Dodaj do ulubionych

Związek "na odległość"?

IP: *.olnet.pl 16.08.04, 11:51
Czy taki związek ma szansę na zaistnienie i normalny rozwój? Czy ktoś jest w
takiej sytuacji? Nawet przy spotkaniach co tydzień (prawie), pary które
mieszkają blisko siebie spotykają się z taką samą częstotliwością, wydaje mi
się to trochę nierealne. Co Wy sądzicie?
Obserwuj wątek
    • lukrecja8 Re: Związek "na odległość"? 16.08.04, 11:52
      ludzie są różni. niektórym to może nawet bardziej odpowiadać, niż rozwiązanie
      tradycyjne
    • burza4 Re: Związek "na odległość"? 16.08.04, 12:10
      Żeby związek zaistniał naprawdę ludzie muszą się poznać, być przy sobie w
      trudnych chwilach, sprawdzić się w codziennym zyciu. Na odległość? jak? związek
      na odległość to życie iluzją, związek powinien do czegoś prowadzić, rozwijać
      się, wzmacniać, w tym przypadku związek siła rzeczy ma inny charakter, bardzije
      odświętny, ale i złudny.

      Nawiasem mówiąc w otoczeniu było wiele przypadków takich związków - bo ktoś
      wyjechał za pracą, a druga połowa została gdzieś tam na starych śmieciach.
      Niektóre małżeństwa przetrwały - formalnie - na razie, do "dla dobra dzieci"
      ktoś tam woli przymknąc oko na drugie życie partnera... Reszta po prostu się
      porozwodziła.
    • Gość: marsylianka Re: Związek "na odległość"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.04, 12:21
      JA JESTEM:) od roku a za miesiac juz nie bede :D za miesiac bedziemy juz razem
      i tylko razem! To nie jest latwe tymbardziej jak sie ma 19,20 lat ale jezeli to
      jest ten jak mozna wogole zastanawiac sie nad sensem... w milosci najpierw
      emocje potem rozum;)
      • Gość: toja Re: Związek "na odległość"? IP: *.netg.pl / 213.17.193.* 16.08.04, 12:23
        a co powiecie w tym kontekscie o małżeństwach marynarskich? na pomorzu jest ich
        naprawdę wiele
        pozdrawiam
    • Gość: nina3 Re: Związek "na odległość"? IP: *.olnet.pl 16.08.04, 12:28
      Co innego małżeństwa marynarskie, bo oni poznali się za nim wzięli ślub i są
      razem jakiś czas. Gorzej, jak się zamieszka w końcu razem po
      tych "odległościowych" spotkaniach i tu może się okazać,że nie jest tak
      świetnie jak było. Z drugiej strony,żeby zamieszkać razem trzeba się poznać i
      tu koło się zamyka.
    • jagienkaa Re: Związek "na odległość"? 16.08.04, 13:12
      Ja myślę że się sprawdza jeśli oboje macie zamiar potem to jakoś rozwiązać, czy
      zamieszkać razem, bo takie bycie ze sobą bez żadnej przyszłości długo nie
      przetrwa.
      Ja z moim mężem przeżyłam prawie rok rozstania (nie widzieliśmy się czasem
      nawet 2-3 m-ce!) ale oboje wiedzieliśmy że to tylko tymczasowe, dzięki temu
      łatwiej było to znieść. Nie umiałabym chyba ciągnąć takiego związku (nie będąc
      prawidziwie zakochana) nie wiedząc co będzie dalej.
      • Gość: Asia Re: Związek "na odległość"? IP: *.net / *.net 16.08.04, 21:28
        Mnie od mojego Sedruszka dzieli 650 km i 10,5 godzin jazdy pociągiem ;-)
        • tomasdyg Re:Ania, Glonik -"na odległość"? 16.08.04, 22:16
          Gość portalu: Asia napisał(a):

          > Mnie od mojego Sedruszka dzieli 650 km i 10,5 godzin jazdy pociągiem ;-)

          -Serdeczne pozdrowienia dla odległościowców, hmm.... dystans -fizyczny,
          mierzony w km- do Mojej Miłości jest równie duży.
          Pozdrawiam :-))

    • glonik Re: Związek "na odległość"? 16.08.04, 13:24
      Myślę, że jeśli obie strony chcą ze sobą być, to, mimo trudności, będą.
      Mnie od mojego ŻU dzieli ponad 500 km, jest trudno, ciężko, jest to prawie 9
      godzin jazdy pociągiem, ale trwamy w tym już prawie rok.
      Na szczęście możemy brać dyżury w soboty i odbierać je w dogodne dni.
      Ale i tak jest parszywie. Pomaga telefon, GG, maile....ale...wczoraj wyjechał i
      żaden cholerny telefon Go nie zastąpi. Jest ciężko, nie było Go, kiedy kłdłam
      się spać, wiem, że jak wrócę z pacy, to też Go nie będzie....ale wiem, że jest.
      Wiem, że istnieje, i za trzy tygodnie się spotkamy.
      Urlop razem przeżyliśmy, jakoś się udało nie pozabijać wzajem, a za te trzy
      tygonie mamy dwakolejne dwa tygodnie bycia razem.
      I, o paradoksie, bardziej cenimy wspólny czas, razem spędzony, niż gdybyśmy
      "miejscowi" byli. Chociaż od piątku do niedzieli nie było, milutko, tylko
      trwała walka....cholera wie, o co....ale było burzliwie.
      Konkluzja: może cos takiego być, może trwać, tylko trzeba cierpliwości i
      wytrwałości. Co będzie.....zobaczymy
      Z serdecznościami dla podobych par
      glonik :-)
    • tomasdyg Re: Związek "na odległość"? 16.08.04, 15:32
      Ja jestem w takim trudnym związku na odległość. Widujemy się rzadko, a w każdym
      razie nie tak często jak byśmy chcieli. Za to potrafimy docenić chwile razem i
      to wszystko, co się między nami dzieje. Żadna para, będąca na co dzień razem,
      nie doceni tego ile radości potrafi dać wspólne zasypianie, kiedy czujemy na
      sobie Ciało tej ukochanej, słuchamy jej oddech gdy zasypia, gdy..........
      Bywa trudno, bo ani telefon, ani maile, ani GG nie potrafią zasypać odległości,
      ba ich niedoskonałość potrafi coś na chwilę zmącić, zepsuć....
      Pytanie brzmiało :"Czy taki związek ma szansę na zaistnienie i normalny
      rozwój? "
      Odpowiedź tak ma, ale potrzeba do tego: dojrzałości, bo ta daje zrozumienie,
      pozwala na wyrozumiałość, na wybaczenie. Zaufania i to zaufania bezwzględnego i
      oczywiście wzajemnej miłości. No i przede wszystkim, związek musi mieć cel, to
      nie mogą być spotkania li tylko dla wzajemnego zaspokojenia potrzeb
      seksualnych, co nie znaczy, że seks jest nieważny. Wprost przeciwnie to musi
      być komplementarne. Generalnie trzeba więcej wysiłku i trzeba chcieć.

      Życzę wszystkim "odległościowcą" powodzenia :-))
    • kopov jesli długość jest wieksza niz odległość to tak :) 16.08.04, 15:42

      • glonik Re: jesli długość jest wieksza niz odległość to t 16.08.04, 15:48
        kopov napisała:


        No tak.....nie ma kopov, nie ma wątku.....chyba wolę brak wątków, niż nadmiaru
        kopov.....
        Mam napisać serdeczności?
        Mogę, ale nie będzie to szczere.
        Kopov, odpuść czasem, dobrze?
        • kopov glonik glonik chcesz balonik?:) n/t 16.08.04, 15:51

          • glonik Re: glonik glonik chcesz balonik?:) n/t 16.08.04, 15:59
            niekoniecznie, wystarczy, że ty sie nadęłaś EOT
            • kopov Re: glonik glonik chcesz balonik?:) n/t 16.08.04, 16:02
              Drogi gloniku, nie nadęłam się tylko mam w tym momencie inny nastrój niż Ty,
              więc spróbuj to zrozumieć:))))))
              • glonik Re: glonik glonik chcesz balonik?:) n/t 16.08.04, 16:37
                kopov napisała:

                > Drogi gloniku, nie nadęłam się tylko mam w tym momencie inny nastrój niż Ty,
                > więc spróbuj to zrozumieć:))))))

                Skoro masz inny, nie wchodź w każdy wątek, żeby się odreagować. Czasem ci,
                którzy piszą, NAPRAWDĘ mają jakiś problem, a Ty to żartem (niekoniecznie dobrym)
                próbujesz zdezawuować. Mogę Cię spróbować zrozumieć, ale dlaczego ja Ciebie, a
                nie Ty mnie.....?
                Pomyśl chwilę, nim wyprodukujesz kolejny tekst.
                A teraz szczerze:
                Pozdrawiam.
                • kopov Re: glonik glonik chcesz balonik?:) n/t 16.08.04, 16:54
                  ??????? nie wchodzę na każdy wątek, a tym stwierdzeniem informujesz mnie o
                  swoim uprzedzeniu do mojej osoby:)
                  Ten wątek był akaurat ani smutny ani smieszny, więc to, że Twój nastrój w nim
                  bym odmienny od mojego chyba nie zabrania mi umieszczenia mojego postu?:)
                  Nie chce tu bronic poziomu mojego dowcipu, bo chyba nie o to chodzi, jaki był
                  taki poszedł i koniec, nie sądzę, że autor wątku specjalnie sie obruszył po
                  jego przeczytaniu.
                  Naprawdę nie wymagam, żebyś próbowała mnie zrozumieć bo w tym momencie nie
                  oczekuję tego, co do produkcji kolejnych tekstów to robię to tak jak pozwala mi
                  na to umysł 12 latka;)
                  Pozdrawiam równie szczerze:)))))
                  • glonik Re: glonik glonik chcesz balonik?:) n/t 17.08.04, 02:15
                    Drogi gloniku, nie nadęłam się tylko mam w tym momencie inny nastrój niż Ty,
                    więc spróbuj to zro> Ten wątek był akaurat ani smutny ani smieszny, więc to, że
                    Twój nastrój w nim
                    > bym odmienny od mojego chyba nie zabrania mi umieszczenia mojego postu?:)
                    zumieć:))))))

                    Jak sama widzisz, "inne nastroje" TY przywołałaś, i konsekwentnie udajesz, że
                    Ty, to nie Ty ;-) Uprzedzona jestem, owszem, w pewnym sensie, że odzywasz się
                    często, czasem snacznie, ale na ogół rozwalasz wątki.
                    Czasem zabierasz głos niegłupio, a zatem za głupią Cię nie uważam. Ale proszę,
                    odpuść czasem, no chyba że frajdę masz, a wtedy to co innego. I po dialogu...
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: Asik Re: glonik glonik chcesz balonik?:) Na odległość IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 17.08.04, 08:24
                      Ciekawe, dlaczego autorka wątku nie obruszyła się. Przecież to jej nastrój jest
                      tutaj najważniejszy. A, w nocy ludzie zmęczeni są i nie panują nad swoimi złymi
                      nastrojami. Glonik musi mieć uczulenie na Kopova, ale też chyba pierwsza
                      wywołała taką długą jego wypowiedź:-)
                      Czytam i czytam Kopova tekst i nie mogę dopatrzeć się czegoś nie tak w tym:-)
                      Jeśli komuś coś nie podoba się, to wystarczy nie czytać tego, a na pewno
                      nieładnie jest wywalać kogoś z wątku, kto nikomu nie szkodzi. A, dobry humor
                      jest zawsze na miejscu. Tylko, że jak ktoś inny jego nie ma, to już inna para
                      kaloszy.

                      A, związek na odległość jest to ogromna próba dla dwojga.
                      Nie każdy lubi być daleko od ukochanego/nej i jeszcze przez dłuższy czas.
                      Ale, jeśli tak ma być, to nic tylko trzeba próbować:-)
                      W praniu wyjdzie, jaki będzie.
                      • kopov Re: glonik glonik chcesz balonik?:) Na odległość 17.08.04, 08:59
                        Asik, dla każdego pojęcie humor wiąże sie z czymś innym dla jednego jest to
                        kopniak w dupe dla innego dziura w skarpetce a dla jeszcze innego to .....no
                        cos innego.
                        Nie należy dziwić się ludziom którzy rozmawiając o swojej samotności nie zyczą
                        sobie intruzów (na publicznym forum) to chyba nowy rodzaj humoru:), ale i tą
                        odmienność należy uszanować:)
                        • Gość: Asik Re: glonik glonik chcesz balonik?:) Na odległość IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 17.08.04, 09:07
                          kopov napisała:

                          > Asik, dla każdego pojęcie humor wiąże sie z czymś innym dla jednego jest to
                          > kopniak w dupe dla innego dziura w skarpetce a dla jeszcze innego to .....no
                          > cos innego.

                          Podoba mi się u Ciebie pojęcie humoru związane z tym ... coś innym:-)
                          Czasami dobrze robi poprzez nie, odwrócenie czyjeś uwagi od własnego nosa.


                          > Nie należy dziwić się ludziom którzy rozmawiając o swojej samotności nie
                          zyczą
                          > sobie intruzów (na publicznym forum) to chyba nowy rodzaj humoru:), ale i tą
                          > odmienność należy uszanować:)

                          Publiczne forum, dobrze, że przypomniałeś tutaj o tym:-)

                          Uszanować. Oczywiście. Ale, też tego samego szacunku dla innych wymagać:-)
                          Kiedyś olewałam takich ludzi, ale teraz widzę, że czasami trzeba im zwrócić
                          uwagę na innych ludzi.




                          • kopov Re: glonik glonik chcesz balonik?:) Na odległość 17.08.04, 09:12
                            Jeśli ludzie więcej by się smiali a mniej narzekali to ile by można na wódce
                            zaoszczędzić:)? - duzo :)
                            • Gość: Asik Re: glonik glonik chcesz balonik?:) Na odległość IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 17.08.04, 09:18
                              kopov napisała:

                              > Jeśli ludzie więcej by się smiali a mniej narzekali to ile by można na wódce
                              > zaoszczędzić:)? - duzo :)

                              Bo, śmiech to zdrowie:-)
                              Nawet na bardzo poważnym dworze angielskim doceniono rolę rozśmieszacza i
                              właśnie poszukują na etat takowego. Tylko znaleźć odpowiedniego, który ma to...
                              coś innego jest problemem:-)
                      • glonik Re: glonik glonik chcesz balonik?:) Na odległość 17.08.04, 09:55
                        Gość portalu: Asik napisał(a):
                        A, dobry humor
                        > jest zawsze na miejscu.

