Gość: kika
IP: *.aster.pl
23.08.04, 21:52
Chcę sobie zrobic operację plastyczną bo mam bardzo niewinny, wzniosły i
szlachetny wyraz twarzy. Nawet natchniony, jak mówią "nawiedzony". Dobry aby
w teatrze recytować ody ale do Playboya nikt by mnie nie wziął. Daje to
profity u pobożnych staruszek, które dziko mnie uwielbiaja. Dla facetów to
chyba nie jest pociagajace. Mam wrażenie, że na mój widok mysla sobie: Witamy
cię, o szlachetna Pani, kłaniamy się nisko i spieprzamy do wesołych
dziewczynek o mniej arystokratycznych rysach, które zapewne sa bardziej
przystepne seksualnie. Kocham seks ale wygladam jak postulantka zakonu
kontemplacyjnego. To ładne ale przez to facetom nie chce się zgłebiac, jaka
jestem naprawdę i myśla, ze oziebła. Z kolei dziewczyny z wielkim biustem i
zadartym noskiem automatycznie zwykli uważać za napalone figlarki, chocby
były jak sopel lodu. Do nich po prostu predzej podejda, zagadają. Co robić?
Wygladać bardziej zwyczajnie i byc przez to przystepniejszą dla facetów czy
zachować wygląd hrabiny rozmyslającej o widzeniu świetej Jakobiny i czekac na
konesera oryginałów?