mamaodpolroku
23.10.14, 21:10
Witam. Gdy tylko znalazłam coś takiego jak "Centrum wyżaleń" pomyślałam ze wreszcie będę mogła wylać gdzieś swoje żale bo jak na razie odbija się to tylko na moim partnerze i to nie wiem czy słusznie.. Kiedyś byłam straszną bałaganiarą... Do tego stopnia że w rodzinnym domu moja mama wynosiła za mnie kubki po kawie z mojego pokoju i scieliła moje lóżko gdy wyszłam do pracy... Gdy przeprowadziłam się"na swoje" ze swoim ukochanym zaczęłam troszke dbać o porządek wokól siebie (nas).. Wiele bylo z tym związanych klotni bo mój ukochany nie przeszedl takiej metamorfozy jak ja:-) teraz jest mi ciezko bo mam malutkie dziecko które potrzebuje baaardzo dużo uwagi a musze znaleźć czas zeby mu jeszcze ugotować zupkę, wyprać, poprasować... a wysprzątać dom tak jakbym chciala nie moge bo brakuje mi czasu i sil... Proszę czasem mojego faceta o pomoc w sprzątaniu albo zeby zajal sie dzieckiem ale wtedy naskakuje na mnie ze on caly dzien jest w pracy i nie ma sily ani ochoty na takie rzeczy.. I znowu klotnia... Zeby chociaz odkladal swoje rzeczy na miejsce to juz by bylo dużo... Rozmawialam z nim o tym setki razy.. Slysze"dobrze, dobrze" i za chwile to samo.. Jakby zapomnial:-( dzisiaj nie mialam czasu ogarnąć kuchni i zwrocil mi uwagę bo jego burdel tez irytuje.. Nie wiem jak z nim rozmawiac... A moze przesadzam?