo do siebie i pr
      > zeżywam to. Mam dość niskie poczucie własnej wartości i takie zachowania powodu
      > ją u mnie smutek i przygnębienie.

      To początek związku więc naturalnym jest, że wszystko przeżywasz najintensywniej. Zawsze tak nie będzie, z czasem na pewno nie będzie to już robiło na Tobie tak wielkiego wrażenia. Możesz pracować nad sobą ale myślę, że nie jesteś wyjątkiem i wiele kobiet tak ma:-)

      Śpi nerwowo, budzi go byle szmer. Sama n
      > ie wiem, co robić?

      Poczytałabym o zaburzeniach snu. Może melatonina by mu pomogła? W każdym razie nie daj się zbyć, sen jest bardzo ważnym elementem zdrowego funkcjonowania i zaburzenia tego pokroju powinny być leczone.

      www.doz.pl/czytelnia/a37-Zmiana_lekarza_kosztuje...

      Chciałabym już mie
      > ć normalny dom, rodzinę. O dziecku rozmawiamy, ale ja się za bardzo boję decydo
      > wać na taki krok. Jest na to za wcześnie, musimy się lepiej poznać, pomieszkać
      > z sobą. On niby chce dziecko, ale skoro jest taki nerwowy, to czy dziecko nie b
      > ędzie mu przeszkadzać? Przecież ono płacze po nocach itd.

      Na razie wstrzymałabym się z dzieckiem. Daj sobie czas. Wiele może się zdarzyć, pan jest starszy, nerwowy. Może za rok przestaniesz widzieć w nim mężczyznę a zobaczysz dziadka a może pan przy Tobie jeszcze rozkwitnie? Może, gdy szał endorfinowy zmaleje od zacznie się zachowywać gorzej, wyjdzie z niego sadysta? A może on trochę spuści z tonu a Ty przyzwyczaisz i nauczysz kontrolować kłopotliwe sytuacje? Może uda mu się wyleczyć te zaburzenia snu i będzie mniej nerwowy? Związek jest na takim etapie, że warto dać jeszcze szansę, nie warto jednak jeszcze podejmować poważnych decyzji. Pojawienie się dziecka bywa momentem kryzysowym dla wielu par, inne problemy mogą wtedy ulec nasileniu.
    • ktosiowa.waw Re: Nerwowy partner 10.11.13, 15:58
      Okruchlodu, bardzo dobrze napisane, właściwie nie dodam nic nowego, li tylko przyklepie powyższe słowa.

      Droga Autorko, otóż na podstawie doświadczeń, muszę Cie zmartwić, ze z takim typem nerwowa i egocentryka będzie tylko gorzej. Niby empatyczny, inteligentny, ale jak przyjdzie co do czego, to te zmysły skupiają sie tylko na nim i po trupach do celu (czymkolwiek ten cel jest).
      Oczywiście, faza zakochania i pozostałe endorfiny mogą nie pozwolić Ci dojrzeć prawdy, jednak wiedz, ze juz niejedna wpakowała sie w podobne historie. Spróbuj z nim na serio porozmawiać, przedstawić swoj punkt widzenia. Posłuchaj, jak zareaguje, czy będzie sie bronił? Usprawiedliwial? A może zaprzeczał i wypierał, Tobie wmawiajac jakieś problemy z postrzeganiem swiata? Jesli ma wiele dobrych cech, to może warto ocalić - jednak on musi tego chcieć. Inaczej nie da rady - i to nie tylko kwestia wieku - po prostu musi mieć wewnętrzna motywacje, chęć do poprawy siebie (panowania nad emocjami, powstrzymywania sie od osądzania innych). Sprawdź, jak zareaguje na Twoje obawy, zaproponuj mu zmianę, zobacz, co on o tym sadzi i czy nie wycofa sie rakiem. Bo może stary koń, jesli zakochany, to nauczy sie czegoś nowego.

      Powodzenia?
      • 1001krotka Re: Nerwowy partner 12.11.13, 11:26
        I ktosiowej też dziękuję. Masz racje to nie tylko kwestia wieku, ale wewnętrznej motywacji. I jeśli oboje będziemy tą motywację posiadać, to kto wie, może będziemy szczęśliwi?
    • 1001krotka Re: Nerwowy partner 12.11.13, 11:22
      Okruchlodu, jestem pod dużym wrażeniem tego, co napisałaś. Twoją wiedzę psychologiczną i mądrość życiową widać w każdym zdaniu. Dziękuję za cenne spostrzeżenia i mądre wskazówki.

      Odniosę się też do Twoich komentarzy.

      Nie związałam się z nim, dlatego, że jako, że jest starszy, ma mniejsze wymagania i nie będzie wybrzydzał, tak jak to ujęłaś, tylko faktycznie zaimponował mi pod wieloma względami: m.in. swoją empatią. Mimo swojej nerwowości, jest on bardzo wrażliwy, wszystko przeżywa mocno, nawet jeśli dojdzie do jakiejś sprzeczki między nami (lub kimś innym), on to przeżywa, przeprasza, nie jest w stanie się gniewać lub gdy ktoś się gniewa na niego. Mamę, którą wtedy skrzyczał, też przepraszał. Jest czuły, troskliwy, poświęca mi dużo uwagi, bardzo liczy się z moim zdaniem. Poza tym, na długo przed tym jak się związaliśmy, spędzaliśmy z sobą czas, bo się po prostu lubiliśmy. Łączył nas sport i ciekawe rozmowy, podobne wartości, punkt widzenia i poczucie humoru. Nie wybrałam go z lęku przed samotnością. Miałam bardzo poważne plany wyjazdowe za granicę i akurat coś zaiskrzyło, i postanowiłam nie wyjeżdżać.

      A to, że jest mój partner jest czepialski. Walczę z tym, tłumaczę, że trzeba dać ludziom żyć. Wbrew pozorom, jest on lubiany, ma dużo znajomych, dobre relacje w pracy i z rodziną. Niemniej jednak przeszkadza mi ta jego "upierdliwość" w stosunku do innych, zwłaszcza obcych.

      Trafnie to ujęłaś: nerwowość w połączeniu z empatią można znieść, a w połączeniu z brakiem empatii to okrucieństwo, którego nie można tolerować. Mój pan ma dużą empatię, więc można się z nim dogadać.
      Mój ojciec niestety nie miał w sobie empatii, więc faktycznie, z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że był okrutny.

      I ta końcowa Twoja rada, że związek jest na etapie "dawania sobie szansy" bez podejmowania poważnych decyzji. Ja jestem trochę niecierpliwa i chciałabym już wiedzieć, że to ten i że mogę się w pełni zaangażować i założyć rodzinę, ale nie tędy droga. Muszę zachować spokój i obserwować to wszystko co się dzieje z nami i ze mną.

      Problemem jest to, że ja się bardzo boję. Niby na zewnątrz jestem pewna siebie, niezależna, radzę sobie, to tak naprawdę jest we mnie ogromny lęk. M.in. że ten związek to znów niewłaściwy wybór i że znowu będę szukać. Martwię się często na zapas, że nawet jeśli teraz jest dobrze, to co będzie potem. To że mój partner jest starszy też czasem mnie martwi. Zastanawiam się jak to będzie za ileś lat, a z drugiej strony nie wiem, czy my będziemy z sobą te ileś lat. A może będziemy szczęśliwi i wszystko się ułoży między nami i przeżyjemy z sobą piękne lata, nawet jeśli ma to być 5, 10 czy 15 lat. Ocenić związek można dopiero z pewnej perspektywy czasowej.

      Moim problemem jest to, że bardzo wszystko analizuję, jakoś nie potrafię cieszyć się chwilą. Zawsze z tyłu głowy jest jakiś podświadomy lęk i tak było chyba od zawsze z moimi związkami. Na początku jest super, a potem pojawia się lęk. Dlatego przez długi czas byłam sama i tego lęku nie było. Był za to dyskomfort bycia samotnym. Strasznie jestem pogmatwana. Ale tak jak napisała okruchulodu, to początek i wszystkie emocje przeżywam bardziej intensywnie.

      Jeszcze raz dziękuję. Trochę rozjaśniło mi się w głowie i lepiej to wszystko rozumiem.
      • ktosiowa.waw Re: Nerwowy partner 12.11.13, 15:10
        1001krotka, czy moge napisać do Ciebie bezpośrednia na @? Podasz?
        • 1001krotka Re: Nerwowy partner 13.11.13, 09:34
          Tak oczywiście, dziękuję. Mój mail to: martynakolczynska89@gmail.com
      • okruchlodu Re: Nerwowy partner 19.11.13, 16:25
        > Problemem jest to, że ja się bardzo boję. Niby na zewnątrz jestem pewna siebie,
        > niezależna, radzę sobie, to tak naprawdę jest we mnie ogromny lęk. M.in. że te
        > n związek to znów niewłaściwy wybór i że znowu będę szukać.

        Przychodzi taki czas w życiu każdego człowieka, kiedy chciałoby się mieć już tą pewność, że inwestuje się w coś co ma przyszłość. To naturalne.
        Z drugiej strony szukanie samo w sobie też jest fajne:-) Popytaj kobiet, które żyją w długich związkach, wiele z nich tęskni do czasów panieńskich. Randkowanie, poznawanie nowych mężczyzn, endorfiny, wolność... Może warto spojrzeć na to w ten sposób? Masz wśród znajomych jakieś szczęśliwe singielki? Wydaje mi się, że kobiety, które prowadzą ciekawe życie towarzyskie (mają stały dostęp do innych mężczyzn, nie odmawiają sobie drobnych flirtów, w ogóle zwracają uwagę na płeć przeciwną) potrafią zachować większy dystans co do swojego związku. "Jest dobrze, ale jeśli się nie uda to też będzie dobrze".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka