Dodaj do ulubionych

żona chorego męża

04.10.14, 23:51
Na kanwie wątku dotyczącego uciążliwości opieki nad chorymi starymi rodzicami i prymatu rzekomo najbliższej rodziny (męża i dzieci) nad dalszą (rodzice)

forum.gazeta.pl/forum/w,16,153399498,153399498,najblizsza_rodzina_ponad_wszystko_.html?wv.x=1

chciałam poddać pod rozwagę inną sytuację. Otóż co wtedy, gdy poważna choroba dotyka tej najbliższej rodziny, czyli męża w młodym lub średnim wieku. Warianty tej choroby mogą być różne, np. choroba psychiczna, która zaczęła się dopiero w czasie trwania małżeństwa, wypadek powodujący kalectwo itd. Nie musi to być choroba skutkująca przykuciem do łóżka (choć i takie sytuacje należy rozważyć), ale wystarczy choroba, która utrudnia żonie życie; dzieciom również obniża jakość życia. Przykładowo choroba psychiczna może się wiązać z awanturami domowymi i agresją lub z zaniedbywaniem pracy zarobkowej (w przypadku depresji), a wysokość renty jest w Polsce poniżej kosztów utrzymania. Inny przykład – przewlekła choroba somatyczna powoduje na tyle złe samopoczucie, że mąż w ogóle nie wykazuje aktywności seksualnej lub też kalectwo fizyczne mu ją uniemożliwia.

Załóżmy, że leczenie nie przynosi efektów, a rokowania są niepomyślne. Co ma zrobić żona takiego męża? Ma zostać jego darmową pielęgniarką, która dla niego poświęci swoje marzenia o szczęśliwej rodzinie, ma go utrzymywać, ma żyć w celibacie przez kolejne kilkadziesiąt lat czy ma się z nim rozwieść?

Przedstawiony problem mnie wprawdzie nie dotyczy, aczkolwiek w mojej dalszej rodzinie takie dylematy były.
Obserwuj wątek
    • berta-death Re: żona chorego męża 05.10.14, 00:00
      Wszystko zależy jakie więzi łączą tych ludzi i co tak naprawdę było motywem wiązania się. Najczęściej kończy się to rozwodem. Chyba, że wypadkowa wszystkich za i przeciw wykaże, że bardziej opłacalne jest tkwienie w takim związku. W końcu kobiety nie zostawiają nawet alkoholików, agresorów i meneli w jednym.
      • altz Re: żona chorego męża 05.10.14, 21:31
        berta-death napisała:
        > W końcu kobiety nie zostawiają nawet alkoholików, agresorów i meneli w jednym.

        Różnie z tym bywa, to są często bardzo zagmatwane sprawy.
        Całkiem niedawno, jakieś dwa lata temu, był wpis żony alkoholika nie mieszkającej z nim, a mieszkającej z dzieckiem.
        Co się działo z dzieckiem, to bardzo skomplikowana sprawa, dziecko zaakceptowało takiego umierającego z własnej winy ojca. Żona za to myślała całkiem racjonalnie, nie mogła się doczekać, aż on umrze i rozwiążą się jej problemy, również finansowe.
    • soulshuntr Re: żona chorego męża 05.10.14, 00:04
      Jesli sie tak dobrze zastanowic, okazuje sie, ze te nasze wszystkie dylematy sa gowno warte w porownaniu z potega wszechswiata. W tym konkretnym przypadku, moze ta zona zostala stworzona wasnie po to, zeby ten czlowiek mogl nadal zyc? Co wtedy, co zrobi w takim przypadku?
    • stephanie.plum Re: żona chorego męża 05.10.14, 00:35
      zależy, co żona ślubowała na nomen omen - ślubie.

      jeżeli - "w bogactwie i beztrosce, dopóki będzie mi się to opłacało", to, cóż, zostanie darmową pielęgniarką w celibacie byłoby frajerstwem nie z tej ziemi.

      jeśli zaś " w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i złej doli, aż do śmierci", to opieka nad mężem nie degraduje jej z pozycji żony do roli darmowej pielęgniarki. w tej konkretnej sytuacji dla małżeństwa nie ma innej drogi, dla wierności i miłości nie ma innej drogi.
      gdyby mąż stał się agresywny dla niej i dla dzieci, jedynym rozsądnym wyjściem jest separacja, w imię ochrony słabszych i wrażliwszych.

      motto: "nie bój się nieudanego życia".
      przez taki strach można najpiękniejsze rzeczy spieprzyć.
    • horpyna4 Re: żona chorego męża 05.10.14, 08:24
      Ciekawe, że rozważasz tylko dylematy żon. Bo mężowie rzadko je miewają, chociaż bywają wyjątki.

      Znam dobrze przypadek, gdzie mąż osobiście opiekował się do końca ciężko chorą żoną i zależało mu, żeby jak najdłużej żyła - bardzo się kochali, ale więcej widzi się takich, co to "mają prawo do szczęscia". Nie mówiąc już o tatusiach porzucających rodzinę w przypadku urodzenia się niepełnosprawnego dziecka, które przecież jest i jego dzieckiem. Biedne misie, takie dziecko to ciężar nie do udźwignięcia...
      • berta-death Re: żona chorego męża 05.10.14, 09:21
        Płeć nie ma znaczenia. Wszystko zależy jeszcze od zachowania tego chorego. Jak to jest osoba z piekła rodem, od której czegoś się chce, to jeszcze można zacisnąć zęby i przy niej trwać. Natomiast jak coś się wydarzy i staje się wyłącznie obciążeniem, to nikt się nie poświęci. I to jest główną przyczyną rozstań, to jest główną przyczyną ucieczki od matek chorych dzieci.
        Jakkolwiek by to niepoprawnie politycznie zabrzmiały, te kobiety, które mężowie zostawiają z chorymi dziećmi, często popadają w coś w rodzaju syndromu munchhausena, z tym, że nie muszą symulować chorób, bo je mają. Ale cel jest taki sam, żeby robić za cierpiętnicę, wokół której świat się kręci i wszyscy wokół niej skaczą i ją podziwiają, znosząc jej humory i dziwactwa. Chłop ma prawo tego nie wytrzymać, bo strasznie ciężko wytrzymać z kimś chorym psychicznie. Często nie tylko mężowie się od nich odsuwają, ale też tracą wszystkich znajomych. Nawet towarzystwa innych matek chorych dzieci nie mają, bo same ze sobą wytrzymać nie mogą. Stąd ta ich samotność i zostawienie samym sobie. Jak tak od kogoś cały świat się odsuwa, to ciężko przypuszczać, że to z tym światem coś jest nie tak. Tylko te biedne dzieci nie mogą od nich uciec, co potem odbija się na ich psychikach.
        Natomiast jak to jest normalna rodzina, gdzie nikt w obłęd nie popada, tylko sobie żyją jak dawniej, ale z pewnymi mniejszymi bądź większymi ograniczeniami, to nie ma problemu, że ktoś od kogoś odchodzi. I takich rodzin jest zdecydowanie więcej, tylko są mało medialne, więc o nich nie trąbią w telewizji.
        • kobieta_z_saturnem Re: żona chorego męża 05.10.14, 10:04
          Nie chciałam tutaj dyskutować o chorych dzieciach, bo uważałam obowiązek opieki nad nimi za oczywisty. Ale skoro juz ten temat został wywołany.... Przecież taka matka chorego dziecka mogłaby wzorem tego "przyzwoitego" mężczyzny zostawić dziecko ojcu, wyprowadzić się do innego cichego i przytulnego mieszkania oraz powiedzieć, że po prostu nie wytrzymała psychicznie...., że wszystkiemu jest winny ten mężczyzna, który z powodu choroby dziecka zaczął "świrować". Z jednej strony uważamy kobiety za słabą płeć, a z drugiej strony uważamy, że kobieta MUSI udźwignąć wszystkie problemy, a mężczyzna tylko MOŻE jeśli chce....
          • berta-death Re: żona chorego męża 05.10.14, 10:23
            To są stereotypy, jak jest naprawdę, to wiedzą tylko oni. Przecież wystarczy posłuchać sobie wypowiedzi tych kobiet, żeby zauważyć, że coś z nimi jest nie tak. Nie ucieka się od problemów ani od chorych dzieci. Ta ucieczka jest od żony, z którą nie sposób dłużej żyć. A one nie zostawią dzieci, bo tym samym straciłyby sens życia i pozycję cierpiętnicy na piedestale, wokół której wszyscy mają skakać i ją podziwiać.

            Nie bez powodu jest takie niepisane zalecenie, że jak się w rodzinie rodzi chore dziecko, to natychmiast trzeba sobie sprawić kolejne, zdrowe, albo nawet dwoje. Żeby był w tej rodzinie jakiś czynnik wprowadzający normalność. Żeby nie było tak, że opieka nad tym chorym staje się misją dziejową, poza którą nie ma już niczego ani nikogo. I to zarówno ma sens dla tego chorego dziecka, które ma szansę, że nie zatruje mu się życia do końca i dla rodziców, którzy mają też inne zajęcia, czy tego chcą czy nie. Oczywiście nie zawsze się to udaje, bo się może okazać, że poczucie misji dziejowej weźmie górkę i nie tylko mąż, ale i zdrowe dzieci od takiej matki uciekną.
        • horpyna4 Re: żona chorego męża 05.10.14, 11:42
          Tyle, że czasem kolejność jest inna: syndrom Munchhausena występuje wtedy, jak kobieta jest pozostawiona sama z chorym dzieckiem i usiłuje w ten sposób rozpaczliwie zwrócić na siebie uwagę.

          Czasem to pozostawienie bywa dosłowne i od razu - odejście. A czasem mąż po prostu palcem nie kiwnie, żeby pomóc. Wszyscy dookoła myślą, że jest przykładnym mężem i ojcem, a naprawdę w domu bywa rzadko, a żona pada na pysk. Wtedy popada w syndrom Munchhausena, a mąż oczywiście odchodzi od "wariatki" i wszyscy go rozgrzeszają.
          • kobieta_z_saturnem Re: żona chorego męża 08.10.14, 00:12
            Słyszałam też historie, że mężczyzn przerasta nawet tak prozaiczna sprawa jak alergia pokarmowa dziecka. Podają dziecku niewłaściwe potrawy, bo uważają, że to nic takiego, a z kobiety robią "wariatkę", która znęca się nad dzieckiem zakazując mu jeść smacznych potraw i jeszcze się przy tym denerwuje.
    • mia17 Re: żona chorego męża 05.10.14, 09:23
      i tutaj wychodzi prawdziwa natura człowieka :-/
      no bo skoro się ślubowało "na dobre i na złe, w szczęściu i chorobie" - to chyba jasna sprawa, co powinno się zrobić?
      niestety, w tego typu sytuacjach wychodzi szydło z wora i zwykle okazuje się, że ślubowanie było tylko "na dobre" oraz tylko "w szczęściu". "na złe" i "w chorobie" to już niekoniecznie.
      wtedy budzą się w ludziach - kobietach i mężczyznach - myśli: "a dlaczego mam się poświęcać? siebie i swoje szczęście? dalsze życie?", "przecież mogę być jeszcze szczęśliwa/wy". itp...
      i można sobie wsadzić w d.... wszystkie przysięgi świata, składane w kościele czy USC :-/
      wtedy wychodzi, ile warta jest miłość, wierność i całe małżeństwo.

      • kachaa17 Re: żona chorego męża 05.10.14, 09:41
        A ja myślę, że dużo zależy od relacji jaka była przed chorobą. Ja mam w rodzinie takie przypadek. Małżeństwo byle jakie. Ciągłe kłótnie i groźby rozwodu, narkotyki. Po jakimś czasie doszła schizofrenia u męża. No i co? Życie z takim facetem jest nieobliczalne. Sam wyprowadził się z domu, wpada tylko na weekendy. Do 3 dzieci. Żona nie potrafi się rozwieźć bo ma poczucie winy. Choroba męża wiąże się wielkimi kłopotami. Dla mnie wcześniej nie do wyobrażenia. Ciągle przychodzą jakieś wezwania z sądu, z policji itp. Ostatnio w domu była policja zrobić przeszukanie bo mąż został zatrzymany za posiadanie narkotyków. Ja doradzam tej kobiecie rozwód. Jest to moja siostra i żal mi patrzeć jak coraz bardziej niknie. W zasadzie teraz to już czuję się bezradna. Ale uważam, że trzeba chronić przynajmniej dzieci więc w tej sytuacji trzeba by było chronić je przed ojcem.
        Gdyby wcześniej była miłość i udane małżeństwo to myślę, że inaczej można by było traktować tę chorobę. Ale mimo wszystko i tak trzeba by było brać pod uwagę dobro większości chyba a zwłaszcza małoletnich.
        • mia17 Re: żona chorego męża 05.10.14, 10:58
          kachaa - oczywiście, że są przypadki, kiedy "chory" jest niebezpieczny dla rodziny.
          ja pisałam o chorobie, która nie stanowi zagrożenia dla zdrowia i życia bliskich.
      • sl-14 Re: żona chorego męża 05.10.14, 10:55
        Nierobienie sobie kuku to taka straszna rzecz? Trzeba się męczyć i upadlać, byle być fair? Mamy jedno życie, instynkt samozachowawczy nie jest równoznaczny z deptaniem po ludziach. Taka zona alkoholika-boksera też ślubowała, no i co z tego? Dla ludzi czasami słowa i przysięgi są ważniejsze niż czyny, o rozsądku nie wspominając.:/
        • mia17 Re: żona chorego męża 05.10.14, 11:02
          nie pisałam o patologii - alkoholiku, który pije, bije i terroryzuje, czy osobie chorej psychicznie, groźnej dla bliskich.
          pisałam o chorobach, które nie mają bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia rodziny - kalectwie, nowotworze, chorobie przewlekłej. bo od takich rzeczy ludzie uciekają.
          • berta-death Re: żona chorego męża 05.10.14, 11:32
            Wtedy to już zależy od wcześniejszych relacji między małżonkami. Jak nie były dobre, to kończy się to rozstaniem, o ile ktoś nie obawia się społecznego ostracyzmu. Jednak ciężka choroba stawia na głowie życie całej rodziny.

            Z opowieści osób, które mają kogoś obłożnie chorego w domu, wynika, że lepiej jest go oddać do jakiegoś domu opieki i nawet codziennie tam chodzić i go doglądać, niż mieć w domu 24h/dobę. Bo w przeciwnym wypadku nie ma chwili wytchnienia. Taka osoba cały czas coś chce, cały czas jest możliwość, że stan zdrowia się pogorszy, więc mimowolnie ludzie cały czas czuwają i nasłuchują i zaglądają, czy wszystko ok. Jak nie ok, to mobilizacja na całego, bez względu na to, czy sytuacja poważna czy fałszywy alarm. I to non stop, łącznie z nocą, świętami i całą resztą. Ciągle tabuny ludzi przewalają się przez mieszkanie, chwili prywatności nie ma. A jak ktoś przyjdzie, to znów ciągle czegoś chce, albo mimowolnie kontroluje się co robi. Do tego problem z wyjściem z domu, z wyjazdami, ze wszystkim. Nierzadko innym też zdarza się zachorować. Samemu można się wykończyć. A jak jeszcze na dodatek ten chory jest antypatyczny, agresywny, zgryźliwy i okazuje jawną niechęć opiekunowi, to tym bardziej odchodzi ochota na poświęcanie się. I ot bez względu na to, czy to mąż/żona czy starzy rodzice.
          • sl-14 Re: żona chorego męża 05.10.14, 13:07
            Ok. Nie wiem, jak to jest wśród partnerów, ale ponoć większość upośledzonych i kalekich dzieci, wychowują samotne matki. Miałam poważnie chorą koleżankę, mam taką, która nie może mieć dzieci - ich mężowie są stawiani na piedestale za to, że nie poszli szukać "czegoś lepszego". Z drugiej strony, jeśli w parze jedna osoba nie chce mieć dzieci, a druga tak, to nikogo nie dziwi kończenie związku przez tą chcącą, jest to wręcz popierane. No i podstawowe pytanie - gdzie jest granica między egoizmem a stanem, kiedy człowiek już nie wytrzymuje, bo chyba tylko gdzieś w teorii. Często krytykuje się ludzi za oddawanie rodziców do domu starców, a tymczasem bywa tak, że fizycznie i psychicznie nie można mieszkać z chorym rodzicem pod jednym dachem i zapewnić mu opieki, a nie, że ktoś ma taki kaprys.
        • kobieta_z_saturnem Re: żona chorego męża 07.10.14, 23:58
          Co innego alkoholizm, na który człowiek ma pewien wpływ i który w pewnym zakresie może być pod kontrolą, a co innego niezawiniona choroba niezależna od woli....
    • triismegistos Re: żona chorego męża 05.10.14, 10:13
      A co mi tam, napiszę.
      Mój facet nie jest okazem zdrowia psychicznego. Obecnie jest z nim dobrze, ale przez kilka miesięcy nie pracował, dorabiał jakieś nędzarne grosze rzadkimi zleceniami. Miałam na głowie utrzymanie nas (a wcale nie zarabialam wtedy kokosów, wręcz przeciwnie), zajęcie sie domem, i ogarnianie chorego faceta, któremu różne dziwaczne rzeczy przychodziły do głowy. Wspominam to hadrkorowo, z każdego powodu jaki mozna wymyslić.
      Nie wiem jakim cudem to przeżylismy. Teraz jest ok, a nawet lepiej niż ok, ale licze sie z tym, że jeszcze kiedyś coś takiego nastapi.
    • sl-14 Re: żona chorego męża 05.10.14, 10:39
      Rodzice to dalsza rodzina? Dobrze wiedzieć.:)
    • zaraz_ka Re: żona chorego męża 05.10.14, 11:28
      Moim skromnym zdaniem wszystkie te rozwazania rozbiaja sie o wlasne sumienie i uczucia, nie tylko wobec osoby potrzebujacej naszej opieki, ale tez wobec siebie. Wiem, ze kazdy funcjonuje inaczej i nie chce nikogo oceniac, ale ja nie potrafie zyc sklocona z wlasnymi przekonaniami i wbrew sobie. Wydaje mi sie tak teraz, kiedy problem 'jeszcze' mnie nie dotyczy...

      Jest we mnie taki strach, ze spotka mnie podobny los, tzn. ze moja mama na ten przyklad zachoruje i zdziwaczeje do konca, a ja stane przed wyborem: wlasne zycie, czy zgodnosc z sumieniem (niekoniecznie z sama soba, paradoks). Zycie z nia nigdy nie bylo bajka. Ucieklam od niej w wieku lat 20. MIeszkam poza granicami kraju i widujemy sie 2-3 razy do roku. Po tych spotkaniach wracam wyczerpana emocjonalnie i wyzuta z zyciowej energii.

      Rozmawialam z siostra, ktora okazuje sie ma podobny dylemat. Mloda jest jeszcze bardzo mloda i sa w niej idealy, ktorych zycie jeszcze nie zweryfikowalo. Siostra z kolei ma obawy, ze moge zostawic ja sama z problemem rodzicow wymagajacych opieki, dodam, ze i ona nie chce zostac w domu rodzinnym, choc mama pracuje wytrwale, by tak sie stalo...

      Koniec koncow nie wiem, jak bedzie, zycie pokaze. Mam nadzieje, ze los dla nas wszystkich bedzie na tyle laskawy, ze znajdziemy, w razie czego, jakas rownowage w tym wszystkim.
      • horpyna4 Re: żona chorego męża 05.10.14, 11:48
        Często jest też to sprawa finansów. I w przypadku osoby zamożnej nie ma problemu, żeby zatrudnić na stałe pielęgniarkę, więc odpada szukanie domu opieki; ludzie zamożni mają też zwykle duże mieszkania.

        Pieniądze niby nie dają szczęścia, ale faktem jest, że rozwiązują wiele problemów.
        • zaraz_ka Re: żona chorego męża 05.10.14, 12:04
          Trudno sie z Toba nie zgodzic.
          Przypadek z zycia wziety: rodzice w wieku sedziwym, oboje dobijaja setki, ojciec nie chodzi juz wcale, matka po niedawnej operacji biodra uzalezniona od kul. Ich dzieci postanawiaja wziac rodzicow do siebie, niby to 'do smierci', jednak po dwoch tygodniach corka stwierdza, ze tak dalej nie da rady i doslownie odwozi ich z powrotem do domu rodzinnego szukajac jednoczesnie opieki na stale. Stac ich, spoko.

          Zmierzilo mnie jednak totalnie podejscie 'na zawsze i do smierci', ktore trwalo nieco ponad 14 dni. Na szczescie - stac ich na wynajecie opieki. Szkoda staruszkow, ze zostali potraktowani jak niechciane szczenie, ktore jak sie okazalo, oprocz tego, ze jest slodkie, swoje potrzeby fizjologiczne czasem zalatwia w domu... Rozumiem podjecie decyzji o opiece z zewnatrz, nie rozumiem 'próbowania' swoich sil na zywym organiznie. Dodam tylko, ze dzieci sedziwych staruszkow maja po 60 lat i wkrotce sami moga takiej opieki potrzebowac.
          • horpyna4 Re: żona chorego męża 05.10.14, 13:15
            No właśnie. Córka wykazała się kompletnym brakiem wyobraźni.

            Jeżeli kogoś stać na takie rozwiązanie i są ku temu warunki, to najlepiej jest nie przenosić starszych osób z ich mieszkania. Lepiej czują się u siebie, tylko muszą mieć kogoś na miejscu do pomocy. Jeżeli więc nie mieszkają w ciasnocie i jest osobny pokoik, gdzie może spać osoba opiekująca się, to jest to idealne wyjście.

            A w opisanym przez Ciebie przypadku rodzice zostali potraktowani jak przedmioty, które można dowolnie przestawiać.
          • berta-death Re: żona chorego męża 05.10.14, 19:06
            To jest kwestia przecenienia swoich możliwości. Ktoś kto nigdy nie miał do czynienia ze starszymi, niedołężnymi osobami, zapewne z mniejszą bądź większą demencją, nie ma pojęcia z czym mu się przyjdzie zmierzyć. A opiekunowie sami niemłodzi, zapewne też już nie te siły, nie to zdrowie.

            Opieka nad starymi ludźmi potrafi być horrorem. Wystarczy, że seniorzy sobie zażyczyli każdy inny obiad i jeszcze jakiś wyszukany.Ten nie będzie jadł tego a tamten tamtego.
            Robienie demolki w domu, bo wszystko jest nie tak poustawiane jak potrzeba i nie tam pochowane gdzie trzeba. Albo sami się biorą za gotowanie, pranie i sprzątanie i np dzień w dzień gotują po 5kg ziemniaków, które potem ładują do lodówki, bo przecież wyrzucić szkoda a po kilku dniach się psują bo już nikt o nich nie pamięta. Albo permanentnie niszczą rzeczy niewłaściwym praniem, bo nie da się im wyjaśnić, że nie wszystko ze wszystkim da się łączyć i na każdym programie prać. Albo regularnie szorują szczotką drucianą i proszkiem kuchenkę mikrofalową, płytę ceramiczną, czy cokolwiek czego w ten sposób czyścić nie można. Do tego wieczne awantury bo wszystko jest złe a wszystkiemu winni opiekunowie, bo tacy, siacy i owacy. I jeszcze zadymy z sąsiadami, albo robienie scen przy gościach, zwłaszcza takich, na którym opiekunom zależy.
            A oprócz tego codzienne czynności opiekuńcze.
            Nierzadko dochodzi problem z higieną osobistą i nie sposób przekonać seniora, że trzeba się myć, oddawać ciuchy do prania, sprzątać pokój, albo chociaż pozwolić go posprzątać, zwłaszcza jak się w nim je, albo upycha cukierki po kątach i robaki się zalęgły.
    • armittesek Re: żona chorego męża 05.10.14, 12:16
      Poraża mnie cynizm i wyrachowanie rozważań z tego wątku. Szok. Jeśli ktos stawia sobie takie pytania NIE powinien sie z nikim wiązać. NIGDY. No, chyba ze jako Spółka z ograniczona odpowiedzialnośćą (spółka z.o.o.).
      • zaraz_ka Re: żona chorego męża 05.10.14, 12:30
        Ja bym sie jednak troche zastanowila, przed biczowaniem narodu... i choc sama nie wyobrazam sobie zostawic swojego narzeczonego w sytuacji choroby, to czy nie uwazasz, ze bywaja w zyciu sytuacje, kiedy wszystko wywraca sie do gory nogami do tego stopnia, ze ukochany moze stac sie katem, a Ty sama ofiara? Czy w porzadku jest wtedy fundowac dzieciom koszmar, zamiast zycia w spokoju i poczuciu bezpieczenstwa?

        Sa sytuacje, kiedy zycie przewartosciowuje WSZYSTKO. Zwykle sytuacje ekstrmalne wymagaja ekstremalnych zachowan, czesto nie jestesmy w stanie przewidziec swoich reakcji. Latwo oceniac z poziomu bezpiecznego siodelka przed monitorem...
    • rekreativa Re: żona chorego męża 05.10.14, 16:53
      Przez kilka lat wraz z mamą i siostrą opiekowałyśmy się moją babcią, u której postępowała starcza demencja, więc temat znam z autopsji.
      Jest to wykańczające psychicznie - bo w końcu obserwujesz, jak bardzo bliska, kochana osoba wręcz degeneruje (w tym przypadku objawy są jak w chorobie Alzheimera, człowiek zaczyna zapominać, przestaje poznawać ludzi, potem ma urojenia, potem zapomina podstawowych czynności - jak jeść, jak się załatwić w ubikacji , jak się umyć).
      Jest to również ciężkie fizycznie - pielęgnacja osoby chorej, która nie jest małym dzieckiem, tylko mierzy i waży swoje, a którą trzeba obrócić na łóżku, podnieść, może zmienić pampersa, obmyć itd.
      Następnie jest to czasem skomplikowane logistycznie. Osoba taka może wymagać specjalnych udogodnień w domu, może wymagać całodobowej opieki, a przecież trzeba wychodzić z tegoż domu do pracy, czy szkoły, no i też nie każdy ma warunki mieszkaniowe na kolejnego lokatora.
      Opiekunka czy pielęgniarka przychodząca na ileś godzin to jest rozwiązanie, ale dla zamożnych. Podobnie jakiś lepszy ośrodek.
      To całe doświadczenie było ciężkie, ale przynajmniej wiem, że dam radę, gdyby trzeba było znowu. Porzucenia starszej, schorowanej mamy (choć na razie to okaz zdrowia) czy chorego męża nawet nie rozważam.
      Natomiast w jakiś sposób rozumiem też ludzi, którzy nie wytrzymują, bo wiem, ile taka sytuacja może narobić frustracji i stresu.
      No i też myśmy się opiekowały babcią tylko kilka lat, a co, jeśli taka opieka musi potrwać kilkanaście czy więcej?
      Łatwo oceniać innych, jak się samemu nie miało takich problemów, ale ja bym była powściągliwa w ferowaniu wyroków.
    • liisa.valo Re: żona chorego męża 05.10.14, 17:12
      Wszystko zależy od człowieka: od tego, ile jest w stanie znieść i ile poświęcić. Dla mnie ocenianie czyjejkolwiek postawy w takich trudnych życiowych momentach jest w ogóle niesmaczne. Ja zajmowałam się babcią pół roku i ledwo dawałam radę. Psychicznie. Nie wyobrażam sobie, że miałoby to trwać parę lat, chociaż babcię kocham.
      • liisa.valo Re: żona chorego męża 05.10.14, 17:12
        *kochałam. Babcia nie żyje.
    • koronka2012 Re: żona chorego męża 05.10.14, 20:57
      Koleżanka wylądowała w takim dołku (choroba psychiczna z pełnią atrakcji - przemoc, nękanie, zaniedbanie pracy, "odpały" w tym celowe zadłużenie rodziny). Na początku wspierała, pomagała - po paru latach szarpaniny odeszła, bo w naszym systemie prawnym nie da się pomóc choremu wbrew jego woli. Nie dało się po prostu, a na szczęście miała dość rozumu, żeby chronić dziecko.

      Inna znajoma poświęciła parę miesięcy na pielęgnowanie umierającego męża - a potem się okazało, że została potraktowana jak kuchta, szczegóły pominę (i nie chodzi bynajmniej o spadek).

      Spotkałam kiedyś dziewczynę ze sparaliżowanym po wypadku mężem - opiekowała się nim, tworzyli normalną rodzinę (choć nie wiem jak ich losy potoczyły się dalej).

      Natomiast nie znam faceta, który byłby sklonny do daleko idących poświęceń dla chorej żony.
      Być może tacy istnieją, ja nie miałam niestety okazji do takich obserwacji w realu. Za to obserwowałam dramat znajomej u której wykryto nowotwór (chemia itd), i której to mąż zamiast wsparcia i pomocy choćby przy dzieciach szybciutko poszukał pocieszycielki dla siebie.
      • horpyna4 Re: żona chorego męża 05.10.14, 21:20
        Istnieją. I jak już wspomniałam, znam takiego dość dobrze; jego żona była moją bliską koleżanką ze studiów. Ale to wyjątek.

        Znam też faceta, który przez kilkanaście lat opiekował się chorą matką, nie wstającą z łóżka. Było mu o tyle łatwiej, że był lekarzem, więc potrafił działać fachowo (nie miała nawet najmniejszej odleżyny). Ale będąc dyrektorem szpitala mógł matkę położyć w tym szpitalu, żeby personel opiekował się nią - uważał jednak, że lepiej będzie czuła się w domu. Nawiasem mówiąc, było to za głębokiej komuny i pampersów nie używano; pralka chodziła praktycznie na okrągło. No i dokupił drugą, bo w domu była jeszcze żona, trójka dzieci i chyba jakaś pomoc domowa na stałe, więc jedna pralka nie nadążała z praniem.

        Wygląda na to, że mam szczęście - poznałam "aż" dwóch facetów, którzy sprawdzili się w trudnych sytuacjach. Bo rzeczywiście dość powszechne jest zupełnie inne zachowanie.
      • berta-death Re: żona chorego męża 05.10.14, 22:12
        Odwrotne przypadki też się zdarzają. Jedna moja znajoma ma w rodzinie wujka, który całe życie opiekował się chorą na schizofrenię żoną. Znałam też jednego, który też całe życie opiekował się niepełnosprawną żoną po wylewie. W młodym wieku tego wylewu dostała. I jeszcze jednego, który już będąc w mocno senioralnym wieku, z pełnym zaangażowaniem opiekował się żoną po udarze. Tutaj to było zaskoczenie dla wszystkich, bo ona całe życie na niego narzekała, jaki koszmarny mąż z niego. I jeszcze w sąsiedztwie kiedyś mieszkał gość, który ciężko chorą żoną się zajmował. Wśród znajomych moich rodziców też jest jakiś, który ma od lat żonę chorującą na cukrzycę, z wszystkimi możliwymi powikłaniami, więc wszystko na jego głowie. A ona na dodatek jeszcze jakaś mocno niezrównoważona psychicznie. Jakbym tak mocniej pomyślała, to znajdzie się takich małżeństw pewnie jeszcze więcej.
        Z tym, że to wszystko to pokolenie urodzone przed wojną albo niedługo po wojnie.

        Znam też przypadki, kiedy żony odeszły od chorych mężów, twierdząc, że nie będą sobie przy nich marnowały życia i nie są ich służącymi. Tym razem to już młode pokolenie.
        • solaris_1971 Re: żona chorego męża 05.10.14, 22:21
          Przypadki z mojego zycia.
          Moja kolezanka przez 8 lat opiekowala sie chorym na raka mezem. Wielokrotnie przerywala studia bo nie mogla pogodzic chodzenia na zajecia i nauki z siedzeniem w szpitalach. Decyzja meza o przerwaniu czy tez zaniechaniu leczenia byla dla niej dramatem.
          Tymaczasem inny moj znajomy zostawil zone chora na stwardnienie rozsiane. Odszedl do mlodszej i zdrowej. Zostawil byla zone bez srodkow do zycia. Niekiedy brakowalo jej pieniedzy na ogrzewanie lub na jedzenie. Nigdy nie zawiozl jej do lekarza albo do sklepu. I to mam mu za zle - opuszczenie jej bez pomocy, bez wsparcia finansowego a nie odejscie do mlodszej i ladniejszej kobiety.
    • thelma333.3 Re: żona chorego męża 05.10.14, 22:53
      niech pomysle, jak to idzie ta przysiega malzenska? i slubuje, ze cie nie opuszcze az do smierci, cos tam jeszcze chyba o zdrowiu i chorobie; skoro te slowa nic nie znacza dla malzonka, to po co w ogole biora slub? niech zyja na kocia lape, ze swiadomoscia, ze kazdy sie moze w kazdej chwili ewakuowac, jak egzystencja z drua osoba stanie sie zbyt uciazliwa wg standardow osoby pierwszej; i po krzyku; doprawy nigdy nie zrozumiem tego "ale ja tak strasznie chce miec to ciastko i tak strasznie chce je zjesc, no jaki ten swiat niesprawiedliwy!"
      • koronka2012 Re: żona chorego męża 05.10.14, 23:59
        thelma333.3 napisała:

        > niech pomysle, jak to idzie ta przysiega malzenska? i slubuje, ze cie nie opusz
        > cze az do smierci, cos tam jeszcze chyba o zdrowiu i chorobie; skoro te slowa n
        > ic nie znacza dla malzonka, to po co w ogole biora slub?

        Znaczą, ale nie popadajmy w paranoję. Brutalna prawda jest taka, że każdy może się w dowolnej chwili ewakuować z o niebo mniej istotnych problemów. Ludzie rozstają się bo nie są w stanie dłużej przy kimś trwać, o wiele częściej z powodu różnicy charakterów niż choroby. I jakoś się ich za to nie potępia. Tymczasem patrząc cynicznie - przecież łatwiej znieść np. cudze bałaganiarstwo niż fakt, że nie będzie się miało dzieci (przykład paraliżu)

        Naprawdę mało jest takich osób, które na pierwszą wieść o ciężkiej chorobie robią w tył zwrot. Po prostu PO LATACH nie zawsze dają radę. Chory nie jest już tym samym człowiekiem. I nie chodzi tylko o ułomność, ale i zmiany charakteru. Wyżywanie się na otoczeniu, pretensje, zazdrość, zgorzknienie itd. Opieka to coś, do czego czujemy się moralnie zobligowani, ale związek oparty na poczuciu odpowiedzialności nie jest już prawdziwym związkiem.

        I przyzwoitość postępowania nie sprawi, że wyrzuci się ze świadomości istnienie swoich potrzeb. Bardzo trudno wytrwać w związku, gdzie trzeba nie tyle się poświęcić, co po prostu wyrzec się jakichkolwiek własnych pragnień.
        • horpyna4 Re: żona chorego męża 06.10.14, 08:20
          Wiesz, ale trzeba mieć chociaż odrobinę przyzwoitości i myśleć racjonalnie. Znam przypadek małżeństwa, gdzie mąż jeździłł sobie na weekendy z kochanką, zostawiając ciężko chorą żonę bez żadnej opieki. Nie była to choroba nieuleczalna, ale wtedy ona leżała i nie mogła nawet wstać z łóżka o własnych siłach. Gdyby miał trochę rozsądku i przyzwoitości, to po prostu rozwiódłby się, a samotnej chorej przysługiwałaby z urzędu opieka społeczna - było to w Szwecji.

          Nie trzeba ani wielkiej miłości, ani poświęceń. Czasem wystarczy trochę pomyśleć i zapewnić osobie chorej w miarę godziwe warunki, a nie uciekać od problemu.
          • koronka2012 Re: żona chorego męża 07.10.14, 21:28
            Oczywiście że trzeba być przyzwoitym. Chodzi mi tylko o to, że trochę śmieszne jest tak literalnie podejście i gromy - bo "przysięgała". I co? powinna wytrwać, choćby nie wiem co?

            Czy żona powinna w imię przyzwoitości zostać z facetem, który stał się kaleką wskutek swojego alkoholizmu? Znam zresztą taki przypadek, kiedy kobieta przeżyła z eks mężem po prostu piekło, a na stare lata jak dostał wylewu - co mnie zszokowało - była przekonana, że opieka nad nim spadnie na jej barki, i uważała, że MUSI się nim zająć. Szczęślwie dla niej facet zmarł, zanim do tego doszło.

            A tak na marginesie, mam seksistowskie wrażenie, że to kobiety częściej poświęcają się w imię moralnego obowiązku, natomiast w drugą stronę to jakoś nie działa. Wątpię, czy jakiemukolwiek facetowi przyszłoby w ogóle do głowy, żeby się przejmować schorowaną byłą żoną.
            • berta-death Re: żona chorego męża 07.10.14, 21:34
              > A tak na marginesie, mam seksistowskie wrażenie, że to kobiety częściej poświęcają się w imię moralnego obowiązku

              Taki sens życia sobie wybierają i w nim tkwią. To tak w nawiązaniu do sąsiedniego wątku. Część kobiet naprawdę nie ma nic lepszego do roboty. I gdyby nie opieka nad chorym mężem alkoholikiem, to tylko gapienie się w tv by im zostało.
        • thelma333.3 Re: żona chorego męża 07.10.14, 23:31
          obce mi skladanie jakichkolwiek obietnic komukolwiek, ale z ciekawosci spytam - to co wobec tego te slowa znacza jak nie znacza tego co znacza doslownie, ze sie tak wyraze? ;-)
    • dalekswife Re: żona chorego męża 08.10.14, 11:04
      Nie jest to takie proste, jak sie wydaje na pierwszy rzut oka. Moim zdnaniem, nie mozna dac jednoznacznej odpowiedzi, poniewaz zalezy to od rodzaju choroby. Jezeli zagraza ona innym czlonkom rodziny, to moim zdaniem, pielegnowanie takiego pacjenta w domu jest czysta nieodpowiedzialnoscia I z miloscia tudziez lojalnoscia nie ma za wiele wspolnego.
      Inaczej sprawa ma sie w przypadku, gdy pacjent moze zyc w rodzinnej atmosferze, wymagajac tego rodzaju opieki, jaka moze dac kazdy, bez dodatkowych kwalifikacji.
      Mam w moim najblizszym otoczeniu 3 takie przypadki, gdzie maz/ zona troszcza sie o chorego/ niepelnosprawnego wspolmalzonka. I jest to dla mnie naturalne. Jednak musze zaznaczyc, ze sa to osoby w podeszlym wieku, ktorych nastawienie I oczekiwanie od zycia zdecydowanie roznia sie od tego, co powszechnie slyszy sie od mlodszych pokolen ( prawo do szczescia, osobiste spelnienie itp)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka