default
12.08.04, 11:06
Kilka dni gościłam córkę mojej dalekiej kuzynki, dziś dziewczyna wraca do
domu i spytała czy nie odwiozłabym jej samochodem. Odmówiłam, bo zajęłoby mi
to parę godzin, a mam inne plany na to popołudnie. Westchnęła ciężko, że
szkoda, bo ona ma tak mało pieniędzy, a tu będzie musiała wydać na bilet PKS.
"A ile ten bilet?" - pytam.
"13 zł"
"To Ci dam te 13 zł"
Oburzenie. "Nie, absolutnie, nie mogę wziąć pieniędzy, ja tak nie umiem, żeby
brać od kogoś pieniądze, a pożyczki też nie chce, bo nie wiem, kiedy będę
mogła oddać".
Rozumiecie takie podejście? Bo dla mnie to jakaś totalna głupota. Dziewczyna
unosi się honorem i nie przyjmuje 13 zł, a jednocześnie uważa, że odwiezienie
jej samochodem jest zupełnie OK, a przecież : 200 km (w obie strony) to ok.
12-14 l paliwa (czyli ponad 50 zł), nie licząc mojego czasu i zmęczenia.
Co to za dziwna mentalność.