Dodaj do ulubionych

chce mi sie wyc

10.02.15, 22:16
Pochodze z rodziny gdzie bylam bita i upokarzana.Bardzo mnie to skrzywdzilo.Nie mam wsparcia w partnerze.On kompletnie mnie nie rozumie wrecz ma prenensje ze sobie z tym nie radze.Mam okresy w miare spok9jne ale tez przychodza i takie kiedy jest mi bardzo zle wtedy nie moge zupelnie na niego liczyc bo slysze tylko pretensje w glosie ze nir umiem sie pozbierac
Podam przyklad mialam stresowy czas ostatnio odbilo to sie na tym ze zle sypiam mam niepokoj i boli mnie w okolicy serca zamiast mnie przytulic dac poczucie bezpieczenstwa to tylko slysze pretensje ze jestem dorosla a przezywam rzeczy jak bylam dzieckiem.Ze po co ja go tym obarczam teraz on bedzie mial zly dzien.on wie z jakiej rodziny pochodze od zawsze mowi ja nie wiem przez co ty przechodzisz (ja tego nie przeszedlem)to nie bede ci wspolczol.
On zachowuje sie bardzo zle w moim kierunku.Obarcza mnie i obwinia o wiele spraw.Ja mialam kilka prac np i powodowaly one u mnie ogromne napiecie i co za tym idzie stres.Po pewnym czasie rezygnowalam z pracy bo bylam w fatalnym stanie psychicznym(albo plakalam godzinami albo nie moglam spac,jesc).On mi potrafi to teraz wypomniec ze gdyby nie to ona by mial wiecej pieniedzy na koncie itd.kiedy mnie obrazi to sie pozniej ciezko dziwi ze albo mi zle albo ze sie poplacze to ma problem ze kiedy on spowodowal swoim zachowaniem to ze sie zle czuje .Nie rozumiem dlaczego on sie tak zachowuje i dlaczego w takiej sytuacji wogole nie moge na niego liczyc to znaczy jestem pozostawiona samej sobie z tym wszystkim.Kto tak postepuje?

Jak chcialam isc po pomoc to to wysmial ze bede na prochach i ze on nie wierzy w psychoterapie.ze to sa moje wymysly i ze mam sie ot tak pozbierac.dlatego bedac z nim przeszlam kilka bardzo powaznych zalaman nerwowych gdzie bylam w takim stresie leku zr patrzylam sie w jedno miejsce godzinami on mi wtedy nie pomogl.sama nadludzka sila(do tej pory nie wiem jak)wyszlam z tego,ale wycierpialam swoje,wtedy tez slyszalam ze on nie jest w stanie mi pomoc,ze zachowuje sie nie dorosle bo przechodze zalamanie nerwowe.czy jest sens z kims takim ?najbardziej jest mi szkoda malutkiej
Obserwuj wątek
    • facettt Re: chce mi sie wyc 10.02.15, 22:23
      juliaclaire napisał(a):
      czy jest sens z kims takim ?

      nie ma.
      cos pomoglem ?
    • mili.tarka Re: chce mi sie wyc 10.02.15, 22:24
      Idź do psychiatry i na psychoterapię, bo sama sobie nie poradzisz.
      Partnera zostaw, bo Cię wykończy taki doopek.
      Nawiasem, to nie już dziś małżeństw? tylko jacyś partnerzy jak w związku homo?
      • mendigo Re: chce mi sie wyc 10.02.15, 22:47
        A co, proponujesz, żeby po bożemu wyszła za niego za mąż, zanim, idąc za twoją radą, go porzuci? Wtedy będzie wystarczająco niehomo?
      • koszmarna.baba Re: chce mi sie wyc 10.02.15, 22:49
        Dziewczyno uciekaj od tego potwora i to jak najszybciej przecież on jest zwykłym egoistycznym sadystą.
        Jeżeli dałaś sobie radę do tej pory to wierz mi, że dasz sobie i teraz a bez niego będzie Ci duużo łatwiej. Powodzenia!
    • nues Re: chce mi sie wyc 10.02.15, 23:04
      A ja ci nie wierzę. Dość łatwo przychodzi ci powiedzieć, że byłaś bita i upokarzana, generalnie osoby bite i upokarzane o tym nie mówią. Na pewno nie stawiają sobie diagnozy, a tu proszę: bardzo mnie to skrzywdziło. Cienkie to.
      • nues Re: chce mi sie wyc 10.02.15, 23:19
        No i ten dramatyczny tytuł, tojadu pojadłaś czy co.
      • miau.weglowy Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 08:33
        na pewno to ty jestes w bledzie co do tej nieumiejetnosci postawienia sobie diagnozy przez takie osoby. juz troche bardziej myslacy nastolatek jest w stanie to zrobic. a to dlatego, ze o tym sie dzis powszechnie mowi. zreszta i kilkadziesiat lat temu osoby zainteresowany poznaniem przyczyny wlasnego zachowania byly w stanie.
      • mili.tarka Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 10:36
        nues napisała:
        > A ja ci nie wierzę. Dość łatwo przychodzi ci powiedzieć, że byłaś bita i upokar
        > zana, generalnie osoby bite i upokarzane o tym nie mówią.

        Po pierwsze nie mówi ale napisała na forum a to znacznie łatwiej niż powiedzieć w oczy.
        Po drugie skąd wiesz, że łatwo przychodzi?
        • juliaclaire Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 16:27
          Niedawno ni powiedzial po co ja tutaj(w mieszkaniu z nim)jeszcze jestem?co tutaj robie?ze mam wypier....jak mi sie nie podoba.Tak bardzo zle zrobilo sie w ostatnich tyg.mojej ciazy;(
    • sweet_pink Re: chce mi sie wyc 10.02.15, 23:05
      To czego doświadczasz jest niestety normalne.
      Raz ludzie chcą mieć partnerów/partnerki w równej relacji, dostawać tyle samo wsparcia ile dają.
      Dwa bardzo mało jest ludzi, którzy mają na tyle empatii by zrozumieć sytuację tak odległa od ich doświadczenia jak w waszym przypadku.
      Związki w które jedna lub obie strona wchodzi nieprzepracowawszy swoich problemów zazwyczaj staja się zapętlającą się patologią i nie bardzo można tu wskazać winnych czy zrobić cokolwiek poza próbami wspólnej terapii (ale na to nie każdy jest wystarczająco dorosły).
      • miau.weglowy Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 08:39
        no ja nie wiem, czy dzisiaj ludzie glownie patrza na zwiazki przez pryzmat wsparcia W OGOLE. raczej przez pryzmat przyjemnosci. ma byc milo i latwo. poza tym owszem, mozna nie rozumiec przezyc i stanow, ale powiedziec komus, ze w takim wypadku NIE bedzie sie mu wspolczulo zalatuje chlodem emocjonalnym, manipulanctwem, dystansem, brakiem uczuc do danej osoby w ogole. uczciwiej byloby sie przyznac,.ze nie jest sie w stanie sprostac codziennosci w takim zwiazku. ale nie traktowac jak glupka, bo ja to jestem taki super silny ze wszystkim sobie radze, otoz NIE, ten pan tez sobie NIE radzi z tym zwiazkiem, a co to wsparcie to w ogole nie rozumie, co to milosc jest mu nieznane.
        a w ogole: jak mozna NIE ROZUMIEC traumy osoby, ktora byla bita? przeciez to sa probolemy powszechnie znane, wiadomo, jakie sa nastepstwa, to nie jest dzis tabu!
        • mendigo Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 11:44
          Co innego "rozumieć traumę", a co innego użerać się dzień w dzień z jej następstwami. Zwłaszcza że osoba zaburzona może mieć nadmierną skłonność do przerzucania swoich problemów na otoczenie i oczekiwania, że to otoczenie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki je rozwiąże tak, żeby ona przypadkiem nie musiała się nadmiernie napracować. Wyjście z roli ofiary to jest ciężka praca, nie każdy jest w stanie to zrobić, zwłaszcza gdy rzeczywiście jest w psychicznym dole (ma np. zaostrzenie depresji). Na pewno nie należy nikogo jednak w roli ofiary utwierdzać.

          Nie piszę o autorce posta (bo w ogóle nie wierzę w jego autentyczność) tylko bardziej ogólnie.
        • sweet_pink Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 11:49
          Jakie problemy ma ten facet nie wiadomo, pewnie też jakieś bo jego teksty są ostre. Może ma zaburzenia empatii, a może jest wykończony stałym dźwiganiem odpowiedzialności za funkcjonowanie pary w świecie (czynsz trzeba zapłacić za coś trzeba żyć itd.). Życie z osobą chora na depresję i inne zaburzenia to nie jest lekki kawałek chleba.
          Traumy można nie rozumieć, nawet jak się o tym czytało, albo nawet przeszło to samo. Ja muszę się bardzo skupić by wykazać wyrozumiałość osobom, które załamała przemoc psychiczna i tego NIE ROZUMIEM, bo ja ze swojego koszmaru akurat czerpię siłę i ta postawa jest mi odległa jak obyczaj plemion afrykańskich. (inna rzecz ze raczej będę trzymać język za zębami i unikać niż "dorzucać komuś") Ludzie na traumy reagują bardzo rożnie imho, to nie jest takie hop siup znaleźć się "w cudzych butach".
          Sytuacja autorki to sztampa, po prostu tak się dzieje.
          Albo da się leczyć parę i się leczyć.
          Albo się rozstać i leczyć się samej.
          • miau.weglowy Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 16:14
            spieszylam sie rano, moze nie do konca dokladnie wyrazilam, io co mi chdozi.otoz mozna nie rozumiec, oczywiscie, bo trudno rozumiec tak naprawde cos, czego sie nei doswiadczylo, ale raczej trzeba po prostu zaakceptowac fakt oraz uczucia, z ktorymi sie zmaga dotknieta trauma osoba. oswiadczenie jej, ze cacka sie ze soba jak dziecko i powinna SOBIE PORADZIC SAMA jest bezdennie glupie! ludzie chorujacy na depresje NIE SA w stanie poradzic sobie z nia sami. taki komunikat mowi; radz sobie sam, nie ejstem z tpba, co wiecej, uwazam cie za slabeusza, osobe wybrakowana, a samego siebie za kogos lepszego. i to ma pomagac?
            • sweet_pink Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 16:34
              Moim zdaniem takie coś nie pomoże...ale nie każdy jest zdolny do związku z osoba chorą i większość ludzi nie jest (i to nie czyni z nich bydląt). I nikt nie ma obowiązku akceptować uczuć osoby chorej i od razu na baczność perfekcyjnie sobie z nimi radzić...choroba nie sprawia że krzywda którą chora osoba zadaje nie boli. Bezsilność, stres związany z odpowiedzialnością, stres związany z totalną nie pewnością jutra. Nie wiesz ile lat ten facet to taszczy, nie wiesz czy ma iq na tyle duże by pomóc sobie i jej.
              Już pomijając fakt, że autorce gó... pomoże uświadamianie (imho błędne) że jej facet jest zerem. Co jej pomoże? Odejdzie i zdechnie z dzieckiem z głodu czy narobi długów bo nie jest w stanie pracować? Na kij jej w oko ta wiedza.
              • juliaclaire chce cos sprostowac 11.02.15, 16:41
                Maz pochodzi z rodziny gdzie matka byla chlodna niedostepna robiaca ogromne roznice miedzy dziecmi taki typ "co chcesz odemnie przeciez kochalam cie jak umialam itd"ojciec alkoholik.
                • mendigo Re: chce cos sprostowac 11.02.15, 16:47
                  Ale o co ci chodzi? Bijesz pianę o złej sąsiadce i złym mężu, ale nie napisałaś, czego właściwie oczekujesz od ludzi, którzy najwidoczniej wierzą w twoją prawdomówność i chcą ci tu pomóc. Czego chcesz? Zadałaś jedno pytanie - czy warto być z kimś takim, jak twój mąż, a jedyne, co robisz, to bicie piany i użalanie się nad sobą. Tak, jesteś w strasznej sytuacji, masz okropną sąsiadkę i złego męża. OK, to nasze dane. I co dalej? Czego chcesz?
                  • czoklitka Re: chce cos sprostowac 11.02.15, 17:22
                    po poście, w którym pisze, że nie pójdzie przecież do pracy bo nie stać jej na przedszkole - o nic jej nie chodzi. Lubi sobie pogaworzyć i poużalać się nad sobą.
                    • mendigo Re: chce cos sprostowac 11.02.15, 17:30
                      A ja tam uważam, że troll.
                      • czoklitka Re: chce cos sprostowac 11.02.15, 17:34
                        ja tam w sumie też, w końcu trudno chyba w realu o kogoś tak ofermowatego
    • coffei.na Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 08:57
      Masz kogoś dla kogo warto żyć.
      Kogoś komu musisz pokazać życie,czym jest dobro i zło...
      Jak chcesz jej przekazać te cenne i przydatne w życiu rzeczy skoro sama sobie nie radzisz?! Olej tego mutombo z którym nie wiadomo po co jesteś!!! On cię krzywdzi,was krzywdzi..ma to sens?
      Jeżeli jeszcze sie wahasz to zrób to dla dziecka,myślę,że warto,a ty?
    • ursyda Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 09:44
      A ja nie bardzo rozumiem, jesteś chora - boli cię w okolicy serca, nie śpisz, nie idziesz do lekarza tylko liczysz, że on (twój partner, nie lekarz) cię przytuleniem uzdrowi? I nie idziesz bo on to wyśmiewa? No daj spokój.
      • miau.weglowy Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 16:16
        zalezy jej na jego ocenie, wiec skoro on uwaza to za fanaberie, to gdyby poszla do lekarza, w jego oczach spadnie jeszcze nizej. a przeciez nie tego chce - chyba tak to dziala niestety
    • horpyna4 Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 10:31
      Dziewczyno, po kiego licha związałaś się z takim bucem? Przecież nie on jeden na świecie.

      Powinnać natychmiast się z nim rozstać i koniecznie leczyć się. Prawdopodobnie potrzebny będzie psycholog, ale być może i neurolog, bo te bóle serca są pewnie na tle nerwicowym. Zresztą masz depresję - żeby pomóc chorym na depresję, potrzebne są i leki, i zrozumienie ze strony najbliższych. A przynajmniej żeby nikt nie dołował.

      I nie szukaj następnego partnera, dopóki nie staniesz na nogi pod względem psychicznym. Bo teraz to zachowujesz się jak bluszcz - szukasz podpory.


      • mili.tarka Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 10:41
        > być może i neurolog, bo te bóle serca są pewnie
        > na tle nerwicowym.

        Od kiedy to neurolog leczy nerwicowe bóle serca? bo od nerwów?

        > Zresztą masz depresję - żeby pomóc chorym na depresję, potr
        > zebne są i leki

        Skąd wiesz, że depresja a nie reakcja sytuacyjna albo inne zaburzenia?
        Najwięcej jest lekarzów na świecie, jak mawiał Stańczyk.
        • alpepe Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 12:33
          Tak, bo od nerwów, horpyna ma rację.
    • alpepe Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 10:43
      Sama sobie wybrałaś takiego człowieka, pewnie jak go mentalnie ustawisz obok rodziców, znajdziesz kilka punktów wspólnych.
      Z drugiej strony on ma rację, jesteś dorosła, najpierw uporaj się ze swoim demonami z dzieciństwa sama, a nie próbuj obarczać nimi jego.
      Z II W. Ś. też ludzie wychodzili pokiereszowani życiowo i starali się żyć. Tak, bito cię, upokarzano, w związku z tym twoje poczucie własnej wartości jest zachwiane. Tylko od ciebie zależy, czy się weźmiesz w garść nawet z takim dziedzictwem, czy nie, bo nikt tego życia za ciebie nie przeżyje.
      • mili.tarka Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 11:29
        > Z II W. Ś. też ludzie wychodzili pokiereszowani życiowo i starali się żyć.

        Nie porównuj bicia przez obcych ludzi/wrogów w czasie wojny z biciem przez własnych rodziców w swoim domu.

        > Z drugiej strony on ma rację

        Skąd w ludziach twego pokroju tyle podłości? Pewnie do kościoła nie chodzą.
        • alpepe Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 12:26
          Mili.tarka, głupota cnotą nie jest. Doucz się, doczytaj i o wychowaniu dzieci w tamtych czasach i o tamtych czasach, zamiast się tak produkować.
          A jak nie masz ochoty, to choć poczytaj Dickensa o osamotnionych dzieciach, poczytaj Frances Hodgson Burnett o osamotnionych dzieciach i przemyśl te lektury. Można siąść w kątku i płakać, że rodzice nie kochali, a można zrozumieć, że niestety, taki już los i każdego dnia spróbować wyjść poza płaczące skrzywdzone dziecko w sobie.
          • mili.tarka Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 12:42
            Tia , najlepiej wychowywać dzieci wg książek.
            Może "Vademecum ojca" Korwina-Mikke na początek?
            Po co Ci te mundre książki jak za grosz nie masz empatii?
          • miau.weglowy Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 16:18
            o pardon , ale CZYTANIE o osamotnionych dzieciach to nie to samo, co BYCIE nimi. taka mala roznica
          • juliaclaire Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 21:01
            Pogubilam sie w tym wszytskim.Jest mi ciezko to ja zawsze wyciagam reke na zgode przynjamniej tak jest od kilku lat.Mieszkamy razem od 11 lat,nie wiedzialam wczesniej ze maz ma takie podejscie do pieniadza i kwestii materialnych..Powiedzcie mi czy to jest normalne zeby wynajac mieszkanie i przez prawie rok mieszkac bez jakichkolwiek mebli?osoba ktora pracuja ktora stac predzej czy pozniej nie ma lozka tylko na dywanie materacE DWA bez ramy i wszystkiego innego co przychodzi z tym lozkiem?bo JEMU NIE JEST TO POTRZEBNE!ma doslownie tv na ziemi stolik w kuchni i dwa krzesla plastkowe zadnych ozdob kwiatow itp bo on uwaza po co,jemu to nie jest potrzebne!
            Zona pracuje ale mu kazda wyplate w calosci oddaje(nie ma szans na zatrzymanie sobie jakis pieniazkow dla siebie,wszystko wydziela maz).wyjazd na wakacje po co-nie bylismy od 11 lat,wypad do pubu tez nie,od czasu do czasu kino,tv i spacer to jest jedyna rozrywka nasza,teraz tylko spacer ze wzgledu na mala.Maz nie ma znajomych w pracy ani poza(on nie lubi ludzi).
      • vandikia Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 21:35
        jestem tego samego zdania co alpepe, różne zdarzenia z przeszłości potrafią się odbijać na teraźniejszości, trzeba je raz i porządnie przepracować - samemu, z kimś zaufanym albo przy pomocy psychologa i do tego nie wracać
        na przeszłość nie masz wpływu, na przyszłość już tak
    • lorelailee Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 12:40
      Jak chcialam isc po pomoc to to wysmial ze bede na prochach i ze on nie wierzy w psychoterapie.ze to sa moje wymysly i ze mam sie ot tak pozbierac

      no i co- nie poszlac do lekarza bo Ci tak powiedzial twoj partner? a kim on jest? lekarzem pierwszego kontaktu czy psychologiem ze tak sie zna?
      Idz do lekarza. Z problemami sobie poradzisz- ale sama nie, a on Ci w tym na bank nie pomoze.
    • czesio77 Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 13:22
      bardzo Ci współczuje ale i współczuje Twojemu parnerowi , nie kazdy facet jest wrażliwy i cierpliwy żeby trzymac Cię za rękę , przytulać, tłumaczyć itp. trafiłas na faceta oziębłego który zapewne po tylu latach jest juz zmęczony taką atmosferą w domu jaką stwarzasz, nie bronie go ale dla faceta to tez nie jest wesoła sytuacja jak wraca z pracy a żona ma ciągle doła, strasznie jesteś uzalezniona od jego opini , zdecydował ze masz nie iść na terapie do psychologa i nie poszłaś , zrób coś z soba chociażby dla dziecka idź do lekarza !!!!!! na poczatku nie musisz mu nic mówić żeby Cie znowu nie wysmiał a potem jak zrobisz pierwszy krok to miej to jego wyśmiewanie w nosie, lekarz napewno ci pomoze a zamiast zamykać się w czterech ścianach wyjdź do ludzi , idź do pracy , nie bedziesz miała tyle czasu na rozpamiętywanie tego złego co Cie spotkało!
      • juliaclaire Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 13:40
        Wczoraj jeszcze bardziej utwierdzilam sie ze on mnie nienawidzi opisze o co mi chodzi:
        od dlugich miesiecy uzeram sie z sasiadka z dolu ktora zamienila moje zycie w pieklo.Wrzaski ryki jak jakies dzikie zwierze,trzaskanie dzwiami w dzien I w nocy to moj chleb powrzedniJest to osoba ktora wywoluje u mnie ataki paniki swoim zachowaniem doprowadzila mnie do rozchwiania nerwowego.Ona sie drze na swojego prawdopodobnie wnuka.Przez ta osobe mam problem w malzenstwie(nie mam poparcia w mezu),mam koszmary a komfort zycia jest rowny zeru.Bardzo zle mi sie w takich warunkach zyje..bardzo czesto przez ta osobe klocilam sie z mezem,klotnie byly non stop..najbardziej szokuje mnie reakcja mojego meza-obraca on kota ogonem,ma wiecej wspolczucia do osoby ktora tak sie zachowuje a nie do swojej zony:(jeszcze z pretensja mi powiedzial ze "kim to ja jestem ze chce wywalic kogos na prog",nie wazne jest to co przechodzi jego zona,w jakiej atmosferze wychowuje sie jego dziecko itd..powiedzial mi ze on nie zamierza sie wyprowadzic ze to ja mam znalesc prace I to stala I pewna I zaplacic za to lepsze miejsce bo on nie zamierza.A ja sie pytam jak?mam dziecko ktorym sie opiekuje kiedy on jest w pracy a rano chodze do szkoly,zapytalam sie kiedy mam isc do pracy to mi odp.w nocy jak nie masz kiedy,(tak mam nie spac tylko pracowac w nocy isc do szkoly rano bez snu itd)albo to nie jest juz moj problem.Zawsze jak chce cos z tym zrobic to tylko mi dogaduje zebym tylko nie zaszkodzila rodzinie!Latwo mu sie pisze kiedy to nie on byl w mieszkaniu non stop kiedy bylam w ciazy I kiedy dlugie godziny znosilam wrzaski I ryki..owszem napisalismy pare razy skarge ale sytuacja od miesiecy jest taka sama.Powiedzial ze przesadzam...on dobrze wie ze bylam bita I moj ojciec na kazdym kroku wydzieral sie na mnie i dlatego tak zle to znosze..mam wlaczyc tv zeby zaglusic ryki wlaczam nie dziala nawet tv nie potrafi zagluszyc tych rykow..jestem bezradna na dnie rozpaczy bez jakiekokolwiek wsparcia w mezu.co ja mam robic?jak sie ratowac?Zglosic to co ona robi temu dziecku.On na oko ma 10 lat.