                        Na pogrzebie też? ;-)
                        • Gość: Asik Re: glonik glonik chcesz balonik?:) Na odległość IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 17.08.04, 10:00
                          glonik napisała:

                          > Gość portalu: Asik napisał(a):
                          > A, dobry humor
                          > > jest zawsze na miejscu.
                          >
                          > Na pogrzebie też? ;-)

                          Jeśli wstajesz rano i jesteś w takim nastroju, to tak:-)
                          Bo, dlaczego wszyscy mają go podzielać?
                          • glonik Re: glonik glonik chcesz balonik?:) Na odległość 17.08.04, 12:18
                            Gość portalu: Asik napisał(a):
                            > Jeśli wstajesz rano i jesteś w takim nastroju, to tak:-)
                            > Bo, dlaczego wszyscy mają go podzielać?
                          • glonik Re: glonik glonik chcesz balonik?:) Na odległość 17.08.04, 12:26
                            Gość portalu: Asik napisał(a):

                            > glonik napisała:
                            >
                            > > Gość portalu: Asik napisał(a):
                            > > A, dobry humor
                            > > > jest zawsze na miejscu.
                            > >
                            > > Na pogrzebie też? ;-)
                            >
                            > Jeśli wstajesz rano i jesteś w takim nastroju, to tak:-)
                            > Bo, dlaczego wszyscy mają go podzielać?

                            O humorze poinformowała mnie Kopov. Dlaczego tak ją bronisz?
                            Ona sobie doskonale daje radę, chociaż mam niejakie wrażenie, że lekko po
                            paluszkach oberwała. Jej humor - niehumor, mój...a twój? Chyba za bardzo w rolę
                            obrońcy weszłaś, no, być może jesteś jej alter ego. To co inszego :P
                    • kopov Re: glonik glonik chcesz balonik?:) n/t 17.08.04, 08:52
                      Miło mi, ze nie uważasz mnie za głupią:)))))) doceniam szczerość:)
                      a moze by tak określić kiedy trzeba odpuścić, pomogłoby to nam obu w omijaniu
                      watków gdzie mozemy sie wzajemnie spotkać:)
                      A z rozwalaniem to chyba przesadzasz?:)
      • tomasdyg Re: jesli długość jest wieksza niz................ 16.08.04, 15:50
        U dwunastolatka odległość zawsze bywa większa i to chyba nie tylko od
        długości :-))
        • kopov Re: jesli długość jest wieksza niz............... 16.08.04, 15:53
          nie ma problemów z przydeptywaniem:)
          • tomasdyg Re: kopov -jesli długość jest wieksza niz.. ilość 16.08.04, 17:05
            kopov napisała:

            > nie ma problemów z przydeptywaniem:)

            Z przydeptywaniem, zapewne nie. Wiesz z Tobą jest taki kłopot, że niekiedy
            piszesz coś mądrego i z sensem. Niestety w większości starasz się, by
            zaistniało twoje logo i sygnaturka, bo poza tym nie mówisz nic, zostaje ino
            spam.
            Szczerze proszę, postaw na jakoś, nie na ilość postów.

            I tę mądrą, ciekawą koprov - pozdrawiam :-))

            • kopov Re: kopov -jesli długość jest wieksza niz.. iloś 17.08.04, 08:48
              Drogi Panie Profesorze,
              powinniśmy na wstepie zdefiniować pojęcie "pisania czegoś mądrego i z sensem"
              jak rozumiem poprzedni post Pana do takich należy cóz przykro mi, że nie
              czerpałem z niego wzoru:)
              Przy pisaniu nie kieruję się zistnieniem a robie to tylko dla zabawy, fakt
              nieraz odpowiadam poważnie i jeśli tylko w tych przypadkach jestem postrzegany
              jako piszący mądrze to piepprzę to:)) (owca daruj)
              Nie lubie "przyjaciólkowych mądrości" wygłaszanych tu jako zbawienne rady, nie
              lubie bezpłciowości wypowiedzi (także tych Pana Profesora) i piszę głownie dla
              własnej i moze niektórych - rozrywki:)))))))))
              Osoby, które tym uraziłem zapraszam do usilnej pracy nad zmiana tego stanu
              rzeczy, czyli wychowajcie mnie:)))))))
              • tomasdyg Re: kopov -jesli długość jest wieksza niz.. iloś 17.08.04, 09:53
                kopov napisała:

                > Drogi Panie Profesorze,
                > powinniśmy na wstepie zdefiniować pojęcie "pisania czegoś mądrego i z sensem"
                > jak rozumiem poprzedni post Pana do takich należy cóz przykro mi, że nie
                > czerpałem z niego wzoru:)
                > Przy pisaniu nie kieruję się zistnieniem a robie to tylko dla zabawy, fakt
                > nieraz odpowiadam poważnie i jeśli tylko w tych przypadkach jestem
                postrzegany
                > jako piszący mądrze to piepprzę to:)) (owca daruj)
                > Nie lubie "przyjaciólkowych mądrości" wygłaszanych tu jako zbawienne rady,
                nie
                > lubie bezpłciowości wypowiedzi (także tych Pana Profesora) i piszę głownie
                dla
                > własnej i moze niektórych - rozrywki:)))))))))
                > Osoby, które tym uraziłem zapraszam do usilnej pracy nad zmiana tego stanu
                > rzeczy, czyli wychowajcie mnie:)))))))


                No cóż niektórzy pozostają wiecznymi dwunastolatkami płciowymi czy nie
                "de gustibus non est disputandum", choć przyjemnie, że odrobina krytyki trochę
                Cię poruszyła ;-))


                • kopov Re: kopov -jesli długość jest wieksza niz.. iloś 17.08.04, 10:16
                  w odróznieniu od 60 letnich bezpłciowców:)))))))))))))
                  nic mnie nie poruszyło, ale próbujcie:)))))))))))))
                  • tomasdyg Re: kopov -jesli długość - hihihi :-))) 17.08.04, 10:20
                    • kopov cieszę się, że sie dogadalismy:))))))) n/t 17.08.04, 10:23

            • Gość: Asik Re: kopov -jesli długość jest wieksza niz.. iloś IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 17.08.04, 09:23
              tomasdyg napisał:

              > kopov napisała:
              >
              > > nie ma problemów z przydeptywaniem:)
              >
              > Z przydeptywaniem, zapewne nie. Wiesz z Tobą jest taki kłopot, że niekiedy
              > piszesz coś mądrego i z sensem. Niestety w większości starasz się, by
              > zaistniało twoje logo i sygnaturka, bo poza tym nie mówisz nic, zostaje ino
              > spam.
              > Szczerze proszę, postaw na jakoś, nie na ilość postów.
              >
              > I tę mądrą, ciekawą koprov - pozdrawiam :-))


              Pan tutaj obruszył się, bo nie nadążał za myśleniem Kopova.
              Ja w takiej sytuacji po prostu nie pisałabym nic. Albo, zadałabym jakieś
              pytanie:-)
              Bo to, że my nie rozumiemy czegoś nie oznacza, że jest to głupie:-)
    • wiecznie_niespokojna Re: Związek "na odległość"? 16.08.04, 17:10
      Hmm.. związek na odległość...?? Skąd ja to znam :/ Niestety, nie przetrwało,
      ale nie z mojej winy. Z winy mężczyzny. Nie wiem czy mu za mało zależało, czy
      jak, ale niedawno stwierdziliśmy, że to nie ma sensu :(
      Pozdrawiam!
    • Gość: Stęskniona Re: Związek "na odległość"? IP: *.wmc.net.pl 17.08.04, 11:54
      Jestem w takim związku już pół roku. Nie powiem żeby było super, bo strasznie
      tęsknię, ale... W tygodniu mam tyle zajęć że pewnie i tak byśmy sie nie
      widywali. Za to maksymalnie wykorzystujemy weekendy:) A dzieli nas ...800 km....
    • Gość: ruda Re: Związek "na odległość"? IP: 62.148.79.* 17.08.04, 12:07
      przez cztery lata spędzaliśmy razem co drugi weekend
      między nami była granica państwowa :o)
      plus 2-3 tygodnie zimą i 4-6 tygodni latem
      maili, komórek nie było, telefony były strasznie drogie

      jesteśmy małżeństwem od 12 lat
      jest dobrze :o)
    • mellie1 Re: Związek "na odległość"? 17.08.04, 12:34
      jestesmy ze sobą prawie 6 lat, przez ostatnie 2 lata widujemy się 2-3 razy na
      miesiąc. Pracujemy w innych miastach.
      Efekty: takie sobie. Nie chcę aby to zabrzmiało jak wyznania zdesperowanej
      paniusi, ale trudno: on na moje plany znalezienia pracy w mieście w którym
      pracuje reaguje nieco alergicznie ("och, chyba sie nie chcesz tak
      przemęczać?"), przekonuje mnie że wróci do naszego rodzinnego miasta ("kiedyś,
      w przyszłości"). Po studiach planowaliśmy ślub, założenie rodziny... Od trzech
      lat nie ma nawet o tym mowy. Jak on słyszy, że kolejna zaprzyjaźniona para
      bierze ślub, to z przerażenia blednie :) Oboje nieźle zarabiamy, jestesmy kilka
      lat po studiach , no i nic...
      Ja nie zamierzam go do niczego zmuszać, w rozmowach nie poruszam tematu
      przyszłości naszego związku, ale kiedys trzeba będzie to zrobić i zdecydować...
      Pewnie ta rozmowa będzie oznaczała koniec.
      Ale cóż, nie można mieć wszystkiego :)
    • Gość: ona Re: Związek "na odległość"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.04, 12:37
      jak sie kochacie to nic nie stoi na przeszkodzie
    • Gość: nina3 Re: Związek "na odległość"? IP: *.olnet.pl 17.08.04, 14:52
      Jak się kochamy? Oczywiście,że się kochamy, gdy by tak nie było,
      nie "ciągnęlibyśmy " tego dalej. Z resztą w dobie telefonów kom.,Internetu nie
      jest tak źle, choć czasem te rozmowy robią więcej złego,bo człowiek staje się
      wyczulony na "pierdoły", sprzeczki o ilość sms-ów.. Niewątpliwym plusem jest
      zaufanie, które musi być, które ewaluuje przy związku ludzi dojrzałych i potem
      jest niezłą podstawą do bycia razem. Dzięki za opinię i porady.
    • Gość: Eljena Re: Związek "na odległość"? IP: *.61.77.83.cust.bluewin.ch 17.08.04, 14:56
      Jestem w "zwiazku na odleglosc" od ponad dwoch lat. Rok temu pobralismy sie, a
      jestesmy razem od piecu lat. Czasami mam juz dosc takiego zycia i tego ciaglego
      jezdzenia za moim mezem (przejechalam juz dlugosc rownika jezdzac za nim!).
      Powodem tego, ze nie mieszkamy razem jest jego praca. Najpierw w innym
      miescie, a teraz w innym kraju. Ja jeszcze studiuje i dlatego moge czasem
      urywac sie z zajec i do niego jechac. Plusem takiego zwiazku jest to, ze nie
      zdazylismy wpasc w rutyne codziennego zycia, znudzic sie soba. Minusem -
      tesknota, czas stracony na przejazdy i to,ze ciagle jestem w rozdarciu - bo nie
      wiem czy po studiach jechac do niego (pracowac jako kelnerka, albo ktos w tym
      rodzaju - na inna prace tutaj nie mam szans) czy pracowac w Polsce jako
      prawnik, czyli zgodnie z moim wyksztaleceniem, ale wtedy znowu zyc na
      odleglosc. Bardzo wazne w takim zwiazku jest zaufanie. Jakos sobie narazie
      radzimy z ta odlegloscia, ale czekam z wytesknieniem az mojemu mezowi skonczy
      sie kotrakt i wroci do Polski. Bo kolejnych lat juz tak nie wytrzymam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka