Dodaj do ulubionych

opowieść w odcinkach

24.02.05, 09:41
Oto pierwszy fragment
proszę o dopisywanie kolejnych odcinków
(tekst oryginalny, podobieńswo imion przypadkowe)

Wschodzące słońce zapowiedziało nowy dzień nad Zieloną Doliną.
W swoim poukładanym i czystym domu, obudziła się Filifionka.
Kątem oka zerknęła na zegarek. Nastepnie wyjrzała przez okno.
-No tak, znów będzie lało. Ciemne chmury gromadzą się nad lasem.
Cóż, trzeba się jakoś ogarnąć -pomyślała.
Umyła ryjek,rozczesała krótkie blond włosy, szybko załozyła błękitną sukienkę
i mały kapelusik.
Wolnym krokiem poczłapała do piwniczki po konfitury z truskawek i wiśni.
Wtem, ruszyło sie coś w kącie spiżarni.Był to tłusty, duży pająk.
- No proszę kogo tu mamy. Już cię tu nie ma, obrzydliwa pokrako - fuknęła
Filifionka.
Czas było posprzątać. Zwinęła swój nowy dywanik i wzięła się za trzepanie.
Stojąc na tarasie zobaczyła...
cdn...

Obserwuj wątek
    • xy2 Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 09:56
      "Stojąc na tarasie zobaczyła..."
      pająka ktorego wyrzuciała. Wściekły pająk nabrał rozmiarów monstruanych i
      zezarł filifionke razem z dywanikiem.
      cd(nie) n...
    • rybolog Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 10:17
      Zobaczyla...krzeslo. - Tu sie schowales a ja ciebie szukalam cala zime. Zmarzles
      co? - i przytulila zmarzniete krzeslo do swoich tlustych piersi...jednak nie
      zauwazyla, ze na jednej z nog siedzial sobie chudy karaluch...
      • fleuret Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 12:17
        Gdy Karaluch wpełz na oparcie krzesła, Filifionka
        dostrzegła go.
        - O to chyba Mądrala. Niesie coś na grzbiecie.
        Pewnie wyrusza znów w podróź. Jak on może nocowac w tych norkach i szparkach?
        Ja bym nie mogła. Lubię wieczorem usiąść w fotelu i napić się herbaty.
        Zwłaszcza w zimne, jesiennne dni. Zwijam wtedy hamak. A jak! Mam swoje zasady.
        -pomyślała Filifionka nie przerywając trzepania.
    • xy2 "Kopociuszek 2005" 24.02.05, 10:28
      tylko zamiast trzepaczki powinien być Rainbow
    • czarny.baca Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 11:01
      fleuret napisała:

      > Oto pierwszy fragment
      > proszę o dopisywanie kolejnych odcinków
      > (tekst oryginalny, podobieńswo imion przypadkowe)
      >
      > Wschodzące słońce zapowiedziało nowy dzień nad Zieloną Doliną.
      > W swoim poukładanym i czystym domu, obudziła się Filifionka.
      > Kątem oka zerknęła na zegarek. Nastepnie wyjrzała przez okno.
      > -No tak, znów będzie lało. Ciemne chmury gromadzą się nad lasem.
      > Cóż, trzeba się jakoś ogarnąć -pomyślała.
      > Umyła ryjek,rozczesała krótkie blond włosy, szybko załozyła błękitną sukienkę
      > i mały kapelusik.
      > Wolnym krokiem poczłapała do piwniczki po konfitury z truskawek i wiśni.
      > Wtem, ruszyło sie coś w kącie spiżarni.Był to tłusty, duży pająk.
      > - No proszę kogo tu mamy. Już cię tu nie ma, obrzydliwa pokrako - fuknęła
      > Filifionka.
      > Czas było posprzątać. Zwinęła swój nowy dywanik i wzięła się za trzepanie.
      > Stojąc na tarasie zobaczyła...

      jak dookoła rozciagają sie deszczowe chmury. Pomyslała, to niesamowite, taka
      brzydka pogoda wiec chętenie wytrzepie dywan, pozmywam naczynia, umyje podłogi,
      zetre kurze, zaceruje skarpety, powyszywam serwetki. -jak wystarczy czasu to
      obejrze sobie "Anne Marie na zakręcie" w Polsacie- pomyslała Filifionka.
      Filifionka zapomniała jeszcze o odkurzaniu i umyciu okien.
      Pewnego pięknego słonecznego dnia nasza bohaterka wyszła na dwór skopać
      ogródek. Słonce, upal 30 stopni, pomyślała -jak cudownie, w ruchu naljepiej
      można sie opalić- ...
      A tu nagle kopiąc ogródek zobaczyła księcia, który dla Filifionki zrobiłby
      wszystko. Zabrał ją z domu, w którym musiała tak cieżko pracować.
      Ksiąze był wyjątkowo łaskawy i mial wielkie serce. Kupił wybrance
      najnowocześniejszy odkurzacz, gary które nie przypalają, żelazko z parą, z pod
      która rozgrzewa cała posiadłość w sezonie zimowym, nalepsze proszki czyszczące
      i gumowe rękawiczki...
      dzisiaj Filifionka ma piękny pokój w szpitalu dla obląkanych i piękny gustowny
      kaftanik, wychodzi raz w tygodniu na spacery do parku, w którym zielenią sie
      listki na drzewach
      • procesor Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 11:08
        Hehe, a wystarczyłoby żeby książę gosposie wynajął..
    • procesor Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 11:07
      > Wschodzące słońce zapowiedziało nowy dzień nad Zieloną Doliną.
      > W swoim poukładanym i czystym domu, obudziła się Filifionka.
      > Kątem oka zerknęła na zegarek. Nastepnie wyjrzała przez okno.
      > -No tak, znów będzie lało. Ciemne chmury gromadzą się nad lasem.
      > Cóż, trzeba się jakoś ogarnąć -pomyślała.
      > Umyła ryjek,rozczesała krótkie blond włosy, szybko załozyła błękitną sukienkę
      > i mały kapelusik.
      > Wolnym krokiem poczłapała do piwniczki po konfitury z truskawek i wiśni.
      > Wtem, ruszyło sie coś w kącie spiżarni.Był to tłusty, duży pająk.
      > - No proszę kogo tu mamy. Już cię tu nie ma, obrzydliwa pokrako - fuknęła
      > Filifionka.
      > Czas było posprzątać. Zwinęła swój nowy dywanik i wzięła się za trzepanie.
      > Stojąc na tarasie zobaczyła...
      że pająk siedzi u podnoża schodków i płacze.
      Głupio się jej zrobiło. Trzepała dalej ten swój dywanik ale przyjemnośc robienia
      porządków gdzies sie ulotniła. W środku co ja uwierało. No ale czy mogła
      pozwolić by taki tłusty, duży pajak siedział w spiżarni? W JEJ spiżarni?!
      Niemozliwe, Filifionka była znana z zamiłowania do czystości i porządku. To było
      jej ulubine zajęcie.
      Pająk pochlipywał cicho. Powoli zaczął zbierac swoje osiem nóżek i rozglądac sie
      dookoła. Widac szukał jakiegoś schronienia bo pierwsze krople deszczu już
      uderzyły w dach, spadły na dywanik i Filifionke, na trwaę dokoła domu i na jego
      własny, włochaty grzbiet.
      Filifionka patrzyła na to niespokojnie i ...
      • baba2005 Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 11:12
        > Wschodzące słońce zapowiedziało nowy dzień nad Zieloną Doliną.
        > > W swoim poukładanym i czystym domu, obudziła się Filifionka.
        > > Kątem oka zerknęła na zegarek. Nastepnie wyjrzała przez okno.
        > > -No tak, znów będzie lało. Ciemne chmury gromadzą się nad lasem.
        > > Cóż, trzeba się jakoś ogarnąć -pomyślała.
        > > Umyła ryjek,rozczesała krótkie blond włosy, szybko załozyła błękitną suki
        > enkę
        > > i mały kapelusik.
        > > Wolnym krokiem poczłapała do piwniczki po konfitury z truskawek i wiśni.
        > > Wtem, ruszyło sie coś w kącie spiżarni.Był to tłusty, duży pająk.
        > > - No proszę kogo tu mamy. Już cię tu nie ma, obrzydliwa pokrako - fuknęła
        > > Filifionka.
        > > Czas było posprzątać. Zwinęła swój nowy dywanik i wzięła się za trzepanie
        > .
        > > Stojąc na tarasie zobaczyła...
        > że pająk siedzi u podnoża schodków i płacze.
        > Głupio się jej zrobiło. Trzepała dalej ten swój dywanik ale przyjemnośc
        robieni
        > a
        > porządków gdzies sie ulotniła. W środku co ja uwierało. No ale czy mogła
        > pozwolić by taki tłusty, duży pajak siedział w spiżarni? W JEJ spiżarni?!
        > Niemozliwe, Filifionka była znana z zamiłowania do czystości i porządku. To
        był
        > o
        > jej ulubine zajęcie.
        > Pająk pochlipywał cicho. Powoli zaczął zbierac swoje osiem nóżek i rozglądac
        si
        > e
        > dookoła. Widac szukał jakiegoś schronienia bo pierwsze krople deszczu już
        > uderzyły w dach, spadły na dywanik i Filifionke, na trwaę dokoła domu i na
        jego
        > własny, włochaty grzbiet.
        > Filifionka patrzyła na to niespokojnie i ...
        ...podjela decyzje - no przeciez to wlochate paskudztwo tez ma prawo do
        zycia... ! Moze uda mi sie jakos powsciagnac odraze i zaprzyjaznic ??? Ok,
        chodz paskudo - powiedziala do pajaka i podsunela mu lopatke pod odnoza...
        • fleuret Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 12:22
          Jednak dotknięty do żywego złym traktowaniem pająk, odmówił wejścia na łopatę,
          odwrócił się i poszedł w swoja stronę nie zważając na niepogodę...
          • hubkulik Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 14:49
            ...a Filifionka odetchnela z ulga.
    • xy2 Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 11:45
      no własnie, polska dama obudziła sie w czystym i poukładanym domku "umyła
      RYJEK, uczesała sie i ubrała błękitną sukienkę"

      Viva poslka kobieta z czystym ryjkiem i poukładanym domku, najlepiej w
      kosteczke zeby było jeszcze co prasować po 3 razy. zaraz zwymiotuje
      • rybolog Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 12:06
        no no, powinno byc "pyszczek"
    • hsirk Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 13:25
      ...Pacanka, jak nadjeżdżał na swym nowym motocyklu. Po kilku chwilach z werwą
      wdepnął hamulec i zatrzymał się przed tarasem wbijając tuman szarego kurzu. Z
      gracja zeskoczył z siodełka, a błyszczące klamerki kowbojek zamigotały w
      promieniach słońca.
      - Cześć! - uśmiechnął się, ukazując pozłacaną trójkę.
      - Cz...eść - pisnęła cichutko, usiłując zapanować nad drżeniem kolan. W zasadzie
      nie była pewna czy nie pisnęła niemo tylko jej rozdygotana dusza...
      - Zajarasz, malutka? zapytał wyciągając z zanadrza pomiętą paczkę Marlboro.
      - Nie...e... A...le... może wszedłbyś na herbatę...?
      - Może kiedyś. Teraz muszę lecieć.
      Sucha odpowiedź brutalnie wyrwała ją ze świata marzeń i dobrych wróżek.
      - Trzymaj się - wyszeptała czując jak wilgotnieją jej oczy.
      - Ty też.
      Wsiadł na motocykl, splunął zamaszyście i odjechał z rykiem silnika.
      patrząc na oddalającą sie sylwetkę Filifionka doznała nagle uczucia żalu tak
      głębokiego, że aż nieznanego z dotychczasowego życia. I wtedy, jak zatruta
      włócznia przeszyła ją straszna myśl:

      A MOŻE ON WOLAŁ KAWĘ?

      - Nie... zachlipała uderzając miarowo głową w dewniany słupek tarasu. - Jak
      mogłam być taka głupia?

      Otrzeźwienie przyszło...
      • fleuret Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 14:12
        Otrzeźwienie przyszło z nieba.
        Lunęło na całego, lecz Filifionka pogrązona w zadumie
        nie zwazała na strugi deszczu.
        -Muszę przestac marzyć - fuknęła zła na siebie
        Pacanek...
        Wzruszyła ramionami i weszła do domu zmienic całkiem przemoczoną sukienkę.
        Jak zwykle przed obiadem, Filifionka zajeła się swoja kolekcja wazonów
        i filiżanek.
        - Tak, ta jest od wujaszka - zachwycała się Filifionka polerujac filiżankę
        z ćmielowskiej porcelany.
        - A on nalezł do mojej babuni - wzruszyła się ujmując w łapki srebrny wazonik.
        Po obiedzie...
        • qw5 Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 14:34
          zastanawiała się, które garnki nadają się do zmywarki. Nigdy nie wkładała tam
          srebra. HM.. pomyślała. Tak mi się nie chce myć. Włożę ten srebrny wazonik,
          zaryzykuję.
          Po godzinie wyjęła naczynia. Okazało się, że wazonik po babuni nie był srebrny
          tylko z aluminium. - Och, ta babunia. Zrobiła mnie w balona. Pewno reszta
          spadku jest tyle samo warta. - I bardzo się zasmuciła. Nie od parady bowiem
          zajmowała się babunią przez całe trzy miesiące przed jej śmiercią. Gdyby miało
          chodzić tylko o ten dom, nie poświęcałaby się tyle czasu.
          • fleuret Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 15:08
            - Po podwieczorku wyrzucę go na smietnik
            i resztę tej menażerii także - pomyślała
            smutna i zła.
            Jej mysli znów pobiegły ku przystojnemu motocykliscie...
        • hsirk Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 14:40
          ... Po obiedzie wątpliwosci i czarne mysli zaczęły znowu podstępnie wkradać się
          w jej duszę. I, nawet jeżeli jeszcze nie zasługiwały na miano demonów, to z
          pewnoscią demonikami już były.
          - Głupi Pacanek - probowała je odegnać.
          - Ale jaki przystojny - natychmiast podpowiadała wyobraźnia.
          - Uwiódł już pewnie ze setkę na ten swój złoty ząb - licytowała dalej.
          - Ale musi pięknie tańczyć. Ta gracja w ruchach. I te kowbojki z klamerkami...
          Wszystko wskazywało na to że wyobraźni daleko do kapitulacji.
          Przeniosła powoli wzrok na filiżanki. W okamgnieniu wydały się jej stertą nikomu
          niepotrzebnych skorup.
          - Spokojnie, Fil - powiedziała do siebie na głos. Co dziwne, nie usłyszała w nim
          przekonania.
          - Spokojnie, to tylko hormony. Zabijemy je chemicznie.
          Mówiąc to skierowała się do kuchni, gdzie schowana w czeluści ciemnej szafki
          stała od jakiegoś czasu awaryjna butelka pigwowej nalewki na bimbrze, prezent od
          wuja Klusia.
          Nalała pełny kieliszek i wstawiła wode na herbatę.
          - Na pohybel różnym takim - mruknęła...
          • fleuret Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 15:02
            Siegnęła po kieliszek lecz w tej samej chwili
            usłyszała dzwonek do drzwi.
            Drgnęła nerwowo i rozlała nalewke
            - Do licha. Kogo niesie w taka pogode? - mruknęła do siebie
            W drzwiach stał wujaszek Klusio.
            - Witaj moja droga Filifionko - wrzasnął na powitanie
            - A to niespodzianka!- bez entuzjazmu rzekła Filifionka, łapiąc sie na tym, że
            wciąz mysli o Pacanku - ten jego ząbek...
            • hsirk Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 15:23
              Wuj wyszczerzył zęby w uśmiechu i wstąpił w progi. Nie zmieniał się od lat. ta
              sama burza siwych włosów, ten sam wykwintny zapach spirytualiów pomieszany z
              cygarem i luksusową wodą kolońską, ten sam starannie wyprasowany nieco
              staromodny garnitur z wełny. Wuj nie cierpiał syntetyków. Był konserwatywny.
              Twierdził do znudzenia, że syntetyki to zemsta jakiś Kitajców czy innych
              Japonów. Ponadto - co nie zostało nigdy sprawdzone podobno w skarpetach z
              domieszką elastanu śmierdziały mu nogi.
              - Jak miewa się moja najpiękniejsza siostrzenica? - wykrzyknął ponownie, nie
              zwracając uwagi na wodę spływającą obficie z całej jego postaci.
              - Wujku... przemokłeś... ten deszcz... jeszcze się przeziębisz - odparła bez
              entuzjazmu.
              - Co do przeziębienia mam cudowne antidotum. Czarne porzeczki ekstrahowane
              najwyższej jakości trzecim destylatem. Niebo w gebie...
              Usiądźmy. Muszę z tobą poważnie porozmawiać, Filuniu.
              • fleuret Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 15:27
                Zasiedli razem do stołu. Filifionka przygotowała ciasto i sok malinowy.
                - Zamieniam się w słuch, wujaszku - rzekła grzecznie przekrzywiając nico łebek.
                • hsirk Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 15:40
                  - Przynieś jeszcze dwa kieliszki, Filuniu. Napijemy się szlachetnego,
                  prawdziwego owocu. Te soki z z kartonów ta jakś paranoja. Wywołują gazy i zgagę.
                  Zresztą lepiej żebyś się napiła, zanim usłyszysz co mam Ci do powiedzenia...
                  Zmartwiała nagle, lecz posłusznie podniosła się z fotela i przyniosła kieliszki.
                  Dwa różne. Też prezent od wuja. Wypatrywał je po śmietnikach, pchlich targach i
                  bazarach i kolekcjonował. Twierdził, że mają duszę. Co prawda, Filimonka mimo
                  wielu prób i usilnych chęci nigdy tej duszy nie dostrzegła, ale to naprawdę nie
                  był powód, by sprawiać wujowi przykrość.
                  Wiesz, Filuniu - zaczął wuj z lubością oblizując wargi z nalewki - nie wiem jak
                  zacząć...
                  - Od sedna, przerwała, chcąc uniknąć zbędnych wstepów. Stanowczo nie była w
                  nastroju.
                  • fleuret Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 17:43
                    Wujaszek spojrzał nieco zdziwiony na Filifionkę.
                    - Co w nią dziś wstapiło? Jest jakaś rozkojarzona,
                    prawie nieuprzejma - pomyślał - może ma z tym coś
                    wspólnego ten narwany motocyklista, którego mijał po drodze?
                    - Skoro, moja droga, chcesz rozmawiac bez zbędnych wstępów,
                    to może mi powiesz jak tam twoje sprawy sercowe - zagadnął z niewinna miną
                    starszy pan.
                    - Ach, wujaszku skąd twoja troska o moje serce? - odparła Filifionka trochę
                    speszona.
                    - Cóż, moja Filuniu - powiedział ostrożnie Klusio - twoje zamiłowanie do
                    samotnosci martwi całą nasza rodzinę...
                    - Przyzwyczaiłam sie być sama, wujaszku, czy to dziwne? - odparła Filifionka
                    - Ależ moja droga, nie zrozum mnie źle, nikt cię nie gani. Zastanawiamy się
                    z ciotkami tylko nad tym, czy jestes szczęsliwa, mieszkając samotnie w tej
                    Zielonej Dolinie - dokończył Klusio.
                    - Sama chciałabym to wiedziec - pomyślała Filifionka
                    - Jestem najzupełniej szczęśliwa, wujaszku - powiedziała głosno.
                    - Jesli tak, to twoje zdrowie, malutka - odpowiedział Klusio
                    - Jak tam praca nad twym pamietnikiem, wujaszku - zapytała uprzejmie Filifionka
                    - Posuwa sie do przodu - odparł z zadowoleniem wujaszek i jął wyłuszczac
                    szczegółowo postepy w pracy nad dziełem swego życia.
                    Znurzona wypadkami minionego dnia i monotonią głosu Klusia, Filifionka
                    niepostrzeżenie zapadła w drzemkę.
                    Wtem, przebudził ją straszliwy hałas...
                    • hsirk Re: opowieść w odcinkach 24.02.05, 20:07
                      Poderwała się na równe nogi, by zobaczyć Pacanka, który wtoczył się do środka.
                      Ubranie miał w nieładzie, włosy zwichrzone, zaś wygląd oczy niechybnie
                      wskazywał na intensywne przeżycia, które musiały być jego udziałem.
                      - Kuuhr..rr..wa... - zawył. - Mój motor... Ku..aaaa... nieeeee. Błyski obłędu
                      w oczach sprawiły, że jego złoty ząb nie błyszczał już tak pięknie jak poprzednio.
                      - Coz się zadziało, młody człowieku? - beznamiętnie spytał wuj z pewnym
                      obrzydzeniem patrząc na błoto wniesione przez Pacanka.
                      - Gonił... zabrał motor...
                      - Kto? - był to jedyny dzwięk, jaki zdołała wydobyć ze zbielałych warg Filifonka.
                      - Nie wiem... straszny taki... krąpiec chyba...
                      Wuj przyglądał mu się w milczeniu z pobłażaniem.
                      - Krąpiec powiadasz? A może hucfał? Bzdura! Jełopy wyginęły w dolinie dawno temu.
                      - Ja sie na nich skur...eghrrr
                      Pacanek opadł ciężko nieprzytomny na podłogę.
                      • fleuret Re: opowieść w odcinkach 25.02.05, 08:25
                        Tego było juz za wiele dla skołatanego nerwami serca Filifionki.
                        Osunęła się bez czucia, zalegając w poblizu kowbojek Pacanka.
                        Wujaszek z niesmakiem obserwował całe zajscie.
                        - No wiecie państwo, istny cyrk. Ciotki nie będą zachwycone relacja z tej
                        wizyty - mruknął - swoja droga skąd u niej zamiłowanie do tak ekscentrycznego
                        towarzystwa? - dumał - no, czas na mnie.
                        Strzepnął okruszki ciasta z wełnianego garnituru. Powstał, założył kapelusz.
                        - Adieu, moi drodzy - rzekł, po czym opuscił progi gościnnego domku w Zielonej
                        Dolinie.
                        Tymczasem na progu drzwi wejsciowych pojawił się chudy karaluch Mądrala.
                        Zakonczył własnie swą ostatnia podróż dookoła ogródka Filifionki i za
                        zdziwieniem patrzył na powalonych na podłodze bohaterów.
                        - Ani chybi tylko próba do "Romea i Julii" -skonstatował Mądrala, żarliwy
                        wielbiciel Szekspira.
                        - Niech ćwiczą, ja idę - rzekł
                        Filifionka otworzyła oczy. W świetle księzyca zabaczyła leżące obok jej głowy
                        kowbojki Pacanka.
                        Zerwała sie na równe nogi, poprawiła zmieta sukienkę i bezzwłocznie zapaliła
                        lampę.
                        Dostrzegła, że Pacanek zupełnie przytomnie kontempluje sufit jej bawialni.
                        - Kawy? - zapytała z nadzieją
                        - Wina, idiotko - odparł Pacanek i przeciagle spojrzał na Filifionkę, błyskając
                        w uśmiechu swym uwodzicielskim zębem.
                        Filifionka zarunieniła sie lekko aż po nasade swoich blond loków. Aby pokryc
                        zmieszanie, skwapliwie zajeła sie napełnianiem kieliszka wujaszkowym trunkiem.
                        - Co sie własciwie stało? - zapytała cicho.
                        -Całe szczęście, że wytrzepałam ten dywanik - przemknęło jej przez głowę...
    • xy2 porwało mnie piszcie dalej 24.02.05, 15:29
      nie mozna doczekac sie dalszych czesci, jest to pasjonujące, wyjątkowe.

      • hansii w przeciwenstwioe do Twojej nieuprzejmej oceny 24.02.05, 15:36
        (tej z pajakiem)
        uwazam, ze nasza Filofionka-taterniczka podczas ostatniego pobytu w Taterach
        zlamala sobie jedynie i toniegroznie lewa nozke, tak wiec teraz przykuta nieco
        do domowych pieleszy, zaserwuje nam z pewnowcia brazylijska epopeje milosnie-
        kryminalno-rodzinna.
        • m.malone Re: w przeciwenstwioe do Twojej nieuprzejmej ocen 25.02.05, 09:08
          Proponuję ze 2,5 tysiąca odcinków:DDD
          • fleuret Re: w przeciwenstwioe do Twojej nieuprzejmej ocen 25.02.05, 09:14
            liczę na wsparcie forumowiczów, bo w przeciwnym wypadku
            zamęczę genialnego Krisha swym ględzeniem
            fleur
            • hsirk Re: w przeciwenstwioe do Twojej nieuprzejmej ocen 25.02.05, 10:59
              ojojoj, az uszy mi sie wyprostowaly

              jezeli juz tak sie bedziemy przezywac, oboje jestesmy genialni

              a na pewno mozemy pisac scenariusze do seriali tv

              abo harlequiny...
              • fleuret Re: w przeciwenstwioe do Twojej nieuprzejmej ocen 25.02.05, 11:02
                zamiast "Miasteczka" "Zielona Dolina"?
                • hsirk Re: w przeciwenstwioe do Twojej nieuprzejmej ocen 25.02.05, 11:05
                  na przyklad...
    • hubkulik Re: opowieść w odcinkach 27.02.05, 08:32
      Co to juz koniec?
      Uprasza sie o ciag dalszy.

      Pozdrawiam Hubert
    • marusia_ogoniok Odcinek nieco zbaczający 01.03.05, 12:50
      fleuret napisała:

      .............Był to tłusty, duży pająk.
      > - No proszę kogo tu mamy.
      > cdn...

      Wszystko ma jednak swoje granice, nagle ocknęła się z zadumy założycielka
      wątku, patrząc na rozmemłaną Filifionkę i wystraszonego, złotoustego Pacanka.
      Całe szczęście, że istnieją tacy ludzie i takie granice, które zmierzają do
      nieskończoności...., inaczej świat składałby się wyłącznie z Pacanków,
      wujaszków Klusiów, eksportowych artystów - kelnerów, malujących cycki na
      zatłuszczonych serwetkach i wyobrażających sobie, /kiedy nadchodzi termin
      spłaty długów/ że ponoć zwierzęta nie znają pojęcia czasu...., tudzież innych
      filozofów, medytujących z taką zawziętością nad własnym pięknem i boskością, że
      im szczyny tryskają uszami. /jest to tzw. medytacja z powstrzymywaniem moczu
      metodą Hubkulika/. Dobra, czująca Fleur, cuci więc Filifionkę i każe wrócić do
      początku wątku.
      "....... to tłusty, duży pająk.
      - No proszę kogo tu mamy. Już cię tu nie ma, obrzydliwa pokrako - ..........."
      Ach, kimże jest ten pobladły, zemdlony "postrach szos", łowiący Alicje -
      Ciekawskie czy inne Xy kwadraty na swój pozłacany za Bugiem ząb i wymięte,
      nabijane ćwiekami jak on sam - kowbojki? Kimże jest wobec tej "obrzydliwej
      pokraki", tego Victora, stratega i artysty, zwycięzcy spod Zielonej Doliny,
      godnego wyłącznie doskonałego instrumentu firmy Stradivarius, Yamaha, Stenway
      czy Welmeister......?
      Smutno zrobiło się Filifionce, że nie tylko angielscy, zapatrzeni w siebie
      kelnerzy z wygoloną odbytnicą, snujący głębokie wg nich filozofie naturalne,
      ale także, zdawałoby się "zawodowi" filozofowie, obdarzeni tytułami doktorskimi
      jak Mathias_Sammer, /którego Filifionka bardzo lubi i...... boleje nad nim/
      pisują takie bzdety:
      "....Jezeli nie potrafimy wyciagac wnioskow z wlasnych doswiadczen oznacza, ze
      nie roznimy sie niczym od zwierzat...."
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=17030834&a=17035118
      Skąd wynieśli taką solenną wiedzę...? czyżby z zakurzonych bibliotek
      uniwersyteckich, ślęcząc nad Kantem, Heglem, Kartezjuszem i innymi oderwanymi
      od życia, obłudnymi, tchórzliwymi samolubami? Na to było marnować tyle lat
      życia, żeby nie znać najpospolitszych prawd, że zwierzęta potrafią kłamać,
      wstydzić się, obrażać, a wnioski to wyciągają nieporównywalnie lepsze od
      wszystkich kantów razem wziętych? No cóż, skoro za taką wiedzę płacą,
      szczególnie za nienawistną nam granicą...., niech ją sprzedają dalej....,
      pewnie nie jeden Hans uwierzy.....
      I tak było Filifionce jakoby jej kto nóż w piersi wbijał.... Bo z drugiej
      strony dla dla kogóż ta wiedza, ten artyzm....? Gdzie te Stradivariuse, gdzie
      choćby Calisie czy Legnice? Tfu..., same Biełoruśki, Leningrady... albo
      Maribellowsy, z wielką gracją rozprawiające o szkolnictwie, aborcji..., usuwać,
      nie usuwać... a jakie mądre rady dają...., w temacie dymania wiedzą
      wszystko.... albo prawie wszystko, nie weźmiesz ich na lancetnika... Bo i na co
      komu wiedzieć, że cała embriologia stoi właśnie na tej niemrawej, strunowej
      pokrace, że właśnie na nim, dociekliwe, piękne, dziewczynki w białych jak śneig
      fartuszkach - ludzkie Stradivariuse, obserwowały rozwój zapłodnionego jaja, te
      wszystkie blastule, gastrule i morule przez które przechodzi także zarodek
      ludzki, a wojny niedopchnietych durniów trwają w jakiej fazie można nazwać go
      już człowiekiem.... ha ha... kiedy dostaje duszy...... Na co to wszystko...
      kiedy rżnąć się chce.....? Eh... artystki pier... dolone... lale dmuchane ...
      dla was w sam raz Pacanki i inne smętne koniobuje..... Co ja gadam..........?
      Toż za taki język wrażliwa jak przęsło mostu Ciekawska się obrazi.....
      ...ale.... tu już "innym okiem" spojrzała Filifionka na "tłustego, dużego"
      pająka, doskonale jej znanego krzyżaka ogrodowego. Wcale nie wydał jej się
      teraz taki tłusty, a zwłaszcza duży, kiedy przypomniała sobie, zamieszkującą w
      zachodniej części Zielonej Doliny, kilkakrotnie od niego większą, dumną a
      nieugiętą wobec "końskich zalotów" złotoustych Pacanków, Hubkulików i innych
      Sdfów, pożeraczkę...... nie tylko serc..... pajęczycę Teklę.
      Filifionka doskonale wiedziała czym kończą się próby uwiedzenia Tekli przez
      takich rzemiochów - Pacanków czy Lunarów78, co to: "głupie, płoche... tylko
      pobrudzi pończoche......" Jedynie prawdziwy arcymistrz ars amandi potrafi
      uchwycić w swe dłonie tzw. włókna suche, pajęczego Stradivariusa i GRAĆ.....
      Rozpoznać stan ducha i ciała swej lubej, jej troski, marzenia..., a nawet
      zawartość żołądka w danej chwili..., a wszystko to umiejętnie pociągając za
      nitki i właściwie interpretując misterny odzew..... W wypadku pomyłki, nie ma
      zmiłuj się...., iluż śmiałków zawisło na lepkiej nici jako...
      kolacja. "Szczęśliwy" ten, któren przed śmiercią prawdziwie kosmicznego odbył
      i... zapłodnić zdołał...
      Cóż, pajęczy seksuologowie i psychoguru od testów i formularzy widzą w
      tym "podświadome" :), prozaiczne dobrodziejstwo natury, albowiem ponoć przy
      ubijaniu małżonka po ostatnim frykcyjnym, dokładniej mu ze spermatoforów
      nasienie wyciska...... Gdyby ci seksuologowie i psychoguru byli literacko
      gruntowniej wykształceni, wiedzieliby, że to co sami doświadczają i głoszą jest
      znanym zboczeniem umysłowym, zwanym dekadencją lub schyłkowością..., z uwagi na
      dopiero co zakończony wiek XX, dałoby się to może podciągnąć pod kategorię fin
      de siecle'izmu........
      Nie na Filefionkę jednak taka sztuka..... Wie ona doskonale jakiego cudu
      miłosnego dokonał arcymistrz Tekiel, słyszała jak śpiewał: "Jeszcze mamy czas
      uwierzyć w siebie... jeszcze pajęczy Bóg nam da... niechciane szczęście...
      trzeba tylko dać, to co najlepszego masz...raz ty...raz ja......... Koncert
      musi trwać, NUTY TRZEBA ZNAĆ i GRAĆ....i GRAĆ..... jeszcze drogi dwie w jedną
      zejdą się... nie raz...nie raz....."
      Taaaak...., skonstatowała Filifionka, Aleksander Macedoński nie wart być jego
      giermkiem.....
      ....... i w dowód uznania i szacunku postanowiła pozostawić mu do wolnego
      wyboru, miejsce kwaterowania, czym utrafiła w myśl właścicielki innej
      doliny..., Zakorowanej Doliny Świerkowej - Samochy..... tudzież eksperta
      od "elementów lasu" - Mi :)
      Tu westchnęła prowokująco Filefionka, a za nią wszystkie bajkowe /czy raczej
      bajeczne?/ niewiasty, pytając:

      Kto z piersi naszej westchnienia
      Subtelnym dobędzie gestem?
      Kto uprzedzi głos sumienia
      Opadłych sukien szelestem?

      Kto z was pieszczotą zuchwałą
      Zbudzi sen zaklętych dziewic?
      Niech wystąpi! Zaraz! Śmiało!
      Gdzież jest ten z bajki królewic?
      • mi-123 Re: Odcinek zbaczający ale niezboczony:) 01.03.05, 14:42
        marusia_ogoniok napisała:

        > fleuret napisała:
        >
        > .............Był to tłusty, duży pająk.
        > > - No proszę kogo tu mamy.
        > > cdn...
        >
        > Wszystko ma jednak swoje granice, nagle ocknęła się z zadumy założycielka
        > wątku, patrząc na rozmemłaną Filifionkę i wystraszonego, złotoustego Pacanka.
        > Całe szczęście, że istnieją tacy ludzie i takie granice, które zmierzają do
        > nieskończoności...., inaczej świat składałby się wyłącznie z Pacanków,
        > wujaszków Klusiów, eksportowych artystów - kelnerów, malujących cycki na
        > zatłuszczonych serwetkach i wyobrażających sobie, /kiedy nadchodzi termin
        > spłaty długów/ że ponoć zwierzęta nie znają pojęcia czasu...., tudzież innych
        > filozofów, medytujących z taką zawziętością nad własnym pięknem i boskością,
        że
        >
        > im szczyny tryskają uszami. /jest to tzw. medytacja z powstrzymywaniem moczu
        > metodą Hubkulika/. Dobra, czująca Fleur, cuci więc Filifionkę i każe wrócić
        do
        > początku wątku.
        > "....... to tłusty, duży pająk.
        > - No proszę kogo tu mamy. Już cię tu nie ma, obrzydliwa pokrako - ..........."
        > Ach, kimże jest ten pobladły, zemdlony "postrach szos", łowiący Alicje -
        > Ciekawskie czy inne Xy kwadraty na swój pozłacany za Bugiem ząb i wymięte,
        > nabijane ćwiekami jak on sam - kowbojki? Kimże jest wobec tej "obrzydliwej
        > pokraki", tego Victora, stratega i artysty, zwycięzcy spod Zielonej Doliny,
        > godnego wyłącznie doskonałego instrumentu firmy Stradivarius, Yamaha, Stenway
        > czy Welmeister......?
        > Smutno zrobiło się Filifionce, że nie tylko angielscy, zapatrzeni w siebie
        > kelnerzy z wygoloną odbytnicą, snujący głębokie wg nich filozofie naturalne,
        > ale także, zdawałoby się "zawodowi" filozofowie, obdarzeni tytułami
        doktorskimi
        >
        > jak Mathias_Sammer, /którego Filifionka bardzo lubi i...... boleje nad nim/
        > pisują takie bzdety:
        > "....Jezeli nie potrafimy wyciagac wnioskow z wlasnych doswiadczen oznacza,
        ze
        > nie roznimy sie niczym od zwierzat...."
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=17030834&a=17035118
        > Skąd wynieśli taką solenną wiedzę...? czyżby z zakurzonych bibliotek
        > uniwersyteckich, ślęcząc nad Kantem, Heglem, Kartezjuszem i innymi oderwanymi
        > od życia, obłudnymi, tchórzliwymi samolubami? Na to było marnować tyle lat
        > życia, żeby nie znać najpospolitszych prawd, że zwierzęta potrafią kłamać,
        > wstydzić się, obrażać, a wnioski to wyciągają nieporównywalnie lepsze od
        > wszystkich kantów razem wziętych? No cóż, skoro za taką wiedzę płacą,
        > szczególnie za nienawistną nam granicą...., niech ją sprzedają dalej....,
        > pewnie nie jeden Hans uwierzy.....
        > I tak było Filifionce jakoby jej kto nóż w piersi wbijał.... Bo z drugiej
        > strony dla dla kogóż ta wiedza, ten artyzm....? Gdzie te Stradivariuse, gdzie
        > choćby Calisie czy Legnice? Tfu..., same Biełoruśki, Leningrady... albo
        > Maribellowsy, z wielką gracją rozprawiające o szkolnictwie, aborcji...,
        usuwać,
        >
        > nie usuwać... a jakie mądre rady dają...., w temacie dymania wiedzą
        > wszystko.... albo prawie wszystko, nie weźmiesz ich na lancetnika... Bo i na
        co
        >
        > komu wiedzieć, że cała embriologia stoi właśnie na tej niemrawej, strunowej
        > pokrace, że właśnie na nim, dociekliwe, piękne, dziewczynki w białych jak
        śneig
        >
        > fartuszkach - ludzkie Stradivariuse, obserwowały rozwój zapłodnionego jaja,
        te
        > wszystkie blastule, gastrule i morule przez które przechodzi także zarodek
        > ludzki, a wojny niedopchnietych durniów trwają w jakiej fazie można nazwać go
        > już człowiekiem.... ha ha... kiedy dostaje duszy...... Na co to wszystko...
        > kiedy rżnąć się chce.....? Eh... artystki pier... dolone... lale
        dmuchane ...
        > dla was w sam raz Pacanki i inne smętne koniobuje..... Co ja gadam..........?
        > Toż za taki język wrażliwa jak przęsło mostu Ciekawska się obrazi.....
        > ...ale.... tu już "innym okiem" spojrzała Filifionka na "tłustego, dużego"
        > pająka, doskonale jej znanego krzyżaka ogrodowego. Wcale nie wydał jej się
        > teraz taki tłusty, a zwłaszcza duży, kiedy przypomniała sobie, zamieszkującą
        w
        > zachodniej części Zielonej Doliny, kilkakrotnie od niego większą, dumną a
        > nieugiętą wobec "końskich zalotów" złotoustych Pacanków, Hubkulików i innych
        > Sdfów, pożeraczkę...... nie tylko serc..... pajęczycę Teklę.
        > Filifionka doskonale wiedziała czym kończą się próby uwiedzenia Tekli przez
        > takich rzemiochów - Pacanków czy Lunarów78, co to: "głupie, płoche... tylko
        > pobrudzi pończoche......" Jedynie prawdziwy arcymistrz ars amandi potrafi
        > uchwycić w swe dłonie tzw. włókna suche, pajęczego Stradivariusa i GRAĆ.....
        > Rozpoznać stan ducha i ciała swej lubej, jej troski, marzenia..., a nawet
        > zawartość żołądka w danej chwili..., a wszystko to umiejętnie pociągając za
        > nitki i właściwie interpretując misterny odzew..... W wypadku pomyłki, nie ma
        > zmiłuj się...., iluż śmiałków zawisło na lepkiej nici jako...
        > kolacja. "Szczęśliwy" ten, któren przed śmiercią prawdziwie kosmicznego odbył
        > i... zapłodnić zdołał...
        > Cóż, pajęczy seksuologowie i psychoguru od testów i formularzy widzą w
        > tym "podświadome" :), prozaiczne dobrodziejstwo natury, albowiem ponoć przy
        > ubijaniu małżonka po ostatnim frykcyjnym, dokładniej mu ze spermatoforów
        > nasienie wyciska...... Gdyby ci seksuologowie i psychoguru byli literacko
        > gruntowniej wykształceni, wiedzieliby, że to co sami doświadczają i głoszą
        jest
        >
        > znanym zboczeniem umysłowym, zwanym dekadencją lub schyłkowością..., z uwagi
        na
        >
        > dopiero co zakończony wiek XX, dałoby się to może podciągnąć pod kategorię
        fin
        > de siecle'izmu........
        > Nie na Filefionkę jednak taka sztuka..... Wie ona doskonale jakiego cudu
        > miłosnego dokonał arcymistrz Tekiel, słyszała jak śpiewał: "Jeszcze mamy czas
        > uwierzyć w siebie... jeszcze pajęczy Bóg nam da... niechciane szczęście...
        > trzeba tylko dać, to co najlepszego masz...raz ty...raz ja......... Koncert
        > musi trwać, NUTY TRZEBA ZNAĆ i GRAĆ....i GRAĆ..... jeszcze drogi dwie w jedną
        > zejdą się... nie raz...nie raz....."
        > Taaaak...., skonstatowała Filifionka, Aleksander Macedoński nie wart być jego
        > giermkiem.....
        > ....... i w dowód uznania i szacunku postanowiła pozostawić mu do wolnego
        > wyboru, miejsce kwaterowania, czym utrafiła w myśl właścicielki innej
        > doliny..., Zakorowanej Doliny Świerkowej - Samochy..... tudzież eksperta
        > od "elementów lasu" - Mi :)
        > Tu westchnęła prowokująco Filefionka, a za nią wszystkie bajkowe /czy raczej
        > bajeczne?/ niewiasty, pytając:
        >
        > Kto z piersi naszej westchnienia
        > Subtelnym dobędzie gestem?
        > Kto uprzedzi głos sumienia
        > Opadłych sukien szelestem?
        >
        > Kto z was pieszczotą zuchwałą
        > Zbudzi sen zaklętych dziewic?
        > Niech wystąpi! Zaraz! Śmiało!
        > Gdzież jest ten z bajki królewic?
      • mi-123 Re: Odcinek zbaczający ale niezboczony:) 01.03.05, 14:42
        marusia_ogoniok napisała:

        > fleuret napisała:
        >
        > .............Był to tłusty, duży pająk.
        > > - No proszę kogo tu mamy.
        > > cdn...
        >
        > Wszystko ma jednak swoje granice, nagle ocknęła się z zadumy założycielka
        > wątku, patrząc na rozmemłaną Filifionkę i wystraszonego, złotoustego Pacanka.
        > Całe szczęście, że istnieją tacy ludzie i takie granice, które zmierzają do
        > nieskończoności...., inaczej świat składałby się wyłącznie z Pacanków,
        > wujaszków Klusiów, eksportowych artystów - kelnerów, malujących cycki na
        > zatłuszczonych serwetkach i wyobrażających sobie, /kiedy nadchodzi termin
        > spłaty długów/ że ponoć zwierzęta nie znają pojęcia czasu...., tudzież innych
        > filozofów, medytujących z taką zawziętością nad własnym pięknem i boskością,
        że
        >
        > im szczyny tryskają uszami. /jest t
        • renkaforever Re: Filifionka 02.03.05, 02:59
          Filifionka nizdecydowaniem swoim zawalila sprawe.Wstala, otrzepala swoje
          zmietoszone ubranko i popchnela noga lezacego bezwladnie motocykliste, ktory
          jeknal cicho nie otwierajac oczu.Co sie stalo? Nic. Nic sie nie stalo.NIc,
          tylko strata czasu.Zawiedziona Filifionka spojrzala w lustro, ktore zarosniete
          pajeczynami odbijalo jej atrakcyjnosc.
          "I po co to komu? To lustro? Zawiesze je odwrotnie, przodem do sciany. Niech
          stara pajeczyca Tekla ma ucieche! A niech jej tam. Ona ma co poprawiac w swojej
          atrakcyjnosci".
          Podczas gdy w celu powieszenia lustra mozolila sie z gwozdziem wypadajacym ze
          sciany,w okolicy podlogi zaszuralo i zgrzytnelo. To ostroga odpadla
          motocykliscie.
          "Ciekawe jak sie czuje jezdziec z jedna ostroga"-pomyslala i zawiesila lustro
          przodem do sciany.
      • mi-123 Re: Odcinek zbaczający ale niezboczony:) 01.03.05, 17:22
        marusia_ogoniok napisała:

        > Taaaak...., skonstatowała Filifionka, Aleksander Macedoński nie wart być jego
        > giermkiem.....
        > ....... i w dowód uznania i szacunku postanowiła pozostawić mu do wolnego
        > wyboru, miejsce kwaterowania, czym utrafiła w myśl właścicielki innej
        > doliny..., Zakorowanej Doliny Świerkowej - Samochy..... tudzież eksperta
        > od "elementów lasu" - Mi :)
        > Tu westchnęła prowokująco Filefionka, a za nią wszystkie bajkowe /czy raczej
        > bajeczne?/ niewiasty, pytając:
        >
        > Kto z piersi naszej westchnienia
        > Subtelnym dobędzie gestem?
        > Kto uprzedzi głos sumienia
        > Opadłych sukien szelestem?
        >
        > Kto z was pieszczotą zuchwałą
        > Zbudzi sen zaklętych dziewic?
        > Niech wystąpi! Zaraz! Śmiało!
        > Gdzież jest ten z bajki królewic?

        Ach!!!! Westchęły raz jeszcze i każda z nich( Filifonka, Samocha i Mi) podążać
        zaczęły w kierunku im tylko dobrze znanym....
        Na Filifonkę w domu prawdopodobnie czekał wujaszek Klusio. Samocha zaszyła się
        w naszej:) Zakorowanej Dolinie Świerkowej, a Mi.... ach, mała Mi zakołysała
        się lekko w rytm dedykowanej jej podczas jednej z wypraw leśnych piosenki i
        cichutko zanuciła:

        Zobacz! Pająki tkały welon Twój
        Widzisz z pajęczej przędzy tkany tiul
        kiedy Ty, Ty, Ty wstaniesz rankiem przy mnie
        błysną w nim klejnoty rosy.

        Zobacz! rozwija się konwali kwiat,
        Słuchaj! dżwięk leśnych dzwonków niesie wiatr,
        kiedy Ty, Ty, Ty idziesz razem ze mną
        dzwonią wszystkie dzwony ziemi.

        :))))))
        • samocha Re: Odcinek zbaczający ale niezboczony:) 02.03.05, 01:12
          > mała Mi zakołysała się lekko w rytm dedykowanej jej podczas jednej z wypraw
          leśnych piosenki i cichutko zanuciła

          A Samocha, jak zawsze mówi,
          że są sprawy ważne..:))

          Tam gdzie chatka gwarna
          Gdzie piękny świerkowy gaj
          Czeka na Mi i Marusię od dawna
          W samowarze parząc im czaj.

          „Ale są jeszcze sprawy drobne:
          loty ptasie,
          chwianie się trzcin w jeziorach,
          blask gwiazdy wieczornej,
          różne barwy owoców o porannym czasie
          i wiatr przelatujący w sopranie i w basie,
          i moja mała lampa, i stół niewytworny.”

          Jest złoty księżyc, co lśni jak bałałajka
          Jest rzeka i filefionkowo-smerfowy gaj
          I Marusia choć zgasła jej fajka
          Bacząca by nie ostygł nam czaj.:))))
      • fleuret Re: Odcinek nieco zbaczający 02.03.05, 09:03
        "i tylko taką mnie ścieżką poprowadź,
        gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
        i gdzie muzyka gra, muzyka gra.
        ...nie daj mi, Boże, broń Boże, skosztować
        tak zwanej życiowej mądrości,
        dopóki życie trwa,
        póki życie trwa. "
        • renkaforever Re: zyciowe madrosci 03.03.05, 03:16
          "Masz calkowita racje"- Filifionka w podskokach wybiegla na podworko. Po drodze
          wyslala sygnal przy pomocy kawalka zoltego sera. Zaczela sie zabawa w kotka i
          myszke :)))
          Filifionka to ma fajne zycie, szkoda, ze musze sie dusic w tym realu :)
          • fleuret Re: zyciowe madrosci 03.03.05, 08:35
            renkaforever napisała:

            > Filifionka to ma fajne zycie, szkoda, ze musze sie dusic w tym realu :)

            Cysorz to ma klawe życie.
            Ja mu powiem prosto w oczy:
            jestem tylko Filifionką,
            lecz mi cysorz nie podskoczy.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka