Dodaj do ulubionych

Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 19:36
W tym roku będę musiała napisać pracę licencjacką z rachunkowości. Mam
problem u mnie w rodzinie nikt nie skończył nawet szkoły średniej i nie mam
nikogo kto mógłby mi pomóc. Nie chodzi mi o te wszystkie strony gdzie
kupujesz może nawet złożoną wcześniej pracę. Potrzebuje jakiś gotowy temat.
Czy ktoś kupił gotową prcę? Czy ktoś ją obronił?
Obserwuj wątek
    • Gość: Ala Wez sie do roboty... IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 26.08.04, 19:42
      Wez sie kobieto do roboty. Jesli chodzilas do szkoly to nie potrzeba ci nikogo
      do pisania pracy. Sama ja napisz. Lenistwo to grzech.Podobnie jak oszustwo.
      • Gość: anet Re: Wez sie do roboty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.04, 19:55
        Tak myślisz? Ja też tak uważałam, ale okazało się, że inni już zaczęli
        załatwiać przygotowania i śmieli się ze mnie,że na to nie wpadłam.
        • Gość: Ala Re: Wez sie do roboty... IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 26.08.04, 21:17
          Czy ty musisz robic jak inni? Wszak na stadionie mozna kupic i gotowy dyplom.
          Po co chodzic do szkoly i czas marnowac?
        • losiu4 Re: Wez sie do roboty... 27.08.04, 07:09
          Gość portalu: anet napisał(a):

          > Tak myślisz? Ja też tak uważałam, ale okazało się, że inni już zaczęli
          > załatwiać przygotowania i śmieli się ze mnie,że na to nie wpadłam.

          no i niestety w świat idzie opinia o niedouczonym Polaku kombinatorze... i z
          pracą też później jest cienko, bo pracodawca widzi, że osoba kandydujaca jakas
          taka niezbyt kumata w tremacie jest. IMHO powinnaś sama napisać.

          Pozdrawiam

          Losiu
    • no-suprises Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 26.08.04, 20:04
      Nie. To nieuczciwe, głupie wręcz. Nie chciałabym do końca życia myśleć o tym,
      że jestem za słaba, by SAMODZIELNIE napisać pracę.
    • reniatoja Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 26.08.04, 20:20
      Śmiac mi sie chce, gdy na tym forum pojawiaja sie napomnienia w stylu lenistwo
      to grzech, pamietaj o tym kupujac swoja prace licencjacka na stadionie, przy
      równocześnie panującej tu modzie na postawe w stylu mamy prawo do aborcji. No
      ale do rzeczy. Masz napisac prace - czyli jakos doszlas do tego etapu, czy tak
      prosto z podstawowki przerzucili Cie na prace licencjacka? Mialas jakichs
      nauczycieli, chodzilas na jakies wyklady, zajecia, no to pisz, czego sie
      nauczylas, co to ma do rzeczy, ze nikt w rodzinie nie skonczyl zadnej szkoly?
      • Gość: Ala Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 26.08.04, 21:14
        A dlaczegoz to chce ci sie tak smiac? No i co ma do tego aborcja? Wyluzuj
        dziewczyno . Wszystko ci sie miesza.
    • maretina Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 26.08.04, 20:27
      rozum kup.
    • ruda_szczurka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 26.08.04, 21:35
      czy napiszesz sama czy kupisz to efekt koncowy bedzie taki sam. W pracach
      licencjackich i magisterskich z zalozenia nie piszesz nic od siebie (bo jeszcze
      z punktu widzenia wladz szkolnych) jestes za glupia. Bezsensownie wiec
      przepisujesz zlote mysli bardzo madrych uczonych i caly twoj wklad to
      poukladanie ich w spojna, w miare sensowna calosc. Czyli Ctrl C i Ctrl V oraz
      umiejetnosc formatowania tekstu w Wordzie w zupelnosci wystarcza do sklecenia
      takiej pracy. Jesli nie chce Ci sie redagowac tekstow mniej lub bardziej ci
      znanych, zywych badz umarlych naukowcow to kup albo zlec komus napisanie.
      Gadanie o satysfakcji z napisania wlasnej pracy, ktora z zalozenia wlasna nie
      jest do mnie nie trafia.
      Pzdr
      • magic00 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 26.08.04, 22:50
        Nie zgadzam się. Pisanie pracy to ciekawe doświadczenie jeżeli nie zakłada się
        z góry, że i tak napisze się na tzw "odwal się", aby tylko miec dyplom. Można
        też się trochę postarać i napisać coś od siebie. To dobry trening umiejętności
        pracowania z obszernym materiałem.
        Do mnie trafia argument poczucia satysfakcji z napisania własnej pracy, gdyż
        osobiście ją odczułam.
        Dużo zależy od promotora i uczelni, nie wszędzie uchodzi sklecanie pracy z
        gotowych fragmnetów.
        Kupowanie prac to oszustwo i między innymi przez to wyższe wykształcenie ulega
        dewaluacji.
        Zdecydowanie potępiam kupowanie prac, to po cholerę komu studia jak mu się nie
        chce uczyć i pisać. Tak, tak, wiem, dla "papieru". Ja bym się wstydziła gdybym
        miała kupioną prace i wstydziłabym się o tym rozprawiać. Niektórzy jeszcze się
        chwalą, że zamiast się frajerzyć, kupili se prackę i mają z bani. Sami są
        frajerami, bo wyrzucili kasę w błoto, wymiękli przed wyzwaniem i dali zarobić
        oszustowi, stokroć cwańszemu od nich.
        Jak ktoś rzeczywiście nie potrafi napisać ani zdania od siebie, to niech sobie
        poklika Ctr C i Ctr V - znaczy się, że do tego się najlepiej nadaje.
        • ruda_szczurka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 00:27
          > Kupowanie prac to oszustwo i między innymi przez to wyższe wykształcenie
          ulega
          > dewaluacji.
          > Zdecydowanie potępiam kupowanie prac, to po cholerę komu studia jak mu się
          nie
          > chce uczyć i pisać.

          uczeszczanie przez 5-6 lat na wyklady i cwiczenia, zadawnie setek egzaminow,
          pisanie kilkudziesieciu prac zaliczenowych nie wystarczy? czy na parawde wg
          Ciebie cala wiedza ze studiow to te 100stron maszynopisu z cudzymi zlotymi
          myslami, o ktorych i tak musisz wiedziec zeby przebrnac przez kolejne sesje?
          jaki to ma sens? dla mnie nie ma zadnego. Uczyc sie i tak trzeba zeby dobrnac
          do szczeslwego momentu, w ktorym mozesz sie bronic ze zdobytej wiedzy a nauka
          pisania odbywa sie na dluuugo wczesniej...



          Tak, tak, wiem, dla "papieru". Ja bym się wstydziła gdybym
          > miała kupioną prace i wstydziłabym się o tym rozprawiać. Niektórzy jeszcze
          się
          > chwalą, że zamiast się frajerzyć, kupili se prackę i mają z bani. Sami są
          > frajerami, bo wyrzucili kasę w błoto, wymiękli przed wyzwaniem i dali zarobić
          > oszustowi, stokroć cwańszemu od nich.

          To, ze komus sie nie chce pisac kolejnej bzdurnej pracy, ktora trafi do
          archiwum i w nim zgnije, tudziez porosnie kurzem (zaleznie od wilgotnosci
          pomieszczenia)nie musi oznaczac, ze konczyl studnia "dla papieru". Jestem jak
          najbardziej za zdawaniem koncowego egzaminu ale pisanie bzdetow mnie nie
          rajcuje. Pracy, ktorej zawartosc pojawila sie juz w 100 innych wczesniejszych
          bo ilez mozna bic piane w obrebie 1 dziedziny nauki...?

          > Jak ktoś rzeczywiście nie potrafi napisać ani zdania od siebie, to niech
          sobie
          > poklika Ctr C i Ctr V - znaczy się, że do tego się najlepiej nadaje.


          wiesz, sa uczelnie, na ktorych pisanie od siebie jest mocno niewskazane...
          • losiu4 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 07:25
            ruda_szczurka napisała:

            > uczeszczanie przez 5-6 lat na wyklady i cwiczenia, zadawnie setek egzaminow,
            > pisanie kilkudziesieciu prac zaliczenowych nie wystarczy?

            jeśli ktoś kupuje pracę licencjacką czy magisterska, to istnieje silne
            podejrzenie że ani na wykłady nie chodził, ani prac zaliczeniowych samodzielnie
            nie pisał... po prostu ślizgał sie z roku na rok. I tak to niestety jest,
            szczególnie często po różnych prywatnych Wyższych Szkółkach Byznesu,
            Zarzadzania, Ekonomii i Informatyki.

            > czy na parawde wg
            > Ciebie cala wiedza ze studiow to te 100stron maszynopisu z cudzymi zlotymi
            > myslami, o ktorych i tak musisz wiedziec zeby przebrnac przez kolejne sesje?

            zbyt sprawqę upraszczasz. Bo jeśli pojdziesz dalej tym tropem, to po kiego
            grzyba egzaminować lekarzy i inżynierów... tylko wiesz, jakos bym nie chciał
            ani chodzić po moście postawioonym przez takiego inżyniera, ani leczyć sie u
            takiego lekarza...

            > jaki to ma sens? dla mnie nie ma zadnego. Uczyc sie i tak trzeba zeby dobrnac
            > do szczeslwego momentu, w ktorym mozesz sie bronic ze zdobytej wiedzy a nauka
            > pisania odbywa sie na dluuugo wczesniej...

            no to właśnie masz okazję bronić sie ze zdobytej wiedzy. Piszac samodzielnie
            pracę końcową i egzamin zdając. Jesli tego nie potrafisz, to niestety nie jest
            za wesoło z wiedzą.

            > To, ze komus sie nie chce pisac kolejnej bzdurnej pracy, ktora trafi do
            > archiwum i w nim zgnije, tudziez porosnie kurzem (zaleznie od wilgotnosci
            > pomieszczenia)nie musi oznaczac, ze konczyl studnia "dla papieru".

            dokładnie przeciwnie: właśnie kończył studia dla papieru.

            > Jestem jak
            > najbardziej za zdawaniem koncowego egzaminu ale pisanie bzdetow mnie nie
            > rajcuje. Pracy, ktorej zawartosc pojawila sie juz w 100 innych wczesniejszych
            > bo ilez mozna bic piane w obrebie 1 dziedziny nauki...?

            przykro mi, że na różnych licencjackich studiach pisanie pracy to bzdety.
            Świadczy to tylko o miernym poziomie owych szkół i niestety o kandydatach,
            którzy wiedzac, że to marna szkoła właśnie taką wybrali.

            > wiesz, sa uczelnie, na ktorych pisanie od siebie jest mocno niewskazane...

            to jeszcze raz powtórzę: źle, że takie szkoły istnieja. A i o absolwentach źle
            świadczy, że taką szkołę wybrali.

            Pozdrawiam

            Losiu
            • ruda_szczurka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 10:42
              > jeśli ktoś kupuje pracę licencjacką czy magisterska, to istnieje silne
              > podejrzenie że ani na wykłady nie chodził, ani prac zaliczeniowych
              samodzielnie

              a skad takie podejrzenie? bo co? moze ktos zwyczajnie nie widzi sensu w pisaniu
              tych farmazonow? zdobywanie wiedzy to jedno a pisanie pracy to drugie. Tym
              bardziej, ze jak idziesz na architekture i jestes po niez inzynierem to masz
              wiedziec, jak obliczyc nasisk ciezaru tak zeby wspomniany most sie nie zawalil
              a nie brylowac wiedza polonistyczna i umiejetnoscia redagowania tekstu. Polska
              edukacja pozostawia wiele do zyczenia Zamiast architekta uczyc o historii
              wszelkich dziedzin nauki zwiazanych z architektura moze lepiej polozyc nacisk
              jedynie na jego edukacje w zakresie budowy?
              Rozumiem, ze bedziesz mial zaufanie do mostu postawionego przez literata
              amatora, osobe biegle wladajaca slowem... ale co to ma do trwalosci tego
              mostu???

              > no to właśnie masz okazję bronić sie ze zdobytej wiedzy. Piszac samodzielnie
              > pracę końcową i egzamin zdając. Jesli tego nie potrafisz, to niestety nie
              jest
              > za wesoło z wiedzą

              ja nadal nie rozumiem co ma napisanie kolejnej pracy (po setkach prac
              zaliczeniowych) do ilosci zdobytej wiedzy? Na prawde nie wystarczyłby egzamin
              koncowy badajacy gruntownie wiedze z kazdej przerobionej dziedziny? chyba
              byloby to bardziej ambitne niz napisanie pracy i bronienie sie z tego
              malutkiego fragmentu dziedziny nauki, ktora sie przez te 5,6 lat studiowalo. Po
              co studiowac, uczyc sie kilkudziesieciu przedmiotow skoro na koncu przepytuja
              cie jedynie z malutkiego fragmenciku. Bo wszak nie da sie napisac pracy
              magisterskiej obejmujacej calosc materialu - mialaby ona wielkosc 6tomowej
              encyklopedii....

              > przykro mi, że na różnych licencjackich studiach pisanie pracy to bzdety.
              > Świadczy to tylko o miernym poziomie owych szkół i niestety o kandydatach,
              > którzy wiedzac, że to marna szkoła właśnie taką wybrali.

              ja akurat pisze tp co pisze z wlasnego doswiadczenia zdobytego na panstwowej
              uczelni, ktora znajduje sie na 9 miejscu w rankingu...


              > to jeszcze raz powtórzę: źle, że takie szkoły istnieja. A i o absolwentach
              źle
              > świadczy, że taką szkołę wybrali.

              Zamknijmy uniewrsytet w moim miescie. A przynajmniej moj wydzial ;)
              • losiu4 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 12:10
                ruda_szczurka napisała:

                > > jeśli ktoś kupuje pracę licencjacką czy magisterska, to istnieje silne
                > > podejrzenie że ani na wykłady nie chodził, ani prac zaliczeniowych
                > > samodzielnie

                > a skad takie podejrzenie?

                a z powodu ciągot do niekoniecznie moralnego ułatwiania sobie życia :)

                > bo co? moze ktos zwyczajnie nie widzi sensu w
                > pisaniu

                hmmm... widzisz... jak już tak, to kto komu zabroni "nie widzenia sensu" w
                chodzeniu na zajęcia... przecież w domu z książek tez się nauczy... na
                egzaminie się ściagnie, prace semestralne ktoś napisze... bo czemu niby nie?
                Idac na studia zgadzay sie z pewnym przyjetym tokiem postępowania, a nie
                zaczynamy swoje fanaberie uskuteczniać :)

                > tych farmazonow? zdobywanie wiedzy to jedno a pisanie pracy to drugie.

                no wiec tak: uznaj to za ostatni sprawdzian swojej wiedzy i umiejętności. I
                swego rodzaju rytuał :) To podobnie jak z maturą: każdy wie jak jest, ale
                jednak wymagana jest dla tych, którzy na studiach chcą się kształcić. No i z
                pracą jakby łatwiej

                > Tym
                > bardziej, ze jak idziesz na architekture i jestes po niez inzynierem to masz
                > wiedziec, jak obliczyc nasisk ciezaru tak zeby wspomniany most sie nie
                > zawalil

                cóż, jesli mam być szczery, to bardziej będę ufał obliczeniom tego który pracę
                samodzielnie napisał i coś policzył, niż tego, który pracę kupił :) Już taki
                dziwny jestem :) zakładając oczywiście że wiem o nich tylko tyle.

                > a nie brylowac wiedza polonistyczna i umiejetnoscia redagowania
                > tekstu.

                oj, doceni to, gdy pracę zacznie i oferty przyjdzie mu pisać :)

                > Polska edukacja pozostawia wiele do zyczenia Zamiast architekta uczyc
                > o historii wszelkich dziedzin nauki zwiazanych z architektura moze lepiej
                > polozyc nacisk jedynie na jego edukacje w zakresie budowy?

                znajomość historii w architekturze przydaje się :) szczególnie historii
                architektury :) no i jeszcze jakiś zmysł artystyczny by nie zaszkodził.
                Stanowczo nie doceniasz wiedzy potrzebnej dobrym architektom :)

                > Rozumiem, ze bedziesz mial zaufanie do mostu postawionego przez literata
                > amatora, osobe biegle wladajaca slowem... ale co to ma do trwalosci tego
                > mostu???

                do zrobionego przez kombinatora też nie będę miał zaufania. Jakoś już tak mam :)

                > ja nadal nie rozumiem co ma napisanie kolejnej pracy (po setkach prac
                > zaliczeniowych) do ilosci zdobytej wiedzy?

                jest to swego rodzaju jeszcze jedna weryfikacja :) jeśli ktoś jej unika, to dla
                normalnego człowieka oznacza, że cos jest nie tak :) Bo człowiek pewny swej
                wiedzy sprawdzianu się nie boi i go nie unika ani nie kombinuje. Oczywiscie
                prócz tego, że prace końcowe powinny być bardziej obszerne, przekrojowe lub
                znacznie pogłębiające temat.

                > Na prawde nie wystarczyłby egzamin
                > koncowy badajacy gruntownie wiedze z kazdej przerobionej dziedziny?

                a wiesz, ile by taki egzamin musiał trwać? Zsumuj sobie egzaminy odbyte podczas
                studiów :)

                > byloby to bardziej ambitne niz napisanie pracy i bronienie sie z tego
                > malutkiego fragmentu dziedziny nauki, ktora sie przez te 5,6 lat studiowalo.

                na uczelni, gdzie moi koledzy bronili pracy, można się było spodziewac
                dowolnego pytania z całego toku studiów. Inna sprawa że gros pytań tyczył
                dziedziny z której była praca magisterska. Tyle tylko że zazwyczaj i sama praca
                obejmowała kilka dziedzin wiedzy :)

                > Po co studiowac, uczyc sie kilkudziesieciu przedmiotow skoro na koncu
                > przepytuja cie jedynie z malutkiego fragmenciku.

                jakaś dziwna ta Twoja uczelnia :)

                > Bo wszak nie da sie napisac pracy
                > magisterskiej obejmujacej calosc materialu - mialaby ona wielkosc 6tomowej
                > encyklopedii....

                oczywiście że nie. Tak samo jak i matury nie pisze się z całości materiału
                szkoły średniej, tylko z niewielkiego jej wycinka :)

                > ja akurat pisze tp co pisze z wlasnego doswiadczenia zdobytego na panstwowej
                > uczelni, ktora znajduje sie na 9 miejscu w rankingu...

                ooops... to naprawde niedobrze sie dzieje w szkolnictwie polskim... A mogłabyś
                zdradzić nazwę uczelni i/lub kierunek?

                > Zamknijmy uniewrsytet w moim miescie. A przynajmniej moj wydzial ;)

                jeśli jest w nim naprawdę źle, to sprawą powinna się zająć Komisja
                Akredytacyjna czy jak tam ją zwał :)

                Pozdrawiam

                Losiu
                • ruda_szczurka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 12:44
                  niekoniecznie moralne ulatwianie sobie zycia to dla mnie podlozenie komus
                  swini, tudziez inne zachowania krzywdzace ludzi dookola nas. Pojscie na
                  latwizne i kupienie czy zlecenie komus psania pracy to kombinatrostwo.
                  Przynajmniej dla mnie.

                  co do olewatorskiego przepychania sie przez studia: taki proces istnieje i
                  praca koncowa tego nie zmieni. Jak widac po tym poscie ludzie powaznie
                  zstanawiaja sie nad kupnem prac, w internecie istnieje wiele stron na ktorych
                  mozna je kupic badz zlecic pisanie. Ja wcale nie twierdze, ze to dobrze. Tylko
                  nie poprzestawajmy na grozeniu paluszkiem "fe, fe nieladnie" a zastanowmy sie
                  dlaczego tak jest? Dlaczego co roku banda matołow konczy studia a absolwenci sa
                  kompletnie nieprzygotowani do pracy w wyuczonym zawodzie.
                  Jestem bardzo rozczarowana poziomem mojego kierunku. Sami wykladowcy przyznaja,
                  ze nikt ich do przekazywania wiedzy nie przygotowal. Wiele
                  przedmiotow "wcisnietych" jest w program na sile podczas gdy cala masa na
                  prawde potrzebnych zajec potraktowana poblazliwie. Jak mam byc szczera to po 5
                  latach nauki kompletnie nie czuje sie przygotowana do zawodu ani do pisania
                  pracy magisterskiej. Wymagano ode mnie teoretycznej wiedzy, owszem bardzo
                  ciekawej ale nieprzydatnej do radzenia sobie w zyciu dalej. Po jednym semestrze
                  odwalenia przez wykladowce zajec z badan rynkowych wymaga sie ode mnie
                  zrobienia tego samodzielnie i tym razem w praktyce a nie w teorii. Ja rozumiem,
                  ze nie studiuje medycyny wiec wladze uczelni moga wychodzic z zalozenia, ze
                  nawet jak mnie porzadnie nie wyksztalca to nikomu krzywy nie zrobie ale bez
                  przesady... Nie wiem sama skad mam taka srednia jaka mam - jest ona kompletnie
                  nieadekwatna do moich praktycznych umiejetnosci, ktore leza i kwicza.
                  Tak wiec dopoki nie zmieni sie cos w polskim systemie edukacji to ja twierdzic
                  bede, ze sama praca koncowa ma sie tyle do umiejetnosci i wiedzy co trąbka do
                  pogody.

                  Piszesz o olewaniu wykladow i cwiczen - nie do konca jednak tak sie da. Za
                  niechodzenie lub bierne siedzenie na cwiczeniach mozna sie w patologicznych
                  przypadkach pozegnac z uczelnia. Ja chodzilam, przygotowywalam sie i co z tego
                  jesli nie czuje sie nadal na silach zaczac prace w wyuczonym teoretycznie
                  zawodzie?

                  Ja nie chce Ci udowadniac, ze kupowanie prac ma sens. Ja tylko twierdze ze ich
                  pisanie go nie ma. Nie przy takim stanie naszej kochanej edukacji. Owszem ja
                  moge napisac ta cholerna prace, wiem ze dam rade z reszta taki mam zamiar. Ale
                  jestem na tyle swiadoma brakow w moim wyksztalceniu, ze po obronie nie zabiore
                  sie za badania rynkowe bo moze mi z nich wyjsc ze najlepszym klientem dla
                  producenta mandarynek sa wlascieciele fiatow punto. A najgorze jest to, ze im
                  ktos mniej wie z jakiejsc dziedziny tym bardziej swiatły sie czuje. Dopiero
                  zaglebiajac sie w kolejna i kolejna dzialke wiedzy czlowiek staje przed ogromem
                  informacji, o ktorych nie mial pojecia i zaczyna czuc sie maluczki. Doczytuje
                  dalej we wlasnym zakresie i poszerza wiedze. A wiesz ile osob na moim roku
                  mialo w nosie samodzielne doksztalcanie sie? Wychodzili z zalozenia ze studia
                  maja ich wyksztalcic na fachowcow w zawodzie. Naiwni? ;)
                  Zimny pot mnie zalewa na mysl co bedzie jak zaczna prace.
                  • losiu4 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 14:54
                    ruda_szczurka napisała:

                    > niekoniecznie moralne ulatwianie sobie zycia to dla mnie podlozenie komus
                    > swini, tudziez inne zachowania krzywdzace ludzi dookola nas. Pojscie na
                    > latwizne i kupienie czy zlecenie komus psania pracy to kombinatrostwo.
                    > Przynajmniej dla mnie.

                    hmmm... z moralnego punktu widzenbia niezbyt pięknie jest kupować pracę mag.
                    czy lic. A nawet gdyby przyjąc głoszone prze Ciebie tezy: jak najbardziej komuś
                    możesz zaszkodzić. Weź taki przykład: zleciłaś napisanie pracy. Dostałas za nią
                    5. Ktoś pisał sam, dostał 4. Idziecie do pracy. Pracodawca wybiera Ciebie, bo
                    masz 5. Oszukałaś uczelnię, pracodawcę i skrzywdziłaś kontkandydata do pracy.

                    > co do olewatorskiego przepychania sie przez studia: taki proces istnieje i
                    > praca koncowa tego nie zmieni.

                    już pisałem wcześniej: to nie argument przeciw pisaniu pracy, a przeciw układom
                    i lenistwu.

                    > Jak widac po tym poscie ludzie powaznie
                    > zstanawiaja sie nad kupnem prac, w internecie istnieje wiele stron na ktorych
                    > mozna je kupic badz zlecic pisanie.

                    no i to trzeba zmienić. I się zmienia, przynajmniej na dobrych uczelniach.
                    Natomiast te zezwalające na taki proceder winny być nękane. I wtedy się zmieni,
                    zobaczysz :)

                    > Ja wcale nie twierdze, ze to dobrze.

                    no, tu się zgadzamy :)

                    > Tylko
                    > nie poprzestawajmy na grozeniu paluszkiem "fe, fe nieladnie" a zastanowmy sie
                    > dlaczego tak jest?

                    dlaczego takj jest - już pisałas. I zgadzam się z Tobą w tym względzie.
                    Natomiast najwyraźniej w czym innym widzimy lekarstwo. Ty chcesz likwidacji
                    prac i egzaminów końcowych, ja chcę uzdrowienia sytuacji i przywrócenia
                    normalności. Nie podoba mi sie podejście typu: przecież wszyscy kradna, to nic
                    złego że i ja ukradnę.


                    > Dlaczego co roku banda matołow konczy studia a absolwenci sa
                    > kompletnie nieprzygotowani do pracy w wyuczonym zawodzie.

                    spowodowane jest to niedopełnieniem obowiązków przez wykładowców i
                    egzaminujących. I ludzką słabością i lenistwem studentów :)

                    > Jestem bardzo rozczarowana poziomem mojego kierunku. Sami wykladowcy
                    > przyznaja, ze nikt ich do przekazywania wiedzy nie przygotowal. Wiele
                    > przedmiotow "wcisnietych" jest w program na sile podczas gdy cala masa na
                    > prawde potrzebnych zajec potraktowana poblazliwie.

                    nadal przytaczasz argumenty na to, by układami i postawami ludzi wstrząsnąć,
                    bnie za sensem lub bezsensem pisania pracy :)

                    > Jak mam byc szczera to po 5
                    > latach nauki kompletnie nie czuje sie przygotowana do zawodu ani do pisania
                    > pracy magisterskiej.

                    to baaardzo niedobrze i jest to w głównej mierze wina uczelni.

                    > Wymagano ode mnie teoretycznej wiedzy, owszem bardzo
                    > ciekawej ale nieprzydatnej do radzenia sobie w zyciu dalej.

                    a tego to nie wiesz :) Znajomy narzekał wielce na analizę matematyczna i
                    zarzekał się na wszystkie świętości ze nie nbędzie miał nic wspólnego z nią w
                    przyszłości. Zresztą po co inżynierowi jakaś czysto teoretyczna wiedza o
                    całkach wielokrotnych, czy innych warunkach Dirichleta :) No i wyobraź sobie,
                    że i owszem, jest mu to potrzebne :) Chyba jemu jedynemu z całego roku, bo inni
                    dostali "normalną" pracę inżyniera w jego dziedzinie :)

                    > Po jednym semestrze
                    > odwalenia przez wykladowce zajec z badan rynkowych wymaga sie ode mnie
                    > zrobienia tego samodzielnie i tym razem w praktyce a nie w teorii.

                    to jakieś duże badania? a na czym polegały? I w czym trudność była?

                    > Tak wiec dopoki nie zmieni sie cos w polskim systemie edukacji to ja
                    > twierdzic bede, ze sama praca koncowa ma sie tyle do umiejetnosci i wiedzy co
                    > trąbka do pogody.

                    to trzeba zmienić system, a pracę końcową zostawić w spokoju :)

                    > Piszesz o olewaniu wykladow i cwiczen - nie do konca jednak tak sie da. Za
                    > niechodzenie lub bierne siedzenie na cwiczeniach mozna sie w patologicznych
                    > przypadkach pozegnac z uczelnia.

                    pisałem o ignorowaniu tego, co da się zignorować. Nikt kto posiada choćby
                    resztkę instynktu samozachowawczego nie pozwoli sobie na totalne niechodzenia
                    na zajęcia. Ogólnie rzecz biorąc zgadzamy się ze sobą :) Tylko zdaje sie na co
                    innego akcent kładziemy :)

                    Pozdrawiam

                    Losiu
              • mamagapka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 29.08.04, 13:40
                co za bzdura! człowiek z wyższym wykształceniem nie powinien być ograniczony a
                do tego by szybko doszło gdyby architekci skupiali się tylko na budownictwie. a
                dobrze by było jednak sklecić samemu kilka zdań- wielki mi licencjat co kupił
                sobie pracę...
          • Gość: anet Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 08:25
            Cos w tym jest. U mnie jak napiszesz sam czyli swoje mądrości to zawsze jest
            coś nie tak. A wystarczy ,że zaczniesz od jakiegoś cytatu z książek najlepiej
            wykładowcy, u którego zdajesz- to oceny- choćbyś coś sknocił są lepsze. Ciekawe
            tezy?
            • magic00 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 21:31
              A u mnie było inaczej. Promotorka powiedziała: "Zacznij czytać najpier źródła,
              aby nie przepisywać cudzych myśli, potem opracowania, żebyś wiedziała jak o tym
              pisać".
          • magic00 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 21:48
            ruda_szczurka napisała:


            > uczeszczanie przez 5-6 lat na wyklady i cwiczenia, zadawnie setek egzaminow,
            > pisanie kilkudziesieciu prac zaliczenowych nie wystarczy? czy na parawde wg
            > Ciebie cala wiedza ze studiow to te 100stron maszynopisu z cudzymi zlotymi
            > myslami, o ktorych i tak musisz wiedziec zeby przebrnac przez kolejne sesje?
            > jaki to ma sens? dla mnie nie ma zadnego. Uczyc sie i tak trzeba zeby dobrnac
            > do szczeslwego momentu, w ktorym mozesz sie bronic ze zdobytej wiedzy a nauka
            > pisania odbywa sie na dluuugo wczesniej...
            >
            Kupie pracy w takim momencie, to jak poddanie się tuż przed dotarciem do mety.
            To, że się komuś czasem czegoś co uważa za bzdurne robić nie chce, mogę
            zrozumieć. Ale to nie rogrzesza z oszustwa jakim jest kupienie pracy. Wszystko
            do tej pory robiłaś jak należy i pod koniec może i wiedza ci nie wyparuje, ale
            ruinujesz w ten sposób całą swoją uczciwą postawę. A dyplom jest nie do końca
            twój.
            >
            > > To, ze komus sie nie chce pisac kolejnej bzdurnej pracy, ktora trafi do
            > archiwum i w nim zgnije, tudziez porosnie kurzem (zaleznie od wilgotnosci
            > pomieszczenia)nie musi oznaczac, ze konczyl studnia "dla papieru". Jestem jak
            > najbardziej za zdawaniem koncowego egzaminu ale pisanie bzdetow mnie nie
            > rajcuje. Pracy, ktorej zawartosc pojawila sie juz w 100 innych wczesniejszych
            > bo ilez mozna bic piane w obrebie 1 dziedziny nauki...?

            Nie wiem co tam wam każą pisać. Nie dokonałam odkrycia, ale jakoś tak nie
            miałam skąd odpisać.
            >

            > wiesz, sa uczelnie, na ktorych pisanie od siebie jest mocno niewskazane...
            >
            W moim liceum tak było u niektórych nauczycieli, ale nie wszystkich.
            Rozumiem flustrację głupimi wytycznymi odnośnie pisania pracy, ale to tak czy
            srak nie uzasadnia ro ukiwania. Choćby to miało być denne, masz zrobić to sama.
          • Gość: sol_bianca Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 19:10
            > To, ze komus sie nie chce pisac kolejnej bzdurnej pracy, ktora trafi do
            > archiwum i w nim zgnije, tudziez porosnie kurzem (zaleznie od wilgotnosci
            > pomieszczenia)nie musi oznaczac, ze konczyl studnia "dla papieru". Jestem jak
            > najbardziej za zdawaniem koncowego egzaminu ale pisanie bzdetow mnie nie
            > rajcuje.
            To napisz coś mądrego.

            Pracy, ktorej zawartosc pojawila sie juz w 100 innych wczesniejszych
            > bo ilez mozna bic piane w obrebie 1 dziedziny nauki...?
            Twoim zdaniem nauka się nie rozwija? Odkryto już wszystko, i teraz do końca
            świata będziemy powtarzać cudze myśli? Oj,chyba jednak niewiele się na tych
            studiach nauczyłaś...
      • losiu4 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 07:15
        ruda_szczurka napisała:

        > czy napiszesz sama czy kupisz to efekt koncowy bedzie taki sam.

        niestery nie. Chodzi o wyniesioną wiedzę.

        > W pracach
        > licencjackich i magisterskich z zalozenia nie piszesz nic od siebie (bo
        > jeszcze z punktu widzenia wladz szkolnych) jestes za glupia. Bezsensownie
        > wiec przepisujesz zlote mysli bardzo madrych uczonych i caly twoj wklad to
        > poukladanie ich w spojna, w miare sensowna calosc.

        jesli chodzi o licencjat - może nawet się zgodzę. Jesli chodzi o magisterkę to -
        przynajmniej na studiach technicznych - nie przeskoczysz tzw. części badawczej
        (czy jak to sie tam nazywa). Po prostu musi być jakiś wkład własny.
        Przynajmniej tak mi koledzy, którzy kończyli takie studia, opowiadali.

        > Gadanie o satysfakcji z napisania wlasnej pracy, ktora z zalozenia wlasna nie
        > jest do mnie nie trafia.

        hmmm... nawet poważni naukowcy piszący jak najbardziej poważne prace naukowe
        cytują często - gęsto innych :) ba, jest nawet ranking cytowań (Polacy niezbyt
        wysoko w nim stoją). No i nie tylko o satysfakcję tu chodzi, ale o pokazanie,
        ze coś sie potrafi.

        Pozdrawiam

        Losiu
        • ruda_szczurka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 10:55
          losiu4 napisał:

          > ruda_szczurka napisała:
          >
          > > czy napiszesz sama czy kupisz to efekt koncowy bedzie taki sam.
          >
          > niestery nie. Chodzi o wyniesioną wiedzę.

          wiedze wynosi sie po przebrnieciu przez szereg kolejnych sesji. Nie rozumiem
          sprowadzenia ilosci zdobytej wiedzy do śleczenia nad kilkoma ksiazkami, z
          ktorych wybiera sie kilka fragmentow, redaguje i oddaje promotorowi.

          > jesli chodzi o licencjat - może nawet się zgodzę. Jesli chodzi o magisterkę
          to
          > -
          > przynajmniej na studiach technicznych - nie przeskoczysz tzw. części badawczej
          >
          > (czy jak to sie tam nazywa). Po prostu musi być jakiś wkład własny.
          > Przynajmniej tak mi koledzy, którzy kończyli takie studia, opowiadali.

          na studiach humanistycznych tez bywaja czesci badawcze - psychologia,
          socjologia itp. Robisz badania na malej grupie ludzi i wkladasz to w tekst.
          Tylko wiesz co? czesto gesto polskie uczelnie nie w pelni cie do tego
          przygotowuja... Ja np mialam bardzo wiele przedmiotow o historii mojego
          kierunku a robienia badan uczono mnie przez 1 semstr - pomijajac juz fakt, ze
          powinien to byc przedmiot kierunkowy trwajacy przez kilka semstrow to na
          dodatek nie powinni uczyc teorii a praktyki. Co z tego, ze nauczono mnie
          wszelkich teoretycznych zasad przeprowadzania badan jak nie nauczono ich
          stosowac w praktyce??? To tak jakby w "samochodowce" uczono teorii naprawy
          gaźnika nie dajac chlopakom go ani razu do reki w celu rozkrecenia i
          skrecenia... Tak jakby w "gastronomiku" uczyc historii pieprzu i soli a nie
          pokazano jak tych przypraw uzywac.

          > hmmm... nawet poważni naukowcy piszący jak najbardziej poważne prace naukowe
          > cytują często - gęsto innych :) ba, jest nawet ranking cytowań (Polacy
          niezbyt
          > wysoko w nim stoją). No i nie tylko o satysfakcję tu chodzi, ale o pokazanie,
          > ze coś sie potrafi.

          tak, ale wieszkosc absolwentow chce dzieki zdobytej wiedzy isc do pracy i
          zarabiac kase a nie zostac wzietymi naukowcami przescigajacymi sie we wzajemnym
          cytowaniu....
          • losiu4 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 12:45
            ruda_szczurka napisała:

            > wiedze wynosi sie po przebrnieciu przez szereg kolejnych sesji. Nie rozumiem
            > sprowadzenia ilosci zdobytej wiedzy do śleczenia nad kilkoma ksiazkami, z
            > ktorych wybiera sie kilka fragmentow, redaguje i oddaje promotorowi.

            to sprawdzian. Ten ostatni :) Co za problem napisać go porządnie i obronić?

            > na studiach humanistycznych tez bywaja czesci badawcze - psychologia,
            > socjologia itp. Robisz badania na malej grupie ludzi i wkladasz to w tekst.
            > Tylko wiesz co?

            wiem jedno: kłopot w tym, że pewna część tych badań jest wyssana z palca :)
            wiem, bo miałem kilku znajomych na podobnych do wymienionych przez Ciebie
            kierunkach :)

            > czesto gesto polskie uczelnie nie w pelni cie do tego
            > przygotowuja...

            a powinny, bo po to są :)

            > Ja np mialam bardzo wiele przedmiotow o historii mojego
            > kierunku a robienia badan uczono mnie przez 1 semstr - pomijajac juz fakt, ze
            > powinien to byc przedmiot kierunkowy trwajacy przez kilka semstrow to na
            > dodatek nie powinni uczyc teorii a praktyki.

            znaczy to tylko jedno: uczelnia się nie popisała. I powinna praktyki swoje
            zmienić. Tu się z Tobą zgadzam :) A co do wymogu obrony pracy chyba dalej
            będziemy sie różnić :)

            > Co z tego, ze nauczono mnie
            > wszelkich teoretycznych zasad przeprowadzania badan jak nie nauczono ich
            > stosowac w praktyce???

            właśnie pisząc pracę magisterska masz okazję wykazać się w praktyce :) bo
            podstawy teoretyczne już posiadłaś :)

            > To tak jakby w "samochodowce" uczono teorii naprawy
            > gaźnika nie dajac chlopakom go ani razu do reki w celu rozkrecenia i
            > skrecenia...

            od tego i Ty i oni (oczywiście każdy w swojej działce) winniście mieć praktyki.
            Jeśli uczelnia tego nie zapewnia, to nie jest dobrze. Zreszta wiele zależy też
            od dziedziny wiedzy, bo na przykład studentowi fizyki nhikt przecież
            akceleratora do n - GeV nie wybuduje dla celów praktyk :) Zazwyczaj poznaje
            teorię, którą później bedzie miał okazje (o ile do takiej pracy trafi)
            zweryfikować praktycznie

            > Tak jakby w "gastronomiku" uczyc historii pieprzu i soli a nie
            > pokazano jak tych przypraw uzywac.

            nie do końca tak jest. Bo jeśli poznasz metodologię badań i zasady sumiennego
            ich porzeprowadzenia, to przecież żaden kłopot przeprowadzić ankiety na grupce
            ludzi po czym sumiennie opracować wyniki według jakiejś tam metody. Schabowy to
            trochę inna para kaloszy. Chociaz jesli masz dokładny przepis (teorię znaczy)
            to też go zrobisz :)

            > tak, ale wieszkosc absolwentow chce dzieki zdobytej wiedzy isc do pracy i
            > zarabiac kase a nie zostac wzietymi naukowcami przescigajacymi sie we
            > wzajemnym cytowaniu....

            hmmmm. O pracy pisząc... Jak myślisz, kogo pracodawca wybierze mając do wyboru
            osobę mającą tytuł i absolwenta lub osobę o której wie że dyplom kupiła?
            Zakładając nawet że mniej więcej to samo umieją?

            Pozdrawiam

            Losiu
            • ruda_szczurka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 13:12
              losiu4 napisał:

              > to sprawdzian. Ten ostatni :) Co za problem napisać go porządnie i obronić?
              Nie problem dla tych, ktorzy wyniesli dostateczna do tego wiedze z uczelni.
              Problem dla tych, ktorzy sie "przeslizgneli" lub nie zostali wystarczajaco
              wyedukowani. Tak czy siak i dla jednych i dla drugich pisanie pracy niczego nie
              zmieni. Ci wyksztalceni ja napisza samodzielnie i z polotem bo wiedze JUZ MAJA.
              Pozostali napisza byle jak lub kupia - i tak niczego wiecej sie nie naucza
              podczas kupowania lub pisania "na odwal".

              > wiem jedno: kłopot w tym, że pewna część tych badań jest wyssana z palca :)
              > wiem, bo miałem kilku znajomych na podobnych do wymienionych przez Ciebie
              > kierunkach :)

              Oczywiscie, ze tak. Robi sie plan badan i zaklada na zdrowy, chlopski rozum co
              ci powinno z nich wyjsc. Pisze sie teorie i jednoczesnie przeprowadza badania
              pod ta teorie. Jak cos ci w badaniach nie wychodzi to naciagasz je na wlasna
              potrzebe. Widzisz w tym jakis sens? bo dla mnie to strata energii...


              > właśnie pisząc pracę magisterska masz okazję wykazać się w praktyce :) bo
              > podstawy teoretyczne już posiadłaś :)
              aha... patrz wyzej - wiedze do tego jak nagiac, nakombinowac sie coby mialo
              sens. Nie nauczysz sie robic ambitnych badan w jednej pracy, tym bardziej pracy
              pisanej na czas, oby jak najszybciej bo ci promotor na karku siedzi. KOnczy sie
              tak, ze idziesz do kogos kto to robil, wnerwiony promotor robi to za ciebie bo
              ma dosc idiotycznych pytan, robisz na odwal sie bazujac na braku czasu
              promotora z nadzieja ze sie " nie przyczepi"...Koniec koncow na moim wydziale
              pisanie pracy rowna sie redagowaniu tekstow i tworzeniu badan z nic nie
              znaczacych temetow - im latwiejszy i bardziej oklepany tym wieksza sznasa, ze
              sam zrobisz to dobrze lub podeprzesz sie badaniami juz gotowymi.

              co do wymogu pisania pracy zgadzam sie. w swiecie sie je pisze samodzielnie bo
              tam uczelnie przygotowuja do tego. u nas nie. No dobra - przesadzilam z
              uogolnieniem - nie wszystkie nasze uczelnie przygotowuja ;)

              > nie do końca tak jest. Bo jeśli poznasz metodologię badań i zasady sumiennego
              > ich porzeprowadzenia, to przecież żaden kłopot przeprowadzić ankiety na
              grupce
              > ludzi po czym sumiennie opracować wyniki według jakiejś tam metody. Schabowy
              to
              >
              > trochę inna para kaloszy. Chociaz jesli masz dokładny przepis (teorię znaczy)
              > to też go zrobisz :)

              ciekaw jestem jak bedzie smakowal taki schabowy? :)))
              z tymi badaniami to troche bardziej skomplikowana sprawa. Sucha teoria nie
              wystarczy. Od niej jest tysiac wyjatkow, te na prawde ambitne robione sa przez
              ludzi siedzacych w zawodzie latammi, poslugujacymi sie czesto intuicja i
              doswiadczeniem. Uwierz mi ze do tego trzeba iec i talent i ogromna wiedze i
              praktyke. Uczelnia nie zapewni Ci talentu. Ogromna wiedze bedziesz mial jesli
              sie bedziesz uczyl a nie lawirowal i sciemnial. Niestety praktyki nasze szkoly
              nam nie zapewniaja nalezytej. Albo jest ona okrojona albo nie ma jej wcale.
              • losiu4 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 14:30
                ruda_szczurka napisała:

                > Nie problem dla tych, ktorzy wyniesli dostateczna do tego wiedze z uczelni.
                > Problem dla tych, ktorzy sie "przeslizgneli" lub nie zostali wystarczajaco
                > wyedukowani. Tak czy siak i dla jednych i dla drugich pisanie pracy niczego
                > nie zmieni. Ci wyksztalceni ja napisza samodzielnie i z polotem bo wiedze JUZ
                MAJA.
                >
                > Pozostali napisza byle jak lub kupia - i tak niczego wiecej sie nie naucza
                > podczas kupowania lub pisania "na odwal".

                widzisz... wszystkie przytaczane przez Ciebie do tej pory argumenty to nie
                dowody na brak potrzeby napisania pracy i przeprowadzenia egzaminu końcowego, a
                na to, by proces edukacji zaostrzyć.

                > Oczywiscie, ze tak. Robi sie plan badan i zaklada na zdrowy, chlopski rozum
                > co ci powinno z nich wyjsc. Pisze sie teorie i jednoczesnie przeprowadza
                > badania pod ta teorie. Jak cos ci w badaniach nie wychodzi to naciagasz je na
                > wlasna potrzebe. Widzisz w tym jakis sens? bo dla mnie to strata energii...

                widze sens pod warunkiem zaostrzenia rygorów :)

                > aha... patrz wyzej - wiedze do tego jak nagiac, nakombinowac sie coby mialo
                > sens. Nie nauczysz sie robic ambitnych badan w jednej pracy, tym bardziej
                > pracy pisanej na czas, oby jak najszybciej bo ci promotor na karku siedzi.
                > KOnczy sie

                nadal przytaczasz argumenty nie przeciw sensowi pisania pracy a przeciw
                tumiwisizmowi sprawdzających i piszacych pracę. To trzeba zmienić, nie mówić,
                że praca magisterska jest bez sensu. To jest podobne do nagminnego wynoszenia
                za komuny i nie tylko materiałów z zakładu pracy. Czy tacy pracownicy powinni
                byc karani? wg Twojej argumentacji nie, bo "wszyscy tak robią", i "przecież
                nikt się nie czepia, to nic złego, bo to niczyje" i "po co się przemęczać,
                pracować, przecież można wynieść".

                > tak, ze idziesz do kogos kto to robil, wnerwiony promotor robi to za ciebie
                > bo ma dosc idiotycznych pytan, robisz na odwal sie bazujac na braku czasu
                > promotora z nadzieja ze sie " nie przyczepi"...Koniec koncow na moim wydziale
                > pisanie pracy rowna sie redagowaniu tekstow i tworzeniu badan z nic nie
                > znaczacych temetow - im latwiejszy i bardziej oklepany tym wieksza sznasa, ze
                > sam zrobisz to dobrze lub podeprzesz sie badaniami juz gotowymi.

                to baaardzo niedobrze na Twoim wydziale się dzieje. I to system i układy trzeba
                rozbić, a nie potępiać sens pisania pracy i zdawania egzaminu.

                > co do wymogu pisania pracy zgadzam sie. w swiecie sie je pisze samodzielnie
                > bo tam uczelnie przygotowuja do tego. u nas nie. No dobra - przesadzilam z
                > uogolnieniem - nie wszystkie nasze uczelnie przygotowuja ;)

                ano zgadza się, nie wszystkie. A te, które na opisywany proceder pozwalają,
                powinny szybko zostać doprowadzone do normalnego stanu.

                > ciekaw jestem jak bedzie smakowal taki schabowy? :)))

                mój pierwszy nawet mi smakował :) z przepisu jak najbardziej :)

                > z tymi badaniami to troche bardziej skomplikowana sprawa. Sucha teoria nie
                > wystarczy. Od niej jest tysiac wyjatkow, te na prawde ambitne robione sa
                > przez ludzi siedzacych w zawodzie latammi, poslugujacymi sie czesto intuicja
                > i doswiadczeniem.

                właśnie po to jesteś na studiach, by i reguły i wyjątki od nich poznawać. I
                pomału swoje badania robić. Takie proste, bo czasu bys nie miała na
                studiowanie. Na skomplikowane rzeczy czas przyjdzie w normalnej pracy :)

                > Uwierz mi ze do tego trzeba iec i talent i ogromna wiedze i
                > praktyke. Uczelnia nie zapewni Ci talentu. Ogromna wiedze bedziesz mial jesli
                > sie bedziesz uczyl a nie lawirowal i sciemnial.

                oczywiście. Tylko że to nie jest argument przeciw pisaniu pracy mag :) Na
                studiach jesteś po to, by podstawy poznac. I to uczelnia ma Ci dać. Resztę masz
                poznawać na własną rekę :)

                Pozdrawiam

                Losiu
              • Gość: Dosia Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: 195.217.253.* 27.08.04, 14:41
                > Oczywiscie, ze tak. Robi sie plan badan i zaklada na zdrowy, chlopski rozum
                co
                > ci powinno z nich wyjsc. Pisze sie teorie i jednoczesnie przeprowadza badania
                > pod ta teorie. Jak cos ci w badaniach nie wychodzi to naciagasz je na wlasna
                > potrzebe. Widzisz w tym jakis sens? bo dla mnie to strata energii...

                Zakrztusilam sie jak to przeczytalam :)))

                Powiem tak, jezeli do wszelkiego rodzaju pracy TWORCZEJ podchodzisz w taki
                sposob to nie wroze przyszlosci... Ani w pracy zawodowej, ani naukowej (choc to
                ostatnie z definicji odrzucam).

                Wiesz, czasem trzeba troche pomyslec, wykoncypowac, zrobic cos po swojemu,
                sprawdzic, a nuz NIE WYJDZIE TAK SAMO jak komus innemu - jak wynika "na zdrowy
                rozum". Taki jest sens badan, sprawdzania hipotez, sens nauki w ogole. Wlasnie
                taki - jezeli tego nie rozumiesz to jestes po prostu glupia - nie pisz wiec
                farmazonow o tym, ze prace badawcze sa bez sensu, ze to strata energii, bo sie
                naciaga wyniki. Energie to stracili Ci, ktorzy probowali Cie czegos nauczyc.
                Jedno jest pewne - samodzielnosci myslenia nie nauczyli Cie na pewno.

                Piszac swoja prace magisterska chcialam udowodnic, ze jest tak i tak - czyli
                tak jak sie wszystkim wydawalo. Na zdrowy rozum bylo to logiczne i zreszta,
                jaki jest kon kazdy widzi. W trakcie pisania pracy okazalo sie... Ale to juz
                dluga historia :) Obronilam sie na 5. Jestem dumna bo napisalam cos NOWEGO. Nie
                tak cukierkowego jak wszyscy zakladali.

                Wiesz, cala nauka polega na nieustannym podwazaniu jednych teorii i
                udawadnianiu innych. Gdyby wszyscy naukowcy naciagali (ha ha ha!!!) wyniki
                swoich badan to w ogole idea uczenia sie i jakiegokolwiek postepu bylaby
                bledna - wszyscy by sie tylko namietnie cytowali i powtarzali te same badania
                by dojsc do tych samych wynikow. Wciaz myslelibysmy, ze ziemia jest centrum
                wszechswiata... Po prostu kazdy naukowiec naciagalby wyniki badan po to aby
                wyszlo tak jak Kopernikowi... Dokladnie tak, jak Ty robisz to teraz.

                Powiem jedno. Nie zaslugujesz na magistra.
                • ruda_szczurka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 15:22
                  Gość portalu: Dosia napisał(a):

                  > Powiem jedno. Nie zaslugujesz na magistra.

                  zdaje sobie z tego sprawe i wcale nie zaprzeczam. Ale i tak go bede miala - w
                  tym jest bezsens polskiej edukacji i o tym pisze. Nie nauczono mnie wielu
                  rzeczy, nie mam wystarczajacej wiedzy do przeprowadzania badan i dobra średnia
                  w indeksie. Czy to nie paranoja? I tylko dlatego tu twierdze, ze przy obecnym
                  systemie traktowanie prac magisterskich jako wyznacznika wiedzy jest
                  nieprozumieniem.
                  Co wiecej skonczylam kierunek, ktory ma w nazwie "badania rynkowe". Zajecia z
                  marketingu, psychologii rynku, ekonomii itp. Do tego oczywiscie tradycyjna
                  socjologia. Mozesz mi wytlumaczyc dlaczego moj promotor nie zgadza sie na temat
                  pracy traktujacy o zachowaniach konsumenckich w sklepach internetowych? byloby
                  to i cos nowego i cos co mnie interesuje. Ale nie. Musze pisac o patologii
                  rodzin alkoholikow lub o czym podobnym co mnie kompletnie nie interesuje i w co
                  nie mam ochoty sie zaglebiac bo nie po to szlam na ten kierunek! Gdybym chciala
                  zajmowac sie patologia i nastojami spolecznymi wystarczylaby mi gola
                  socjologia. Po co wiec uczylam sie tego wszystkiego skoro zmusza sie mnie do
                  pisania czegos z pokrewnej ale nie interesujacej mnie dziedziny?
                  Mialam pecha trafic na nowatroski kierunek, kompletnie niezorganizowany czego
                  nie spodziewalam sie po uniwersytecie.
                  Zaluje pieniedzy i czasu poswieconego na edukacje. Ale wlozylam w to zbyt wiele
                  pracy zeby nie zakonczyc tego "magazynierem". Nie nazaywaj mnie glupia, nazwij
                  tak system ktory mnie ksztalcil.
                  Co do badan i ich przeprowadzania - napisalam tylko jak to wyglada z punktu
                  widzenia wiekszosci, ktora konczy te studia razem ze mna. Dsokonale wiem na
                  czym polegaja ambitne badania (teorie mam wykuta ;) ) Czujemy sie jak dzieci we
                  mgle, bo nie wiemy jak to zrobic. Wszyscy jestesmy tacy glupi? myslisz ze
                  zidiocenie bylo jakims kryterium przyjmowania? A moze cos nie tak z trybem
                  nauczania? Wiekszosc odbebnia swoje prace jako i ja odbebnie bo temat mi
                  narzucony zwisa mi i powiewa a i z umiejetnosciami nie jest tak jak byc powinno
                  po skonczeniu studiow.
                  • Gość: Dosia Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: 195.217.253.* 27.08.04, 16:33
                    Nareszcie madrze gadasz :)

                    Przepraszam za swoj napastliwy ton w poprzednim poscie.

                    Oczywiscie, ze to nie Twoja wina, ze nasza edukacja szwankuje - u mnie tez bylo
                    cienko pod tym wzgledem, byli rozni profesorowie, rozny poziom zajec. I tez
                    uwazam swoje studia za czas tak naprawde stracony. Ale tym bardziej moze warto
                    sie starac?

                    Piszesz, ze Twoj promotor nie zgodzil sie na Twoj temat. Po pierwsze, nie ma do
                    tego prawa, po drugie, mozesz zmienic promotora, po trzecie, mozesz napisac
                    prace sama. Zrob cos co Cie interesuje, a zrobisz to dobrze - taka magisterka
                    jest powodem do dumy. W zalozeniu kazda powinna tak wygladac...
                    • ruda_szczurka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 19:11
                      Dosienko, łatwo powiedziec - trudniej wykonać. Moj promotor jest na mojej
                      uczelni bogiem... Swoj temat usilowalam przeforsowac na 4 roku, kiedy to
                      zaczelam u niego seminarium. Zgodzil sie wstepnie. Po zebraniu materialow i
                      opracowaniu szkicu, zrobieniu calego projektu pracy zmienil zdanie. Ba, zmienil
                      tez zdanie co do tematow innych osob w mojej grupie choc tamte rowniez
                      zaakceptowal. Czy nie trafilby Cie szlag? Ja mam dosc i moze stad moje
                      nastawienie do calosci prac magisterskich.
          • magic00 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 21:54
            > na studiach humanistycznych tez bywaja czesci badawcze - psychologia,
            > socjologia itp. Robisz badania na malej grupie ludzi i wkladasz to w tekst.
            > Tylko wiesz co? czesto gesto polskie uczelnie nie w pelni cie do tego
            > przygotowuja... Ja np mialam bardzo wiele przedmiotow o historii mojego
            > kierunku a robienia badan uczono mnie przez 1 semstr - pomijajac juz fakt, ze
            > powinien to byc przedmiot kierunkowy trwajacy przez kilka semstrow to na
            > dodatek nie powinni uczyc teorii a praktyki. Co z tego, ze nauczono mnie
            > wszelkich teoretycznych zasad przeprowadzania badan jak nie nauczono ich
            > stosowac w praktyce??? To tak jakby w "samochodowce" uczono teorii naprawy
            > gaźnika nie dajac chlopakom go ani razu do reki w celu rozkrecenia i
            > skrecenia... Tak jakby w "gastronomiku" uczyc historii pieprzu i soli a nie
            > pokazano jak tych przypraw uzywac.
            >
            Jasne, osoba, której zlecisz pisanie t w o j e j pracy jest świetnym praktykiem.
            Rozumiem zalażalenia co do systemu nauczania, ale nadal uważam ich za środki
            łagodzące okoliczności kupienia pracy.
      • Gość: anet Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 08:20
        Dzięki. Myślę,że większość krzywi się i boczy, ale tak naprawdę to ciekawe ile
        osob z tych krzyczących napiało samemu całą pracę?
        • losiu4 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 08:22
          Gość portalu: anet napisał(a):

          > Dzięki. Myślę,że większość krzywi się i boczy, ale tak naprawdę to ciekawe
          > ile osob z tych krzyczących napiało samemu całą pracę?

          pewnie dość sporo :)

          Pozdrawiam

          Losiu
          • Gość: anet Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 08:30
            Hej. Wiesz umnie w pracy rok temu przyszedł chlopak dopiero co po obronie.
            Studiowal w Toruniu Ekonomię, super stopnie , jeden z lepszych na roku. I wiesz
            pracował pół roku- szefowa zwolniła go :( . Za durzo myślał i chcial poprawiać
            tak jak w szkole go uczyli. A [praktyka to zupełnie coś innego.
            • losiu4 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 08:48
              Gość portalu: anet napisał(a):

              > Hej.

              witaj :)


              > Wiesz umnie w pracy rok temu przyszedł chlopak dopiero co po obronie.
              > Studiowal w Toruniu Ekonomię, super stopnie , jeden z lepszych na roku. I
              > wiesz pracował pół roku- szefowa zwolniła go :( . Za durzo myślał i chcial
              > poprawiać
              > tak jak w szkole go uczyli. A [praktyka to zupełnie coś innego.

              ano zgadza sie :) różnie bywa. Głową naładowana teorią niekoniecznie mądre
              rzeczy wymyśli. Ale i tak bym Ci radził, byś trochę wysiłku włożyła i sama
              pracę napisała :) to naprawdę nic trudnego

              Pozdrawiam

              Losiu
              • ruda_szczurka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 11:00
                losiu4 napisał:
                Ale i tak bym Ci radził, byś trochę wysiłku włożyła i sama
                > pracę napisała :) to naprawdę nic trudnego

                łosiu zgadzam sie, ze to nic trudnego. Kazdy czlowiek o przecietnym IQ da rade.
                Ale po co? Nie po to konczy sie studia zeby na koniec byc ocenianym z
                umiejetności pisania!
                Wybacz ale dla mnie napisanie pracy magisterskiej to zwyczajna strata czasu a
                sam proces tworzenia tego "dziela" nic nie wnoszacym kopaniem po cudzych
                dzielach, ktore juz i tak trzeba bylo przeczytac, zrozumiec, zapamietac i zdac
                z tej wiedzy szereg egzaminow.
                • losiu4 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 13:30
                  ruda_szczurka napisała:

                  > łosiu zgadzam sie, ze to nic trudnego. Kazdy czlowiek o przecietnym IQ da
                  > rade. Ale po co? Nie po to konczy sie studia zeby na koniec byc ocenianym z
                  > umiejetności pisania!

                  w miarę przyzwoita praca powinna mieć coś nowego. Coś, co broniący jej wniósł
                  od siebie. Jeśli tak nie jest, to niedobrze, że promotor i recenzent taką
                  przepuścili. I trochę się mylisz: broniący się jest _między innymi_ oceniany z
                  umiejętności pisania :) oczywiscie także z nakładu pracy i wniosków :)

                  > Wybacz ale dla mnie napisanie pracy magisterskiej to zwyczajna strata czasu a
                  > sam proces tworzenia tego "dziela" nic nie wnoszacym kopaniem po cudzych
                  > dzielach, ktore juz i tak trzeba bylo przeczytac, zrozumiec, zapamietac i
                  > zdac z tej wiedzy szereg egzaminow.

                  trochę mnie zmartwiłaś ale i potwierdziłas moje podejrzenia: studia na
                  niektórych uczelniach na kierunkach humanistycznych nie są wiele warte...
                  zresztą na technicznych też. A szkoda, bo mogłoby być inaczej. Naprawde, przy
                  odrobinie dobrej woli możnaby i z pisania pracy, i z wieńczącego dzieło
                  egzaminu dyplomowego zrobić coś znaczącego.

                  Pozdrawiam

                  Losiu


            • magic00 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 22:19
              Gość portalu: anet napisał(a):

              > Hej. Wiesz umnie w pracy rok temu przyszedł chlopak dopiero co po obronie.
              > Studiowal w Toruniu Ekonomię, super stopnie , jeden z lepszych na roku. I
              wiesz
              >
              > pracował pół roku- szefowa zwolniła go :( . Za durzo myślał i chcial
              poprawiać
              > tak jak w szkole go uczyli. A [praktyka to zupełnie coś innego.

              Z niektórych firm też cie mogą zwolnić jak jesteś zbyt jakaś tam.
              Jakiej to cennej praktyki nabędziesz przez kupienie pracy?
        • magic00 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 22:14
          Gość portalu: anet napisał(a):

          > Dzięki. Myślę,że większość krzywi się i boczy, ale tak naprawdę to ciekawe
          ile
          > osob z tych krzyczących napiało samemu całą pracę?

          Napisałam pracę sama. Nie wziełam pierwszego lepszego tematu jaki mi zadała
          promotorka. Rzeźbiłam dotąd aż obie strony uznały temat za odpowieni. Rozumiem,
          że nie wszędzie może tak się da. Znając swoje lenistwo nie wziełabym tematu,
          który mam w doopie, bo by mi się nie chciało o nim pisać. A nawet jakby mi
          wciśnięto temat i nie było by innych opcji, to bym zmieniła promotora, a gdyby
          nie było takiej opcji to i tak bym nie kupiła.
      • moboj Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 13:55
        Ruda szczurka, to gdzies Ty do szkoły chodziła?
        moja praca magisterska była od pierwszej do ostatniej strony moja własna, po to
        studiowałam przez pięć lat, żeby samodzielnie taką pracę napisać. na moim
        wydziale doceniana była samodzielność, a nie bezmyślne kopiowanie.
      • Gość: Dosia Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: 195.217.253.* 27.08.04, 14:18
        Widac ruda-szczurko, ze nie masz pojecia czym jest praca magisterska. To jest
        praca, w ktorej w CZESCI TEORETYCZNEJ jest miejsce na przytaczanie mysli
        innych, natomiast pozostale czesci to stawianie tezy i jej UDAWADNIANIE - przy
        pomocy narzedzi i wiedzy zdobytej w ciagu lat nauki! Praca magisterska to nie
        przepisywanie, a TWORZENIE. To praca zupelnie samodzielna, cos trzeba wymyslic,
        pomyslec, udowodnic, sprawdzic. Jezeli w pracy magisterskiej zawrzesz tylko
        czyjes mysli, to to w dalszym ciagu pozostanie tylko czesc teoretyczna pracy i
        dostaniesz dwoje na obronie.
      • Gość: sol_bianca Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 19:08
        > czy napiszesz sama czy kupisz to efekt koncowy bedzie taki sam. W pracach
        > licencjackich i magisterskich z zalozenia nie piszesz nic od siebie (bo jeszcze
        >
        > z punktu widzenia wladz szkolnych) jestes za glupia. Bezsensownie wiec
        > przepisujesz zlote mysli bardzo madrych uczonych i caly twoj wklad to
        > poukladanie ich w spojna, w miare sensowna calosc.

        Może na twoim wydziale... Wyobraź sobie, że w formularzu oceny (wypisywanym po
        obronie) jest punkt, w którym promotor ma uzasadnić, że praca jest odkrywcza i
        wnosi coś nowego, wartościowego z naukowego punktu widzenia. I to jest głowna
        cecha pracy naukowej! A to, że nie wszyscy się do tego stosują, to tylko źle
        śwadczy o nich (i studencie, i promotorze).
    • triss_merigold6 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 26.08.04, 22:52
      PO dwóch własnych magisterkach napisanych i obronionych z nagrodą dziekańską
      napiszę tylko jedno: jeśli jesteś za głupia żeby samodzielnie napisać coś tak
      banalnego to szkoda było czasu i pieniędzy na Twoje studia.
      • Gość: nawiedzona_baba Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.acn.waw.pl 27.08.04, 00:41
        > jeśli jesteś za głupia żeby samodzielnie napisać coś tak
        > banalnego to szkoda było czasu i pieniędzy na Twoje studia

        "studia" :DDD
        panna chce pracę licencjacką

        a do triss - "po dwóch własnych magisterkach ...coś tak banalnego" - brawo,
        wreszcie "szary tłum" wie co Pani sobą reprezentuje :P
        • e-kulka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 00:55
          Czy Ty, "nawiedzona_babo" wiesz wogóle o czym dyskutujesz? A poza tym Twoja
          uszczypliwość po adresem "triss" jest nie na miejscu. Swoją wypowiedzią
          wystawiasz sama sobie negatywną cenzurkę.

          Pozdrowienia
          • Gość: nawiedzona_baba Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.acn.waw.pl 27.08.04, 01:02
            jaka "uszczypliwość" ?
            przecież triss sama napisała, że praca magisterska to banał
            • e-kulka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 01:18
              Nie przekręcaj czyichś wypowiedzi. A jeśli nie rozumiesz ich sensu - to nie
              zabieraj głosu.
              • Gość: nawiedzona_baba ja przekręcam? IP: *.acn.waw.pl 27.08.04, 01:24
                > PO dwóch własnych magisterkach napisanych i obronionych z nagrodą dziekańską
                > napiszę tylko jedno: jeśli jesteś za głupia żeby samodzielnie napisać coś tak
                > banalnego...

                przecież to słowa triss
                a może sens jest "między wierszami"?
                • Gość: nawiedzona_baba Re: ja przekręcam? IP: *.acn.waw.pl 27.08.04, 01:27
                  żeby nie było, że przekręcam
                  dalej triss pisze "coś tak banalnego to szkoda było czasu i pieniędzy na Twoje
                  studia.
            • magic00 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 22:26
              Gość portalu: nawiedzona_baba napisał(a):

              > jaka "uszczypliwość" ?
              > przecież triss sama napisała, że praca magisterska to banał

              Ale triss nie napisała, że jest to tak banalne, że warto sobie tym zawracać
              głowy i nawoływała do powszechnego kupowania prac.
      • bez_loginu4 merigoldzik w swietnej formie :P 27.08.04, 13:36
        a te wredne ludzie nie rozumjom, ze wieczna pani magister musi sie przeciez
        gdzies pochwalic swoim zyciowym sukcesem
      • Gość: niezalogowana Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.arkonskie.v.pl 27.08.04, 22:32
        Jesli nawet merigoldzie sie udalo, to rzeczywiscie musialo byc banalne.

        Do autorki watku: nie lam sie dziewczyno i nie wydawaj bez sensu kasy - jak
        widzisz nie swieci garnki lepia i nawet malo inteligentna istota jest w stanie
        wyprodukowac taka prace (a nawet dwie ;) )
    • losiu4 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 07:07
      Gość portalu: anet napisał(a):

      > W tym roku będę musiała napisać pracę licencjacką z rachunkowości.

      to napisz. To naprawdę nic trudnego. Jeśli masz zgromadzone materiały zajmie Ci
      to najwyzej tydzień niezbyt wyteżonej pracy.


      > Mam problem u mnie w rodzinie nikt nie skończył nawet szkoły średniej i nie
      > mam nikogo kto mógłby mi pomóc.

      przecież to Ty piszesz, nie rodzina. Poza tym chyba istnieje jakiś opiekun czy
      inny promotor (nie wiem jak się taki człowiek nazywa, bo nie robiłem
      licencjatu). Po kilku latach nauki coś tam w głowie na pewno pozostało, reszta
      to umiejętna kompilacja treści kilku ksiażek (najlepiej autorów lubianych przez
      promotora).

      > Czy ktoś kupił gotową prcę? Czy ktoś ją obronił?

      nie i nie z powodu takiego, ze licencjatu nie broniłem :) ale sądząc po wysypie
      ofert w internecie ludzie niestety kupują. Szczególnie wiele prac jest właśnie
      z ekonomii/zarzadzania i pokrewnych, bo pisanie takich prac jest lekkie łatwe i
      przyjemne.

      Pozdrawiam

      Losiu
      • Gość: anet Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 08:39
        Myślałam nad tym naprawdę poważnie. Problem jest w czasie. W październiku
        dopiero coś nam bliższego powiedzą. Wiemy,że zajęcia znowu będą do lipca potem
        obrona. Tylko ja i tak do tej pory zarywałam noce, ponieważ pracuję jestem
        żoną, matką. Moja córka zaczyna teraz zerówkę- a tam trzeba będzie jeszcze
        więcej czasu poświęcić dziecku. Mąż jest kochany, ale dlugo pracuje, czasami
        corka widukje go tylko rano. Co druga sobota/niedziela szkoła. Więc w nastepną
        jest wiele prac domowych itp. a dziecko chce więcej czasu spędzać z nami.
        Chodzi do babć, ale coraz mniej się jej chce.
        A tak wogóle to najpierw chodziłam do ZSZ chemicznej zdalam egzamin i jestem
        laborantką. Jak urodziłam corkę poszlam do ekonomika wieczorowo- byly egzaminy
        ustne- zdałam.A teraz to będzie już 6-ty rok z rzędu jak w weekendy siędzę w
        szkole i naprawdę jestem zmęczona.
        • losiu4 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 09:06
          Gość portalu: anet napisał(a):

          > Myślałam nad tym naprawdę poważnie. Problem jest w czasie. W październiku
          > dopiero coś nam bliższego powiedzą.

          Jesli chodzi o szukanie tematów - przejrzyj Internet (np. w goglach albo
          onecie wpisz "prace licencjackie" albo cos podobnego). Wyświetli sie mnóstwo
          stron z tematami. Przbierać, wybierać, lekko zmodyfikować, zebrać literaturę i
          pisać :) wartałoby już teraz jakiegoś promotora sobie upatrzec, podejść do
          niego z Twoimi propozycjami termatów, zapytać, porozmawiać. On cos doradzi, da
          namiary na literaturę. Poetm bibloteka/księgarnie, kilka dni czytania, kilka
          dni pisania i praca gotowa :) urlop możesz wziąć (no chyba ze już
          wykorzystałaś).

          > Wiemy,że zajęcia znowu będą do lipca potem
          > obrona. Tylko ja i tak do tej pory zarywałam noce, ponieważ pracuję jestem
          > żoną, matką.

          weekendy zostają, urlopy są :) naprawdę wiele osób ma podobnie jak Ty: praca,
          rodzina, nauka... U mnie w zakładzie robi takco najmniej kilka kobiet. Czasem
          przychodzą o pomoc. Ale nie chodzi im o napisanie jakiegoś gotowca, ale o
          wyjaśnienie pewnych zawiłości (głównie z matematyki).

          > Chodzi do babć, ale coraz mniej się jej chce.
          > A tak wogóle to najpierw chodziłam do ZSZ chemicznej zdalam egzamin i jestem
          > laborantką. Jak urodziłam corkę poszlam do ekonomika wieczorowo- byly
          > egzaminy ustne- zdałam.A teraz to będzie już 6-ty rok z rzędu jak w weekendy
          > siędzę w szkole i naprawdę jestem zmęczona.

          kawał czasu, faktycznie. Ale uwierz, napisanie pracy nie jest aż tak
          zajmujące :)

          Pozdrawiam i powodzenia na egzaminach zyczę :)

          Losiu
          • Gość: anet Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 09:26
            Nie będę jeszcze dziękować, ale fajnie że odpowiedziałaś. Czy do napisania
            takiej pracy dostaje się jakiś plan albo coś podobnego? A na waszych uczelniach
            jak było?
            • losiu4 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 10:01
              Gość portalu: anet napisał(a):

              > Nie będę jeszcze dziękować, ale fajnie że odpowiedziałaś. Czy do napisania
              > takiej pracy dostaje się jakiś plan albo coś podobnego?

              u znajomych zakres pomocy promotora zależał od jego osobowosci. Pewnie dlatego
              jedni od chętnych nie mogli sie opędzić, inni darmo wypatrywali magistrantów :)
              A plan? Różnie ponoć bywało. Bez niego można się obejść :) Ogólnie rzecz biorąc
              znajomi pracę magisterską pisząc dostawali szkic tego, co promotor by chciał
              widzieć... no i standardowa struktura: część teoretyczna, zazwyczaj ściagnieta
              z różnej literatury i skompilowana po swojemu (nie zapomnij o bibliografii na
              końcu i zaznaczeniu co skąd było - uczelnie zaczynają krzywo patrzec na próby
              plagiatu) i część praktyczna: trzeba było na podstawie teorii zrobić "coś
              nowego" :) i Oczywiście dobry wstep i zakończenie, bo często gęsto jest tak, ze
              na te części recenzent głównie zwraca uwagę ;)

              > A na waszych uczelniach
              > jak było?

              ja tam licencjatu - jak już pisałem - nie robiłem :) ale z opowieści znajomych
              można wniosek wysnuć, że dobry promotor wiele znaczy. Pomoże, doradzi, na
              literature da namiar, pracę przeglądnie i sugestie jakieś da... Popytaj
              znajomych, którzy Twoją uczelnię kończyli :)

              Pozdrawiam

              Losiu
        • magic00 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 22:53
          Gość portalu: anet napisał(a):

          > Myślałam nad tym naprawdę poważnie. Problem jest w czasie.

          Zabierz się do tego uczciwie, szybko nabierzesz rozpędu. Będą chwile, że
          pomyślisz, że się zawiesiłaś kompletnie i nie napiszesz ani słowa więcej, ale
          to przechodzi i pisze się dalej.
          Być może nie raz przyjdzie ci pisać różne dziwne rzeczy, w których nie widzisz
          sensu (w obecnej mojej pracy zawodowej to nagminne), ale i wprawa w tym i
          szybkość ci się przyda. Przebrniesz przez to raz, drugi raz zrobisz to
          zdecydowanie szybciej.
          Zapewniam, że pisząc swoja mgrkę nie miałam super warunków do nauki, a
          zapewnianie sobie opieki do dziecka w czasie pisania wymagało wielu kompromisów
          i zaciagnięcia zobowiązań. Do tego musiałam siedzieć godzinami w bibliotece, bo
          główne źródło było niedostępne w innej formie.
          Każdy, kto ma za dużo na głowie (nauka i rodzina), może się podłamać, zacząć
          myśleć o łatwiźnie, ale cholera, nie złam się do końca i nie wdawaj się w to
          kurestwo pt. kupowanie pracy. Męki twórcze przeminą i w końcu się obronisz i
          powiesz sobie, mimo przeszkód zrobiam to sama. Ta satysfakcja potowarzyszy ci
          długo i zostanie z tobą, choćby to nie było żadne odkrycie. Kupisz - dziadostwo
          i oszutwo pozostanie z tobą.
          Życzę przypływu weny.
      • panidanka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 12:49
        losiu4 napisał:

        >
        > to napisz. To naprawdę nic trudnego. Jeśli masz zgromadzone materiały zajmie
        Ci
        >
        > to najwyzej tydzień niezbyt wyteżonej pracy.
        >
        >


        tylko tydzień NIEwytężonej pracy?
        musi być bardzo skomplikowany rachunek aby...itd
        jak te z tepsy czy zusu
    • panidanka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 12:47
      Gość portalu: anet napisał(a):

      > W tym roku będę musiała napisać pracę licencjacką z rachunkowości. Mam
      > problem u mnie w rodzinie nikt nie skończył nawet szkoły średniej i nie mam
      > nikogo kto mógłby mi pomóc. Nie chodzi mi o te wszystkie strony gdzie
      > kupujesz może nawet złożoną wcześniej pracę. Potrzebuje jakiś gotowy temat.
      > Czy ktoś kupił gotową prcę? Czy ktoś ją obronił?

      to licencjat się kupuje?
      jak w sklepie?
      a tu robisz za marketing z licencjatem?

      ZGROZA
    • Gość: Hanka Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.04, 13:42
      dziewczyno, poradzisz sobie!!!
      przeciesz będziesz miała promotora, on jest od tego, żeby Ci pomóc wybrać
      temat, dać wskazówki, powiedzieć czy jest dodrze czy źle itd.
      nie kupuj pracy!!! kiedy ją napiszesz sama (i powtarzam dasz sobie radę)
      bedziesz z siebie dumna
      • Gość: anet Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 14:33
        :) Wiesz smutne jest to, że żucasz jakiś temat a ludzie mogliby cię odrazu
        rozszrpać! :(
        Super katolicy rozumiesz.
        Każdy może mieć swoje zdanie, rozumiem. Ale po co komuś wymyślać?
        Wydajesz się być sympatyczną osobą i pewnie bardzo inteligentną.
        dzięki za wsparcie.
        • losiu4 Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 14:57
          nie jest źle :) większosć ludzi radzi Ci po prostu, byś jednak tej pracy nie
          kupowała, ale sama ją napisała :)

          Pozdrawiam

          Losiu
          • Gość: anet Uśmiechnijcie się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 15:12
            :)
    • Gość: pomocna dłoń znam kogoś kto pisze prace na zamówienie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.08.04, 15:26
      jesteś zainteresowana? podaj maila, skontaktuję cię
      • Gość: anet Re: znam kogoś kto pisze prace na zamówienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 17:45

        W-wa, lub okolice? aneta.kuc@autograf.pl
      • magic00 Re: znam kogoś kto pisze prace na zamówienie 27.08.04, 22:57
        Gość portalu: pomocna dłoń napisał(a):

        > jesteś zainteresowana? podaj maila, skontaktuję cię

        Do kicia z tobą.
    • oldbay Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? 27.08.04, 16:49
      do roboty się zabieraj i napisz sama.

      -
      oldbay
    • Gość: Richelieu* takie rzeczy to na forum studia IP: 217.98.107.* 27.08.04, 16:58
      a tam cię już tak zleję pomyjami leniu, oszuście itd
      rodzice nie mogą mi pomóc, buu, idź się rozbecz. Myślisz, leniu, że wszyscy
      studiujący i to na zaledwie licencjackim poziomie mają rodziców profesorów?
      Pracują nad habilitacją mając rodziców po zawodówce, bo są dorośli. A ty
      dziecino, do wspomnianego tu przedszkola, jeśli do teraz rodziców potrzebujesz

      zdają egzaminy lic z kupionych prac gdy opiekun jest takim samym głąbem jak
      student. Jednak nie ciesz się leniu, sukcesywnie jest wprowadzany system
      kontroli praw autorskich więc za wykrycie jest cofnięcie tytułu. Idź se lepiej
      do lipnej podyplomówki, bo na studia, nawet najłatwoiejsze jesteś za
      niedouczona, i za bezksowata

      o, to se powiedziałam, hehe
      • Gość: Richelieu* Re: takie rzeczy to na forum studia IP: 217.98.107.* 27.08.04, 17:11
        coś mi się wydaje, że przegapiłam to zabawne obrzucanie się piaskiem, szkoda,
        bo też mam łopatkę

        co do całego wątku
        1. magister to nie naukowiec
        2. napisanie pracy mgr to faktycznie banał, zwłaszcza na kierunkach modnych
        3. lenistwo, a o lenistwie już było
        • Gość: kinia Re: takie rzeczy to na forum studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 17:43
          Czego się jej uczepiłaś. I czego ludzi wyzywasz?
          Nie chcesz to nie czytaj?
          A mądrości takie zachowaj dla siebie.:)))))))))
          Ale jej przygadałam.
          Trzymaj się. U mnie ludzie kupywali, zaliczali i to całkiem dobrze. Uczelnia
          jest znana, a promotorzy przymykają oczy. Wszędzie tak jest. Jak posmarujesz to
          przejdzie.
          • Gość: aga Re: takie rzeczy to na forum studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 20:05
            ja od pazdziernika zaczne ostatni rok prawa.Bede robic 2 semestry w jeden, bo w
            marcu wyjezdzam z kraju, do tego pracuje (studiuje dziennie), praca od 8 do 16,
            bede musiala zrobic sobie indywidualny tok nauczania(na sesjach indywidualnych
            lece juz od 2 lat), zagadac z pracodawca, zebym mogla nie przychodzic w
            godzinach, w ktorych mam studia.Do tego wyklady , ktore zwykle zaczynaja sie
            okolo 16.Chcialam kupic, owszem, bo myslalam, ze nie dam rady.ale chyba
            napisze.Bardzo tego chce.
          • magic00 Re: takie rzeczy to na forum studia 27.08.04, 23:00
            Gość portalu: kinia napisał(a):

            > Czego się jej uczepiłaś. I czego ludzi wyzywasz?
            > Nie chcesz to nie czytaj?
            > A mądrości takie zachowaj dla siebie.:)))))))))
            > Ale jej przygadałam.
            > Trzymaj się. U mnie ludzie kupywali, zaliczali i to całkiem dobrze. Uczelnia
            > jest znana, a promotorzy przymykają oczy. Wszędzie tak jest. Jak posmarujesz
            to
            >
            > przejdzie.

            A u mnie nawet kwiatków nie brali.. Zdaje się, że wszędzie to zbytnie
            uogólnienie.
        • losiu4 Re: takie rzeczy to na forum studia 27.08.04, 21:17
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

          > co do całego wątku
          > 1. magister to nie naukowiec

          spokojnie może nim być... i bywa :) ba, nawet nie tylko magister :)

          > 2. napisanie pracy mgr to faktycznie banał, zwłaszcza na kierunkach modnych

          ano zgadza sie, co i po ofercie po internecie widać

          > 3. lenistwo, a o lenistwie już było

          taka już natura ludzka :) jak ktoś nie musi, to nie zrobi :) prócz oczywiście
          chwalebnych wyjątków :)

          Pozdrawiam

          Losiu
      • triss_merigold6 Re: takie rzeczy to na forum studia 27.08.04, 22:50
        He, he, na UMCS już wprowadzono obowiązek oddawania prac magisterskich w na
        dyskietkach i wdrożono program komputerowy umożliwiający sprawdzenie w jakim
        stopniu praca składa się z przepisanych na żywca fragmentów tekstu. Podobno
        dość skutecznie działa.
        Jak jest dobry promotor to wychwyci, że praca nie była pisana samodzielnie (ale
        do tego trzeba mieć 10 magistrantów a nie 50).
        • kohomologia Re: takie rzeczy to na forum studia 28.08.04, 18:23
          Prace magisterska wlasnie koncze. Praca jest w calosci samodzielna i badawcza.
          Glowna trudnosc przy pisaniu stanowi proba wyjasnienia zaobserwowanych zjawisk
          i zaproponowania jakiegos modelu. Robiac pomiary do pracy spedzilam rok w
          laboratorium.
          Nigdy nie narzekalam na brak kontaktow mistrz-uczen. Zawsze kiedy mialam jakis
          problem, promotor staral sie znalezc choc chwile czasu (w ostatecznosci
          zaproponowac inny termin). Przez ostatnie dwa lata wiele godzin poswiecilismy
          tworczym dyskusjom. Ale moj promotor ma dwie magistrantki a nie 20 albo
          50...
          A co do cytowania w naukach scislych. Czlowiek przebija sie przez setki prac,
          po to by poszukac czy inni ludzie widzieli podobne rzeczy (czesto okazuje sie,
          ze widzieli, ale nie umieli zinterpretowac). Poza tym, jesli podaje sie
          parametry (np. uzywane do obliczen), to trzeba wiedziec kto i w jaki sposob je
          uzyskal.
    • Gość: Ida Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 28.08.04, 22:48
      Kup!Daj zarobić bezrobotnym polonistkom:)))Pozdrawiam.Frajeka,która sama
      pisała..Ida
      • Gość: koko Re: Praca licencjacka. pomóżcie. Kupić czy nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 18:02
        Właśnie się męczę ze swoją. Mam tydzien i nie wiem czy mi sie uda.
        Czasem wydaje mi sie ze powinnambyla poprostu to komus zlecic.
        TYmbardziej ze polski to nie moj ojczysty jezyk....
        mordega, bo nawet nie mam pojecia do konca jak taka praca powinna wygladac....
        no i tez za bardzo nie mam kogos kto by mi dal jakies wskazowki co do
        konstrukcji.
        Promotora interesuje tylko gotowe...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka