razydwa
23.05.14, 03:19
...i po sympatii...
Dwoje ludzi w latach i po ciężkich przejściach spotyka się i układa sobie życie od nowa. Wydaje się, że wiedzą już co jest w życiu ważne i oboje bardzo cenią sobie bycie razem w jesieni życia. Nie formalizują związku, oboje nie mają tej potrzeby, ale są ze sobą osiem lat.
Przypadek sprawia ( nieszczęsny windows wskazujący najczęściej odwiedzane strony www), że kobieta dowiaduje się o nadzwyczaj intensywnych odwiedzinach jej partnera na popularnym portalu randkowym i bez trudu odnajduje na nim jego profil. W nim dość szczegółowe informacje odpowiadające prawdzie, opatrzone zdjęciem, a jakże - ze wspólnych wędrówek. Anons zawierał opis "wymarzonej partnerki" oraz sprecyzowany cel poszukiwań w kolejności: seks, miłość, kobiety.
Licznik odwiedzin na profilu około 2 tysiące ...
Pan nie poczuwał się do żadnej winy ( ludzie chodzą po internecie ), dorosłym dzieciom ( po dwie sztuki z każdej strony) wcale do śmiechu nie jest, choć pan twierdził, że śmiać się z tej sytuacji będą do rozpuku. Tymczasem są zażenowane. Pani zerwała znajomość.
I taka to banalna opowiastka o tym, jak można paprać życie sobie i innym, nie tak, to inaczej...