        • horpyna4 Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 14:53
          Zgłosić możesz na policję, zwłaszcza jeżeli wrzaski są po godzinie 22.00. Ale sprawami dzieci to raczej zajmuje się TPD; wejdź na ich stronę, znajdź odpowiedni numer telefonu, zadzwoń i zapytaj, co można z tym zrobić. Chłopu nic nie mów i w ogóle mów mu jak najmniej również w innych sprawach, bo on o wszystko do ciebie będzie mieć pretensję.
          • miau.weglowy Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 16:21
            to jest w sumie calkiem dobra rada. nie ma i tak wsparcia w mezu, wiec nalezy go szukac gdzie indziej.
    • mmagi Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 14:27
      dalej słuchaj sie dupka to wyladujesz w psychiatryku,idz do psychiatry wg mnie przydały by Ci sie antydepresanty a potem na terapię,myśl o sobie a nie o tym co on mówi,po terapii pewnie spojrzysz na niego innym okiem i może sie okazać,że go po prostu zostawisz.
      • juliaclaire Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 14:35
        Moja sytuacja jest ciezka nie mam w tej chwili jak odejsc nie moge isc do pracy bo nie mam pieniedzy na przedszkole..i kolo sie zamyka.
        • stvbeev Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 15:09
          Możesz odejść bez dziecka. On jest prawdopodobnie znacznie stabilniejszy emocjonalnie niż Ty. Przeżyłaś przemoc, ale chyba nie zdajesz sobie sprawy jak ciężko jest dziecku, którego opiekun z byle powodu "umiera", " boli go serce", wpada w rozstrój nerwowy, bo sąsiadka krzyknie na wnuka, a wszystkiemu zawsze winne jest otoczenie: winisz rodziców (zapewne słusznie), męża, sąsiadów. Dziecko też zaczniesz winić, jeśli czegoś z tym nie zrobisz i nie weźmiesz za siebie odpowiedzialności.
          • mmagi Re: chce mi sie wyc 12.02.15, 11:06
            jakiś naciągany ten cały wątek:/
    • juliaclaire Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 15:04
      Po 16 latach przechodze przez takie cos;(😢przykre jest to ze on MA WSPOLCZUCIE DO TEJ DRACEJ SIE WARIATKI niz do wlasnej zony...jak mozna komus robic z tego powodu problemy??????jak bardzo on mnie nienawidzi..widze w nim bardzo duzo z zachowania jego matki.
      • varia1 Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 16:08
        spróbuj się nieco uspokoić i przeczytaj wszystko co tu napisałaś
        wrzucasz wszystko do jednego kotła i próbujesz rozwiązać wszystkie problemy za jednym zamachem
        trauma z przeszłości , problemy zdrowotne, brak wsparcia w mężu, brak pracy, pieniędzy i drąca się sąsiadka
        możesz nie mieć siły w tej chwili żeby uszeregować swoje sprawy od najważniejszych/najpilniejszych
        jesteś w roli ofiary - jak twierdzisz - od czasów dzieciństwa... i wcale nie chcesz z niej wyjść, chociaż możesz to zrobić małymi krokami, wszystko zależy od ciebie i nikt nie zmieni twojego życia jeśli ty sama go nie zmienisz

        ale właśnie poinformowałaś nas tutaj publicznie że w twoim otoczeniu ktoś (sąsiadka) stosuje przemoc wobec małoletniego chłopca , najprawdopodobniej, jak rozumiem, pozostawianego pod jej opieką
        i tego nie możesz zostawić w ten sposób, zgłaszaj to na policję
        • juliaclaire Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 16:13
          Dobrze.
          • juliaclaire Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 16:18
            Wiecie co jest najgorsze ze on ta wariatke usprawiedliwia ze to ten dzieciak wyprowadza ja w ten nerwy i ze to jest tylko i wylacznie wina tego dziecka!!!
            • varia1 Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 16:46
              no a ty masz inne zdanie, według ciebie to ona krzyczy na dziecko i to jest przemoc, tak?
              a przy okazji również zakłóca spokój

              a czy bez niego, jego opinii, czy pozwolenia udaje ci się zrobić cokolwiek?
              przestań z nim dyskutować, zacznij działać
              to jedyna droga do tego żeby się pozbierać
              i uwierz, jest tu wiele osób, które przeżyły traumę i podjęły ten wysiłek żeby się podnieść i dalej żyć, na pewno masz szansę na normalne życie
    • anten_ka Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 15:43
      Czytam twój post i dziekuję, że mój szwagier zostawił swoją poprzednią dziewczynę. Miała starszne problemy ze sobą, jednoczesnie twierdziła, że sama sobie poradzi. Obojętnie co powiecie na złego męża, który nie pomaga, nie przytule. Zycie z taką " wieczną ofiarą" jest niezwykle trudne, trzeba tylko dawać i dawać.. Zapewne mąż czuje się przy tobie nie jak partner ale jak ojciec, który cały czas musi wspierać, pocieszać, przytulać. Nie watpię w twoją złą sytuację, problemy, ale sama z tego nie wyjdziesz. Zabierz się za siebie, bo inaczej nigdy nie stworzysz fajnego związku, nikt nie jest wstanie wytrzymać na codzień z taką osobą. Wyjdz z roli ofiary. Jak nie wiesz o czym pisze to poczytaj ksiażki, materialy na ten temat i koniecznie idz do lekarza, psychologa.
      • miau.weglowy Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 16:25
        nie mozna calkowicie rozgrzeszac partnera, tak samo jak nie mozna calkowicie autorki postu. sek w tym, ze opisany tu mezczyzna nawet nie zacheca jej do szukania pomocy, ktorej sam nie oferuje, co wiecej ZNIECHECA do tego. i to jets problem. gdyby powiedzial: ok, ja nie umiem ci pomoc, ale sa ludzie do tego wyszkoleni, co ty na to - bylaby to zupelnie inna sprawa.
    • gocha033 mnie tez. 11.02.15, 16:26
      chociaz z innego powodu.
      to powyjmy razem:
      uuuuuuuuuuuuuuuuu................
      • czoklitka Re: mnie tez. 11.02.15, 17:25
        o dołączę się: buuuuuuuuuu!
    • czoklitka Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 17:23
      >Jak chcialam isc po pomoc to to wysmial ze bede na prochach i ze on nie wierzy w psychoterapię.

      I, o biedna, już nie chcesz? A coś Ty się tego gacia jak rzep uczepiła? Nie masz własnego zdania?
    • 10iwonka10 Re: chce mi sie wyc 11.02.15, 17:27
      A ja mysle ze on tez ma wszystkiego dosc. Nie pracujesz, trujesz mu caly dzien, na jego glowie jest utrzymanie ciebie i dziecka. Zapytalas go chociaz raz o jego samopoczucie jaki mial dzien w pracy....? Wyglada ze wszystko kreci sie tylko wokol ciebie.

      On przychodzi codziennie z pracy a ty wysysasz z niego cala energie.
    • tonik777 Re: chce mi sie wyc 12.02.15, 11:35
      Zostaw tego swojego partnera. Skoro zamiast Ci pomagać, to wręcz przeszkadza to nie bardzo rozumiem po co z nim jesteś.
      • mili.tarka Re: chce mi sie wyc 12.02.15, 13:17
        Przecież pisała, że z powodu dzieci, braku pracy i braku mieszkania.
        Ile to można ciągnąć teki temat? Może głosowanie SMSami, czy ma zostawić, czy nie?
        • juliaclaire Re: chce mi sie wyc 14.02.15, 21:55
          ak wlasnie zrobie.Ja zupelnie nie rozumiem co nim kieruje i dlaczego on sie tak zachowuje?Wiesz jak jeszcze bylismy para mlodo sie poznalismy jako niespelna 20 latkowie to ja dla niego zawsze ale to zawsze bylam wsparciem,bylam wtedy kiedy jego matka byla chlodna w jego str.albo kiedy traktowala go gorzej niz jego brata,kiedy czul sie gorszy albo kiedy zostal pobity przez ojca pijaka ja tam zawsze dla niego bylam...nawet wtedy kiedy jego matka nie szczedzila mi bardzo przykrych slow i kazdego dnia on mi powtarzal ze ona powiedziala o mnie to a to...kazdego dnia przez kilka lat wysluchiwalam najgorszego co powiedziala jego matka o mnie.Zawsze byla jakis taki w nie sosie wiec ja sie pytalam co sie dzieje i on mi wtedy opowiadal.
          i po latach dostaje takie "dziekuje"od niego.
          • horpyna4 Re: chce mi sie wyc 15.02.15, 10:16
            Po prostu wychował się w patologicznej rodzinie i jest emocjonalnym kaleką. Trzeba było od takiego trzymać się z daleka, bo skoro nie miał w domu dobrych wzorców, to powtarza te złe.

            Skoro jednak chciałaś koniecznie z nim być, to trzeba było najpierw go trochę wychować. Ale zanim założyłaś z nim rodzinę.

            Jest pewna szansa, że na początku znajomości wytłumaczy się facetowi, jak nie należy odnosić się do drugiej osoby. A skoro spotyka się on tylko z milczącym przyzwoleniem, to jest właśnie tak, jak jest.

            Z Twoich postów wynika, że byłaś z nim, współczułaś... a on współczuł Tobie kiedykolwiek? Sama ustawiłaś wasze relacje w beznadziejny sposób, bo uzależniłaś od niego wszystko. Nawet sama nie wybierzesz się do lekarza, tylko mówisz mu o tym i oczekujesz, jakie on ma zdanie - to przecież zupełnie porąbane, jesteś jego własnością, czy co?
          • czoklitka Re: chce mi sie wyc 15.02.15, 11:52
            >Ja zupelnie nie rozumiem co nim kieruje i dlaczego on sie tak zachowuje?

            Może ma dosyć twojego psioczenia i nicnierobienia w kierunku poprawy twojego nastroju.
            W sumie, to najlepiej by było gdybyś dała sobie z nim spokój,w końcu jedna osoba z problemami to już zupełnie wystarczająco.
    • juliaclaire Re: chce mi sie wyc 15.02.15, 14:16
      e wiem jak ja wytrzymam to wszystko z nim:((odkad malutka jest jest pieklo.Przykro mi sie robi jak sobie przypomne ze bedac w ciazy musialam czesto ukrywac swoja radosc z oczekiwania na dziecko bo on mial jakies"ale"..jestem tym wszystkim bardzo zmeczona nie chce z tym czlowiekiem przebywac pod jednym dachem.Przeszkadza mu wszystko co robie mowie ja sie musze pilnowac nawet z mimika twarzy zeby z geba na mnie nie doskoczyl.
      • czoklitka Re: chce mi sie wyc 15.02.15, 18:15
        to odejdź od niego, nie wiem, gdzie widzisz problem.
        • horpyna4 Re: chce mi sie wyc 15.02.15, 18:54
          Czoklitko, problem jest i dotyczy wielu kobiet, nie tylko autorki wątku.

          Te kobiety były wychowywane tak, że ich celem życiowym jest małżeństwo (a przynajmniej związek) z facetem, który będzie je utrzymywał. Zamiast najpierw stanąć mocno na własnych nogach, zdobyć zawód, pracę i zarabiać na siebie, wieszają się na facecie całkowicie od niego uzależniając się.

          Gdy taki facet zobaczy, że dziewczyna nie potrafi odejść, bo jest całkowicie zależna, to zaczyna jej dokopywać, rozładowując na niej własne frustracje. Bardzo to typowe.

          Oczywiście nie wszyscy są tacy. Ale między skrajnymi burakami, a idealnymi partnerami, jest cała masa osobowości pośrednich, których zachowanie zależy od okoliczności. I jeżeli partnerka jest niezależna finansowo, to taki facet dobrze wie, że w razie jego nieodpowiedniego zachowania dziewczyna odejdzie. Dlatego też ci najbardziej dupkowaci naciskają na partnerki/żony, żeby porzuciły pracę. Tak, tak... wszystko im zapewnią... a jak przyjdzie co do czego, to stosują przemoc ekonomiczną.

          I pomyśleć, że to wszystko dzieje się w XXI wieku. Ja już mam swoje lata i za mojej młodości dziewczyny w normalnych rodzinach były przygotowywane do samodzielnego życia. Jakiś regres nastąpił w tej dziedzinie, czy co?
          • czoklitka Re: chce mi sie wyc 15.02.15, 20:17
            domyślam się, że problem dotyczy znacznie większej ilości osób, aniżeli tylko autorki. Natomiast zastanawiam się, czy takie kobiety były wychowywane w sposób, o którym piszesz, czy może jednak kierowało coś nieco innego - zwykle wygodnictwo, lenistwo, brak przemyślenia, za które teraz muszą płacić poddaniem ekonomicznym i już nie taką fajną i wygodną zależnością od partnerów.
    • sootball Re: chce mi sie wyc 16.02.15, 08:30
      Po pierwsze poczytaj w sieci o przemocy psychicznej i o wyuczonej bezradności.
      Po drugie, książka "Moje dwie głowy".
      Po trzecie psycholog. Dziewczyno, Ty WYBRAŁAŚ takiego faceta i trwasz przy nim pozwalając sobie robić to wszystko właśnie dlatego, że pochodzisz z takiego domu, z jakiego pochodzisz. Odtwarzasz sytuację z domu z nim w roli drącego się ojca. Porównaj ich dwóch. Są podobni, prawda? Osoby takie jak Ty często wpadają w taką pułapkę: nieświadomie wybierają osobę podobną do przemocowego rodzica, stwarzają sytuację podobną do tej, jaka była w domu po to, żeby mieć szansę poradzić sobie z tym, z czym wtedy, jako dzieci, sobie nie radziły. Żeby zaspokoić jakąś potrzebę, która wtedy nie była zaspokojona. Jak się wystarczająco postarasz to on się zmieni - tak myślałaś, prawda? Poza tym szczęśliwy dom i partner bez problemów, którego nie trzeba ratować (dla osób z Twoim problemem meżczyźni, których nie trzeba ratować są często przezroczyści, pociągają je tacy z problemami, potrzebujący pomocy) to inna dziwna nieznana sytuacja, a unikamy tego, czego nie znamy, za to wchodzimy w znane schematy, nawet jeśli by były złe.
      Nie zmienisz partera. Możesz zmienić siebie. Zrób to, zanim on zacznie się drzeć na Wasze dziecko jak Twój ojciec na Ciebie, albo jak sąsiadka z dołu na swojego wnuka. Jeśli tego nie zrobisz, będziesz tak samo winna zrytej psychiki swojego dziecka, jak mąż przemocowiec.
      • juliaclaire Re: chce mi sie wyc 16.02.15, 13:38
        Horpyna troszke twoja teoria sie nie zgadza ja pracowalam zawsze od zawsze tylko teraz nie(przestalam kiedy bylam w 7 miesiacu)nie mam z kim zostawic malutkiej a obcym nie ufam dodatkowo jestem na studiach..
    • bialeem Re: chce mi sie wyc 16.02.15, 14:15
      Próbowałam. Serio próbowałam to przeczytać.
      Moja droga...
      TO , jest jegomość przecinek. Poznajcie się i zaprzyjaźnijcie.
    • molly_wither Re: chce mi sie wyc 16.02.15, 19:08
      Jestem ostatnia, ktora poszlaby na psychoterapie,ale Ty jej bezwzglednie potrzebujesz. Chociazby po to,aby uwolnic z toksycznego zwiazku, w ktorym obecnie jestes.Sciskam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka