chwilowy333
18.03.14, 00:15
Jak to w końcu jest? Do niedawna nie miałbym wątpliwości, ale zderzenie się z problemem zmienia optykę.
Generalnie jestem w kropce i mimo prześmiewczego charakteru tego forum być może przeczytam tu coś,co da mi do myślenia. Sytuacja wygląda następująco; mój dobry kumpel, teraz kontakt mamy sporadyczny, ale powiedziałbym ze to nie ma zbytniego wpływu na nasza relację.
Ona, jego była; spotykali się rok ( co dla niego było najdłuższym i chyba najpoważniejszym związkiem dotychczas) . Z tego co wiem ( od niego) rozstali sie gdyz oboje tego zdecydowanie chcieli, przestało im sie układać i zakończyli to zanim jeszcze zdążyli sie znienawidzić. Co istotne nadal maja regularny ( zdecydowanie dobry) kontakt wynikający z przynależności do tej samej, dosc zżytej paczki. Ja widziałem ja kilkakrotnie zawsze przy okazji wiek szych imprez, jako ze kobieta kumpla, poddana została tylko standardowej ocenie;) Ona racezj nie palala do mnie sympatia bo generlanie jestem dosc odstreczajacym szowinistycznym dupkiem, serio;) . Cos zaiskrzyło na ostatnich kilku potkaniach, juz po ich rozstaniu. Zaiskrzylo to male slowo, skads pojawiła sie totalna chemia plus z kilkoma rzeczami okazało sie byc nam bardzo po drodze. Ja niedługo po tym wyjechałam do innego miasta. Kontaktu nie bylo bo w gruncie rzeczy sie w ogole nie znalismy. W pewnym momencie ona zapowiedzial sie ze wpadnie, bo akurat byla na wakacjach i miala przyleciec do mojego miasta( choc moglaby do swojego...). Nie mam 20 lat zeby nie wiedziec do czego to prowadzi i chociaz w tamtym momecie nadal lubilem wierzyc, ze bylbym lojalny w stosunku do kolegi, to oczywiscie nic z tego nie wyszlo. Koniec koncow zostala tydzien, szalowy seks plus zaskakujaco dobra atmosfera. Teraz mam moralniaka i nie wiem czy uciac to i za jakis czas byc moze spjrzec kumplowi w oczy czy isc na zywiol, bo nie ukrywam ze mnie wzielo, ale gdzies to przeswiadczenie,ze takich rzeczy sie po prostu nie robi nadal tkwi mi w głowie.
sorry za brak ploskich znakow, nie chce mi sie:)