minszelka
18.06.14, 20:19
Nie chcę żeby wyszło, że się żalę czy mam do kogoś pretensje, chociaż na pewno tak jest, po prostu chcę zrozumieć... Historia pewnie jakich wiele. Poznałam faceta przez internet, przez portal randkowy. Oboje mamy po 30 lat, więc zakładałam, że w tym wieku ludzie są już dojrzali i wiedzą czego chcą. Spotkaliśmy się zapoznawczo na kawę, rozmawiało się świetnie, zaiskrzyło, dlatego następne spotkanie po dwóch dniach i wspólny spacer, później kolacja na mieście. Za kilka dni znowu, tym razem wypad za miasto nad jezioro i na grilla. Później znowu spacer. Facet wydawało mi się idealny. Zawodowo spełniony, poukładany, bez zobowiązań, zadbany, nie cisnął na łóżko, dawał tylko subtelne sygnały, że jest tym zainteresowany - a dla mnie akurat to ważne, bo nie lubię napalonych i myślących tylko o jednym. Mieliśmy wiele wspólnych tematów, dogadywaliśmy się. W sumie spotkaliśmy się sześć razy w ciągu trzech tygodni i wtedy ja go zaprosiłam do siebie na kolację. Oczywiście został na noc i było naprawdę wspaniale. Cały następny dzień (sobota) spędziliśmy też w łóżku, wieczorem się ładnie pożegnał - miał uroczystość rodzinną, urodziny taty. Wszystko było OK, nie umawialiśmy się na konkretny dzień na następne spotkanie i nagle cisza. Przestał się odzywać. Zadzwoniłam pierwsza, odebrał, powiedział mi, że jestem bardzo miła i w ogóle, ale jednak nie jestem w jego typie. Zamarłam, byłam zszokowana, bo wcześniej NIC NIE SUGEROWAŁO, ŻE JEST COKOLWIEK ŹLE! Był zachwycony podczas ostatniego spotkania. Łamiącym się głosem zapytałam czy chodziło mu tylko o seks i poprosiłam, żeby był ze mną szczery. Powiedział mi, że tak. Zapytałam jeszcze dlaczego tak długo czekał, no bo zapewne mógłby sobie znaleźć dziewczynę, z którą nie musiałby się tyle razy spotykać i spędzać tyle czasu, zanim poszłaby z nim do łóżka. Powiedział mi, że nie lubi łatwych kobiet i lubi wyzwania, i że nic mi przecież nie obiecywał. Zdruzgotana rozłączyłam się. Nie mogę dojść do siebie od tygodnia. Nie rozumiem co się stało. Ja wiem, że 3 tygodnie to nie dużo. Ale nasza znajomość była taka intensywna, czułam jakbym znalazła bratnią duszę, miałam z nim miliony tematów i czułam, że nadajemy na tych samych falach. A jemu chodziło tylko o jedno. Nie jestem głupią, naiwną dziewczyną. Mam nieco doświadczenia z mężczyznami. Wydawało mi się, że potrafię rozpoznać kogoś, kto szuka tylko seksu, od kogoś, kogo interesuje związek. A najgorsze, że on znowu ma profil na tym portalu randkowym (zawiesił go, gdy zaczął się ze mną spotykać). Bardzo mnie to boli.
Jak rozpoznać czy faceta interesuje tylko jedno, czy szuka czegoś na dłużej? Bo sposób na kilka randek i poznanie się lepiej nie zawsze się sprawdza. Czy któraś z Was miała podobne doświadczenia i wie jak sobie z tym radzić? Chyba nie warto pytać faceta na początku znajomości prosto w oczy, czego szuka, bo i tak szczerze nie powie, jeśli się chce tylko przespać... Przepraszam za chaotyczną formę tego listu.
Agnieszka