kobieta_z_saturnem
04.10.14, 23:51
Na kanwie wątku dotyczącego uciążliwości opieki nad chorymi starymi rodzicami i prymatu rzekomo najbliższej rodziny (męża i dzieci) nad dalszą (rodzice)
forum.gazeta.pl/forum/w,16,153399498,153399498,najblizsza_rodzina_ponad_wszystko_.html?wv.x=1
chciałam poddać pod rozwagę inną sytuację. Otóż co wtedy, gdy poważna choroba dotyka tej najbliższej rodziny, czyli męża w młodym lub średnim wieku. Warianty tej choroby mogą być różne, np. choroba psychiczna, która zaczęła się dopiero w czasie trwania małżeństwa, wypadek powodujący kalectwo itd. Nie musi to być choroba skutkująca przykuciem do łóżka (choć i takie sytuacje należy rozważyć), ale wystarczy choroba, która utrudnia żonie życie; dzieciom również obniża jakość życia. Przykładowo choroba psychiczna może się wiązać z awanturami domowymi i agresją lub z zaniedbywaniem pracy zarobkowej (w przypadku depresji), a wysokość renty jest w Polsce poniżej kosztów utrzymania. Inny przykład – przewlekła choroba somatyczna powoduje na tyle złe samopoczucie, że mąż w ogóle nie wykazuje aktywności seksualnej lub też kalectwo fizyczne mu ją uniemożliwia.
Załóżmy, że leczenie nie przynosi efektów, a rokowania są niepomyślne. Co ma zrobić żona takiego męża? Ma zostać jego darmową pielęgniarką, która dla niego poświęci swoje marzenia o szczęśliwej rodzinie, ma go utrzymywać, ma żyć w celibacie przez kolejne kilkadziesiąt lat czy ma się z nim rozwieść?
Przedstawiony problem mnie wprawdzie nie dotyczy, aczkolwiek w mojej dalszej rodzinie takie dylematy były.