Dodaj do ulubionych

Jestes ze mna poniewaz... ?

14.10.14, 18:29
Rozmowa sprzed wielu lat. Rozmawia on i ona; sa z soba odkad poznali sie na dyskotece, w czasie studiow. Mijaja miesiace, rok, poltora. Mniej wiecej wtedy -rozmowa:

Ona:
- Dlaczego wlasciwie wtedy wybrales mnie? Tam na dyskotece bylo mnostwo dziewczyn. W tym wiele ladniejszych dziewczyn, zgrabniejszych..
On:
- To prawda, byly, ale z zadna z nich nie mialbym szans-


Dawno bylo, na poczatku poprzedniej dekady. Ale pamietam te opowiesc do teraz. Wlasciwie to widac szczerosc, skromnosc i nie ma czegos, czego tak wiele osob nie lubi - przechwalania sie jaki to on nie jest zayepisty, najlepszy, moze wszystko i wspanialy. Ale.. reakcja byla niepozytywna.
Jak myslicie, jak sie ten zwiazek dalej potoczyl?
Obserwuj wątek
    • six_a Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 14.10.14, 18:53
      > Jak myslicie, jak sie ten zwiazek dalej potoczyl?
      zacznijmy od tego, że dostał patelnią przez łeb. a potem to nie wiem. może ktoś dopisze.
      • best.yjka Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 14.10.14, 19:31

        > > Jak myslicie, jak sie ten zwiazek dalej potoczyl?
        > dostał patelnią przez łeb.

        W wyniku urazu zapadł w śpiączkę i wybudził się po kilku latach.
        • leptosom Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 14.10.14, 20:07
          na twarzy malował się grymas niedowierzania
          • fuzja_jadrowa Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 15.10.14, 09:51
            > na twarzy malował się grymas niedowierzania

            "Kur.wa, tylko nie to! Chyba znów nie wyłączyłem żelazka."
      • sl-14 Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 14.10.14, 21:53
        Zależy, czy przeżył, czy nie.
        • six_a Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 14.10.14, 22:19
          przeżył, bo miał zakuty łeb, po drugie musiał napisać wątek.
          • sl-14 Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 15.10.14, 20:34
            Że zakuty łeb, to niepodważalnie.:)
    • triss_merigold6 Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 14.10.14, 22:16
      Pani w końcu potulnie łyknęła tekst, bo przecież szczerość jest najważniejsza i w końcu ją wybrał więc nie ma się o co czepiać. Pan skończył studia, zaczął zarabiać i skutecznie sięgnąl po panny z tej wyższej półki. Panią wyrozumiałą zostawił bez szczególnych wyjaśnień.
      • katalonja Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 14.10.14, 22:58
        No tak, jedni mówią, że to szczerość, a inni że prostactwo. Może w odwecie Pani sięgnęła po kogoś z wyższej półki.
      • sl-14 Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 15.10.14, 20:33
        A powinna zrobić mu tzw. dżihad, tak jak mają to zwyczaj panie na moim ulubionym humorystycznym forum.:D
        • triss_merigold6 Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 15.10.14, 21:28
          Nie, powinna w ogóle dać sobie z nim spokój. Szkoda energii.
    • thelma333.3 Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 14.10.14, 22:25
      to ze facet tak wybral, to w sumie zrozumiale; nie kazdy laduje z obiektem swoich marzen; ale ze sie do tego przyznal to juz debil skonczony; glupota to jednak naprawde jest nieograniczona
    • berta-death Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 14.10.14, 23:44
      Przynajmniej szczery, albo ma takie poczucie humoru. Nie da się ukryć, że matrymonialne wybory to wybieranie najlepszej partii po jaką człowiek jest w stanie sięgnąć a nie najlepszej jaka istnieje. A czego się panna spodziewała po takim pytaniu? Jakiegoś łzawego kłamstwa, rodem z komedii romantycznych? I tak jakby ona była z nim z innego powodu. Podejrzewam, że ledwo palcem by kiwnął chłopak z wyższej półki a już zapomniałaby o dotychczasowym.
      • kachaa17 Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 15.10.14, 09:14
        Może spodziewała się, że powie, że mu się po prostu spodobała. Nie musi być zaraz najpiękniejsza ale często jest tak, że ktoś wpada w oko i już.
        Każdy chce się czuć wyjątkowy dla tej drugiej osoby a nie być najlepszym możliwym wyborem.
        A jak się dalej potoczyły ich losy? To zależy. Jeśli dziewczyna miała niskie poczucie wartości to pewnie była w tym związku myśląc, że może z czasem stanie się tą naj. A jeśli miała normalne poczucie wartości to stwierdziła, że poszuka sobie kogoś dla kogo będzie najpiękniejsza i najważniejsza a nie będzie jedynym dostępnym towarem na rynku.
        • triss_merigold6 Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 15.10.14, 09:23
          Tłumaczenie Bercie podstaw relacji męsko-damskich jest bez sensu, przecież i tak nie skorzysta.
        • berta-death Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 15.10.14, 13:29
          Najczęściej to jest tak, że ktoś wpada w oko i koniec. Mało kto wyrachowaniem kieruje się podczas wybierania partnera. Chodzi o pewien biologiczny mechanizm tego wyboru. Miernikiem atrakcyjności seksualnej drugiej osoby jest między innymi, jej dostępność. Jak zostanie zakwalifikowana jako niedostępna, z różnych powodów, to człowiek przestaje sobie zawracać nią głowę. Bo po co marnować czas i energię na zdobywanie kogoś, kogo zdobyć się nie da. Nawet jak to jest miss świata. W związku z tym w to przysłowiowe oko, wpadają wyłącznie osoby ze swojej półki. Mezalianse zdarzają się bardzo rzadko i najczęściej kończą się źle.
          Najczęstszą przyczyną, dla której ludzie nie mogą sobie znaleźć partnerów jest to, że sięgają za wysoko. Przeciętna panna czeka na księcia z bajki. Przeciętny Mietek czeka na pannę pokroju żon piłkarzy. I ani jedno ani drugie łaskawszym okiem nie spojrzy na równie przeciętne osoby wokół nich. Gdzieś ten mechanizm selekcji kandydatów i tego, że w oko wpadają wyłącznie osoby z własnej półki, zawiódł.

          I jedni bardziej sobie z tego zdają sprawę inni mniej. Ci co mniej, to nie mają z tym większych problemów, wierzą w miłość od pierwszego wejrzenia i to, że spotkali swoją połówkę, najlepszą z najlepszych. Ci, którzy dostrzegają w tym pewien mechanizm biologiczny, zdają sobie sprawę, że ta ich połówka to jednak tylko najlepszy możliwy wybór i że pewnie nie doszłoby do tego związku jakby była możliwość sięgnąć po kogoś lepszego.
          • rabatr Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 15.10.14, 16:02
            Ci, którzy dostrzegają w tym pew
            > ien mechanizm biologiczny, zdają sobie sprawę, że ta ich połówka to jednak tylk
            > o najlepszy możliwy wybór i że pewnie nie doszłoby do tego związku jakby była m
            > ożliwość sięgnąć po kogoś lepszego.

            Widzisz sama po innych wypowiedziach jak wyglada to zdawanie sobie sprawy :)

            Ale mysle, ze rzeczywistosc nie do konca jest zawsze tak okrutna, jak to wyglada nawet po zdaniu sobie sprawy z tej biologicznej prawidlowosci, o kotrej piszesz. Tzn. czesto faktycznie ludzie wiaza sie z najlepsza mozliwa partia - co jednak w przypadku autentycznie szczesliwych zwiazkow (a nie pozornie szczesliwych) moze okazac sie wyborem, ktorego nie chce sie potem zamienic na inny, nawet gdyby mozna bylo.

            Jednak obawiam sie, ze czesciej jest inaczej.
            Kazdy chce byc wyjatkowy. Myslec, jest albo bedzie z kims dla kogo jest namba uan. Bo znam swoja wartosc, itp itd.
            Jednoczesnie w druga strone jakze nierzadko mamy racjonalizatorska samoscieme:
            Podejscie jes takie: jestem z kims, a przeciez wiem - i nieraz glosze wszem i wobec - daleko mu do idealu. Bo powinien mniej smiecic, byc schludny jak gej, meski jak aktorzy amerykanskiego kina akcji. Obrotny jak Bill Gates albo Steve Jobs. Zbudowany jak moj kolega z pracy. Powinien tez opuszczac z wieksza gracja klape od kibla, chrapac jak przecietny gostek 10 lat mlodszy.
            Skoro powinno byc tyle rzeczy lepiej, to tak nie jest - a mimo to jestem z nim.
            Niedopuszczalne, by dla niego ktos byl bardziej atrakcyjny - ale to, ze inni wydaja mi sie atrakcyjniejsi pod niektorymi wzgledami - to zupelnie normalne. A,i to nie moj problem- tylko jego. On powinien sie postarac, zmienic, by splenic wskazywane przeze mnie moje normy,a nie ja poszukac kogos spelniajacego te inne normy.
            Nie powiem jednak, ze to dlatego, ze nikogo takiego nie znajde, bo albo jakos nie sa mna zainteresowani, sa zajeci albo co.
            Zrobie tak: sprzedam to tak, zeby wygladalo, ze to mi naleza sie poklony, podziw i oklaski - powiem, znosze fakt ze on jest taki nieidealny - to ja jestme bohaterka. Ot WspolnyZnajomy1 i WspolnyZnajomy 2 tak dobrze traktuja swoje kobiety-a moj co? on nie, a jednak z mojej dobroci i mesjanizmie przy nim trwam. Tego dowie sie swiat. A nie tego, ze co lepsze kaski nawet na mnie nie spojrza, nie dla psa kielbasa ,wiec zadowole sie tym, kim moge.

            To oczywiscie dziala w obie strony, i pana z pania mozemy zamienic rolami w zaobserwowanie zjawiska.
            • kachaa17 Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 15.10.14, 20:40
              a zdradzisz nam jak się potoczyły dalsze losy tej pary?
      • paco_lopez Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 15.10.14, 16:41
        Nie da się ukryć, że matrymonialne wybory to wybieranie najlepszej partii po jaką człowiek jest w stanie sięgnąć a nie najlepszej jaka istnieje.

        to jest zdanie paradne. Filozofia platońska chowa się do kurnika .:)))))))
    • ortolann Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 15.10.14, 08:04
      Hmmm, jeśli ta Ona to Anna Kalata, to chyba wszystko jasne
    • liisa.valo Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 15.10.14, 21:35
      Nie wiem, ale samo pytanie "dlaczego wybrałeś/łaś mnie" jest jakieś durnowate.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Jestes ze mna poniewaz... ? 18.10.14, 22:26
        Ano! Pytanie z serii: "czy grubo w tym wyglądam?"
        • znana.jako.ggigus jakie pytanie, taka odpowiedź 18.10.14, 22:34

    • znana.jako.ggigus co było podstawą wyboru? bo zawsze 18.10.14, 22:58
      są ładniejsze (o ile się takiej) szuka i zgrabniejsze.
      Pytanie z serii niedojrzałego narcyzmu - ja ci mówię, że jestem straszna, a ty zaprzeczaj.
      Wiele osób gra w tę grę, to ponoć narcyz, który sam siebie nie pokochał, bo surowy ojciec/matka.
      A tak na serio - albo są ludze, którzy idą kluczem i wybierają stały pod wzglądem wyglądu typ (np. Boris Becker wybiera optycznie podobne kobiety, mój kolega miał dziewczyny podobne wyglądem do swojej matki), albo człowiek kieruje się chemią międzyludzką i wtedy zadane pytanie nie ma sensu.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: co było podstawą wyboru? bo zawsze 18.10.14, 23:31
        A czasem, niestety, faktycznie, człowiek bierze, "co jest", bo się boi, że to jego ostatnia szansa, że to jedyna potwora/potwór amator itd. Słabo być w związku z kimś, z kim się zostało, bo tak wyszło. Potem nieszczęście murowane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka