Dodaj do ulubionych

Niby ok, ale...

20.12.14, 22:00
Witam,
Jestem w stałym kilkuletnim związku, od ponad dwóch lat mieszkamy razem, jesteśmy zaręczeni, ślub jest w jakiejś bliżej nieokreślonej perspektywie, dziecko kiedyś tam, może...Mój wybranek jest miłym, ciepłym, dobrym, opiekuńczym człowiekiem, i pewnie większość z Was pomyśli to czego idiotka chce..., no właśnie, ale jest pewne, ale...Jako, że to mój jedyny partner (seksualny także), zastanawiam się, czy to co wymieniłam powyżej wystarczy...Wiem, że kocham go na swój sposób, ale na przykład bardziej są mi bliscy rodzice i siostra, gdy pomyślę, że mogłoby ich zabraknąć nie wyobrażam sobie życia, jego kocham, ale tu nie mam aż takich obaw...Nie zamartwiam się gdy nie ma go dłużej z pracy, lubię się przytulać, ale seks nie jest mi niezbędny, może go nie być...Czy dla Was Wasz partner jest najważniejszą osobą w życiu?
Obserwuj wątek
    • straszny.upal Re: Niby ok, ale... 20.12.14, 22:04
      Zawsze tak czulas?
      • my.rose Re: Niby ok, ale... 20.12.14, 22:11
        Bardzo późno weszłam w taki poważny związek i na początku byłam dość sceptyczna, ale potem się przekonałam, był czas, gdy nie mieszkaliśmy razem, wtedy było inaczej, większa ekscytacja, ale tak sobie myślę (nie mam doświadczenia, to są przypuszczenia), że zawsze tak jest na początku...potem mija. Z perspektywy lat (jesteśmy razem 4) myślę czasami, że może weszłam w związek z obawy, że z nikim się nie zwiąże, a trafiła się osoba bardzo ciepła, życzliwa, doceniająca mnie?
        • straszny.upal Re: Niby ok, ale... 20.12.14, 22:53
          myślę czasami, że może weszłam w związek z obawy, że z nikim
          > się nie zwiąże, a trafiła się osoba bardzo ciepła, życzliwa, doceniająca mnie?

          Mysle, ze tu moze tkwic sedno problemu.
    • akle2 Re: Niby ok, ale... 20.12.14, 22:09
      A co, Ty żyjesz w jakichś średniowiecznych Chinach, że miałoby ich zabraknąć? Ciesz się, że rodzina Ci się powiększy, przecież nic nie tracisz.
      • taki-sobie-nick Re: Niby ok, ale... 20.12.14, 22:34
        A co, Ty żyjesz w jakichś średniowiecznych Chinach, że miałoby ich zabraknąć?

        We współczesnych też podobno często znikają.
    • facettt owszem... 20.12.14, 22:23
      Czy dla Was Wasz partner
      > jest najważniejszą osobą w życiu?

      owszem.
      rodzice Ci kiedys umra, a rodzenstwo ma swoje rodziny.
    • triss_merigold6 Re: Niby ok, ale... 20.12.14, 22:26
      Poszukaj takiego, z którym będzie Ci lepiej w łóżku.
      • my.rose Re: Niby ok, ale... 20.12.14, 22:31
        Hmm, wydawało mi się, że jest mi dobrze, ale ciężko stwierdzić, czy mogłoby być lepiej, skoro nie miało się porównania...Wiem, że na swój sposób go kocham, że można z kimś takim spędzić życie, ale z biegiem lat wydaje mi się, że brak takiej pełni...może mi się wydaje
        • taki-sobie-nick Problem z cyklu "codziennie mają być motyle 20.12.14, 22:36
          w brzuchu"?

          Bo poruszasz kilka aspektów.

          • my.rose Re: Problem z cyklu "codziennie mają być motyle 20.12.14, 22:44
            Bo tu chodzi właśnie w grę kilka aspektów mam wrażenie. Tylko ja sama nie do końca potrafię sprecyzować, zwalam to na karb tego, że jest to mój jedyny poważny związek i brak doświadczenia oraz jakiegoś porównania nie pozwala mi dobrze ocenić sytuacji:/
          • my.rose Re: Problem z cyklu "codziennie mają być motyle 20.12.14, 22:45
            Motyli nie oczekuję, dawno już odfrunęły:-)
        • miodliszka Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 09:51
          Testis unus, testis nullus- czy jakoś tak. Jako kobieta doświadczona powiadam Ci, że kiedy trafi się na tego właściwego- to nie ma wątpliwości. Zawalcz o siebie. Chyba nie chcesz być sfrustrowaną żoną, która śpi z jednym marzy o drugim.
          • rkkrakow Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 20:36
            popieram, tez mi sie kiedys wydawalo ze nie musi byc motylkow....ale jak poznajesz tego wlasciwego to wiesz prawie od razu i nie masz watpliwosci co do uczucia. I na pewno jest wtedy wazniejszy niz rodzice, rodzenstwo itd. I jak nie widzimy sie kilka dni (bo delegacja/szkolenie ktoregos) to jest duza tesknota.

            no chyba ze z rodzicami i rodzenstwem widzisz sie takze codziennie albo mloda jeszcze jestes...
        • jednorazowynick11 Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 18:51
          "kocham na swój sposób". Zawsze mnie dziwiło to określenie
          • taki-sobie-nick A dlaczego? Jest jakiś wzorcowy model miłości? 21.12.14, 19:12
            jednorazowynick11 napisała:

            > "kocham na swój sposób". Zawsze mnie dziwiło to określenie
            • mendigo Re: A dlaczego? Jest jakiś wzorcowy model miłości 21.12.14, 19:41
              Przecież to właśnie takie stwierdzenie zakłada, że istnieje wzorzec kochania, a osoba zastrzegająca, że wprawdzie kocha, ale na swój sposób, wyznaje, że jej kochanie od tego wzorca odbiega.
              • taki-sobie-nick Re: A dlaczego? Jest jakiś wzorcowy model miłości 21.12.14, 19:47
                mendigo napisał:

                > Przecież to właśnie takie stwierdzenie zakłada, że istnieje wzorzec kochania, a
                > osoba zastrzegająca, że wprawdzie kocha, ale na swój sposób, wyznaje, że jej k
                > ochanie od tego wzorca odbiega.

                Też prawda.
      • szabla.towarzysza.kiszczaka Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 11:29
        Łatwiej o gościa dobrego w łóżku czy zgranego w życiu codziennym? Prościej tego pierwszego nauczyć pewnych zachowań czy drugiego odpowiednich odruchów w łóżku?
    • taki-sobie-nick Ale o co ci właściwie chodzi? 20.12.14, 22:32
      O to, że nie jesteś z nim związana AŻ TAK jak z rodziną? I że nie chodzisz po ścianach na myśl, że mogłabyś go stracić?

      Ale tak po kilku latach? Rodzinę chyba znasz dłużej? Nie przyszło ci to do głowy?

      Życzysz sobie w razie czego chodzić po ścianach ze strachu jeszcze i o niego?

      Czy uważasz, że uczucie bez chodzenia po ścianach jest uczuciem drugiej kategorii?

      O to, że może się związałaś ze strachu? No cóż, gdyby tak było, w każdym razie dobrze trafiłaś, mogłaś gorzej.

      O to, że jedyny partner seksualny?

      Jeszcze o coś innego?

      • my.rose Re: Ale o co ci właściwie chodzi? 20.12.14, 22:41
        Hmm, po prostu wydawało mi się (także na podstawie tego co mówiły znajome, koleżanki), że partner to jest NAJWAŻNIEJSZA OSOBA W TWOIM ŻYCIU, a ja jakoś potrafię sobie wyobrazić, że go nie ma, jest ważny, ale nie najważniejszy. Byłoby mi smutno, gdyby coś mu się stało, czy go zabrakło, ale pewnie oswoiłabym się z tym po pewnym czasie. Masz rację, mogłam trafić gorzej i zawsze wtedy przywołuję się do porządku i mówię sobie, że wymyślam jakieś bzdury, że czegoś mi brakuje i nawet nie umiem tego dobrze sprecyzować, może to wyimaginowany problem?
        • taki-sobie-nick Re: Ale o co ci właściwie chodzi? 20.12.14, 22:48
          my.rose napisała:

          > Hmm, po prostu wydawało mi się (także na podstawie tego co mówiły znajome, kole
          > żanki), że partner to jest NAJWAŻNIEJSZA OSOBA W TWOIM ŻYCIU, a ja jakoś potraf
          > ię sobie wyobrazić, że go nie ma, jest ważny, ale nie najważniejszy.

          Jakoś nie potrafię zrozumieć tego problemu, ale może idź do psychologa.
        • straszny.upal Re: Ale o co ci właściwie chodzi? 20.12.14, 22:55
          "Byłoby mi smutno, gdyby coś mu się stało, czy go zabrakło, ale pewnie oswoiłabym się z tym po pewnym czasie".

          Dosc znamienne.
        • kachaa17 Re: Ale o co ci właściwie chodzi? 21.12.14, 09:26
          Uważam, że powinnaś potraktować swoje wątpliwości jako sygnał, że coś jest w twoim życiu nie tak. Skoro czujesz już teraz, że mogłoby być lepiej to może warto zakończyć ten związek. Jesteś chyba jeszcze dość młoda (nie pisałaś ale wnioskuję z opisu sytuacji) a to jest czas na eksperymenty i poszukiwania czego się w życiu chce. Jeśli nawet nie masz ślubu i masz co do swego związku takie wątpliwości to moim zdaniem warto się rozstać. Co będzie po 10 latach? Twoje wątpliwości pewnie jeszcze się nasilą. Najważniejsze to być przekonanym co do słuszności swoich wyborów. A ty najwyraźniej nie jesteś i może to wynika z małego doświadczenia a może z przeczucia, że gdzieś tam coś innego jest lepsze dla ciebie. Mój mąż też był moim pierwszym partnerem seksualnym ale to jakoś nie stanowiło problemu, natomiast inne rzeczy mi przeszkadzały i jakoś nie potrafiłam sobie tego przetłumaczyć.
        • sl-14 Re: Ale o co ci właściwie chodzi? 21.12.14, 10:15
          A ja uważam, że podejście iż parter jest równie ważny jak inne bliskie osoby, jest całkiem zdrowe.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Ale o co ci właściwie chodzi? 21.12.14, 13:33
          Jak Ci mama umrze to też się z tym oswoisz po pewnym czasie.
    • leptosom Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 09:35
      tylko kochankowie usuną Twoje rozterki i niepewność.
    • sl-14 Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 10:14
      Skoro ślub i dziecko są słusznie "na kiedyś tam", to nie musisz czuć ciśnienia, tylko przemyśl wszystko na spokojnie - czy rzeczywiście jest coś, co twoim zdaniem nie gra, czy po prostu nie jest tak, jak w komedii romantycznej. Nie wiem, ile masz lat, moim zdaniem jeden partner, z założeniem że o na całe życie, nie jest dobrym pomysłem. ale znam taki pary (w większości to dziewczyna jest tą cnotliwszą, ciekawe czemu, ale w jednej obydwoje są dla siebie jedynymi, podobno) i jakoś żyją. Co do seksu, to może po prostu "coś robicie źle" i należałoby pogadać ze sobą?
    • alpepe Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 11:09
      ile masz lat?
      Mnie się zdaje, że jeszcze w środku jesteś dzieckiem, twój partner jest inny niż twój ojciec i faktycznie związałaś się z rozsądku.
      • my.rose Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 14:58
        Może z tego, co tu napisałam wydaje się, że jestem jeszcze zbyt młoda, ale ja mam już swoje lata (29), on 34. Po prostu w tej sferze życia nie dane było mi wiele doświadczyć stąd te moje pytania i rozterki mogą wydawać się komuś infantylne, co zupełnie rozumiem.
        • kachaa17 Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 15:36
          Zależy czego chcesz od życia. Jeśli chcesz przeżyć wielką miłość to szukaj dalej a jeśli wystarczy ci to co jest to zaakceptuj swoją sytuację.
    • nues Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 15:06
      Skoro zadajesz takie pytania na forum, to już masz odpowiedź. Nie jesteś pewna.
      Ja, kiedy jestem zakochana, tracę rozum, zapominam o rodzinie, płaczę, gdy nie dzwoni i w ogóle jestem nieco rozstrojona.
      Przestań być racjonalna i zastanów się, czy to TO.
      • my.rose Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 15:34
        Właśnie chyba powiedziałaś coś co jest sednem sprawy, moje podejście jest racjonalne, chyba aż za bardzo:-( Mam obok siebie miłą, opiekuńczą, ciepłą osobę, ale w związku chyba to nie tylko o to chodzi. Dziękuję za rady
        • simply_z Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 16:03
          Najważniejsza to jest rodzina, dziecko,a chłop? dziś jest jutro go nie ma. Nigdy nie powinien być na piedestale, owszem równie ważny jak inne bliskie ci osoby ale nie najważniejszy.
          Dziwne, że w wieku 29 lat masz dylematy jak 15latka.
          • my.rose Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 16:15
            No widzisz opinie tu są podzielone, dla mnie nie jest na piedestale, ale dla niektórych wypowiadających się można odnieść wrażenie, że tak. Może mam takie dylematy, może za późno zaczęłam wchodzić w relacje z mężczyznami. Jako 15 latka raczej myślałam co muszę zrobić na jutro do szkoły, jaką książkę przeczytać, faceci mi nie zaprzątali w głowie. W pewnym wieku, mając w miarę stabilną sytuację zawodową i finansową człowiek zaczyna się zastanawiać nad czymś co wcześniej wydawało się oczywistym.
            • taki-sobie-nick Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 17:35
              my.rose napisała:

              > No widzisz opinie tu są podzielone, dla mnie nie jest na piedestale, ale dla ni
              > ektórych wypowiadających się można odnieść wrażenie, że tak.


              I problem masz z tym, że dla ciebie nie, dla innych tak?

              Zgadzam się z simply, że dylematy godne 15-latki, niezależnie od Twojego wieku.

              Wszyscy ci radzą rzucać go z trzaskiem, cóż - od związku z rozsądku jeszcze nikt nie umarł, a wielu się rozmnożyło.

              A te motyle, wiesz, one nie robią się same. Nad związkiem się pracuje. Każdym związkiem międzyludzkim. Także tym z koleżanką i z siostrą. A tym bardziej z chłopem.

              Ty się w końcu kierujesz własnymi odczuciami czy wolą większości?

              Jakby większość zakrzyknęła, że wszystko w Twoim związku jest OK, tobyś uwierzyła, a tak to go rzucisz?

        • piataziuta Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 19:07
          >Właśnie chyba powiedziałaś coś co jest sednem sprawy, moje podejście jest racjonalne, chyba aż za >bardzo:-(
          Racjonalizm racjonalizmem, jakbyś była bardzo zaangażowana, umiałabyś to racjonalnie uzasadnić. :)
          Także ten. Więcej pewności siebie.
      • facettt mozna i tak, ale... 21.12.14, 16:24
        nues napisała:
        > Skoro zadajesz takie pytania na forum, to już masz odpowiedź. Nie jesteś pewna.
        > Ja, kiedy jestem zakochana, tracę rozum, zapominam o rodzinie, płaczę, gdy nie
        > dzwoni i w ogóle jestem nieco rozstrojona.

        - i szarpiesz sobie nervy :)

        > Przestań być racjonalna i zastanów się, czy to TO.

        - dlaczego?
        mozna i tak.
        jedni fruwaja myslami po przestworzach, a inni licza pieniadze - czy starczy do pierwszego
        i ze podloge w kuchni trzeba umyc, bo nie mysli, ale "koty" zaczna po chalupie fruwac :)
    • mendigo Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 18:28
      No nie, ja jestem dla siebie najważniejszą osobą w życiu. Beze mnie samej nic by mi się nie udało, a gdy kiedyś umrę, to wiem na pewno, że tego nie przeżyję. Wiele osób tak ma.
      • facettt self empathy 21.12.14, 18:35
        mendigo napisało:
        a gdy kiedyś umrę, to wiem na pewno, że tego nie przeżyję. Wiele osób tak ma.


        self empathy - to nie jest dobre wyjscie.

        a lew_ tego tesz nie przezyje.
        tak - ze odradzam.
        • mendigo Re: self empathy 21.12.14, 19:46
          Self-sympathy to (nie) jest słuszne.
          A self-empathy z kolei nie jest logiczne. Nielogiczne znaczy jest.

          Natomiast lew_ ostatnio polował tutaj na kobietę, która pytała potencjalnych kandydatów o stosunek do Murakamiego, co - niezależnie już od kontekstu zapytania - jest dla mnie policzkiem. Murakami, wyobraź sobie... Zdrajca.

    • piataziuta Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 18:55
      Sam fakt, że przy braku doświadczeń masz takie wątpliwości, świadczy, że nie jest tak dobrze, jak mogłoby być.
      Zaufaj swojej intuicji.
    • miau.weglowy Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 19:46
      jesli nie rusza cie perspektywa zycia bez niego, to moze zwroc chlopu wolnosc, co?
    • gustavo.fring Posuzkaj takiego który będzie miał 21.12.14, 20:02
      Posuzkaj takiego który będzie miał cię w d.pie, potem takich co to będa cię zdradzać i puszczać bokiem, potem leni i pijaków, potem doceń co ci najbardziej z tego co miała odpowiada, popłacz trochę nad tym co miałaś i poszukaj wtedy tzw. porządnego.

      Oczywiście będziesz wtedy miała już ponad 30 lat i będzie to dość trudne (ujmując eufemistycznie), ale ogólnie to spoko, trzeba przecież w życiu spróbować wszystkiego.

      • straszny.upal Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 21.12.14, 20:07
        Ale masz kompleksy.
        • mendigo Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 21.12.14, 20:16
          Gó... ma, a nie kompleksy. Żebyś wiedziała, jakie ja mam! Wszyscy lajkują na fejsie.
          A...
          Kompleksy...
          To nie, sorry.
          • coffei.na Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 22.12.14, 12:26
            A Ty zaś o cycka Mendziaro....
            Moczka idz robic a nie...
        • gustavo.fring Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 21.12.14, 20:23
          Wręcz przeciwnie, to się nazywa doświadczenie życiowe.

          No, ale to trzeba trochę w życiu zobaczyć żeby mieć. Na internecie ani w TVNie tego nie można wyczytać i pokolenie "jesteś tego warta" potem jest ciężko rozczarowane życiem.
          • straszny.upal Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 21.12.14, 20:32
            To Ci zycze zebys mial, a nie biadolil na forum :)
            • gustavo.fring Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 21.12.14, 20:55
              Nie biadolę, raczej podśmiewam się z niby problemów innych.

              A będzie tak jak zawsze.
              • straszny.upal Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 21.12.14, 21:04
                gustavo.fring napisał:

                > Nie biadolę, raczej podśmiewam się z niby problemów innych.
                >

                Glupie i niezyczliwe.
                • mendigo Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 21.12.14, 21:05
                  Robi to, w czym ma już spore doświadczenie.
                  Życiowe.
              • my.rose Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 21.12.14, 21:14
                Widzisz to co dla Ciebie jest "niby" problemem, dla kogoś innego jest poważną egzystencjalną rozterką zwłaszcza w pewnym wieku. Doceniam kogo mam, bardzo szanuję i na pewno kocham, albo czuję wielkie przywiązanie, ale zastanawiam się, czy to oby na pewno miłość, głośno myślę i dzielę się wątpliwościami, może ktoś miał podobnie? Po to chyba jest m.in. to forum, aby się poradzić bardziej doświadczonych.
                • gustavo.fring Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 22.12.14, 12:19
                  No to już dostałaś tyle odpowiedzi, że rozwiązanie powinno chyba zacząć ci się rysować.

                  Żeby nie męczyć, podsumuję dwa nurty:

                  - gość cie słabo bzyka i stąd te smęty
                  - sama nie wiesz o co ci chodzi.

                  Wg mnie gość zagłaskał cię na śmierć bo chciał ci przychylić gwiazdki z nieba. A baba jak to baba, po prostu wzięła i się znudziła. Nie może wymyślić żadnego realnego problemu (że pije, że zdradza, że nie dzwoni), to sobie wydumała jakiś inny a teraz oczekuje od świata że zgadnie o co jej chodzi.

                  No ale w sumie, co ja tam wiem.
                  • coffei.na Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 22.12.14, 12:31
                    Bo my lecimy wyłącznie na dzikich sku...ów,żeby mieć o czym pisać i z czym iśc na ploty.
                    Nie bądz taki ostry Gucio,fakt masz trochę racji,ale Ty sam wolisz uległa mimozę bez swojego zdania czy małego zadziora?
                    Jak lasce nie pasuje to niech bierze innego,jej zycie,jej rozterki-albo sobie polepszy,alb nie! A zresztą..czu ma się miec lepiej niż np.ja??
                    :-)
                    • gustavo.fring Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 22.12.14, 12:42
                      Nie wiem na co wy lecicie, nie wiem w ogóle czy jest jakiś jeden typ "wy", ale jest pewien podtyp taki jak nasza interlokutorka, któremu albo z braku doświadczenia życiowego, albo z nadmiaru dobrobytu przewraca się w tzw. dupie i swoje wydumane problemy traktuje bardzo egzystencjonalnie.
                      • coffei.na Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 22.12.14, 12:54
                        Uhm
                        Czyli uważasz,że wybór życiowego partnera to problem z doopy wzięty? Nie ma żadnego wpływu na jej dalszą egzystencje?
                        • gustavo.fring Re: Posuzkaj takiego który będzie miał 22.12.14, 13:17
                          Przecież ona już wybrała, że go nie chce. Szuka tylko usprawiedliwienia na zewnątrz dla swojej decyzji, lub sama siebie oszukuje że nie zna prawdziwego powodu.
    • kbjsht Re: Niby ok, ale... 21.12.14, 20:54
      ale tak w sumie to o co Ci chodzi
      • leptosom Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 09:43
        imo chodzi jej o to, aby pchnąć ją we właściwą ...stronę.
    • coffei.na Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 09:08
      Skoro to wszystko jest takie nijakie to po co ci to?
      pomyśl sobie co będzie za parę lat,kiedy seks będzie cię obrzydzał,a życie z tym człowiekiem stanie się nie do zniesienia? To ty będziesz winna wiedząc to co teraz i nie kończąc tego!
    • mozambique Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 10:18
      Jestem w stałym kilkuletnim związku, od ponad dwóch lat mieszkamy razem, jesteśmy zaręczeni, ślub jest w jakiejś bliżej nieokreślonej perspektywie, dziecko kiedyś tam, może.."

      jestescie klasycznym kryzysowym narzeczeństwem
      on odejdzie jak tylko pozna taką z ktorą bedzie chcial sie żenic zaraz natychmiast
      albo ty jak przespisz sie z takim facetem , z ktorym bedziesz chiałą sie rozmnożyc jak najszybciej
    • lew_ Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 11:02
      Ale rozterki ma dziewczyna:) Ale ja mam gorzej a nie trabie tego na caly swiat:(
      • facettt ale Ty, lew_... 22.12.14, 12:05
        lew_ napisał:
        Ale ja mam gorzej a nie trabie tego na caly swiat:(


        ale Ty, lew_... moze wyhaczysz w koncu jakies dziewcze z foro i bedziesz mial lepiej.

        Ona juz lepiej miec nie moze - tylko gorzej...
        Sam widzisz.
        - Beznadzieja - i dlatego placze.


    • mariuszg2 Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 12:35
      my.rose napisała:

      > ać, ale seks nie jest mi niezbędny, może go nie być...Czy dla Was Wasz partner
      > jest najważniejszą osobą w życiu?

      kochanie... można żyć bez partnera, bez rodziców i dzieci ale bez seksu się nie da.

      a jak już musisz być z partnerem to może z czasem wchodźcie w nowe obszary pożycia intymnego i włączcie rodziców do zabawy, dziadków, wujów, ciocie, dzieci a nawet psy i koty oraz rybki akwariowe...a jak i tego mało będzie pomyślcie o analu, oralu, pornolu, pissingu, strap-onie, curlingu, surfingu oraz boardingu przed odlotem.
      • facettt alesz da sie bez seksu ... 22.12.14, 12:51
        mariuszg2 napisał:
        > kochanie... można żyć bez partnera, bez rodziców i dzieci ale bez seksu się nie da.

        alesz da sie...
        znam takie dwie, co ni hollery nie chcialy sie w loziu dac obracac, ale chcialy zostac moimi zonami... (po kiego xuja do tej pory nie wiem, bo ani specjalnie przystojny, ani bogaty nie jestem...)

        co piec lat wysylam im zyczenia na okragla rocznice urodzin...
        • coffei.na Re: alesz da sie bez seksu ... 22.12.14, 13:05
          Może jesteś dobry w robótkach ręcznych?
          • facettt Re: alesz da sie bez seksu ... 22.12.14, 13:45
            coffei.na napisała:
            > Może jesteś dobry w robótkach ręcznych?

            fact, to tesz
            spluczke w kibelku potrafie naprawic...
            ale , co najgorsze, sprawiam wrazenie "tkzw. porzadnego czlowieka"
            (co jest nieprawda - ale to inna sprawa...)

            a o czym marzy przecietna, zwykla kobieta
            - jak nie o porzadnym, spokojnym i odpowiedzialnym mezu ?...

            eehh...
            • coffei.na Re: alesz da sie bez seksu ... 22.12.14, 13:58

              porządny człowiek?
              jeeeeb Ty to masz ciężko... Ale proszę,nie burz swojego wizerunku w mojej głowie!!!
              • facettt Ty... 22.12.14, 14:00
                coffei.na napisała:
                Ale proszę, nie burz swojego wizerunku w mojej głowie!!!

                Ty nie jestes przecietna kobieta, zatem o to sie nie obawiam :)
      • kalllka Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 13:32
        Spróbowałbyś maniu burding zrobić,na którym kolwiek ( z miedzynarodowych) lotnisk,to by ci scaning wraz czipingiem na wieczna rzeczy pamiątkę zostawili u kości ogonowej
        (a'la very cery Christmas)

        • facettt ee tam.... 22.12.14, 13:50
          to tylko w tym Britansku.
          bo u nasz we Frankfurcie - to mozesz Slonia w kieszeni przewiezc.
          • kalllka Re: ee tam.... 22.12.14, 14:20
            Smy się nie zrozumieli jasiu,
            Elefanty możesz upychac gdzie sobie winszujesz nawet po skarpetach, ale burdingu nie próbuj bo ci takie frankfurterki ( nad Odra ) wymasuja na odwłoku ze popamiętają wraz z szyszynka.
            Wesołych świat, skądinąd oraz hapiego njujara:|
            • facettt balszoje spasiba za Wsio... 22.12.14, 14:30
              kalllka napisała:
              > Smy się nie zrozumieli jasiu,

              istotnie.
              mialem na mysli lotnisko we Frankfurcie nad Menem.
        • mariuszg2 Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 15:22
          kalllka napisała:

          > Spróbowałbyś maniu burding zrobić,na którym kolwiek ( z miedzynarodowych) lotn
          > isk,to by ci scaning wraz czipingiem na wieczna rzeczy pamiątkę zostawili u
          > kości ogonowej
          > (a'la very cery Christmas)
          >

          przypomniałąś mi jak kiedyś na krakkowskim lotnisku Balice zdarzyło misie stać w kolejce do scanningu sekjurity za posłanką Grodzką i być obserwatorem tegoż.

          zawsze jest tak, że w obsłudze macaczy scannująco-czipingujących tuż za bramką śa oficerowie obojga płci w celu stosownego macania według płci pasażera. Reakcja i miny oficyrejów tym razem była bezcenna... także Kajak... zanim maniu każesz nadstawiaś ogonek z kościa lub bez ogarnij swoje ero fantazje i zapakuj na prezent pod choinke dla mnie...paczuszkę ślij na adres...
          Laponia. PO BOX 666
          • kalllka Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 16:00
            Nomen omen -uniposłanka, a nie grodzka dlatego opsluga (lotniskowa) stroiła miny.
            Zaprezentuj się z jak najlepszej, polskiej strony
            (może być Szekspir bez goloty) zrewanżuje się

            • mariuszg2 Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 20:42
              eeee tam czcze obietnice bez pokrycia...miałaś iśc do teatr ze mna, dać brunio włosy poczesać, odgrażałaś się nawet obiecująco...a tu jakiś unichłód zza swiatów jak u Omleta
              • kalllka Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 21:32
                Ze za mało we mnie entuzjazmu, czy jak?
                brunio, nie wiem co ono wiec na Omlety ani na tu bi czy wilbi tym bardziej.
                we włochach tyle co fryzjerowi ale i temu bez gmerania bo mam inne afrodyzjaki bardziej.
                To jak, starasz się?



    • lew_ Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 14:16
      Masz racje facettt:)
      • kalllka Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 14:21
        Lewju ty tez chce spróbować wyrobów zręcznych?
        • lew_ Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 14:32
          Kaja pisz po ludzku zebym cie zrozumial:)O
          • kalllka Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 14:33
            Marcin nie siej lipy.
            • lew_ Re: Niby ok, ale... 22.12.14, 14:34
              Mam pieczen na ogniu,co za lipa?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka